Poniżej 3 rozdziały z książki Jerzego Nowakowskiego "Kronika terroru" wydanej w Warszawie w 1980 r



Pobieranie 198.72 Kb.
Strona2/5
Data25.10.2017
Rozmiar198.72 Kb.
1   2   3   4   5

,.Żądanie wyznaczenia pośrednika jest oczywistym bezsensem, ponieważ moi porywacze się nie ujawnią, a naszego »miejsca spędzania urlopu« nie zdradzą nawet »pośrednikowi«, tak że kontakt w tym trójkącie jest niemożliwy. Niepewność w mojej sytuacji jest oczywiście straszna. Jeśli Bonn odpowie odmownie, to uczynią to wkrótce, aczkolwiek człowiek »wiedzący, jak to jest na wojnie« chętnie chciałby nadal żyć."

Nieustannie obraduje wielki i mały „sztab kryzysowy" dla omówienia sytuacji. W sobotę, 10 września, terroryści jak gdyby opuszczają cenę, nadal domagając się odtworzenia taśmy magnetowidu w telewizji, ale wyrażając tez wstępną zgodę na rokowania za pośrednictwem Genewy. Biuro adwokata Payot zaczyna otrzymywać różne anonimowe telefony, których pochodzenie trudno stwierdzić. Ten nerwowy dzień kończy telefon do córki pastora Martina Niemóllera w Berlinie Zachodnim, aby jej ojciec szykował się do odlotu z uwalnianymi więźniami oraz telefon do Payota od anonimowej kobiety, która przekazała trzecie ultimatum RAF: w ciągu 6 godzin od wystąpienia jednego z więźniów w ta-lewizji w niedzielę wieczorem musi nastąpić start samolotu z terrorystami uwolnionymi z więzień, którym towarzyszyć powinni Niembller i Payot.

Pierwszy tydzień, jaki minął od dramatycznego napadu na samochód przemysłowca w Kolonii, nie przynosi rozwiązania. Porywacze ponawiają swoje ultimatum dnia 12 września i przekazują nową taśmę magnetofonową z głosem Schleyera, a nieco później list Schleyera do von Brauchitscha, do którego to listu dołączono taśmę z jego długim apelem do szefa opozycji chadeckiej.

„Drogi Helmucie Kohl, sytuacja, w jakiej się znajduję, nie jest już zrozumiała politycznie. To skłania mnie do wystosowania apelu do moich przyjaciół politycznych. (...) Nie jestem skłonny rozstać się milcząco z tym życiem, aby kryć błędy rządu, tworzących go partii oraz niedociągnięcia oklaskiwanego szefa BKA."

Nigdy chyba nie dowiemy się, czy to presja porywaczy skłoniła dr. Hannsa Martina Schleyera do wypowiedzenia tych słów pod adresem gabinetu kanclerza Schmidta, czy też krytyka zawarta w tych słowach była rezultatem jego samodzielnych przemyśleń. Jednak ten dokument dźwiękowy, którego pełny tekst — podobnie jak całej pozostałej korespondencji — zawiera urzędowa dokumentacja rządu, relacjonująca szczegółowo przebieg wydarzeń i decyzje podejmowane w związku z porwaniem przemysłowca, zdradza jego rosnące zdenerwowanie przedłużającym się uwięzieniem oraz niepewności co do dalszego losu.

Porywacze zwracają się telefonicznie'przez anonimowego rozmówcę do rodziny Schleyera. Do kancelarii adwokata Kannsa Eberharda Schleyera, jego najstarszego syna w Stut-tgarcie, wpływa list od więzionego ojca, a kontakty z terrorystami podejmowane są na różne sposoby.

Federalny Urząd Kryminalny zapowiada przeprowadzenie ankiety wśród więzionych terrorystów, którzy mają odpowiedzieć na pytania: 1) Czy są gotowi opuścić RFN? 2) Czy mogą wymienić, dokąd chcieliby wyjechać? Wysoki urzędnik BKA udał się do więzienia Stammheim w Stuttgarcie, przedkładając pytania. Ąndreas Baader, uważany wciąż za przywódcę RAF, zapewnił swego rozmówcę, że jeśli dojdzie do zwolnienia skazanych w Stammheim, to nie powrócą oni nigdy do RFN. Proponuje odlot przede wszystkim do Wietnamu lub Algierii, chociaż należałoby też zbadać możliwość przyjęcia zwolnionych więźniów przez Libię, Ludową Republikę Jemenu i Irak.

„Baader był nerwowy i zbity z' tropu brakiem informacji — pisze w swoim sprawozdaniu urzędnik BKA. — Odniosłem wrażenie, że porwanie Schleyera i związane z tym warunki dotyczące uwolnienia więźniów, nie zostały uzgodnione w szczegółach."

Terroryści zaniepokojeni trwającymi poszukiwaniami' policji dzwonią we wtorek, 13 września, do Genewy, ustalając nowy termin (do godz. 24.00) dla uzyskania ostatecznej odpowiedzi od rządu federalnego.

Kontrole samochodów na autostradach i obserwacje podejrzanych mieszkań nie przynoszą wyników, ale z pewnością ograniczają swobodę poruszania się nieznanych terrorystów „Kommando Siegfried Hausner". Trzeba więc nadal rokować.

Federalny Urząd Kryminalny pozostawia u Payota w Genewie wiadomości dla porywaczy, że bada się możliwości wyjazdu z Republiki. Federalnej więźniów wymienionych w ultimatum, a także iż podjęto kroki, aby zbadać, jakie państwa byłyby gotowe przyjąć wydalonych terrorystów. Misję taką zlecono ministrowi Hansowi Jiirgenowi Wischnewskiemu.

Czy oznaczało to zmianę strategii rządu federalnego? Bynajmniej. Chodziło znowu o zyskanie czasu dla rozpoznania przeciwnika, a także o działanie psychologiczne — uspokojenie terrorystów, gotowych w przypływie wściekłości lub dla zatarcia śladów zamordować zakładnika.

W środę, dnia 14 września, kierownik bońskiego biura francuskiej agencji informacyjnej AFP otrzymuje list z hotelu „Bristol", zawierający taśmę wideomagnetofonową od porywaczy. Zarejestrowała ona Schleyera czytającego oświadczenie, które głosi m. in.: „Wyśledzenie moich porywaczy będzie oznaczało mój koniec, gdyż porywacze będą zmuszeni tego dokonać".

Schleyer znów krytycznie ocenia posunięcia władz federalnych, przy czym rob: wrażenie osoby nieźle poinformowanej o przebiegu rokowań. Kontakt nawiązany przez Genewę zdaje się obiecywać szybką wymianę Schleyera w zamian za 11 terrorystów. W każdym razie porywacze odpowiadają na wezwanie BKA przekazując swoje propozycje trasy przelotu samolotu, który ma wziąć na pokład zwolnionych więźniów. „Proponujemy alternatywnie Włochy, Jugosławię, Libię, Egipt, Sudan albo państwa nad Zatoką Perską. W każdym razie chcielibyśmy wykluczyć przelot nad Izraelem, Marokiem albo Etiopią."

Tego samego dnia, w czwartek 15 września, kanclerz federalny Helmut Schmidt na posiedzeniu Bundestagu przedstawia obszerną deklarację rządową na temat terroryzmu. Raz jeszcze podkreśla w niej, że morderstwa i uprowadzenia skierowane są przeciwko państwu i społeczeństwu i dlatego konieczne jest solidarne przeciwdziałanie.

„Niektóre gazety zagraniczne w związku ze zbrodniami terrorystycznymi zajęły się zwłaszcza duchową i polityczną sytuacją w naszym kraju. Tu i tam, jak wczoraj napisat jeden z dzienników, może występować skłonność do przypisywania czynów terrorystycznych, uważanych za potworne, nie tylko szaleństwu ekstremistów, lecz — jak czytamy — szaleństwu niemieckiemu w ogóle, które wybucha co pewien czas. Nie będziemy dolewać oliwy do ognia. Nie uczyniliśmy tego również w przypadku ucieczki. Kapplera.(4) Z jednakową odrazą potępiamy zbrodnie popełnione w 1944 roku we Włoszech, jak w 1977 roku w Niemczech. Potępiamy pogwałcenie porządku prawnego naszego partnera [włoskiego] tak samo, jak pogwałcenie własnego porządku prawnego.

Czyn popełniony w Kolonii jest morderstwem. Jego sprawcy są mordercami. Morderstwo, o którym twierdzi się, że służy celowi politycznemu, pozostaje mimo to morderstwem.

Absurdalny jest pogląd terrorystów, że — jak powiadają — prowadzą »wojnę«. Rząd federalny, wierny swoim przekonaniom, chce przestrzegać prawa. Nie chce żadnych — jak oni to nazywają — »militarnych« rozwiązań; chce strzec, zgodnie z konstytucją, prawa i zapobiec dalszemu rozlewowi krwi. Dlatego pośrednią drogą nawiązaliśmy kontakty z porywaczami. Będziemy podtrzymywać te kontakty z cierpliwością i wytrwałością." '

t~~Sesja Bundestagu poświęcona terroryzmowi wykazuje, że w RFN nie ma teraz ważniejszego problemu niż przywróce-' nie poczucia bezpieczeństwa wewnętrznego, zaś sprawa Schleyera jest sprawdzianem zdolności państwa do reagowania na powtarzające się akty przemocy.

Rokowania z porywaczami toczą sic; powoli, więc BKA postanawia raz jeszcze sprawdzić, czy Hanns Martin Schle-yer nadal żyje. W piątek, 16 września, Federalny Urząd Kryminalny przeprowadza kolejny test, żądając od terrorystów odpowiedzi na 2 pytania. osobiste skierowane do więzionego prezesa BDA. Po upływie 2 dni za pośrednictwem adwokata Payot nadchodzi zadowalająca odpowiedź.'

Pytanie pierwsze: „Jakich słów użył 3-letni Arndt, winszując ojcu w dniu urodzin?" Odpowiedź: „Głupi chrabąszcz". Pytanie drugie: „Gdzie i kiedy spotkał Schleyer po raz pierwszy swoją żonę w Berlinie?" Odpowiedź: „W kawiarni Furstenhof".

Tymczasem minister stanu Wischnewski powrócił już z podróży rekonesansowej do Algierii i Libii oraz wyruszył do Iraku i Ludowej Republiki Jemenu. ,Żadne...z.._ty_ch....państw nie kwapi się jednak przyjąć grupy niebezpiecznych, terrorystów zachodnioniemieckich, których uwolnienia żąda „Kommando Siegfried Hausner".

Trzeci tydzień dramatu także nie przynosi wyjaśnienia sytuacji. Porywacze grożą, że nie pozwolą przeciągać w nieskończoność prowadzonych rokowań. Tymczasem rząd federalny nawiązuje współpracę w poszukiwaniach z Holandią i Francją.

Milczenie porywaczy trwa do czwartku, 22 września. Tego dnia, za pośrednictwem Genewy, przekazują dziewiętnastą z kolei informację. Żądają ostatecznego ustalenia dnia wymiany.

Niewielką_pociechę stanowi dla Bonn wiadomość o aresztowaniu w Holandii poszukiwanego od dawna Knuta Fol-kersta, podejrzanegp o współuczestnictwo w zamachach na życie prokuratora Bubecka i bankiera Ponto. Kanclerz federalny dzwoni z podziękowaniami do premiera Joop den Uyla i wyraża ubolewanie, że w czasie strzelaniny poniósł śmierć holenderski policjant oraz ciężko zraniono innego stróża porządku publicznego.

Niezmordowany minister Wischnewski wyrusza w nie.dzie-lę, 25 września, w swoją kolejną podróż do Sajgonu i Hanoi. Tak minął kolejny tydzień pełen napięcia i niepewności.

We wtorek, 27 września, porywacze meldują się ponownie, zmieniając taktykę. Centrala AFP w Paryżu otrzymała zdjęcie Schleyera sfotografowanego na tle emblematu RAF z tablicą „Od 20 dni więźniem RAF". Do fotografii dołączony był list następującej treści:

„Jeśli Republice Federalnej zależy na utrzymaniu życia Schleyera, musi natychmiast postarać się o wstrzymanie poszukiwań we Francji, Holandii i w Szwajcarii. Nasze żądanie przerwania śledztwa jest nadal ważne. Ostrzegamy Republikę Federalną, aby nie usiłowała podsłuchiwać rozmów telefonicznych z adwokatem Payot w celu wykorzystania ich do prowadzenia poszukiwań. Dalsze rokowania z rządem federalnym prowadzić będziemy tylko poprzez adwokata Payot, jeśli porzuci się taktykę zyskiwania czasu przez bezsensowne rozmowy telefoniczne i będzie widoczne, iż rzeczywiście przygotowuje się zwolnienie 11 wymienionych więźniów. Dalsze dowody, że Schleyer żyje będziemy przekazywać tylko w związku z konkretnymi wskazówkami w sprawie wymiany. Jeśli rząd federalny zastrzegł sobie wyniki rokowań Wischnewskiego, to niech tylko powie nam, że jest pewien, iż istnieją kraje, które są gotowe przyjąć 11 więźniów".

Jednocześnie na Gare du Nord w Paryżu nadano 12 listów ze zdjęciami dla zachodnioniemieckich i zagranicznych środków przekazu, a także do Payota i von Brauchitscha. Jeszcze tego samego dnia Raspe w więzieniu Stammheim przekazał dodatkowy wykaz krajów do których gotów byłby udać się po uwolnieniu: Angola, Mozambik, Gwinea-Bis-sau i Etiopia. Oświadczenie złożył również w imieniu pozostałych więźniów, z którymi najwidoczniej zdołał nawiązać kontakt mimo wprowadzonej izolacji.

W piątek, 30 września, BKA przekazuje za pośrednictwem mecenasa Payot informacją dla porywaczy, w której zawiadamia, że rząd wietnamski odmówił przyjęcia terrorystów, podobnie jak Algieria.

Nazajutrz wpływa testowa odpowiedź RAF, która tym razem również zawiera bezbłędne odpowiedzi ¦ na 2 pytania sprawdzające, czy Hanns Martin Schleyer nadal żyje. Pytania te brzmiały: 1) Kim chciał być syn Eberhard w wieku 8 lat? (papieżem), 2) Jaka dama chciała Schleyerowi zaśpiewać w Pradze? (Margot Hielscher). Jak widać, jedno z tych pytań wyraźnie zahaczało o wojenną przeszłość Schleyera w okupowanej Czechosłowacji. Porywacze zwracają się też do rządu federalnego o informacje dotyczące krajów, jakie wymienił Jan-Carl Raspe.

Rokowania z porywaczami znalazły się w ślepym zaułku. Z jednej strony istnieje rosnąca nieufność i zdenerwowanie „Kommando Siegfried Hausner", z drugiej strony obiektywna niemożność spełnienia przez rząd federalny stawianych żądań.

Piąty tydzień nie przynosi zmian. Jedynym wydarzeniem godnym zanotowania jest wprowadzenie w życie ustawy zakazującej więzionym terrorystom kontaktów ze światem zewnętrznym. To, co poprzednio było stosowane w praktyce, zostało zatwierdzone postanowieniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. Dopiero w piątek, 8 października, przekazany zostaje list — kolejny znak życia Hannsa Martina Schleyera oraz jego zdjęcie z tablicą ,,Od 31 dni więźniem".

Ile dni jeszcze trwać będzie ten dramat?


* Rektorowi zarzucano rn. in., że budynek uniwersytecki był udekorowany z Okazji procesji Bożego Ciała w 1937 r., natomiast zaniedbano jakiejkolwiek dekoracji z okazji 1 maja, obchodzonego w Trzeciej Rzeszy jako hitlerowskie święto „pracy narodo-, wej".
* „Wielki sztab kryzysowy", formalnie nazywany „Wielkim politycznym gremium doradczym" obradował pod przewodnictwem kanclerza. W jego skład wchodzili: przewodniczący partii reprezentowanych w Bundestagu oraz frakcji parlamentarnych; a więc Willy Brandt (SPD), Helmut Kohl (CDU) i Franz Josef Strauss (CSU) c-raz Herbert Wehner (SPD) i Wolfgang Mischnick iTDP), przewodniczący FDP Hans Dietrich Genscher był obecny jako członek rządu federalnego. Ponadto regularnie uczestniczył w „sztabie" wiceprzewodniczący frakcji CDU/CSU i przewodniczący grupy krajowej CSU, Friedrich Zimmermann. Czasem zapraszano też innych polityków, zwłaszcza z krajów, gdzie w więzieniach przebywali terroryści. Sztab w pierwszych dniach zbierał się codziennie, później regularnie raz lub dwa razy tygodniowo. Byl ciałem konsultacyjnym. .
* Oczywista pomyłka porywaczy. Denis Payot nie pełnił takiej funkcji, był po prostu adwokatem w Genewie i prezesem Szwajcarskiej Ligi Praw Człowieka.
* Herbert Kappler, hitlerowski zbrodniarz wojenny, skazany został przez wioski trybunał wojskowy w 1947 r. na karą dożywotniego więzienia za rozstrzelanie 335 zakładników w Grotach Ardeatyńskich pod Rzymem (24 III 1944 r.). Ciężko chory zdoła! z pomocą żony zbiec, gdy przewieziono go z Gaety na leczenie do rzymskiego szpitala. Przedostał się na terytorium RFN, która odmówiła wydania przestępcy. Zmarł 9 II 1978 r. w miasteczku Soltau (Dolna Saksonia) i dopiero wtedy załagodzono spór między Rzymem a Bonn.

Rozdział 6 "Landshut" zboczył z kursu


Szósty tydzień rozpoczyna się niepokojącym milczeniem porywaczy. Sztab kryzysowy w Bonn — podobnie jak w poprzednich tygodniach — zbiera się kilkakrotnie, ale daremnie oczekiwano wiadomości o pomyślnych wynikach śledztwa albo o nowych próbach nawiązania kontaktów ' przez Genewą. W aktach zachowały się jedynie protokoły urzędnika BKA ze spotkań z więźniami w Stammheim, którzy stali się ostatnio rozmowni, narzekając na twarde warunki aresztu oraz grożąc rządowi federalnemu bliżej nie- : określonymi konsekwencjami. Rozmawiano z Andreasem Baaderem, Gudrun Ensslin, Janem-Carlem Raspe i Irmgard Móller.

„Z każdym dniem, w którym Hanns Martin Schleyer pozostawał nadal w rękach terrorystów, rósł niepokój ekspertów przed godziną X.

W bońskich sztabach kryzysowych spodziewano się od tygodni, że »dojdzie jakaś sprawa z zewnątrz«, która żądanie terrorystów wypuszczenia na wolność więźniów z RAF połączy z zagrożeniem życia większej liczby osób, jeśli np. na otwartej ulicy »po prostu kogoś zabije się«, dojdzie do napadu na niemiecki konsulat albo uprowadzenia dyplomaty.

Wkalkulowano również możliwość uprowadzenia samolotu. W swoich przewidywaniach eksperci do spraw bezpieczeństwa brali też pod uwagę szansę udziału palestyńskich terrorystów u boku Niemców z podziemia." '

W czwartek dnia 13 października, 'agencje prasowe w serwisach informacyjnych przyniosły depeszę o zaginięciu odrzutowca typu Boeing 737 o nazwie „Landshut", należącego do towarzystwa transportu po,wietrznego Lufthansa. W czasie lotu, oznaczonego w rozkładzie symbolem LH 181, na pokładzie znajdowało się 86 pasażerów i 5 członków załogi. Maszyna leciała z Majorki do Frankfurtu nad Menem, wioząc licznych turystów wypoczywających na plażach śródziemnomorskich, ale, jak podał południowofrancuski nadzór ruchu powietrznego w Aix-en-Provence, około godz. 14.48 stwierdzono zmianę wytyczonego kursu. Nic nie wskazywało na to, aby samolot miał Uszkodzone instrumenty pokładowe lub uiegł katastrofie. Czy opanowali go nieznani osobnicy zmuszając do zmiany trasy? Na wszystkich lotniskach europejskich zostaje ogłoszony alarm i zaostrzono kontrole pasażerów. Federalny minister spraw wewnętrznych prof. Werner Maihofer powiadamia o domniemanym porwaniu maszyny (brakuje jeszcze całkowitej pewności) kanclerza Helmuta Schmidta w Bonn.

O godz. 15.45 nie ulega już wątpliwości, że samolot Luft-hansy uprowadzono. Wylądował na rzymskim lotnisku Fiu-micino, a o godz. 17.00 przekazane zostaje — za pośrednictwem kontroli lotów w Mediolanie — pierwsze żądanie: tajemniczy „kapitan Mohammed Walter" żąda wypuszczenia na wolność wszystkich więzionych „współtowarzyszy". Minister Werner Maihofer nawiązuje natychmiast łączność z włoskim ministrem Francesco Cossigą.

Wciąż nie wiadomo, ilu jest porywaczy. Człowiek, który mówił po angielsku z arabskim akcentem, domagał się od zarządu lotniska zatankowania paliwa i zanim zdołano wyjaśnić jakiekolwiek szczegóły, o godz. 17.42 samolot wystartował z Rzymu, lecąc w kierunku Cypru.

Pewien radioamator z Izraela dostarczył interesującej informacji. Podsłuchał przypadkiem w eterze fragment rozmowy, którą prowadził pilot porwanego „Landshuta" z innym pilotem Lufthansy. Wynikało z niej; że na pokładzie znajduje się 4 porywaczy — 2 mężczyźni i 2 kobiety — uzbrojonych w pistolety i granaty ręczne.

Było... to czwarte porwanie samolotu komunikacyjnego w historii Lufthansy. Najpierw zanotowano — w lutym 1972 roku — uprowadzenie przez Palestyńczyków Boeinga 747, zwanego Jumbo, lecącego z Tokio do Frankfurtu nad Menem; po wypłaceniu przez boński rząd okupu 5 milionów dolarów zwrócono samolot, a jego pasażerów uwolniono w Adenie. Później — w_ październiku 1972 — 2 członkowie .organizacji. „Czarny Wrzesień", uprowadzili Boeinga 727, odbywającego lot z Damaszku do Monachium; po długim locie, z międzylądowaniami w Nikozji, Zagrzebiu i Monachium, maszyna powróciła z powrotem' do Zagrzebia — gdzie wzięto na pokład 3, zwolnionych terrorystów „Czarnego Września", którzy dokonali zamachu w czasie igrzysk olimpijskich w Monachium — aby kontynuować lot do Tripolisu, gdzie wreszcie załoga i pasażerowie odzyskali wolność. W grudniu 1973 roku Lufthansa padła mimowolną ofiarą palestyńskich zamachowców: 3 terroryści przypuścili atak na samolot PANAM w Rzymie (wskutek pożaru zginęło 31 osób), po czym opanowali maszyną Lufthansy gotową do startu, lecąc ponad Atenami i Damaszkiem wylądowali wreszcie w Kuwejcie, gdzie oddali się w ręce władz; wszyscy zakładnicy zostali zwolnieni.

Jeśli chodzi o lot LH 181, to — jak ustalono — sprawcami porwania byli 4 pasażerowie legitymujący się paszportami irańskimi, którzy wsiedli na pokład samolotu w porcie lotniczym w Palma na Majorce. Tam, ze względu na tłok panujący na lotnisku, nie prowadzono kontroli. W dniu odlotu odrzutowca „Landshut" odbywały się setki lotów dla paru tysięcy pasażerów.

„Wszystkie loty czarterowe i liniowe — jak pisał tygodnik »Der Spiegel« — pod koniec pełni sezonu osiągnęły nasilenie przekraczające normalny ruch: do odprawy trzeba było stać przed 30 okienkami w długich kolejkach. Nie przeprowadzano żadnej kontroli bagażu ręcznego, żadnej kontroli osobistej ani radarowej. Policja hiszpańska ograniczała, się do »uważnego obserwowania podróżnych«".

Na podstawie listy pasażerów udało się jednak ustalić personalia porywaczy zachodnioniemieckiego samolotu: Ali Hyderi (1) (ur. 1950 r. w Shiraz), Soraya Anasari (ur. 1954 r. w Teheranie), Riza Abbasi (ur. 1955 r. w Boukan) oraz Sha-naz Gholun. Zresztą były to nazwiska fałszywe, gdyż — jak twierdziły władze irańskie — paszportów dla takich osób nie wystawiały żadne oficjalne placówki tego państwa.

Wszyscy ci pasażerowie opłacili' bilety lotnicze gotówką. Tylko jeden z nich, Hyderi, miał walizkę, która ważyła 6 kg, pozostałe osoby zgłosiły się do odprawy na lotnisku bez bagażu. Piraci powietrzni zdołali jednak, jak ustalono później, zabrać z sobą na pokład samolotu — korzystając z braku kontroli osobistej — 4 granaty ręczne, 2 pistolety i około 0,5 kg materiału wybuchowego w postaci plastyku.

Trzeba dokonać próby odparcia przemocy siłą! Rząd federalny w Bonn podejmuje decyzję, aby w ślad za porwanym samolotem Lufthansy wysłać specjalną jednostkę komandosów z tzw. Grenzschutzgruppe 9, przeszkoloną specjalnie do walki z terrorystami. Załadowana ona zostaje wieczorem do Boeinga 727, należącego również do Lufthansy, sprowadzonego na lotnisko Bonn—Kolonia z Frankfurtu nad Menem. Otwiera się nowy rozdział dramatu.

Boński sztab chce doprowadzić do uwolnienia porwanych pasażerów i nie ugiąć się przed żądaniami nie zidentyfikowanych do końca terrorystów. O godz. 20.28, gdy „Landshut" ląduje w Larnace, minister Werner Maihofer łączy się telefonicznie z cypryjskim ministrem spraw zagranicznych Petsalidesem. Piraci żądają napełnienia zbiorników 11 tonami materiałów pędnych, co pochłania nieco czasu, natomiast przedstawiciel PLO (Organizacja Wyzwolenia Palestyny) bezskutecznie próbuje porozumieć się z arabskimi porywaczami, którzy grożą wysadzeniem w powietrze samolotu, jeśli nie będą spełnione ich żądania.

O godz. 22.50 „Landshut", wyposażony w niezbędne paliwo, startuje w kierunku Bejrutu, ale lotnisko tamtejsze, podobnie jak w Damaszku, Ammanie i Kuwejcie, zostaje zamknięte dla wszystkich samolotów, a pasy startowe zablokowano, aby uniemożliwić lądowanie porwanego Boeinga. Rządy tych krajów nie chcą mieć nic wspólnego z porywaczami. Pasażerowie, a także politycy w Bonn, którzy ujęli sprawę; w swoje ręce, przeżywają godziny pełne grozy.

Tuż po północy, w piątek 14 października, biuro adwokata Denisa Payot w Genewie zawiadamia Federalny Urząd .Kryminalny, że piraci powietrzni przekazali telefonicznie długi tekst w języku angielskim, a kolejny spodziewany jest za 2 godziny. Jego pierwsza część brzmi:

,,Ultimatum do kanclerza Federalnej Republiki Niemiec.

Zawiadamiamy pana, że pasażerowie i załoga maszyny Lufthansy 737, lot nr LH 181 z Palma do Frankfurtu nad Menem znajdują się całkowicie pod naszą kontrolą i odpowiadamy za nich. Życie pasażerów i załogi oraz życie dra Hannsa Martina Schleyera zależą od tego, czy wypełni się następujące, warunki:

1. Zwolnienie następujących towarzyszy RAF z zachodnioniemieckich więzień: Andreasa Baadera, Gudrun Ensslin, Jana-Carla Raspego, Vereny Becker, Wernera -Hoppego, Karla-Heinza Dellwo, Hanny Krabbe, Bernda Rossnera, Ingrid Schubert, Irmgard Mbller, Guntera Sonnenberga. Każda osoba powinna otrzymać po 100 000 marek.

2. Zwolnienie następujących palestyńskich towarzyszy PFLP z więzienia w Istambule: Mahdiego i Husseina.

3. Wypłacenie 15 milionów dolarów amerykańskich, zgodnie z załączonymi wskazówkami.

4. Należy uzgodnić przyjęcie towarzyszy wypuszczonych na wolność w jednym z następujących krajów: Demokratyczna Republika Wietnamu, Republika Somalii, Demokratyczno-Ludowa Republika Jemenu.

5. Niemieccy więźniowie mają zostać dostarczeni podstawionym przez pana samolotem do celu podróży. Powinni lecieć przez Istambuł i wziąć ze sobą 2 ""palestyńskich towarzyszy uwolnionych z tamtejszego więzienia. Rząd turecki jest dobrze poinformowany o naszych żądaniach. Wszyscy więźniowie powinni dotrzeć do celu podróży do niedzieli, 16 października 1977, godz. 08.00 czasu Greenwich. Pieniądze powinny zostać w tym samym czasie przekazane zgodnie z załączonymi wskazówkami.

6. Jeśli nie wszyscy więźniowie będą zwolnieni lub nie dotrą do celu, a pieniądze nie zostaną przekazane zgodnie ze wskazówkami, to Hanns Martin Schleyer i wszyscy pasażerowie oraz załoga maszyny Lufthansy 737, lot LH 181 zostaną natychmiast pozbawieni życia.

7. Jeśli wypełni pan nasze wskazówki, wszyscy zostaną uwolnieni.

8. Nie będziemy już komunikować się z panem. Jest to nasz ostatni kontakt. Czynimy pana odpowiedzialnym za jakiekolwiek pomyłki lub błędy przy uwalnianiu w.w. więźniów albo przy przekazywaniu okupu zgodnie ze wskazówkami.



Pobieranie 198.72 Kb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna