Ułan jazłowiecki nr 34



Pobieranie 112 Kb.
Data26.02.2019
Rozmiar112 Kb.

UŁAN JAZŁOWIECKI NR 34


Lipiec 2014.
Od redakcji...

Szanowni Państwo, Członkowie i Przyjaciele Rodziny Jazłowieckiej!

W 34-tym numerze „Ułana Jazłowieckiego” który oddajemy Czytelnikom, zamieszczamy jak zapowiadaliśmy, kolejną relację ułana jazłowieckiego, tym razem z początków działań bojowych pułku na Kubaniu. Mamy nadzieję zamieszczać w kolejnych numerach dalsze, autentyczne wspomnienia żołnierzy pułku. Z pośród gromadzonych i przygotowywanych do wydania drukiem (lub początkowo zamieszczenia na stronie internetowej Rodziny

Jazłowieckiej) biogramów Ułanów Jazłowieckich z lat 1918-1946, wybraliśmy kilka, które ilustrują ich przeżycia i losy a które wydawały się być szczególnie ciekawe oraz mało znane. Nie wypełniają one w pełni ich bogatych życiorysów, skupiliśmy się tylko na szczególnie ciekawych faktach.

Wobec sytuacji jaka wytworzyła się wobec aneksji przez Rosję Krymu i jej interwencji na Ukrainie zamieszczamy - jakkolwiek w zasadzie nie zajmujemy się „publicystyką” polityczną, interesujący naszym zdaniem artykuł zawierający rozważania na tematy polsko-ukraińskie, którego autor sięga do historii lat 1920-tych. Przypomina on tamte wydarzenia i ich skutki dla Polski w 20-leciu międzywojennym, stawiając też pytania dotyczące współczesności. Artykuł ten traktujemy jako zachętę do rozważań i dyskusji, nie zapominamy bowiem o doświadczeniach żołnierzy pułku, nas i naszych bliskich, szczególnie tych o pochodzeniu kresowym. Nie bez znaczenia była tu koncepcja polityczna i rola Marszałka Józefa Piłsudskiego którego 80-ta rocznica śmierci przypadła w tym roku.

Obok informacji o wydarzeniach ostatniego roku w Batalionie i stowarzyszeniach noszących tradycje 14-go Pułku, znajdą też nasi Czytelnicy sprawozdania Zarządu Rodziny z jego działalności w latach 1912-1914 oraz z odbytego w kwietniu tego roku zebrania kończącego jego trzyletnią kadencję. Zamieszczamy oczywiście wspomnienia o zmarłych naszych Członkach, niestety o niektórych z opóźnieniem i kilka informacji o ciekawszych naszym zdaniem pozycjach wydawniczych a także informacje organizacyjne Rodziny.


80-LECIE ŚMIERCI MARSZAŁKA JÓZEFA

PIŁSUDSKIEGO

Okrągła 80-ta rocznica śmierci Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego,

zmarłego w dniu 12 maja 1935 roku, przypadła na czas wyborów prezydenckich i nieco została nimi przysłonięta. Spoczął na Wawelu, nie bez oporów części społeczeństwa, żegnany jednak przez jego większość w poczuciu że opuszcza go Ten który nie tylko wywalczył

Polakom niepodległość ale wiedział jak ją zachować. W kondukcie

maszerowały reprezentacje 30 dywizji piechoty i tyluż pułków kawalerii, w tym Ułanów Jazłowieckich, ich dowódcy, kawalerowie Virtuti Militari, wszyscy. Jak pisał gen. Skibiński, gdy 14 Pułk w kwietniu 1920 roku ruszał przez Słucz na bolszewików, nad brzegiem w półmroku świtu żegnał swoich żołnierzy Wódz Naczelny, krótkimi, męskimi słowami: „Jechać chłopcy, jechać...!”, które zapadły w ich pamięć i serca. Testament Jego zawierał wizję Polski sprawiedliwej, rządnej, gdzie interes PAŃSTWA „góruje nad interesem jednostki i klik”. Jego program w polityce zagranicznej: „ Nic w Europie bez nas. Niedopuszczenie do mieszania się [innych] do spraw wewnętrznych. Samodzielność polityki zagranicznej....pokojowej lecz zdecydowanej, nie lękliwej. Polska musi zajmować należne jej miejsce w rodzinie narodów. Utrzymanie równowagi między wschodem i zachodem”.

A wewnątrz: równouprawnienie społeczne, religijne i narodowościowe. Jednak zachowanie ich wymaga stałej pracy,

czujności i odpowiedzialności, bowiem: „Dopóki społeczeństwo jest bierne, spodziewa się wszystkiego od innych - nic nie nastąpi”.
Redakcja

2. RELACJA Z KUBANIA

KILKA WSPOMNIEŃ O UŁANACH JAZŁOWIECKICH I ICH NIEZWYKŁYCH LOSACH...

PUŁKOWNIK KAZIMIERZ PLISOWSKI, urodził się w 1896 roku w Nowosiółce na Podolu, dziś Ukraina, podobnie jak i jego brat, pierwszy dowódca 14 Pułku Ułanów. Jak wielu przedstawicieli

młodzieży polskiej z zaboru rosyjskiego, po ukończeniu prestiżowej Szkoły Jazdy, służył w rosyjskiej kawalerii, otrzymując tam stopień porucznika. W 1917 roku wstąpił do Szwadronu Polskiego przy „białej” armii rosyjskiej a następnie do 3 pułku Ułanów 1 Korpusu Polskiego. Z nim, w walkach z bolszewikami, odbył przemarsz do Bobrujska, na Kubań - już w Dywizjonie, późniejszym 14 Pułku Ułanów. Był więc jednym z najdawniejszych służbą oficerów pułku, sprawując w nim kolejne funkcje pod komendą swego brata, który jednak zawsze wymagał od niego szczególnie wiele. Z pułkiem

brał udział w wojnie z Ukraińcami w 1919 roku, wyróżniając się w bitwie pod Jazłowcem oraz wielokrotnie w wojnie bolszewickiej 1920 roku, m. in. w zagonie i bitwie o ważny węzeł komunikacyjny Koziatyn, i in. Ranny na Wołyniu, od lipca 1920 r. dowodził

1 szwadronem pułku, już w stopniu rotmistrza, pełnił też inne funkcje, m.in. adiutanta pułku, a już po wojnie komendanta Szkół Podchorążych Rezerwy i Podoficerów Zawodowych Kawalerii DOK VI we Lwowie i wykładowcy w Oficerskiej Szkole Kawalerii.W 1928 roku przeniesiony został do 3 pułku Szwoleżerów, następnie do 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Po kursie dowódczym w Grudziądzu, powołany został w 1932 roku na dowódcę 10 Pułku Strzelców Konnych a następnie 2 Pułku Ułanów Grochowskich Suwalskiej Brygady Kawalerii, której też wkrótce został dowódcą w stopniu pułkownika, dowodząc nią skutecznie w kampanii wojennej 1939 roku. Przed Wrześniem spadł na niego niełatwy obowiązek przygotowania obrony granic Polski od strony Prus Wschodnich, co - jak i cały przebieg kampanii wojennej, opisał w pamiętnikach, pisanych „na gorąco” w obozie jenieckim Murnau. Dostał się do niego po walkach w Polsce Wschodniej na czele Suwalskiej Brygady, a następnie utworzonej 22.09.1939 roku brygady „Plis” z którą dołączył do armii gen. Kleeberga na Podlasiu Lubelskim, dowodząc nią m.in. w słynnej bitwie pod Serokomlą i Wolą Gułowską. Po wyzwoleniu przez aliantów, w latach 1945-1962 przebywał w Londynie, udzielając się czynnie w Kole Pułkowy 14 Pułku Ułanów i innych organizacjach kombatanckich. W 1962 powrócił do Polski, nadal działając w środowisku pułkowym i poświęcając się pisaniu kolejnych wspomnień. Ten dzielny oficer, weteran trzech wojen, również kolejnych pułków kawalerii i Wielkich Jednostek Kawalerii w 1939 roku, odznaczony został Krzyżem Orderu VM V i IV klasy, czterokrotnie Krzyżem Walecznych i wieloma innymi odznaczeniami polskimi zagranicznymi. Zmarł wkrótce po powrocie do Polski w roku 1962 i pochowany został na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.
WACHMISTRZ 14 PUŁKU UŁANÓW ROMAN WILHELMI, następnie oficer Armii Krajowej to również postać bardzo ciekawa.

Urodzony w Humaniu, na Kresach Rzeczpospolitej w 1878 roku, w rodzinie o wielkich tradycjach patriotycznych, jako wnuk ostatniego żyjącego (zmarłego w 1942 roku w Warszawie) POWSTAŃCA STYCZNIOWEGO, zawsze towarzyszącego Marszałkowi Piłsudskiemu w czasie świąt państwowych i defilad! Od 1918 roku w Armii gen. Żeligowskiego, oraz na Kubaniu i pod Odessą w późniejszym 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich w walkach z bolszewikami oraz wojnie 1919 roku z Ukraińcami, wyróżniając się m.in. pod Jazłowcem i Chmielową oraz bolszewickiej 1920 roku, jako już wachmistrz w 4 szwadronie. Wyróżnił się w niej pod Koziatynem i Lwowem. Po dwu wojnach, w 1923 roku przeszedł do rezerwy pułku i osiedlił się z założoną rodziną w Osadzie Jazłowieckiej na Wołyniu. Uniknąwszy cudem niemal deportacji do ZSRR i pewnej niemal śmierci w łagrach sowieckich lub na osiedleniu przymusowym, co dotknęło większość osadników Osady. Podjął działalność w Armii Krajowej pod ps. „Bohun”, uzyskując w niej stopień oficerski oraz dodając do Krzyża Walecznych i innych odznaczeń za wojny lat 1918-1920 Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Wołynia i inne odznaczenia. Po II wojnie światowej osiedlił się w Wielkopolsce, gdzie prowadził gospodarstwo rolne koło Kostrzynia Wkp., w pobliżu miejscowości Nekla, w której jakby symbolicznie - 14 Pułk rozpoczynał kampanię wojenną 1939 roku. Udzielał się Kole Pułkowym i pozostawił ważny, spisany z pamięci dokument - pełny spis żołnierzy Pułku z lat 1918/1919 oraz wspomnienia wojenne. Tam zmarł w 1987 roku i został pochowany w grobie rodzinnym. Jego wnuk, zachowujący tradycje Dziadka, grał podczas uroczystości wmurowania w Kościele Parafialnym w Nekli tablicy pamiątkowej Pułku.


MAJOR BOHDAN ZAREMBA urodził się w roku 1896 w Buzu- łuku (gub.Samara), gdzie jego rodzina znalazła się w poszukiwaniu pracy, mieszkając później w Gruzji i Kurlandii. W 1915 r. wstąpił do armii rosyjskiej, jednak za działalność polską wysłany został karnie na front turecki! Był następnie w Szkole Kawalerii w Elizawetgradzie i w kawalerii rosyjskiej do 1917 roku, działając w Polskiej Organizacji

Wojskowrej (POW). W 1918 r. formuje oddział polski w Odessie i dąży z nim na Kubań w walkach z bolszewikami, następnie wstępuje do Dywizjonu Ułanów mjra Plisowskiego w 4 Dywizji gen. Żeligowskiego (późniejszego 14 Pułk Ułanów). Bierze udział w wojnie z Ukraińcami 1919 roku a następnie bolszewickiej. W maju 1920 roku ciężko ranny dostaje się do niewoli bolszewickiej, jest tam mimo ran torturowany podczas przesłuchań (jak pisze: przez Chińczyków w służbie bolszewickiej!). Po próbie ucieczki, wymieniony powraca do Pułku w 1921 roku, gdzie po kuracji pełni szereg funkcji dowódczych, także w sztabie Brygady Kawalerii we Lwowie, 4 Dywizji Kawalerii, II Oddziale Sztabu Generalnego oraz Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. W międzyczasie zajmował stanowisko attache wojskowego w ambasadzie RP w Gruzji, pełniąc tam funkcje wywiadowcze. Po pracy w departamencie Wojskowym Mnisterstwa Sprawiedliwości, w roku 1939 otrzymał przydział do Kwatery Naczelnego Wodza z którą 18 września został internowany w Rumunii, a po ucieczce, przez Bułgarię i Turcję, przybywa do Palestyny, gdzie trafia do Karpackiej Brygady gen. Kopańskiego walczącej pod Tobrukiem i in. Jak widać myślami jest stale z swoimi kolegami pułkowymi, pisze tam bowiem m.in. utwory „Rapsod ułański” i „Bajka Ułańska”! Po demobilizacji w 1947 w Wielkiej Brytanii, gdzie leczony po licznych schorzeniach wynikłych z przeżyć wojennych, zmarł w 1965 roku w Penley, Anglia, i pochowany został na Cmentarzu w Wrexham. Odznaczony został Orderem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych czterokrotnie i in. odznaczeniami. Jak wielu Jego Kolegom, nie było Mu danym umrzeć w Polsce o którą walczył przez całe swoje żołnierskie życie!


STANISŁAW DZIENISIEWICZ, oficer 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, to kolejna postać z którą chcemy zapoznać bliżej naszych Czytelników. Urodzony się w 1897 roku, w latach 1917/1918 służy w I Korpusie gen. Dowbór Muśnickiego, jako ułan - ochotnik

1-go Pułku Ułanów Krechowieckich. W 1918 znalazł się w 4 Dywizji Strzelców gen. Żeligowskiego, w Dywzjonie - późniejszym 14 pułku Ułanów Jazłowieckich. Z nim uczestniczy w wojnach lat 1919-1020 z Ukraińcami i bolszewikami, jako podporucznik a następnie porucznik kawalerii. Jednak wobec uzyskania przez Polskę dostępu do morza i budowy polskiej marynarki,w latach 1923/1925 odbywa przeszkolenie

w tej dziedzinie w oficerskiej Szkole Marynarki Wojennej w Toruniu, specjalizując się w dziedzinie artylerii, przechodzi staż na krążowniku francuskim „ Joanna d’Arc”, pełni funkcje wykładowcy, dowódcy okrętów wojennych „ Podhalanin”, „ Gryf” i in. , odbywa kolejne praktyki zagraniczne. Wreszcie jako komandor podporucznik (następnie porucznik) jest w 1935 roku z-cą Komendanta a w latach 19137/1938 Komendantem Centrum Wyszkolenia Specjalistów Floty i w dowództwie Mar. Woj. w Warszawie do 1939 r. Ewakuowany do Pińska, dostaje się do niewoli sowieckiej, przebywa w obozie Kozielsku i Riazowcu. Po uwolnieniu znalazł się w Armii gen. Andersa, jednak wezwany przez władze wojskowe, płynie przez Murmańsk do Wk. Brytanii, gdzie odbywa służbę na ORP „Piorun” i „Kujawiak” a po jego storpedowaniu i zatopieniu, już jako komandor, w dowództwie Marynarki Wojennej oraz z kolei na ORP „Piorun”, „Dragon”, i „Conrad”. Odznaczony został Krzyżem Orderu Virtuti Militari V Kl, trzykrotnie Krzyżem Walecznych i innymi odznaczeniami. Po zakończeniu działań wojennych mimo chęci powrotu do Polski pozostaje w Londynie, gdzie zmarł w 1979 roku. Uniknął tym samym losu wielu oficerów PSZ na Zachodzie, w tym Polskiej Marynarki Wojennej, skuszonych do powrotu przez władze PRL aby po wykorzystaniu ich wiedzy i zaangażowania w służbie, zostać skazanymi na śmierć lub lata więzienia. Niestety miejsce pochowania tego znakomitego marynarza ale i kawalerzysty jest nieznane.
STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE PO I WOJNIE ŚWIATOWEJ I POLITYKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO WOBEC UKRAINY.

Aby zrozumieć genezę sojuszu polsko-ukraińskiego w 1920 r., należy cofnąć się o kilka lat wstecz. W listopadzie 1917 r. po przewrocie bolszewickim w Rosji, w Kijowie proklamowano utworzenie niezależnego państwa - Ukraińskiej Republiki Ludowej. Wobec zagrożenia ze strony bolszewików przywódcy ukraińscy liczyli na wsparcie ze strony Ententy (Francji i Wielkiej Brytanii). Mocarstwa zachodnie stały jednak na stanowisku odbudowy jednej i niepodzielnej Rosji, popierając białych Rosjan. W tej sytuacji władze URL zwarły w lutym 1918 r. tzw. traktat brzeski z pastwami centralnymi: Niemcami i Austro - Węgrami, poddając się faktycznie pod protektorat niemiecki.

Gdy w listopadzie 1918 r. Niemcy przegrały I wojnę Światową, Ukraińcy musieli walczyć na trzy fronty - z odrodzoną Polską, bolszewikami i Białymi Rosjanami. Jej przywódca, Główny Ataman Symon Petlura, dążył do porozumienia z Polską jako potencjalnym sprzymierzeńcem w wojnie z bolszewikami. Sytuację komplikował fakt że 1 listopadzie 1918 r. na terenie Galicji wschodniej powstało DRUGIE PAŃSTWO UKRAIŃSKIE (Zachodnio - Ukraińska Republika Ludowa), tocząca walkę na śmierć i życie przeciwko Polsce. Z polskiej strony Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wyraźnie dostrzegał kluczowe znaczenie Ukrainy dla przyszłego układu sił w tej części Europy. Uważał że Polska musi jak najszybciej rozwiązać zbrojnie kwestię przyłączenia Galicji Wschodniej, by później rozważyć możliwość sojuszu z Ukraińską Republiką Ludową. Toteż gdy Wojsko Polskie opanowało już Galicję wschodnią i część Wołynia, 1 września 1919 r. podpisano rozejm w Petlurą. Dwa miesiące później armia i rząd URL pod naporem białych Rosjan gen. Denikina, znalazły się na Wołyniu bez możliwości odwrotu. Postanowiono schronić się w Polsce. 5 grudnia Petlura wyjechał do Warszawy na zaproszenie Piłsudskiego.

Na początku 1920 r. niemal całą Ukrainę zajęła Armia Czerwona,

wypierając Denikina na Krym. Na podbitych terenach bolszewicy wprowadzili komunizm wojenny wraz z narzuceniem kontyngentu zbożowego ściąganego bezwzględnie od chłopów. Odpowiedzią były bunty i powstania. Formowały się samorzutnie oddziały różnych atamanów, które kontrowały znaczne obszary kraju. Żołnierz który wyszedł poza miasto z czerwona gwiazdą na czapce z reguły ginął bez wieści. Tymczasem Polska i Rosja bolszewicka wykorzystały zimę jako okres przygotowań do rozstrzygającej konfrontacji zbrojnej. Piłsudski cierpliwie wyczekiwał na osłabienie Denikina, popieranego w pełni przez Francję. Dopiero wtedy mógł zrealizować swój plan ukraiński. O uderzeniu na Kijów zdecydowały argumenty strategiczne i polityczne. W dokumencie z 1 marca 1920 r. powstałym z inspiracji Naczelnika Państwa, czytamy: „Obecnie rząd polski zamierza poprzeć ruch narodowy ukraiński aby stworzyć samodzielne państwo ukraińskie, a przez to znacznie osłabić Rosję, odbierając jej okolice najbogatsze w zboże i skarby ziemne. Ideą jest stworzenie przegrody między Polską i Rosją i oddanie jej pod wpływy Polskie”. Jeszcze dobitniej wyraził tę myśl Piłsudski w rozmowie z Bogusławem Miedzińskim: (...) bolszewików trzeba pobić i to nie długo, póki nie wzrośli w siłę. Trzeba ich zmusić do tego, aby przyjęli rozstrzygająca rozprawę i sprać ich tak, aby ruski miesiąc popamiętali. Ale żeby to osiągnąć, trzeba nadepnąć ich w tak bolesne miejsce, żeby nie mogli się uchylać i uciekać.(...). Kijów, Ukraina, to jest to ich czuły punkt. Z dwóch powodów, po pierwsze, Moskwa bez Ukrainy, to tej groźby oni nie będą mogli zaryzykować i będą musieli pójść na walną rozprawę.

Tajne rokowania polsko-ukraińskie zakończyły się 21 kwietnia 1920 r. podpisaniem w Warszawie „umowy politycznej między Polską i Ukraińską Republiką Ludową”. Polska uznała prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego. Jej zachodnią granice wyznaczono wzdłuż rzeki Zbrucz i dalej na północ do Prypeci, pozostawiając po polskiej stronie większą część Wołynia. Oba rządy zobowiązały się do nie zawierania żadnych umów międzynarodowych skierowanych przeciwko sobie. Polska zyskała w ten sposób sojusznika przeciw bolszewikom. Ukraina zaś jedyną szansę na kontynuowanie walki o niepodległość.

WYPRAWA KIJOWSKA. Rozpoczęta 25 kwietnia 1920 r. ofensywa wojsk polskich i sprzymierzonych ukraińskich rozwijała się nadspodziewanie pomyślnie. 26 kwietnia w zdobytym Żytomierzu Piłsudski wydał odezwę do mieszkańców Ukrainy. Następnego dnia przepołowiono front bolszewicki pod Berdyczowem, zdobywając przy tym wielką liczbę jeńców i sprzętu wojennego. Po tym sukcesie natarcie zostało jednak wstrzymane na 10 dni. Kolejne natarcie natrafiło już w próżnię ponieważ przeciwnik wycofał się za Dniepr. 7 maja oddziały 3. armii gen. Rydza-Śmigłego zajęły opuszczony Kijów. W wyprawie kijowskiej brały udział tylko dwie słabe liczebnie dywizje ukraińskie. Duże wsparcie dla nacierających wojsk polskich stanowił jednak ruch partyzancki („petlurowszczyzna”).W liście do premiera Leopolda Skulskiego, Józef Piłsudski pisał: „Ze wszystkich stron donoszą mi o różnego rodzaju oddziałach, które powstają i powstały przed naszym frontem, napadają na cofających się bolszewików rozbijać ich. Niekiedy, oddziały takie dochodzą w swej liczbie do 5-6 tysięcy uzbrojonych ludzi. Niektóre z tych oddziałów meldują się u naszych dowódców, prosząc o rozkazy, wskazówki i ewentualną pomoc”.

Niestety bolszewicy przechytrzyli Polaków, uchylając się od walnej bitwy na Ukrainie. 14 maja 1920 r. rozpoczęli natomiast ofensywę na Biąłorusi. Została ona powstrzymana, ale kosztem przerzucenia tam naszych odwodów. Tymczasem 5 czerwca

1 armia konna Budionnego przełamała linię frontu na południe od Kijowa i wyszła na tyły wojsk polskich. W tej sytuacji gen. Rydz-Śmigły opuścił Kijów i wycofał się na Korosteń. Ocalił swoje wojska ale nie wykonał rozkazu Piłsudskiego, który życzył sobie rozstrzygającego starcia z konnicą Budionnego. Wyprawa kijowska okazała się porażką. Piłsudskiemu zarzuca się że mimo uzyskanych około połowy kwietnia informacji wywiadu o koncentracji głównych sił Armii Czerwonej na Białorusi, nie zrezygnował z planu ofensywy na Ukrainie. Zapomina się jednak, że jego celem było sformowanie armii ukraińskiej która przejmie na siebie front południowy i pozwoli przerzucić główne siły polskie na północ. Błąd leżał zatem nie w założeniu lecz w wykonaniu.

Główną przyczyną niepowodzenia całej operacji, obok błędów taktycznych popełnionych przez polskich dowódców, było zbyt wolne formowanie wojska ukraińskiego. W czerwcu 1920 roku armia URL

osiągnęła stan zaledwie 21 tys. żołnierzy i oficerów. W polskiej literaturze historycznej najczęściej jednak obwinia się stronę ukraińską. Bowiem odezwa Petlury o wstępowanie w szeregi wojska ukraińskiego, spotkała się z bardzo słabym odezwem Ukraińców. Słabo uświadomieni narodowo i zmęczeni wojnami chłopi ukraińscy, z jednej strony tęsknili za władzą która wprowadzi spokój i porządek, z drugiej strony ulegali propagandzie bolszewickiej, straszącej powrotem „polskich panów” i odebraniem rozparcelowanej ziemi.

Oddziały powstańcze, dowodzone przez lokalnych atamanów, nie bardzo chciały podporządkować się dyscyplinie w ramach regularnej armii.

Duży wpływ na postawę ludności wywierało zachowanie się Polaków. Komendanci wojskowi nie kwapili się z przekazywaniem władzy w terenie Ukraińcom. Większość oficerów, pamiętająca walki toczone w Galicji oraz będąca pod wpływem endeckim, nie rozumiała potrzeby sojuszu z Petlurą. Pisał o tym Piłsudski w liscie do premiera Skulskiego: „Wojsko staje się ciężarem coraz większym, drażniącym ludność i wzbudzającym coraz nie przyjaźniejsze uczucia”. Z powodu opieszałości administracji polskiej i ukraińskiej na wyzwolonych terenach nie ogłoszono na czas powszechnej mobilizacji do wojska.

Nie zrobiono tego również w sześciu powiatach Podola, które przed 25 kwietnia były już w rękach polskich. W ten sposób nie wykorzystano doskonałej szansy na powiększenie armii URL o blisko 20 tysięcy żołnierzy, którzy mogliby wyruszyć na front już w czerwcu już w czerwcu. Podczas odwrotu na zachód armia ukraińska, pod dowództwem gen. Mychajły Omeljanowicza-Pawlenki , broniła południowego odcinka frontu w okolicach Kamieńca Podolskiego. W sierpniu wycofała się za Dniestr, otrzymując rozkaz obrony odcinka 150-km odcinka tej rzeki od granicy rumuńskiej aż do rejonu Mikołajowa (na południe od Lwowa).Tymczasem wydzielona 6. dywizja strzelców siczowych płka. Marka Bezruczki brała udział w obronie Zamościa przed armią konną Budionnego.

O dalszych losach sojuszu polsko-ukraińskiego przesądziły decyzje zapadłe podczas polsko-bolszewickich rokowań pokojowych w Rydze. Już na pierwszym posiedzeniu 21 września 1920 r. przewodniczący delegacji polskiej Jan Dąbski uznał pełnomocnictwa przedstawiciela Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Było to równoznaczne ze złamanie polsko-ukraińskiej umowy sojuszniczej z 21 kwietnia. Działania wojenne przerwane zostały 18 października, gdy wszedł w życie układ rozejmowy. Licząca 40 tysięcy żołnierzy armia ukraińska samotnie kontynuowała walkę na Podolu do 21 listopada. Pod naporem bolszewików wycofała się z powrotem za Zbrucz i znalazła w polskich obozach internowania [w poczuciu opuszczenia przez alianta]. Jakkolwiek stanowiła jedynie

5-10 % sił zaangażowanych na froncie przeciw - bolszewickim, miała swój udział w odniesionym zwycięstwie. W sierpniu 1920 r. osłaniała ważne połączenie z Rumunią oraz zagłębie naftowe. Każdy żołnierz był wtedy na wagę złota.

Wielkie zwycięstwo militarne zostało w dużym stopniu zaprzepaszczone politycznie. Społeczeństwo polskie miało dość wojny i nie rozumiało dalekosiężnych koncepcji Naczelnika Państwa. Opinie publiczna urabiała w dużym stopniu anty ukraińsko nastawiona endecja, która wywierała też duży wpływ na przebieg rokowań z bolszewikami. W rozkazie pożegnalnym do wojsk ukraińskich Józef Piłsudski napisał m.in. że „wspólnie przelana krew i groby bohaterów są kamieniem węgielnym wzajemnego porozumienia (..)”.

Z wydarzeń 1920 roku można wyciągnąć jak najbardziej aktualne wnioski Również dzisiaj nie wszyscy rozumieją potrzebę polskiej pomocy dla Ukrainy. A przecież przyświeca nam ten sam cel: broniąc niepodległości Ukrainy osłabiamy Rosję i wzmacniamy bezpieczeństwo Polski. Tylko razem możemy odeprzeć najazd moskiewskich barbarzyńców.

Mirosław Szumiło

(Wg. art. w GP. nr. 16 (1132), z 22.04. 2015 r.)

ZEBRANIE RODZINY JAZŁOWIECKIEJ W DNIU 19 KWIETNIA

2015 R. W WARSZAWIE.


W dniu 19 kwietnia 2015 roku odbyło się w Klasztorze Sióstr Niepokalanek w Warszawie - Kabatach, zgodnie z zasadami statutu, zebranie Rodziny Jazłowieckiej, kończące trzyletnią kadencję jej władz, wybranych w roku 2012. Rozpoczęte zostało Mszą św. koncelebrowaną, której przewodniczył Ojciec Józef Michna ( ), Kapelan naszej rodziny, który również wziął udział w naszym zebraniu, z udziałem Ojca Kapelana Klasztoru, również jak Ojciec Józef, Werbisty. Podczas Mszy św. modliliśmy się w intencji poległych, pomordowanych i żyjących Ułanów Jazłowieckich, ich następców z Batalionu Ułanów Jazłowieckich i wszystkich którym ł wybitny znawca bliskie są tradycje 14 Pułku. Na początku zebrania, zostaliśmy powitani w imieniu Sióstr przez S.M. Gabryelę, Przełożną Klasztor. Zaś O. Józef odmówił modlitwę w intencji naszej Rodziny i jej działalności w przyszłości. Gościnne jak zawsze Siostry przygotowały nam poczęstunek. W trakcie zebrania, wspominaliśmy zmarłych Członków naszej Rodziny, następnie przedstawione zostało sprawozdanie Zarządu, oraz Komisji Rewizyjnej, która jego działalność oceniła pozytywnie. Na jej wniosek zebrani udzielili Zarządowi absolutorium za okres trzyletniej kadencji. Wybrany został też został nowy Zarząd w składzie: Jan Gromnicki - prezes, Marek Dragan i Krzysztof Kunachowicz - vice-prezesi, oraz Zofia Beer - skarbnik, Andrzej Nowarski - sekretarz, a jako członkowie: Maciej Kupidura, Jerzy Radomski, Władysław Serwatowski i Maria Żółtowska, jak też Komisja Rewizyjna w składzie Janusz Zaczyński - przewodniczący, Anna Kupidura i Tomasz Nowak, członkowie.W dyskusji zarysowany został program działania Rodziny na najbliższy rok i lata następne.
SPRAWOZDANIE Z DZIAŁALNOŚCI ZARZĄDU RODZINY

14 PUŁKU UŁANÓW JAZŁOWIECKICH ZA OKRES KADENCJI LAT 2012-2015(w załączniku).


WARTO PRZECZYTAĆ....

Kutzner R. Tym S.J. 1 Polska Dywizja Pancerna w Normandii. Warszawa, RYTM, 2010.


Ciągle zbyt mało opisane dzieje 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka, doczekały się cennego opracowania dzięki książce dwu znawców zagadnień PSZ na Zachodzie obejmującego zdawałoby się tylko epizod - jakże jednak ważny jej wojennych dziejach. W książce

którą sygnalizujemy z opóźnieniem, znajdujemy we wstępie krótką historię utworzenia Dywizji (powołanej z datą 25.02.1942 r.) w ramach Korpusu Polskiego w Wk. Brytanii, przeprawy do Francji,

ladowania, przygotowania do działań, wreszcie opis pierwszych walk od 8 sierpnia 1944 roku, właśnie w Normandii, w składzie 1Armii Kanadyjskiej, określanych jako jej „chrzest bojowy”. Następnie udział w operacji „Tractable” (14.VIII), zamknięciu kotła „Trun” - w walkach o Chambois i Montmorel. Tam też znajdziemy groby żołnierzy Dywizji, wśród nich Ułanów Jazłowieckich „przekazanych” z pułku dla wzmocnienia personalnego jednostek Dywizji. Chowanych niestety również w grobach na miejscowych cmentarzach, w dużym stopniu przekopanych przez wdzięcznych Francuzów, wobec ich nie opłacenia przez kolegów czy rodziny z Polski lub zagranicy! Jak uciążliwe były walki we Francji, świadczy fakt przekroczenia przez jednostki Dywizji granicy Belgii dopiero 6.IX aby następnie znaleźć się w Holandii, aby po walkach pod Tremenzen,

o wyzwoleniu Bredy i Moerdijk, wkroczyć do Niemiec, wyzwalając tam m.in. obóz kobiecy Oberlangen z więźniarkami - Polkami, więzionymi tam po Powstaniu Warszawskim, oraz zakończyć chwalebnie kampanię zdobyciem portu wojennego, bazy niemieckich okrętów podwodnych Wilhelmshaven. Biorąc tam jak i poprzednio setki jeńców niemieckich (w tym generałów zmuszonych podpisać kapitulację miasta i portu). Te jej dalsze dzieje nie wchodzą jednak w zakres omawianego dzieła, tak bowiem można śmiało określić książkę R. Kutznera i J.S. Tyma. Zawiera ona również tak ważne dokumenty jak choćby teksty rozkazów dowódców różnych szczebli, umożliwiając zainteresowanym śledzenie procesu dowodzenia operacyjnego. W zakończeniu dokonują Autorzy oceny zarówno samych działań jak tez dowodzenia Dywizją i jej członami kolejnych szczebli jak też całej armii. Na dalsze dzieje Dywizji, zapewne równie kompetentnie lecz i plastycznie opisane, musimy jednak zaczekać! Warto jednak wiedzieć że jej kampania kosztowała około 340 poległych i zaginionych i ponad 1000 rannych żołnierzy, przy dużych stratach w sprzęcie.


Machalski T. Ostatnia epopeja. Kawaleria polska w walce z bolszewikami w 1920 roku. Warszawa-Kraków, 2014. Wyd. Mireki, Warszawa-Kraków, 2014, ss. 369, cna 32 zł. Książka pułkownika kawalerii, dowódcy pułku w wojnie z bolszewikami 1920 roku, dowodzącego też w latach 1920/1930 - tych 26 pułkiem Ułanów, napisana została już po II wojnie światowej na emigracji. Podstawą jej był jednak tekst powstały przed rokiem 1939, oparty o autentyczne dokumenty sztabowe jednostek kawalerii, różnych szczebli z lat 1919/1920, wywieziony przez niego w 1939 roku za granicę. Miał on zawierać rozdziały: Powstanie i organizacja kawalerii; Działania kawalerii w latach 1919 i 1920; Działania kawalerii dywizyjnej; Działania kawalerii konnej (wyposażonej w broń ciężką), skróconą ich zawartość zawarł w swe j książce.

Stanowiąc kalendarium ich działań wojennych, głównie walk z armiami Budionnego na Ukrainie i Gaj Chana na północnym-wschodzie, odnosi często opisywane wydarzenia począwszy od szczebla szwadronu, przez szczeble wielkich jednostek, brygad, dywizji i armii, do szerszych sytuacji na obu głównych frontach wojny polsko-bolszewickiej. Jak słusznie zauważają znawcy problematyki wojny 1920 roku, książka w przedstawionej wersji nie jest wolna od subiektywizmu, wywołanego „odsunięciem” autora na boczny jego zdaniem tor pracy w Wojskowym Biurze Historycznym przez spadkobierców Marszałka, na skutek jego poglądów politycznych jak i krytycznego stosunku wobec wielu czołowych przedstawicieli generalicji II RP z Marszałkiem Rydzem-Śmigłym oraz gen. Rómmlem włącznie. Nie szczędzi im więc krytyki zarówno za operacje w 1920 roku jak też za przygotowanie i wykorzystanie kawalerii w kampanii wrześniowej 1939 roku, którym to zagadnieniem zajął się w aneksie książki. Jednak dla każdego zainteresowanego historią wojny polsko-bolszewickiej, a także poszczególnych pułków kawalerii, przy pewnej krytycznej ostrożności w lekturze, będzie ona niewątpliwie interesująca wobec niekiedy dyskusyjnych tez, lecz także wobec „lekkości pióra”- stylu autora.

Uzupełnienia do bibliografii 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich:
Pempel St. ZWZ-AK we Lwowie 1939-1945. Warszawa, 1990. Książka oczywiście dostępna dziś wyłącznie w bibliotekach lub w antykwariatach. Autor, jak pisze we wstępie, nie miał ambicji do opracowania pełnej monografii zagadnienie konspiracji lwowskiej, książka ma więc charakter popularno-naukowy. Jednak wobec późniejszych, cennych opracowań prof. J. Węgierskiego i innych autorów, miała tę cechę że była jedną z pierwszych. Zawiera w rozdziale drugim opis działań Szwadronów Leśnych 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich lwowskiej Armii Krajowej przeciw UPA jak też ich walki w Akcji „Burza”, także we współdziałaniu o wojskami sowieckimi. W tym skuteczne uderzenie 5 szwadronu ułanów por. Romana Madurowicza, ps. „Osa” w rejonie Pasiek (które jednak kosztowało życie 4 żołnierzy szwadronu) oraz 6 szwadronu por. Marcina Modlińskiego, ps. „Asesor” wspierającego jednostki sowieckie w walkach o Pasieki i Krzywczyce. Autor nie pomija też dalszych losów żołnierzy Szwadronów, aresztowanych, wcielanych siłą do armii polskiej i sowieckiej, wreszcie dalszych działań w rzeszowskim zakończonych emigracją części żołnierzy na zachód Europy. W książce wykorzystał duży zasób dostępnej w tych latach literatury oraz co ważne, autentyczne relacje uczestników wydarzeń.
W „BIULETYNIE KOŁA UŁANÓW JAZŁOWIECKICH”, Londyn, 1961 r., nr. 56, znajdujemy interesującą uchwałę Zarządu Koła, postulującą zainteresowanie i podjęcie działań ewidencyjnej miejsc pochowania Ułanów Jazłowieckich, które podjęli w latach 1990-tych harcerze z Sochaczewa a kontynuuje Rodzina Jazłowiecka.
Natomiast w Przeglądzie Kawalerii i Broni Pancernej, odnotowany został artykuł T. Jurgi, pt.”Kawaleryjski szlak przez Kampinos do Warszawy”. Stolica, Warszawa, nr. 36, z 06.098.1966 r.
Zapewne znana tylko specjalistom publikacja (z roku 1919!), zatytułowana „Sygnały dla kawalerii”, zawiera ich aż 40, począwszy od „Baczność” do „Modlitwa wieczorna”! Zostały one przedrukowane w wydawanym w Londynie„Przeglądzie Kawalerii i Broni Pancernej”

Rocznik IV, 1962, nr.28, s.25-29.

J. Gr.

Z ŻAŁOBNEJ KARTY....
Śp. Siostra Maria Grażyna Jordan, Niepokalanka.

W Wielki Piątek 2015 roku odeszła do Pana w klasztorze Sióstr w Burakowie - Wrzosowie, śp. Grażyna Jordan, wychowawczyni wielu pokoleń Sióstr, przełożona Szymanowa i innych Klasztorów Niepokalańskich, wykładowczyni i dyrektorka gimnazjum w Szymanowie , współautorka ważnych publikacji, m.in. ogólnie znanych - o Sanktuariach Maryjnych oraz „Pani nasza Jazłowiecka”,

jak też czterotomowej historii Zgromadzenia. Córka oficera artylerii konnej zamordowanego w Dachau, wcześnie osierocona przez matkę, po śmierci brata AK-owca w walkach na Mazowszu, w roku 1944 wstąpiła po maturze do klasztoru w Szymanowie. W ostatnich latach przebywała w Klasztorze w Burakowie - Wrzosowie, zawsze życzliwie witając tam członków Rodziny Jazłowieckiej, szczególnie Ułanów, dopominając się o umieszczenie w kaplicy (obecnie Kościele p.w. Bł. Marceliny Darowskiej) emblematów pułkowych!

W wydawnictwach Zgromadzenia, nigdy nie omieszkała zawrzeć wspomnień, nawet rozdziałów o Pułku i Jego Żołnierzach! Po nabożeństwach żałobnych w Wrzosowie i Sanktuarium Pani Jazłowieckiej w Szymanowie, pochowana została uroczyście w grobowcu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Wierzymy że po swym pracowitym i owocnym życiu otrzyma Wieczną Nagrodę!

ZMARLI CZŁONKOWIE RODZINY JAZŁOWIECKIEJ
Śp. Barbara Motas, żona i wierna towarzyszka trudnego życia podoficera Szwadronów Leśnych 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, Lwowskiej Armii Krajowej, następnie żołnierza w Oddziałach AK „Warta” w rzeszowskim. Po odejściu na Wieczną Wartę, swego męża, uczestniczyła przez długie lata w życiu Rodziny Jazłowieckiej. Zmarła w 2013 roku w Zagórzu, woj. podkarpackie.

Śp. Helena Jagusz-Konopka, córka podoficera 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, uczestnika wojen w latach 19819/1920-tych, następnie

w latach II wojny światowej żołnierza Armii Krajowej w Stanisławowie, zamordowanego przez Niemców w obozie na Majdanku. Patriotka lwowska, oddana członkini Rodziny Jazowieckiej, reprezentantka Rodziny jako uczestniczka spotkań i uroczystości w Krakowie, gdzie zmarła w 2013 roku.

Śp. Władysław Wilczyński, podoficer Szwadronów Leśnych 14 Pułku Ułanów Jałowieckich, Armii Krajowej, Dzielnicy Wschodniej Lwowa, ps. „Sęp”. Uczestnik walk w obronie wsi polskich przed UPA w rejonie rodzinnej Biłki Szlacheckiej oraz o wyzwolenie Lwowa od Niemców. Po 1945 r. nielegalnie w Polsce członek WiN „Olimpia” na Śląsku, ps. „Lot”, aresztowany przez UB, skazany na dożywocie. Po latach więzienia, pracownik biur projektów w Kędzierzynie - Koźlu, działacz organizacji kombatanckich - ŚZŻAK i in., Koła Pułkowego 14 p. UJ, Rodziny Jazłowieckiej i NSZZ „Solidarność”. Inicjator wielu działań i akcji patriotycznych. Awansowany do stopnia kapitana, odznaczony licznymi odznaczeniami wojskowymi,

kombatanckimi i cywilnymi. Zmarł 23.04. 2012 r. w Kędzierzynie-Koźlu i pochowany został z honorami wojskowymi.

Śp. Janusz Walicki, Vice-prezes Rodziny Jazłowieckiej, aktywnie działający Członek od jej założenia, bratanek porucznika Mariana Walickiego bohatera walk Pułku w 1939 r., poległego jako prowadzą-

cy szarżę pod Wólką Węglową. Śp. Janusz Walicki, był członkiem Koła Pułkowego w Warszawie, następnie Klubu Żółtego Proporczyka we Wrocławiu, wraz z stryjem - księdzem, czynnym uczestnikiem uroczystości i spotkań związanych z tradycją i historią Pułku, jak też Rodziny Jazłowieckiej. W 2013 roku uczestniczył jeszcze aktywnie w naszym wyjeździe do Lwowa i Jazłowca! Jako radca prawny, był szeroko ceniony za działalność społeczną, na rzecz Kościoła, oraz wobec Polaków na Kresach, a w naszej Rodzinie za swoje zaangażowanie i serdeczną życzliwość. Zmarł w 2014 r w Legionowie i tam został pochowany, żegnany podczas uroczystej Mszy św. koncelebrowanej z udziałem licznych przyjaciół i środowisk miejscowych, delegacji 14 Batalionu Ułanów Jazłowiekich z jego Sztandarem i przedstawicieli Rodziny Jazłowieckiej.

Śp. Jan Szuman, Podoficer 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich od 1936 r. W kampanii wrześniowej działonowy działka p-panc. Uczestnik szarży pod Wólką Węglową i walk pułku w Warszawie, gdzie ranny, nie wyleczony, po ucieczce ze szpitala dołączył do Pułku. Po kapitulacji Warszawy w obozach jenieckich niemieckich, po uwolnieniu w Armii Krajowej w rejonie Sułkowic k. Myślenic,

w stopniu sierżanta AK. Po II wojnie św. na Dln. Śląsku, czynny w organizacjach kombatanckich - ŚZŻAK, Kole Pułkowym 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich - wieloletni członek Zarządu i ostatni prezes, zasłużony dla zachowania jego archiwów, oraz członek Rodziny Jazłowieckiej. Awansowany do stopnia porucznika, odznaczony licznymi odznaczeniami wojennymi, kombatanckimi i cywilnymi. Zmarł w 2014 r. w m. Wólka w Suwalskim i tam pochowany w grobie rodzinnym.

Śp. Antoni Rosen, członek Rodziny Jazłowieckiej od początków jej działalności, uczestnik spotkań i prac Koła Pułkowego 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich w Warszawie, jako małżonek śp. Teresy Plisowskiej - Rosen, córki śp. płka Kazimierza, bratanicy pierwszego Dowódcy Pułku, gen. Konstantego Plisowskiego. Wierny czciciel Jazłowieckiej Pani, uczestnik spotkań w Szymanowie. Obrońca stanu posiadania Polaków na Litwie. Zmarł w dniu 6 marca 2015 r. i pocho-wany został po Mszy św. koncelebrowanej na Cmentarzu Parafialnym w Pęcicach koło Pruszkowa. W nabożeństwie uczestniczyli licznie zebrani przedstawiciele środowisk kombatanckich i patriotycznych, Siostry Niepokalanki, przedstawiciele Rodziny Jazłowieckiej, Prezydent RP (jako przyjaciel rodziny) i ambasador Litwy w Polsce. Uroczystości żałobne odbyły się również w Jego rodzinnych Gaczanach na Litwie.

Śp. Helena Hanecka - Gilewiczowa, małżonka zmarłego nie dawno śp. płka. Jerzego Gilewicza, oficera 3 Pułku Szwoleżerów Mazowiec-kich w 1939 roku, 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich w Szkocji oraz 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka. Po śmierci męża prowadziła niez-łomnie starania o spełnienie Jego woli, pochowania w Kwaterze Żoł-nierzy 1 Dywizji Pancernej, uwieńczone powodzeniem. Uczestniczka spotkań środowisk 3 p. Szwoleżerów i Rodziny Jazłowieckiej. Zmarła

w marcu 2015 r. w Warszawie i pochowana została na Cmentarzu Wojskowym w grobowcu swego męża.

Śp. Stanisław Ścibor - Marchocki, syn oficera 14 Pułku Ułanów Jaz-łowieckich, Obywatel Ziemi Wileńskiej, Sybirak, następnie żołnierz III Dywizji LWP - brał udział w przeprawie przez Wisłę na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. W l. 1947-1949 członek organizacji niepodległościowej na Wybrzeżu Gdańskim, więzień PRL. Po uwolnieniu i ukończeniu studiów rolniczych, dyrektor PGR na Mazowszu. Po przejściu na emeryturę poświęcił się odbudowie własnymi siłami dworu Ścibor - Marchockich w Krzesku k. Siedlec, na cele rodzinne ale i patriotyczne. Zmarł w nim 5 kwietnia 2015 r. w wieku lat 89 i pochowany został w grobie rodzinnym - swego Ojca, Ułana Jazłowieckiego w Postolicach woj. mazowieckie. Członek Rodziny Jazłowieckiej, niezłomny Patriota i Katolik, wychowujący w tym duchu pokolenia nie tylko członków rodziny.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI! Rodzinom, Bliskim i Przyjaciołom

Zmarłych, składamy wyrazy głębokiego współczucia!
WPŁATY I DARY NA DZIAŁALNOŚC RODZINY JAZŁOWIECKIEJ

Na rzecz Rodziny wpłacili [...]. DARY DO ZBIORÓW RODZINY PRZKZALI: d Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej - biuletyny z wiadomościami dotyczącymi jej działaności oraz wydarzeń w środowiskach kawaleryjskiej; od. P. J. Bokoty z Wk. Brytanii, egzemplarz pisma polskiego wydawanego w Londynie z relację z obchodów Święta Kawalerii w 2014; od Związku Oficerów Rezerwy im. Marsz. J. Piłsudskiego i Wójta miasta Nekla numer „Przeglądu Nekielskiego” z artykułem o 14 Pułku Ułanów; od P. J. Zaczyńskiego publikację dot. 100-lecia Cmentarza Wojskowego na Powązkach Warszawskich; od O. E. Rakoczy z Jasnej Góry pamiątkę pielgrzymki z okazji 100-lecia Marszu I Kadrowej; od P. L. Domaszewicza płytki z fotografiami Święta Pułkowego w 2014 r. oraz zebrania Rodziny w 2015 r.

Za wszystkie i dary i wpłaty serdecznie dziękujemy! Równocześnie przepraszamy że nie wymieniamy wysokości otrzymanych kwot, gdyż wszystkie, dary serca, traktujemy na równi! Informujemy też że wszystkie wydatki kontroluje Skarbnik Rodziny, Główna Księgowa i Komisja Rewizyjna Rodziny. Dla ułatwienia wysyłki przyjmujemy wpłaty w znaczkach pocztowych gdyż większość wydatków stanowią koszty korespondencji.
NA ARES ZARZADU RODZINY I NA RĘCE PREZESA

OTRZYMALIŚMY ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE ORAZ ZAPROSZENIA OD: SS. Niepokalanek z Szymanowa z okazji Kapituły Zgromadzenia z podpisami Matki Generalnej Przełożonej, Sióstr Członkiń Kapituły i Przełożonych Klasztorów oraz liczne życzenia świąteczne, a także od: O. Józefa Michna, Kapelana Rodziny z Chludowa, Ks. Jana Nikla Proboszcza Katedry Lwowskiej, O. Ignacego Rejcha z Miedniewiec, Dowódców 12 Brygady Zmechanizowanej im. gen. Hallera z Szczecina i Batalionu Ułanów Jazłowieckich z Stargardu Szczecińskiego oraz od byłych Dowódców Batalionu i jego oficerów z rodzinami: PP. płka K. Stachowiaka, płka J. Rosnera, PP. mjrów Z. Pałaczyńsiego, J. Miąsko, J. Antczaka, R. Wachowiaka, R. Molisa, por. P. Walukiewicza, od Dyrektora Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON P. płka Grudzińskiego, Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych P. Min. Kochanowskiego, od P.Vice-prezes IPN p. A. Rudzińskiej (wnuczki Ułana Jazłowieckiego), Dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego oraz Stowarzyszeń: Polskiego Klubu Kawaleryjskiego, Prezesa ŚZŻAK Obszaru Lwowskiego z Wrocławia, Zw. Ofic. Rez. im Marsz. J.Piłsudskiego z Poznania, Stowarzyszeń im. 14 Pułku UJ z Wrocławia i Sandomierza, 8 p. Ułanów z Krakowa, 9 PSK w Grajewa, 5 p. Uł. z Ostrołęki, Stow. Młodego Krechowiaka z Augustowa, Władz Gmin w: Kampinosie, Łomiankach, Leoncinie (i Szkoły w Górkach Kampinoskich), Komarowem – wraz z zaproszeniami na okolicznościowe obchody rocznicowe i uroczystości. Od naszych Członków: P. St. Bokoty z USA, PP. J. i M. Bokotów oraz T. J. Korolewiczów z Anglii, PP.

B. i. Cz. Nowarskich, P. M. Korzinek, i P. M. Dayczak-Domanasiewicz z Krakowa, PP. J. Bindulskiej i T.Kisiel z Kostrzyna Wkp., PP. J. Piotrowskich z Łodzi, P. Wł. Bronowskiej i P. St. Pituły z Wrocławia, P.R. Motyl z Gdańska, P.D. Furszpaniak z Poznania, P.J. Węglarskiej z Kielc, P.M. Kurowskiego z Katowic, P. prof. M. Ney-Krwawicza, P. C. Bilewicz, PP. J. Misiaków, PP. J. Westermarków, P. A. Wyrwińskiej, P. Zb. Szymerskiego, PP. J. Tomczyków, P.K. Zawadzkiej, P. J. Ząbeckiego i PP. M.iM. Żółtowskich z Warszawy. Ponadto wiele drogą telefoniczną i przez internet. Za wszystkie serdecznie dziękujemy!
[Redakcja Ułana Jazłowieckiego, al. Armii Ludowej

4/54.00-571 Warszawa, tel. 22/625-43-90, email:



rodzinajazlowiecka@gmail.com].

Pobieranie 112 Kb.

Share with your friends:




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna