Raport o wojnie w iraku



Pobieranie 0.59 Mb.
Strona4/11
Data25.10.2017
Rozmiar0.59 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11

POLITYKA APOKALIPSY
Drugim obok neokonserwatystów środowiskiem, które wpływa na politykę rządu Busha i Partii Republikańskiej jest chrześcijańska prawica w jej protestanckim „ewangelicznym” wydaniu. Tworzą ją kościoły, sekty i ruchy charyzmatyczne propagujące specyficzną millenarystyczną apokaliptyczną teologię, która z kolei tworzy podstawę teologii politycznej przełożonej następnie na konkretne koncepcje i działania polityczne mające pewne znaczenie w kontekście polityki bliskowschodniej i polityki wobec Izraela.

Dla określenia tych odległych od protestanckiej i luterańskiej ortodoksji nurtów używa się takich terminów jak „premillenaryści”, „ewangelicy”, „fundamentaliści”, „dyspensjonaliści”, „teologowie Czasów Ostatecznych”, „apokaliptycy”, „protestanccy syjoniści”, „chrześcijańscy syjoniści”, „armagedoniści”.

Nie wchodząc w teologiczne zawiłości i spory pomiędzy różnymi odłamami apokaliptyków streśćmy najważniejsze wątki ich wizji Czasów Ostatecznych opartej na interpretacji proroctw Daniela, Micheasza, Ezechiela, Jeremiasza, Izajasza i Zachariasza, eschatologicznych zapowiedzi zawartych w Ewangeliach i Objawienia Św.Jana. Żyjemy w czasach końca, proroctwa wypełniają się na naszych oczach, niedługo Jezus przybędzie w obłokach i wskrzesi chrześcijan z martwych. Wszyscy prawdziwi chrześcijanie unikną fizycznej śmierci i z ciałem zostaną wzięci (porwani) w niebo (w obłoki) jak Eliasz - tzw. rupture, grec. „harpazo” - zgodnie z tym, co pisze św. Paweł w pierwszym Liście do Tessaloniczan (4:16-17): „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie; Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem” (cyt. według Biblii wydanej przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1975). „Porwanie w obłoki” nastąpi to na trzy i pół roku przed momentem, kiedy na ziemi rozpocznie się siedmioletni czas zamętu, utrapienia, cierpień i mąk (ang.tribulation). Ci wierzący chrześcijanie, którzy umrą przed „porwaniem”, powstaną z martwych i również zostaną „wzięci w obłoki”, aby spotkać tam Jezusa. Narody świata wystąpią przeciw Izraelowi, (który na ziemi zastąpi chrześcijan wziętych w obłoki), aby go zniszczyć, Antychryst wkroczy do odbudowanej Świątyni w Jerozolimie i zażąda, aby czczono go jako Boga. Żydzi, którzy w tym okresie uwierzą w Jezusa staną się męczennikami. W okolicach Jerozolimy na polach Armagedonu rozegra się ostateczna apokaliptyczna bitwa bitew, Żydzi, którzy nie uwierzą w Jezusa Chrystusa zginą w tej bitwie, Jezus Chrystus zejdzie z chmur wraz z „wziętymi” chrześcijanami, zwycięży szatańskie moce, odbuduje tron Dawida w Jerozolimie, która będzie stolicą świata, zasiądzie na nim jako król żydowski i będzie rządził tysiąc lat w pokoju i sprawiedliwości razem z „wziętymi” chrześcijanami, którzy przebywać będą na ziemi w ponadnaturalnych, uświęconych ciałach. Żydzi, którzy przeżyją czas zamętu i prześladowań i uznają Jezusa jako Zbawiciela staną się Jego prawą ręką i będą Mu pomagać w zarządzaniu ziemią. Po tysiącu lat sprawiedliwych rządów Jezusa nastąpi Sąd Ostateczny, na którym Szatan i wszyscy niewierzący zostaną strąceni do piekieł.

W apokaliptycznym fundamentalizmie kluczowa rola w wydarzeniach prowadzących do Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa przypada Izraelowi. Korzenie tej koncepcji tkwią w brytyjskim protestantyzmie XVII. wieku, żeby wymienić tu choćby sir Henry Fincha, wybitnego prawnika i członka parlamentu, który w 1621 roku napisał traktat wzywający Brytyjczyków i rząd brytyjski do wsparcia osadnictwa żydowskiego w Palestynie, aby „pomóc” w ten sposób w spełnieniu się biblijnych proroctw. W XIX. wieku były anglikański ksiądz z Irlandii John Nelson Darby (1800-1882) założyciel sekty Plymouth Brethren, który przez wiele lat podróżował i nauczał w Europie i w Ameryce Północnej popularyzując i systematyzując watki eschatologiczne, rozwinął nową szkołę myślenia teologicznego nazywaną „przyszłościowym premillenaryzmem” lub „dyspensjonalizmem”. Darby, uznawany za najbardziej wpływową postać protestanckiego syjonizmu, uważał, że biblijne proroctwa winny być interpretowane zgodnie z hermeneutyką, która traktuje je literalnie i uznaje ich ważność jako spełniających się przepowiedni. Na przykład zapowiedź Jezusa zburzenia Świątyni w Jerozolimie nie odnosi się, tak jak nauczał tego i naucza Kościół katolicki, do zburzenia Świątyni przez Rzymian w 70. roku, ale do zburzenia jej w naszych czasach (najpierw trzeba ją oczywiście odbudować, aby mogła zostać zburzona).

Według Darby`ego chrześcijanie winni traktować historię w świetle siedmiu epok lub „dyspensacji”, w których za każdym razem Bóg inaczej objawia się ludzkości. Drugie Przyjście Jezusa dokona się jakby w dwóch fazach, pierwsza to tajemne przyjście dla „świętych” czy „prawdziwych chrześcijan” w momencie „wzięcia” , które Darby interpretował jako wzięcie z ciałem „w powietrze”, druga w chwili objęcia przez Jezusa rządów na ziemi. Darby uważał, że naród żydowski przyjmie rolę najważniejszego narzędzia Boga w historii. Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że Darby znalazł zalążek koncepcji „porwania” w napisanej około 1791 roku i wydanej po hiszpańsku w roku 1812 książce The Coming of Messiah in Glory and Majesty , której autorem był hiszpański jezuita Manuel Lacunza uznający się za przechrzczonego Żyda i występujący pod nazwiskiem Juan Jozafat Ben Ezra, który z kolei nawiązywał do koncepcji innego hiszpańskiego jezuity z 16. wieku Francisco Ribeiry. Dzieło Lacunzy przełożył na angielski współwyznawca Darby`ego Edward Irving. Zgodnie z teologią Darby`go przymierze Boga z Abrahamem jest wiążące na zawsze i wszystkie obietnice odnoszące się do narodu żydowskiego i dotychczas niespełnione zostaną spełnione w okresie tysiącletnich rządów Jezusa na ziemi. W pewnym sensie teologia Darby`ego jest odwróceniem tradycyjnej teologii zastępstwa mówiącej, że to Kościół zastąpił biblijny Izrael. W nieprzerwalnej i nieodwoływalnej relacji Przymierza Boga z Izraelem Kościół jest tylko parentezą. U Darby`ego Izrael zastępuje Kościół, oczywiście nie chodzi o Kościół katolicki, gdyż ten jest odstępcą od prawdziwej wiary i wymaga nawrócenia, ale Kościół będący zgromadzeniem prawdziwie wierzących czyli tych, którzy przeżyli wewnętrzne doświadczenie nawrócenia, zaakceptowali Jezusa jako swojego osobistego zbawiciela i zobowiązali się żyć „świętym” życiem chrześcijańskim. Można Darby`ego uznać za prekursora tzw. pozytywnej teologii judaizmu, gdyż twierdził on, że chrześcijanie i naród żydowski mają dwa odrębne powołania i dwie odrębne drogi do zbawienia

Uczniem Darby`ego był William Blackstone, biznesmen z Illinois, który w 1882 roku napisał bestseller Jesus is Coming i przyczynił się mocno do popularyzacji dyspensjonalizmu. Blackstone nie chciał czekać bezczynnie na powstanie państwa żydowskiego, ale działał politycznie i propagandowo na rzecz jego odbudowania. W 1891 roku Blackstone z poparciem J.P.Morgana, Johna D.Rockefellera, Charlesa B.Scribnera zorganizował wielką kampanię prasową wzywającą prezydenta Beniamina Harrisona do wsparcia idei utworzenia w Palestynie państwa żydowskiego. Dodajmy, że pod wpływem dyspensjonalizmu byli sprzyjający syjonizmowi znani przedstawiciele brytyjskiego życia politycznego: lord Palmerstone, lord Ashley Cooper (siódmy hrabia Shaftesbury), lord Artur Balfour i David Lloyd George.

Najważniejszym źródłem współczesnego anglosaskiego dyspensjonalizmu jest wydana w 1909 roku przez ucznia Darby`ego Cyrusa Ingersona Scofielda Biblia Króla Jakuba, opatrzona przez niego obszernymi komentarzami i przypisami , w których mowa jest o roli Żydów i Izraela . Biblia Scofielda będąca najbardziej popularną w USA Biblią z komentarzami, stała się narzędziem upowszechnienia dyspensjonalizmu wśród szerokich mas i zdefiniowała system dyspensjonalistyczny na następne 90 lat. Przedmiotem sporów jest udział wczesnych syjonistów np. Samuela Untermeyera (1858-1940) w sfinansowaniu wymagającej wiele czasu, energii i pieniędzy pracy Scofielda nad Biblią (Untermeyer -wybitny prawnik -stanął później na czele American Jewish Comittee i był prezesem American League of Jewish Patriots). Co ciekawe Biblia Scofielda mimo swojej teologicznej ekscentryczności opublikowana została w 1930 roku przez renomowane wydawnictwo Oxford University Press i sprzedała się w milionie egzemplarzy. Nadmienić tu można, że w 1910 roku czyli w rok po ukazaniu się pierwszego wydania Biblii Scofielda założyciel Union Oil Lyman Stewart wydał 250 000 dolarów na sfinansowanie druku i dystrybucji serii broszur zatytułowanej „The Fundamentals”, która propagowała dyspensjonalistyczny i premilennarystyczny punkt widzenia. 3 miliony egzemplarzy tych broszur zostało rozprowadzonych w kościołach na obszarze całych Stanów Zjednoczonych

To zasadnicza rola Żydów i Izraela w dyspensjonalizmie i premillenaryzmie sprawiła, że określany jest on również mianem „chrześcijańskiego syjonizmu”. W Biblii Scofielda wydarzenia wyczytane z Biblii zogniskowane są wokół przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Izraela. Według Scofielda Jezus Chrystus nie powróci na ziemię, zanim Żydzi nie powrócą do Palestyny, nie odzyskają kontroli nad Jerozolimą i nie odbudują Świątyni. Z tych samych przesłanek wychodzą współcześni amerykańscy chrześcijańscy syjoniści, którzy skupiają swoją uwagę na Bliskim Wschodzie, bo uważają, że zgodnie z Biblią to Bliski Wschód będzie sceną ostatecznej bitwy i Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa, i że chrześcijanie nie powinni biernie czekać na wypełnienie się proroctw ale być ich aktywnymi wykonawcami. Winni działać jak katalizator, który przyśpieszy Drugie Przyjście.

Kiedy w 1948 roku utworzone zostało państwo żydowskie, najważniejszy kawałek profetycznego puzzla wskoczył na swoje miejsce, tykać zaczął zegar biblijnych proroctw, pojawił się „niezaprzeczalny dowód”, że dyspensjonalistyczne czy premillenarystyczne odczytanie Biblii jest prawidłowe. Narodziny Izraela uznano za znak, że wypełniają się biblijne proroctwa i zaczynają się Dni Ostatnie. Flaga z gwiazdą Dawida łopocząca nad Palestyną inauguruje erę mesjańską i zapowiada Drugie Przyjście Chrystusa. Rok 1948 to początek odliczania do Armagedonu - żadne inne wydarzenie nie byłoby znakiem, że count-down się rozpoczął. Państwo żydowskie ulokowane jest teraz w centrum biblijnych profecji, staje osią eschatologicznego dramatu. W Izraelu spełnia się przeznaczenia świata, Żydzi w Izraelu są instrumentem realizacji mesjańskich obietnic.

Kolejnymi wydarzeniami, które miały dramatyczny wpływ na postawy premillenarystycznych chrześcijańskich syjonistów wobec Izraela, były wojna sześciodniowa w 1967 roku i przejęcie przez Żydów politycznej kontroli nad Jerozolimą. Było to polityczno-militarne wydarzenie, które dostarczyło potężnego paliwa profetycznym spekulacjom i wzmocniło przekonanie, że Izrael powstał, aby wypełnić istotną misję w historii, i odegra ważną rolę w procesie, który poprzedzi przyjście Mesjasza . Redaktor „Christianity Today” , teść znanego kaznodziei Billy Grahama L.Nelson Bell napisał wówczas: „Po raz pierwszy od ponad 2000 lat Jerozolima jest znowu całkowicie w rękach Żydów, co przejmuje do głębi każdego studiującego Biblię i odnawia jego wiarę w jej dokładność i ważność”.

Po 1967 roku przekonanie, że państwo żydowskie ma zasadnicze znaczenie w przygotowaniu gruntu dla nadejścia ery mesjańskiej, zaczyna dominować w całej propagandzie religijno-politycznej chrześcijańskich syjonistów i określać ich stosunek do Izraela oraz Żydów. Hal Lindsey, jedna z najważniejszych postaci chrześcijańskiego syjonizmu w USA, nazywany „Jeremiaszem swojego pokolenia”, autor wielu książkowych bestsellerów, napisał, że Żydzi są „cudem historii”, wyjątkowym narodem, że Jerozolima – to najważniejsze miasto na planecie, które będzie duchowym centrum całego świata, dokąd wszyscy ludzie z całej planety będą co roku przyjeżdżać , aby czcić Jezusa, która zasiądzie tam na tronie. Izrael, pisał Lindsay, jest przeznaczony do tego, aby odgrywać główną rolę w świecie, państwo żydowskie będzie pełne wielkiego bogactwa, władzy i prestiżu w Dniach Ostatnich. Izrael, zdaniem Lindsey`a przesuwa się ku centralnemu miejscu na politycznej i ekonomicznej scenie świata.

Polityczna teologia chrześcijańskich syjonistów wywodzona z Pisma Świętego zawiera następujące składniki mające istotne implikacje polityczne: obietnice dane Abrahamowi są wieczne, bezwarunkowe i nieodwoływalne i rozciągają się na wszystkich Żydów w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, Bóg dał Żydom Palestynę na zawsze, do nich należy każdy milimetr kwadratowy tej ziemi, łącznie ze Strefą Gazy, Wzgórzami Golan, Judeą i Samarią (najbardziej radykalni chrześcijańscy syjoniści postulują odtworzenie Wielkiego Izraela w granicach od Nilu do Eufratu), niepodzielona Jerozolima jest stolicą państwa żydowskiego, wrogość wobec Izraela jest próbą przeszkodzenia w realizacji planu Bożego , antysemityzm ma szatańskie źródła. To wszystko czyni chrześcijańskich syjonistów najbardziej zagorzałymi przyjaciółmi państwa żydowskiego, którzy każdy akt polityczny przez nie dokonany uznają za dostrojony do planu Boga i jako taki nie podlegający krytyce, chyba że idzie o akty typu „ziemia za pokój”, wstrzymanie osadnictwa żydowskiego na Ziemiach Okupowanych, ustępstwa polityczne wobec Palestyńczyków czy krajów arabskich itp. Te bowiem oznaczają, że Żydzi nie chcą nieść brzemienia nałożonego na nich przez Boga, nie chcą wypełniać swojego mesjańskiego obowiązku, odmawiają odegrania swojej roli w eschatologicznym dramacie, co jest niewybaczalną zdradą wobec ludzkości .



Teologia polityczna chrześcijańskich syjonistów przekłada się na konkretną działalność polityczną, propagandową i filantropijną. Zebrali oni miliony dolarów na popieranie osadnictwa żydowskiego na Terytoriach Okupowanych, nieodmiennie opowiadają się za trwałą wojskową i finansową pomocą USA dla Izraela, popierają inkorporację Terytoriów Okupowanych do Izraela , są przeciwnikami jakichkolwiek ustępstw wobec Arabów, usprawiedliwiają moralnie i politycznie wszystkie akcje armii izraelskiej i służb specjalnych wobec Palestyńczyków, prowadzą stałą agitację na rzecz partii Likud i innych prawicowych ugrupowań w Izraelu etc. Popierają również przejęcie Góry Świątynnej przez Żydów, działają na rzecz odbudowy Świątyni w Jerozolimie, wspierają próby wyhodowania „czerwonej jałówki bez skazy” opisanej w Księdze Liczb, aby „wymusić” spełnienie proroctw.

Mamy do czynienia ze spirytualną geopolityką i „eschatologiczną polityką”, w której religijne proroctwa i teologiczne interpretacje dyktują konkretne posunięcia i działania polityczne. Chrześcijańscy syjoniści opowiadali się np. za emigracją Żydów z ZSRR do Izraela i współfinansowali ją, bo wierzą, że im więcej Żydów zbierze się w Izraelu, tym szybciej wypełnią się proroctwa . Hal Lindsey powołując się na proroka Jeremiasza, napisał, że Bóg uczynił obietnicę Izraelowi a Bóg dotrzymuje obietnic, dlatego każdy, kto odmawia Izraelowi prawa do istnienia, ten walczy z Bożą obietnicą. Inny chrześcijański syjonista republikański senator James Inhofe z Oklahomy oświadczył, że konflikt izraelsko - palestyńskie to nie walka polityczna, ale spór o to, czy słowa Boga są prawdziwe czy nie. Ci, którzy naciskają na powstanie państwa palestyńskiego, działają wbrew zamiarom Boga, premier Rabin został zamordowany ponieważ działał przeciw woli Bożej. Właściwa jest tylko taka polityka, która nie „tamuje” nurtu proroctw spełnianych w Izraelu – zwiastunie Dni Ostatnich. Każdy, kto, tak jak premier Rabin, działa wbrew profetycznym zapowiedziom, ściąga na siebie wielkie niebezpieczeństwo. Izrael musi być broniony za wszelką cenę, bo gdyby został militarnie pokonany lub wręcz gdyby państwo żydowskie upadło, nadejście mesjańskiej epoki oddaliłoby się w niewiadomą przyszłość a wraz z tym nadzieja na uniknięcie fizycznej śmierci. Należy tutaj dopowiedzieć, że premillenarystyczna koncepcja zakładająca „wzięcie” czy „porwanie” ( ciekawe, że termin „rupture” występuje również w subkulturze UFO) prawdziwych chrześcijan z ciałem do nieba rozwiązuje dla jej wyznawców odwieczny dylemat zawarty w powiedzeniu: „każdy chce pójść do nieba, ale nikt nie chce umierać”. „Porwanie” , które wkrótce nastąpi – musi nastąpić wkrótce, a nie np. za tysiąc lat, bo za tysiąc lat ci, do których adresowane jest apokaliptyczne przesłanie nie będą już żyli – pozwoli prawdziwym chrześcijanom uniknąć mąk i cierpień okresu „Tribulation” i pójść do nieba bez umierania. Ta wiara w uniknięcie fizycznej śmierci jest doktrynalnie zabezpieczona poprzez zapowiedzianą w mesjańskich proroctwach sekwencję wydarzeń mesjańskich aż po zagładę w bitwie na polach Armagedonu. Dlatego Izrael jako konieczny wehikuł na mesjańskiej drodze musi być broniony za wszelką cenę, trzeba podtrzymywać ze wszystkich sił jego egzystencję i zapewniać mu bezpieczeństwo. Jeśli Izrael upadnie, to wraz z nim upadnie nadzieja na to, że chrześcijanie nie umrą i zostaną żywi wzięci do nieba. Żydzi muszą przetrwać jako „ciało Izraela” do momentu rozpoczęcia okresu „Tribulation” po to, aby większość z nich mogła zginąć w tym okresie. John F.Walvoord, jeden z czołowych teologów dyspensjonalizmu, który przez trzy dekady stał na czele Seminarium Teologicznego w Dallas – głównego ośrodka teologicznego ruchu, powołując się na proroctwo Zachariasza (13:8,9) stwierdził w swojej książce Israel in Prophecy (1962), że w okresie „Tribulation” zginie dwie trzecie Żydów, a pozostała jedna trzecia doczeka powtórnego przyjścia Chrystusa, które przepowiedziane jest w następnej części Księgi Zachariasza. Armagedonista Timothy Dailey w swojej książce The Gathering Storm (1992) przewiduje, że Tel Aviw zniszczony zostanie przez bombę atomową wysłaną z Syrii.

Trzeba chronić Żydów, bo śmierć dwóch trzecich z nich przewidziana jest w apokaliptycznym scenariuszu. Jeśli Żydzi nie przetrwają, to nie będą mogli odegrać swojej roli w scenariuszu ergo scenariusz nie będzie mógł się zrealizować.

Sojusz amerykańskich chrześcijańskich syjonistów z Izraelem jest swego rodzaju polityczno-teologicznym „dealem”: premier Szaron, partia Likud czy szerzej klasa rządząca Izraela (jak również establishment żydowski w USA) wykorzystuje premillenarystów dla swoich celów politycznych, ci zaś wykorzystują Izrael i Żydów dla swoich celów teologicznych, dla Izraela chrześcijańscy syjoniści są instrumentem politycznym, dla nich zaś Izrael jest narzędziem metafizycznym, aktorem niezbędnym dla odegrania apokaliptycznego scenariusza. Dodatkowo izraelska prawica z partii Likud widzi w chrześcijańskich syjonistach źródło finansowego wsparcia wyrównującego straty, jakie wynikają ze zmniejszenia sponsoringu od amerykańskiej społeczności żydowskiej, która, w większości o liberalno-lewicowych poglądach i niechętna rosnącemu wpływowi małych partii ortodoksyjnych będących w koalicji z Likudem i radykalnego ruchu osadniczego, obcięła datki na Jewish National Fund i inne instytucje w USA wspierające Izrael. Te rachuby prawicy izraelskiej nie są, jak pisaliśmy wcześniej, pozbawione podstaw. Na przykład w drugiej połowie lat 90. International Fellowship of Christians and Jews kierowana przez rabina Yeckhiela Ecksteina z Chicago zebrała 5 milionów dolarów prawie w całości pochodzących od chrześcijańskich syjonistów. W 1998 roku pastor John Hagee z San Antonio w Teksasie zebrał wśród członków swojego kościoła (Cornerstone Church) milion dolarów dla Izraela. Poza tym chrześcijańscy syjoniści organizują liczne wycieczki i pielgrzymki do Izraela, które przez izraelskie Ministerstwo Turystyki traktowane są jako ważny segment rynku turystycznego i źródło wpływów do budżetu państwa.

Na marginesie dodajmy, że instrumentalne traktowanie Żydów i Izraela przez chrześcijańskich syjonistów wywołuje pewne ideologiczne zamieszanie, gdyż nie dają się oni zaklasyfikować ani jako filosemici ani jako antysemici. Na płaszczyźnie praktycznej polityki i propagandy są filosemitami, ale na płaszczyźnie moralno-teologicznej można ich uznać za antysemitów, gdyż redukują Izrael i Żydów do bytów wyłącznie funkcjonalnych, do narzędzia popychającego historię ku momentowi Powtórnego Przyjścia. Współcześni Żydzi są wprawdzie dziedzicami biblijnego Izraela i obiektem proroctw o odbudowie Królestwa Dawidowego w epoce mesjańskiej, ale jedynie chrześcijanie „born again in Christ” mogą być zbawieni i cieszyć się życiem wiecznym. Ponieważ Żydzi nie akceptują Jezusa, dlatego są moralnie i duchowo pozbawieni czegoś najważniejszego. Jest więc tu obecna pewna ambiwalencja, która widoczna jest także w kwestii nawracania Żydów. Propagowanie chrześcijaństwa wśród Żydów to nauczanie tego boskiego narodu jego roli w historii i warunek ocalenia części z nich w czasie Wielkiego Zamętu. Praca misyjna wśród Żydów jest konieczna, bo Żydzi potrzebują Jezusa. Z drugiej jednak strony istnieje teoretyczne wprawdzie, ale jednak, niebezpieczeństwo, że Żydzi zbyt wcześnie nawrócą się en masse na chrześcijaństwo. Staliby się wówczas chrześcijanami i tak jak inni chrześcijanie zostaliby „porwani” w niebo, zanim rozpocząłby się okres „tribulation”, a wtedy proroctwa by się nie spełniły, bo nie byłoby Żydów, którzy walczyliby, byliby prześladowani i ginęliby w tym okresie. Ten nierozwiązywalny w istocie rzeczy dylemat jest rozwiązywany w ten sposób, żeby raczej zrezygnować z nawracania Żydów niż narażać profetyczny scenariusz na to, że się nie spełni. Chrześcijańscy syjoniści wolą poświęcić dusze Żydów nie nawracając ich na wiarę w Chrystusa, niż ryzykować, że dzień „wzięcia” z ciałem „w obłoki” oddali się w nieodgadnioną przyszłość.

Z punktu widzenia establishmentu żydowskiego w USA i klasy rządzącej w Izraelu spekulacje teologiczne i wynikająca z nich dualistyczna perspektywa w widzeniu Izraela i Żydów nie mają większego znaczenia – liczą się wymierne korzyści polityczno-propagandowe, które przynosi strategiczne partnerstwo z chrześcijańskimi syjonistami, i ich praktyczno-polityczny filosyjonizm i filosemityzm. Fakt, że chrześcijańscy syjoniści chcą chronić Izrael za wszelką cenę po to, aby mógł on zostać zniszczony w okresie „Great Tribulation”, nie przeszkadza im z tej prostej przyczyny, że nie są wyznawcami tej eschatologicznej wizji (jeśli wierzą, to w swoją własną, w której rola i przeznaczenie Żydów są oczywiście całkiem inne).

Dla premillenarystycznych chrześcijańskich syjonistów, którzy widzą siebie jako aktywistów wielkiej sprawy, a właściwie sprawy największej ze wszystkich: pracy nad nadejściem epoki mesjańskiej i ustanowienia Królestwa Bożego na ziemi, to, co dzieje się w Izraelu i wokół Izraela to nie pragmatyczne i racjonalne decyzje polityczne, lecz decyzje o kosmicznych implikacjach, które mogą zahamować realizację boskiego planu ludzkiego zbawienia, to nie posunięcia polityczne, ale realizowanie ról rozpisanych w scenariuszu eschatologicznego dramatu . To, co robi Ariel Szaron – robi on w imię Boga i jego nakazów przyspieszając nadejście powrotu Chrystusa, to, co robi Jaser Arafat –robi on w imię Szatana i jego nakazów, opóźniając Drugie Przyjście Chrystusa. Chrześcijańscy syjoniści nie rozpatrują konfliktu żydowsko –palestyńskiego i szerzej konfliktu Izraela z państwami islamskimi w kategoriach politycznych, w kategoriach prawa międzynarodowego etc. ale interpretują go jako współczesny wyraz biblijnej rywalizacji pomiędzy Izaakiem i Izmaelem o prawo pierworodnego syna Abrahama i jego błogosławieństwo. Hal Lindsey pisał o starożytnej nienawiści pomiędzy Izmaelem i Izaakiem, nienawiści, która trwa od 4000 lat i ma swoje źródło w zazdrości Izmaela wobec Izaaka. Izmael i jego potomkowie pożądają błogosławieństwa , które otrzymał Izaak , i nigdy nie będą usatysfakcjonowani tym, co mają. To, co zaczęło się od Izmaela trwa u jego potomków- muzułmanów. Tu nie może być porozumienia i politycznego kompromisu, Boskie kości zostały rzucone tysiące lat temu : Żydzi wygrywają, Palestyńczycy (mułzumanie) przegrywają. Ostateczną instancją pozostaje Biblia , zgodnie z którą Liban=Tyr, Syria=Asyria, Arabowie= Filistyni etc.etc.

Polityka wobec Izraela i Bliskiego Wschodu zakorzeniona jest zatem w głębokiej strukturze teologicznej, która wojnę przeciw wrogom państwa żydowskiego czyni spirytualną wojną z siłami szatańskimi. W ten sposób widziana jest również wojna przeciw Irakowi rządzonemu przez prezydenta Saddama Hussajna. Już pierwsza wojna z Irakiem w 1991 roku traktowana była jako znak Dni Ostatnich. Od czasu tamtej wojny chrześcijańscy syjoniści z USA prowadzili stałą religijną kampanię propagandową przeciw Irakowi i Husajnowi. Wymieńmy charakterystyczne tytuły książek i filmów z lat 90. : Mark Hitchcock Drugie powstanie Babilonu, Charles Dyer Powstanie Babilonu. Czy Irak jest centrum ostatecznego dramatu?, Babilon: Irak i nadchodzący kryzys bliskowschodni – droga do Armagedonu i dalej, Arno Froese Tajemny Babilon Saddama (książka z 1998 roku przewidująca drugą wojnę w Zatoce Perskiej), Joseph Chambers Pałac Antychrysta . W książkach, broszurach, na stronach internetowych chrześcijańskich syjonistów prezydent Saddam Husajn prezentowany jest jako ten, kto ma wszystkie cechy, którymi Szatan obdarza swoich władców. Saddam Husajn to wcielenie Nabuchodonozora, który odbudowuje Babilon i wznosi Pałace Antychrysta. Staje się on jako esencja Zła jedną z centralnych postaci w profetycznych wyobrażeniach, tym, kto przygotowuje drogę dla Bestii z Apokalipsy św.Jana, opętanym zdobywcą, który chce ruszyć na podbój świata, władcą takim jak Haman, faraon, Herod i Hitler – wszyscy mianowani przez Szatana, który nimi i poprzez nich rządzi, wszyscy - marionetki w rękach szatańskich sił. Jak pisał jeden z autorów o prezydencie Husajnie: „Dzisiaj ten arcybuntownik rozpoczął odbudowę starożytnych ruin Babilonu i swojej starożytnej chwały. Ta ziemia, gdzie Szatan podburzył i zdeprawował człowieka stworzonego przez Boga, stanie w obliczu zniszczenia na niewyobrażalną skalę. Z pewnością Saddam Hussajn to człowiek nominowany przez Szatana, aby wypełniać jego rozkazy”. Wojna z Irakiem jest zatem religijną krucjatą przeciw nowemu Babilonowi (czy Babilon będzie siedzibą nadchodzącego Antychrysta to w kręgach dyspensjonalistów sprawa sporna), przeciw Irakijczykom – ”narodowi szatańskiemu”. Antyiracka propaganda chrześcijańskich syjonistów wbudowana jest w szerszą wizję całej „szatańskiej infrastruktury na Bliskim Wschodzie”, „islamu wybranego przez Szatana”, religii, której założycielem był „opętany przez demony pedofil” jak jeden z przywódców Konwencji Południowych Baptystów nazwał proroka Mahometa.

Armia amerykańska jest przeto instrumentem w rękach Boga, to ona po zburzeniu wież World Trade Center przez „szatańskich islamistów” (cztery samoloty tak jak czterech Jeźdźców Apokalipsy) zniszczyła talibów i Al -Kaidę w Afganistanie sprawiając, że Bóg zdjął przekleństwo z tego kraju, to ona obalając Saddama Husajna pokonała śmiertelnego wroga państwa żydowskiego, który mógł je zniszczyć przy pomocy broni masowego rażenia a wówczas Izrael przedwcześnie uległby zagładzie, co zakłóciłoby naturalny bieg nurtu mesjańskich proroctw (dla chrześcijańskich syjonistów argument, że iracka broń masowego rażenia nie zagraża Stanom Zjednoczonym ale jedynie Izraelowi jest jeszcze mocniejszym argumentem za wojną z Irakiem). Wojna z Irakiem była zatem „wojną o ocalenie i bezpieczeństwo Izraela” w tym sensie, że wymagał tego „ interes teologiczny ” chrześcijańskich syjonistów. Chodziło bowiem o to, aby zapobiec podważeniu roli, jaką Izraelowi i Żydom wyznacza profetyczny scenariusz Dni Ostatecznych. Atak na Irak był słuszny, gdyż według chrześcijańskich syjonistów Stany Zjednoczone zobligowane są przez Boga do tego, aby chronić Izrael i Żydów.

Cytowany już Hal Lindsey napisał, że los USA zależy od traktowania Żydów – kiedy Stany Zjednoczone dobrze traktują Żydów i popierają Izrael, to rozkwitają, kiedy tego nie czynią, podupadają. USA dlatego cieszą się specjalną protekcją Boga, ponieważ stały za narodem żydowskim w trudnych dla niego chwilach, pomagały Żydom, zwalczały ich prześladowców, udzieliły schronienia Żydom i umożliwiają im przetrwanie. Lindsey stwierdził: “Bóg powiedział do Abrahama, ojca wszystkich Żydów: `I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę`. Ta obietnica została rozciągnięta na wszystkich potomków Abrahama, Izaaka i Jakuba. Sadzę, że jeśli USA odwrócą się do Izraela, przestaniemy istnieć jako naród . Nie lekceważcie tego, gdyż w historii powstanie i upadek imperiów są bezpośrednio związane z tym, jak traktowały Żydów”. Na Trzeciej Międzynarodowej Konferencji Chrześcijańskich Syjonistów w lutym 1996 roku w Jerozolimie 1500 delegatów z Europy i Ameryki przyjęło deklarację: „Pan w jego zazdrosnej miłości dla Izraela i narodu żydowskiego błogosławi i przeklina i osądza narody zgodnie z tym, jak traktują naród wybrany Izraela.” Tak więc Bóg błogosławi Ameryce, bo ona błogosławi Żydom i państwu żydowskiemu. Podobnie znany telewangelista wielebny Jerry Falwell oświadczył, że Bóg był życzliwy Ameryce jedynie dlatego, że Ameryka była życzliwa Żydom. Republikański senator James Inhofe (Oklahoma) stwierdził, iż jedną z przyczyn, dla których „otwarte zostały duchowe wrota” do zamachu na wieże WTC była polityka rządu amerykańskiego polegająca na stawianiu żądań wobec Izraela i wywieraniu nań nacisku, aby nie dokonywał mocnego odwetu za terrorystyczne zamachy Palestyńczyków. Sens słów senatora jest jasny: Ameryka przestała być życzliwa Żydom, dlatego Bóg przestał jej być życzliwy i spotkała ją kara w postaci zburzenia wież WTC i śmierci wielu Amerykanów.

Ameryka ma specjalną rolę i misję w Boskim planie dla ludzkości, rolę współczesnego Cyrusa mającego pomóc Żydom w odbudowie Syjonu. Bóg wybrał Amerykę ze względu na jej moralną wyższość nad innymi narodami i Ameryka będzie osądzana zgodnie z tym, jak wypełnia tę misję. Obalenie siłą rządów Saddama Husajna było potwierdzeniem, że Stany Zjednoczone są swojej misji wierne.

Ewangeliczne sekty, ruchy i kościoły łączą swoje teologiczne spekulacje i rozumienie drogi ludzkiej historii z poczuciem mesjanistycznego amerykańskiego patriotyzmu, którego dyskurs pełen jest zresztą odniesień do historii biblijnego Izraela. Chociaż chrześcijańscy syjoniści są krytyczni wobec współczesnej kultury amerykańskiej, to pozostają lojalni wobec USA jako politycznej wspólnoty a ich teologia polityczna zgodna jest z celami politycznymi imperium światowego i jego klasy rządzącej.

Byli oni zawsze i są nadal przeciwnikami ograniczenia zbrojeń. Hal Lindsey, zbierając zapewne aplauz w Pentagonie, pisał: „uważam, że Biblia wspiera koncepcję budowy potężnej siły militarnej. Biblia mówi nam, że Stany Zjednoczone powinny znowu stać się silne. Jest czas, aby użyć naszej wielkiej i wspaniałej technologii, aby stworzyć najsilniejszą potęgę militarną na świecie” . Broń nuklearna jest bronią czasu Apokalipsy i zostanie użyta w bitwie Armagedonu, dlatego nie należy dążyć do atomowego rozbrojenia. Widać jasno, że mesjańskie cele armagedonistów i towarzysząca im propaganda religijna mogą być instrumentem wpływania przez władze imperium na umysły obywateli USA, aby akceptowali oni wzrost wydatków na zbrojenia. Chrześcijańscy syjoniści są użyteczni przy desygnowaniu wrogów imperium i stwarzaniu ich negatywnego wizerunku tak jak widzieliśmy to na przykładzie Saddama Husajna. Wrogowie imperium są równocześnie ich wrogami. Do upadku ZSRR głównym wrogiem był sowiecki komunizm, z którego zrodzić się miał Antychryst. Dzisiaj metafizycznym wrogiem mogą być chińscy komuniści, islam lub Europa (Unia Europejska).

Unia Europejska uważana jest przez chrześcijańskich syjonistów za wcielenie imperium rzymskiego i Świętego Cesarstwa Rzymskiego, zjednoczona Europa to nowe imperium, konfederacja 10 królestw, którą przepowiada Biblia w Księdze Daniela i w Apokalipsie, znak nadciągających rządów Antychrysta. Cytowany już Hal Lindsay , najbardziej wpływowy przedstawiciel chrześcijańskiego syjonizmu w w 20. wieku, pisał: „wierzę, że gdzieś w Europie żyje przywódca , który zawarł pakt z Szatanem, być może już jest on członkiem Parlamentu Europejskiego”. Antychryst wyjdzie z Europy i będzie, jak twierdzi Lindsay, dyktatorem Europy, największym jakiego do tej pory oglądał świat, w porównaniu z nim Adolf Hitler i Józef Stalin to członkowie chłopięcego chóru .

Na płaszczyźnie propagandowej armagedoniści demonizują Europę jako ojczyznę Antychrysta, a jednocześnie popierają jej zjednoczenie , bo pomaga to wypełniać się proroctwom. Ale to poparcie jest ostrożne, gdyż Unia Europejska liczy już 15 państw członkowskich i chce się rozszerzać, tymczasem wedle proroctw tylko 10 królestw utworzy konfederację przeciw Izraelowi. Stąd należy oczekiwać, że Unia Europejska nie przetrwa w dotychczasowym kształcie, część państw z niej wystąpi i ostatecznie pozostanie w Unii 10 państw członkowskich, co będzie potwierdzeniem biblijnych przepowiedni.

Interpretacje proroctw w pewnej mierze ewoluują wraz z zmieniającą się sytuacją na świecie i zgadzają się, jak do tej pory, z polityką Stanów Zjednoczonych. Obojętnie czy jest to Związek Sowiecki (Rosja), Unia Europejska czy świat islamu – każde skupienie sił geopolitycznych i geoekonomicznych aspirujące do większej niezależności od imperium lub uznane za potencjalnego rywala może zostać włączone jako „czarny charakter” do religijno-politycznej propagandy . Armagedoniści reagują zresztą bardzo szybko na aktualne wydarzenia polityczne i na przykład Hal Lindsey w 2002 roku, kiedy narastał konflikt wokół ewentualnej interwencji w Iraku, opublikował „Bliski Wschód – gotowy do wojny”, w której pokazuje, jak „napędzane przez żądzę zysku” kraje – Rosja, Chiny, Francja, Niemcy i Północna Korea- sprzedają broń masowej zagłady dla „islamskiej machiny wojennej” , co oczywiście zgodne jest według niego z profetycznymi zapowiedziami.

Premillenarystyczni chrześcijańscy syjoniści są dziś drugim obok neokonserwatystów środowiskiem, które odgrywa istotną rolę w tym sektorze klasy rządzącej występującej pod nazwą „Republikanie”, przy czym neokonserwatyści są generałami i wyższymi oficerami zaś ci pierwsi tworzą pospolite ruszenie i dostarczają niższej kadry oficerskiej (odwołując się do znanej w Polsce terminologii można to interpretować jako sojusz „chamy”-Żydy”). Ich polityczna mobilizacja zaczyna się w połowie lat 70. kiedy wychodzą ze stanu pewnej politycznej bierności i zaczynają coraz mocniej angażować się w sprawy legislacyjne i wyborcze. Im w znacznej mierze zawdzięcza Ronald Reagan swój wybór na prezydenta w 1980 i 1984 roku. W tym czasie umacniają swoje wpływy w Partii Republikańskiej i po raz pierwszy zyskując dostęp do kręgów rządowych i wojskowych. Liderzy fundamentalistów biorą udział w seminariach i briefingach organizowanych przez administrację Reagana. W przemówieniach samego Reagana pobrzmiewały pewne tony „ewangeliczne” –to, że to doradcy prezydenta i autorzy jego przemówień świadomie je tam umieszczali, żeby chrześcijańska prawica będąca ważnym ogniwem reaganowskiej koalicji czuła się usatysfakcjonowana, nie zmienia faktu, że były one potrzebne ze względu na rosnącą siłę polityczną środowisk, kościołów i sekt ewangelicznych, które stawały się istotnym komponentem bazy wyborczej Republikanów a wywodzący się z nich kaznodzieje, aktywiści społeczni, publicyści i autorzy książek polityczno-propagandowym ramieniem partii. Warto tu przypomnieć, że przed laty „Jerusalem Post” przytoczyła słowa Ronalda Reagana skierowane do dyrektora American - Israel Public Affairs Committee Toma Dine`a: „Zwróciłem się do waszych starożytnych proroków w Starym Testamencie i ku znakom zapowiadającym Armagedon, i zastanawiałem się, czy jesteśmy pokoleniem, które zobaczy, jak to się staje”. Nie wystarczy to wprawdzie, żeby Ronalda Reagana zaklasyfikować jako armagedonistę z krwi i kości, ale pokazuje do jakiego stopnia dyspensjonalistyczna wersja chrześcijaństwa przenika nawet do ludzi na samych szczytach władzy politycznej.

W wyborach prezydenckich 2000 roku na Busha głosowało 15 milionów białych ewangelicznych chrześcijan, co nie było najlepszym wynikiem – spodziewano się 19 milionów. Tak czy inaczej jednak chrześcijańska prawica stanowi jeden z kluczowych bloków politycznych i wyborczych Partii Republikańskiej. Dlatego strateg wyborczy i doradca polityczny Busha Karl Rove stwierdził, że chrześcijańska prawica to elektorat, któremu trzeba poświęcić więcej czasu i energii, a to może oznaczać, że prezydent Bush walcząc o reelekcję będzie się musiał jeszcze bardziej z nią liczyć. Warto podkreślić, że szereg ważnych polityków republikańskich to chrześcijańscy syjoniści. Wymienić tu można senatora Jesse Helmsa, senatora Jamesa Inhofe z Oklahomy, członka Izby Reprezenatów Toma DeLay`a (Teksas) - lidera większości Republikańskiej w Kongresie, senatora Brownbacka z Kansas, senatora Hutchinsona z Arkansas, prokuratora generalnego Johna Ashcrofta (wcześniej senatora z Missouri) oraz cały szereg innych senatorów i kongresmanów takich jak Dick Armey, Lindsey Graham, Orrin Hatch, Roy Blunt, Henry Brown. Charyzmatyczną postacią chrześcijańskich syjonistów jest pułkownik Oliver North, bohater akcji Iran-kontras, o którym jeden z izraelskich generałów powiedział, że jest “bardziej izraelski niż my Izraelczycy”.

Niegdyś dyspensjonaliści byli lekceważeni i uważani za religijną subkulturę, ale ta subkultura dawno już wyszła z getta, dąży do ekspansji i ma coraz większy wpływ na kościoły, w ramach których działają dyspesjonaliści, i poza nimi. Jest to zasługą niezwykle prężnej i dynamicznej działalności propagandowej kaznodziejów telewizyjnych, pisarzy, publicystów, dziennikarzy, aktywistów społecznych takich Pat Robertson, Jerry Falwell, Ralph Reed, James Dobson, Jerry Falwell, Billy Graham, Jimmy i Tammy Bakker, Jack Impe, Tim LaHaye i jego żona Beverly LaHaye, która stoi na czele organizacji Concerned Women for America, Hal Lindsey, Cal Thomas, piosenkarz Pat Boone , Don Argue (prezes Krajowego Związku Ewangelików), Brandt Gustavson (prezes Krajowych Nadawców Religijnych – organizacji, która skupia ok.90 procent chrześcijańskich nadawców radiowych i telewizyjnych w Ameryce Północnej), Donald Wildmon (prezes Amerykańskiego Związku Rodzin).

Wspominany już Hal Lindsey ożywił apokaliptyczne spekulacje w wydanym w 1970 roku bestsellerze The Late Great Planet Earth, w którym ogłosił, iż powstanie państwa żydowskiego w 1948 roku jest znakiem, że rozpoczęły się Dni Ostatnie. Książka miała do dziś ponad 100 wydań i sprzedała się w łącznym nakładzie kilkunastu milionów egzemplarzy (była najlepiej sprzedającą się książką w latach 70.), a na jej podstawie nakręcono dwa filmy. Lindsey jest autorem ponad 20 książek, które, jak się szacuje, sprzedane zostały w łącznym nakładzie 50 milionów egzemplarzy. Są to m.in. Szatan żyje i ma się dobrze na planecie Ziemia ( 1973); Nadchodzi nowy świat. Profetyczna odysea ( 1973); Wyzwolenie planety Ziemi ( 1974); Ostatnia godzina świata: ewakuacja czy wymarcie? (1976); Lata osiemdziesiąte: odliczanie do Armagedonu ( 1981); Wzięcie: prawda i konsekwencje ( 1983); Ostatnie pokolenie (1983); Profetyczna wędrówka przez Ziemię Świętą ( 1983); Izrael i dni ostatnie ( 1983); Droga do Holocaustu ( 1989); Ostateczna bitwa ( 1995); Kod Apokalipsy ( 1997); Planeta Ziemia : Ostatni rozdział (1998). Wieloczęściowa seria powieściowa zatytułowana Left Behind autorstwa Timothy`ego LaHaye i Jerrego B.Jenkinsa lansująca premilenarystyczną wersję chrześcijaństwa sprzedała się w łącznej ilości ponad 50 milionów egzemplarzy. W 2001 roku ostatnia część serii Desecration pobiła Johna Grishama sprzedając się w ciągu roku w prawie 3 milionach egzemplarzy. Ósma książka tej serii The Mark zajęła drugie miejsce na liście bestsellerów w 2000 roku , a siódma Assassins była 3 w 1999 roku. Wpływ tego typu publikacji na amerykańską kulturę popularną jest tak duży, że istnieją w USA katoliccy fani Left Behind, którzy są zdumieni, kiedy się dowiadują, że ich Kościół nie wierzy w „rupture”.

Nie należy zapominać o imponującej produkcji filmów, kaset wideo, broszur i innych publikacji, o prawie 200 stronach internetowych, o sieci szkół, wydawnictw, sieci telewizji kablowych, lokalnych stacji radiowych etc. Podczas gdy Kościół katolicki i protestanckie wyznania „głównego nurtu” słabną, zarówno gdy chodzi o liczbę wiernych jak i budżet, ruchy i kościoły ewangeliczne stają się najszybciej rosnącym odgałęzieniem północnoamerykańskiego chrześcijaństwa O sile ich oddziaływania świadczy fakt, że w szczytowym momencie swojej popularności program telewizyjny kaznodziei Jimmy`ego Bakkera był oglądany codziennie w 6 milionach domów , a Jimmy`ego Swaggarta w 4,5 milionach domów.

Badania opinii publicznej, ankiety i sondaże wykazują że kilkanaście milionów Amerykanów podziela w pełni interpretacje biblijnych proroctw i apokaliptyczne wizje wyznań ewangelicznych, a kilkanaście następnych milionów - częściowo. Widać wyraźnie, że siła tych kościołów i ich wpływ na politykę rośnie. Na marginesie dodajmy, że niektórzy obserwatorzy właśnie we wzroście tych wpływów widzą źródło ataku na Kościół katolicki polegającego na nagłaśnianiu afer pedofilskich i wytaczaniu procesów o „molestowanie seksualne” duchownym katolickim w ostatnich kilku latach, które osłabiają finansowo Kościół katolicki w USA, a pośrednio Kościół katolicki w ogóle. Nie należy zapominać, że antyrzymskie, antypapieskie i szerzej antykatolickie nastawienie, słabe dziś w głównym nurcie protestantyzmu, nadal obecne jest u „prawdziwych biblijnych chrześcijan”, dla których Kościół katolicki nie przestał być „babilońską wszetecznicą” , zaś papież w każdej chwili może się pojawić na liście kandydatów na Antychrysta ( sprzeciw Jana Pawła II wobec wojny z Irakiem z pewnością nie uszedł ich uwadze).

Otwartą pozostaje kwestia, czy dla prezydenta Busha kościoły ewangeliczne są tylko rezerwuarem głosów wyborczych czy też czuje się on osobiście , emocjonalnie i teologicznie związany z „dyspensjonalistami”. Wiadomo, że Goerge Bush junior należy do chrześcijan „narodzonych na nowo w Chrystusie”, że zbliżył się do teksańskiego baptyzmu i duże znaczenie miała dla niego przyjaźń z drem Tonym Evansem, pastorem z Dallas z ruchu Promise Keepers i reprezentantem tzw. dominionizmu, który przejęcie władzy politycznej przez „ludzi Boga” widzi jako jedyny środek, dzięki któremu świat może zostać ocalony. Nie ulega wątpliwości, że język i przemówień i wojenna retoryka Busha wywołują skojarzenia z kazaniami, w które wplatane są frazy mile brzmiące w uszach ewangelików. Na przykład w orędziu o stanie państwa umieszczona została parafraza fragmentu jednego z hymnów „revivalistycznych” z końca XIX wieku - jest to swego rodzaju zaszyfrowany sygnał zrozumiały tylko dla „ewangelików”, którzy odczytują to jako przesłanie wysłane przez prezydenta specjalnie do nich .

Nie można wykluczyć, że prezydent USA pragnie realizować „dominionistyczną” koncepcją „przywrócenia Bogu kontroli nad Ziemią”. Z drugiej strony chrześcijańska prawica narzuca mu rolę mesjańskiego przywódcy, nowego króla Dawida łączącego świecką wizję narodu i potęgi państwa z duchowo-religijnymi aspiracjami.

Mamy do czynienia z syntezą imperialnej Realpolitik i mesjańskiej wizji, religijna ideologia współgra z praktycznymi celami polityki globalnej, imperialna strategia zgadza się z „Wielkim Planem Boga Wszechmogącego”, chłodnej kalkulacji towarzyszy mesjanistyczny zapał, Pentagon pełni rolę najważniejszego instrumentu w walce ze Złem.

Wojna z Irakiem mogła zatem mieć uzasadnienia wynikające z teologii politycznej chrześcijańskiej prawicy, ale tylko dlatego, że nie stoi ona w sprzeczności z racjonalną kalkulacją i politycznymi celami imperium. Gdyby stała w sprzeczności, to nawet prezydent nie przewalczyłby wówczas oporu technokratów, biurokracji i aparatu wojskowego. Zachodzi jednak pytanie, czy teologia polityczna apokaliptycznych premillenarystów nie będzie w przyszłości balastem dla władz imperium. Do tej pory wykazywała ona pewną elastyczność i potrafiła dokonywać przesunięcia wroga zgodnie z przesunięciami w globalnej sytuacji politycznej. W okresie Zimnej Wojny proroctwa zapowiadały, że to siły sowieckie będą głównym sojusznikiem Szatana w ataku na Izrael i uczestnikiem bitwy na polach Armagedonu, dziś nastąpiło przesunięcie w kierunku „szatańskiego islamu”. Ale jeden element pozostaje niezmienny: Izrael. Tutaj nie ma odwrotu, premillenaryści nie poprą żadnej polityki imperium, która zakłócałaby wypełnianie się profetycznych zapowiedzi w stosunku do państwa żydowskiego. Możliwe jest dokonywanie korekt w apokaliptycznym scenariuszu i interpretowanie pokolenia biblijnego jako dłuższego niż zwykłe („Zaprawdę powiadam wam, że to pokolenie nie przeminie, aż wszystko to się stanie”, Mateusz 23:34) i przesuwanie momentu odliczania – najpierw od 1948 roku czyli od powstania państwa żydowskiego a później od 1967 roku czyli od przejęcia Jerozolimy , ale nie jest możliwe wsparcie przez chrześcijańskich syjonistów jakichkolwiek posunięć ograniczających pomoc dla Izraela, idących w kierunku powstania państwa palestyńskiego etc. W przeciwieństwie do swoich sojuszników neokonserwatystów, którzy patrzą na Izrael przede wszystkim jako na element globalnej strategii imperium, chrześcijańscy syjoniści nie mogą tu sobie pozwolić na żadną elastyczność, bo przekroczyli point of no return, żadna teologiczna wolta nie jest już możliwa. To raczej oni a nie do neokonserwatyści wyznają zasadę „Israel First”. Dlatego każda próba zdobycia poparcia Arabów poprzez wywieranie presji na Izrael, każdy zwrot w polityce bliskowschodniej dokonany ze szkodą dla pozycji politycznej Izraela może kosztować Republikanów utratę głosów i politycznego poparcia ewangelików. Prawe skrzydło klasy rządzącej staje się w pewnym stopniu zakładnikiem tej części elektoratu, która biblije proroctwa stawia wyżej niż wytyczne Departamentu Stanu, a przecież władze imperium muszą mieć swobodę politycznego manewru i nie mogą mieć rąk związanych interpretacjami biblijnych proroctw. Oznacza to, że takiego ewentualnego zwrotu mogłoby dokonać tylko lewe skrzydło klasy rządzącej występujące pod nazwą „Demokraci”, choć oczywiście w tym skrzydle z kolei ważną rolę odgrywają organizacje i środowiska żydowskie o liberalno-lewicowym nastawieniu, reprezentujące w większości stanowisko proizraelskie. Ale nie są one związane biblijnymi proroctwami.



Pobieranie 0.59 Mb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna