Raport o wojnie w iraku


GEOPOLITYKA IMPERIUM MUNDI



Pobieranie 0.59 Mb.
Strona8/11
Data25.10.2017
Rozmiar0.59 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11

GEOPOLITYKA IMPERIUM MUNDI

Wojna z Irakiem i jego zajęcie są efektem długofalowej polityki i były przygotowywane przez wiele lat. Działo się to w ramach szerszego planu, którego celem jest podporządkowanie sobie Bliskiego Wschodu uznanego za „Wielki Obszar” (Grand Area, niem.Grossraum) o zasadniczym strategicznym znaczeniu dla globalnej władzy USA – koncepcja „Wielkich Obszarów” została wypracowana podczas spotkań planistów i strategów z Departamentu Stanu i Rady Stosunków Zagranicznych w latach 1939-45. USA miały przejąć schedę po imperium brytyjskim , wypchnąć Wielką Brytanię i Francję z Bliskiego Wschodu. Ważnym wydarzeniem było spotkanie w lutym 1945 roku na amerykańskim statku wojennym na Kanale Sueskim prezydenta Roosevelta z królem Abd al-Azizem ibn Saudem, założycielem powojennego reżimu w Arabii Saudyjskiej, gdzie ustalili zasady powojennego „sojuszu” i doszli do porozumienia w sprawie uprzywilejowanego dostępu USA do zasobów ropy. Doktryna Eisenhovera sformułowana w 1957 roku mówiła o pomocy, także zbrojnej, państwom regionu zagrożonym przez jakiekolwiek państwo kontrolowane przez „międzynarodowy komunizm”. Z kolei doktryna Nixona zalecała szukanie i popieranie na Bliskim Wschodzie państw- „klientów” i „protegowanych”. Od lat 50. USA były stale obecne na Bliskim Wschodzie, przeprowadzały tajne operacje, stały za zamachami stanu, obsadzały przyjazne rządy jak na przykład dynastię Pahlevi w Iranie.

Nowa faza zaczyna się w okresie prezydentury Cartera, kiedy to Zatoka Perska ogłoszona zostaje strefą żywotnych interesów amerykańskich, które mogą być bronione także za pomocą siły zbrojnej. Według doktryny Cartera wojska amerykańskie będą np. bronić władców Arabii Saudyjskiej, gdyby zagrożeni byli przez jakieś siły zewnętrzne. W okresie rządów Cartera rozpoczęto tworzenie Sił Szybkiego Reagowania, właśnie ze względu na ewentualną interwencję w Zatoce Perskiej. Doktryna Reagana rozszerzyła protekcję nad Arabią Saudyjską także na wypadek, gdyby doszło do próby wewnętrznego przewrotu. Za rządów Reagana utworzono tak zwane Central Command (Centcom) czyli dowództwo dla obszaru centralnego obejmującego region Zatoki Perskiej i region od wschodniej Afryki do Afganistanu.

W okresie wojny iracko-irańskiej USA oddały do dyspozycji Iraku swój wywiad satelitarny, dostarczały Saddamowi Husajnowi helikoptery, komputery, chemikalia. Amerykańskie krążowniki i lotniskowce pojawiły się w Zatoce Perskiej a wojska amerykańskie używały okresowo baz w Bahrajnie, na wyspie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, w Omanie i Arabii Saudyjskiej. W 1987 roku US Nawy stworzyła Joint Task Force Middle East, aby chronić tankowce pływające po Zatoce. Wszystko to oznaczało wzmożenie obecności wojskowej USA w rejonie Zatoki Perskiej, jakie nastąpiło po długoletniej wojnie iracko-irańskiej, która wyczerpała oba kraje, co było w interesie Stanów Zjednoczonych zajmujących pozycję „trzeciego śmiejącego się”, który zaciera ręce obserwując, jak dwa największe i najsilniejsze państwa regionu wzajemnie się wykrwawiają, aby w efekcie dojść do polityczno-wojskowego pata. Należy tu przypomnieć, że USA różnymi sposobami zachęcały Irak do inwazji Iranu m.in. w ten sposób, że przekazały Bagdadowi za pośrednictwem Saudyjczyków dane wywiadowcze, w których zdolności wojskowe Iranu zostały celowo zredukowane.



W 1990 roku zdesperowany z powodu trudnej sytuacji swojego państwa ,zadłużonego i wyczerpanego prawie dziesięcioletnią wojną z Iranem (Irak miał kilkadziesiąt miliardów dolarów długów, ponad połowę z tego u państw znad Zatoki Perskiej) , prezydent Saddam Husajn, nie mogąc uzyskać od innych państw naftowych ani pomocy ekonomicznej ani zgody na podwyżkę cen ropy ani na redukcję długów, najechał Kuwejt, do którego Irak zawsze rościł sobie pretensje terytorialne i który, zdaniem rządu irackiego, wykorzystał wojnę Iraku z Iranem, aby „kraść” iracką ropę (sporne pola naftowe Rumaila). Prezydent Husajn chyba dość naiwnie sądził, że jego dotychczasowy sojusznik Stany Zjednoczone, które niewiele miesięcy wcześniej same dokonały interwencji zbrojnej w małym państwie Panamie, aby zabezpieczyć tam swoje geostrategiczne interesy, pozwoli mu na akcję przeciw małemu państwu Kuwejtowi, szczególnie, że USA powinny, jak uważał, docenić jego zasługi w powstrzymaniu irańskiej rewolucji islamskiej. Prezydent Husajn szczerze wierzył, że za krew jego narodu przelaną w obronie państw nad Zatoką Perską należy mu się wdzięczność i odpuszczenie długów.

Gdyby USA stanowczo i wyraźnie sprzeciwiły się irackim planom inwazji Kuwejtu i zagroziły, że będą bronić kuwejckiej monarchii, Saddam Husajn byłby zmuszony z nich zrezygnować. Tymczasem Waszyngton wysyłał w kierunku Bagdadu niejasne lub sprzeczne sygnały. Z jednej strony w USA rozpoczęto przygotowania do wojny, z drugiej zaś oficjalnie taką ewentualność wykluczano. W styczniu 1990 roku dyrektor CIA William Webster ostrzegał przed rosnąca zależnością USA od ropy, szczególnie znad Zatoki Perskiej, w lutym tego roku generał Schwarzkopf stwierdził podczas przesłuchań w Senacie, że USA powinny wzmocnić obecność wojskową w regionie i zarysował plany ewentualnej interwencji, która wymaga założenia stałych baz wojskowych, w marcu pojawiają się informacje, że zbuntowani oficerowie irackiej armii chcą obalić Saddama Husajna i oczekują pomocy ze strony USA, w maju Center for Strategic and International Studies sporządziło raport, nad którym prace rozpoczęto dwa lata wcześniej, dotyczący możliwej wojny z Irakiem. Raport krążył w Kongresie i w Pentagonie. W tym samym miesiącu Narodowa Rada Bezpieczeństwa przedłożyła prezydentowi Bushowi dokument, w którym „przyjacielski Irak” zastępowany jest „wrogim Irakiem”. W pierwszej połowie 1990 roku przeprowadzono kilka gier wojennych opartych na założeniu inwazji Iraku na Kuwejt, w tym samym czasie USA nadal sprzedawały do Iraku komputery najnowszych generacji, na dzień przed inwazją Kuwejtu zaaprobowano w Waszyngtonie sprzedaż do Iraku wysokiej klasy urządzeń do przesyłu danych o wartości 695000 dolarów. Zastępca sekretarza stanu ds. Bliskiego Wschodu John Kelly odwiedził w lutym 1990 roku Bagdad i oznajmił prezydentowi Husajnowi, że prezydent Bush chce dobrych stosunków z Irakiem opartych na zaufaniu. Kelly krytykował też głosy „nieprzyjazne Irakowi”. Kelly występując 26 kwietnia w Kongresie oświadczył, że polityka rządu prezydenta Busha wobec Iraku pozostaje niezmienna i pochwalił prezydenta Husajna za jego plany nowej konstytucji i rozszerzenia „demokracji uczestniczącej”. Ale w tym samym czasie sekretarz stanu James Baker kazał opracować plan sankcji gospodarczych wobec Iraku. W kwietniu, kiedy prezydent Husajn wystąpił z groźbami pod adresem Kuwejtu, do Bagdadu przybyła delegacja republikańskich senatorów z liderem mniejszości republikańskiej w Senacie Robertem Dole`m. Senator Dole zapewnił prezydenta Husajna, że nie będzie żadnych sankcji gospodarczych wobec Iraku, gdyż prezydent Bush jest im przeciwny. 19 lipca sekretarz obrony Richard Cheney powiedział prasie, że USA będą bronić Kuwejtu, jeśli zostanie zaatakowany. Ale zaraz potem jego rzecznik prasowy Pete Williams osłabił wymowę tej wypowiedzi, zaś Biały Dom przekazał sekretarzowi obrony, że oświadczenia w tej kwestii należą do niego i do Departamentu Stanu. 24 lipca Irak przesunął dwie dywizje nad granicę z Kuwejtem. Następnego dnia ambasador USA w Iraku April Glaspie w znanej rozmowie z prezydentem Husajnem poinformowała go , że Waszyngton nie ma opinii w sprawie arabsko-arabskich konfliktów takich jak konflikt graniczny Iraku i Kuwejtu. Pani ambasador dodała, że takie są wytyczne sekretarza stanu Jamesa Bakera. April Glaspie powiedziała prezydentowi Husajnowi, że prezydent Bush nie tylko życzy sobie lepszych i ściślejszych stosunków z Irakiem, ale pragnie , żeby Irak wniósł wkład w pokój i dobrobyt na Bliskim Wschodzie. Pytana później w Kongresie, czy powiedziała prezydentowi Husajnowi, że jeśli wkroczy do Kuwejtu, to USA będą walczyć, pani ambasador odrzekła : „Nie, nie powiedziałam tego”. 27 lipca CIA poinformowała senacką komisję ds. wywiadu, że wszystko wskazuje na to, iż Irak dokona inwazji Kuwejtu 2 sierpnia. 31 lipca John Kelly oświadczył w Kongresie, że USA nie mają traktatu obronnego z państwami nad Zatoką Perską i że w przypadku inwazji Iraku na Kuwejt USA nie muszą podejmował działań wojskowych. Saddam Husajn uznał ostatecznie, że USA wysyłają mu niewyraźne „zielone światło” dla działań wobec Kuwejtu, i w rezultacie wpadł jak dziecko w zastawioną przez Waszyngton pułapkę. Nie ulega dziś wątpliwości, że nieustępliwość Kuwejtu wobec wszelkich żądań Iraku a nawet jego pewna „gospodarcza agresywność” polegająca na zwiększeniu wydobycia ropy, co godziło w zadłużony i wyczerpany wojną Irak, którego połowa PKB i większość dochodów rządu pochodziła z wydobycia i sprzedaży ropy, miała swoje źródło w poparciu i zachęcie , jakie tamtejsze rody feudalne otrzymały z Waszyngtonu. Król Jordanii Husajn stwierdził potem, że Kuwejt i „zachodnie wywiady” (czyt. amerykański i brytyjski) prowadziły za kulisami kampanię ekonomiczną wymierzoną w interesy Iraku, która, dodajmy, była wykalkulowaną prowokacją.

Kiedy wojska irackie zajęły Kuwejt, Stany Zjednoczone, ku sporemu zaskoczeniu prezydenta Husajna, wystąpiły bardzo stanowczo w obronie suwerenności monarchii kuwejckiej. Zapewne dopiero wówczas, Saddam Husajn, który był zręcznym taktykiem, ale marnym strategiem, zrozumiał, że dał się przechytrzyć znakomitym strategom z Waszyngtonu.



Pomiędzy 2. sierpnia 1990 roku a 17 stycznia 1991 roku, kiedy Amerykanie rozpoczęli bombardowania, prezydent Husajn w obliczu trudnej sytuacji politycznej, w jakiej się znalazł, sześciokrotnie dawał wyraźnie do zrozumienia, że chce wynegocjować wycofanie się wojsk irackich z Kuwejtu. Waszyngton storpedował wszelkie próby wynegocjowania pokoju i wycofania się z wojsk irackich z Kuwejtu i odrzucił wszystkie propozycje pokojowego rozwiązania konfliktu składane zarówno przez władze irackie jak i przez inne kraje. 7 sierpnia wojska amerykańskie przybyły do Arabii Saudyjskiej, aby „jej bronić”. Ponieważ Arabia Saudyjska nie czuła się zagrożona przez Irak, Pentagon, aby ją przekonać o zagrożeniu, powołał się na zdjęcia satelitarne pokazujące oddziały irackie zgrupowane na granicy saudyjskiej i gotowe do inwazji. Była to, jak się potem okazało, zręczna mistyfikacja. Operacja „Pustynna Burza” zakończyła się wyparciem wojsk irackich z Kuwejtu i ich całkowitym rozgromieniem oraz restauracją suwerennej monarchii kuwejckiej. Amerykańskie wojska lądowe pojawiły się w Zatoce Perskiej i tam już pozostały. USA dokonały pierwszego bezpośredniego uderzenia na Bliskim Wschodzie, zbliżyły się militarnie do strategicznego terytorium od strony Oceanu Indyjskiego i ustanowiły przyczółki i bazy w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Katarze, Bahrajnie, tworząc zaplecze dla ewentualnej późniejszej akcji wojskowej przeciw Irakowi. W regionie pojawiły się oddziały wojskowe, ekipy budowlane, siły pomocnicze, wzrosła sprzedaż broni amerykańskiej do Arabii Saudyjskiej, broń za 16 mld dolarów poszła do Kuwejtu, Bahrajnu, Kataru i innych emiratów, odbywały się wspólne ćwiczenia, wizyty okrętów i szwadronów lotniczych. W 1996 roku w Katarze zbudowano 4,5 kilometrowy pas startowy, najdłuższy w rejonie Zatoki Perskiej, aby mogły tam lądować i startować wielkie amerykańskie transportowce.

Lata 1992-2002 to spokojne, systematyczne i konsekwentne przygotowywanie gruntu pod bezpośrednie wejście do Iraku osłabianego gospodarczo przez jedne z najbardziej surowych i restrykcyjnych sankcji w historii wojen gospodarczych, sankcji, których przestrzegania pilnują USA i Wlk.Brytania. Mają one, jak oświadczył prezydent Clinton w 1997 roku trwać tak długo, jak długo przy władzy trwać będzie Saddam Husajn. Ustanowiona zostaje strefa zdemilitaryzowana pomiędzy Irakiem i Kuwejtem, Irak traci suwerenność nad swoją przestrzenią powietrzną (ustanowienie tzw. „no-fly zones”), jego północne i południowe obszary są kontrolowane przez Amerykanów, z baz w Zatoce Perskiej co jakiś czas wyprowadzane są ataki lotnicze i rakietowe na terytorium Iraku- największe we wrześniu 1996 roku („Pustynne Uderzenie”) oraz w grudniu 1998 roku („Pustynny Lis”), kiedy to przeprowadzono bombardowania w południowym i środkowym Iraku. Metodycznie niszczone są instalacje irackiej obrony przeciwlotniczej, inne cele wojskowe oraz niektóre elementy cywilnej infrastruktury. Amerykańskie i brytyjskie samoloty wojskowe tysiące razy startowały z Kuwejtu przelatując przestrzeń ponad strefą zdemilitaryzowaną – czyli przestrzeń tej strefy. Była to najdłuższa kampania bombardowań od czasu II wojny światowej. „I wojna mezopotamska” w tym sensie się nie zakończyła w 1991 roku , ale była pierwszą fazą operacji, która trwała de facto 12 lat. Wojna 2003 roku była ostatnią fazą tej operacji, przeprowadzaną w chwili, kiedy Irak wyczerpany najpierw wojną z Iranem a potem wojną przez wojska USA, został gospodarczo i wojskowo osłabiony, praktycznie rozbrojony i osaczony z południa i z północy. Stał się słabym ogniwem na Bliskim Wschodzie dojrzałym do przerwania przy minimalnych stratach. Inspekcje przeprowadzone przez ONZ były również elementem tej operacji, służąc rozbrojeniu Iraku i rozpoznaniu wywiadowczemu. Uplasowani wśród inspektorów agenci CIA (i zapewne Mossadu) szukali nie broni masowego rażenia ale gromadzili informacje o irackiej broni konwencjonalnej, miejscach kryjówek prezydenta Husajna, rozpoznawali struktury jego osobistego bezpieczeństwa, co było przygotowaniem do „zmiany reżimu”. Cała sprawa była przez cały czas nadzorowana i rozgrywana przez ludzi z Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA, a Waszyngton używał inspektorów pod kątem swoich celów politycznych, manipulował inspekcjami, prowokował kryzysy np. poprzez żądania wpuszczenia inspektorów do pałaców prezydenta Husajna i do irackiego ministerstwa obrony, które następnie wykorzystywał do polityczno-propagandowych ataków na rząd Iraku. Trwała też nabierająca z upływem czasu coraz większej intensywności kampania propagandowa portretująca prezydenta Husajna jako personifikowane Zło , mająca przygotować psychologicznie tzw. opinię publiczną w USA do bezpośredniej interwencji. Częścią tej akcji propagandowej były też takie inicjatywy polityczne jak wystosowany w styczniu 1998 roku przez grupą neokonserwatystów list do prezydenta Clintona zachęcający go do podjęcia akcji militarnej przeciw Irakowi czy przyjęta w tym samym roku przez Kongres i podpisana przez prezydenta Clintona „ustawa o wyzwoleniu Iraku”.

17 września 2001 roku prezydent Bush podpisał rozkaz przygotowania ataku na Afganistan. Drugi, wówczas utajniony ustęp rozkazu nakazywał wojskowym przygotowanie scenariusza dla wojny z Irakiem. Wiadomo zresztą, że niektórzy ludzie z otoczenia prezydenta Busha domagali się , aby najpierw zaatakować Irak, ale uznano, że trzeba atak lepiej przygotować i wybrano Afganistan jako bardziej „miękką” opcję. To, co działo się pomiędzy wrześniem 2001 roku a marcem 2003 roku wokół Iraku było już tylko polityczno-propagandową grą pozorów.

Cele geopolityczne, jakie przyświecały operacji wojskowej w Iraku można zrozumieć tylko wówczas, jeśli widzi się ją zarówno w regionalnym jak i globalnym kontekście. Niemiecki geopolityk Heinrich von Lohausen opisując geopolityczny podział świata wskazywał na trójdzielność globu ziemskiego: pierwsze pasmo lądowe z północy na południe od Alaski do Ziemi Ognistej to Ameryka (Nowy Świat), drugie pasmo to Euroafryka od Przylądka Północnego do Przylądka Dobrej Nadziei stanowiąca zachodnie skrzydła Starego Świata, trzecie pasmo od Kamczatki poprzez Chiny, Południowo-Wschodnią Azję i Indonezję do Tasmanii to Australazja czyli wschodnie skrzydło Starego Świata. Pomiędzy drugim i trzecim pasmem lądowym, ale bliżej drugiego czyli Euroafryki, leży tak zwany Bliski Wschód, łączący oba skrzydła, skierowany na północy ku rosyjsko-syberyjskim masom lądowym, a na południu przylegający do Afryki. Tworzy on środek całego Starego Świata, a w środku tego środka , jako środek środka leży kraina nad Zatoką Perską. Region Zatoki Perskiej ,pisał von Lohausen, jest piętą achillesową Starego Świata, miejscem, na którym upadł liść na plecach Zygfryda, i ma to związek nie tylko z ropą. Nigdzie indziej nie wdzierają się oceany tak głęboko w ląd euroafrykańskiego podwójnego kontynentu, Indyjski z Morzem Czerwonym i Zatoką Perską oraz Atlantyk z Morzem Śródziemnym. Pomiędzy nimi , pomiędzy rozciągniętymi brzegami Afryki i Azji tworzy stara kraina Ur na końcu Tygrysu i Eufratu ów środek środka, najczulsze miejsce całego podwójnego kontynentu. Każde z zewnątrz przychodzące uderzenie trafia całość i wywołuje drgania w całym Starym Świecie. I tak właśnie się stało. Mieliśmy do czynienia z mistrzowską partią bilarda – uderzona bila trafia w bilę z napisem „Saddam Husajn”, która rozbija skupisko innych bil wpadających do odpowiednich otworów. Kiedy patrzymy tylko na bilę „Saddam Husajn”, nie ogarniamy całej sytuacji na bilardowym stole. Kiedy patrzymy tylko na partię bilarda, która rozegrała się w 2003 roku nie dostrzegamy, że jest ona fragmentem partii rozgrywanej w przez całą dekadę lat 90., będącej fragmentem partii rozgrywanej poprzez ostatnie 50 lat, zaś ta z kolei fragmentem partii całego stulecia, bowiem od stu lat USA konsekwentnie realizują swoje cele geopolityczne i strategiczne. Nie oznacza to oczywiście, że jakiś jeden człowiek czy grupa ludzi w Waszyngtonie zaplanowała wszystko szczegółowo na sto lat z góry – idzie o to, że niezależnie od zmieniających się rządów, prezydentów i kongresów, trendów i mód ideologicznych istnieje elementarna ciągłość globalnej geopolityki i geostrategii USA.

Stany Zjednoczone po opanowaniu półkuli zachodniej rozpoczęły walkę o panowanie nad Starym Światem od wschodu i od zachodu. Na wschodzie najpierw dokonały „otwarcia” Japonii , potem w 1898 roku zajęły Filipiny a w 1900 roku przyłączyły Hawaje położone ponad 2000 mil na zachód od San Francisco wchodząc tym samym daleko na Pacyfik. Na zachodzie weszły do europejskiej rozgrywki w latach 1914-1918, poparły Ententę i nie dopuściły do tego, aby Niemcy zdominowały Europę. Po raz kolejny weszły do akcji w latach 1941-45 stając po stronie Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego, z którym zawarły strategiczny sojusz, aby pokonać Niemcy. Uderzyły od zachodu i wschodu uniemożliwiając podział Eurazji pomiędzy Rzeszę Niemiecką i Japonię. Jak to ujął Immanuel Wallerstein, lata 1914-1945 to przede wszystkim wojna 30-letnia pomiędzy USA i Niemcami (lata 1918-1939 nazwał amerykański historyk Walter LaFeber „pierwszą Zimną Wojną” ). Peter Gowan na łamach „New Left Review” (lipiec-sierpień 2002) w artykule „Calculus of Power” napisał, że w XX. wieku USA dwukrotnie przeszkodziły w uformowaniu się bloku europejskiego pod kontynentalną hegemonią Niemiec, a w okresie Zimnej Wojny zapobiegły, żeby Rosja zdominowała jeden kraniec Eurazji a Chiny drugi.

Od momentu swojego wejścia do II wojny światowej, uważa Gowan, USA już w sposób bardzo wyraźny dążą do globalnej hegemonii. Johan Galtung w wywiadzie dla „Die Weltwoche” (2002 nr 39) powołał się na wytyczne z 1944 roku oznaczone JCS570/2 , które nazwał strategiczną Biblią Waszyngtonu. Wszystko, co tam zostało napisane, twierdzi Galtung, zostało zrealizowane w ciągu następnych kilkudziesięciu lat. Efektem strategii przyjętej w okresie II.wojny światowej było opanowanie Europy Zachodniej, zablokowanie Związku Sowieckiego na Morzu Północnym i Śródziemnym a od wschodu podporządkowanie Japonii i zablokowanie Związku Sowieckiego od Pacyfiku. Stany Zjednoczone miały teraz pod swoją kontrolą oba wybrzeża Atlantyku i Pacyfiku, zapanowały nad oceanami, z których uczyniły swoje „wewnętrzne morza”, i zamknęły Związek Sowiecki w masach lądowych Eurazji.

W następnych dziesięcioleciach Stany Zjednoczone stosują „strategię anakondy”, która sprowadza się do oplatania Eurazji dwoma ramionami „państw brzegowych”, w których mają swoje bazy – pas zachodni ciągnie się od Grenlandii i Islandii po Pakistan, pas wschodni od Alaski po Filipiny i Płw.Malajski. Każda próba Związku Sowieckiego przedarcia się przez „pas brzegowy” jest powstrzymywana (Korea, Wietnam). Nie należy jednak błędnie sądzić, że w latach 1945-1980 celem USA było wyłącznie powstrzymanie (containtment) Związku Sowieckiego, bowiem żadna wielka strategia, a taką realizuje Waszyngton, nie może być pasywna lub defensywna. Musi być aktywna, nie może opierać się na reakcjach ale na akcjach, „atak-obrona-atak–obrona-atak” aż do pokonania wroga.

Pod koniec lat 70. rozpoczyna się kolejna faza walki o Eurazję. Jak ujawnił w swoich wspomnieniach From the Shadows były dyrektor CIA Robert Gates amerykańskie służby specjalne zaczęły w 1979 roku wspomagać oddziały mudżaheddinów w Afganistanie. 3 lipca tego roku prezydent Carter podpisał pierwszą dyrektywę o wydatkowaniu 500 mln dolarów na tajną pomoc dla przeciwników prosowieckiego reżimu w Kabulu oraz na tworzenie i popieranie ruchów antysowieckich w Azji Centralnej (tzw. operacja „Cyklon”). Doradca prezydenta Cartera Zbigniew Brzeziński ujawnił po latach w wywiadzie dla „Le Nouvelle Observateur” (15-21 stycznia 1998), że napisał wówczas notę do prezydenta, w której przewidywał, iż, jego zdaniem, pomoc dla antyrządowych sił w Afganistanie skłoni Sowiety do interwencji zbrojnej. Sowieci mieli oczywiście własne kalkulacje, które skłaniały ich do interwencji niezależnie od amerykańskich posunięć, ale akcja Waszyngtonu była świadomym działaniem mającym zwiększyć prawdopodobieństwo inwazji na Afganistan. 24 grudnia 1979 roku Armia Czerwona wkroczyła do Afganistanu. Zbigniew Brzeziński całkiem słusznie uważa, że tajne operacje USA w Afganistanie była znakomitą ideą, gdyż wciągnęły Sowiety w afgańską pułapkę. W dniu, kiedy wojska sowieckie przekroczyły granicę Afganistanu, Brzeziński napisał do prezydenta Cartera: „Mamy teraz okazję dać Związkowi Sowieckiemu jego własną wojnę wietnamską”. Ta wojna, zdaniem Brzezińskiego, walnie przyczyniła się do upadku Związku Sowieckiego. Trwająca przez 10 lat wojna dała też Waszyngtonowi możliwość oddziaływania na środkowoazjatyckie republiki sowieckie.

W latach 80. za prezydentury Ronalda Reagana Stany Zjednoczone wzmagają nacisk polityczno-militarny na Związek Sowiecki realizując w sposób „pokojowy” swój plan „Barbarossa”. Wojna na zbrojenia zakończyła się zniszczeniem pozycji Związku Sowieckiego jako światowego mocarstwa. Przyspieszone za prezydentury Reagana zbrojenia przewyższały we wzajemnych relacjach siły skutki niszczącej bitwy pod Mińskiem i Kijowem, wprowadzenie broni atomowej średniego zasięgu do Europy było porównywalne z zagrożeniem, jakie powstało po zwycięskich „kotłach” pod Wiaźmą i Briańskiem, początek realizacji programu Inicjatywa Obrony Strategicznej („Wojen Gwiezdnych”) był wstępem do bitwy pod Moskwą, bitwy, której Sowieci w przeciwieństwie do tej sprzed ponad 40 lat nie byli w stanie wygrać. Operacja „Barbarossa” zakończyła się całkowitym zwycięstwem, Układ Warszawski został rozwiązany, Związek Sowiecki zaczął się rozpadać , Stany Zjednoczone stanęły przed szansą zrealizowania swojego celu: zbudować imperium światowe.

Natychmiast, kiedy Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, USA rozpoczęły geopolityczną ofensywę na wszystkich frontach (lata 90. to pierwsza faza przygotowania i przeprowadzania historycznie nowego globalnego porządku). Ledwo upadł mur w Berlinie dokonały interwencji w Panamie, która oprócz utrzymania kontroli nad Kanałem Panamskim i wysłania sygnału do innych krajów Ameryki Środkowej i Południowej, że na kontynencie nic się nie zmienia, miała ważny wymiar ideologiczno-propagandowy: była pierwszą po wojnie interwencją, której nie uzasadniano zagrożeniem ze strony komunizmu i Związku Sowieckiego lecz koniecznością „zmiany reżimu”. Po wygraniu z ZSRR na froncie europejskim, następuje uderzenie od południa na Irak, które, jak pisaliśmy wcześniej, jest bezpośrednim wkroczeniem do środka „Wielkiego Obszaru” o wielkim znaczeniu geostrategicznym, dobijającym ciosem w Związek Sowiecki i sygnałem ostrzegawczym dla jednoczącej się Europy. W następnych latach trwa ofensywa w Europie i w Azji Środkowej. Za prezydentury Clintona realizowany jest program Partnerstwo dla Pokoju, który w Europie przynosi w efekcie przesunięcie NATO na wschód. Krótko po przyjęciu do NATO Polski, Czech i Węgier następuje w 1999 roku uderzenie na Bałkanach, reorganizacja tego regionu i „zmiana reżimu” w Serbii, która jest ważnym obszarem całej przestrzeni naddunajskiej: Belgrad to brama do Bałkanów i miejsce, z którego panuje się nad szlakami komunikacyjnymi do Salonik i Stambułu, Serbia leży na geopolitycznej osi łączącej strategicznie Europę Zachodnią z Turcją. Bałkany to tarcza obrotowa pomiędzy Europą Środkową, Morzem Śródziemnym i Bliskim Wschodem.

Celem akcji USA na Bałkanach było osłabienie integracji europejskiej i zablokowanie wpływów Unii Europejskiej w Europie południowo-wschodniej, wypchnięcie Rosji z Bałkanów, przesunięcie NATO w kierunku południowo-wschodnim ku Bliskiemu Wschodowi, ku Izraelowi, ku Irakowi. Rosja odcięta już praktycznie od Bałtyku (poza enklawą kaliningradzką), miała zostać odcięta od szlaków Morza Czarnego.

Akcja przeciw Serbii zgodna była z logiką geopolitycznych zmian w Europie po 1989 roku. Wcześniej układ geopolityczny stworzony przez USA po 1945 roku opierał się w przestrzeni lądowej na Niemczech, w przestrzeni morskiej na Norwegii, która blokowała Związkowi Sowieckiemu wyjście na Morze Północne, i skąd blisko było do portu w Murmańsku, na Danii, która blokowała wyjście przez Bałtyk na Morze Północne, na Grecji i Turcji, która tworzyły pierwszą blokadę przy wyjściu z Morza Czarnego na Morze Śródziemne i na Włoszech i Gibraltarze, które zamykały wyjście na Atlantyk. Po upadku Układu Warszawskiego a potem po rozszerzeniu NATO na wschód Stany Zjednoczone odbiły z rąk Rosji Sowieckiej Wrota do Serca Lądu, ale pozostawała Jugosławia , w której Rosja miała nadal wpływy. Dlatego Jugosławia była systematycznie rozbijana od wewnątrz przez kilka lat a w 1999 roku USA zadały ostateczny cios, atakując resztkę Jugosławii z Serbią. Jugosławia przestała istnieć, Rosja została wypchnięta z tamtego regionu, zbałkanizowany obszar dostał się pod kontrolę amerykańską . USA zyskują dostęp do lotnisk, baz i poligonów Bośni, Kosowie, Macedonii. W Rumunii do ich dyspozycji jest baza lotnicza, poligon w Babadag i wojskowy port Mangalia na Morzu Czarnym, w Bułgarii dwa lotniska wojskowe i dwa poligony.

Po opanowaniu Bałkanów USA mają pod swoją kontrolą Wrota do Serca Lądu – czyli pas od Przylądka Północnego po Turcję. „Anakonda” wzmacnia uścisk od zachodu i od południa , gdzie od połowy lat 90. w ramach „Partnerstwa dla Pokoju” umacnia się polityczna a w pewnym stopniu i wojskowa obecność USA na Zakaukaziu, w rejonie Morza Kaspijskiego i w Azji Środkowej, czyli na terytoriach do tej pory niedostępnych dla USA. Wysłannicy USA nawiązują kontakty wojskowe z postsowieckimi republikami w tamtym regionie, podpisywane są kontrakty na dostawy sprzętu wojskowego i broni. Zielone Berety odbywają ćwiczenia od 1996 roku w graniczącym od północy z Afganistanem Uzbekistanie, kilkudziesięciu uzbeckich oficerów przebywało od 1995 roku na szkoleniu w USA i studiowało na amerykańskich uczelniach wojskowych, w Taszkiencie działają firmy i instytucje związane z amerykańskimi służbami specjalnymi. W 1998 roku odbyły się ćwiczenia, w ramach których 500 żołnierzy 82 Airborne Division po 23 godzinach lotu z Fortu Bragg zrzuconych zostało na terytorium Kazachstanu. Powołano do życia Środkowazjatycki Batalion Utrzymania Pokoju, Rangersi szkolili siły specjalne Kirgistanu. W 1999 roku Kongres przyjął ustawę o Strategii Jedwabnego Szlaku, aby „wspierać gospodarcza i polityczną niezależność państw Południowego Kaukazu i Azji Środkowej” . Różne formy kooperacji wojskowo-politycznej zostały nawiązane z Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem. W Gruzji na przykład przebywa 150 instruktorów wojskowych szkolących „siły szybkiego reagowania” które mają bronić strategicznych miejsc w Gruzji, szczególnie rurociągów.



USA tworzą zasuwę ryglującą Rosję na południowej flance, chcą kontrolować ważne szlaki transportowe. Rosja, napisał na łamach tygodnika „Der Spiegel” (5.VII. 1999) Christian Neff, ma zostać zamknięta za kordonem i zdegradowana do roli papierowego tygrysa.

Wejście USA w Azji Środkowej można traktować jako wstępną fazę do ataku na Afganistan, ataku będącego przemyślaną, wykalkulowaną ,starannie zaplanowaną akcją. W wydaniu z 12 sierpnia 2002 roku Michael Elliot opublikował na łamach „Time Magazine” zatytułowany artykuł „Oni mieli plan”, w którym napisał, że w styczniu 2001 roku doradca prezydenta Clintona ds. bezpieczeństwa narodowego Sandy Berger zorganizował w Białym Domu serię briefingów , w których brała udział jego republikańska następczyni Condoleezza Rice i jej zastępca Stephen Hadley. Stojący na czele międzyagencyjnej Counter-Terrorism Group Richard Clarke, doświadczony biurokrata , który urzędował w okresie Busha pierwszego a potem za prezydentury Clintona, opracował strategiczny dokument , który zaprezentował Bergerowi i innym „przełożonym” od spraw bezpieczeństwa narodowego w grudniu 2000 roku. Berger postanowił przekazać tę sprawę swoim następcom z Partii Republikańskiej. Na wspomnianych wyżej briefingach Clarke przedstawił założenia swojego planu zwalczania terrorystycznej organizacji nazywanej Bazą – plan przewidywał m.in. zintensyfikowanie tajnych operacji w Afganistanie, wzmożenie pomocy dla Sojuszu Północnego, a ostatecznie akcje sił specjalnych i ataki z powietrza . Wiadomo, że CIA pierwsze kontakty z dowódcami klanów zwalczających talibów nawiązała w 1999 roku, aby w dwa lata później mogły one stać się częścią sił wojskowych zajmujących Afganistan. Od wiosny 2001 roku w Afganistanie działały tajne paramilitarne jednostki CIA z tzw. Special Activities Divison oraz tajne wojskowe jednostki wchodzące w skład niezależnego aparatu wywiadowczego Intelligence Support Activity (ISA) działające pod kryptonimem Gray Fox. W lipcu 2001 roku trzej byli urzędnicy Tom Simmons (b.ambasador USA w Pakistanie), Karl Inderfurth (były zastępca sekretarza stanu ds. Azji Południowej i Lee Coldren były ekspert Departamentu Stanu ds. Azji Południowej spotkali się w Berlinie z przedstawicielami pakistańskiego i rosyjskiego wywiadu i poinformowali ich o tym, że USA planują militarne uderzenia przeciw Afganistanowi na październik. Tak się złożyło, że w dniach od 1 do 10 września w ramach zaplanowanych wcześniej ćwiczeń pod kryptonimem „Swift Sword” brytyjskie okręty wojenne popłynęły w kierunku Omanu w Zatoce Perskiej, gdzie 23 000 żołnierzy brytyjskich odbywało manewry. W tym samym czasie grupa amerykańskich krążowników przybyła do bazy floty wojennej w Zatoce Arabskiej, tuż przy pakistańskiej granicy, równocześnie 17 000 żołnierzy amerykańskich przybyło do Egiptu, aby wziąć udział w zaplanowanych wcześniej ćwiczeniach pod kryptonimem „Bright Star”. W październiku 2001 roku wprowadzony zostaje w życie plan Richarda Clarke`a. Po kampanii bombardowań lotniczych wojska amerykańskie zajmują Kabul i następuje „zmiana reżimu”. Akcja w Afganistanie to militarne uderzenie w centrum eurazjatyckich mas lądowych, kolejny krok na drodze ku penetracji i opanowaniu „Serca Lądu” (Heartland) i kolejna okazja, żeby umocnić swoją obecność wojskową w dawnych republikach sowieckich w Azji Środkowej – uścisk „anakondy” zacieśnia się.

Południe dawnego Związku Sowieckiego czyli 5 niepodległych “stanów” (Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan) skłóconych ze sobą w najrozmaitszych kwestiach ( zasoby, woda, energia elektryczna), mozaika narodów, plemion, klanów, grup etniczno-religijnych jest kluczowy obszarem dla opanowania Eurazji. USA, jak pisaliśmy wyżej były tam obecne już od połowy lat 90., co ułatwiło akcje w Afganistanie, który na północy graniczy z Turkmenistanem, Uzbekistanem i Tadżykistanem. W czasie i po kampanii afgańskiej USA zaczęły rozbudowywać swoją infrastrukturę wojskową w tamtym regionie. W Afganistanie Amerykanie mają pod swoją kontrolą pięć lotnisk , dostęp tego kraju do morza czyni go „korytarzem” prowadzącym do zamkniętych wewnątrz kontynentu „stanów” Azji Środkowej, z którego można korzystać bez konieczności negocjowania prawa przelotu. Do Kirgistanu przybyło 3000 żołnierzy, uzupełniając 1500 już będących w Uzbekistanie. Zawarto porozumienia w sprawie użycia tadżyckich i kazachskich lotnisk dla operacji wojskowych, Turkmenistan zgodził się na przelot samolotów wojskowych. Uzbekistan udostępnił swoją bazy lotniczą Hanabad w zamian za pomoc w 2002 roku dolarów wysokości 160 mln dolarów (Chińczycy zaoferowali Uzbekistanowi 600 mln dolarów pomocy gospodarczej, w ten sposób Uzbekistan bierze pieniądze zarówno do USA jak i Chin, co jest zgodne z taktyką pięciu „stanów”, które lawirują, grając na dwie strony). Przy porcie lotniczym Manas niedaleko stolicy Kirgistanu Biszkeku Amerykanie budują bazę lotniczą, gdzie będą mieli swoją administrację i magazyny amunicji. Baza Manas nadaje się zarówno do lotów wojskowych jak i innych, mogą tam lądować samoloty transportowe. Nowe bazy lotnicze powstaną w Tadżykistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie . W marcu 2002 roku dożywotni prezydent Uzbekistanu Islam Karimow spotkał się z prezydentem Bushem w Białym Domu. Obaj mężowie stanu podpisali dokument nazwany „Deklaracją o strategicznym partnerstwie i zasadach współpracy”. Uzbekistan traktowany jest przez USA jako strategiczna oś regionu (dokładnie tak jak zalecał to Zbigniew Brzeziński w Wielkiej szachownicy). USA mają do dyspozycji bazy w Afganistanie (Baghram i Kandahar), które można wykorzystać do ewentualnych interwencji w głębi kontynentu, szczególnie w rejonie Morza Kaspijskiego i w ogóle w świecie islamu, a oprócz tego bazy Hanabad w Uzbekistanie oraz Manas w Kirgistanie. Waszyngton szuka też dostępu do dwóch baz wojskowych na południu Kazachstanu. USA planują również budowę nowej bazy lotniczej w Tadżykistanie. Wszystko to służy uzyskaniu przewagi powietrznej na całym tym obszarze i stworzeniu infrastruktury niezbędnej przy ewentualnym przerzucie wojsk w tamten rejon. W Azji Środkowej powstały „Bałkany”, łatwe do penetracji polityczno-wojskowej, skąd USA chcą całkowicie wypchnąć Rosję.

Po akcji w Afganistanie i umocnieniu się na „miękkim podbrzuszu” Rosji czyli w postsowieckich republikach środkowoazjatyckich Stany Zjednoczone w 2003 roku wyprowadzają kolejny atak od południa, dokonują „zmiany reżimu” w Bagdadzie i przejmują Irak pod swoją administrację. Jeśli nastąpi „zmiana reżimu” w Teheranie, to ramię „anakondy” zaciśnie się od Przylądka Północnego po Afganistan.

Opanowanie Iraku ma być pierwszym krokiem do „przemodelowania politycznego” całego Bliskiego Wschodu, które w najbardziej ambitnych projektach idzie aż do narysowania na nowo mapy całego regionu zgodnie z tezą jednego z przedstawicieli irackiej emigracji, że pojawiła się „historyczna okazja, taka sama jak przy upadku Imperium Otomańskiego”. Irak to trampolina dla przebudowy całego regionu, geopolityczna dźwignia do wyważenie pod hasłami „demokratyzacji” panującego tam układu polityczno-ideologicznego, baza logistyczna dla interwencji, działań wywiadowczych, dywersyjnych itp. w sąsiednich państwach - w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Syrii.

Neokonserwatywny publicysta Charles Krauthammer napisał, że należy „zerwać diabelski pakt, jaki Ameryka zawarła ze światem arabskim kilka dziesięcioleci temu: wy dostarczacie nam ropę, a my nie wtrącamy się w wasze sprawy wewnętrzne”. Wynika stąd, że jeśli pakt zostanie zerwany, bo USA same będą kontrolować arabską ropę, to nic nie stanie na przeszkodzie „wtrącaniu się w sprawy wewnętrzne”, „demokratyzacji”, „zmianom reżimu” etc.

Jak pisaliśmy wyżej po zakończeniu II wojny światowej Departament Stanu i Rada Stosunków Zagranicznych rozwinęły koncepcję „Grand Area Planning”. Bliski Wschód był traktowany jako „Wielki Obszar” – czyli obszar „konieczny ze względów strategicznych dla kontrolowania świata”. Irak jest kluczem otwierającym bliskowschodni „Wielki Obszar” na polityczno-wojskową penetrację USA. „Droga na cały Bliski Wschód prowadzi przez Bagdad” stwierdził jeden z przedstawicieli amerykańskich sfer rządowych w sierpniu 2002 roku. Tą drogą przez Bagdad ruszyły pancerne kolumny.

Opanowanie Iraku daje możliwość oddziaływania na dwa poza Irakiem najważniejsze państwa regionu – Arabię Saudyjską i Iran. Arabia Saudyjska - wieloletni sojusznik USA, państwo, którego aparat bezpieczeństwa wewnętrznego był szkolony przez amerykańskich doradców, które przez dziesięciolecia dokonywało w USA wielkich zakupów broni i wyposażenia wojskowego - ma być bardziej politycznie jeszcze bardziej uległa, osłabiona poprzez rozbicie OPEC-u, którego była liderem, pozbawiona wpływu na sprawy regionu. Dzięki zajęciu Iraku USA zyskują swobodę manewru wobec Arabii Saudyjskiej, unikają konieczności traktowania jej jako strategicznego partnera, mogą poddawać ją zwiększonej politycznej presji, a przede wszystkim być blisko saudyjskiej ropy, tak aby w razie konieczności obalić rządzącą dynastię („zmiana reżimu”) pod pretekstem, że „wspiera terrorystów” i albo osadzić na tronie dynastię Haszemidzką, która obecnie rządzi w Jordanii albo stworzyć rządy wojskowe lub w ostateczności dokonać podziału kraju łącznie z wykrojeniem „samodzielnego” emiratu na obszarze, gdzie znajdują się główne pola naftowe, co dałoby kontrolę nad największymi zasobami ropy naftowej na świecie. Stany Zjednoczone przygotowują się też na wypadek, gdyby w Arabii Saudyjskiej zaszła niezaplanowana przez nie „zmiana reżimu” tzn. wybuchłaby „rewolucja islamska”. Wtedy wojska amerykańskie musiałyby przejąć bezpośrednią kontrolę nad saudyjskimi polami naftowymi ( na marginesie dodajmy, że rząd USA może w ramach „wojny z terroryzmem” zamrozić ulokowane w bankach amerykańskich zagraniczne kapitały, co Arabii Saudyjskiej nakazuje szczególną ostrożność )

Obecność wojskowa USA w Azji Środkowej, w Afganistanie i w Iraku domyka okrążenie Iranu. Iran należący do „osi zła” jest teraz otoczony przez bazy amerykańskie: od północy z Azji Środkowej, od zachodu z Turcji i Iraku, od południa z Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Kataru i Omanu, od wschodu z Pakistanu i Afganistanu. Propagandowo przygotowuje się grunt pod „zmianę reżimu” w Teheranie oskarżając Iran o posiadanie broni masowego rażenia i eksport terroryzmu . USA pragną zmusić Iran do przerwania realizacji programu nuklearnego i rakietowego oraz rozbić „oś” Teheran-Moskwa, której przejawem jest współpraca w dziedzinie wykorzystania energii atomowej.

Syrię otoczoną przez Izrael, Irak, Turcję, Jordanię czeka „zmiana reżimu” lub groźba takiej zmiany. Poprzez zajęcie Iraku chcą USA mieć bicz na bicz na Arabię Saudyjską, Iran, Syrię, w dalszej kolejności na Egipt i Libię. Ważną okolicznością jest też to, że Irak jak klin dzieli świat islamski na dwie części : część zachodnią (arabską) od Atlantyku do Arabii Saudyjskiej oraz część wschodnią ( persko-indyjską) od wyżyny Iranu przez Pakistan i Bangla Desz do Indonezji i Filipin. Ma to z pewnością znaczenie w aspekcie „georeligijnym”.

Położenie geograficzne Iraku, który leży w sercu Bliskiego Wschodu , graniczy z sześcioma ważnymi państwami i ma dostęp do morza, czyni z niego obszar o wielkim znaczeniu strategicznym. USA mają tu do dyspozycji cztery bazy – Międzynarodowe Lotnisko w Bagdadzie, port lotniczy Tallil koła Nasirii, lotnisko Bashur w północnym Kurdystanie, małe lotnisko H-1 w zachodniej części kraju.

Budowane dwa wielkie ośrodki wywiadowcze na północ od Mosulu i w pod Bagdadem umożliwią kontrolę Iranu i Syrii - instrumenty tych ośrodków sięgną do każdego zakątka tych krajów uzupełniając lub zastępując elektroniczne oczy i uszy umieszczone w płd. Turcji.

Zajęcie Iraku jest posunięciem geopolitycznym o wielkiej wadze, którego celem jest zyskanie kontroli politycznej nad jeszcze jednym „wielkim obszarem”, zapobieżenie jakimkolwiek próbom stworzenia „jedności” arabskiej lub muzułmańskiej, uniemożliwienie rozwijania ściślejszych więzi gospodarczo-politycznych państw regionu z Rosją, Chinami i Unią Europejską.

Dodajmy na marginesie, że zakładana „demokratyzacja” krajów islamskich i ich „otwarcie” na tzw. wartości i ideały zachodnie oprócz politycznego ma jeszcze jeden istotny, ekonomiczny aspekt, a mianowicie oznacza stworzenie nowych rynków zbytu dla amerykańskiego przemysłu kulturalnego, dla producentów filmowych i telewizyjnych, producentów gier komputerowych, dla branży muzycznej etc. Władztwo ideologiczne przekłada się na wymierne zyski dla amerykańskich korporacji. Jest to ważne z tego względu, że jak napisał Edwin Bendyk „kołem zamachowym rozwoju i siły Ameryki w miejsce samolotów, samochodów, chemikaliów stały się symbole, produkcja i usługi w sferze intelektualnej” („Złota klatka Matrixa”„Polityka”, 2003 nr 25). Oczywiste jest, że rozszerzanie amerykańskich zasad politycznych i popularyzacja amerykańskich wartości idzie w parze ze zwiększeniem sprzedaży symboli, z rozwojem produkcji i usług w sferze intelektualnej.

Opanowanie Bliskiego Wschodu oznacza geopolityczne osłabienie Chin i Rosji. Chiny jako ewentualny lider Azji Południowo-Wschodniej są uznawane w Waszyngtonie za potencjalne strategiczne zagrożenie dla USA. Coraz większa integracja Chin z gospodarkami Azji Południowo-Wschodniej i regionu Pacyfiku , gdzie powstaje największa strefa wolnego handlu na świecie z ponad dwoma miliardami ludzi, pojawienie się koncepcji powołania Azjatyckiego Funduszu Walutowego i wspólnej waluty, co byłoby ciosem w dolara i w Międzynarodowy Fundusz Walutowy – wszystko to sprawia, że kapitalistyczne Chiny bardziej niż Chiny komunistyczne zagrozić by mogły dominacji USA w Azji Wschodniej

Przywódcy chińscy wielokrotnie wypowiadali się za nawiązaniem mocniejszej współpracy z krajami arabskimi – teraz będzie to utrudnione. USA odcinają Chiny od Bliskiego Wschodu i od swobodnego dostępu do ropy a zarazem blokują ich wpływy w Azji Środkowej. Baza lotnicza Manas w Kirgistanie – państwie graniczącym z Chinami, przystosowana też do stacjonowania wojsk lądowych, znajduje się 200 mil od chińskiej granicy, gdzie leży najdalej na zachód położona chińska prowincja Sinkiang – w ten sposób główne chińskie terytorium, gdzie dokonuje się testów z bronią nuklearną, może zostać błyskawicznie osiągnięte przez amerykańskie samoloty bojowe. Amerykanie szukają dostępu do bazy lotniczej niedaleko Semipałatyńska w Kazachstanie, która w czasach ZSRR była zaprojektowana jako wsparcie dla ewentualnych operacji przeciw Chinom. Wojskowa aktywność Amerykanów w Kazachstanie jest okryta tajemnicą, ale wiadomo, że tamtejszy rząd zgadza się na przeloty samolotów wojskowych, zapewnia prawo do tankowania i lądowania w sytuacjach kryzysowych.

Obecność wojskowa USA w Pakistanie, Afganistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Kazachstanie oznacza okrążenie Chin od strony zachodnio-północnej, w obecność w Korei Południowej, w Indonezji, w Tajlandii, na Filipinach, na Tajwanie, w Japonii i Australii– od strony południowo-wschodniej. Na wyspie Guam na Pacyfiku ma stacjonować 150 myśliwców i 50 bombowców.

Kwestia Korei Północnej wchodzącej w skład „osi zła”, kwestia Morza Południowo-Chińskiego i 200 milowej strefy przybrzeżnej, której nie chcą uznać Stany Zjednoczone ma także wyraźny antychiński wymiar. Już dziś Waszyngton chce zapobiec temu, żeby w przyszłości zjednoczona Korea, Tajwan, Japonia i Chiny nie zaczęły gospodarczo i politycznie zbliżać się do siebie. Z pewnością Waszyngton udzieli poparcia dla formalnego uznania niepodległości Tajwanu. W komputerach i w segregatorach propagandystów czekają przygotowane od dawna żądania „demokratyzacji” Chin czyli „zmiany reżimu” (po raz ostatni zapewne może zostać ożywiona retoryka antykomunistyczna ).

Rosja po zajęciu przez USA Iraku utraciła w dużej mierze wpływ na to dzieje się w regionie bliskowschodnim, jej partner Iran został zaliczony do „osi zła” i okrążony, równocześnie słabnie jej strategiczna pozycja w Azji Środkowej. Supertajne rosyjskie instalacje wojskowe w Azji Środkowej będące ważnym elementem infrastruktury bezpieczeństwa i systemu kosmicznego znajdą się w zasięgu wywiadowczym i lotniczym USA. W Kazachstanie znajdują się instalacje antyrakietowe i wielka stacja radarowa, której potężne radary są częścią rosyjskiego systemu wczesnego ostrzegania W Kirgistanie znajduje centrum komunikacyjne rosyjskiej marynarki wojennej i poligon do testowania rakiet wystrzeliwanych z atomowych okrętów podwodnych na jeziorze Issyk-Kul, stacja obserwacji przestrzeni okołoziemskiej znajduje się w Tadżykistanie. Rosyjskie urządzenia do śledzenia przestrzeni okołoziemskiej znajdują się w Nurku w Tadżykistanie. W okresie Związku Sowieckiego północny Kazachstan i zachodnia Syberia były obszarami położonymi w samym środku mas lądowych Eurazji, były punktami na globie maksymalnie oddalonymi od jakichkolwiek militarnych urządzeń USA (lotnisk, baz, okrętów podwodnych, wyrzutni rakietowych). Tam mieściła się i mieści nadal ważna rosyjska infrastruktura bezpieczeństwa, infrastruktura wojskowa i przestrzeni okołoziemskiej, teraz obszar ten znalazł się w zasięgu amerykańskiego lotnictwa taktycznego i naziemnych urządzeń wywiadowczych.

W „Wytycznych Planowania Obronnego” opracowanych ponad 10 lat temu pod kierownictwem ówczesnego podsekretarza obrony Paula Wolfowitza wskazuje się na cztery „Wielkie Obszary” jako na potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa (władzy) USA:

Naszym pierwszym celem jest zapobiec ponownemu pojawieniu się nowego rywala, czy to na terytorium byłego Związku Sowieckiego czy gdziekolwiek indziej, który stwarzałby zagrożenie tego rzędu co stwarzał Związek Sowiecki, to wymaga, aby zapobiec zdominowaniu przez wrogą potęgę regionu, którego zasoby, pod skonsolidowaną kontrolą, byłyby wystarczające, aby zrodzić potęgę globalną. Takimi regionami są Europa Zachodnia (czyt.Unia Europejska), Azja Wschodnia (czyt. Chiny, Japonia), terytorium dawnego ZSRS (czytaj:Rosja) i Płd.Zach Azja (czyt. Bliski Wschód). Musimy utrzymać mechanizm dla powstrzymania potencjalnych rywali od jakichkolwiek aspiracji do większej regionalnej lub globalnej roli”.

Europa, Bliski Wschód, Azja Południowo-Wschodnia (Chiny, Japonia), stanowią trzy „Wielkie Obszary” położone na zachodzie, południu i wschodzie Starego Świata, od strony Oceanu Atlantyckiego, Oceanu Indyjskiego i Oceanu Spokojnego. Do nich dochodzi czwarty „Wielki Obszar” czyli Rosja mająca wcześniej pod swoją kontrolą serce mas lądowych Eurazji. Uderzenie na Irak było równoczesnym atakiem na wszystkie te cztery obszary i ciosem w „miękkie podbrzusze” Starego Świata. Stany Zjednoczone stoczyły bój o Eurazję, bój, który rozpoczęły się sto lat temu , a którego ostatni etap przypada na przełom XX. i XXI. wieku. Niezależnie od tego, czy patrzymy na globalną sytuację geopolityczną poprzez pryzmat geopolityki eurazjatyckiej czy geopolityki Starego Świata Heinricha Jordisa von Lohausena widać jasno, że Stany Zjednoczone, które panują już nad wszystkimi morzami i oceanami , chcą teraz zapanować nad wszystkimi lądami Ziemi. Zbałkanizowały Związek Sowiecki, opanowały od wschodu Wrota do Serca Lądu, penetrują zbałkanizowane Serce Lądu w Azji Środkowej, wzięły Rosję w kleszcze od zachodu i południa „zachodząc ją od dołu”, odpychając od Kaukazu, od rejonu Morza Kaspijskiego i od Iranu, „zaszły od tyłu” Chiny i okrążyły je, zacisnęły ze wszystkich stron ramiona „anakondy”, okrążyły „starą Europę”, opanowują „Wielki Obszar” Bliskiego Wschodu, rozdzieliły wschodnie i zachodnie skrzydło „Starego Świata”, przejmują pod kontrolę strategiczny korytarz wzdłuż 40-45 równoleżnika od Bałkanów, Morza Śródziemnego, Turcji, Morza Czarnego poprzez Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Morze Kaspijskie, południowy Kazachstan, północny Afganistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan aż po granice Chin.

Panowanie nad tym korytarzem skierowanym ku sercu Eurazji i przecinającym ją na część północną i południową, pozwala ryglować Rosję od południa, blokować zamiary Chin, które chciałyby podążać dawnym „Jedwabnym Szlakiem” na zachód, i kontrolować wielkie masy lądowe Eurazji także „od środka” .USA opanowały wszystkie najważniejsze z geostrategicznego punktu widzenia terytoria na naszej planecie , oddzieliły od siebie wszystkie „Wielkie Obszary” , aby je penetrować, kontrolować, powstrzymywać oraz uniemożliwić powstanie jakichkolwiek „osi” pomiędzy nimi, czy to na kierunku zachód-wschód, wschód-południe czy zachód-południe, dokonały planetarnego przegrupowania sił, porozstawiały figury wielkiej szachownicy Eurazji, aby nimi poruszać zgodnie polityką „równowagi sił”, przekształciły całą Ziemię w jeden globalny kontrolowany przez siebie „Grossraum” i zbudowały swoje Imperium Mundi. Ale „amerykańska kampania o globalną suwerenność” (zob. Peter Gowan „Socialist Register” 2003) nie może ustać, gdyż suwerenność musi być cały czas broniona i umacniana, utrwalana i czujnie strzeżona. Dlatego trwają przesunięcia w globalnych układach siły militarnej , następuje relokacja oddziałów wojskowych, baz i placówek wywiadowczych na całym świecie, szpiegowskie samoloty i okręty wyruszają na nowe trasy, zmieniają się kierunki przepływów pieniędzy i broni, żołnierze, doradcy wojskowi i instruktorzy, agenci pojawiają się w najodleglejszych zakątkach świata, powstają nowe bazy i lotniska i wykorzystywane są te dotychczas niedostępne, imperialne garnizony zajmują nowe pozycje na całym globie mając do dyspozycji nowe miejsca manewrów, poligony, ośrodki szkoleniowe, cała planeta pokryta jest siecią stacji satelitarnych, stacji dla satelitów globalnego namierzania, stacji radarowych, sejsmicznych (testy nuklearne), nasłuchowych. Możliwe jest totalne monitorowanie i bezustanne skanowanie powierzchni Ziemi w realnym czasie dzięki globalnemu wywiadowi satelitarnemu pozwalającemu wiedzieć przez cały czas, co dzieje się w każdej chwili w każdym zakątku globu. Powstaje planetarna machina obserwacji , która umożliwia „kontrolę z góry” : patrolowanie, namierzanie, identyfikacja, śledzenie, przewidywanie ruchu, nacelowanie, przechwycenie lub powstrzymanie. Nowe ulokowane w przestrzeni okołoziemskiej radary będą śledzić poruszanie się celów na całym globie 24 godziny na dobę w każdych warunkach pogodowych

Imperium nie tworzy już wielkich baz z dużymi oddziałami wojskowymi , ale niewielkie „lekkie” bazy, których rozmieszczenie wynika ze strategii szybkiego przerzucanie do dostępnych punktów na całym globie mobilnych, szybszych, elastyczniejszych sił wyruszających z terytorium USA i zdolnych do zadawania błyskawicznych ciosów (globalne Siły Szybkiego Reagowania). Nowe technologie lotnicze i komunikacyjne uwalniają imperium od konieczności posiadania wielkich baz i w większym stopniu uniezależniają je od współpracy lokalnych sojuszników. Imperium z jednej strony część sił rozprasza po całym globie a część wycofuje na swoje metropolitalne terytorium, z którego mogą być przerzucane w różne miejsca na świecie dzięki „globalnemu mostowi lotniczemu”, na który składają się lotniska, bazy lotnicze , stałe lub czasowe prawa tranzytowe, prawa dla przelotów samolotów bojowych i transportowych, prawa do lądowania i międzylądowania. USA są obecne wojskowo w ponad 130 krajach świata na wszystkich kontynentach. Powstaje nowa logistyczna infrastruktura Imperium Mundi służąca do działań interwencyjnych (policyjno-wojskowych) w każdym punkcie globu ziemskiego.

Dokonuje się nowy podział świata na kontynentalne okręgi wojskowe: po raz pierwszy w historii świata nie ma zakątka na globie, który nie stałby pod dowództwem wojskowym USA: powstało nowe naczelne dowództwo dla Ameryki Północnej (Northcom), naczelne dowództwo dla Europy (Eucom), któremu podlega też większa część Afryki będzie teraz obejmować także Rosję, naczelne dowództwo Pacyfiku (Pacom) obejmie Arktykę. Bez zmian pozostaną naczelne dowództwa dla Środkowa i Płd.Ameryki (Southcom) oraz naczelne dowództwo obszaru centralnego (Centcom) obejmujące północno-wschodnią Afrykę, Zatokę Perską, Azję Środkową i Pakistan. Powstaje nowe centrum władzy militarnej: naczelne dowództwo, któremu podlegać będą systemy wczesnego ostrzegania i satelity, systemy obrony antyrakietowej i strategiczne rakiety uderzeniowe, strategiczne środki dla konwencjonalnych i nuklearnych opcji uderzeniowych, także dla uderzeń prewencyjnych, strategicznych ataków odwetowych i strategicznej obrony. Podjęto decyzję połączenia naczelnego dowództwa przestrzeni okołoziemskiej (Spacecom) i dowództwa strategicznych sił bojowych (Stratcom) . Odległości i dystanse mają znaczenie tylko w wymiarach globalnych,

przestają istnieć terytorialne rozróżnienia i granice, cała przestrzeń planety staje się jedną przestrzenią strategiczną, cały glob podlega „geostrategicznej homogenizacji”.

Nowa doktryna nuklearna po raz pierwszy przewiduje użycie broni nuklearnej także w stosunku do krajów, które nie mają broni nuklearnej, a nawet przeciw organizacjom terrorystycznym. Umożliwić to ma mają małe taktyczne bomby atomowe, które będą mogły być użyte w normalnych działaniach wojennych. Broń nuklearna przestaje być tylko środkiem odstraszania lub odwetu ale staje się instrumentem używanym np. dla zniszczenia celów, które są nie do zniszczenia przy pomocy broni konwencjonalnej i dla zneutralizowanie zdolności wojskowych wroga. Zaciera się różnica pomiędzy wojną konwencjonalna i nuklearną. Nie idzie już o nuklearne odstraszanie ale nuklearną dominację, o możliwość toczenia i wygrania wojny nuklearnej. Aktualizowana jest strategiczna lista celów w Rosji i Chinach znana jako Single Integrated Operational Plan (SIOP) obejmująca wszystkie możliwe cele jakie powinny być zniszczone i zaatakowane, w tym cele wchodzące w skład nuklearnej infrastruktury tych państw. Jest to plan „nuklearnej lobotomii” obu tych państw (być może w przyszłości obejmie on również Francję).

Rozwijane są nowe generacje super – broni i bronie „egzotyczne” , gdzie sama energia, masa i szybkość służą jako niszcząca siła np.

broń kinetyczna (pozbawione ładunków pociski wyrzucane z przestrzeni okołoziemskiej). Rozpatruje się możliwości wojny biologicznej przeciw specyficznym genotypom. Ofensywna broń biologiczna , która sparaliżuje zdolności bojowe potencjalnego przeciwnika, ma być użytecznym narzędziem politycznym. Prowadzone są prace i eksperymenty z tzw. bronią geofizyczną, która umożliwi manipulowanie środowiskiem naturalnym i zjawiskami meteorologicznymi.

Wypracowuje się nowe formy i metody wojny psychologicznej i informacyjnej, obmyśla prowokacje i stymulowane reakcje, tworzy instrumenty „strategicznego wpływu” , powołuje do życia nowe instytucje i agencje, które w swojej działalności nie czynią różnicy pomiędzy informacją i dezinformacją, propagandą i analizą , „prawdą” i „kłamstwem”.

Po opanowaniu mórz, lądów i przestrzeni powietrznej imperium kontynuuje dążenie do dominacji nad przestrzenią okołoziemską uznaną za kluczowe pole bitwy w 21.wieku. Następuje, wbrew międzynarodowym traktatom, militaryzacja przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej łącznie z umieszczeniem tam arsenału nuklearnego. Rozwijane są militarne technologie w przestrzeni orbitalnej i bronie funkcjonujące w próżni kosmicznej, konstruowane są nowe środki transportu i przenoszenia, planowane jest stworzenie baz wojskowych w przestrzeni etc.

Do tej pory przestrzenie okołoziemska i kosmiczna uznawane były za prowincję należącą do całej ludzkości z wolnym dostępem dla wszystkich, nie podlegająca politycznemu zawłaszczeniu. Obecnie następuje przyłączanie tej prowincji do imperium, które pragnie ją kontrolować, dominować nad nią i realnie regulować dostęp do niej. „Wolność przestrzeni okołoziemskiej” będzie zagwarantowana przez armię imperium-strażnika kosmosu, tak jak kiedyś „wolność mórz” była gwarantowana przez okręty wojenne.

Dąży się do sytuacji, w której wszystkie możliwe cele na lądzie, na morzu i w powietrzu będą mogły być atakowane i niszczone z przestrzeni. Znikają wszelkie ograniczenia w przelotach nad terytoriami „suwerennych” państw. Powstaje w pełni zintegrowany system prowadzenia wojny na lądzie, na morzu, w powietrzu i w przestrzeni okołoziemskiej, chce się stworzyć możliwość zdominowania z przestrzeni okołoziemskiej wszystkich możliwych teatrów wojennych, nastąpić ma koordynacja cywilnych , komercyjnych i wojskowych operacji w przestrzeni okołoziemskiej, i stworzenie militarnych zdolności do ochrony funkcjonującej tam infrastruktury komunikacyjnej i nawigacyjnej. Tworzona jest nowa najwyższej klasy elitarna kadra wojskowa, najlepiej wyszkoleni i wyekwipowani „space warriors” szkoleni są pod kątem walki w przestrzeni, co nie znaczy, że władze imperium zapominają, iż potężna imperialna machina wojenna w ostatecznym rozrachunku musi polegać na oddziałach lądowych zdolnych do przeprowadzania polityczno-wojskowych interwencji, ekspedycji karnych, akcji policyjnych, okupacji i pacyfikacji , tłumienia buntów, powstań, lokalnych ruchów separatystycznych itp.

Już dziś nad doktrynami i koncepcjami pracują dla imperium astropolitycy i astrostratedzy, którzy myślą o przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej w kategoriach „terytorium”, ostatniego po lądzie, morzu i powietrzu terytorium otwieranego dla wojny przez technologiczne innowacje, , starają się identyfikować najważniejsze ziemskie i kosmiczne , których kontrola zapewni wojskową i polityczną dominacje nad przestrzenią pozaziemską, rozpoznają topografię przestrzeni, jej grawitacyjne „góry” i „doliny” „brzegi” , „wąskie gardła”, strategiczne „cieśniny” i „przesmyki”, obszary „osiowe”, ewentualne„porty”, „posterunki”, optymalne i najmniej kosztowne trasy transportowe tworzące naturalne korytarze dla ruchu i handlu. Stratosfera, przestrzeń okołoziemska, przestrzeń lunarna z jej punktami libracji i z księżycem jako strategiczną pozycją , oraz przestrzeń układu słonecznego – wszystkie te przestrzenie wraz ich planetami, księżycami, asteroidami winny, zdaniem astropolityków i astrostrategów, stać się zhierarchizowanym pod różnymi względami, kontrolowanym militarnie terytorium.

Teoretycy astropolityki twierdzą: kto kontroluje przestrzeń okołoziemską, ten dominuje nad Ziemią, kto dominuje nad Ziemią ten określa losy ludzkości. Z punktu widzenia astropolityki idzie o dominację nad Ziemią jako całością , przestrzeń kosmiczna staje się w ich koncepcjach ultymatywną bazą dla władzy imperialnej i dla panowania nad całą ludzkością. Osiągnięcie tego celu wymagać to będzie przezwyciężenia wielu technologicznych i strategicznych ograniczeń i barier, ale imperium wstępuje dziś na drogę wiodąca ku niemu. Kiedy imperium stanie się „Master of Space”, cała Ziemia będzie jednym terytorium rządzonym z przestrzeni.

Klasyczne geopolityczne równanie „przestrzeń+siła=władza” nadal zachowuje swoją ważność, z tym tylko , że siła dodana zostaje również do przestrzeni innych niż ziemska, morska i powietrzna- do przestrzeni okołoziemskiej, kosmicznej, cyberprzestrzeni, infoprzestrzeni etc. Amerykańskie Imperium Mundi = tallasokracja + tellurokracja+aeorokracja + eterokracja+kosmokracją +infokracja+ cyberokracja = panowanie nad wszystkimi możliwymi przestrzeniami. Osiągnięte zostało „Pełne Spektrum Dominacji”, po stu latach bezustannej aktywności politycznej i uporczywej walki na wszystkich możliwych frontach władza nad światem została zdobyta, globalna suwerenność ustanowiona, dotychczasowa historia polityczna świata „zakończyła się”.



Pobieranie 0.59 Mb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna