Wielki bohater z małej dzielnicy



Pobieranie 74.43 Kb.
Data15.04.2018
Rozmiar74.43 Kb.

Wielki bohater z małej dzielnicy

Niedobczyce to niezbyt duża i niespecjalnie

sławna dzielnica Rybnika – kościół, trzy szkoły,

dwa boiska, dom kultury, nieczynna Kopalnia

Rymer – zwyczajna dzielnica miasta na Śląsku.

Skrywa jednak historię niezwykłego człowieka,

o którym przez wiele lat niewiele się mówiło.

Co prawda stał się patronem jednej z niedobczyckich ulic, ale tylko garstka jej mieszkańców wie, kim był.

Podczas spaceru ulicą Janasa w Niedobczycach zastanawiałam się, skąd wziął się jej patron. Nie kojarzył mi się z żadnym znanym bohaterem historycznym. Postanowiłam to sprawdzić. Rozmawiając z kilkoma znanymi mi mieszkańcami Niedobczyc i sięgając do archiwalnych numerów lokalnej prasy, zdobyłam kilka ciekawych informacji na temat majora Brunona Janasa – niedobczanina, pilota myśliwców i lotnika RAF-u, który zginął podczas bitwy o Ardeny w styczniu 1945 roku.
W domu i w szkole

Brunon Janas urodził się 1 czerwca 1915 r. w Niedobczycach. Żył w zwykłej, choć dość zamożnej rolniczej rodzinie. Miał rodziców oraz dziesięcioro rodzeństwa. Jego mama nazywała się Maria z domu Pyszny, a tata Wilhelm.

Szczegółowych informacji na temat Brunona udzielają bratankowie majora – pani Jadwiga Juzek, która przez wiele lat była nauczycielką w naszej szkole i pan Brunon Janas - właściciel znanej rybnickiej cegielni, stworzonej przez jego tatę, brata majora. Pan Brunon swoje imię zawdzięcza właśnie dzielnemu wujkowi. Pani Janina i pan Brunon chętnie dzielą się informacjami na temat majora, jednak przyznają, że przez wiele lat wojennych i powojennych ich rodzina była szykanowana z powodu działalności wojennej młodych Janasów (Brunon był pilotem RAF-u, zaś jeden z jego braci, Paweł, po wielu wojennych zawirowaniach zaciągnął się do armii tworzonej na zachodzie i walczył u boku gen. Maczka).

Wiemy, że Brunon zdobył wykształcenie średnio-handlowe. Nauczył się pilotować samolot, mając tylko 14 lat, kiedy to, jako zdolny i wyróżniający się harcerz, został wysłany na kurs pilotażu szybowcowego w Golejowie. Ukończył to szkolenie ze stopniem bardzo dobrym i złapał bakcyla – odtąd już wiedział, że chce latać.



Gdy skończył szkołę średnią, został instruktorem w ośrodku, do którego chodził. Chcąc dalej rozwijać swoje umiejętności, uczył się w Szkole Pilotażu Motorowego w Aleksandrowicach (dzielnica Bielska-Białej). Ukończył tę szkołę z wyróżnieniem.

Nie był to koniec jego nauki. Po szkole średniej wstąpił do trzeciego żołnierskiego zastępu Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku. Odbył tam okres rekrucki i skierowano go do szkoły Podchorążych Pilotów w Dęblinie. Tam zaczęła się jego wojskowa kariera. Szkołę tę ukończył jako plutonowy podchorąży.

Później już całkowicie oddał się lotnictwu wojskowemu.


Brunon Janas w mundurze wojskowym




Będąc pilotem

Podchorąży Janas przeniósł się z powrotem do Aleksandrowic, tym razem nie jako uczeń, lecz jako instruktor. Pracował z zapałem i szkolił nowe kadry lotnicze. Szczególnie przykładał się do pracy w rok przed rozpoczęciem II wojny światowej. O jego wysiłku świadczy fakt, że pracował nie sześć godzin jak inni, lecz razem z wychowankami latał nawet po dziesięć godzin. Cieszył się z wyników swojej pracy, a niedobór instruktorów lotnictwa w ośrodku zastępował ogromną ilością przepracowanych godzin.

W rodzinnych Niedobczycach wzbudzał podziw i zainteresowanie. Księża z niedobczyckiej parafii NSPJ wspominają, że starsi mieszkańcy opowiadali o tym, jak kilka razy przyleciał do domu rodziców samolotem. Pan Brunon uściśla, że pamięta z opowiadań swojego ojca jedną taką sytuację. Pilot faktycznie przyleciał wtedy do domu i latał nad polem, na którym pracowali wówczas rodzice. Wykonywał wiele niebezpiecznych akrobacji, które wzbudziły strach jego mamy.

Gdy zaczęła się II wojna światowa, Janas służył w Aleksandrowicach. Po kampanii wrześniowej wyruszył do Rumunii, a stamtąd do Anglii. Wstąpił do RAF-u – Brytyjskich Sił Lotniczych. Pod brytyjskim niebem walczył w bitwie o Anglię. Za swoje zasługi awansował na podporucznika. W czasie walk w 1941 roku zdobył też Krzyż Walecznych oraz krzyż „Virtuti Militari”. Miał wtedy zaledwie 26 lat.

W latach 1941-1942 Janas służył w 301. Dywizjonie Bombowym Ziemi Pomorskiej i Obrońców Warszawy. Wchodził w skład 150. skrzydła. Teraz nie tylko bronił Anglii, lecz mógł też walczyć z przeciwnikiem. Latając z dywizjonem i wykonując różne niebezpieczne zadania, dosłużył się stopnia kapitana, potem majora. Janas aż do 1944 roku brał udział w wielu operacjach bojowych. Szkolił się m.in. w Kanadzie. Jako pilot RAF-u odbył ponad 300 bojowych lotów. W 1944 roku był już w stopniu Squodron Leader, czyli podpułkownika.
Tragiczny lot

Pan Brunon Janas dokładnie zna historię lotu z 2 stycznia 1941 roku.

Tym razem major Janas nie pilotował samolotu – przekroczył liczbę 300 lotów bojowych na myśliwcach, po której musiał zrobić przerwę. Z powodu braków kadrowych wsiadł do samolotu jako nawigator, aby wraz z załogą Lancastera PB823 wziąć udział w nalocie na Niemcy.

Samolot przelatywał właśnie nad granicą Francji z Luksemburgiem. Trwała bitwa o Ardeny. Wszędzie słychać było wybuchy. Rakiety i pociski latały w powietrzu. W końcu trafiły w samolot Janasa. Jeden z pocisków uszkodził aż trzy z czterech silników. Załoga próbowała zawracać do Anglii, lecz samolot został zestrzelony. Lancaster spadł, obrywając po drodze dachy z kilku domostw. Ostatecznie rozbił się kilka metrów dalej. Chociaż załoga zdążyła się katapultować, i tak nikt się nie uratował, ponieważ wszyscy zostali rozstrzelani jeszcze w powietrzu, w okolicach miejscowości Ville au Montois na granicy Francji z Luksemburgiem, przez stacjonujących w okolicy Niemców. Jakiś czas później rodzice otrzymali wiadomość o śmierci syna.


Na zakończenie

Dzięki Gazecie Beskid i jej poszukiwaniom rodzin poległych, w 2002 roku Paweł Janas pojechał do Francji na polski cmentarz wojskowy w Dieuze, gdzie spoczywa Brunon. Tam mógł pochylić się i pomodlić nad grobem swojego brata. Wcześniej, bo jeszcze w latach 70., zrobił to imiennik majora wraz z ciotkami, Gertrudą i Klarą.



Płyta nagrobna na polskim cmentarzu wojskowym w Dieuze z nazwiskiem Brunona Janasa

Moja mama dowiedziała się od swojego kolegi, wnuka jednego z braci Brunona Janasa, że Paweł Janas przekazał wiele informacji i pamiątek związanych z Brunonem do istniejącej kiedyś Modelarni przy Szkole Podstawowej nr 21. Została ona później przeniesiona do SP 22, a następnie do Domu Kultury w Niedobczycach. Pamięć o lotniku nie zginęła i jest dla mnie świadectwem tego, że nawet pochodząc z niewielkiej miejscowości można robić wielkie rzeczy i stać się bohaterem.
Joanna Grzeszczak
Informacji udzielili: pani Jadwiga Juzek, pan Brunon Janas, pan Sławomir Juzek, ks. Stanisław Kołodziej oraz ks. prałat Hubert Wieczorke z Parafii NSPJ w Niedobczycach
W artykule wykorzystano materiały z czasopism:

Bohaterowie naszych ulic, Gazetka parafialna „Serce” czerwiec 1999.

Michał Palica, Pod angielskim niebem, http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,25738,pod-angielskim-niebem.html

J.P. Gaillot, Ostatni lot PB823, http://www.beskid.com/lancasterpl.html





Pobieranie 74.43 Kb.

Share with your friends:




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna