Protokół nr lxxiv/18 z LXXIV sesji Rady Miejskiej w Mosinie, która odbyła się w dniu 7 września 2018 r., w Sali Reprezentacyjnej Mosińskiego Ośrodka Kultury, ul. Dworcowa Proponowany porządek obrad



Pobieranie 431 Kb.
Strona2/6
Data24.02.2019
Rozmiar431 Kb.
1   2   3   4   5   6
z tym być robione, czy ten budynek nadaje się do wyburzenia? „Za chwilę” będzie projekt, „za chwilę będziemy to wyburzać” i się okaże, że ta świetlica kosztuje tyle, co straż pożarna. Oświadczył przy tym, że nie jest zwolennikiem budowania czegoś – nie wiadomo jemu
– w mieście, mówił to „na komisji”, iż rozumie świetlice na wsi, gdzie jest pewne oddalenie do „domu kultury”, do czegokolwiek, a to jest miasto przecież. Żaden, z tego co wie, „zarząd miasta” nie ma do tej pory świetlicy, „korzystamy” z uprzejmości szkół, przedszkoli i innych organizacji, „gdzie się możemy podziać”, żeby robić zebrania osiedlowe i „inne historie”. Nie wiadomo jemu, czym to osiedle się wyróżnia, ale on nie jest zwolennikiem, tym bardziej,
że do końca nie wie, jego zdaniem powinna powstać najpierw koncepcja, żeby „Rada” miała ją przedstawioną, „żebyśmy wiedzieli”, co na tym terenie powstanie, za ile, jak to będzie wyglądało, jak to będzie funkcjonowało, a potem „możemy dawać pieniądze”. Już jemu nie wiadomo – „150 tysięcy” zdaje się kosztował „plac”, do tego teraz „60” – projekt czegoś, czego „nie wiemy”, jak to będzie wyglądało i „za chwilę” się okaże, że „200 tysięcy”,
czy więcej nawet „pójdzie” nie wiadomo jemu na co.

W trakcie tej dyskusji, na Salę Reprezentacyjną przybyli kolejno: radny Arkadiusz Cebulski, radna Agnieszka Gorzyńska, radny Ryszard Rybicki i radna Małgorzata Rajkowska, tak więc odtąd w dalszym ciągu LXXIV sesji Rady Miejskiej w Mosinie udział brało 18 radnych.

Prowadząca obrady Małgorzata Kaptur zarządziła przerwę w obradach, podczas której przybyła radna Wiesława Mania, tak więc odtąd w dalszym ciągu LXXIV sesji Rady Miejskiej w Mosinie udział brało 19 radnych.

Po wznowieniu LXXIV sesji Rady Miejskiej w Mosinie, Kierownik Referatu Inwestycji


i Rozwoju Gminy Wojciech Górny poinformował, że projekt, który „żeśmy przewidywali”, miałby obejmować tę działkę „na Nowym Krośnie”, o której radny Arkadiusz Cebulski powiedział, łączyłby w sobie 3 projekty. Byłby to projekt poprzedzony koncepcją projektową, która po uzgodnieniach wszystkich, byłaby wykorzystana do wykonania następnych projektów, czyli projektu budowlanego, projektu rozbiórki i projektu zagospodarowania terenu. Czyli tam można zawsze w taki sposób zagospodarować tę działkę, gdzie będzie
po wyburzeniu tego, co istnieje, w linii zabudowy wykonanie dodatkowego obiektu, a całą część taką rekreacyjną za budynkiem wygospodarować i taki był „nasz” zamysł, że ten projekt obejmowałby te 3 fazy, jedną fazę poprzedzającą i 3 projekty wykonawcze.

Radny Łukasz Kasprowicz oświadczył, że chce się odnieść do kwestii, którą poruszył radny Arkadiusz Cebulski, odnośnie świetlicy „na Nowym Krośnie”, czy ma być projekt,


czy koncepcja. Wydaje się jemu, że cena między projektem a koncepcją jest praktycznie nieznaczna, ale „mamy” do dyspozycji najprawdopodobniej projekt już gotowy świetlicy, która już została wybudowana parę lat temu: w Krośnie. Zwrócił się przy tym o wyjaśnienie, dlaczego tego projektu nie wykorzystać i tam zastosować, zaadoptować.

Przewodnicząca obrad Małgorzata Kaptur wyraziła przekonanie, że jest chyba różnica


w powierzchni zbyt duża.

Radna Wiesława Mania zapewniła, że takiej kubatury nie da się na tym terenie zmieścić.

Radny Łukasz Kasprowicz stwierdził, że chyba, iż się nie da, ale koncepcja, projekt – byłby za tym, żeby jednak „iść” właśnie w projekt, bo co koncepcja „nam” da, jeżeli już „mówimy” o tym. Jeżeli może się wypowiedzieć w kwestii parku przy kanale Mosińskim „na siódemce”, to sam pomysł parku w tym miejscu jest dość absurdalny z tego względu, że każdy wie, gdzie to jest i jak tam dookoła wygląda: kwestia tych dzików, kwestia ogrodzenia. Nie wiadomo jemu, dlaczego nikt nie wpadł na to, żeby w pierwszej kolejności zadbać o istniejące „parki” w Mosinie: mówi o „parku ptasim” obok „domu kultury” i „parku Budzyń”, który jest
„przy rondzie”. Te miejsca wymagają rzeczywiście działania z „naszej strony”, bo to są „wizytówki naszego miasta”. Na tym osiedlu „na siódemce”, w bardzo dużym oddaleniu
od centrum, lokalizacja takiego parku jest dość absurdalna. Poza tym kwestia już tutaj
się pojawiła tej promocji za 60.000,00 zł parku, który nie wiadomo, czemu ma służyć. To jest dla niego bardzo dziwne i „powinniśmy się zastanowić”, czy się nie dałoby rady wycofać się
z tego tematu, a te „60 tysięcy”, które „chcemy wydać” na promocję i „nasz” wkład w ten projekt, przeznaczyć na „park Budzyń”, bądź na „park ptasi”.

Zastępca Burmistrza Gminy Mosina Przemysław Mieloch powiadomił, że projekt promocji wchodzi integralnie w skład wniosku i umowy na dofinansowanie. Obecnie to jest kwota


„37 tysięcy”, z czego 85 % będzie dofinansowane w ramach tego projektu. Te „20 tysięcy więcej” to jest kwota, która byłaby wymagana, żeby podpisać umowę, natomiast jak przed chwilą „pracownica urzędu” jemu przekazała, „my występujemy o zwiększenie dofinansowania” na ten projekt o „20 tysięcy” i tak, jak udało się „nam” uzyskać zwiększenie dofinansowania na ścieżkę wokół „Glinianek”, tak tutaj na ten czas, według rozmów,
to dofinansowanie „będziemy mieli”. Tak więc tak naprawdę promocja jest to integralna część projektu, która jest dofinansowana teraz i w przyszłości w całości w 85 %, czyli „to nam schodzi”. Promocja dotyczy 10 warsztatów, zbudowania budek i karmników dla ptaków. Ma to walor edukacyjny. Każda ze szkół będzie miała jeden warsztat: „mamy” 9 szkół podstawowych oraz jeden ośrodek specjalno-wychowawczy. Owocem tego wszystkiego powstanie 250 sztuk karmników oraz budek dla ptaków według wskazań Wielkopolskiego Parku Narodowego, z czego 20 będzie postawione „w tym miejscu”, pozostała reszta będzie rozdysponowana na terenach gminnych i nie tylko, także to coś, co się nazywa promocją,
to generalnie ma walor edukacyjny, służy tak naprawdę edukacji i w 85 % będzie pokryte przez dofinansowanie. Natomiast co do w ogóle tego miejsca, to myśli, że słowo: park jest takie niezbyt zręczne, bo jak „spojrzymy” na to, co tam będzie wybudowane, to integralną
i główną częścią będzie ścieżka wzdłuż „kanału” tak naprawdę i to jest ten największy koszt wraz z nasadzeniami, krzaczkami, ławkami. To, jak „my mówimy” o tym, iż „chcemy wykorzystać” turystycznie, „chcemy wykorzystać” kanał Mosiński, to jemu się wydaje, że to jest właśnie jeden z etapów budowy takiej ścieżki, takiej promenady wzdłuż „kanału”
od Mosiny do mostu na ul. Lipowej w Krosinku.

Radny Łukasz Kasprowicz zwrócił uwagę, że „pan” powiedział, iż „występujemy”


o zwiększenie środków o „20 tysięcy”. Zapytał przy tym, co jeżeli „tych dwudziestu tysięcy nie dostaniemy”.

Zastępca Burmistrza Gminy Mosina Przemysław Mieloch zauważył, że „występowaliśmy”


o dofinansowanie na ścieżkę „na Gliniankach” i tam „żeśmy uzyskali” – już nie pamięta:
to było kilkaset tysięcy złotych więcej niż pierwotnie było zakładane. Zatem jeżeli „nie uzyskamy tych pieniędzy”, to „przyjmijmy”, że tam „uzyskaliśmy” ten nadmiar i „gdybyśmy tu nie uzyskali”, to relacja między tym, czego „nie uzyskamy”, a tym, co „żeśmy uzyskali”, jest wielka i warto w to wejść, warto spróbować. „Pracownik urzędu w rozmowie
z ministerstwem”, czy organem właściwym, który dysponuje tymi środkami, ma wstępnie ustnie przyrzeczone to, że to będzie dofinansowane. Tak, jak też wiedział o tym, kiedy były rozmowy, że też wstępnie „wiedzieliśmy” o zwiększeniu dofinansowania na ścieżkę rowerową, czy na ścieżkę w ogóle wokół „Glinianek”.

Prowadząca obrady Małgorzata Kaptur stwierdziła, że chciała dopytać, żeby już zamknąć ten temat, czy wiadomo, bo powiedział „pan Burmistrz” przed chwilą, iż ta ogrodzona część ma być częścią dłuższej ścieżki rowerowej przy „kanale”. Ogrodzenie jak gdyby staje


na przeszkodzie, żeby to była część czegoś większego, bo trzeba byłoby jednak rowerem pokonać ten płot, a będzie solidny. Ma pytanie w związku z tym, jaka jest długość tych ścieżek na terenie „tego parku”, bo jeżeli „mówimy” o jakimś elemencie, gdzie ta ścieżka rowerowa ma znaczenie, to warto byłoby tę wielkość znać. Przypomina sobie i myśli,
że niektórzy radni również może pamiętają, że kiedy „przystępowaliśmy” do składania projektów, były złożone 2: na „Strzelnicę” i na „ten park”. Dlatego „my” jakoś zbyt mało wtedy „dyskutowaliśmy” na temat celowości, ponieważ padały argumenty, że w „Strzelnicy” będzie wyciętych ponad tysiąc drzew i w związku z tym „my ten park musimy utworzyć”, żeby te nasadzenia jakieś kompensacyjne było gdzie zrobić. Teraz właśnie jej wątpliwość polega na tym, że jak „wiemy”, nie zdążono wtedy z opracowaniem projektu dla „Strzelnicy”, która od wielu lat czeka na jakieś też rozwiązanie, natomiast udało się skończyć „tamten projekt” jako pierwszy. Teraz jeżeli „my realizujemy” ten projekt, to czy ten aspekt,
że nasadzenia tam będą kompensowały wycinkę, która jest z różnych względów, nawet jeżeli w „Strzelnicy” niczego „nie zbudujemy”, to ze względów bezpieczeństwa powiedział Zastępca Burmistrza Gminy Mosina Przemysław Mieloch na zebraniu Osiedla nr 3, że tam trzeba wyciąć około tysiąca drzew. Zapytała przy tym, czy to po prostu w tym połączeniu spełni rolę.

Zastępca Burmistrza Gminy Mosina Przemysław Mieloch oświadczył, że nie ma mowy


o kompensacji wycinki drzew w „parku przy Strzelnicy” i nasadzeniu tych drzew „w tamtym miejscu jeden do jednego” – absolutnie to nie wchodzi w grę i o tym nie było mowy. Jeżeli dobrze pamięta, to był całościowy projekt: jeden i drugi, ale tu się nie upiera. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię ogrodzenia, to jest park Wilsona w Poznaniu cały ogrodzony i tam są ścieżki, a nie można wjechać i przejechać, czyli jeżeli jest park i byłby ogrodzony teren,
to oczywiste jest, że jest furtka na wjazd i na wyjazd. Tych danych teraz nie zna: tych długości, ale to jest teren, który „biegnie” równolegle do kanału Mosińskiego i generalnie rzecz biorąc jest dość wąski, czyli jest taki podłużny bardzo. Wydaje się jemu, że tak,
jak „mówimy” o tym, „żebyśmy ubogacali gminę” o elementy turystyki, rekreacji, to byłby znaczący fragment po drugiej stronie „kanału” takiego ciągu od Mosiny do ul. Lipowej
w Krosinku.

Radny Roman Kolankiewicz zapytał, czy w zadaniu dwunastym w poprzedniej uchwale budżetowej nie było ul. Nadleśnej w Krośnie.

Skarbnik Gminy Mosina Maria Borowiak wyraziła przypuszczenie, że ona może i była,
to zwiększenie, to „38 tysięcy” właśnie jest związane z tą ulicą też…

Radny Roman Kolankiewicz stwierdził, że czyli wyróżnienie kolorem oznacza związek


z różnicą w kwocie. W takim razie ma pytanie dotyczące zadania 49. Tam wykreślono
w zasadzie wszystkie zadania i dopisano: instalacja gazowa w „szkole podstawowej nr 2”. Prosiłby o komentarz dotyczący tego zadania.

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny zwrócił uwagę, że tytuł zadania: modernizacja źródeł ciepła instalacji c.o. w budynkach oświatowych Gminy Mosina i termomodernizacja. Poinformował przy tym, że to zadanie, ten temat był podstawą, te środki były podstawą do ubiegania się o dofinansowanie. „Mieliśmy” takie 2 zadania. Szczególnie to jest szkoła w Daszewicach w połączeniu ze szkołą „dwójki” termomodernizacji kotłowni „dwójki”. Drugie zadanie, które tam też było wpisane i o „które chcieliśmy starać się o środki zewnętrzne”, to była wymiana centralnego ogrzewania i w części termomodernizacja budynku gminnego w Rogalinku, w którym było zlokalizowane koło gospodyń wiejskich


i przedszkole, a także jeszcze ten klub przyjaciół dębów. Na Rogalinek z uwagi na to,
że chyba 70 albo więcej procent zajmuje przedszkole nie prowadzone przez Gminę, „nie uzyskaliśmy” i nie uzyska się dotacji. Również na szkołę w Daszewicach w połączeniu
ze szkołą „dwójką” także „nie uzyskaliśmy” dotacji, już w tej chwili nie pamięta, ale ileś punktów „nam” zabrakło do uzyskania tych środków zewnętrznych. W tym celu, jak również, żeby nie minąć się z tematem, „mamy opracowany projekt” całej kotłowni, dwóch kotłowni tam było zrobione dla Rogalinka, łącznie z wymianą całej instalacji centralnego ogrzewania
i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłości starać się o powtórne środki, ewentualnie przystąpić do modernizacji tego obiektu pod kątem ogrzewania z zastosowaniem gazu.
Co „dokonaliśmy” i co „nam się udało” – to pozyskać środki i dosyć dużym takim nakładem pracy na termomodernizację szkoły w Rogalinku, gdzie ponad „2 miliony”, chyba „2 miliony 300” tam „będziemy mieli” środków na tę termomodernizację. Tam „rozpoczynamy” w tej chwili, już „mamy” podpisane chyba przez „Burmistrza” umowy i w tej chwili jest ogłoszony przetarg na wykonanie tej termomodernizacji w Rogalinku, ale to były osobne tematy, „żebyśmy rozumieli”, że tu były tematy, tu były niewielkie środki po to, żeby wprowadzić możliwość ubiegania się o dofinansowanie. Z drugiej strony również „wykonaliśmy”
i „mamy” projekt techniczny z pozwoleniem na budowę na wymianę centralnego ogrzewania i przyłącza gazowego w tej świetlicy.

Radny Roman Kolankiewicz oświadczył, że nie wiadomo jemu, dlaczego „wykreślamy


te pozycje”. To były pozycje, które zaistniały w budżecie na 2018 rok. Usunięcie ich spowoduje, że nie będzie śladu, iż w ogóle „takie działania podjęliśmy”. W celach formalnych powinny zostać te zapisy, bo jest to niekonsekwentne na przykład w przypadku dróg i chodników. „Mamy” tam mnóstwo dróg, ulic, chodników, „których nie realizujemy”
w bieżących latach, a ich „nie wykreślamy”.

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny stwierdził, że to była jego taka może też interpretacja, którą przedstawił, iż jeżeli coś z góry już „my wiemy”, że nie będzie realizowane, bo „powinniśmy zacząć” od przyłączy gazowych, mając doświadczenie, już w tej chwili „występujemy” do gazowni o przyłącze gazowe w Rogalinku,


gdyż na przykład „na hali” przyłącze gazowe, „mamy” podpisaną umowę 7 września zeszłego roku, a do dzisiaj „nie mamy” na hali przyłącza gazowego, mimo monitów, innych rzeczy
i wszystkiego. Dlatego „musimy wystąpić” od przyłącza gazowego i potem uzyskać środki
na to, bo nie ukrywa, że koszt tej całej instalacji jest duży: to jest ponad „400 tysięcy”. Tam „byśmy musieli” dla samego przedszkola ponad „400 tysięcy” – koszt bieżący, ale myśli,
że można byłoby w jakiś sposób w formalnych etapach to spróbować realizować, ale to już będzie od „państwa Burmistrzów” i „państwa radnych” zależało. Nie ma co trzymać i jeżeli ten temat „mamy”, akurat nie może go zrealizować, a z drugiej strony jest pytanie: „czemu jest dwójka”? Tam „w dwójce mamy połączenie gazu propan-butan z gazem ziemnym” – to jest absolutnie zabronione i stąd jego taki jest wniosek, aby w tej szkole jeszcze zrobić porządek: zlikwidować butle z propanem-butanem powodujące zagrożenia dla dzieci
oraz zdrowia i życia ludzi.

Radna Wiesława Mania zwróciła uwagę, że w tym zadaniu jest zapis: projekt, a projekt jest wykonany. „My tutaj nie mamy zapisane”: projekt i wykonanie, tylko projekt. Wobec powyższego jasne i czytelne jest, że zadanie zostaje. To, że „zdejmujemy” środki, to znaczy, iż ich „nam” zostało, ale nie znaczy, że zadanie jest niewykonane, bo „odczytaliśmy” to


na posiedzeniu Komisji Budżetu i Finansów jako zdjęcie zadania. Teraz też „pan” mówi,
że jest niemożliwe wykonanie, ale projekt jest wykonany – dzisiaj widziała go „u pana Wojtka”, także naprawdę jest, czyli zadanie zostało wykonane. „My nie powinniśmy wykreślać” tego zadania, bo tam jest wyraźnie napisane: projekt, a projekt jest, tak, jak „pan kierownik” mówi, czyli zostało to wykonane.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś stwierdził, że wydaje się jemu, iż radny Roman Kolankiewicz, radna Wiesława Mania mają absolutnie rację i tutaj te pozycje powinny pozostać. Była próba pozyskania dofinansowania, nie powiodła się, ale projekty są,


więc można przystąpić do kolejnej takiej próby. Przy okazji też „skorzystaliśmy” z tego,
że skoro jest obiekt, w którym znajdują się 2 niezależne źródła gazu, niedopuszczalne obecnymi przepisami, to „powinniśmy to uporządkować” i przy okazji to właśnie „wykonujemy”. Natomiast też nie usuwałby tych zapisów związanych z możliwością dokończenia tych inwestycji i „tak powinniśmy to zrobić”: spróbować jeszcze wystąpić
o środki zewnętrzne. Jeżeli się uda, to pomoże na ich realizację, natomiast jeżeli nie,
to „byśmy się zastanowili” w przyszłości, jak przy udziale własnych środków można byłoby te zadania zrealizować. „Szkoła nr 2” to jest ten przypadek, gdzie „mamy” propan-butan i gaz ziemny. Dlatego „musimy”, to już nawet nie to, że „chcemy”, ale „musimy
to uporządkować”, żeby być w zgodzie z przepisami, które „nas” do tego obligują. Absolutnie żaden inspektor nadzoru nie zgodzi się na to, żeby te 2 źródła gazu funkcjonowały w jednym obiekcie.

Radna Małgorzata Rajkowska wyraziła przekonanie, że teraz już się sprawa wyjaśniła


po wypowiedzi „pana Burmistrza”, iż nie będą wykreślone „te pozycje”. Chciała również przedstawić swoje stanowisko, aby pozostawić te zadania i działać dalej w tym kierunku,
ale jak rozumie: one pozostaną.

Przewodnicząca obrad Małgorzata Kaptur zapewniła, że pozostają.

Radny Andrzej Raźny oświadczył, że tylko chciał się odnieść do wywołanej niejako jako przykład nietrafiony inwestycji, czyli do tej propozycji, aby w perspektywie iluś lat powstała świetlica osiedlowa. Zapewnił przy tym, że nie chce tu polemizować z radnym, który nie
za bardzo chyba rozumie, jakie szanse dla osiedla daje budowa świetlicy „dostępnej
za rogiem”, tylko proponuje, żeby „kolega radny” zobaczył, jak fajnie, pięknie może to funkcjonować, ta integracja na przykładzie „koleżanki Agnieszki”, która jak podejrzewa – bez świetlicy tych działań swoich wiele nie zrobiłaby, nie zdziałałaby nic. Można naprawdę wspaniałe, piękne rzeczy robić, integrować. Mieszkańcy osiedla chcą generalnie, żeby było takie miejsce i nie musieli korzystać z jakichś – nie wiadomo jemu – przedszkoli, szkół,
żeby się raz spotkać w tygodniu, to kto tam pójdzie do przedszkola, czy do szkoły. Jeszcze
„u nas” nie ma ani przedszkola, ani szkół na osiedlu, a to ma być budynek, w którym będzie miejsce wypoczynku, ławeczki, w którym będzie mały plac zabaw, czyli to ma być kompleks, który będzie ogrodzony, bezpieczny i trafiła się szansa. Dlatego, że na „naszym” osiedlu nie ma działek gminnych, „nie mamy” nic, jeden plac na wynajętym terenie, a tu i tu trzeba „panu Burmistrzowi” podziękować, iż udało się naprawdę wynegocjować bardzo korzystnie przejęcie działki, która może naprawdę służyć całemu osiedlu i ona jest na terenie osiedla,
co jest ważne: za rogiem jak gdyby dla mieszkańca, blisko, nie trzeba iść daleko. Wyraził też przekonanie, że to jest ważna rzecz. W tym momencie propozycja jest, żeby od razu załatwić
za jednym razem kompleksowo i w ramach tego wydatku, który będzie, gdzie będzie wybrany wykonawca, zrobić koncepcję, żeby wybrać ten projekt, przygotować konsultacje, które świadczyć będą radni, przyszli radni, „rada osiedla”, która również bardzo chętnie się do tego przyłoży, a wtedy wybrać taki optymalny projekt dla mieszkańców i nawet z nimi to skonsultować oraz przygotować się do tego, żeby zrobić następny etap. „Zrobiliśmy” pierwszy etap: udało się tę działkę wykupić w dobrym położeniu i teraz jeszcze do tego „robimy” dalszy już etap – myśli, bo tam nie można tego wykorzystać w żadnym innym celu, nie można nic tam zrobić na tej działce. Mieszkańcy chcą naprawdę, nie słyszał ani jednego głosu krytycznego, wręcz przeciwnie – bardzo byli zdziwieni, że w przyszłym roku nie będzie tam czynna świetlica.

Radny Roman Kolankiewicz oświadczył, że on głos radnego Arkadiusza Cebulskiego zrozumiał inaczej: nie jako głos krytyki w stosunku do budowy świetlicy. Natomiast


zgadza się z tym głosem wyżej wymienionego radnego, iż w momencie, kiedy powstaje pomysł budowy jakiegoś obiektu, dobrze gdyby została przedstawiona „nam”: radnym – jakaś koncepcja, chociażby jakiś zarys, „żebyśmy byli przygotowani”, że na przykład w 2019 r.,
w 2020 r., w 2021 r. „poniesiemy” koszt miliona, może dwóch milionów, „żebyśmy wiedzieli”, z czym się wiąże dzisiejsza decyzja, że „głosujemy” za projektem. Zapewnił też, że jest jak najbardziej za tym, żeby świetlica powstała w Mosinie, natomiast uważa,
że dobrze, „gdybyśmy wiedzieli” z czym to się wiąże na przyszłość dla „nas”.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś zwrócił uwagę, że to osiedle nie ma najmniejszej działki, na której mogłoby zorganizować własny plac zabaw. Ten, który jest – jest na terenie wynajętym, za który „płacimy”. Teren, o którym „mówimy”, to jest około 2.000 m2, natomiast projekt, czy środki, „które zabezpieczamy”, są to faktycznie środki na koncepcję projektową zawierającą „wszystko” i potem projekt tych trzech etapów wykonawczych,


czyli projekt rozbiórki starego budynku, projekt budowy nowego budynku i projekt zagospodarowania tego terenu. Koncepcja będzie służyła natomiast „nam”, jak również „państwu radnym” do tego, żeby zapoznać się ze sposobem zagospodarowania terenu. To nie będzie koncepcja na tyle głęboka, żeby pochłonęła potężne środki, tak jak radny Łukasz Kasprowicz mówi. Rzeczywiście są czasami takie projekty, dla których koncepcje są już prawie gotowym projektem i one są bardzo kosztowne. Tutaj chodzi o koncepcję zagospodarowania terenu, koncepcję bryły budynku wrysowanego w ten teren oraz sposobu zagospodarowania pozostałej części terenu i w zasadzie to już dałoby wytyczne
do rozpoczęcia procesu projektowania, po którym „byśmy też dowiedzieli się” o jakich kosztach „będziemy mówili”. Dopiero wówczas się pojawią koszty, bo one są związane
z rozwiązaniami, jakie pojawią się na tych trzech etapach projektowych, co będzie wynikiem tego projektowania.

Radny Waldemar Wiązek oświadczył, że odniesie się do świetlicy na Nowych Krosnach. Zapewnił przy tym, że lubi czytelne sprawy, tak jak to wygląda ekonomicznie. Działka ma około 2.000 m2, została zakupiona za „170 tysięcy”, czyli „średnio cena wynosi 85 złotych”. Na dzień dzisiejszy w tamtym rejonie grunt „chodzi” około 250 złotych, więc myśli,


że dobrze się stało, iż został zakupiony ten grunt, gdyż ekonomika nie kłamie, a pokazuje,
że było to trafione, jeżeli chodzi o zakupienie miejsca pod świetlicę. Był to były budynek sklepu „geesowskiego” i myśli, że najpierw trzeba byłoby chociaż budowlańca takiego zwykłego: technika, który zna się na branży budowlanej wpuścić, żeby zobaczył, czy warto to zburzyć – to jest jego prywatna opinia, czy wejść w remont, bo mury, z tego, co pamięta, były bardzo grube, podpiwniczony teren i dosyć solidnie zrobiony. Co prawda „ząb czasu” ma to do siebie, że każdy mur nieopalany, nieogrzewany kruszeje. Co do innych terenów,
to na Nowym Krośnie nie ma zbiornika odwodnieniowego, bo Wody Polskie obecnie,
a przedtem RZGW zabroniło spuszczać wody. Nie ma chodników, bo nie ma: 2 są, czy 3, nie ma dróg. Codziennie gdyby były ulewy, mieszkańcy są zatopieni. Gdzie mają się spotykać
– spotykają się mieszkańcy „na GS-ach”. Jeżeli chodzi nawet o głosowanie w okręgu wyborczym, który był na Nowych Krosnach, musiał zostać przeniesiony dlatego,
że w GS-ach, aby pójść do głosowania, trzeba pójść po stopniach, które nie spełniają kryteriów budowlanych. Stało się to nawet sporem na jednej z sesji, czy w ogóle może tam
się odbyć głosowanie, czy nie i odrzucono koncepcję, aby w ogóle się wybory mogły odbyć, bo „stopnie dla inwalidów” są niedostosowane dla ludzi starszych. On już te wszystkie kwestie będzie pomijał.

Prowadząca obrady Małgorzata Kaptur stwierdziła, że „do rzeczy panie radny”, bo…

Radny Waldemar Wiązek oświadczył, że uważa, iż bardzo dobrze się stało, że budynek został zakupiony. Co prawda, tu się zgadza całkowicie z radnym Romanem Kolankiewiczem, który powiedział, że faktycznie do tego należałoby przedstawić opinię w cudzysłowiu, ile mniej więcej na dzień dzisiejszy „kosztowałby koszt”, ale to nie będzie miarodajne, bo „sami wiemy”, iż bardzo zmienne są ceny na rynku budowlanym, że dzisiaj coś, co kosztuje złotówkę, jutro będzie kosztowało 2 złote. Uważa, że skoro wszystkie pozostałe „dzielnice” mają swoje świetlice…



Pobieranie 431 Kb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5   6




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna