Uniwersytet mikołaja kopernika



Pobieranie 3.57 Mb.
Strona7/28
Data26.10.2017
Rozmiar3.57 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   28

PRZYPISY



1 Główną literaturę i jej omówienie przedstawili M. Biskup, G. Labuda, Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach, Gdańsk 1986.

2 SRP I, s. 46 i n.

3 PUI/l,nr56.

4 G. Labuda, Stosunek prawno-publiczny zakonu krzyżackiego do Rzeszy Niemieckiejw świetle Złotej Bulli Fryderyka II z 1226 r., CPH, 3:1954, s. 87 i n.

5 PU I/l, nr 64. S. Zachorowski, Studia z historii prawa kościelnego i polskiego, Kraków 1917, l. 1-17; G. Labuda, Stanowisko, s. 282-285.

6 PUI/l,nr72.

7 Ibid., nr 78. Por. M. Peribach, Żur Kritik der altesten preussischen Urkunden, [in:] Prussisch-Polnische Studien żur Geschichte des Mittelalters, Halle 1886, H. l, s. 78 i n. oraz G. Labuda, Stanowisko, s. 287-294 i tegoż, Die Urkunden uber die Anfdnge des Deutschen Ordens im Kurmiand und in Preussen in Jahren 1226-1243, [in:] Die geistlichen Ritterorden Europas, s. 311 i n.

8 PUl/l.nr 108.

9 Ibid., nr 147; por. A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 37.

10 Ibid., nr 126. Por. G. Labuda, Stanowisko, s. 302.

11 G. Labuda, Stanowisko, s. 297-306. Słuszne są ustalenia tego autora, gdy twierdzi, że dokumenty papieży Grzegorza IX i Innocentego IV nie oznaczały przejścia ziemi chełmińskiej na własność św. Piotra, gdyż były one tylko potwierdzeniem faktu nadania części dóbr Konrada na rzecz Zakonu.

12 Lit. I (2), s. 94.

13 ASP I, s. 32, nr 13: UBC, nr 226; J. Ptaśnik, Denar św. Piotra obrońcą jedności politycznej i kościelnej w Polsce, RAUWhf, seria II, t. XXVII: 1908, s. 221; A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 15. Por. także E. Maschke, Das Erwachen des Nationalbewusstseins im deutschsiawischen Grenzraum, Leipzig 1933, s. 71 i n., 148—249: tenże. Der Peterspfennig in Polen und dcm Deutschen O s ten, Sigmaringen 1979, s. 169 i n.

14 E. Maschke, Der Peterspfennig, s. 172 i n.

15 Lit. II (2), Dodatek, nr VII. Zrzeczenie się ziemi chełmińskiej i innych terytoriów miało znaczenie tylko formalne, gdyż cesja ziem polskich na rzecz Zakonu nie została potwierdzona przez Kurię. Zob. G. Labuda, Stanowisko, s. 327 i n.

16 Lit. II (2), s. 60.

17 Ibid., s. 235.

18 Ibid., s. 236 i n.

19 A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 57.

20 S. Zajączkowski, Studja, s. 329; Z. H. Nowak, Międzynarodowe procesy, s. 88-101.

21 Lit. II (l), s. 24-51.

22 Nie można z tej grupy wyłączać osoby kanonika poznańskiego Przezdrzewa, który co prawda stwierdził w odpowiedzi na art. II, że nihii scire, ale treść dalszej wypowiedzi wskazuje, iż świadek uświadamiał sobie polskość ziemi chełmińskiej. Zob. Lit. I (2), s. 157.

23 Lit. I (2), s. 210.

24 Lit. I (2), s. 249, 347.

25 Ibid., s. 231.

26 VMPL I, nr 257; Kronika oliwska, [w:] MPH VI, s. 327: S. Zajączkowski, Polska a Za­kon w ostatnich latach panowania Wladyslawa Łokietka, Lwów 1929, s. 20. Biskup poznański Jan Łodzią (Lit. I (2), s. 149) przypuszczał, że karę tę nałożył papież Jan XXIII. Podobnie też kanclerz kościoła poznańskiego Andrzej Grotowic (s. 288): Dixit eciam, quod scit quod fuerunt excommunicati habitantes infra dictom terram Culmensem, quia non solvebant dictum denarium beati Petri sicut alii de regno Polonie et sicut Uli qui sunt infra regnum Polonie, per dominum Andream de Verulis quondam nuncium apostolicum et collectorem dicti denarii in dieto regno Polonie ut dixit.

27 Ibid., s. 367.

28 Ibid., s. 211, 294,376.

29 Ibid., s. 211. Zob. VMPL I, nr 416: J. Ptaśnik, Denar św. Piotra, s. 214, p. l; E. Długopolski, Wladysław Łokietek, s. 261.

30 Lit. I (2), s. 163. Por. E. Maschke, Der Peterspfennig, s. 175. A. Radzimiński, Kanonicy płoccy w świetle zeznań w procesie 1939 r.. Studia Płockie, 13:1985, s. 143, sądził, iż obecność magistra

Macieja w Toruniu mogła mieć miejsce pomiędzy 1325 a 1334 r. Należałoby jednak w tym miejscu sprecyzować tę datę, gdyż przedział czasowy jest tu zbyt szeroki. Terminus a quo można bowiem ustalić na co najwyżej r. 1328, a najlepiej na lato 1330 r. po zgodzie stanów na opłacenia daniny świętopietrza. O zmiennych losach sprawy świętopietrza w latach 20-tych XIV w. zob. H. Chłopocka, Procesy, s. 26, p. 41, 43, a wcześniej E. Długopolski, Władysław Łokietek, s. 261-265.

31 Lit. I (2), s. 144. Zeznanie to wskazywałoby, że Zakon musiał w pewien sposób wyrównać straty z tytułu zwłoki w płaceniu świętopietrza przed 1330 r. Skądinąd wiemy jednak, że papież na początku 1330 r. miał zgodzić się na darowanie zaległości. Zob. UBC I, nr 226; A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 31.

32 Lit. I (2), s. 163, 277. 376.

33 Lit. I (2), s. 277.

34 Ibid., s. 304.

35 A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 26. Lit. I (2), s. 144.

36 Lit. I (2), s. 176,182,187. Chociażby z tego względu, iż pierwszy z nich przypisywał nadanie Krzyżakom ziemi chełmińskiej także księciu kujawskiemu Kazimierzowi. Dobra orientacja Łęczy-can mogła wynikać z dwóch powodów: l) obecności wśród zeznających rycerza Bogusława Łazęki, który 7 lat służył u Krzyżaków; 2) np. ojciec Chwała, sędziego łęczyckiego. Chwał z Żychlina starszy, zapewne pochodził z ziemi chełmińskiej.

37 Ibid., s. 143, 172.

38 Ibid., s. 230.

39 Ibid., s. 172: ...quod duces illius terre Culmensis, qui quondam tenuerunt dictom terram Culmensem, ipsam tradiderunt et concesserunt ad resistendum Lithwanis et Pruthenis, qui erant in circuitu illius terre Culmensis... Zwrot in circuitu nie pozwala bliżej określić, czy Prusowie okupowali ziemię chełmińską, bądź jej część, w momencie sprowadzenia Krzyżaków. Jednakże wcześniej przedstawiony materiał dyplomatyczny, jak i pewne wątki zeznań wskazywałyby, iż Prusowie zajmowali jednak stosunkowo dużą część ziemi chełmińskiej. Świadczy o tym dalsza część zeznania Andrzeja, w której zwracał uwagę na pewne trudności rycerzy niemieckich podczas walk z Prusami. Podobną wymowę ma zeznanie Tomasza z Zajączkowa (ibid., s. 304). To drugie wyraźnie nawiązuje jednak do przekazu, na którym oparł się Piotr z Dusburga. Przekaz ten, mówiący o zdobyciu ziemi chełmińskiej przez Prusów, został zakwestionowany przez J. Bieniaka, którego zdaniem można mówić wyłącznie o wyprawach łupieżczych Prusów na to terytorium. Wydaje się jednak, że przekaz kronikarza krzyżackiego koresponduje z wymową nadań kujawskich Konrada na rzecz Zakonu w l. 1220-1230. Por. J. Bieniak, Studia, s. 53-67; G. Labuda, Dzieje, s. 120.

40 Lit. I (2), s. 148.

41 Ibid., s. 143.

42 MPH II, s. 559.

43 Lit. I (2), s. 277.

44 G. Labuda, Stanowisko, s. 309 i n.; A. Wojtkowski, Tezy i argumenty, s. 29.

45 Lit. I (2), s. 253.

46 Ibid., s. 394. J. Bieniak, Studia, s. 63-67, stojąc na gruncie wiarygodności relacji świadków słusznie stwierdził, że Krzyżacy osiedlili się na prawym brzegu Wisły, co jest sprzeczne z relacją Dusburga. Jednocześnie jednak nie przeczy to wyżej wyrażonej tezie, że pewna część ziemi chełmińskiej mogła być w momencie przybycia rycerzy zakonnych w rękach Prusów.

47 Np. zob. zeznanie Wojciecha Jastrzębca, Lit II (l), s. 267.

48 Doskonałą ilustracją tych poglądów są zeznania kantora poznańskiego Jana i mieszczanina poznańskiego Jana Buchwalda. Zob. ibid., s. 111, 151.

49 Lit. II (l), s. 120, 191, 200.

50 Ibid., s. 151 i n.

51 Ibid., s. 209.

52 Ibid., s. 155.

53 Ibid., s. 100.

54 K. Górski, Państwo krzyżackie w Prusach, Gdańsk 1946, s. 103.

55 Lit. II (l), s. 134.

56 Ibid., s. 167.

57 Ibid., s. 245.

58 Ibid., s. 109.

59 Ibid., s. 155.

60 Ibid., s. 162.

61 Ibid., s. 151.

62 Ibid., s. 223, 244.

63 Ibid., s. 245. Chodzi tu zapewne o dobra wojewody mazowieckiego Krystyna i jego potomstwa znanych ze sprzedaży biskupowi Chrystianowi w końcu 1223 r. Radzynia (KMaz I, nr 230). Część historiografii widzi w nich odłam Łabędziów. Zob. S. Zakrzewski, Źródla podań tyniecko-wiślickich, KH, 28:1914, s. 411 i n., 424-426, 431; Z. Wojciechowski, Momenty teryto­rialne organizacji grodowej w Polsce piastowskiej. Lwów 1924, s. 47, 50; J. Frankenstein, Działal­ność budowlana rodu Łabędziów na Śląsku i Kujawach w wieku XII, Biulet. Hist. Szt. i Kult., 3:1935, nr 4, s. 360 i n.; S. Wiliński, Nad monogramem Drzwi Gnieźnieńskich, [w:] Drzwi Gnieź­nieńskie, Wrocław 1956, t. I, s. 111-118. J. Bieniak, Studia, s. 30 identyfikuje ich jednak z Ra­wiczami, nie biorąc zupełnie pod uwagę zeznania Jakuba z Koniecpola. Jest to jednak intere­sujący i wiarygodny dowód istnienia posiadłości rycerskich w ziemi chełmińskiej w XIII w.

64 Lit. II (l), s. 117.

65 Ibid., s. 190.

66 Ibid., s. 222.

67 Ibid., s. 224.

68 Ibid., s. 245.

69 Ibid., s. 254.

70 Ibid., s. 271.

71 Ibid., passim.

72 Ibid., s. 301.

73 Ibid., s. 229; J. Krzyżaniakowa, Erudycja historyczna, s. 481.
3. Problem rewindykacji ziemi kujawskiej
Okoliczności sprowadzenia Zakonu do ziemi chełmińskiej oraz zagarnięcie w r. 1332 Kujaw spowodowały, że problem odzyskania ziemi kujawskiej oraz tamtejszych posiadłości krzyżackich stał się jednym z centralnych punktów polskiego programu rewindykacyjnego. Znalazł on swoje stosowne miejsce w licznych artykułach oskarżenia i w obszernych zeznaniach w procesie warszawsko-uniejowskim i poznańsko-krakowskim.

W momencie finalizowania sprawy przybycia rycerzy zakonu NMP do Polski Konrad mazowiecki odstąpił im szereg posiadłości celem wspar­cia gospodarczego i wojskowego ich działalności w Prusach. Dnia 24 IV 1228 r. w Bieczu nadał on Zakonowi ziemię chełmińską wraz z kujawską wsią Orłowo, znajdującą się na południowy zachód od Gniewkowa 1. W roku następ­nym potwierdził on to nadanie osobno w odniesieniu do Orłowa2. Na pod­stawie nie datowanego bliżej dokumentu (1230 r.) książę mazowiecki nadał gród Nieszawę wraz z czterema wsiami3. Zakon musiał więc przez pewien czas posiadać pięć kujawskich wsi oraz Nieszawę. W późniejszym okresie w XV w. w rękach krzyżackich pozostawały już tylko dwie wsie, gdyż

przedmiotem polskich roszczeń były oprócz Nieszawy tylko Murzynno i Orłowo 4.



Agresywne poczynania Krzyżaków na przełomie lat dwudziestych i trzy­dziestych XIV w., z każdym rokiem przybierające na sile, doprowadziły, pomimo niewątpliwego sukcesu, jakim był wynik i wymowa polityczna bitwy pod Płowcami, do utraty całego terytorium kujawskiego wiosną 1332 r. Stan okupacji tej ziemi trwał, jak ustalił J. Bieniak, do marca 1337 r., kiedy to Kujawy inowrocławskie (kasztelanie inowrocławska, bydgoska i wyszogrodzka) zostały przekazane Kazimierzowi Wielkiemu na mocy aktu króla czeskiego Jana z 10 III 1337 r. W tym samym roku do Królestwa Polskiego wróciła okupowana dotąd kasztelania kruszwicka (część Kujaw brzeskich). Księstwo gniewkowskie, nale-żące de iure do najmłodszego Ziemomysłowica — Kazimierza, było poddane wojskowej kurateli krzyżackiej. Krótka okupacja tego księstwa w l. 1337-1338 jeszcze przed rozpoczęciem się procesu warszawsko-uniejowskiego w lutym 1339 r. z pewnością ustała5. Reszta terytorium kujawskiego —Kujawy brzeskie— powróciły ostatecznie do Królestwa Polskiego na mocy pokoju kaliskiego 6.

Polski program rewindykacyjny dotyczący Kujaw został ujęty podczas procesu warszawsko-uniejowskiego w trzech artykułach oskarżenia (IX-XI). W art. IX, który zdaniem J. Bieniaka potwierdzał jedność administracyjną Kujaw przed 1332 r., zamierzano dowieść, że cała ziemia kujawska wraz z miastami: Włocławek, Brześć, Inowrocław, Wyszogród, Strzelno, Kruszwica, Radziejów, Przypust, Bydgoszcz, Solec, Służew, Raciążek, Kowal, Gniewkowo z grodami i wsiami są usytuowane w Królestwie Polskim 7. Obszar ten stanowił patrimonium własne króla Władysława, ojca króla Kazimierza, co uznano za notoryczne. W następnym artykule zamierzano udowodnić, że mistrz i bracia krzyżacy z Prus w r. 1332 przemocą zawładnęli wspomnianą ziemią kujawską — czemu towarzyszył przelew krwi — i okupują wszystkie wymienione wyżej miejscowości na Kujawach, co też było notorium. Ostatni artykuł kujawski (XI) zawierał szacunkowo określone na 15 tys. grz. straty poniesione przez króla polskiego z tytułu wspomnianej okupacji. W wyżej wymienionych artykułach oskarżenia stwierdzano więc wbrew stanowi faktycznemu, że całe terytorium kujawskie było w r. 1339 w rękach krzyżackich8. Słuszne wydaje się stanowisko, że przyczyna tego tkwiła w obawie strony polskiej, iż odzyskana w r. 1337 część zachodnia Kujaw mogła się stać przedmiotem prawnych roszczeń Zakonu, w sytuacji niedopełnienia przez króla polskiego warunków układu polsko — krzyżackiego zawartego w Inowrocław! u 10III 1337 r. Jak wiadomo, Kazimierz Wielki nie spełnił warunków tego porozumienia, którymi było dostarczenie do 15 VI 1337 r. dokumentów ratyfikacyjnych, zawierających rezygnację króla polskiego z Pomorza Gdańskiego, ziem chełmińskiej i michałowskiej oraz kujawskich posiadłości Zakonu 9. Oskarżenie Zakonu o zabór całych Kujaw umożliwiało także silniejsze zaakcentowanie wspomnianych okrucieństw, jakich dopuścili się Krzyżacy wiosną 1332 r. podczas zdobywania tej ziemi, analogicz­nie jak w przypadku Pomorza Gdańskiego czy ziemi dobrzyńskiej. Stąd, jak później to zauważymy, pominięcie w zeznaniach szczegółowych losów Kujaw po

1332 r., a zwłaszcza rokowań inowrocławskich, czyli faktów, o których większość świadków, przynajmniej pochodzących z Kujaw i ziemi dobrzyńskiej, musiała słyszeć10.



Taki zakres roszczeń strony oskarżającej stał się przedmiotem odpowiedzi na nie aż 56 świadków. Większość z nich to mieszkańcy Kujaw i ziemi dobrzyńskiej (30,4%) oraz Wielkopolski (21,4%). Wśród nich dominowali zdecydowanie urzędnicy (26 osób —46,4%) oraz szeregowe rycerstwo (11 osób — 19,6%). Warto też zaznaczyć fakt złożenia zeznań przez aż 12-tu przedstawicieli wyższego kleru (21,4%) n. Czynnikami stymulującymi tak liczny udział w proce­sach polsko-krzyżackich przedstawicieli Kujaw i ziemi dobrzyńskiej było oczywiście położenie geopolityczne tego terytorium oraz bardzo ważna rola tych em w procesie zjednoczenia państwa polskiego. Podobny odsetek świadków z tego regionu dotyczył także procesu inowrocławsko-brzeskiego.

Wyrok I pokoju toruńskiego z l II 1411 r. pozostawiał między innymi Nieszawę, Murzynno i Orłowo w rękach krzyżackich. Następnie, artykuły Andrzeja Łaskarza, jak i treść wyroku budzińskiego z 24 VIII 1412 r. nie poruszały problemu posiadłości krzyżackich na Kujawach12. Natomiast w osta­tnim z procesów polsko-krzyżackich w l. 1422-1423 liczba artykułów kujaw­skich, pomimo zasadniczego ograniczenia przedmiotu rewindykacji w wyniku porozumienia polsko-krzyżackiego za Kazimierza Wielkiego, nie uległa zmniej­szeniu, lecz przeciwnie - wzrosła aż do 9-ciu. Omawiane w zasadzie tylko dwa problemy (dobra kujawskie Zakonu i zagarnięcie przez Krzyżaków około 1387 r. całego koryta Wisły na odcinku granicznym pomiędzy ziemią chełmińską a Kujawami) są świadectwem wysokiego poziomu dyplomatycznego i historycz­nego ich autorów. Wychodząc bowiem od ogólnych przesłanek przynależności ziemi kujawskiej do Polski, a skończywszy na rezygnacji książąt mazowieckich z Kujaw, przytaczano niezwykle logiczne powody, w świetle których posiadanie Nieszawy, Murzynna i Orłowa przez Zakon było i jest bezprawne. Art. XVII mówił, że ziemia kujawska od dawna jest ważną częścią składową Królestwa Polskiego. Posiada ona granice oddzielające ją od innych ziem. Wspomniano także, iż wcześniej była ona w posiadaniu królów lub książąt polskich, co uznawano za powszechnie wiadome 13. W artykule następnym (XVIII) zamierza­no dowieść, że granicą wspólną ziemi kujawskiej i chełmińskiej jest Wisła i obie strony, polska i krzyżacka, od dawna czerpały wszelkie korzyści wypływające z ich stanu posiadania na odcinku granicznym w postaci ryb, dochodów z że­glugi, wysp, komór celnych i młynów. Jednakże bracia zakonni zawładnęli całą rzeką, zwłaszcza w okolicy Torunia, co w konsekwencji doprowadziło do okupa­cji koryta Wisły i przynosiło stronie polskiej straty w wysokości 2000 grz. pol. rocznie od 35 lat14. W kolejnym artykule (XIX) starano się udowodnić, że od dawien dawna gród Nieszawa i wsie Orłowo oraz Murzynno są częścią księstwa kujawskiego i leżą w obrębie diecezji włocławskiej. Wyrażono więc w tym miejscu argument de Regno oraz dowód na przynależność kościelną kujawskich posiadłości Zakonu15. Argumenty te uzupełniano w art. XXXIV określeniem Konrada panem między innymi ziemi kujawskiej, a więc również

Nieszawy, Orłowa i Murzynna do 1230 r.le Następnie po raz wtóry wspo­mniano, że cała ta ziemia należała wówczas do Królestwa Polskiego, co uznano za powszechnie wiadome. Analogicznie jak w przypadku innych rewindykowa­nych terytoriów, także w odniesieniu do Kujaw starano się (art. XXXV) wykazać, że władca tej ziemi —Konrad — uznawał z racji znajdowania się jego dóbr infra Regnum Polonie zwierzchność króla polskiego, co oczywiście nie odpowiadało wówczas prawdzie17. Uznano również za notoryczne (art. XXVI), że w przypadku braku legalnych sukcesorów dobra leżące w granicach ziemi kujawskiej przechodziły do Królestwa Polskiego i przynależą odtąd ad Regnum Polonie18. W art. XXXVII strona oskarżająca pragnęła ponadto wykazać, że jakiekolwiek dobra znajdujące się w granicach Królestwa Polskiego nie mogły być przedmiotem alienacji na rzecz instytucji lub państw nie uznających zwierzchnictwa króla polskiego. Tym samym darowizny Konrada na rzecz Zakonu w postaci ziemi chełmińskiej i grodu Nieszawy były bezprawne, gdyż Krzyżacy nie uznawali powyższego zwierzchnictwalt). Kolejnych, następu­jących po sobie władców Kujaw przedstawiono w art. XXXVIII, w którym wymieniono Konrada mazowieckiego, Kazimierza kujawskiego, Władysła­wa Łokietka, Kazimierza Wielkiego, uznając przy tym Królestwo Polskie za uprawnione do posiadania oprócz ziemi chełmińskiej także grodu Nieszawa i wsi Orlowo i Murzynno. Błędnie jednak przytoczono w tym miejscu datę śmierci Kazimierza Wielkiego, określając ją na 47 lat wstecz20. Zbijając krzyżackie argumenty dotyczące Nieszawy, Orłowa i Murzynna w końcu (art. XXXIX) stwierdzono, że książęta mazowieccy: Siemowit czerski, Bolesław płocki i Siemowit wizneński w wydanym 13 VII 1343 r. w Rawie dokumencie zrzekli się wszelkich praw do dóbr kujawskich. W rzeczywistości wspomniani książęta zrezygnowali wówczas jedynie ze swych praw do Pomorza, ziem chełmińskiej i michalowskiej21.

Na tak zarysowany zakres oskarżenia odpowiadało 22 świadków pocho­dzących głównie z Wielkopolski (31,8%) i Małopolski (31,8%). Wśród ze­znających osób znajdujemy, analogicznie jak w przypadku innych problemów rewindykacyjnych poruszanych w tym procesie, przeważnie duchowieństwo i świecką elitę feudalną. Udział pozostałych grup społecznych był niewielki i wypływał raczej z przypadkowego zetknięcia się z wydarzeniami składającymi się na problem kujawski.



Podstawowym celem strony oskarżającej w r. 1339 było udowodnienie, że Kujawy są częścią Królestwa Polskiego. Wszyscy zeznający potwierdzili tezę zawartą w art. IX i oświadczyli, że ziemia kujawska est de Regno. Zasadę tę pojmowano jako przynależność geograficzną (infra Regnum), tu jednak nie precyzowano odpowiednio granic Kujaw oraz ich przynależności politycznej do Królestwa Polskiego. Tylko niewielka część zeznających osób ograniczyła się do suchego potwierdzenia treści art. IX. Większość starała się w pełni ustosunkować do tej ważnej kwestii, co godne jest szczególnego podkreślenia. Było to bowiem funkcją zainteresowania tym problemem poszczególnych świadków. Najbardziej wartościowe zeznania wspierające wyżej wspomnianą tezę złożyli: Gunter,

kanclerz księcia Trojdena, mieszkaniec Szadka — Gocwin Rykalicz, Dobieg-niew z Kołudy, piwniczy klasztoru cystersów w Łeknie Gerard i arcybiskup gnieźnieński Janisław. Gunter starał się podkreślić, iż cale Kujawy są de Regno wraz ze wszystkimi wsiami i grodami22. Drugi spośród wymienionych świad­ków, uznając za prawdziwą treść art. IX, zwrócił uwagę na fakt, że matka Łokietka była pochowana w Brześciu, co w dużym stopniu wzmacniało argumentację23. Podkomorzy inowrocławski Dobiegniew z Kołudy, podkre­ślając, że Kujawy leżą infra Regnum Polonie i są de Regno, akcentował ich odwieczną przynależność do tego Królestwa mówiąc: et semper dicta terra spectabat ad eum et pertinuit at ad progenitores suis2*. Podobny pogląd wy­raził cysters Gerard, wzmacniając go zwróceniem uwagi na powszechność tej prawdy wśród wszystkich25. Z kolei Janisław zdecydowanie skonstatował, ze problem przynależności Kujaw do Królestwa Polskiego nie wymaga w ogó­le żadnych dowodów, bo wiedzą o tym wszyscy 26. Wydaje się, że myśl zawar­ta w wypowiedzi arcybiskupa gnieźnieńskiego stała się źródłem stosunkowo lakonicznej warstwy dowodowej omawianych zeznań. Świadkowie z reguły ograniczali się do operowania argumentem de Regno rozumianym, jak to już nadmieniono, w dwojaki sposób. Tylko w dwóch przypadkach zwrócono uwagę na przynależność kościelną Kujaw do diecezji włocławskiej27. Ale i w tych zeznaniach poczucie wagi tego argumentu nie było dostatecznie uświadamiane, zapewne z racji swej oczywistości. W zeznaniu Mikołaja, dominikanina z Sieradza, znajdujemy ponadto słabo zarysowany argument mówiący o polskości zamieszkującej Kujawy ludności, przy czym sam świadek ograniczył się do podkreślenia polskości swej rodziny28. Powyższe przykłady dowodzą, iż dla zeznających w procesie warszawsko-uniejowskim świadków problem przynależności Kujaw do Królestwa Polskiego był oczywisty i nie wymagał wobec tego dodatkowych dowodów. Dotyczyło to szczególnie licznej grupy Kujawian i Dobrzynian, którzy na tym terytorium urodzili się, wzrastali, uczęszczali do szkoły (np. Iwo z Chęcin, prepozyt gnieźnieński), gdzie oni sami, względnie ich rodzice, posiadali własne dobra i gdzie w końcu grzebali swoich przodków.

Argument de Regno starano się stosunkowo często wzbogacać faktami posiadania Kujaw przez władców polskich. Zdecydowana większość świadków nie szukała w zbyt odległej przeszłości imion książąt kujawskich. Z reguły uważano za wystarczające wymienienie Władysława Łokietka jako władcy Kujaw, który posiadał je jako patrimonium suum propriam et nomine regni Polonie. Powszechnie dodawano również, że Łokietek był panem wszystkich wsi, grodów i miast, i że służyli mu wszyscy mieszkańcy tej ziemi, nobiles et ignobiles. Najdalej w przeszłość Kujaw sięgali pamięcią sędzia łęczycki Chwał i pleban z Radiowa Paweł, którzy widzieli ojca Łokietka, Kazimerza kujaw­skiego, jako władcę tej ziemi29. Decydującą rolę odegrał w przypadku tych osób ich wiek. Natomiast fakt przejęcia ziemi kujawskiej przez Łokietka prawem dziedziczenia znany był także archidiakonowi płockiemu Maciejowi. Nie potrafił on jednak bliżej sprecyzować, kto był jego poprzednikiem na Kuja-

wach 30. Trzech świadków (Gunter, Jan Łodzią, kanonik poznański Przezdrzew) dobrze pamiętało, iż Łokietek posiadał Kujawy jeszcze przed koronacją31. Trudno jednak stwierdzić, czy istotnie wszyscy z nich znali ten fakt w równym stopniu, czy też najlepiej poinformowanym w tej sprawie był kanclerz księcia Trojdena, a dwaj następni zeznający po sobie przedstawiciele Kościoła poznań­skiego jedynie powtórzyli to, co zasłyszeli od Guntera. Dylemat ten nie dotyczy zeznań księcia Kazimierza Ziemomysłowica, Antoniego Andrzejowica, Chebdy ze Służewa, Zbyluta z Gołańczy, Andrzeja z Koszanowa, Jarosława z Iwna, Wierzbięty ze Smogulca i Pruśca, Borka z Grodziska, Piotra z Mileszynej Górki i kustosza krakowskiego Jakuba32. Świadkowie ci wskazywali bądź na wspólne władanie Kujawami przez Ziemomyslowiców wraz z ich stryjem, lub że pater, avus et praavus Łokietka byli władcami Kujaw.

O ile prezentowana wiedza historyczna o przeszłości Kujaw była dosyć ograniczona, na co duży wpływ miał tenor aktu oskarżenia, to o wiele lepiej rysowała się na tym tle znajomość faktów z nieodległej przeszłości związanych z zaborem ziemi kujawskiej przez Zakon wiosną 1332 r. Szczególną rolę odegrała tutaj autopsja, wyrażona głównie bezpośrednim uczestnictwem w obronie tej ziemi, względnie obecnością stosunkowo dużej części świadków na Kujawach w późniejszym okresie. Rok 1332 wymieniony w art. X był dobrze znany dużej grupie świadków, bowiem aż 18 spośród nich sytuowało wspomniane wydarze­nia na siedem lat wstecz, czyli zgodnie z rzeczywistością33. Dwóch kolejnych świadków (Gocwin Ryklicz i Piotr Natura) wiedziało tylko, że Brześcia broniono in die Paschę 34. Jan z Kisielewa pamiętał jedynie, że napad krzyżacki odbył się w lecie, co wskazywałoby, iż świadek ten miał na myśli wypadki z 1331 r.35 Błędnie datowali wydarzenia również Kazimierz Ziemomysłowic oraz Jan z Płonkowa, których zdaniem na Wielkanoc 1339 r. upłynie 8 lat od zagarnięcia przez Zakon Kujaw 36.

Najwięcej miejsca w zeznaniach podczas procesu z 1339 r. zajęły opisy wspomnianej agresji krzyżackiej. Szczegółowa analiza poszczególnych oświad­czeń pod kątem ustalenia kolejnych etapów agresji była już przedmiotem badań S. Zajączkowskiego37. Autor w tym miejscu zwróci jedynie uwagę na najważniej­sze aspekty wypowiedzi zeznających osób. Niewątpliwie nie podlegał dyskusji pogląd wskazujący na Krzyżaków jako na sprawców najazdu i okupacji Kujaw. Celem dodatkowej identyfikacji podawano niejednokrotnie cechy chorągwi krzyżackich, względnie wymieniano imiona rozpoznanych wówczas braci za­konnych. Te ostatnie lepiej znane były oczywiście tym spośród świadków, którzy podczas procesu warszawsko-uniejowskiego informowali sędziów, iż w momen­cie napadu krzyżackiego na Brześć znajdowali się tam i walczyli u boku Krzyżaków 38. Bogusław Łazęka rozpoznał pod Brześciem komtura krajowego Ottona v. Luterberg (w rzeczywistości był to komtur chełmiński) i brata Teodoryka, którego mimo wszystko błędnie uznał za ówczesnego wielkiego mistrza, a ponadto Jana, komtura dobrzyńskiego, oraz wielu innych komturów i braci39. Również naoczny świadek tych wydarzeń — podkomorzy kaliski Wierzbięta — rozpoznał komturów toruńskiego, nieszawskiego, gdańskiego,

świeckiego i innych40. Pozostali bezpośredni świadkowie wydarzeń z 1332 r. reprezentowali rycerstwo kujawsko-dobrzyńskie, łęczyckie i wielkopolskie. Ich zeznania, a szczególnie wiadomości przytoczone przez przedstawicieli Wielko­polski, którzy relacjonowali nieudane próby zorganizowania odsieczy dla Kujaw, dowodzą, że obrona tej ziemi w r. 1332 miała, podobnie jak zmagania w obronie Pomorza Gdańskiego, ogólnopolski charakter 41. Osoby te, analogicz­nie jak kilku innych znających problem już tylko ze słyszenia, względnie z obecności na Kujawach w okresie późniejszym, zwracały uwagę na niechrześ­cijańskie postępowanie Krzyżaków podczas walk o Brześć. Szczególnie podkreś­lano fakt prowadzenia działań zbrojnych podczas najważniejszych dni dla chrześcijan — Wielki Tydzień — oraz wykorzystywania podczas oblężenia machin i stosowania wydrążeń 42.

Czas trwania oblężenia znało pięciu świadków, na ogół dobrze zorien­towanych: Michał, podsędek łęczycki, Gocwin Rykalicz, Chebda ze Służewa, kasztelan bydgoski Maciej i Piotr Natura43. Czwarty z nich zeznał, że oblężenie trwało per totam diem Paschę et septimanam sonetom. Natomiast zdaniem Chebdy Krzyżacy oblegali Brześć dwa tygodnie. Świadkowie jednak spora­dycznie dokładnie opisywali przebieg owego oblężenia, raczej akcentowali nie­chrześcijańskie postępowanie braci zakonnych i przejawy ich brutalności44. Dalszy przebieg wydarzeń wiosną 1332 r., już po zajęciu Brześcia, znalazł swoje odbicie w relacjach kolejnych osób. Były to jednak stosunkowo odosobnione wzmianki o obronie Inowrocławia, Kruszwicy czy Raciążka. Niemniej o rzetel­ności zeznań świadczą głosy ilustrujące nawet niechlubne czy tchórzliwe postępowanie niektórych obrońców Kujaw. Dotyczyło to zwłaszcza kasztelana kruszwickiego Przezdrzewa, który na wieść o nadciąganiu oddziałów krzyżac­kich, już po zdobyciu stolicy Kujaw brzeskich, pod Kruszwicę, po prostu zbiegł z powierzonego mu do obrony grodu 45. Postawy takiej nie zaprezentował jednak chyba w Inowrocławiu Jan z Płonkowa, który stwierdził, iefuit eiectus de dietę cmtate, co nastąpiło 26 IV 1332 r. Zdaniem S. Zajączkowskiego nie oznacza to, że gród został oddany bez walki. Najprawdopodobniej został zdobyty siłą, a jedynie miasto się poddało 46. Niewątpliwe jest dla świadków jedno, że cała ziemia kujawska została przez Zakon w r. 1332 opanowana siłą oraz że pozostaje okupowana aż do chwili składania zeznania przed sądem papieskim. Jedynym wyjątkiem od tej powszechnej opinii mijającej się z prawdą było świadectwo sędziego inowrocławskiego Jana z Kościelca, który zeznał, że Krzyżacy: detinent totam terram et omnia castra. villas et loca.preter Wladislaviam, et hoc ex quadam composicione 47.

Elementami zeznań, które uzupełniały w sposób barwny okoliczności zagarnięcia Brześcia przez rycerzy zakonnych, były opisy dokonanych tam przez nich niespotykanych okrucieństw. Można nawet zaryzykować, za J. Bieniakiem, tezę, że pominięcie okoliczności rokowań z 1337 r. było celowe nie tylko z powodów dyplomatycznych w obliczu spodziewanych roszczeń krzyżackich, ale tworzyło dogodną sposobność dla oskarżenia Zakonu o dokonanie okrucieństw podczas Wielkiego Tygodnia 48. Zdecydowana większość podkreślała, że

napaść krzyżacka i okupaq’a odbyła się per yiolenciam i hostiiiter. Ponadto wiele osób uzupełniało te określenia konkretnymi przykładani bestialstwa Krzyża­ków. Jako przekroczenie wszelkich norm chrześcijańskich pojmowali naoczni świadkowie tych wydarzeń — bez względu na to w jakich szeregach przyszło im walczyć na Kujawach — owe zbrodnie braci zakonnych dokonane in die Paschę. Szerzej omówili je: podsędek łęczycki Michał, Stanisław z Młodzurowa, Gocwin Rykalicz, Michał Łazęka, Kazimierz Ziemomysłowic, Zbylut z Gołań-czy, Tomisław z Krążkowa, Dobiegniew z Kołudy i kasztelan bydgoski Maciej. Gocwin Rykalicz i Michał Łazęka zapytani o liczbę zabitych uznali za oczywiste dla wszystkich, iż tego rodzaju oblężenie, jakiego dopuścili się Krzyżacy w Brześciu, nie mogło się obejść bez zabójstw wielu ludzi49. Gdyby nie wcześniejsze podkreślenie przez tych świadków okrutnych mordów krzyżackich, możnaby ten pogląd uznać za próbę osłony swojego uczestnictwa w szeregach wojsk agresora. Szczególnie kompromitujące i demaskujące postępowanie Krzyżaków były fakty zabójstw kobiet i dzieci, a nawet kapłanów50, w domach lub podczas drogi do kościołów. Zdaniem kasztelana bydgoskiego szczególnym okrucieństwem odznaczali się wówczas walczący u boku Krzyżaków Prusowie. Postępowali oni jednak tak za przyzwoleniem i nakazem swoich krzyżackich panów i przełożonych51. Oprócz egzemplifikacji zbrodniczego postępowania względem mieszkańców Brześcia i innych miejscowości krzyżackich świadkowie obciążali Zakon winą za liczne podpalenia i dewastacje, a szczególnie dotyczyło to kościołów i klasztorów kujawskich. Dominikanin sieradzki Piotr Natura, który wówczas erat prior in conventu Predicatorum in Brest zeznał, że vidit ecciesiam kathedralem Wladislayiensem crematam per dictos Cruciferos et ecciesiam sancti Nicolai ante cwitatem Brestensem et ecciesiam sancti Egidii in Cossim52. Podobne fakty, ale ujęte już w sposób bardziej ogólny, znajdujemy w zeznaniu archidiakona gnieźnieńskiego Przeclawa, kasztelana bydgoskiego Macieja, cystersa łekneńskiego Gerarda i kustosza krakowskiego Jakuba 53.



Fakt zaboru i okupacji Kujaw spowodował straty oszacowane w art. XI na 15 tyś. grz. Świadkowie odpowiadający na powyższy artykuł często nie podawali źródła swojej wiedzy na ten temat, a tylko wypowiadali swoje przekonanie, że suma owych strat, jakie poniósł skarb królewski, jest właśnie taka. O wiarygo­dności zeznań świadków w tym względzie świadczy fakt, iż w sytuacji, gdy nie byli oni w stanie samodzielnie określić wysokości strat, to zazwyczaj nie wymieniali automatycznie kwoty podanej w ostatnim artykule kujawskim. Najczęściej bowiem w takich wypadkach stwierdzano, iż straty króla polskiego były duże, względnie nawet przyznawano się do niewiedzy. Osoby lepiej zorientowane, a byli to zazwyczaj mieszkańcy Kujaw, wzbogacały swoje wypowiedzi poglądami, że terra bona est, czy też innymi określeniami wskazują­cymi na straty wiele przekraczające sumę określoną we wspomnianym ar­tykule52. Wojewoda inowrocławski Jan z Płonkowa sugerował, że ponieważ chciał on przekazać z samych Kujaw inowrocławskich Łokietkowi, se ipse nolebat facere, l tyś. grz. rocznie, więc Krzyżacy powinni zapłacić powyżej 15 tyś. grz. odszkodowania. Zdaniem J. Bieniaka, który wsparł swój pogląd

odpowiednim fragmentem zeznania Antoniego Andrzejowica, chodzi tu o te-nutę starościńską, którą w r. 1376 podniesiono z samej ziemi brzeskiej z 800 do 2000 grz. rocznie55. Natomiast najmłodszy Ziemomysłowic, czując się osobiście poszkodowanym w wyniku zajęcia i okupacji Kujaw przez Zakon, zeznał, że jest stratny na około 2 tyś. grz.5e



Poziom wiedzy historycznej reprezentowanej przez 56 świadków zeznających w sprawie ziemi kujawskiej podczas procesu warszawsko-uniejowskiego był więc zróżnicowany. Duży zasób wiedzy historycznej wyrażony przytaczaniem różno-, rodnych faktów i argumentów zaobserwowano zwłaszcza wśród rodowitych Kujawian, w mniejszym stopniu u Dobrzynian, a ponadto także wśród ducho­wieństwa i rycerstwa wielkopolskiego. Ci ostatni często jednak byli powiązani rodzinnie z Kujawami. Warto też podkreślić dobrą orientację byłych sług za­konnych, którzy brali udział w zmaganiach polsko-krzyżackich. Zakres pamięci historycznej był jednak stosunkowo płytki. Pamiętano bowiem głównie to, w czym niedawno brano bezpośredni udział. Stąd braki ilościowe i jakościowe w faktografii oraz argumentacji w toku odpowiadania na pytania sędziów. Przy­kłady szerszej wiedzy, czy nawet elementy pewnej refleksji należały do wyjątków, przy czym przypadki te nie były związane z wykształceniem czy statusem spo­łecznym, a raczej lepszą rejestracją zaobserwowanych wypadków. Lepiej pamię­tano wydarzenia bliższe chronologicznie, szczególnie związane z agresją krzyżac­ką w r. 1332, jednak ujemną stroną tych relacji była słaba rekonstrukcja ich oko­liczności. Brak też było odgłosów rokowań i ustaleń z r. 1337. Tę lukę, być może, jak to już wspomniano, w wyniku pewnej manipulacji, uzupełniły liczne przy­kłady oświadczeń, w których barwnie opisano dokonane przez Krzyżaków roz­boje i zniszczenia. Ta cecha pamięci, w której funkcjonuje to, co bolesne, drama­tyczne, ale przy tym wszystkim jednocześnie bardzo barwne, a nie formalne, była charakterystyczna nie tylko w odniesieniu do społeczeństwa XIV-wiecznego. Ce­cha ta jest w dużym stopniu ponadczasowa. W tym miejscu podkreślić należy staranność odbioru zeznań świadków w tym procesie, podczas którego sędziowie starali się wydobyć z pamięci świadków tak cechy formalne wydarzeń, czyli oko­liczności (czas, miejsce, osoby uczestniczące), jak również elementy emocjonalne.

Na art. XVIII podczas procesu poznańsko-krakowskiego, który był od­powiednikiem art. IX w poprzednim z analizowanych procesów, wszyscy zeznający odpowiedzieli twierdząco mówiąc, że ziemia kujawska należy do Królestwa Polskiego. Nie starano się jednak wymieniać dawnych władców tej ziemi, ograniczając się tylko do potwierdzenia tezy oskarżenia lub zeznając, że wspomniane terytorium było posiadane per dominum Regem modernum. Jedy­nym wyjątkiem była wypowiedź kantora poznańskiego Jana, który próbował wskazać wcześniejszego księcia kujawskiego. Zeznał on bowiem, że widział pewnego księcia Alba, który przed wstąpieniem do klasztoru przekazał swoje posiadłości na Kujawach Królestwu Polskiemu57. Świadkowi chodziło tu o księcia Władysława Białego, syna Kazimierza Ziemomysłowica. Poza potwier­dzeniem tezy zawartej we wspomnianym artykule, nawiązującej do argumentu de Regno znajdujemy także dowód przynależności Kujaw do biskupstwa

włocławskiego. Argument ten wymienił przedstawiciel tego Kościoła — Piotr Kluka58. Ówczesna przynależność administracyjna prawie całych Kujaw do Polski spowodowała, że świadkowie nie starali się przytaczać wyszuka­nych poglądów potwierdzających tezę art. XVIII. Z zasady ograniczano się do korzystania z argumentu de Regno często nawet nie formułowanego wprost.

Najlepiej znanym świadkom wydarzeniem w omawianym procesie był fakt zagarnięcia około 1387 r. przez Zakon całego koryta Wisły na odcinku granicznym między ziemiami kujawską a chełmińską. Problem ten był poruszany przez największą liczbę świadków i stanowił pewne novum w stosunku do rewindykaq’i XIV-wiecznych. Zagarnięcie koryta wspomnianej rzeki wywołało bowiem istotne reperkusje handlowe i gospodarcze. Doceniając ten fakt świadkowie zwracali uwagę na rolę Wisły jako szlaku żeglugowego oraz źródła, z którego czerpano różnorodne korzyści. Zeznające osoby podkreślały, że ów okres pokojowego wykorzystywania Wisły został przez Krzyżaków per yiolen-ciam przerwany, co spowodowało straty wynoszące 2 tyś. grz. rocznie. Henryk Buchwald ocenił jednak te straty na 6 tyś. fl. z połowy koryta Wisłys9. Inny mieszczanin poznański, Jerzy Merkil, oszacował je na ponad 2 tyś. grz., skoro on sam osobiście zaobserwował, że podczas 8 dni skarb królewski pobrał 60 grz. z tytułu opłat żeglugowych na Wiśle po stronie polskiej60. Mniejszą sumę podał jedynie biskup chełmski Jan Biskupice, mówiąc o sumie l tyś. grz. rocznie 61. Część świadków nie będąc w stanie podać konkretnej sumy strat twierdziło, że Krzyżacy multe peryeniunt ex dictis Nayigis. Obszerne zeznania świadków dotyczące omawianej sprawy nie zawierały niestety daty zawładnięcia przez Zakon drugą połową koryta Wisły. Ograniczano się tylko sporadycznie do podania miejsca owej aneksji. Andrzej Łaskarz zeznał, że odnośny odcinek graniczny rozciągał się od Torunia aż po Złotorię, to jest na długości około l mili62. Bardziej szczegółowo opisał ten odcinek Henryk Buchwald, którego zdaniem wynosił on 4 mile63. Jeszcze dłuższy odcinek wymienił Mikołaj z Michałowa, według którego Krzyżacy zagarnęli drugi brzeg Wisły od ujścia Drwęcy aż po Solec Kujawski6*. Zbigniew z Brzezia twierdził natomiast, że przedstawiciele Zakonu podczas zawierania z Polską pokoju uznali, że koryto Wisły należy do nich i poświadczyli to odpowiednimi dokumentami. Nie chcieli jednak spełnić swojej, danej wówczas, obietnicy zwrotu zagarniętego obszaru granicznego. Trudno dokładnie określić, które rokowania miał na myśli świadek, ale prawdopodobnie chodziło o pokój toruński, gdzie sprawę tę oddano do postępowania rozjemczego. Warto podkreślić, że problem zagarnięcia koryta Wisły był niezwykle istotny także z punktu widzenia polityczno-militarnego, gdyż Krzyżacy stworzyli sobie w ten sposób ciągłą enklawę w okolicy Torunia, dającą bezpośrednie połączenie z Nieszawą. Tok argumentacji strony krzyżac­kiej w tej sprawie omówił pokrótce kantor poznański Jan, który stwierdził, że był wysłany do Krzyżaków przez biskupa włocławskiego w sprawie wspomnianego zaboru, ale bracia zakonni odpowiedzieli mu, iż brzeg Wisły należy do króla polskiego, ale rzeka do państwa zakonnego 65.

Zasadniczym jednak problemem w kwestii kujawskiej w tym procesie była sprawa kujawskich posiadłości Zakonu i wykazania ich prawnej przynależności do ziemi kujawskiej i diecezji włocławskiej. Wszyscy zeznający stwierdzili, że Nieszawa wraz z dwiema wsiami jest częścią Kujaw, a tym samym Królestwa Polskiego. Wymieniony wyżej kantor poznański ujął to bardzo ściśle zezna­jąc, że wszystkie terytoria do linii Wisły należą do Kujaw i państwa polskiego. Świadkowie jednak nie potrafili określić okoliczności historycznych, w wyniku których doszło do powstania enklaw krzyżackich na Kujawach. Całkowitą niewiedzę wykazał nawet Zbigniew Oleśnicki — świadek zazwyczaj bardzo dobrze poinformowany i oczytany w źródłach pisanych. W zasadzie tylko Andrzej Łaskarz znal problem szerzej, zeznając że Krzyżacy posiadali Orłowo i Murzynno ex donacione ducum Cuyayie, którym był wówczas władca księstwa mazowieckiego. Ówczesny biskup poznański wiedział oczywiście, że chodzi tu o Konrada mazowieckiego. Odnośnie do Nieszawy nie był już on jednak w stanie tego samego powiedzieć66.



W przypadku Łaskarza dobra znajomość problemu wynikała z jego głębo­kiego zaangażowania w problematykę sporów polsko-krzyżackich i uczestnict­wa w wielu rokowaniach na ten temat. Henrykowi Buchwaldowi znane były już tylko pewne zniekształcone elementy działalności fundacyjnej Konrada, skoro zeznał on, że książę ten, w którego posiadaniu oprócz Mazowsza były Kujawy i ziemia chełmińska, jako wasal Królestwa Polskiego fundavit Episcopatum Culmensem67. W tym miejscu należy wyjaśnić, iż świadkowie na ogół nie uświadamiali sobie faktu zaniku godności królewskiej w Polsce w okresie rozbicia dzielnicowego. Powszechnie uważano bowiem, iż istniała ciągłość władzy królewskiej od czasów pierwszych Piastów. W opinii często fantaz­jującego Mikołaja ze Srebrnej Górki nadania Konrada na rzecz Zakonu do­szły do skutku per suggestionem cesarza, którym był ...ojciec króla węgier­skiego, to jest Zygmunta Luksemburskiego 68. Konrad, jako władca Kujaw, a więc także Nieszawy, Orłowa i Murzynna, znany był także Janowi z Tarnowa, a więc głównie elicie władzy69. Z kolei nic o nim nie słyszeli Jan Pełła, Jakub z Korzkwi, Michał z Michałowa, a nawet Stanisław Ciołek. Przy czym przyznawali się oni do ignorancji pomimo tego, że mogli przecież powtórzyć imię Konrad wymienione w artykule oskarżenia. Brak więc w ze­znaniach świadków jakichkolwiek szczegółów donacji Konrada na rzecz Za­konu (data, przyczyna nadania, okoliczności), a sama osoba księcia mazowiec­kiego bardziej kojarzyła się zeznającym osobom z władcą Kujaw niż z księciem, który nadał pewne terytoria kujawskie. Widać więc tu pewien istotny wpływ tenoru oskarżenia na treść zeznań, zwłaszcza w takim przypadku, gdy inte­resujące sąd wydarzenia nie funkcjonowały w świadomości świadków. Nie należy jednak zapominać, iż chodziło o drobne nadania ziemskie w odległej przeszłości, o których duża część elit społecznych i intelektualnych mogła już nie wiedzieć.

Odnośnie do losów dziedzictwa Konrada mazowieckiego, a więc jego przejścia ad mensem Regalem świadkowie potrafili już tylko sporadycznie

wskazać na Łokietka i Kazimierza Wielkiego jako pełnoprawnych sukcesorów. Następcą Konrada uznał również Mikołaj Trąba, oprócz dwóch wymienionych władców Polski, także Ludwika Węgierskiego i Władysława Jagiełłę 70. Najle­piej ten problem znał Zbigniew Oleśnicki, który przy okazji odpowiedzi na art. XXXIX zeznał, że czytał w kronikach o Konradzie, który miał dwóch synów: Kazimierza i Siemowita. Pierwszy z nich, jak to już wspomniano, odziedziczył Kujawy, a drugi Mazowsze. Po Kazimierzu na Kujawach suk­cesorem był Łokietek, przy czym pronotariusz Stolicy Apostolskiej zignorował tu wiadomości zawarte w formularzu 71.

Do pytania sędziów, czy dobra znajdujące się w obrębie Królestwa Pol­skiego, a więc również kujawskie dobra zakonne, mogły być przedmiotem alienacji, świadkowie z reguły nie potrafili się ustosunkować. Do wyjątków bowiem należały osoby stwierdzające nielegalność postępowania księcia Kon­rada, wyrażając pośrednio jedną z najistotniejszych zasad pojęcia Corona Regni Poloniae. Należeli do nich Zbigniew z Brzezia, Wojciech Jastrzębiec, Stanisław Ciołek i Jan z Tarnowa72.

Przedmiotem zainteresowania sądu była również, jak to już podano, wiedza świadków o zrzeczeniu się w 1343 r. przez władców mazowieckich ich praw do Kujaw. Teza ta tylko w części była prawdziwa, gdyż książęta ci wyzbyli się 13 VII 1343 r. w Rawie swych praw do zagarniętych przez Zakon ziem. Jednakowoż zrzekli się oni części dawnych dóbr Konrada, stąd luźne nawiązanie do tych uregulowań. Jedyną osobą, która słyszała o książętach mazowieckich jako wystawcach wspomnianego dokumentu, był biskup płocki Jakub z Korz-kwi73. Pozostali świadkowie nie udzielali odpowiedzi, względnie przyznawali się do niewiedzy, jak na przykład Krystyn z Ostrowa, który mówił, że non habet memoriam 74.



Podsumowując powyższy przegląd wiadomości o Nieszawie, Murzynnie i Orłowie można stwierdzić, że obszary te były na tyle niewielkie oraz prze­szły w ręce krzyżackie tak dawno i w sposób całkowicie pokojowy, aby wiedza o nich mogła się dostatecznie utrwalić różnymi kanałami przepływu informacji. Lepiej znane były wydarzenia współczesne, czy to zabór koryta Wisły, czy sprawy bieżące, głównie o znaczeniu handlowym. Warto jednak podkreślić, iż słabości wiedzy historycznej w tej kwestii nie odpowiadały niezwykle logicz­ne sposoby dowodzenia polskości dóbr kujawskich. To może było powodem, że nawet świadkowie, którzy mieli cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie, nie operowali innymi dowodami. Tezy oskarżenia wydawały się więc świad­kom wystarczająco przesądzające polskość kujawskich posiadłości Zakonu, aby istniała niezbędna potrzeba ich rozwijania. Niemniej pojawienie się problemu rewindykacji tych enklaw na Kujawach w procesie poznańsko-kra-kowskim było niewątpliwie funkcją zmiany stosunków polsko-krzyżackich po wojnie z l. 1409-1411. Wówczas to zaczęto żądać zwrotu także tych ziem (bez względu na ich wielkość), które przeszły w ręce krzyżackie mniej czy bardziej zgodnie z prawem.


Pobieranie 3.57 Mb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   28




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna