Palimpsest. Czasopismo Socjologiczne Nr 1, październik 2010 Tytuł numeru: Media w Polsce IV czy I władza?



Pobieranie 1.21 Mb.
Data30.12.2017
Rozmiar1.21 Mb.


Palimpsest. Czasopismo Socjologiczne Nr 1, październik 2010

Tytuł numeru: Media w Polsce - IV czy I władza?



REDAKCJA

RECENZJA ARTYKUŁÓW

Karol Haratyk

dr Małgorzata Bogunia-Borowska

Krzysztof Kasparek

dr Andrzej Bukowski

Monika Linca

mgr Ewelina Ciaputa

Mateusz Magierowski

dr Maria Świątkiewicz-Mośny

Piotr Marzec

dr Beata Kowalska

Joanna Pilch

dr hab. Marian Niezgoda, prof. UJ

Ilona Rokosz

dr Paulina Sekuła

Aleksandra Tor

dr Tomasz Słupik




mgr Justyna Struzik




dr Katarzyna Zielińska







PROJEKTOWANIE GRAFICZNE

PROGRAMOWANIE WWWW

Pilar Rojo Peso

Igor Czernek

Artur Jordan




WYDAWCA:

Koło Naukowe Studentów Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego

ul. Grodzka 52,

31-044 Kraków

knssuj@gmail.com

kontakt z redakcją



palimpsest.czasopismo@gmail.com
„Palimpsest. Czasopismo Socjologiczne” powstało dzięki wsparciu finansowemu Rady Kół Naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wszystkie artykuły opublikowane w „Palimpseście. Czasopiśmie Socjologicznym”  mogą zostać wykorzystane we wszelkich celach niekomercyjnych (naukowych, dydaktycznych, poznawczych), jednak uprzejmie prosimy o podawanie źródła, z którego pochodzą. W przypadku chęci skorzystania z jakiekolwiek zawartości czasopisma w celu komercyjnym wymagamy uzyskania odpowiedniej zgody ze strony redakcji. Zamierzamy promować przede wszystkim artykuły wcześniej nigdzie niepublikowane, jakkolwiek redakcja dopuszcza możliwość ukazania się tekstów wcześniej opublikowanych, jednak w takim przypadku prosimy o uzyskanie i  przesłanie wraz z artykułem pozwolenia na jego ponowne opublikowanie.  Odpowiedzialność za uzyskanie prawa do użycia wszelkich wykorzystanych w artykule materiałów (zdjęć, map, wykresów, tabel, grafik itp.) spoczywa na jego autorze.


SPIS TREŚCI


5

Misja



6

Wstęp

9



DZIAŁ I

W STRONĘ DEFINICJI IV WŁADZY – PRZEGLĄD TEORII

WŁADZY MEDIÓW

10

Magdalena Marzec

Media w procesie komunikowania politycznego – władza wpływ

a może symbioza?


25

Agnieszka Kandzia

Mediatyzacja polityki, czyli media jako IV władza


43



DZIAŁ II

WŁADZA MEDIÓW W SFERZE POLITYCZNEJ

44

Piotr Dragon

POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA?


60

Ilona Rokosz

Procesy tabloidyzacji mediów

73

Karol Haratyk

Sieciowa władza tłumu. Przemiany demokracji w czasach

rewolucji multimedialnej

88



DZIAŁ III

W STRONĘ DEFINICJI PŁCI SPOŁECZNO-KULTUROWEJ - WŁADZA MEDIÓW W SFERZE SPOŁECZNEJ

89

Magdalena Kańska

Visual kei jako przykład transgenderowych wizerunków japońskich mężczyzn

103

Paweł Rams

Ile queeru w queerze czyli o (nie)wykorzystanych strategiach oporu w amerykańskiej wersji serialu Queer as Folk

116

Informacje o autorach i autorkach



MISJA

„Palimpsest. Czasopismo Socjologiczne” jest przestrzenią polilogu – w odróżnieniu od uniwersytetu, który zbyt często stanowi scenę, z której wygłaszane są monologi. Czasopismo prezentować będzie efekty pracy badawczej studentów i studentek socjologii oraz kierunków pokrewnych z całej Polski. Choć celem „Palimpsestu” jest wzmocnienie głosu środowiska studenckiego, publikować na łamach czasopisma mogą również osoby niestudiujące.

W celu zwiększenia różnorodności prezentowanych perspektyw, będziemy starali się w każdym numerze przedstawiać wyniki dociekań studentów i studentek również najmłodszych lat studiów. Dlatego też szczególnie ich zachęcamy do przysyłania swoich artykułów.

Nadsyłane teksty mogą poruszać wszystkie zagadnienia mieszczące się w obrębie refleksji nad społeczeństwem. Nie preferujemy żadnej subdyscypliny ani żadnej perspektywy

teoretycznej. Prace mogą mieć charakter zarówno teoretyczny, jak i empiryczny. Pozostajemy otwarci na niekonwencjonalne idee, perspektywy, metody badania i opisywania rzeczywistości społecznej.

Nie uważamy, aby wyznacznikiem tekstu naukowego była jego długość, obszerność bibliografii, ilość przypisów, czy formalny styl. Pragniemy publikować przede wszystkim teksty odkrywcze, oryginalne, wprowadzające nowe perspektywy i nowe tematy do dyskursu naukowego. Nauka rozwija się na drodze prób i błędów, w wyniku śmiałych przedsięwzięć, a nie powielania utrwalonych schematów w obawie przed popełnieniem błędów. Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare (Każdy człowiek może zbłądzić, uparcie w błędzie trwa tylko głupi; Marcus Tullius Cicero, Filipika XII, ii, 5).

Polilog w przestrzeni palimpsestu ma charakter polemiczny. W związku z tym zachęcamy do nadsyłania nie tylko artykułów, ale również recenzji, opinii oraz własnych refleksji wywołanych przez teksty opublikowane w „Palimpseście”.

Naszym priorytetem będzie wysoki poziom merytoryczny tekstów, a nie obszerność poszczególnych numerów, czy też częstotliwość ich wydawania, niemniej jednak „Palimpsest” będzie ukazywać się co najmniej dwa razy w roku. Wszystkie artykuły publikowane na łamach czasopisma będą recenzowane.

Wydawcą „Palimpsestu” jest Koło Naukowe Studentów Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego (knssuj@gmail.com) działające przy Instytucie Socjologii UJ. KNSS UJ zrzesza studentów i studentki wszystkich stopni, lat i trybów studiów na kierunku socjologia w Instytucie Socjologii UJ. W KNSS UJ rozwijane są różnorodne perspektywy i metody badania rzeczywistości społecznej, co znajduje odzwierciedlenie w strukturze organizacji, składającej się z 9 sekcji tematycznych. KNSS UJ zostało reaktywowane w marcu 2004 roku. Obecnie należy do niego 140 osób.

WSTĘP

Pierwszy numer „Palimpsestu” jest poświęcony mediom. Tytuł numeru nawiązuje do tytułu I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Media w Polsce - IV czy I władza”, która odbyła się w Krakowie w dniach 23 i 24 maja 2009 roku. Trzy teksty prezentowane w niniejszym numerze pochodzą właśnie z tej konferencji.

Do pierwszego numeru nadesłano około trzydzieści artykułów, z których do publikacji zakwalifikowano siedem. Autorzy oraz autorki tekstów reprezentują Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Śląski oraz Uniwersytet Warszawski.

Numer został podzielony na trzy działy. Pierwszy dział: W stronę definicji IV władzy  – przegląd teorii władzy mediów zawiera dwa artykuły tworzące szerokie tło teoretyczne dla refleksji nad związkami władzy i mediów. Autorka pierwszego artykułu zatytułowanego Media w procesie komunikowania politycznego – władza, wpływ a może symbioza?, Magdalena Marzec przybliża kluczowe teorie z zakresu komunikowania politycznego, takie jak teoria agenda setting, czy koncepcja spirali milczenia. Ponadto, definiuje niezbędne pojęcia dla dyskusji o władzy mediów: czwarta władza, komunikowanie polityczne, społeczeństwo informacyjne, lobbing, mediatyzacja życia politycznego, paralelizm partyjno-medialny. Agnieszka Kandzia, autorka artykułu zatytułowanego Mediatyzacja polityki, czyli media jako IV władza podejmuje analizę funkcji mediów we współczesnym społeczeństwie demokratycznym oraz skutków ich działalności. Jej rozważania obracają się wokół tematu wpływu mediów oraz manipulacji medialnej.

Kolejny dział, Władza mediów w sferze politycznej zawiera artykuły, które pierwszy raz zostały zaprezentowane podczas wymienionej wyżej konferencji. Piotr Dragon w artykule POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA? przedstawia własny model masowego komunikowania politycznego w Polsce, w którym łączy dominującą według niego w Polsce kulturę nieufności i narzekania z koncepcjami kultywacji, framingu, asymetrii negatywno-pozytywnej, efektu czystej ekspozycji oraz „świętej trójcy” Cayrola. W ten sposób tekst Piotra Dragona stanowi pomost pomiędzy szeroką perspektywą teoretyczną zaprezentowaną w dziale pierwszym oraz skoncentrowaniem na kwestiach bardziej szczegółowych w dziale drugim. Ilona Rokosz, autorka artykułu zatytułowanego: Procesy tabloidyzacj mediów zarysowuje ścieżkę historyczną przemiany mediów, która doprowadziła do ich tabloidyzacji. Zjawisko to analizuje następnie w perspektywie teorii Neila Postmana, Zygmunta Baumana i Pierre’a Bourdieu. Swoje rozważania stara się osadzić w kontekście polskim nie wahając się przed wartościowaniem. Karol Haratyk w artykule Sieciowa władza tłumu. Przemiany demokracji w czasach rewolucji multimedialnej analizuje wpływ internetu na kształt społeczeństwa demokratycznego. Jego artykuł może być odczytywany jako polemika z nurtem krytycznym wobec zjawisk mediatyzacji polityki i tabloidyzacji mediów, którego ślady można odnaleźć w wyżej wymienionych artykułach. Według niego, w obliczu przemian samych mediów, zjawiska te mogą nabrać charakteru pozytywnego.

Dział W stronę definicji płci społeczno-kulturowej – władza mediów w sferze społecznej zawiera dwa teksty wpisujące się w sub/interdyscyplinę gender studies. Magdalena Kańska w tekście Visual kei jako przykład transgenderowych wizerunków japońskich mężczyzn opisuje zjawisko androgyniczności wizerunków muzyków visual kei – gatunku artystycznego niezwykle popularnego we współczesnej Japonii. Magdalena Kańska osadza to zjawisko w historii (bądź genealogii) transgenderyzmu w Japonii. Ponadto, autorka wskazuje na nieadekwatność w kontekście japońskim niektórych zachodnich konstruktów rozpowszechnionych w obrębie gender studies. Paweł Rams w artykule Ile queeru w queerze, czyli o (nie)wykorzystanych strategiach oporu w amerykańskiej wersji serialu Queer as Folk analizuje z perspektywy teorii queer sam serial Queer as Folk, jak również możliwość jego oddziaływania na świat pozamedialny. Autor odwołuje się do takich pojęć, jak camp, czy Foucaultowskie ujarzmienie oraz do takich teoretyków, jak Giovanni Porfido, Jacek Kochanowski, czy Judith Butler. Artykuł można potraktować jako głos w dyskusji o subwersywnej mocy kultury popularnej.

Redakcja „Palimpsestu” pragnie serdecznie podziękować recenzentom numeru oraz wszystkim innym osobom, które przyczyniły się do powstania czasopisma.

W STRONĘ DEFINICJI IV WŁADZY

PRZEGLĄD TEORII WŁADZY MEDIÓW

MAGDALENA MARZEC

MEDIA W PROCESIE KOMUNIKOWANIA POLITYCZNEGO – WŁADZA, WPŁYW A MOŻE SYMBIOZA?

SŁOWA-KLUCZE

oddziaływanie mediów, czwarta władza, komunikowanie polityczne, agenda setting, spirala milczenia, mediatyzacja życia politycznego


ABSTRAKT

Artykuł traktuje o roli mediów w procesie komunikowania politycznego. Autorka stara się określić rolę i siłę przekazu medialnego w systemie politycznym. Przybliża podstawowe funkcje mediów związane z komunikowaniem politycznym. Dokonuje także skrótowego wyjaśnienia teorii agenda setting i spirali milczenia. Wyjaśnia pojęcia: czwarta władza, komunikowanie polityczne, społeczeństwo informacyjne, lobbing, mediatyzacja życia politycznego, paralelizm partyjno-medialny. Autorka treści teoretyczne konfrontuje z rzeczywistymi wydarzeniami polskiej sceny politycznej.



Media być może nie zawsze są skuteczne, mówiąc ludziom, jak mają myśleć, ale są oszałamiająco skuteczne w mówieniu swoim czytelnikom i słuchaczom, o czym maja myśleć.
Bernard Cohen

Media w systemie politycznym - czwarta władza ?
Media często nazywane są „czwartą władzą”. Obok takiego postrzegania mediów, określa się je jako byt funkcjonujący obok polityki. Media określane są także mianem strażnika demokracji i ładu społecznego. Czy zatem media rzeczywiście zasługują na miano „czwartej władzy”?

Liczebnik „czwarta” sugeruje, że media uzupełniają teorię trójpodziału władzy spopularyzowaną przez francuskiego myśliciela oświecenia, Monteskiusza. Media zatem mają być jedną ze sfer funkcjonowania państwa obok legislatywy, egzekutywy i władzy sądowniczej. Według Tomasza Gobana-Klasa, media rzeczywiście są poważną siłą w ramach systemu politycznego, jednakże nie można im przypisać miana władzy, gdyż władza to: „zdolność osiągania pożądanego celu także wbrew postawom przedmiotu władzy”, a mediom brak jest narzędzi stosowania przymusu (Goban-Klas 2005: 48-50). Media nie są zdolne lub jeszcze nie są zdolne do stosowania przymusu, nie są także do tego uprawnione, w przeciwieństwie do organów państwowych. Takie pojmowanie pozycji mediów w systemie politycznym sprawia, iż można im przypisać miano pewnej „siły” współistniejącej obok władz ściśle politycznych.

Inni autorzy preferują teorie „miękkiego” charakteru sprawowania władzy, gdzie przymus zastąpiony jest przez subtelniejsze formy egzekwowania posłuszeństwa. Naukowcy ci nie sprzeciwiają się jednak identyfikowaniu mediów z pojęciem władzy. Anthony Giddens zauważa, iż „władza nie jest z istoty uciskiem” (Giddens 1984: 257). Wydaje się, że od ucisku ważniejsza jest komunikacja. Władza nie polega zatem na stosowaniu bezpośredniego przymusu wymuszającego posłuszeństwo obywateli. Ważniejsze od stosowania siły są działania informacyjne i komunikacyjne oraz odpowiednia polityka Pijarowska. Herbert Simon twierdzi nawet, że bez komunikacji nie istnieje żaden wpływ lub władza (Simon 1957: 7).

Według cybernetycznej koncepcji Dawida Eastona, system polityczny to proces obustronnego przepływu informacji i energii między otoczeniem społecznym i instytucjami politycznymi oraz przestrzeń, w której dokonują się wszystkie działania związane z podejmowaniem wiążących dla społeczeństwa decyzji (Easton 1975: 131). Należy zatem stwierdzić, iż media są częścią systemu politycznego (tworzą jego podsystem). Środki masowego przekazu są niezbędne do sprawowania i utrzymania władzy.



Wybrane funkcje mediów

We współczesnych systemach demokratycznych media masowe nie realizują jedynie funkcji transmitowania komunikatów politycznych. Urosły one do rangi potężnego, aktywnego aktora, kreatora własnych przekazów. Marshall McLuhan twierdzi: “the medium is the message”, czyli samo medium jest przekazem (McLuhan 1994: 7).



Wśród funkcji mediów należy wymienić: informacyjną, edukacyjną, dydaktyczną, interwencyjną, opiniotwórczą, kontrolną, transmisyjną, integracyjną i rozrywkową. Początkowo środki masowego przekazu zajmowały się jedynie zbieraniem i upowszechnianiem informacji na temat ważnych wydarzeń politycznych, kulturalnych, ekonomicznych. Forma i dobór przekazywanych wiadomości mają jednak wielki wpływ na stan nastrojów społecznych. Dzięki powszechności i dużej sile oddziaływania media kształtują szeroko pojętą opinię publiczną. Stosują selekcję przekazywanych treści (ustalają agendę)1. Podjęcie lub przemilczenie przez media pewnych tematów skutkuje ich bytem lub niebytem w świadomości społecznej. Media uczestniczą w procesie przekształcania i przekazywania informacji między jednostkami, grupami, organizacjami a przedstawicielami władzy. Są kanałem transmisyjnym, posiadają możliwości kreacyjne. Środki masowego przekazu publikują wyniki sondaży opinii, przez co mogą modyfikować zachowania polityków, a także przeciwdziałać kryzysom dzięki zasygnalizowaniu istniejących problemów. Media realizują również funkcję interwencyjną i kontrolną. Jest to możliwe dzięki dziennikarstwu śledczemu. Reporterzy wyjaśniają sprawy, które najczęściej powinny być przedmiotem dochodzenia odpowiednich organów – policji czy prokuratury. Działania dziennikarzy często dają początek śledztwu i wymuszają zdecydowaną reakcję polityczną2. W Polsce do bardziej znanych należą tutaj cykle i artykuły:

Łowcy skór - opublikowany w Gazecie Wyborczej i opisujący korupcję w łódzkim pogotowiu ratunkowym (Patrota, Stelmasiak 2002: 13-15)

Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika - artykuł pochodzący z Gazety Wyborczej i opisujący korupcyjną propozycję związaną z pracami nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (Smoleński 2002: 3-5)

Miller, Orlen i UOP - publikacja Gazety Wyborczej dotycząca zatrzymania 7 lutego 2002 roku przez UOP prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Afera potocznie nazywana była Orlengate (Wielowieyska 2004: 1).
Środki masowego przekazu działające w gospodarce wolnorynkowej stanowią integralną część systemu ekonomicznego, rządzą się tymi samymi zasadami i regułami co wszystkie inne dziedziny gospodarki (Mrozowski 2001: 157). Tomasz Goban-Klas twierdzi, iż głównym instrumentem kontroli mediów masowych w krajach demokratycznych o gospodarce rynkowej są prawa ekonomiczne, określające między innymi stopień ich rozwoju (Goban-Klas 2008: 151). Środki masowego przekazu, z wyjątkiem mediów publicznych finansowanych lub współfinansowanych przez państwo, są zwykłymi przedsiębiorstwami produkcyjnymi, znajdującymi się w prywatnym posiadaniu i poddanymi prawom podaży i popytu. Media największe dochody czerpią z obrotów kapitałowych, powstających głównie na giełdzie i z zamieszczanych reklam. Zarobek otrzymywany ze sprzedaży prasy w krajach kapitalistycznych pokrywa około 30% wydatków poniesionych na kolportaż, druk i pracę redakcyjną (Goban-Klas 2008: 151-152). Wydatki na reklamę na całym świecie w 2008 roku wyniosły prawie 494 miliardy dolarów (Topolewski 2009). Herbert Altschull w swym „drugim prawie dziennikarstwa” twierdzi, że przekaz mediów zawsze odzwierciedla interesy tych, którzy media finansują (McQuail 2007: 235). Środki masowego przekazu są platformą działania dla lobbystów różnych marek3. Media aby istnieć na rynku muszą zabiegać o względy reklamodawców, niejednokrotnie dostosowując treść do wymagań określonych segmentów reklamowanych produktów. Teksty dziennikarskie coraz częściej zaczynają przypominać materiały pijarowskie, aniżeli typowe gatunki medialne. Politycy próbują walczyć z takim stanem rzeczy poprzez odpowiednie uregulowania prawne. W Polsce na straży rzetelności przekazu dziennikarskiego stoi Rada Etyki Mediów.


Komunikowanie polityczne

Właściwie w każdym ustroju politycznym elity sprawujące władzę muszą w jakiś sposób komunikować się ze społeczeństwem. Jest to sposób budowania zaufania dla swoich poczynań, kierowania wolą ogółu, wyznacznik skutecznego rządzenia. Komunikowanie ze społeczeństwem, szczególnie w demokracjach liberalnych, przynosi obustronne korzyści. W systemie politycznym następuje sprzężenie zwrotne i komunikat przedostający się przez wejście systemu spotyka się z reakcją na jego wyjściu. Najlepszym przekaźnikiem informacji we współczesnych czasach są media masowe, przez co pełnią one w ustroju państwowym rolę instytucji społeczno-politycznej. Po pierwsze, są one nadawcą wtórnym, czyli pośrednikiem w komunikowaniu politycznym, którego właściwy, pierwotny nadawca znajduje się poza organizacją medialną. Po drugie, same media są nadawcami pierwotnymi, gdyż tworzą własne przekazy polityczne, których autorami są dziennikarze, właściciele czy nieoficjalni dysponenci mediów.

Rozwój środków masowego przekazu, w tym także „nowych mediów” sprawił, iż można powszechnie mówić o „uderzeniu rewolucji medialnej w politykę” i funkcjonowania nowego rodzaju komunikowania – komunikowania telewizyjnego. Następstwem takich sposobów przekazu jest powstanie publiczności masowej (globalnej) i specyficzna forma treści informacji dopasowana do konkretnego medium (Thoveron 1990: 16-17). Roland Cayrol twierdzi, iż można mówić o „nowym komunikowaniu politycznym”, które składa się z trzech elementów, „świętej trójcy”: telewizji, sondaży opinii publicznej i reklamy. Według badacza mamy do czynienia z postępującym procesem amerykanizacji, nazywanej inaczej modernizacją, czyli przejęciem wzorów politycznych, szczególnie tych wyborczych, ze Stanów Zjednoczonych (Cayrol 1986: 216).

Termin „komunikowanie polityczne” przysparza wielu trudności definicyjnych. Różni badacze odmiennie rozumieją pojęcia: „komunikowanie” i „polityka”. Komunikowanie polityczne to proces dwukierunkowy, zachodzący w konkretnym środowisku społecznym, politycznym, medialnym i kulturowym. Jacques Gerstle twierdzi, iż polityka nie mogłaby funkcjonować bez komunikowania, a społeczeństwo bez umiejętności porozumiewania się byłoby bezmyślnym tworem (Gerstle 1992: 13).

Kwestia definicji komunikowania politycznego leżała w kręgu zainteresowania wielu badaczy. Chronologicznie można wymienić: socjologiczne ujęcie Michaela Rusha, medioznawczą perspektywę Ralpha Negrine’a, definicję systemową Jaya Blumlera i Michaela Gurevitcha, trójelementową koncepcję Briana McNaira, amerykańską wizję Roberta Dentona i Gary’ego Woodwarda oraz złoty trójkąt komunikowania Richarda Perloffa (Dobek – Ostrowska 2007: 142-154). Jednakże teorie poszczególnych naukowców nie wykluczały się wzajemnie, ale uzupełniały. Dzięki temu można było stworzyć syntetyczną definicję komunikowania politycznego. Według takiego podejścia komunikowanie polityczne:

- jest częścią szeroko rozumianego procesu komunikowania w społeczeństwie jako całości4,

- jest strukturą elementów takich jak instytucje polityczne i politycy, media masowe i obywatele, które tworzą system komunikowania politycznego5,

- jest zbiorem relacji między poszczególnymi elementami systemu6, które odbijają się w zawartości komunikowania7,

- można je określić jako strategię lub technikę utrzymywania władzy, kreowania aktorów politycznych i rozwijania ich kariery8 (Dobek-Ostrowska 2007: 154-155).

Wpływ mediów na widownię

Powszechnie mniema się, iż media poprzez swój przekaz wpływają na odbiorców. Dlatego też organizacje państwowe i branżowe wprowadzają cenzurę treści zawierającej przemoc czy pornografię. Również reklama niektórych produktów, takich jak papierosy czy alkohol jest ograniczana przez prawo. Dowodem siły oddziaływania mediów jest powszechna panika w następstwie wysłuchania audycji radiowej zrealizowanej na podstawie opowiadania George’a Wells’a, Wojna światów. Ralph Negrine stwierdza, iż wiara ludzi w prawdziwość tego, co czytają lub oglądają, jest uzależniona od źródła. Czytelnicy poważnych gazet bardziej ufają im, aniżeli polegają na telewizji czy prasie kolorowej (Negrine 1994: 2-3). Mediatyzacja polityki spowodowała pojawienie się na scenie politycznej, obok autentycznych polityków, nowej grupy aktorów politycznych: doradców w zakresie komunikowania oraz ekspertów od sondaży i badania opinii publicznej. Starają się oni wpajać odbiorcom mediów właściwe wartości. Podobny pogląd reprezentuje Antonio Gramsci w swojej teorii hegemonicznej. Podkreśla on, iż media bez stosowania przymusu, tylko na zasadzie ich dobrowolnego odbioru mają zdolność podtrzymywania dominującej ideologii (ekonomicznej, politycznej, stylu życia). Ukryte skutki komunikowania masowego w 1963 r. Bernard Cohen określił pojęciem agenda setting nazywając nim zdolność mediów do konstruowania listy najważniejszych wydarzeń (Goban-Klas, 2008; 268). Ostateczne podstawy hipotezy „porządku dziennego” określili Maxwell McCombs i Donald Show. Według tych autorów:

- Media wpływają w bardzo poważny sposób na formowanie się opinii publicznej.

- Ukierunkowują one uwagę odbiorców na pewne wydarzenia, ignorując inne.

- Nadawcy medialni promują hierarchiczną listę najważniejszych tematów dnia, które się najlepiej sprzedają (wypadki, katastrofy, wojny, rewolucje, wielkie osobistości).

- Taki stan rzeczy jest wynikiem ogromu informacji w wyniku, czego media muszą dokonywać selekcji.

- Media określają kalendarz wydarzeń i hierarchie tematów.

Media zatem, według autorów, wywierają istotny wpływ nie na ludzkie opinie, co raczej na kierunki myślenia. Odbiorcy, uzyskując z mediów informacje dotyczące wydarzeń krajowych czy zagranicznych, nabywają przekonania o ich randze i ważności w zależności od tego, jaką nadawca nadał im hierarchię . Nawet odbiorcy, których wydarzenia w żaden sposób nie dotyczą, nabierają przekonania o wadze problemu (McQuail 2008:501-505).

Analizując wpływ mediów na politykę należy też uwzględnić ich rolę w formowaniu klimatu opinii publicznej, gdyż media z jednej strony informują o dominujących opiniach, ale również mają wpływ na ich kształt. Zagadnienie to badała niemiecka badaczka Elisabeth Noelle-Neumann (Mrozowski 2001:352). Poglądy jednostki zależą do postrzeganego przez nią nastawienia opinii dominujących w jej otoczeniu społecznym, a te z kolei zależą od poglądów prezentowanych w mediach masowych. Media są najbardziej dostępnymi środkami oceny dominujących opinii, a więc poglądy w nich prezentowane łatwiej niż inne są wzmacniane przez opinię publiczną. Ludzie ukrywają swe poglądy (zasada konformizmu), gdy czują, że są w mniejszości, a chętnie mówią to, co większość. W rezultacie poglądy, które są głośne zdobywają więcej publicznych zwolenników, a ich alternatywy stają się jeszcze cichsze. Siła opinii publicznej zyskuje cechy samospełniającego się proroctwa. Poczucie, że ma się za sobą poparcie opinii publicznej (większości publicznie wypowiadających się) sprzyja wypowiadaniu zgodnych z nią poglądów. Ludzie odkrywając, że ich opinie tracą grunt społeczny, stają się mniej pewni swych racji i mniej chętni do wypowiadania swych opinii publicznie. To z kolei wzmacnia pozycję tych, którzy wierzą, iż ich poglądy górują i zachęca do ich wyrażania bez żadnych obaw o izolację społeczną. W konsekwencji następuje zmiana rozkładu obserwowalnych opinii i ustalenie opinii obowiązującej (publicznej).

Hipoteza „spirali milczenia” opiera się na pięciu zasadniczych założeniach:

1. Ludzie tworzą obrazy rozkładu opinii w swym społecznym otoczeniu oraz oceniają kierunek zmian kierując się "quasi-statystycznym zmysłem" - wyczuciem, które opinie są większościowe;

2. Gotowość do publicznego przedstawiania swych poglądów zmienia się zgodnie z jednostkową oceną rozkładu opinii oraz kierunku (trendu) jej zmian w otoczeniu społecznym. Jest większa, jeśli jednostka wierzy, że jej własny pogląd jest (będzie) dominujący i odwrotnie;

3. Rozbieżność w ocenie aktualnego rozkładu opinii (opinia publiczna) i rozkładu faktycznego (zjawisko "pluralistycznej ignorancji") wynika z przeceniania opinii częściej głoszonych;

4. Istnieje pozytywna korelacja między opinią aktualną i przyszłą: opinia uznana za obecnie przeważającą ma szansę być uznaną za obowiązują w przyszłości;

5. Jeśli istnieje różnica między oceną obecnego i przyszłego rozkładu opinii, to oczekiwanie przyszłej pozycji będzie determinowało stopień, w jakim jednostka jest gotowa przedstawić własne poglądy (Goban-Klas 1984: 54).

Badaczka wskazuje, że gdy chcemy prognozować wyniki wyborów, lepiej jest poddać analizie klimat opinii publicznej, niż aktualne przekonania respondenta; należy pytać o opinię środowiska respondenta. Bez względu na to, z jaką siłą działa "spirala milczenia", powoduje to, że człowiek dla utrzymania akceptacji społecznej, ukrywa swoje poglądy lub unika rozmów na pewne tematy. Hipoteza wskazuje również na potencjalną zdolność mass mediów do wyciszania tematów przez nie podejmowanie ich. Stąd tak ważna dla idei obiektywności mediów masowych jest ich różnorodność w zakresie własności jak i treści.

Polskie uwarunkowania funkcjonowania mediów masowych nie odbiegają od problemów, z jakimi borykają się pozostałe państwa demokratyczne. Różnica polega na tym, że my dopiero zaczynamy się z nimi ścierać. Dlatego też, warto zdawać sobie sprawę z potencjalnych i faktycznych relacji, jakie występują na linii media - władza.

Polityzacja mediów i mediatyzacja polityki:

symbioza polityki i mediów?

Zjawisko mediatyzacji polityki9 pojawiło się po II wojnie światowej. Media były coraz powszechniej wykorzystywane przez polityków do tworzenia i stosowania coraz to nowszych i doskonalszych technik perswazji, stosowanych w marketingu wyborczym. Przez niektórych obserwatorów zjawisko to postrzegane było w kategoriach wyrównywania szans dialogu między rządzącymi a rządzonymi, inni przypisywali mu miano regresu debaty demokratycznej. Zwolennicy mediatyzacji polityki podkreślali, iż aktywność mediów w sferze publicznej przyczynia się do szerokiej prezentacji i wymiany argumentów. Przeciwnicy zarzucali, iż w wyniku aktywności mediów następuje zubożenie dyskusji i zredukowanie życia politycznego do roli rozrywki. Obecnie uważa się, że media masowe pozwalają odbiorcom na selekcję informacji i doskonalenie opinii publicznej (Dobek-Ostrowska 2007:159).

Rozwój społeczeństwa informacyjnego10 bardzo zmienił politykę, także polską. Czasy, kiedy to polityków oglądało się jedynie w czasie ważnych uroczystości lub kampanii wyborczych, są odległą przeszłością. Obecnie mamy wrażenie że politycy i polityka na stałe wrośli w przekaz medialny, a nawet stali się elementem popkultury. Popularyzacja wizerunków polityków sprawiła, iż większość z nas ulega medialnym wizerunkom nie zagłębiając się w realne działania i programy polityczne. Według Alexandra Barda i Jana Söderqvista obecnie wartością centralną staje się informacja, jej kreacja i transformacja. Następstwem tego jest wzrost znaczenia grup11 dokonujących tych procesów. Inne grupy12 dotąd dominujące starają się utrzymać status quo i przejąć kontrolę nad twórcami informacji (Bard, Sodeqvist 2006: 13-18). Pomimo tego, iż wizja społeczeństwa przedstawiona przez autorów Netokracji wydaje się przerysowana, to jednak jest asumptem do refleksji nad zmianami społecznymi, jakich jesteśmy świadkami. Mediatyzacja polityki i upolitycznienie mediów wpływają na społeczne postrzeganie informacji.

Obserwując rynek medialny w wielu wypadkach można zanotować dość znaczne upolitycznienie środków masowego przekazu, którym bliżej do modelu mediów państwowych (z wysokim poziomem państwowej kontroli i pochodną stronniczością wobec aparatu władzy — de facto wobec partii aktualnie rządzących) niż publicznych13. W przypadku związków polityki i mediów, w większym stopniu można mówić o wyspecjalizowanej funkcji zarządzania komunikowaniem (news management) realizowanej przez zinstytucjonalizowane agendy państwowe (rządowe) za pośrednictwem środków masowego komunikowania, aniżeli o dążeniu do stymulowania i podtrzymywania obywatelskiego dyskursu politycznego. Przykładem takich relacji jest casus podpisania paktu stabilizacyjnego (19.01.2006) przez tworzące rząd Prawo i Sprawiedliwość i opozycyjne partie: Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę — PiS zanegowało znaczenie roli odgrywanej przez media publiczne, wybierając jako pierwotny kanał informacyjny niepubliczną telewizję „Trwam” wspieraną przez ojca Rydzyka.

Problematyką relacji pomiędzy światem polityki a mediami zajmował się prof. Colin Seymour-Ure. Upartyjnienie środków masowego komunikowania nazwał paralelizmem partyjno-medialnym. Stopień tego zjawiska określa się za pomocą trzech kryteriów, mianowicie: zaangażowania partii we własność mediów i zarządzanie, linii programowej organizacji medialnej i partyjnej afiliacji czytelników. Różna intensywność tych czynników pozwala na wyodrębnienie pięciu poziomów upartyjnienia mediów masowych:

Bardzo wysoki poziom upartyjnienia. Media należą do partii politycznych bądź ich liderów. Przedstawiciele władzy mają wpływ na zarządzanie, produkcję, zawartość i finansowanie środków masowego przekazu. Budżet jest szczególnie silnym środkiem oddziaływania na dziennikarzy, może pochodzić on bezpośrednio ze składek członków partii14.

Wysoki poziom upartyjnienia. Partie polityczne nie mają oficjalnych więzów z firmami medialnymi. Posiadają jednak duży wpływ na właścicieli mediów i dziennikarzy poprzez ich emocjonalne zaangażowanie i lojalność. Wiadomo, że dane medium popiera określoną formację polityczną. Takie poparcie wynika z reguły z konotacji historycznych 15.

Średni poziom upartyjnienia. Występuje on w sytuacji, gdy konkretny środek masowego przekazu popiera daną grupę polityczną warunkowo. Linia redakcyjna danego medium jest przychylna politykom konkretnej formacji, ale nie popiera jej bezwarunkowo, pozwalając sobie na krytykę jej poczynań. Możliwe jest także odwrócenie kierunku sympatii i przeniesienie jej na partię opozycyjną. Medium stara się zachować pewien stopień obiektywności, wyrażając pochlebne opinie o opozycji, jeśli ta na to zasługuje16.

Niski poziom upartyjnienia. Poparcie medium jest udzielane w nieprzewidywalnych formach, niejako ad hoc. Sytuacja taka tyczy się ugrupowań politycznych bez jasno określonej sympatii politycznej. Poparcie medium jest więc wynikiem konkretnych działań przedstawicieli władzy i nie jest dane raz na zawsze.

Najniższy poziom upartyjnienia. Media są neutralne w stosunku do partii politycznych. Nie udzielają poparcia żadnej opcji politycznej. Taki stan rzeczy jest konsekwencją odpowiednich zapisów w statucie lub decyzji gremiów właścicielskich albo zarządu. Jednak nie oznacza to, że media pozostają zupełnie poza sferą polityki, wręcz przeciwnie, realizują obowiązek informacyjny o grupach rządzących17 (Seymour-Ure 1974: 53).

Należy zatem stwierdzić, iż politycy i dziennikarze żyją w pewnej symbiozie. Zarówno jedni i drudzy są sobie potrzebni. Media potrzebują informacji, politycy muszą istnieć w mediach, jeżeli myślą o reelekcji. Wszyscy notable w państwie uczestniczą w różnorakich wydarzeniach i ceremoniach codziennych, jak chociażby obrady parlamentu, posiedzenia rządu, obchody świąt narodowych. Ich aktywność skupia uwagę redaktorów. Politycy, którzy czują się pomijani przez media, starają się w nich zaistnieć kreując „pseudowydarzenia”, które nie są spontaniczne, ale przygotowane przez specjalistów od public relations i marketingu politycznego. Z reguły do tej kategorii zaliczamy konferencje prasowe, spotkania z dziennikarzami (briefingi), oświadczenia prasowe, wywiady, sesje zdjęciowe. Ich zaletą jest możliwość panowania nad sytuacją i pokazania konkretnych treści. Dzięki temu politycy mogą budować swój wizerunek i popularność, skupiać uwagę obywateli na ideach przez nich wyznawanych, proponować gotowe analizy współczesności i plany naprawcze (Mrozowski 2001:130-132).

***

Reasumując, media w procesie komunikowania politycznego, a także szerzej - społecznego, posiadają władzę wpływania na postawy i poczynania odbiorców. Są zarówno kreatorem jak i przekaźnikiem określonych treści. Jednak funkcjonując jako jeden z podsystemów systemu politycznego nie mogą pozostać głuche na sygnały płynące z zewnątrz swego otoczenia. Muszą odpowiadać na zapotrzebowanie społeczne, gdyż w sytuacji ogromnej konkurencji na rynku medialnym konieczne jest to do zdobycia i utrzymania kręgu odbiorców. Są zależne zarówno od dostarczycieli materiału na newsy jak i swoich odbiorców. Analizując relacje polityki i mediów należy podkreślić symbiozę obu podmiotów. Pomimo wielu zarzutów względem mediów są one niezbędne do współczesnego procesu komunikowania.



BIBLIOGRAFIA

Bard A., Sodeqvist J. (2006), Netokracja, przeł. Piotr Cypryański, Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Cayrol R. (1986), La nouvelle communication politique, Paris, Larousse.

Dobek-Ostrowska B. (2007), Komunikowanie polityczne i publiczne, Warszawa, Wydawnictwo Naukowe PWN.

Easton D. (1975), Analiza systemów politycznych, w: red. W. Derczyński i in., Elementy teorii socjologicznych, Warszawa, PWN.

Gerstle J. (1992), La communication politique, Paris, PUF.

Giddens A. (1984), The Constitution of Society, Berkeley – Los Angeles, University of California Press.

Goban-Klas T. (2005), Przesunięcie centrum władzy: media jako pierwsza siła systemu politycznego, w: J Chłopecki, R. Polak, (red.) Media lokalne a demokracja lokalna, Rzeszów, Wyd. WSIiZ.

Goban-Klas T. (2008). Media i komunikowanie masowe, Warszawa, PWN.

Goban-Klas T. (1984), Hipoteza „spirali milczenia” w ramach teorii opinii publicznej, w: „Zeszyty Prasoznawcze”nr 2.

Kaase M. (2003), System demokratyczny i mediatyzacja polityki, w: red. B. Dobek-Ostrowska, Media masowe w systemach demokratycznych. Teoretyczne problemy i praktyczny wymiar komunikowania politycznego,, Wrocław, Dolnośląska Szkoła Wyższa Edukacji TWP.

Kotler P. (1994), Marketing, Warszawa, Gebethner i S-ka.

McLuhan M. (1994), Understanding Media. The Extensions of Man, New York, Mc Graw-Hill.

McQuail D. (2008), Teoria komunikowania masowego, Warszawa, PWN.

Mrozowski M. (2001), Media masowe. Władza, rozrywka i biznes, Warszawa, Aspra-Jr.

Negrine R. (1994), Politicts and the Mass Media in Britain, London, Routledge.

Rippel G. (2003), O lobbingu czyli promocji interesów, w: Jerzy Jarco (red.), „Prace Naukowe AE nr 1008, Nauki humanistyczne 8”, Wrocław, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego.

Seymour – Ure C. (1974). The Political Impact of Mass Media, London, Constable.

Simon H. (1957), Models of Men, New York, Wiley.

Thoveron G. (1990), La communication politique aujourd’hui, Bruxelles, Edition Universitaires.


Źródła internetowe
Filip Tobolewski http://www.psz.pl/Filip-Topolewski-Rynek-mediow-i-reklamy-na-swiecie (27.11.2009).

Raport Komitetu Badań Naukowych, Ministerstwa Łączności „Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce”, Warszawa 2000. http://kbn.icm.edu.pl/cele/epolska.doc (18.02.2010).


Prasa

Smoleński P. (27.12.2002), Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika, Gazeta Wyborcza nr 300

Patrota T., Stelmasiak M. (23.01.2002) , Łowcy skór, Gazeta Wyborcza nr 19

Wielowieyska D. (2.04.2004), Miller , Orlen i UOP, Gazeta Wyborcza nr 79



AGNIESZKA KANDZIA

MEDIATYZACJA POLITYKI, CZYLI MEDIA JAKO IV WŁADZA.

SŁOWA-KLUCZE

media, wpływ, mediatyzacja, władza, manipulacja,



ABSTRAKT

Kontakt polityków ze społeczeństwem odbywa się dzisiaj głównie za pomocą mediów. Stają się one istotnym pośrednikiem w nadawaniu przekazów pochodzących ze sceny politycznej. Interpretowanie tych przekazów leży u podstaw mechanizmu zwanego mediatyzacją polityki. W artykule pokazano więc, że media stały się ważnym graczem politycznym, który wpływa na postawy i zachowania odbiorców = obywateli. Środki masowego przekazu realizują w polityce wiele funkcji z czego za najważniejsze można uznać aktywizowanie społeczności i oddziaływanie na postawy ludzi. Przedstawiono także problem mediów jako IV władzy – władzy symbolicznej, ale przez społeczeństwo coraz częściej postrzeganej jako władzy realnej. Wskazano też na fakt, że społeczny wpływ mediów nie dotyczy jednak tylko odbiorców, ale także nadawców - elity polityczne. Obywatel musi umieć odróżnić informacje prawdziwe od tych manipulowanych, co nierzadko bywa trudnym zadaniem.


1. Media w społeczeństwie informacyjnym

System medialny bez wątpienia jest elementem systemu społecznego i dzisiaj nie trzeba udowadniać, że jeden system nie może działać poprawnie bez drugiego, głównie ze względu na fakt, że to właśnie człowiek jako jednostka jest podstawowym „budulcem” każdego z nich. Denis McQuail wyróżnił kilka czynników, które potwierdzają powyższą zależność:

1) środkom masowego przekazu przypisane są określone obowiązki, wynikające

z obdarzenia ich zaufaniem społecznym,

2) istnieje konieczność rzetelnego i uczciwego informowania obywateli o bieżących wydarzeniach w skali krajowej i międzynarodowej,

3) w państwach demokratycznych zapewnione są wolności słowa i swoboda pracy dziennikarskiej,

4) akceptowana jest interwencja władz centralnych, w działanie mediów, w sytuacji

zagrożenia ładu społecznego (McQuail 2008: 185).

Chociaż media są systemem komunikacji jednokierunkowej, rzeczywisty proces komunikacji taki nie jest, zależy bowiem od interakcji, jaka następuje pomiędzy nadawcą i odbiorcą przy interpretowaniu przekazów (Castells 2007: 341). Badania pokazują, że media nie są zmienną zależną w wywoływaniu zachowań. Nie mogą oczywiście radykalnie zmieniać postaw wyborców, ale mogą je nieco modyfikować (osłabiać lub wzmacniać). Ich przekaz może być jawny lub ukryty. Ważne, aby podkreślić, że przekaz ten jest także opracowywany i przetwarzany przez jednostki usytuowane w specyficznych kontekstach społecznych (Castells 2007: 341). Media spełniają dzisiaj podstawową rolę w kształtowaniu opinii i społecznej świadomości. Nie są to już tylko narzędzia do poznawania faktów, ale są także „sędzią i straszakiem” (Nowińska 2005: 9). Stały się ważnym graczem politycznym. Wpływają na postawy i zachowania odbiorców.

Wiekiem mass mediów możemy na pewno określić wiek XX. Rozwój nowej technologii pozwolił na docieranie informacji do szerszej, właśnie masowej grupy odbiorców. Szczególnie w czasie drugiej wojny światowej odpowiedni, rzetelny i szybki przekaz informacji był niezwykle ważny. Zmieniało się w tym czasie korzystanie z poszczególnych rodzajów mediów masowych. O ile do lat 90-tych, górowały telewizja i radio, to później, dzięki ponownemu rozwojowi technologii, na arenę wszedł Internet. Stał się dzisiaj jednym z najczęściej wykorzystywanych środków komunikacji.

Media w XXI wieku spełniają następujące funkcje18:

informacyjna – media zbierają i upowszechniają informacje na temat ważnych wydarzeń społecznych, politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. Informacje powinny być przekazywane w sposób profesjonalny i jak najbardziej obiektywny,

opiniotwórcza – środki masowego przekazu kształtują opinię publiczną, wpływają na widzów, czytelników i słuchaczy na ich postawy i zachowania,

kontrolna – dziennikarze kontrolują działania władz, osób publicznych i instytucji państwowych i samorządowych, mogą ujawniać, a nawet zapobiegać nadużyciom,

ułatwiają komunikację społeczną – środki masowego przekazu jak sama nazwa wskazuje są pośrednikiem w przekazywaniu informacji pomiędzy jednostkami, grupami i organizacjami społecznymi,

interwencyjna – związana głównie z dziennikarstwem śledczym, dziennikarze wyjaśniają sprawy określone przepisami kodeksu karnego, często dają początek śledztwom prowadzonym przez policję, prokuraturę i sądy, wyjaśniają także afery ze względu na ich kontekst etyczny,

dydaktyczna – polegająca na nauczaniu na odległość, kursach i szkolenia (w tym internetowych)

edukacyjna – spełniana głównie przez czasopisma i kanały naukowe i popularnonaukowe, media trafiają ze swoją ofertą do konkretnego odbiorcy lub grupy odbiorców,

dostarczanie rozrywki,

ekonomiczna – za pośrednictwem mediów reklamowane są towary i usługi, promowane są niektóre „postawy ekonomiczne” jednostki,

integracyjna – media odgrywają te rolę w konkretnych momentach życia społeczeństwa, integrują mniejszości narodowe, religijne, społeczności lokalne, a także narody,kreują więzi społeczne i postawy moralne – tworzą standardy etyczne i upowszechniają wzorce zachowań, np. model rodziny, kariery. Stały się pośrednikiem wartości demokratycznych takich, jak wolność jednostki, prawa człowieka, równość ras. Rola ta może być zarówno pozytywna jak i negatywna (przesadna seksualność).

Wykres 1. Funkcje mediów [oprac. własne]


XXI wiek, oprócz rozwoju technologicznego przyniósł przekształcenie treści przekazywanych przez dziennikarzy w rozrywkę. Dzisiaj większość treści zyskuje na znaczeniu, gdy jest podana w sposób humorystyczny i przyjemny. Jak zauważają Aleksander Bard i Jan Söderqvist „programy są produkowane dla podklasy pasywnych konsumentów: telewizyjnych leniwców z pilotami w dłoniach siedzących w migocącym świetle ponowoczesnego ogniska, przygotowanych na rozrywkę” (A. Bard, J. Söderqvist 2006: 147). Także programy polityczne musiały się do tego stylu dostosować.
2. Wpływ mediów na politykę

Truizmem jest stwierdzenie, że media w oczywisty sposób wpływają na politykę i na sposób jej przekazywania społeczeństwu. Tym samym pośrednio mogą wpływać na postawy odbiorców. Wykres 2 pokazuje, jakie funkcje spełniają środki masowego przekazu w tej dziedzinie:



Wykres 2. Funkcje mediów w polityce

Źródło: Materiały dydaktyczne Forum Nauczycieli Edukacji Obywatelskiej Środki masowego przekazu: media jako czwarta władza.

- przekazują informacje, dzięki czemu możemy na bieżąco śledzić wydarzenia międzynarodowe, państwowe i lokalne,

- dzięki naciskom mediów i opinii publicznej na polityków – dokonywane są nieraz zmiany na ważnych państwowych stanowiskach,

- aktywizują społeczności – łatwość nawiązywania kontaktów i wymiany informacji powoduje, że powstają nowe grupy społeczne, które wkraczają w świat polityki i aktywnie w nim zaczynają uczestniczyć.

- oceniają funkcjonowanie instytucji, a dzięki tej permanentnej kontroli są w stanie wpływać (oczywiście pośrednio) na działanie instytucji.

- narzucają styl życia politycznego – nie tylko przez namawianie do udziału w wyborach obywateli, ale także „namawiają” polityków do zachowywania się w sposób pożądany przez wyborców. Jak podkreśla Manuel Castells „teraźniejszość i przyszłość mediów oparta jest na decentralizacji, dywersyfikacji i przystosowaniu do gustów odbiorcy” (Castells 2007: 346).

- sprzyjają utrwalaniu się praworządności – wykrywanie afer, dziennikarstwo śledcze, kontrola działalności instytucji rozkręcają całą maszynę kontrolną, której trybami są także prokuratura i sądy.

- ukierunkowują zainteresowania – relacjonują wydarzenia i tym samym wyznaczają trendy zainteresowania polityką (to od redaktorów naczelnych zależy jak długo na łamach znajduje się na przykład afera polityczna).

- mogą oddziaływać na ludzką podświadomość – w zależności od tego jakie informacje są nam przekazywane i w jaki sposób są formułowane.

Społeczny wpływ mediów obejmuje jednak nie tylko masowego odbiorcę – „szarego” członka społeczeństwa informacyjnego, ale także elity polityczne, dla których bycie w mediach stało się warunkiem niezbędnym bycia w polityce. Choć media uważają się za bezstronnego aktora gry politycznej, to nie są oczywiście stałe w głoszeniu swoich poglądów i tego na pewno nie możemy od nich oczekiwać. Gdy popełnią błąd niechętnie się tłumaczą, a o sprostowania trzeba walczyć na drodze sądowej.

Sposób działania mediów w społeczeństwie informacyjnym powoduje wystąpienie dużych wątpliwości, co do rzetelności otrzymywanych informacji. Nie wiemy czy za ich pośrednictwem nie jesteśmy poddani manipulacji. Marian Golka stawia tezę, iż współcześnie „mamy do czynienia z niedoinformowaniem, przeinformowaniem albo z informowaniem o sprawach nieważnych i drugorzędnych czy wręcz szkodliwych, jak również ze świadomym dezinformowaniem – czyli kłamstwem lub manipulowaniem” (Golka 2008: 112). Takie problemy związane z wolnym, swobodnym dostępem do rzetelnej, prawdziwej informacji są uznawane często za zagrożenie dla wolności jednostki. Stanisław Juszczyk przytacza za Adamem Lepą najczęściej stosowane sposoby manipulowania informacjami:

a) opatrywanie informacji, które powinny być bezstronne, komentarzem redakcyjnym,

b) podawanie informacji niepełnych, lub usunięcie fragmentu informacji,

c) podawanie informacji nieprawdziwych,

d) podawanie informacji wieloznacznych, by utrudnić ich zrozumienie,

e) podawanie informacji mało istotnych jako pierwszych, co sugeruje ich ważność,

f) podawanie informacji ważnych jako informacji bez znaczenia,

g) narzucanie punktowego spojrzenia na problemy, nie pokazywanie ich w całościowym wymiarze,

h) przekazywanie informacji w nadmiarze, w celu spowodowania dezinformacyjnego chaosu (Juszczyk 2000: 66).

Takim zagrożeniom w szczególności poddane są wiadomości polityczne. A niedoinformowanie lub podawanie informacji w sposób niewłaściwy znacznie wpływa na ich odbiór. Niedoinformowani obywatele nie są w stanie ocenić realnej siły systemu politycznego i panujących w nim zależności. Dalej stwierdza on, iż każdego dnia jesteśmy zalewani potokiem różnych informacji (w tym politycznych), jednak ich pozorna różnorodność jest często złudzeniem wywołanym przez ich obfitość, co stwarza iluzję wolnego wyboru informacji, ponieważ pozornie docierają one do nas z wielu źródeł. Celem socjotechnicznego działania jest tu wywołanie wrażenia, że skoro wszystkie media przekazują wydarzenia polityczne podobnie lub tak samo, to znaczy, że są one prawdziwe. Powszechny zalew informacjami działa unifikująco na sposób myślenia ludzi, na czym bazują mass media wykorzystując skłonność do zachowań stadnych, uczestniczenia w grupie większościowej i myślenia w kategoriach: „rację ma większość”. Dzięki temu można sterować ludźmi za pomocą presji tzw. opinii publicznej.

System manipulowania opiera się głownie na selekcji informacji i przypisywaniu im odpowiedniej ważności. Przez to, nawet jeśli nie uda się narzucić odbiorcy sposobu myślenia o danym fakcie, to zwykle przynajmniej można go skłonić, by myślał właśnie o danym fakcie, a nie o innym (zgodnie z teorią agenda–setting). W przypadku informacji politycznych wykorzystuje się efekt pierwszeństwa przekazu (tę informację, którą poznamy jako pierwszą uznajemy za najważniejszą, prawdziwą oraz podstawową i do niej odnosimy inne, otrzymane później) lub odwrotny efekt – końca/świeżości (najlepiej pamiętamy to co dotarło do nas jako ostatnie, więc na tym się opieramy) – tzw. wiadomości z ostatniej chwili.

Jedyną formą obrony przed manipulacją jest weryfikowanie podawanych nam informacji w oparciu o inne, pochodzące z alternatywnych, zaufanych źródeł. Tu jednak stajemy wobec sytuacji, że dowolne informacje ze świata polityki, pochodzące ze środków masowego przekazu (bądź innych), w tym te mające za zadanie prostować inne informacje, również mogą być zmanipulowane. Oznacza to, że właściwie nigdy nie możemy być pewni, czy informacja, którą posiedliśmy, jest prawdziwa. Sytuację dodatkowo utrudnia fakt, iż sami dziennikarze, mimo iż zobowiązani wymogami prawa i etyki zawodowej do zachowywania najwyższej staranności i rzetelności przy gromadzeniu faktów, częstokroć z różnych powodów (brak czasu, brak możliwości, lenistwo) zaniedbują ich weryfikację i mało przejmują się wiarygodnością. Dobrze ilustruje to cytowana przez Mariana Golkę wypowiedź Ryszarda Kapuścińskiego:

dziennikarstwo bardziej przypomina dziś działalność rozrywkową niż informacyjną. Informuje się o wydarzeniach, nie dochodząc jednocześnie do ich źródeł, do prawdziwych przyczyn. Nawet te wiadomości o bieżących wydarzeniach, wyrwane są z szerszego kontekstu. A wydarzenie wyrwane z szerszego kontekstu może mieć zupełnie inną wymowę i znaczenie niż ma w rzeczywistości. W ten sposób, zamiast informować, dziennikarze wprowadzają w błąd (Golka 2008: 115).
Bardzo istotny jest również problem pluralizmu mediów, który w dobie zaawansowanej koncentracji na rynkach medialnych, jest często mocno ograniczony, lub wręcz pozorny. Wielkie koncerny medialne (Murdocha, Blacka, Turnera, Bertelsmanna, Marinho, Berlusconiego, lub - w warunkach polskich - „Agora”) kontrolują jednocześnie wiele tytułów prasowych, stacji radiowych, telewizyjnych oraz witryn internetowych i mają bezpośredni wpływ na informacje w nich podawane. Profile poszczególnych mediów znajdujących się posiadaniu danego koncernu różnią się od siebie diametralnie, więc przeciętny odbiorca nie ma poczucia, iż w istocie należą do jednego wydawcy i mogą realizować jedną, określoną politykę informacyjną. Potęguje to fałszywe wrażenie pluralizmu rzekomo niezależnych od siebie źródeł informacji, jakie do nas docierają.

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że najwięcej czasu w programach informacyjnych zajmują wiadomości odnoszące się do sceny politycznej, a programy publicystyczne też bardzo często dotyczą tej tematyki, to warto przeanalizować strukturę tych programów w całej ofercie programowej mediów. Krzysztof R. Nowakowski z Uniwersytetu Warszawskiego prześledził ofertę mediów publicznych pod kątem zawartości.


Tabela 1. Struktura oferty programowej Polskiego Radia S.A. w 2007 roku.

Rodzaje audycji

W czterech programach PR S.A.( Program1, Program2, Program3, Radio BIS) łącznie

Łączna liczba godzin

Średni %

Informacje.

2545

7,3%

Publicystyczne.

5609

16,0%

Edukacyjne i popularnonaukowe.

1358

3,9%

Poradnicze.

423

1,2%

Religijne.

436

1,2%

Literackie i formy udramatyzowane.

1119

3,2%

Rozrywkowe (słowne i słowno-muzyczne).

525

1,5%

Sportowe

526

1,5%

Dla dzieci i młodzieży.

277

0,8%

Inne audycje słowne i słowno muzyczne.

1956

5,6%

Razem audycje słowne i słowno-muzyczne (bez autopromocji i elementów płatnych).

14774

42,2%

Muzyka w programie.

19594

55,9%

Liczba godzin nadawanego programu (100%)

35040




Źródło: K.R. Nowakowski, Raport z badania społecznej odpowiedzialności mediów w systemie gospodarki rynkowej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s.43.
Powyższe zestawienie pokazuje, że niemal 1/4 wszystkich czasu antenowego w Polskim Radiu zajmują programy informacyjne i publicystyczne. Co prawda, jak podkreśla autor raportu, odsetek ten spadł w porównaniu z rokiem 2002, ale wciąż jesteśmy „bombardowani” wiadomościami politycznymi i kreowane są w ten sposób nasze postawy. Wiadomości polityczne w programach informacyjnych są prawie zawsze na pierwszym miejscu, dlatego właśnie uznajemy, że są lub powinny być dla nas najważniejsze. Podobnie rzecz wygląda w przypadku telewizji publicznej.
Tabela 2. Struktura oferty programowej TVP S.A. w 2007 roku

Rodzaje audycji

Program 1 TVP

Średnia liczba godzin nadawania w tygodniu

% rocznego czasu nadawania

Informacje

10,1

6,8

Publicystyka

17,9

11,9

Audycje edukacyjne i popularnonaukowe

5,2

3,4

Poradnictwo

1,1

0,7

Religia

3,1

2,0

Film dokumentalny i reportaże

10,5

7,0

Rozrywka

5,7

3,7

Film fabularny

66,7

44,4

Muzyka

3,4

2,3

Widowiska teatralne

1,1

0,8

Audycje dla dzieci i młodzieży

13,6

9,1

Rodzaje audycji

Program 2 TVP

Średnia liczba godzin nadawania w tygodniu

% rocznego czasu nadawania

Informacje

6,7

4,4

Publicystyka

7

4,6

Audycje edukacyjne i popularnonaukowe

0,1

0,1

Poradnictwo

7,5

5

Religia

1

0,6

Film dokumentalny i reportaże

13,5

9

Rozrywka

14

9,3

Film fabularny

63,5

42,2

Muzyka

4,7

3,1

Widowiska teatralne

8,6

0,1

Audycje dla dzieci i młodzieży

średnio 3 godz. dziennie

2,4

Źródło: K. R. Nowakowski, Raport z badania społecznej odpowiedzialności mediów w systemie gospodarki rynkowej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s. 43.

Eliminując kategorię filmów fabularnych, która w oczywisty sposób, ze względu na ich długość wygrywa w tej rywalizacji, to wciąż informacja i publicystyka są jednymi z najczęściej emitowanych rodzajów programów.

Tabela 3. Struktura oferty programowej TVP INFO w 2007 roku.


Rodzaje audycji

Program 3 TVP (TVP INFO); struktura programu wspólnego opracowanego centralnie

w Warszawie, stanowiącego 82,6% programów regionalnych.



% rocznego czasu nadawania

Informacje

44,5

Publicystyka

24,3

Audycje edukacyjne

0,7

Poradnictwo

0,2

Religia

0,7

Film dokumentalny

9,5

Rozrywka

9,5

Film fabularny

0,1

Muzyka

0,1

Źródło: K. R. Nowakowski, Raport z badania społecznej odpowiedzialności mediów

w systemie gospodarki rynkowej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s. 43.

Kanał TVP INFO przejął obowiązki publicznych mediów informacyjnych i poszedł w ślady utworzonego kilka lat wcześniej kanału TVN 24. Oba pasma intensywnie przekazują nam informacje polityczne, niejednokrotnie opatrując je licznymi komentarzami. Dziennikarze TVP INFO prowadzą transmisje z parlamentu („Obrady Sejmu RP” – TVP INFO, Komisja Śledcza na żywo – TVN 24), przedstawiają działania polityków („Forum” – TVP INFO, „Fakty po Faktach”, „Kawa na ławę” – TVN 24, TVN) oraz komentują bieżące wydarzenia w kraju i za granicą („Serwis info” – TVP INFO, „Polska i Świat”, „Horyzont” – TVN 24). Na drugim miejscu w mediach publicznych, pod względem materiałów politycznych i publicystycznych jest TVP 1. „Jedynka” w 2007 roku poświęciła łącznie 18,7% czasu antenowego na informacje i publicystykę (Nowakowski 2008: 49).

Jednym z ważniejszych środków przekazu informacji jest dzisiaj Internet. Za jego pośrednictwem toczy się wiele dyskusji politycznych a społeczeństwo ma wrażenie, że stale w tej debacie uczestniczy.
Ponieważ Internet staje się podstawowym środkiem komunikacji i organizacji we wszystkich sferach ludzkiej działalności, jest oczywiste, że korzystają z niego także ruchy społeczne oraz polityczne i że będą to robić w coraz większej mierze, przekształcając go w ważne narzędzie informowania, rekrutowania zwolenników, organizowania struktur i działań, zdobywania wpływów i władzy i przeciwstawiania się wpływom i władzy przeciwników (Castells 2003: 157).
Politycy piszą blogi (m.in. Janusz Palikot, Marek Migalski), uczestniczą w chatach z internautami, dzięki czemu obywatele mają poczucie realnego udziału w polityce i permanentnej legitymizacji władzy. Na pewno plusem jest zbliżenie się w ten sposób polityków nawet do najniższych warstw społecznych oraz angażowanie szczególnie młodego pokolenia do wypowiadania się na tematy polityczne.

Nie można pominąć potęgi mediów jako pośrednika w kampanii wyborczej. Jak zauważa Ralph Negrine, w kampanii prowadzonej strategicznie media odgrywają kluczową rolę, zaś ich wpływ na jej przebieg jest rzeczywiście ogromny. Jakkolwiek w wielu sytuacjach dominujący wpływ na przebieg kampanii mają politycy, na przykład kreując pewne wydarzenia, to niezależnie od tego ostateczny kształt przekazu i opinie w nim wyrażone są przejawem aktywności ludzi związanych z mediami (Negrine 1994: 136 i nast.). Tendencje i nastroje, które są kreowane przez środki masowego przekazu natychmiast trafiają na podatny grunt w polityce. Są wykorzystywane do walki politycznej. Nie ma potrzeby mówić tu o teorii marketingu politycznego, ale ważnym podkreślenia jest fakt, że marketing polityczny w całości opiera się na metodach i strategiach prezentacji kandydata, w tym głównie prezentacji przedstawianej w mediach. Internet i telewizja wyznaczają pewne trendy w prowadzeniu kampanii wyborczej, w budowaniu strategii kampanii. Mediatyzacja walki przedwyborczej może być pozytywna – zdobywamy więcej informacji na temat kandydatów, jesteśmy w stanie porównać w łatwy sposób ich programy, widzimy, jak prezentują się kandydaci wizualnie. Ma jednak też swoje złe strony – propagowane są nieprawdziwe lub czasem brutalnie sformułowane informacje, które na stałe odciskają piętno w świadomości społecznej, nie chodzi bowiem często o promowanie własnej osoby, ale o zdyskredytowanie przeciwnika. Ważnym znakiem zarówno dla polityków jak i wyborców są sondaże polityczne. Takie rankingi popularności pełnią istotną funkcję informacyjną, a publikowanie ich wyników samo w sobie staje się wydarzeniem politycznym. Publikacje takie są wykorzystywane w walce politycznej. W istotny sposób wpływają na wyborców, dlatego przed wyborami w postaci ”ciszy wyborczej” zastosowano zakaz publikowania sondaży. Sondaże mogą być dla polityków złą wskazówką, o czym mógł przekonać się Donald Tusk (PO) w wyborach prezydenckich w 2005 roku. Długo prowadził w sondażach, wybory wygrał jednak jego największy przeciwnik – Lech Kaczyński (PiS). Istotna jest więc , jak widać, rola mediów w nagłaśnianiu nie zawsze pewnych prognoz wyborczych. Naturalnym regulatorem powinna tu być reakcja opinii publicznej uznającej dane medium za niewiarygodne. Problem polega jednak na braku w naszym kraju tego typu ugruntowanej opinii, która po latach komunizmu w zasadzie dopiero się kształtuje.



3. Media jako IV władza

Media bywają nazywane czwartą władzą; oczywiście nie w znaczeniu władzy monteskiuszowskiej. Nie są też władzą polityczną lub ekonomiczną, ale władzą symboliczną. Tezę tę potwierdza John B. Thomson mówiąc, że władza owa wykorzystuje informacje, aby interweniować i tym samym wpływać na przebieg wydarzeń. „Wystarczy tylko, że informacja o jakimś wydarzeniu nie zostanie rozpowszechniona, a będzie to już widomym znakiem nie zajścia tego wydarzenia w świecie. I przeciwnie, z samego faktu nagłośnienia jakiegokolwiek wydarzenia, niezbicie wynika jego prawo do bycia Wydarzeniem, czyli bycia naprawdę” (Francuz URL : 2). Pojęcie „czwartej władzy” zawdzięczamy najprawdopodobniej Edmundowi Burke, który w XVIII wieku miał powiedzieć do angielskich dziennikarzy: „Jesteście czwartym stanem w królestwie”. Ówczesne media już wtedy wywierały wpływ na rodzącą się opinię publiczną i na postrzeganie świata polityki. Warto jednak podkreślić, co zauważa Tomasz Goban–Klas, że wpływ i kreowanie to jeszcze nie władza (Goban – Klas 2005: 20). I jako taką nigdy nie będą. Stały się one niewątpliwie pewnym głosem, nieraz bardziej znaczącym i głośniejszym niż reprezentacja wybrana podczas ogólnopolskiego głosowania.

Społeczeństwo ma stosunkowo duże zaufanie do treści przekazywanych przez dziennikarzy. Uważamy, że redaktorzy i reporterzy są sumienni i uczciwi. Potwierdzeniem powyższych spostrzeżeń mogą być badania przeprowadzone w 2006 roku przez Centrum Badania Opinii Społecznej – „Ocena pracy dziennikarzy”. W hierarchii zawodów, uszeregowanych ze względu na rzetelność osób je wykonujących, dziennikarze zajmują w Polsce wysoką pozycję, która stale rośnie (Ocena pracy… 2006: 6).

Często pojawia się sformułowanie, że media nie są już czwartą, ale pierwszą władzą. Początkowo teza ta może wydawać się absurdalna, ale co ciekawe, analizując badania CBOS, dochodzimy do wniosku, iż Polacy uważają, że dziennikarze bardziej dbają o interes społeczny niż politycy (wykres 3), tylko co dwudziesty badany uważa, że tę rolę lepiej wypełniają politycy. To przepaść, która w świadomości społecznej nie zmienia się od kilkunastu lat. Dodatkowo, każda próba podważenia tego, co jest napisane w prasie, jest odbierana jako zamach na wolność słowa, na jedno z podstawowych praw każdego człowieka.


Wykres 3. Badania CBOS, pytanie: Kto Pana/Pani zdaniem bardziej dba o interes społeczny?

Źródło: Ocena pracy... 2006.
Pozycję mediów w państwa potwierdza też Konstytucja RP z 1997 roku. Już w pierwszym rozdziale Rzeczpospolita, traktującym o zasadach ustrojowych stwierdza się wolność prasy i innych środków społecznego przekazu (art.14). Koncesjonowanie prasy jest zakazane, a zapewniona jest wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54). Tak więc cenzura w Polsce jest zakazana. Ma to znaczenie o tyle, że media mają swobodę ustalania treści materiałów rozpowszechnianych wśród społeczeństwa. Wpływ pozostałych władz na działania mediów jest stosunkowo niewielki i oprócz postanowień ustawowych trudno ingerować w sposoby działania środków masowego przekazu. Ponadto „prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Tak więc służebna rola mediów wynika z zadań, jakie nakłada na prasę art. 1 ustawy [Prawo prasowe – A.K.]” (Nowińska 2005: 13-14). Prasa ma również nieporównywalne do innych mediów prawo do publikowania materiałów krytycznych. Publikacja rzetelnych i zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych artykułem 1 i pozostaje pod ochroną prawa (Nowińska 2005: 13-14). Jeśli więc tylko wygłaszanie negatywnych opinii jest zgodne z zasadami prawa prasowego, to dziennikarze za nie nie odpowiadają. Oczywiście wszystkie stawiane zarzuty nie mogą być „wyssane z palca”, ale powinny być sprawdzone i przedstawione w sposób jak najbardziej rzetelny. Kontrola społeczna w szczególności dotyczy osób zajmujących stanowiska w administracji publicznej. Czasem jednak ta kontrola przekracza znacznie granicę dobrego smaku. Dziennikarze kreują sylwetki polityków, sprzyjają partiom lub podważają ich wizerunek. Rzadziej pozostają neutralni. Jak słusznie zauważa Ewa Nowińska „kierują się przy tym nie [ustawową – A.K.] służbą społeczeństwu i państwu”, lecz interesem własnym (Nowińska 2005: 16). Marcin Gacek zwraca natomiast uwagę, na fakt, że mediatyzacja życia politycznego wpływa nie tylko na przepływ informacji, ale także na samo sprawowanie władzy. Instytucje rządowe, czy organy państwowe zmuszone są do utrzymywania ciągłego kontaktu z mediami. Upublicznienie działań tych instytucji spowodowało, że możliwa jest dyskusja i ocena tejże działalności (Gacek komunikacja…: 347).

Konkludując, wpływ środków masowego przekazu na scenę polityczną jest niepodważalny. Wykorzystanie ich jest dwustronne. Politycy wykorzystują media do prezentacji własnej pracy i osoby, a obywatele dzięki mediom kontrolują pracę instytucji społecznych i mają poczucie realnego wpływu na politykę. Podobnie rozwój technologii ma olbrzymi wpływ na sposób i jakość przekazywania informacji. Mediatyzacja polityki zmienia na pewno odległość polityka od wyborcy i wirtualne kontakty obu stron stają się coraz częstsze. Media masowe stały się środkiem koniecznym do sprawowania władzy. Niestety, obok prawdziwych działaczy na scenie politycznej pojawiają się też tacy, którzy tylko „istnieją w mediach”, zgodnie z zasadą, że nieważne, czy mówi się dobrze, ważne, żeby w ogóle się mówiło. Dziennikarze znacząco oddziałują na to, jak postrzegani są politycy, jakie informacje do nas docierają, a jakie nie. Pewne wydarzenia mogą zostać zupełnie zignorowane, w czasie gdy inne – mniej ważne, ale być może bardziej skandaliczne, będą wyciągnięte na pierwszy plan. Tym samym media kierują w pewien sposób naszym myśleniem. Z tego korzystają także politycy, którzy „wymyślają” wydarzenia medialne, aby zakamuflować te istotniejsze, ale bardziej kontrowersyjne. Podkreślając, że telewizja i Internet stają się dzisiaj najbardziej czasochłonnymi i popularnymi formami spędzania wolnego czasu, to z punktu widzenia polityków warto ten czas zagospodarować reklamami politycznymi. Musimy być jednak bardzo czujni, aby umieć odpowiednio ocenić wartość informacji nam przekazywanych.



BIBLIOGRAFIA
Bard A., Söderqvist J. (2006), Netokracja. Nowe elity władzy i życie po kapitalizmie, tłum. P. Cypryański, Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Castells M. (2003), Galaktyka Internetu: refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeństwem, tłum. T. Hornowski, Poznań, „Rebis”.

Castells M. (2007), Społeczeństwo sieci, tłum. M. Marody, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Goban – Klas T. (2005), Media: od „czwartej” do „pierwszej” władzy?, w: M. Magoska

(red.), Media, władza, prawo, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 20.

Golka M., (2008), Bariery w komunikowaniu i społeczeństwo (dez)informacyjne, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Juszczyk S. (2000), Człowiek w świecie elektronicznych mediów – szanse i zagrożenia: (o problemach tworzącego się społeczeństwa informacyjnego), Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.

McQuail D. (2008), Teoria komunikowania masowego, tłum. M. Bucholc, A. Szulżycka, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Negrine R. (1994), Politics and the mass media in Britain, Londyn: Routlege.

Nowińska E. (2005), Media jako czwarta władza? Co na to prawo?, w: M. Magoska (red.), Media, władza, prawo, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 9, 13­14, 16.


Badania
Ocena pracy dziennikarzy, (2006) Komunikat z badań, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa

Nowakowski K.R. (2008), Raport z badania społecznej odpowiedzialności mediów w



systemie gospodarki rynkowej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa
Źródła internetowe
Francuz P., Wpływ mediów na przebieg i wyniki politycznych kampanii wyborczych,

http://ww6.tvp.pl/include/docs/2005/09/05/Francuz.pdf (20.02.2010).

Gacek M., Komunikacja polityczna w społeczeństwie informacyjnym,

http://winntbg.bg.agh.edu.pl/skrypty2/0096/345-353.pdf (18.02.2010).

WŁADZA MEDIÓW

W SFERZE POLITYCZNEJ

PIOTR DRAGON

POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA?

SŁOWA KLUCZE

kapitał społeczny, mediatyzacja polityki, komunikowanie polityczne, kultura nieufności



ABSTRAKT

W swoim wystąpieniu, chciałbym poruszyć kwestię roli, jaką odgrywa telewizja, w komunikowaniu politycznym i jaki ma to wpływ na kształt polskiej demokracji.

W swoim referacie odniósłbym się do kilku kwestii, ale ramą dla całości rozważań stanowiłoby zjawisko określane jako „mediatyzacja polityki”, a dokładniej - znaczenie jakie w mediatyzacji polityki odgrywa telewizja.

Chciałbym zaprezentować zmiany jakie zaszły pod wpływem mediów (telewizji) w sposobie uprawiania polityki – wytworzenie się specyficznego „modelu komunikowania telewizyjnego”- oraz zastanowić się nad wynikłymi z faktu jej mediatyzacji konsekwencjami dla całego społeczeństwa, jak i jakości polskiej demokracji.

Rozważania te dotyczyłyby poziomu „kapitału społecznego” oraz zjawisk takich jak „kultura narzekania” i „kultura nieufności”.

Oprócz tego postarałbym się zaprezentować kilka istotnych z punktu widzenia dyskusji nad tym tematem efektów związanych z oddziaływaniem telewizji takich jak : mechanizm kultywacji, mechanizm nadawania ram, asymetria pozytywno – negatywna, efekt czystej ekspozycji.

Ostatnią częścią wystąpienia, byłaby prezentacja autorskiego modelu, poprzez pryzmat „nowego komunikowania politycznego”, tak zwanej świętej trójcy, czyli telewizji, sondaży opinii publicznej i reklamy. Na podstawie tego modelu, postarałbym się dowieść tezy iż:

Telewizja (jako medium), poprzez kluczową rolę jaką odgrywa w procesie komunikowania politycznego, negatywnie wpływa na kształt polskiej demokracji, ponieważ w istotnym stopniu przyczynia się do niszczenia kapitału społecznego.


Uważam, że ta teza – jej prawdziwość, fałszywość (w kontekście przedstawionego referatu), byłaby dobrym wyjściem do dalszej dyskusji nad tematem.
„Jaką rolę odgrywają media we współczesnym społeczeństwie?” Ta kwestia wydaje się być zasadniczym pytaniem nurtującym socjologów zajmujących się masowym komunikowaniem. Jednak na tak szeroko zakreślony problem, nie da się znaleźć odpowiedzi, a raczej można ich znaleźć tysiące. Była to moja pierwsza myśl, kiedy starałem się ustalić problem, którym zajmę się w niniejszej pracy. Postarałem się więc go zawęzić do analizy konkretnego medium (przynajmniej z grubsza) – telewizji, w konkretnym aspekcie – polityki, w określonym kontekście – polskiej demokracji. Zawężony problem, mógłby więc wyglądać następująco – „Jaką rolę odgrywa telewizja, w komunikowaniu politycznym i jaki ma to wpływ na kształt polskiej demokracji?”. Postaram się teraz wstępnie omówić aspekty postawionego problemu.

Wstęp – co i dlaczego chcę udowodnić

Według J.G. Blumera i M. Gurevitcha system komunikowania politycznego stanowią: polityczne instytucje, instytucje medialne, publiczność środków masowego przekazu oraz samo komunikowanie, przy czym „cała istota komunikowania politycznego sprowadza się do środków masowego przekazu, które pełnią funkcję pośrednika między nadawcami politycznymi a obywatelami, czyli odbiorcami w systemie komunikowania politycznego” (Dobek-Ostrowska 2001: 117).

Powyższy cytat mówi o znaczeniu jakie mają media dla komunikowania politycznego; siłę tego oddziaływania natomiast, najlepiej ilustruje termin, jakim badacze opisują zjawiska mające miejsce na tym polu – „mediatyzacja polityki”.

Postawiony problem dotyczy jednak konkretnego medium – telewizji, należałoby się więc zastanowić - jakie znaczenie w mediatyzacji polityki odgrywa to właśnie medium.

R. Debray, na przykład, mówi o „rewolucji masowych środków audiowizualnych”, jaka dokonała się w dwóch ostatnich dekadach XX wieku – do jej podstawowych cech zaliczył między innymi hegemonię telewizji w systemie medialnym. P. Lacomtei mówi o „uderzeniu rewolucji mediatycznej na politykę”. G. Thoveron z kolei za efekt ewolucji politycznych stosunków komunikacyjnych, uważa wytworzenie się nowego typu relacji, którą określa jako „model komunikowania telewizyjnego”, charakteryzujący się między innymi zmediatyzowanymi formami komunikowania czy zmianą technik przekazu wraz z rozwojem technik telewizyjnych (Dobek Ostrowska 2001: 126).

Głosy badaczy tego tematu, przynajmniej wstępnie, zdają się trafnie ilustrować znaczenie, jakie dla komunikowania politycznego odgrywa telewizja.

Jeśli chodzi o ostatni element problemu rozważanego w tej pracy – znaczenie wyżej wymienionych zagadnień dla charakteru polskiej demokracji – ciężko jest go nie tylko rozstrzygnąć, ale i przedstawić w skrótowej formie, jakiej wymaga wstęp. Możliwe jest jednak przedstawienie sytuacji idealnej; tego w jaki sposób powinny one wpływać na kształt polskiej demokracji. Według Bogusławy Dubek-Ostrowskiej „Media masowe są jednym z kluczowych elementów procesów politycznych we wszystkich systemach politycznych współczesnego świata. Ich rola w demokracji jest jednak szczególna. Media mają tam do spełnienia określone zadania, funkcje i misję. Powinny służyć kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego i wzbogaceniu sfery publicznej”(Dobek-Ostrowska 2004: 34).

W pytaniu jakie sobie postawiłem oraz w informacjach zawartych we wstępie tej pracy, starałem się unikać elementu wartościowania. Element ten będzie jednak silnie obecny w tezie jaką stawiam i której będę się starał w niniejszej pracy dowieść: telewizja (jako medium), poprzez kluczową rolę, jaką odgrywa w procesie komunikowania politycznego, negatywnie wpływa na kształt polskiej demokracji, ponieważ w istotnym stopniu przyczynia się do niszczenia kapitału społecznego. Oczywiście teza ta będzie dyskutowana w kontekście polskiej rzeczywistości.



Kapitał społeczny

Ogromne znaczenie, jakie dla funkcjonowania demokratycznego państwa, sprawności i skoordynowanego działania społeczeństwa odgrywa kapitał społeczny, jest powszechnie znane.

Według Putnama, kapitał społeczny, rozumiany jako sieć spontanicznych więzi i wzajemnego zaufania, jest siłą napędową dynamicznej gospodarki i sprawnych rządów oraz obywatelskiego zaangażowania (Sztompka/ Putnam 2006: 392). W przypadku braku takiego kapitału, mamy do czynienia ze zjawiskiem, które Richard Stivers nazywa „kulturą cynizmu”, czyli syndromem braku zaufania (Sztompka 2006: 222).

Francis Fukuyama stwierdza, że „dobrobyt społeczeństw, jak również ich możliwości konkurowania z innymi są wzmacniane przez jedną, powszechną cechę kulturową: poziom zaufania istniejący w danym społeczeństwie” (Sztompka 2006: 397).

Wagę zaufania, podkreślał również Piotr Sztompka w swoim wystąpieniu na II Ogólnopolskim Kongresie Obywatelskim, który odbył się w marcu 2007 roku, w swoim wystąpieniu „Zaufanie i współpraca: fundament rozwoju Polski”.

Kultura nieufności

Wiedząc już jak być powinno, zastanówmy się nad tym jak jest.

W porównawczym światowym rankingu demokracji, przedstawionym w czasopiśmie „The Economist” z grudnia 2006 roku, Polska sytuuje się na 46 miejscu, w kategorii „demokracji ułomnych”. Z kolei w rankingach nepotyzmu i klientelizmu, Polska lokuje się na bardzo wysokich pozycjach, blisko krajów trzeciego świata. Piotr Sztompka, przyczyn tego stanu rzeczy dopatruje się głównie w kryzysie zaufania, jaki jest obecny w Polsce, ale i w kształcie polskiej kultury politycznej i stylu władzy (Sztompka 2007).

Polską scenę polityczną charakteryzują następujące fenomeny: odcinanie się od przeszłości, podział na „swoich” i politycznie „obcych”, czystki na stanowiskach po każdych wyborach, obarczanie winą za niepowodzenia poprzednie ekipy czy stosunkowo niedawne kuriozum – obsesyjne, wręcz paranoiczne, tropienie spisków „układu”, z czym wiąże się nacisk kładziony na lojalność i posłuszeństwo, zamiast kompetencje, o czym mówi zasada BMW (bierny, mierny, ale wierny) oraz klimat bezkompromisowej walki z wciąż obecnym i czujnym uogólnionym wrogiem (chociaż pozornie przyjmującym konkretne, coraz to nowe postacie), niemożność porozumienia się, przyjęcie stanowiska „zgodności ponad podziałami” w sprawach istotnych dla Polski.

Wszystkie wymienione zjawiska, jak i wiele innych - nie sposób wymienić wszystkich, a nawet nie jest to wskazane w tej pracy, która nie ma być krytyką polskiej, politycznej rzeczywistości – przyczyniają się do budowania w Polsce kultury nieufności.

Kultura narzekania

Oprócz kultury nieufności, Polskę charakteryzuje jeszcze jeden, równie mało chlubny typ kultury – „kultura narzekania”. W tej kulturze, w odróżnieniu od kultury afirmacji (USA) – gdzie należy być szczęśliwym i zadowolonym, lub kultury typu „keep smiling” (UK), gdzie bycie szczęśliwym nie jest obowiązkiem, ale nie wolno być nieszczęśliwym, normą jest być nieszczęśliwym lub przynajmniej na takiego wyglądać (Wojciszke 2005: 38). Kultura narzekania przejawia się w tak zwanej „polskiej normie negatywności” w myśleniu o świecie społecznym. Norma ta nakazuje „doświadczać świat społeczny jako zły, a więc nie ufać ludziom i widzieć w nich liczne przywary, porządek społeczny postrzegać jako niesprawiedliwy i krzywdzący, samego siebie zaś – jako ofiarę owych złych instytucji społecznych.. Takiemu postrzeganiu świata towarzyszą też negatywne emocje: smutku, lęku, gniewu, poczucie bezradności i krzywdy.” (Wojciszke 2005: 39). Polacy narzekają, bo w kulturze narzekania może to być droga do zawierania relacji społecznych i uzyskania wsparcia społecznego, zaś głośne mówienie o swoim szczęściu może prowadzić do społecznego odrzucenia. Taki stan rzeczy musi owocować biernością i niechęcią uczestniczenia w jakichkolwiek inicjatywach, co w sposób oczywisty przyczynia się do osłabienia kapitału społecznego.

W tym miejscu, może się pojawić uzasadnione pytanie: no dobrze, ale jaki to wszystko ma związek z telewizją? Już wyjaśniam:


Telewizja

Teza o zgubnym wpływie telewizji na kształt demokracji jest przeciwieństwem sposobu opisywania mediów z użyciem metafor takich jak: „pies na łańcuchu” (co wyraża przekonanie o istotnej funkcji mediów jako strażnika zasad demokratycznych poprzez ukazywanie patologii i niepożądanych zjawisk w życiu politycznym), czy „pies na czatach” (media jako strażnik interesów społecznych czy politycznych różnych grup społecznych) (Dobek-Ostrowska 2001: 120).

W jaki więc sposób media (telewizja), mogą wpływać negatywnie na demokrację, skoro stoją one na straży jej zasad? Otóż w ten sam sposób, w jaki chronią one przestrzeganie tychże zasad. Kolejne ujawniane skandale, afery, w których ciężko zwykłemu obywatelowi dokładnie się - już nie tylko orientować - ale i zapamiętać o co właściwie chodzi, co prawda poprzez ujawnienie, pojawienie się w mediach i trafienie pod osąd opinii publicznej, rzeczywiście mogą budować poczucie (szczególnie, jeśli porównać ten stan do sytuacji sprzed 1989 roku), że winy zostaną odkryte. Jednak czy budują poczucie, że winni zostaną ukarani?

Tematy afer i skandali, będące pożywką mediów i rozgrzewające nastroje społeczeństwa przez pewien czas, dopóki się nie oklepią, nie znudzą, nie przestaną wzbudzać emocji lub nie zostaną zastąpione przez ciekawszy news (selektywność nadawania) (Skarżyńska 2005: 309) – jednym słowem dopóki będą „chwytliwe” i będą przekładać się bezpośrednio na statystyki oglądalności, istnieją w mediach, a tym samym w świadomości społeczeństwa.

Pasjonujący jest sam moment ujawnienia skandalu, szum wokół niego i cała towarzysząca temu otoczka, jednak nie jego zakończenie, wyciągnięcie konsekwencji, a szczególnie wniosków, który to etap jest już rozwlekły w czasie, żmudny i nieciekawy i nie tworzy atmosfery show. Gdyby zapytać ludzi, w jaki sposób zakończyły się poszczególne afery i skandale, pewnie nie byliby tego w stanie stwierdzić. Ujawnianie coraz to nowych skandali, może prowadzić do „znieczulenia” na nie społeczeństwa, myślenia typu: to tylko kolejny skandal, jak zwykle, lub do przeświadczenia, że skoro ujawnia się ich aż tyle to pewnie jeszcze wiele jest nie odkrytych. W ujawnianych skandalach nie chodzi więc o to, żeby pokazać, że każda wina zostanie odkryta, a winny ukarany. Chodzi o dostarczenie rozrywki, wzbudzenie emocji – ze strony mediów, wypłynięcie lub pogrążenie medialne (przynajmniej na pewien czas, dopóki ludzie zasypani kolejnymi skandalami nie zapomną o sprawie) – ze strony pewnych polityków.

Jednak sam fakt, że media, dokładnie telewizja, wyświetla, a tym samym ujawnia istnienie skandali i afer, niczego jeszcze nie przeświadcza, dopóki nie uświadomimy sobie siły oddziaływania telewizji, której teraz postaram się dowieść.



Mechanizm kultywacji

Świat prezentowany w telewizji wykracza poza nasze bezpośrednie doświadczenia, ale odbiorca odczytuje ogólny jego obraz, który ma dla niego sens. Telewizja, prezentuje jedynie wycinek świata; jednak robi to w sposób na tyle realistyczny, że u widzów występuje upodobnienie obrazu świata rzeczywistego do obrazu świata wykreowanego przez media. Prowadzi to do zniekształceń ilościowych, dotyczących proporcji czy częstości występowania jakiegoś zjawiska społecznego (walk kibiców na stadionach) lub jakościowych (opinia o powszechności korupcji i oszustw) (Skarżyńska 2005: 312). Mając na uwadze fakt selektywności prezentowanych widzom informacji – skupiania się na informacjach związanych z konfliktem, skandalem, dramatem, oczywistym wydaje się, że efekt kultywacji nie prowadzi do pozytywnych zniekształceń obrazu świata, ale do wizji świata jako ponurego i niebezpiecznego, ludzi jako samolubnych, niegodnych zaufania, co musi przekładać się na obniżenie kapitału społecznego.



Framing

Sytuacje społeczne (polityczne), ze swojej natury są złożone, i aby móc się do nich ustosunkować, konieczne jest nadanie im znaczenia, utworzenie definicji danego wydarzenia.. Badacze mediów, nurtu konstruktywizmu medialnego właśnie tworzenie definicji i znaczeń społecznych uznają za najważniejszy skutek mediów (Wagner 2006). Media nadając znaczenie, tworzą tym samym ramy dla interpretacji polityki, nadają sens złożonym zjawiskom, które można różnie interpretować. Ramy tworzone są poprzez prezentowanie określonej perspektywy organizującej lub reorganizującej posiadaną przez odbiorców wiedzę za pomocą określonych chwytów retorycznych, stosowanych przez polityków i komentatorów, analogie, metafory, określone reguły selekcji informacji, nacisk na niektóre aspekty zdarzeń. Dostarczają w ten sposób ogólnych wskazówek co należy myśleć o polityce, jak rozumieć konkretne zdarzenie, czy jest ono ważne, czy też nie. Ramy nie są neutralne – sugerują jaki powinien być dalszy ciąg zdarzeń i co w ich konsekwencji należy zrobić (Skarżyńska 2005: 313).

Mają one bardzo dużą skuteczność perswazyjną – „sugerowanie określonych ram dla polityki wiąże się ze społecznym oczekiwaniem konkretnych zachowań polityków, a gdy oczekiwania wzbudzone przez znaczenie nadane wydarzeniom przez masowe media nie są realizowane przez aktualnie rządzących, tracą oni poparcie społeczne.” (Skarżyńska 2005: 316). Jest to zgodne ze stwierdzeniem J. Lichtenberga, że „Dzisiejsze media są jednym z podstawowych aktorów na scenie politycznej, zdolnych do kreowania lub niszczenia politycznych karier oraz stawiania politycznych kwestii” (Dobek-Ostrowska 2001: 121).

Wniosek z tego, że nie warto narażać się mediom, o czym przekonała się poprzednia ekipa rządząca PIS-u, a przekonałaby się z pewnością jeszcze bardziej dotkliwie, gdyby nie kontrolowała telewizji publicznej.



Asymetria negatywno-pozytywna

Asymetria negatywno-pozytywna jest to tendencja do większej koncentracji na negatywnych niż pozytywnych aspektach świata i realnego i medialnego (telewizyjnego). Treści wzbudzające silne, negatywne emocje przykuwają uwagę widza i są dobrze zapamiętywane, nic więc dziwnego, że operuje się nimi w medialnych kampaniach politycznych (Skarżyńska 2005: 322). Kandydaci wzajemnie się dyskredytują, obciążają, obrażają a rzadziej prezentują własne programy – jest to dobrze znany obraz z rzeczywistości przedwyborczej (w Polsce również powyborczej). Korzyści z takich „wrogich i brzydkich” kampanii są jednak krótkoterminowe i realizują jedynie partykularne interesy poszczególnych kandydatów czy partii, ponieważ w ogólnym rozrachunku powodują wzrost niechęci do polityki, demobilizację elektoratu i zmniejszanie się frekwencji wyborczej (Skarżyńska 2005: 323).



Efekt czystej ekspozycji

W kontekście powyższych rozważań oczywistym wydaje się być twierdzenie, że telewizja wpływa na sympatię lub niechęć do określonych polityków oraz na poparcie czy odrzucenie pewnych politycznych decyzji i działań, poprzez tworzenie pełnych pozytywnych lub negatywnych emocji obrazów. Najprostszym sposobem budowania sympatii do danej postaci jest częstość pokazywania jej w mediach. Powtarzanie ekspozycji osoby wywołuje u odbiorców poczucie znajomości (łatwiejsze rozpoznawanie, lepsza dostępność w pamięci), ale też zwiększa atrakcyjność osoby. Efekt ten występuje, nawet gdy ekspozycja jest tak krótka, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że cokolwiek oglądali (Skarżyńska 2005: 325).




Niekończący się serial a święta trójca

Nic więc dziwnego, że aktorzy polityczni, a zwłaszcza kandydaci, przywiązują tak wielką wagę do strategii telewizyjnej. Polityka stała się masowym spektaklem, w którym rzesza specjalistów, profesjonalnie przygotowanych do zarządzania widocznością aktorów politycznych, kreuje ich wygląd i sposób zachowania (sylwetka, fryzura, styl ubierania, głos, sposób wypowiadania się, gestykulacja, mimika) (Dobek-Ostrowska 2001: 128). Posłuchajmy rady, jaką udzielił zwycięzca kampanii z 1968 roku (określonej jako kampania, podporządkowana zasadzie „styl ważniejszy niż argumenty”, która została nazwana sprzedawaniem prezydenta) – Nixon, politykom ubiegającym się o stanowisko prezydenta: „Zaufaj bez reszty swojemu producentowi telewizyjnemu. Niech on decyduje o makijażu, nawet gdyby ci od tego zbierało się na mdłości. Niech ci powie, gdzie masz siedzieć, niech ci powie, jakie jest najlepsze ustawienie kamer, niech ci powie, jak masz się uczesać” (Dobek-Ostrowska 2001: 328).

Do opisu wyżej wymienionych zjawisk, został ukuty nawet specjalny termin – legitymizacja katodyczna, którą aktor polityczny uzyskuje od wyborców dzięki telegeniczności, dobrej prezencji przede wszystkim w telewizji (Dobek-Ostrowska 2001: 124).

Poza budowaniem wizerunku należy jeszcze zadbać o jego sprzedanie, polegające na możliwe jak najczęstszym pojawianiu się we wszelkiego rodzaju mediach, szczególnie w telewizji, o czym świadczą coraz to większe kwoty, przeznaczane na kampanie medialne.

Mając już strategie budowania określonego wizerunku oraz realizując ją w mediach, politycy (a raczej sztab specjalistów) potrzebują jeszcze informacji zwrotnej na temat trafności ich rozwiązań, aby mogli ewentualnie zmodyfikować strategie, wprowadzić nowe rozwiązania w odpowiedzi na przykład na przyjętą taktykę przeciwników. Taką informacją są sondaże opinii publicznej.

Jak więc widać, nie bez podstaw R. Cayrol zaproponował, aby mówić o „nowym komunikowaniu politycznym”, w którego skład zaliczył tak zwaną świętą trójcę, czyli telewizję, sondaże opinii publicznej i reklamę (Dobek-Ostrowska 2001: 126). G. Thoveron stwierdził z kolei, że dzięki telewizji kampanie wyborcze i życie polityczne są „niekończącym się serialem telewizyjnym, w którym politycy odgrywają role głównych bohaterów. Powszechne przekonanie o omnipotencji telewizji powoduje, że nic bez niej nie może się odbyć”(Dobek-Ostrowska 2001: 126).




Skutki mediatyzacji polityki

Wszystkie wyżej opisane procesy związane z mediatyzacją polityki wprowadziły głębokie zmiany w zachowaniach aktorów politycznych. Widoczność medialna, według D. Woltona doprowadziła do ciągłej weryfikacji legitymizacji polityków i kandydatów, na których ciągle spoczywa czujne oko opinii publicznej, co uzależnia ich od kaprysów wyborców, ich sympatii lub antypatii, na podstawie których udzielą oni poparcia w wyborach, bądź nie. Oprócz tego widownia uzyskała nową możliwość wywierania wpływu na aktorów politycznych poprzez sondaże i badania opinii publicznej, do których obecnie wielu polityków na wszystkich szczeblach przywiązuje ogromną wagę ” (Dobek-Ostrowska 2001: 124).

Niektórzy badacze, jak H. Cazenave uznają te procesy – możliwości ciągłej legitymizacji bądź delegitymizacji politycznej, za zasadniczą konsekwencję transformacji sfery publicznej pod wpływem mediów elektronicznych” (Dobek-Ostrowska 2001: 125). Ten sam badacz konstatuje, że niełatwo jest jeszcze dzisiaj przesądzić, czy wkroczenie mediów w świat polityki - tak głębokie i na wszystkich praktycznie jego płaszczyznach – wzbogaciło czy też doprowadziło do zubożenia dyskursu politycznego. Z jednej strony, niewątpliwie szerokie kręgi społeczeństwa uzyskały dostęp do debaty politycznej, z drugiej jednak obecna retoryka polityczna, nazywana przez J. M. Cottereta „retoryką audiowizualną” , zubożyła dyskurs polityczny, ponieważ bazuje ona głównie na obrazie, metaforze, odwołuje się głównie do emocji zamiast do racjonalnej argumentacji (”(Dobek-Ostrowska 2001: 131).

W tym miejscu sam chciałbym zająć stanowisko w dyskusji nad zmianami, jakie zaszły pod wpływem mediów w sposobie uprawiania polityki oraz zastanowić się nad wynikłymi z faktu jej mediatyzacji konsekwencjami dla całego społeczeństwa, jak i jakości polskiej demokracji. W tym celu, postaram się dowieść prawdziwości przedstawionej już wcześniej tezy, którą jeszcze raz dla przypomnienia postawię. Twierdzę, że telewizja (jako medium), poprzez kluczową rolę jaką odgrywa w procesie komunikowania politycznego, negatywnie wpływa na kształt polskiej demokracji, ponieważ w istotnym stopniu przyczynia się do niszczenia kapitału społecznego.



Podsumowanie, dowodzenie tezy, zakończenie

W ustroju uznawanym przez zdecydowaną większość państw na świecie za najlepszy z możliwych - w ustroju demokratycznym, w którym to obywatele są najwyższą władzą i sami wybierają swoich reprezentantów, którzy w ich imieniu sprawują rządy, w tym właśnie ustroju, będąc wpisana w jego strukturę i leżąc u jego podstaw, paradoksalnie główną rolę odgrywa nieufność. Dlaczego? - ponieważ reprezentanci społeczeństwa, dostają mandat zaufania jedynie na cztery lata (pięć w przypadku głowy państwa). W pewnym sensie jest to z pewnością dobre rozwiązanie, ponieważ reprezentanci muszą się starać (przynajmniej teoretycznie), jeśli chcą uzyskać mandat również w następnej kadencji, jednak niesie to również ze sobą, szczególnie w erze mediatyzacji polityki określone zagrożenia.

Najprostszą i zarazem najskuteczniejszą drogą do uzyskania sympatii wśród jak największego grona obywateli jest dobre zaprezentowanie się w telewizji. Jest to również najlepsza droga do zniszczenia czyjegoś wizerunku. Mając to na względzie i będąc jednocześnie świadomym praw, jakimi rządzi się telewizja (poszukiwanie nowości, konfliktu, dramatu, oddziaływanie na emocje - konwencja show, prostota przekazu dopasowana do jak najszerszego grona odbiorców) nietrudno przewidzieć, w jaki sposób przebiegać będzie komunikowanie polityczne. Politycy, chcąc zaistnieć w mediach, siłą rzeczy muszą wpisywać się w tę telewizyjną konwencję, a więc informacje jakie prezentują i sposób w jaki je komunikują muszą przybierać konwencję show, muszą być zaprezentowane prosto, acz dobitnie; najlepiej aby były nowe, niespodziewane, dramatyczne. Informacje niekoniecznie muszą być rzetelne, a sposób ich przedstawienia racjonalny, ważne aby wzbudzały emocje, ponieważ tego wymagają prawa rządzące masowym, telewizyjnym komunikowaniem. Wszystkie te warunki spełniają wybuchające i tak chętnie prezentowane w mediach skandale i afery oraz wszystkie wypowiedzi polityków z nimi związane – potępiające, pełne deklaracji zajęcia się sprawą; przy czym same deklaracje, o czym pisałem wcześniej są w zupełności wystarczające. Ale dostosowywanie się do telewizyjnej konwencji wypowiedzi jest również widoczne w codziennym dyskursie politycznym. W programach publicystycznych, rozmawiający politycy bardzo rzadko opierają się na racjonalnej argumentacji, czy też podnoszą istotnie społecznie i politycznie kwestie, ponieważ nie trafią one do odbiorców, którym często nie chce się poświęcać uwagi na analizę argumentów i śledzenie dyskusji. Dlatego łatwiej, jak i skuteczniej jest operować symbolami, metaforami, udzielać wymijających acz dowcipnych odpowiedzi, podnosić kwestie niekoniecznie istotne, ale wzbudzające emocje; zamiast rozmawiać – rzucać hasła i slogany, a nawet kłócić się. Debata nad zubożeniem dyskursu politycznego, toczona przez komentatorów dzisiejszej sceny politycznej, może wynikać niekoniecznie z „niskiej jakości” polskich elit, ale z ich dostosowania się do praw rządzących mediami, a szczególnie telewizją. Wszystko to wynika z mechanizmów o których pisałem wcześniej:

- Framingu – politycy starają się nadać ramy interpretacyjne faktom, przy czym każdy z nich z korzyścią dla siebie, lub własnej opcji politycznej, prezenterzy z kolei – zgodnie z kierunkiem przyjętym przez stację w której pracują.

- Asymetrii pozytywno-negatywnej – która również nadaje charakter obrazom prezentowanym w mediach – lepiej wzbudzić negatywne emocje, nakierowane na politycznych oponentów, ponieważ zostanie to dobrze zapamiętane, niż nawet pozytywne emocje dotyczące samego siebie i własnej opcji politycznej (szczególnie dobrze widoczne w okresie kampanii wyborczych).

- Efektu czystej ekspozycji – każdy powód jest dobry, byleby tylko pojawić się przed kamerami. A jak wiadomo, aby to zrobić trzeba wpisać się w konwencję przekazu, więc najłatwiej mieć do przekazania coś, co wzbudzi emocje, czytaj – każdy skandal, jakąkolwiek, nawet nieprawdziwą informację (w myśl zasady - wytłumaczy się to później, ale co powiedziane to powiedziane), która jednak będzie nieoczekiwana, poruszy widzów.

Jednak społeczeństwo, obserwując zachowania polityków, dowiadując się o wciąż nowych skandalach, aferach, pomyłkach i wpadkach rządu, niefortunnych posunięciach skrzętnie wyłowionych i skrytykowanych przez nieprzychylne rządzącej partii media, sposób wypowiadania się polityków różnych opcji, mający znamiona ciągłej walki, wzajemnego obarczania się winami i szkalowania siebie nawzajem, siłą rzeczy musi wyrobić sobie negatywny obraz polskiej polityki, który – w myśl zasad mechanizmu kultywacji – jest uogólniany i zniekształcany. Być może politycy nie zachowują się cały czas, jak gdyby byli na wojnie, a ich największym wrogiem była inna partia i jej przedstawiciele; być może podejmują konstruktywne decyzje, ale to nie ma znaczenia, ponieważ społeczeństwo widzi tylko to, co prezentują media.

Społeczeństwo, ma jednak możliwość wyrażenia swego niezadowolenia w badaniach opinii publicznej, dogłębnie analizowanych przez polityków (przecież jest to wskaźnik nastrojów społeczeństwa, a więc i racja politycznego bytu w przyszłych wyborach), którzy w związku z nimi podejmują określone działania – najczęściej jeszcze bardziej zaostrzają walkę. Rządzący obarczają winą kogo się da, starając się znaleźć kozła ofiarnego dokonują dymisji, szukają zastępczego tematu poruszającego opinię publiczną (opinię publiczną, czyli media, bo skąd obywatele uzyskują informacje?), aby odwrócić jej uwagę od drażliwych kwestii; opozycja z kolei zaostrza krytykę.

Opisane przeze mnie sytuacje i kwestie, tak dobrze znane z polskiej rzeczywistości politycznej, muszą prowadzić w konsekwencji w oczywisty sposób do budowania kultury nieufności i dawać podstawy do występowania kultury narzekania.



W ostatecznym rozrachunku mamy więc według mnie do czynienia z istnym błędnym kołem, niszczącym kapitał społeczny, którego uproszczony schemat pozwolę sobie poniżej przedstawić.


Kultura nieufności i narzekania, charakteryzująca społeczeństwo, tak samo obywateli

jak i polityków czy ludzi ze świata mediów, przejawia się w ich zachowaniu i działaniach, co po części jest wymuszone przez prawa jakimi rządzi się telewizja (jeśli politykom zależy na przyszłej kadencji, czy utrzymaniu władzy lub jej zdobyciu), co z kolei utrwala panowanie obu nieszczęsnych dla kapitału społecznego kultur, co w konsekwencji przekłada się na złą kondycję polskiego społeczeństwa obywatelskiego, a więc na kształt polskiej demokracji w ogóle.

Chciałbym jeszcze tylko na koniec zaznaczyć, że moją intencją, jako autora tej pracy, nie było dojście do konkluzji, iż z przedstawionej tutaj analizy wynika, że media są złe, czy też, że należy ograniczyć ich swobodę. Być może zabrzmi to nadmiernie patetycznie, ale według mnie, jedynym sposobem, miejscem, gdzie można przerwać to błędne koło są sami politycy, którzy musieliby w tym celu przestać się troszczyć o to, jak wypadają w sondażach i o to, czy będą u sterów władzy w przyszłej kadencji, czy też nie, a zamiast tego, zacząć działać we wspólnym interesie - odkładając na bok swoje małe wojenki - w porozumieniu ponad podziałami, nawet gdy wypadałoby to mniej widowiskowo w mediach. Myślę, że taka chwila wytchnienia zostałaby przyjęta przez nas wszystkich z wdzięcznością.


BIBLIOGRAFIA

Dobek-Ostrowska B. (2004), Media masowe w demokratyzujących się systemach politycznych. W drodze do wolności słowa i mediów, Wrocław, Wydawnictwo DSWE TWP.

Dobek-Ostrowska B. (2001), Teoria komunikowania publicznego i politycznego, Wrocław, Wydawnictwo Astrum.

Wojciszke B., Baryła W. (2005) Kultura narzekania, czyli o psychicznych pułapkach ekspresji niezadowolenia”, w: red. M. Drogosz (2005), Jak Polacy przegrywają, jak Polacy wygrywają”, Gdańsk, Wydawnictwo GWP.

Skarżyńska K. (2005), Człowiek, a polityka: zarys psychologii politycznej, Warszawa.

Sztompka P. (2006), Socjologia, Kraków, wydawnictwo Znak.

Wagner A. (2006) Plotka jako narzędzie kształtowania rzeczywistości społecznej. Afera Rywina w dyskursie prasowym, w: „Przegląd Socjologiczny” 4(183).

Putnam R. (2006) Społeczny kapitał, a sukces instytucji, w: Socjologia. Lektury, red. Sztompka P., Kucia M., Kraków, Wydawnictwo Znak.

Sztompka P., Zaufanie i współpraca: fundament rozwoju Polski, Wystąpienie na II Ogólnopolskim Kongresie Obywatelskim – Warszawa, 10 marca 2007.


ILONA ROKOSZ

PROCESY TABLOIDYZACJI MEDIÓW

SŁOWA-KLUCZE

media, tabloidyzacja, faktoid, infotainment, synopticon





ABSTRAKT

Wychodząc od rysu historycznego i krótkiej charakterystyki tabloidów przejdę do tezy głoszącej, iż zjawiska tabloidyzacji nie należy łączyć jedynie z prasą. Nasze dzisiejsze społeczeństwo jest przesiąknięte językiem skandalu, tendencją do trywializacji kwestii ważnych, wkraczaniem w życie prywatne osób publicznych oraz innymi zjawiskami, które wcześniej wydawały się charakterystyczne jedynie dla taniej prasy niskiej jakości. Dziś nie tylko w mediach, ale i w dyskursie publicznym, czy w świadomości ludzi zarysowuje się nowy trend, zdolny przenikać głęboko do wszystkich sfer życia społecznego.W celu zarysowania tła teoretycznego zjawiska tabloidyzacji odwołam się między innymi do koncepcji Neila Postmana, Pierre’a Bourdieu oraz Zygmunta Baumana.



Wstęp
Niniejsza praca ma za zadanie dokonać szerokiej analizy procesu tabloidyzacji. Po pierwsze, w kontekście historycznym, ma ukazać konkretne momenty dziejowe w rozwoju mediów, które przyczyniły się do powstania tabloidyzacji. Po drugie, w aspekcie teoretycznym, ma dać podstawy analizy socjologicznej w odniesieniu do teorii Neila Postmana, Zygmunta Baumana i Pierre’a Bourdieu. Po trzecie wreszcie, w wymiarze praktycznym, ma pokazać przykłady tabloidyzacji z polskich mediów. Po czwarte zaś, ma zawierać element aksjologiczny, a więc próbę oceny zjawiska.

Tezą wyjściową jest tutaj stwierdzenie, że media podlegają procesowi tabloidyzacji (ze szczególnym naciskiem na liczbę mnogą w wyrazie media). Chciałabym udowodnić, że cechy, które wcześniej wydawały się typowe jedynie dla taniej prasy niskiej jakości, dziś charakteryzują prawie cały świat mediów. Poczynając od gazet, przez programy telewizyjne, aż do stron internetowych napotykamy te same formy przyciągania uwagi, specyficzny nacisk na rozrywkę i skandal, trywializację kwestii ważnych, a także tendencję do podglądania innych i wkraczanie w ich życie prywatne. Wszystkie wymienione cechy uznaję za elementy charakterystyczne procesu tabloidyzacji.

Na wstępie należy także wyjaśnić dlaczego owa analiza pomija radio. Otóż moim zdaniem elementem niezbędnym procesu tabloidyzacji jest operowanie obrazem. Tabloidyzacja musi odwoływać się do zmysłu wzroku po to, aby szybko i skutecznie przyciągać naszą uwagę oraz wpasować się w cechy współczesnego świata. Zarówno gazety, telewizja jak i Internet spełniają ten warunek.


Prasa, czyli pierwotne pole rozwoju tabloidyzacji

Historia tabloidyzacji sięga końca XVIII wieku. Wtedy to po raz pierwszy na pomysł zastosowania dużych tytułów w prasie wpadł w 1788 roku John Walter - właściciel dziennika „The Times”. Do dziś ich stosowanie jest jedną z cech charakterystycznych tabloidów. Walter także jako pierwszy umieścił reklamy na pierwszej stronie gazety. Prawdziwą rewolucją w świecie mediów okazała się jednak tak zwana „penny press”, czyli tania prasa masowa, przypominająca dzisiejsze małoformatowe gazety popularne. Trend ten został zapoczątkowany w 1833 roku przez „The New York Sun”. Była to gazeta skierowana do klasy robotniczej, prezentująca tematykę lekką i łatwą w odbiorze. Ponadto podawane w niej wiadomości często udramatyzowano czyniąc z nich prawdziwie sensacyjne wieści opatrzone chwytliwymi tytułami. „The New York Sun” zasłynął także z wykorzystania tak zwanych „paper boys” – wykrzykujących owe sensacyjne tytuły ulicznych sprzedawców gazet (Bajka 2008: 129-130).

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na inną cechę charakterystyczną tabliodów,
a mianowicie wielość zdjęć i ilustracji. Okazuje się, że pierwsza reprodukcja fotografii miała miejsce w gazecie „The New York Daily Graphic” w 1880 roku. Podążając dalej szlakiem historycznym powstania tabloidów natrafiamy na tzw. „żółtą prasę” („yellow press”), a więc gazety adresowane do prostego czytelnika. Sama nazwa zaś pochodzi od drukowanego żółtą farbą komiksu „The Yellow Kid”, który w sposób humorystyczny prezentował życie
w slumsach. Inna ciekawostka historyczna powiązana z tabloidami to pojawienie się
w Stanach Zjednoczonych dziennikarzy-skandalistów („muckers”), który zajmowali się opisem zbrodni i skandali z udziałem amerykańskich bogaczy w gazecie Wiliama Hearsta „San Francisco Examiner”. Była to gazeta piętnująca i opisująca kalifornijskie ciemne sprawki i niejasne układy miejscowej władzy oraz demaskująca postępy szefów wielkich firm (Bajka 2008: 138-142).

Pod koniec XIX wieku znaleźć możemy wyczerpujący przepis na stworzenie tabloidu. Tutaj pozwolę sobie zacytować słowa Murilla Goddarda: „Kilka krótkich informacji, parę sensacji lub też podwójne strony z przesadnymi pseudonaukowymi doniesieniami w tonie sensacyjnym, plus tej samej objętości reportaże o budzących grozę przestępstwach, do tego kilka stron ze świata teatru i variete z silnym zaakcentowaniem nóżek kobiecych, rady dla młodych dziewcząt i zakochanych, a ponadto sport, plotki towarzyskie i na koniec dodatki


z komiksami” (Bajka 2008: 143-144). Zaskakująco aktualne do dnia dzisiejszego.

Logika kształtowania się cech dzisiejszego tabloidu począwszy od końca wieku XVIII wygląda następująco: jeśli naszym głównym celem jest zysk, a więc sprzedanie jak największej ilości egzemplarzy, musimy dotrzeć do masowego odbiorcy. Stąd też podstawowymi atrybutami tabliodów są niska cena i szeroki krąg odbiorców z różnych warstw społecznych. Aby jednak potencjalny czytelnik zwrócił uwagę na naszą gazetę musimy przyciągnąć jego uwagę poprzez takie elementy graficzne jak duże krzykliwe tytuły, stosowanie mocnych kolorów (głownie żółtego i czerwonego) oraz wielkich ilustracji przy małej ilości tekstu. Kiedy już przyciągniemy uwagę czytelnika i kupi on naszą gazetę niezbędne wydaje się dostosowanie języka, jakim pisane są artykuły oraz poruszanej tematyki do poziomu odbiorcy (Rokosz 2009) (w praktyce obie te sfery ulegają prymitywizacji19). Jak radził Pulitzer „pisz tak, żeby rozumiała Cię Twoja służąca”(Bajka 2008: 138). Język jest więc prosty, a tematyka dotyczy życia przeciętnych ludzi, wydaje się wręcz, że tabloidy odkryły istnienie życia codziennego, tym samym je nobilitując. Jednocześnie dziennikarze poszukują skandali i afer, pozwalają sobie na zatarcie granic między życiem prywatnym a publicznym i przysłowiowe wchodzenie z butami w prywatność innych. Niestety często podają także informacje niesprawdzone i nieprawdziwe (Bajka 2008: 158).

Przyjrzyjmy się bliżej przykładowi z polskiej prasy. Jedną z najlepiej sprzedających się gazet w Polsce jest istniejący od 2003 roku „Fakt”, który osiąga jednorazowy nakład nawet 700 tys. Egzemplarzy (Ratuszniak 2009). W trakcie analizy na pierwszy rzut oka wysuwają się elementy graficzne charakterystyczne dla tabloidów tzn.: tytuły zajmujące do ¾ strony, przewaga ilustracji nad tekstem oraz mocne kolory. Do tego niska cena (za jeden egzemplarz zapłacimy mniej niż 2 zł) i tematyka skoncentrowana na życiu celebrytów (przykładowe tytuły artykułów z tej dziedziny to: „Połomskiego wkurzył terrorysta” (Fakt 2010a), „Wojciechowska: Podróże zniszczyły mi twarz” (Fakt 2010b), „Crawford gorąca jak nigdy” (Fakt 2010c), polityków („Tak pije Oleksy” (Fakt 2010d), „Tak Kazio pokochał Isabel” (Fakt 2010e), „Oto próżniacze życie ministra” (Fakt 2010f)) lub zwykłych ludzi („Strzelali do Jezusa i Maryi!” (Fakt 2010g), „Szok! 9-latka urodziła dziecko” (Fakt 2010h), „W mózgu pękł jej cewnik. Umierała 10 dni!” (Fakt 2010i). Język skandalu i sensacji dominuje w całej gazecie.

Wydaje się jednak, że tabloidyzacja ulega rozszerzeniu i obecnie dotyczy nie tylko klasycznych tabloidów, ale także codziennych gazet opiniotwórczych. Zarówno szata graficzna, jak i przyciągające tytuły oraz skandaliczne tematy stają się „chlebem powszednim” takich gazet jak Rzeczpospolita, czy Gazeta Wyborcza. Przyglądnijmy się zgodnie z przedstawionym powyżej schematem paru przykładom. Dziennikarze Rzeczpospolitej piszą o katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem: „Kontrolerzy wpadli w panikę?” (Rzeczpospolita 2010a), „Kontrolerzy też popełnili błędy?” (Rzeczpospolita 2010b) oraz „Kto okradł ofiarę katastrofy?” (Rzeczpospolita 2010c). Podają więc wiadomości, które brzmią sensacyjnej, ale wbrew wymogom etyki dziennikarskiej, nie zostały sprawdzone i stanowią jedynie domysły. Postępują zgodnie z prawami rynku mediów, według którego ten, kto pierwszy poda sensacyjną wiadomość może liczyć na największe zyski. Gazeta Wyborcza podaje tym czasem, że „Skauci mogą być tylko hetero” (Gazeta Wybrocza 2010a), „Call center Kaczyńskiego nie działa. Ktoś ukradł telefony” (Gazeta Wybrocza 2010b), a „ Chilijczycy w meczu z Hiszpanią - tańczyli i popełnili popisowe samobójstwo” (Gazeta Wyborcza 2010c). Na szczególna uwagę zasługuje tutaj szata graficzna – jaskrawe kolory, duże tytuły i fotografie. Ostatni wspomniany artykuł posiadał na przykład oprócz zdjęć z meczu także graficzne przedstawienie ustawienia na boisku, z kolorowymi koszulkami zamiast zawodników.



Tabloidyzacja telewizji

Dziś medioznawczy są pewni, że proces tabloidyzacji dotyka nie tylko prasę. Następnym medium, które należy, więc poddać analizie jest telewizja. Moim zdaniem za przełomowy pod tym względem można w przypadku Polski uznać rok 1997. Wtedy to ruszyła stacja TVN oraz jej sztandarowy program „Fakty”, wzorowany na amerykańskich programach informacyjnych. Opierał się on na zupełnie nowej formule, wprowadzając m.in. komentarze prowadzącego, elementy dramaturgii i sensacji, a także lżejszy sposób przedstawiania informacji. „Fakty” zrewolucjonizowały rynek medialny. Począwszy od 2004 roku nową formułę przejmują także inne programy tj. „Panorama” i „Wiadomości”. W ten sposób powstaje „faktoid”, czyli informacja „faktopodobna”, oparta o koncepcję informacyjnego show (Guzik 2005). Inną generalną tendencją jaką można zaobserwować w polskiej telewizji jest dominacja funkcji rozrywkowej (entertainment) nad innymi zadaniami TV i to we wszystkich gatunkach oraz formach telewizyjnych.

Jak stwierdza Neil Postman w swojej książce „Zabawić się na śmierć” środki komunikowania nie są tylko technicznymi urządzeniami do przenoszenia różnych treści, ale każdy z nich wywiera swoisty wpływ na orientacje intelektualne, sposoby opisywania rzeczywistości i wrażliwość ich użytkowników, a także na charakter publicznego dyskursu oraz całą kulturę. Telewizja zastępuje racjonalny dyskurs wszechogarniającą rozrywką. Problem polega nie na tym, że telewizja przedstawia nam rozrywkowe treści, ale na tym, że wszelka tematyka przedstawiana jest jako rozrywka. Postman twierdzi, że telewizja jawi się jako ideologia, która narzuca styl życia, układ stosunków między ludźmi i ideami. Jego zdaniem prowadzi to do sytuacji, w której telewizja wypacza naszą koncepcję programów informacyjnych, politycznej debaty, myśli religijnej, itp.(Postman 2005). W efekcie mamy do czynienia z powstaniem interesującej hybrydy, w której zaciera się granica między informacją a rozrywką, czyli tzw. infotainmentem. Jak podsumował to Tadeusz Jagodziński dla miesięcznika „Znak”: „świat "poważnych programów informacyjnych" i świat "rozrywki" zlewały się w jedno” (Jagodziński 2002).

W tym miejscu warto zarysować tło teoretyczne takiego stanu rzeczy. Pierre Bourdieu w swojej najnowszej książce pt. „O telewizji. Panowanie dziennikarstwa” dokładnie wyjaśnia fenomen tabliodyzacji telewizji. Należałoby zacząć od prostej obserwacji autora na gruncie francuskiego systemu społeczno-kulturowego. Zauważa on bowiem, że początek telewizyjnego serwisu informacyjnego we Francji jest poświęcony wynikom mistrzostw


w piłce nożnej, klęskom żywiołowym lub też najbardziej anegdotycznym i zrytualizowanym aspektom życia politycznego, co w efekcie tworzy polityczną pustkę i redukuje to, co się dzieje na świecie do anegdot lub plotek (Bourdieu 2009: 83). Telewizja nie dotyka żadnej istotnej sprawy, nie pokazuje tego, co powinna, a jeśli już pokazuje to, w taki sposób, że czyni to błahym i niezgodnym z rzeczywistością. Ponadto posługuje się sensacją (scoop, faits divers), spektakularnością, dramatyzmem i wyolbrzymianiem znaczeń (Bourdieu 2009: 42-45).

A wszystko po to, aby dotrzeć do jak najszerszej rzeszy odbiorców. Telewizja ma być narzędziem umasowienia, ma niwelować różnice i homogenizować widzów (Bourdieu 2009: 65). Stąd zdaniem Bourdieu wynika „dzisiejsza populistyczna spontaniczność i demagogiczna uległość wobec ludowego gustu”. Dominującym paradygmatem w telewizji jest program typu talk-show ukazujący skrawki życia oraz będący okazją do emocjonalnego obnażania, który może zaspokoić potrzebę podglądactwa i ekshibicjonizmu (Bourdiue 2009: 79-80). Kluczowe w teorii Bourdieu jest stwierdzenie, że w mediach panuje dyktatura oglądalności i telemetrii. (Bourdieu 2009: 54), która z kolei prowadzi do uniformizacji i banalizacji oferty telewizyjnej (Bourdieu 2009: 46). Osobiście odwołałabym się tutaj do wcześniej już przeze mnie wspomnianej chęci zysku oraz do procesów urynkowienia mediów. Pogoń za masowym odbiorcą wynika bowiem bezpośrednio z procesów komercjalizacji mediów.

W celu lepszego zobrazowania zjawiska tabloidyzacji telewizji posłużę się przykładem stacji TVN 24. Jest to najchętniej oglądany kanał tematyczny w Polsce (TNS OBOP 2009). W roku 2009 także jedno z najczęściej cytowanych mediów w Polsce – zazwyczaj w odniesieniu do ciekawostek, kultury, sztuki i rozrywki oraz działalności policji i przestępczości (Ratuszniak 2010). Oglądając TVN 24 dowiemy się m.in., że „Egipt oszalał” (TVN24 2010a), „Burmistrz złapał złodzieja, a policji uciekł” (TVN24 2010b), „Sikorski po zabiegu ma usztywnione kolano” (TVN24 2010c) oraz, że „Nadzieja jest suką” (TVN24 2010d). Jeśli zaś zdecydujemy się na poniedziałkowy program publicystyczny Sekielskiego i Mrozowskiego „ Teraz my” okaże się również, że „Polacy jedzą chemię”(TVN24 2009f), „Krupa spowiada się z krzyża i nagości” (TVN24 2009g), a agent Tomek próbował uwieść Weronikę M. (TVN24 2009h). Tematyka, często dotycząca życia prywatnego, niewiele odbiega więc od tego, co przeczytać można we wcześniej omawianej gazecie „Fakt”. Podobnie jak we Francji za wiadomość dnia można uznać sukcesy i porażki sportowe („Małysz znowu wielki” (TVN24 2010e), Mistrzostwa Europy
w Piłce Ręcznej). Jednocześnie ciągle widoczne na ekranie czerwone i żółte paski z napisami „z ostatniej chwili”, bądź „na żywo” do złudzenia przypominają tytuły z tabloidów. Dodatkowo ton i komentarze prowadzących nie pozostawiają widzowi złudzeń, że ma do czynienia z informacją niezwykłą.

Inny przełomowy moment w rozwoju telewizyjnej tabloidyzacji to pojawienie się programów realisty show, a więc takich, które stawiają człowieka w sytuacji kryzysowej,


a następnie poddają obserwacji jego zachowania. Za najsłynniejszą produkcję z cyklu reality show należy uznać program „Big Brother”, który w Polsce został po raz pierwszy wyemitowany w 2001 roku. Ówczesna przewodnicząca Rady Etyki Mediów wydała oświadczenie stwierdzające, że „Big Brother” to niedopuszczalna ingerencja w ludzką prywatność i intymność (Godzic 2005). Wydaje się, że program ten nie tylko potwierdził nadrzędną rolę funkcji rozrywkowej telewizji, ale także pozwolił na zupełne zamazanie granic między tym, co prywatne i publiczne.

Stąd wynika także popularność programów typu „kulisy”. Twórcy telewizacji śniadaniowej i informacyjnej nie ukrywają obecności licznych realizatorów, operatorów, kabli, czy słuchawki w uchu. W programach stricte rozrywkowych, takich jak na przykład kulisy „Tańca z gwiazdami”, chętnie pokazywane są przygotowania do programu, gdzie gwiazdy bez makijażu popełniają błędy, potykają się, wygłupiają i zabierają kamerzystę, aby towarzyszył im w prywatnych sytuacjach z dnia codziennego. Wszystko to w służbie rozrywki i walki o widza.

Co ciekawe Zygmunt Bauman uznaje realisty show za model współczesności. Ma on być oparty na modelu spektaklu, w którym dla uczestników reszta świata pozostaje niewidoczna. Jak pisze: „miliony oczu mogą naraz przyglądać się tajemnicom cudzych sypialń”. Towarzyszy temu mnogość emocji, obserwujemy zdarzenia, które podniecają, fascynują, szokują, wzburzają, ekscytują i irytują. Bauman zwraca także uwagę na pewien przymus jakim jest w realisty show rytuał publicznej spowiedzi (Bauman 2008).

Internet jako nowy obszar tabloidyzacji

Ostatnie medium jakie chciałabym zanalizować pod kątem tabloidyzacji to Internet. Występuje tutaj zjawisko nawiązujące do idei realisty show, gdzie użytkownicy mogą się nie tylko pokazywać, ale i podglądać. Chodzi mianowicie o portale społecznościowe (takie jak nasz-klasa.pl, fotka.pl, czy facebook.pl) i ich niesłabnącą popularność. Jak podają wyniki Megapanelu z lipca 2009 roku nasza-klasa nadal może liczyć na ponad 11mln użytkowników (Gontarek 2009), a Facebook prawie 6mln (Rzeczpospolita 2010d), gdzie swoje konta mają nie tylko „przeciętni” obywatele, ale także i naczelni polscy politycy, aktorzy i piosenkarze (m.in. Bronisław Komorowski, Anna Dymna, czy zespół Feel).

Ponadto jeśli wziąć pod uwagę dowolny portal horyzontalny (wp.pl, onet.pl, czy interia.pl), a więc z definicji wielotematyczny, szybko przekonamy się jak wiele ma on cech wspólnych z tabloidem. Większość informacji na stronie głównej dotyczy życia gwiazd, są one także najsilniej eksponowane poprzez fotografie i pogrubione tytuły. Twarz gwiazdy pojawia się w prawie wszystkich wyróżnionych działach tematycznych, tzn.: Polecane/ Warto zobaczyć, Rozrywka, Społeczność, Styl życia, Facet, Kobieta, Plotki, Sport, Telewizja Internetowa. Równocześnie rekordy popularności biją tzw. portale plotkarskie (pudelek.pl, pomponik.pl, kozaczek.pl) obnażające szczegóły z życia celebrytów. Zgodnie z modelem przyciągania i utrzymania uwagi, który nota bene pozwala mediom na osiąganie zysku z widowni, ważniejszy od treści, jakie pojawia się na tych stronach, jest sam fakt bycia znanym (Aronson 1994).

W tym miejscu warto zarysować jeden z możliwych mechanizmów wyjaśniających fenomen tabloidyzacji. Można powiedzieć, że starożytność była cywilizacją spektaklu. Miała za zadanie udostępnić wielkiej masie ludzi oglądanie niewielkiej liczby przedmiotów. Stąd licznie występujące w antyku świątynie, cyrki i teatry (Foucault 1993: 235-272). Następnie pojawił się panopticom i jego nadrzędny cel dostarczenia niewielu osobom, a nawet jednemu człowiekowi, natychmiastowego wglądu w masę ludzi. Przekształcona została sytuacja, w której wielu obserwowało nielicznych, w sytuację, gdy to nieliczni obserwują wielu. Należałoby więc za Zygmuntem Baumanem zadać pytanie: „Czy po epoce panopticonu jest jakieś życie?”. Bauman analizując współczesne społeczeństwo dochodzi do wniosku, że wraz z nieustannym rozwojem środków masowego przekazu przeszliśmy do innego okresu rozwoju ludzkości, synopticonu, który charakteryzuje się częściowym powrotem do cywilizacji spektaklu (Bauman 2008).

Owej trzeciej epoce nazwę nadał norweski socjolog prawa Thomas Mathiesen. Twierdzi on, że podglądanie ma naturę globalną. Dziś czynność oglądania odrywa patrzących od lokalnej rzeczywistości, nie wymaga stosowania przymusu, ale kusi. Znów wielu ogląda nielicznych, ci nieliczni zaś, zdaniem Mathiesena, to sławy należące do świata polityki, spotu, nauki, rozrywki lub po prostu specjaliści od informacji. Bauman wspomina nawet o kulcie celebrity, który stanowi, jego zdaniem, warunek płynnej nowoczesności. Celebrity to osoba znajdująca się na ustach wszystkich, powszechnie znana i, podobnie jak niegdyś męczennicy i bohaterowie, scalająca rozproszone zbiorowości ludzkie. W ten sposób powstają wspólnoty skupione wokół idoli, ale urojonych, luźnych, kruchych i ulotnych (Bauman 2008).

Zakończenie

Na koniec pozwolę sobie wprowadzić element subiektywny i zastanowić się jak można, czy też jak należy, oceniać tabloidyzację. Tomasz Goban – Klas mówi wprost o prymitywizacji języka oraz tematyki prezentowanej w mediach. Zupełnie jasne jest także stanowisko Pierre’a Bourdieu – choć media działają pod przykrywką demokratyzacji tabloidyzacja jest ich jawną banalizacją, która dodatkowo oddziałuje negatywnie na wszelkie inne pola kulturowe obniżając ich poziom. Bourdieu nawołuje do walki z takim stanem rzeczy lub co najmniej do próby jego negocjowania (Bourdieu 2009). O wiele trudniej jest ocenić jak tabloidyzację postrzega Zygmunt Bauman. Myślę, że odnosi się do niej dosyć neutralnie, jako do kolejnego procesu zachodzącego w ponowoczesności, który musi być obiektem obserwacji i analizy socjologa.

Osobiście widzę zarówno ciemną, jak i jasną stronę tabloidyzacji. Ta druga polega na wyjściu naprzeciw oczekiwaniom człowieka współczesnego – ciekawskiego konsumenta wrażeń, który żyje w świecie przepełnionym informacją, a jednocześnie lubi być uwodzony przez media. To także wyjście do przeciętnego widza/ czytelnika/ użytkownika, który przez lata mógł czuć się pomijany w ofercie medialnej kierowanej do elity (bogatej, wykształconej i szukającej obiektywnych informacji). Ciemna strona tabloidyzacji polega zaś na tym, że teraz to owa wyżej wspomniana „elita” może mieć problem ze znalezieniu dla siebie odpowiedniej prasy, programu telewizyjnego, czy strony Internetowej. Homogenizacja mediów jest szczególnie dotkliwa dla klas wyższych i średnich, którym sama rozrywka niestety nie wystarczy. Dla nich z pewnością tabloidyzacja stanowi synonim zakaźnej choroby, która zaraża i pożera coraz to nowe media.
BIBLIOGRAFIA

Aronson E., Wilson T. D., Aker R. M. (1994) Psychologia społeczna, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań.

Bajka Z. (2008) Prasa codzienna w USA i Europie w XIX i na początku XX wieku, w: Zbigniew Bajka, Historia mediów, Wyd. Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków, str. 129 -130, 138 -144, 158.

Bauman Z. (2008) Celebrity, Reality show, Synopticon, Czy po epoce panopticonu jest jakieś życie?, w: (red.) Mateusz Halawa, Paulina Wróbel, Bauman o popkulturze. Wypisy, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa.

Bosacki M., Skauci mogą być tylko hetero, „Gazeta Wyborcza”, http://wyborcza.pl/1,75477,8065704,Skauci_moga_byc_tylko_hetero.html (26 czerwca 2010a)

Bourdieu P. (2009) O telewizji. Panowanie dziennikarstwa, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, str. 42 – 83.

„Fakt”,, Połomskiego wkurzył terrorysta, http://www.efakt.pl/Polomskiego-wkurzyl-terrorysta,artykuly,63384,1.html (3 luty 2010a).

„Fakt”,, Wojciechowska: Podróże zniszczyły mi twarz, http://www.efakt.pl/Wojciechowska-Podroze-zniszczyly-mi-twarz,artykuly,63374,1.html (3 luty 2010b).„Fakt”,, Crawford gorąca jak nigdy, http://www.efakt.pl/Crawford-goraca-jak-nigdy,artykuly,63431,1.html (3 luty 2010c).

„Fakt”,, Tak Kazio pokochał Isabel, http://www.efakt.pl/Tak-Kazio-pokochal-Isabel,artykuly,63316,1.html (3 luty 2010d).

„Fakt”,, Strzelali do Jezusa i Maryi!, http://www.efakt.pl/Strzelali-do-Jezusa-i-Maryi-,artykuly,63472,1.html (3 luty 2010e).

„Fakt”,, Szok! 9-latka urodziła dziecko, http://www.efakt.pl/Szok-9-latka-urodzila-dziecko,artykuly,63467,1.html (3 luty 2010f).

„Fakt”,, W mózgu pękł jej cewnik. Umierała 10 dni!, http://www.efakt.pl/W-mozgu-pekl-jej-cewnik-Umierala-10-dni-,artykuly,63449,1.html (3 luty 2010g).

Foucault M. (1993) Panoptyzm, w: Michael Foucault Nadzorować i karać, Wyd. Biblioteka ALETHEIA, Warszawa, str. 235 -272.

„Gazeta Wyborcza”, Call center Kaczyńskiego nie działa. Ktoś ukradł telefony, http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8064068,Call_center_Kaczynskiego_nie_dziala__Ktos_ukradl_telefony.html (25 czerwca 2010b).

Gmyzs C., Kto okradł ofiarę katastrofy?, „Rzeczpospolita”, http://www.rp.pl/artykul/460202,490589.html (7 czerwca 2010c).

Godzic W. (2005) „Big Brother, czyli flirt telewizji z rzeczywistością”, [w:] (red.) Wiesław Godzic, 30 najważniejszych programów TV w Polsce, Wydawnictwo Trio, Warszawa. Gontarek Krzysztof, Megapanel: Lipiec 2009 - najpopularniejsze witryny tematyczne , http://di.com.pl/news/28846,0,Megapanel_Lipiec_2009_-_najpopularniejsze_witryny_tematyczne.html (15 wrzesień 2009).

Guzik K. (2005) Rewolucja Faktów i niusycyzacja telewizji, w: (red.) Wiesław Godzic, 30 najważniejszych programów TV w Polsce, Wydawnictwo Trio, Warszawa.

Jagodziński T. (2002) Przekleństwo info-rozrywki, „Miesięcznik Znak, nr 561.

Kazikiewicz M., Kowalczyk A., Tak pije Oleksy, „Fakt”,http://www.efakt.pl/Tak-pije-Oleksy,artykuly,63399,1.html (3 luty 2010).

Łęczek B., Oto próżniacze życie ministra, „Fakt”, http://www.efakt.pl/Oto-prozniacze-zycie-ministra,artykuly,63298,1.html (3 luty 2010).

Postman Neil (2002) Zabawić się na śmierć: Dyskurs publiczny w epoce show-businessu, Wyd. Muza, Warszawa.

Ratuszniak B., Instytut Monitorowania Mediów: Rzeczpospolita znów najbardziej opiniotwórcza, http://media2.pl/badania/61032-rzeczpospolita-znow-najbardziej-opiniotworcza.html (11 styczeń 2010).

Ratuszniak B., Związek Kontroli Dystrybucji Prasy: Sprzedaż Dziennika ciągle spada, http://media2.pl/badania/50926-zkdp:-sprzedaz-dziennika-ciagle-spada.html (20 marzec 2009).

Rokosz I. (2009) fragment niepublikowanego referatu pt. „Tabloidyzacji polityki” wygłoszonego 24 maja 2009 roku podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Media w Polsce – IV, czy I władza?”.

„Rzeczpospolita”, 5-6 mln użytkowników Facebooka w Polsce?, http://www.rp.pl/artykul/414808.html (4 stycznia 2010d).

„Rzeczpospolita”, Kontrolerzy wpadli w panikę?, http://www.rp.pl/artykul/489708_Kontrolerzy_wpadli_w_panike_.html (5 czerwca 2010a).

„Rzeczpospolita”, Kontrolerzy też popełnili błędy?, http://www.rp.pl/artykul/2,486250.html (28 maja 2010b).

Stec R., 2010. Chilijczycy w meczu z Hiszpanią - tańczyli i popełnili popisowe samobójstwo, „Gazeta Wyborcza”, http://www.sport.pl/sportGW/1,91756,8066975,MS_2010__Chilijczycy_w_meczu_z_Hiszpania___tanczyli.html (26 czerwca 2010c).

TNS OBOP, Rynek telewizyjny w 2008 roku – podsumowanie, http://www.tns-global.pl/centrum/archiwum_raportow/2009/2009-01#6366 (27 styczeń 2009).

TVN 24, Egipt oszalał, http://www.tvn24.pl/2305341,28385,0,0,1,wideo.html (3 luty 2010a).

TVN 24, Burmistrz złapał złodzieja, a policji uciekł, http://www.tvn24.pl/0,1641475,0,1,burmistrz-zlapal-zlodzieja--a-policji-uciekl,wiadomosc.html (3 luty 2010b).

TVN 24, Sikorski po zabiegu ma usztywnione kolano, http://www.tvn24.pl/12690,1641388,0,1,sikorski-po-zabiegu-ma-usztywnione-kolano,wiadomosc.html (3 luty 2010c).

TVN 24, Nadzieja jest suką, http://www.tvn24.pl/26086,1641082,0,1,nadzieja-jest-suka,wiadomosc.html (3 luty 2010d).

TVN 24, Małysz znowu wielki, http://www.tvn24.pl/0,1641472,0,1,malysz-znowu-wielki-a-teraz-juz-tylko-igrzyska,wiadomosc.html (3 luty 2010e).

TVN24, Polacy jedzą chemię, „Teraz my”, http://www.tvn24.pl/8952,1,terazmy.html (14 grudnia 2009f).

TVN24, Krupa spowiada się z krzyża i nagości, „Teraz my”, http://www.tvn24.pl/12690,1632548,0,1,krupa-spowiada-sie-z-krzyza-i-nagosci-chodzilo-o-halas,wiadomosc.html (7 grudnia 2009g).

TVN, Próbował mnie uwieść, „Teraz my”, http://www.tvn24.pl/8098,1,terazmy.html

(19 października 2009h).


KAROL HARATYK

SIECIOWA WŁADZA TŁUMU.

PRZEMIANY DEMOKRACJI W CZASACH REWOLUCJI MULTIMEDIALNEJ20

SŁOWA-KLUCZE

komunikowanie polityczne, internet, demokracja, e-demokracja, mediatyzacja polityki,



fun democracy
ABSTRAKT

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule konferencji „Media w Polsce – IV czy I władza” chciałbym przyjrzeć się V władzy, jaką według niektórych staje się internet, a dokładniej mówiąc – przyjrzę się wpływowi internetu na kształt demokracji. Jak wspomniałem, internet dopiero staje się V władzą; dlatego też przykłady, które przytoczę będą odnosiły się nie tylko Polski, a uogólnienia, które przedstawię należy traktować jako próbę wybiegnięcia myślą w przyszłość. Najpierw opiszę trzy kluczowe płaszczyzny, na których pod wpływem sieci przemianie ulec mogą relacje pomiędzy mediami masowymi i demokracją. Następnie zastanowię się nad ogólniejszymi implikacjami, jakie dla procesu politycznego niesie komunikowanie internetowe, po czym ponownie – tym razem bardziej krytycznym okiem – przyjrzę się wyróżnionym wcześniej relacjom.




1.

Ponad półtora wieku temu Alexis de Tocqueville napisał następujące słowa:


Pośród praw rządzących ludzkimi społeczeństwami istnieje takie, które wydaje mi się bardziej wyraźne i jasne niż wszystkie inne. Głosi ono, że po to, by ludzie pozostali cywilizowani (…) sztuka stowarzyszania się musi rozwijać się i doskonalić wśród nich jednocześnie ze wzrastaniem równości możliwości (Tocqueville 1976: 120)
Obecnie według Roberta Putnama sztuka stowarzyszania się przestała się rozwijać. W Samotnej grze w kręgle Putnam przytacza szereg danych statystycznych (od spadającego członkowstwa w organizacjach pozarządowych po zmieniające się wzorce spędzania wolnego czasu) świadczących o pojawiającym się kryzysie społeczeństwa obywatelskiego w Stanach Zjednoczonych.

Scott Heiferman pod wpływem lektury Samotnej gry w kręgle założył w 2001 roku serwis społecznościowy, który w założeniu miał wspierać nie tylko wirtualne, ale również w pełni terytorialne wspólnoty (http://www.npost.com/2004/04/20/interview-with-scott-heiferman-ceo-of-meetup/). Meetup.com jest serwisem, który pomaga sześciu milionom zarejestrowanych obecnie członkom w jedenastu i pół tysiąca miast na całym świecie organizować w niezwykle łatwy i szybki sposób różnego rodzaju kampanie, spotkania, czy też imprezy. Co ważne, spotkania te mają przede wszystkim wymiar lokalny. Na stronie portalu możemy przeczytać: “Meetup's mission is to revitalize local community and help people around the world self-organize” (http://www.meetup.com/about/).

Meetup.com pokazuje, że środki niezbędne do odbudowy sfery publicznej znajdują się w naszym zasięgu. Zarazem portal ten obnaża pewien paradoks globalizacji: Aby docenić lokalność, potrzebujemy dziś globalnej oprawy. W sposób jeszcze bardziej jaskrawy ten rys naszych czasów uwydatnia się, gdy przeglądamy portal Yellow Arrow (Żółta Strzałka). Znajdujemy w nim zdjęcia, relacje filmowe i opisy miejsc z całego świata (467 miast w 35 krajach), które według członków społeczności zasługiwały na to, aby ozdobić je naklejką z żółtą strzałką oraz umieścić je w sieci. Jak twierdzą twórcy portalu: „Yellow Arrow is a global public art project of local experiences” (http://yellowarrow.net/v3/).

2. polityka rozrywkowa

Wielu komentatorów postrzega jednak zwiększający się zasięg naszej komunikacji raczej jako dowód na wzrastającą „masowość” oraz wzrastające oddalenie, czy też telewidzenie jak to określa, Giovanni Sartori. Ten wybitny włoski politolog i medioznawca dziesięć lat temu napisał książkę Homo videns. Telewizja i postmyślenie, którą rozpoczyna następujący ustęp:


Żyjemy w czasach rewolucji multimedialnej. Rozwija się ona w wielu kierunkach (internet, komputery osobiste, cyberprzestrzeń), mających jednak charakterystyczny wspólny mianownik. Jest nim telewidzenie, widzenie na odległość (…) (Sartori 2007:13)
Dalej możemy przeczytać, że telewidzenie zmienia naturę człowieka, homo sapiens przekształca się w homo videns. Homo videns jest istotą, która myślenie abstrakcyjne zastępuje myśleniem wizualnym, a to właśnie od myślenia symbolicznego, abstrakcyjnego uzależniony jest nasz rozwój cywilizacyjny. „(…) U schyłku XX stulecia homo sapiens znalazł się w poważnym kryzysie; to kryzys utraty rozumu i zdolności poznawczych” (Sartori 2007: 36).

Krytyka mediatyzacji, amerykanizacji polityki, infotainmentu, marketingu politycznego jest stosunkowo powszechna wśród badaczy mediów. Sartori sięga głębiej, niż większość krytyków tych zjawisk, opisując towarzyszące im przemiany natury ludzkiej. Nie oddalając się jednak dalej od głównego tematu moich rozważań, główną linię krytyki zjawiska mediatyzacji polityki można za Gilles’em Lipovetskym streścić w sposób następujący: „W polityce funkcjonującej jako spektakl maskowane są fundamentalne problemy, czarujące osobowości zastępują programy polityczne, sparaliżowana zostaje zdolność do racjonalnego myślenia na rzecz emocjonalnych reakcji i irracjonalnych uczuć przyciągania i odpychania. (...) Dyskurs po prawej jak i po lewej stronie politycznej sceny staje się coraz bardziej homogeniczny (…)” (Lipovetsky 2002: 171).



3. polityka rozrywkowa w internecie

Czy wzrastające znaczenie internetu powinno nas skłonić do zmiany powyższego, niezwykle krytycznego opisu? Uważam, że możemy wyróżnić trzy podstawowe płaszczyzny które modyfikują relacje pomiędzy komunikowaniem medialnym a demokracją.

Po pierwsze, internet może stać się szkołą demokracji.

Po drugie, sieć dostarcza nam przestrzeni, w której rozwijać może się e-demokracja; dostarcza narzędzi, które – jeśli zechcemy z nich skorzystać – przybliżą naszą demokrację do zwykłego obywatela, uczynią ją w większym stopniu uczestniczącą i deliberatywną.

Po trzecie, internet pogłębia i dynamizuje te tendencje, które stanowią przyczynę krytyki zawierającej się w pojęciu mediatyzacji polityki. Zarazem jednak przemienia w takim stopniu naszą rozrywkę i naszą politykę, że nie sposób tendencji tych oceniać tak jednoznacznie, jak mogliśmy to czynić w epoce telewizji.


3.1 szkoła demokracji

W 2004 roku uwagę mediów przyciągnęła masowa gra internetowa The Sims Online. Umożliwiała ona stworzenie każdemu użytkownikowi wirtualnego odpowiednika własnej postaci. W ten sposób gra pozwalała na stworzenie własnego trójwymiarowego profilu (w odróżnieniu od „dwuwymiarowych” profili dostępnych na takich serwisach, jak FaceBook). W świecie gry – podobnie jak w świecie rzeczywistym – każdy mógł zawierać znajomości, podejmować pracę, inwestować zarobione wirtualne pieniądze, czy też zdobywać szacunek społeczny. W jednym z najstarszych miast gry w 2004 roku zorganizowano wybory prezydenckie. Miasto zamieszkiwało siedem tysięcy osób, co sprawiało, że stawka tej politycznej gry wydawała się mniej wirtualna, niż sama gra. Z dwóch powodów wybory te zasługują na naszą uwagę. Po pierwsze, jednym z dwóch kandydatów ubiegających się o urząd była osoba o 5 lat zbyt młoda, by głosować w prawdziwych wyborach. Po drugie, wkrótce okazało się, że kandydat który wygrał stworzył uprzednio nielegalny program komputerowy, który mu w tym pomógł (Jenkins 2007: 221-225).

Powyższy przykład pokazuje, że internet może stanowić w sposób całkiem bezpośredni szkołę demokracji (i to szkołę, w której zadaje się naprawdę trudne pytania). Ja jednak poprzez określenie „szkoła demokracji” chciałem wskazać przede wszystkim na fakt, że internet w coraz większym stopniu przejmuje tę funkcję, którą w liberalnej tradycji wywodzącej się od Johna Stuarta Milla przypisywano organizacjom pozarządowym – funkcję przygotowywania światłych obywateli, którzy są niezbędni do tego, aby demokracja mogła przetrwać. To właśnie z powodu erozji obywatelskości zarówno w Polsce, jak i w innych państwach demokratycznych coraz powszechniejsze stają się obawy o stan społeczeństwa obywatelskiego. Często jednak ów stan społeczeństwa obywatelskiego utożsamia się z liczebnością organizacji pozarządowych, co nie pozwala dojrzeć sposobów na przezwyciężenie obecnego kryzysu. Liczby 11 050 zarejestrowanych społeczności na polskim portalu Socjum (http://socjum.pl, dn. 22V2009) nie powinniśmy traktować jako powodu do zwiększenia o 10% oficjalnej liczby polskich stowarzyszeń. Powinniśmy jednak traktować ją jako powód do przyjęcia bardziej płynnej definicji społeczeństwa obywatelskiego i sfery publicznej.

Jeśli ktoś chciałby twierdzić, że portale takie, jak Nasza Klasa (11 mln członków; http://nasza-klasa.pl/, dn. 22V2009) czy Grono.net (1 900 000 członków; http://grono.net/pub/static/aboutus/, dn. 22V2009) przynależą zasadniczo do sfery rozrywki i jako takie nie niosą ze sobą żadnych implikacji politycznych, warto ponownie wspomnieć słowa Tocqueville’a: „Stowarzyszenia społeczne ułatwiają (…) powstawanie stowarzyszeń politycznych; wszelako z drugiej strony stowarzyszenia polityczne wyjątkowo rozwijają i udoskonalają stowarzyszenia społeczne” (Tocqueville 1976: 125). Potwierdzenia tej obserwacji dostarcza Meetup.com. Portal początkowo służył organizowaniu społeczności fanów oraz różnego rodzaju spotkań o charakterze towarzysko – rozrywkowym. W 2004 roku największą zarejestrowaną społecznością „fanów” na Meetup.com okazała się być jednak społeczność zwolenników pierwszego „internetowego” kandydata w amerykańskich wyborach (a raczej prawyborach) Howarda Deana (Jenkins 2007: 213). Na Grono.net pośród 200 tysięcy gron tematycznych (czyli dyskutujących na dany temat społeczności) znajdujemy prawie tysiąc poświęconych polityce (http://grono.net/chat/#comm/pc/catm/24/0/, dn. 22V2009).

O tym, że sieci społecznościowe mogą przerodzić się w sieci polityczne najdobitniej świadczy historia Partii Piratów. Portal The Pirate Bay (http://thepiratebay.org/) służy nielegalnemu dzieleniu się plikami (głównie muzycznymi i filmowymi). Wokół tej szwedzkiej strony powstała społeczność, która zapragnęła przeciwstawić się dominującej definicji wolności. W 2006 roku w Szwecji powstała Partia Piratów. W 2009 roku pod względem liczby członków stanowiła ona czwartą siłę polityczną w tym kraju (Nowacka-Isaksson 2009). Co więcej, stała się międzynarodowym ruchem politycznym, w którym uczestniczą partie i organizacje z 41 państw, w tym polska Partia Piratów (http://www.pp-international.net/members, dn. 1II2010). W 2009 roku szwedzka Piratpartiet zdobyła jeden mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ponadto, w Polsce istnieje Internetowa Partia Ludzi Normalnych (http://ipln.org/).

Powyższe przykłady pokazują, że nawet najdalsze od polityki i sfery publicznej (w jej tradycyjnym rozumieniu) działania posiadają potencjał obywatelski, a rozrywka może przerodzić się w politykę. Jeśli dostrzegamy dziś zanik sfery publicznej i społeczeństwa obywatelskiego, powinniśmy się zwrócić w stronę wirtualnej sfery publicznej oraz wirtualnego społeczeństwa obywatelskiego.



3.2 e-demokracja

Związki pomiędzy internetem oraz demokracją można pojmować jednak również w dużo bardziej bezpośredni sposób. Zwolennicy e-demokracji w internecie widzą szansę na odrodzenie się demokracji i obywatelskości. Sieć likwiduje bariery czasu, skali, wiedzy i dostępu, które dawniej (i jeszcze obecnie) oddalały podejmowanie decyzji od zwykłego obywatela (Street 2006: 186). Dzięki internetowi zyskujemy techniczne narzędzie pozwalające nam ominąć problemy, jakie wiążą się ze zgromadzeniem dużej liczby obywateli w jednym miejscu i o tym samym czasie. Ponadto, internet pozwala w szybki i łatwy sposób uzupełnić braki informacji, jak również ma być mniej podatny na wpływ nierówności w dystrybucji zasobów w społeczeństwie (bariera dostępu).

W rzeczywistości jednak wyeliminowanie wszystkich przedstawionych wyżej barier nie likwiduje podstawowej bariery na drodze do demokracji uczestniczącej: problemu uczestnictwa. Jak istotny jest to problem pokazują badania Centrum Analiz Regionalnych.

W ramach realizowanego obecnie programu Nowe polis CAR wybrało jedną z najbardziej „obywatelskich” gmin w Małopolsce, Liszki, aby wdrożyć tam mechanizmy elektronicznej demokracji bezpośredniej. Mieszkańcy gminy na specjalnie przygotowanej stronie internetowej mogą głosować w sprawach dotyczących ich społeczności, jak i wyrażać swoje poglądy w kwestiach ogólnospołecznych. Głosowanie odbywa się od 6 stycznia 2009 roku. Uprawnionych do głosowania jest 1300 mieszkańców gminy, jednak tylko 250 osób zgodziło się wziąć udział w eksperymencie. Regularnie głosuje natomiast niecałe 20 osób21.



3.3. internetowa mediatyzacja polityki

Krytycy koncepcji elektronicznej demokracji twierdzą, że rozwiązując przy pomocy internetu techniczne problemu, jakie wiążą się z procesem zdobywania wiedzy i podejmowania decyzji, w rzeczywistości pogłębiamy najistotniejsze problemy wpsółczesnych demokracji. Demokracja w internecie zmierza nie w stronę zwiększonego uczestnictwa i deliberacji, ale w stronę zwiększonego infotainmentu. Powinniśmy się spodziewać rozwoju nie stabilnych wspólnot internetowych projektowanych w ramach community informatics ale raczej fan communities. Zamiast koncentrować się na zagadnieniach politycznych (issue voting), skupiamy się w coraz większym stopniu wokół postaci, sloganów, czy wręcz dowcipów związanych z polityką. Najpopularniejszym politycznym gronem na Grono.net jest Loża Szyderców (ponad 10 tysięcy członków), na której panuje dosyć ironiczne podejście do kwestii politycznych; (http://grono.net/lozaszydercow/). Ponadto, internet zdejmuje z nas część odpowiedzialności; dlatego też, możemy nie odczuwać wyrzutów sumienia pobierając nielegalnie filmy ze strony Pirate Bay. Internet może prowadzić również do zbiorowego braku odpowiedzialności, jakim według niektórych (aczkolwiek nie według autora tego artykułu) jest inicjatywa Partii Piratów. Nawet prowadzenie kampanii wyborczej w internecie wydaje się być mniej odpowiedzialne. Porównując internetowe i telewizyjne spoty wyborcze kandydatów do Parlamentu Europejskiego trudno jest nie odnieść wrażenia, że sieć prowadzi do trywializacji polityki sięgającej zdecydowanie poniżej poziomu, do którego przyzwyczaiła nas telewizja.



4. metafora internetu

Neil Postman twierdzi: „Nasze media są naszymi metaforami. Nasze metafory tworzą treść kultury” (Postman 2006: 35). Nie popadając w determinizm technologiczny chciałbym w tym miejscu zastanowić się, jaką metaforę stanowi internet, czy internet jest medium, metaforą która sprzyja demokracji.

W latach dziewięćdziesiątych powszechnie internet traktowano jako technologiczne uosobienie pełnej wolności. W konsekwencji, internet uważano nie tyle za sferę demokracji, co wręcz anarchii. Niektórzy uważali, że wirtualna anarchia może pogłębić realną demokrację; byli jednak i tacy, którzy sądzili, że te dwa światy stoją ze sobą w sprzeczności. Dziś natomiast coraz częściej pojawiają się głosy przeciwne: internetowa anarchia przerodziła się w autorytaryzm (ewolucja ustrojów, którą przewidywał już Platon). Dawne relacje władzy i nierówności znajdują swoje bezpośrednie (lub spotęgowane) odzwierciedlenie w sieci. Personalizacja, która stała się nowym hasłem marketingu, łatwo może się przerodzić w inwigilację i to zarówno ze strony państwa, jak i korporacji transnarodowych. Do rangi symbolu urasta planowane od 2010 roku uruchomienie przez Uniwersytet londyńskiego City (City University) pierwszych na świecie magisterskich studiów poświęconych inwigilacji (http://www.rp.pl/artykul/25,291472_Studia_z_inwigilacji_na_londynskim_uniwersytecie.html).

W wirtualnej rzeczywistości zagrożona staje się nie tylko nasza prywatność, ale i nasza wolność. Rosnąca obecność konglomeratów medialnych w internecie stawia pod znakiem zapytania możliwość podejmowania w pełni spontanicznych działań. Wiele form aktywności, które wydają się mieć charakter oddolny w rzeczywistości jest inspirowanych odgórnie (np. społeczności fanów powstające z inicjatywy studiów filmowych, czy akcje protestacyjne wobec działań rządów wspierane po cichu przez opozycyjne partie). Ponadto, internetu nie sposób postrzegać jako sfery wolności również z powodu wykluczenia cyfrowego, nowego pojęcia, które nie pozwala nam zapomnieć o dawnym pojęciu klasy społecznej.

W rzeczywistości jednak nie powinny nas zadowalać tak proste odpowiedzi na pytanie, jaka stanie się nasza rzeczywistość realna pod wpływem rzeczywistości wirtualnej. Ta druga jest bowiem nie mniej skomplikowana, niż ta pierwsza; wywołuje w związku z tym wielorakie i sprzeczne efekty. John Street pisze, że „stosunki polityczne są uzależnione od struktur komunikacyjnych, umożliwiających ich istnienie”(Street 2006: 195). Jaki charakter mają więc struktury komunikacyjne, poprzez które w coraz większym stopniu zapośredniczony będzie nasz proces polityczny?

5. otwartość internetu

Internet ma charakter otwarty w dwojakim sensie: inkluzywności i płynności. Inkluzywność ta jest jednak ograniczona. Nawet jeśli sieć nie umożliwia każdemu z nas być słyszanym, pozwala każdemu mówić, stwarza warunki swobodnej autoekspresji22. Nie jest prawdą, iż zawsze mieliśmy możliwość mówić niekoniecznie będąc słyszanymi. Niewielu z nas odważyłoby się stanąć na rogu ulicy, by głosić ważne dla nas poglądy, prezentować swoje zdjęcia, czy po prostu dzielić się treścią minionego dnia. W internecie poczucie zażenowania i wstydu zastępuje natomiast nadzieja, że może właśnie na mój blog, wpis, komentarz zwróci ktoś uwagę.

Ową autoekspresję należy rozumieć tutaj w sposób dwojaki: Po pierwsze, internet pozwala każdemu jako pojedynczej jednostce wyrażać ważne dla niego poglądy i rozpowszechniać ważne dla niego informacje. Po drugie, stwarza każdemu warunki do wyrażania poglądów jako członkowi społeczności. Sieć sieci, jaką jest internet umożliwia stanie się elementem wielu sieci, wielu różnych grup, stowarzyszeń, ruchów społecznych, czy nawet społeczności fanów lub graczy. Internet to sieć sieci w odróżnieniu od agregatu jednostek, jakim była „opinia publiczna” epoki telewizji. Akcentując sieciowy charakter internetu nie powinniśmy jednak zapominać o tym, że możliwość mówienia jest w rzeczywistości nie mniej ważna, niż możliwość bycia słyszanym. Ta pierwsza umożliwia nam nie tylko rozładowanie frustracji, ale i rozbudza potrzebę aktywnego uczestnictwa w sferze publicznej. Aktywne uczestnictwo i wywieranie wpływu są jednak możliwe przede wszystkim poprzez sieci społeczne. W ten sposób efekt psychologiczny, jaki wiąże się z indywidualną ekspresją, prowadzi do efektu społecznego, jakim jest powstanie społeczeństwa sieci obywatelskich.

Co więcej, Diagnoza internetu wykazała, że w Polsce „internauci rzadziej niż osoby nie korzystające z sieci mają trudności z określeniem swoich opinii czy preferencji.” Jak twierdzi współautor tych badań Wojciech Ciemniewski: „Ma to związek z wykształceniem użytkowników sieci, a także wynika z dwukierunkowego charakteru komunikacji internetowej”. Internet wymusza na użytkownikach aktywne poszukiwanie informacji, zarazem dzięki możliwości wyrażania własnych opinii, poglądy internautów stają się bardziej skrystalizowane, niż osób niekorzystających z sieci (Ciemniewski 2009).

Nie uważam jednak, aby internet stwarzał warunki dla odrodzenia się republikańskiej idei obywatelstwa, która pobrzmiewa nieraz w pismach zwolenników elektronicznej demokracji bezpośredniej, czy uczestniczącej. Wręcz odwrotnie, pod wpływem internetu zarówno pojęcie „obywatelstwa”, jak i „społeczeństwa obywatelskiego” nabierają nowego znaczenia. Dziś nie trzeba już posiadać książeczki członkowskiej formalnej organizacji, aby być elementem społeczeństwa obywatelskiego. Ci którzy cytują liczby wskazujące na spadek członkowstwa w organizacjach pozarządowych nie dostrzegają przemiany aktywności obywatelskiej, jaka współcześnie się dokonuje. Claus Offe pierwsze symptomy tej przemiany opisał za pomocą pojęcia polityki pozainstytucjonalnej, czyli polityki uprawianej poza instytucjonalnymi kanałami, niekoniecznie przez tradycyjnych aktorów (takich jak organizacje robotników). Polityka pozainstytucjonalna to przykładowo polityka bojkotów konsumenckich i protestów mobilizujących do – często chwilowej i niesformalizowanej – aktywności politycznej szerokie rzesze społeczeństwa (Offe 2006)

Pojęcie polityki pozainstytucjonalnej kieruje naszą uwagę w stronę drugiego wymiaru otwartość, jakim jest płynność. Płynność oznacza, że społeczności internetowe przechodzą przyspieszony cykl narodzin i śmierci. Przykładowo, utworzony w listopadzie 2006 roku portal Nasza Klasa liczy 11 mln członków, jednak już obecnie pojawiają się przypuszczenia, iż zaczyna on tracić swych członków. Wspomniana gra The Sims Online, zdobywca w 2002 roku prestiżowej Game Critics Award, została zamknięta w 2008 roku z powodu utraty popularności.

Zarazem, przywołane na początku przykłady Meetup.com oraz Yellow Arrow pokazują, że niezależnie od tego jak nasze działania będą miały lokalny charakter, współkształtować będzie je globalny kontekst. Niezależnie od tego jak bardzo lokalna by nie była dana komórka społeczeństwa obywatelskiego, jej lokalność w coraz większym stopniu zapośredniczona będzie przez globalność.

Rozwiązanie tego paradoksu znajdujemy ponownie w rozważaniach Tocqueville’a: „(…) tysiąc obywateli nie widzi powodu, dla którego mieliby się jednoczyć – dziesięć tysięcy dostrzeże go z łatwością” (Tocqueville 1976: 126)

Na koniec chciałbym powrócić do koncepcji homo videns Giovanniego Sartori. Zarysowane powyżej tendencje jeszcze bardziej oddalają nas od tego wszystkiego, co było związane z Galaktyką Gutenberga (posługując się określeniem epoki druku ukutym przez Marshalla McLuhana). Sartori miał rację przewidując, iż media elektroniczne zwiększą znaczenie telewidzenia, telegeniczności oraz kultury obrazu. Nie miał jednak racji twierdząc, iż będzie to jedyny wpływ tych przemian technologicznych.

Aby uzmysłowić paradoksalny charakter przemian homo videns pozwolę sobie przywołać pewne wydarzenie. Niedawno grupa francuskich użytkowników serwisu społecznościowego Facebook zebrała się pod Arche de la Défense w Paryżu, aby z transparentami zaprotestować przeciwko zmianom w wyglądzie strony.

Możemy powyższy przykład potraktować jako egzotyczne potwierdzenie słów Sartoriego, iż „obywatele globalnej wioski to tylko mnogość marginalnych grupek (…) które pojawiają się i gasną z ogromną łatwością, zaangażowane wokół spraw tyleż błahych, ile dziwacznych” (Sartori 2007: 70).

Możemy ten przykład potraktować jednak również jako symptom ogólniejszej przemiany: Nigdy wcześniej nie było możliwe gromadzenie się wokół spraw tak błahych i dziwacznych lub też – wyrażając tę samą myśl innymi słowami – wokół spraw tak bardzo dalekich od zasadniczej treści naszego codziennego życia. Protesty spowodowane zmianą wyglądu strony internetowej, alterglobalistyczne antyszczyty towarzyszące szczytom G-8, czy odbywające się w Europie demonstracje poparcia dla powstania Zapatystów w meksykańskim stanie Chiapas rzeczywiście nie mogłyby się odbyć w epoce druku, gdyż dotyczą spraw zbyt dalekich od naszego codziennego życia. Zarazem jednak nasze problemy w coraz większym stopniu dotyczyć będą właśnie spraw dalekich od naszego codziennego życia.




Podsumowanie

Sądzę, że w epoce internetu nie powinniśmy oczekiwać narodzin uczestniczącej, czy deliberatywnej e-demokracji. To czego możemy się spodziewać, to wzmocnienie tendencji od dawna leżących u podstaw krytykowanego powszechnie zjawiska mediatyzacji polityki. Mediatyzacja ta będzie jednak pogłębiać się w nowym środowisku: otwartych struktur, płynnej organizacji, inkluzywności. Dzięki temu stanie się nie tylko opakowywaniem braku wizji politycznej w medialne pseudo-wydarzenie, ale stanie również szansą na przemianę naszej polityczności. Mediatyzacja polityki jest krytykowana głównie jako przejaw słabości polityki. W tym stopniu, w jakim o polityce decydują media, władzy politycznej pozbawieni są „właściwi” decydenci. Jest to tendencja tym bardziej niebezpieczna, im większa następuje koncentracja własności w sferze produkcji medialnej. Tendencja ta jest jednak zarazem tym bardziej obiecująca, w im większym stopniu o kształcie produkcji medialnej decydują zwykli ludzie (nie obywatele, czy konsumenci – ale nierozerwalnie związani obywatele-konsumenci). Przypomnijmy, że jedną z głównych cech odróżniających Web 2.0 od klasycznego modelu komunikacji internetowej jest tworzenie zawartości medialnej przez użytkowników (strony typu wiki, dziennikarstwo obywatelskie, YouTube, serwisy społecznościowe, blogosfera...). Niezależnie od stopnia koncentracji własności infrastruktury internetowej, ten typ komunikacji wzmacnia pluralizm, jak i siłę oddziaływania zwykłych obywateli.

Uważam, że e-demokracja będzie przypominać w większym stopniu rządy tłumu, niż deliberującego gremium, czy agory, na której wszyscy włączają się w proces podejmowania decyzji. E-demokracja nie będzie jednak wypełniona polityką tłumu-masy epoki telewizji ale raczej umożliwi realizowanie polityki tłumu-sieci, który jest w istocie przeciwieństwem tego pierwszego.

BIBILIOGRAFIA

Allan S. (2008) Newsy w sieci : internet i dziennikarstwo, przekł. A. Sadza, Kraków : Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Benkler Y. (2008) Bogactwo sieci. Jak produkcja społeczna zmienia rynki i wolność, przeł. R. Próchniak, Warszawa: Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne.

Frey B. (2003) Flexible Citizenship for a Global Society, w: “Politics Philosophy Economics”, vol. 2, ss. 93-114.

Gurnstein M. (2007) What Is Community Informatics (and Why Does It Matter), Mediolan, Polimetrica.

Jenkins H. (2007) Kultura konwergencji: zderzenie starych i nowych mediów, przeł. M. Bernatowicz, M. Filiciak, Warszawa, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne.

Lipovetsky G. (2002) The empire of fashion: dressing modern democracy, przeł. C. Porter, Princeton, Princeton University Press.

Lombard D. (2009), Globalna wioska cyfrowa: drugie życie sieci, przeł. J. Hutyra, Warszawa, MT Biznes.

Offe C. (2006) Nowe ruchy społeczne: przekraczanie granic polityki instytucjonalnej, w: Kucia M., Sztompka P. (red.) Socjologia: lektury, Kraków, Znak.

Postman N. (2002) Zabawić się na śmierć: dyskurs publiczny w epoce show-businessu, przeł. L. Niedzielski, Warszawa, Muza.

Putnam R. (2008) Samotna gra w kręgle, przeł. P. Sadura, S. Szymański, Warszawa, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne.

Sartori G. (2007) Homo videns: telewizja i postmyślenie, przeł. J. Uszyński, Warszawa, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Street J. (2006) Mass media, polityka, demokracja, przekł. T. D. Lubański, Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tocqueville A. de (1976) O demokracji w Ameryce, przeł. M. Król, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy.

Zoonen L. (2004) Imagining the Fan Democracy, w: “European Journal of Communication”, vol 19, ss. 39-52.
Prasa

Ciemniewski W. (2009), Internauci widzą gospodarkę i politykę w jasnym świetle, „Gazeta Wyborcza”: http://wyborcza.pl/1,76842,6332454,Internauci_widza_gospodarke_i_polityke_w_jasnym_swietle.html.

Nowacka-Isaksson A. (2009), Partia Piratów rośnie w siłę, „Rzeczpospolita”, 22.04.2009.

Studia z inwigilacji na londynskim uniwersytecie, „Rzeczpospolita”: http://www.rp.pl/artykul/25,291472_Studia_z_inwigilacji_na_londynskim_uniwersytecie.html, dn. 15IV2009.


Internet

http://en.wikipedia.org/wiki/Pirate_Party#International

http://grono.net/pub/static/aboutus/, dn. 22V2009.

http://ipln.org/, dn. 22V2009.

http://www.meetup.com/about/, dn. 22V2009.



http://nasza-klasa.pl/, dn. 22V2009.

http://www.npost.com/2004/04/20/interview-with-scott-heiferman-ceo-of-meetup/, dn. 22V2009.

http://www.partiapiratow.org.pl, dn. 22V2009

http://www.pp-international.net/members, dn. 1II2010.

http://socjum.pl, dn. 22V2009.

http://thepiratebay.org/, dn. 22V2009.

http://yellowarrow.net/v3/, dn. 22V2009.


W stronę definicji płci społeczno-kulturowej – władza mediów w sferze społecznej

MAGDALENA KAŃSKA

VISUAL KEI JAKO PRZYKŁAD TRANSGENDEROWYCH WIZERUNKÓW JAPOŃSKICH MĘŻCZYZN

SŁOWA-KLUCZE

nowa męskość, Japonia, transgenderyzm, androgynia, muzyka rockowa, visual kei,

visual rock
ABSTRAKT

This article concentrates on the problem of new masculinity in Japan in the aspect of androgyny in the looks of young Japanese men, especially musicians representing the rock music genre called Visual – kei. It shows that this modern tendency toward androgyny is not completely new, but deeply rooted in Japanese tradition. It also deals with the role that visual kei images play in transforming the modern image of Japanese men and with associations between visual rock and gender relations in Japanese society.

Współczesne standardy męskości w Japonii niewątpliwie szokować mogą zachodnich obserwatorów. W mediach, jak również na ulicach, spotkać można często młodych mężczyzn, których wizerunek odbiega znacznie od zachodniego ideału macho i przywodzi na myśl raczej skojarzenia z „kobiecością”. Podczas gdy odczytywać to można jako objaw kryzysu męskości, jaki wedle niektórych badaczy panuje teraz na świecie, trzeba pamiętać, że Japonia ma bogatą tradycję transgenderowych wizerunków męskich i właśnie to wydaje się mieć duży wpływ na kreację tamtejszych wzorów męskości do dziś.


Męskość w Japonii zarys kategorii

Badacze studiów nad męskością wyodrębniają dwa jej paradygmaty – klasyczny i nowy – wedle których kategoryzować można poszczególne jej typy. Również w Japonii ów zachodni ze względu na swoje korzenie podział znajduje swoje zastosowanie. Paradygmat tradycyjny według Krzysztofa Arcimowicza definiuje męskość poprzez dominację i specjalizację w określonych dziedzinach, dualizm ról płciowych, asymetryczności cech męskich i kobiecych, oraz przymus tłumienia uczuć i emocji (2003: 28). Jest to typ reprezentowany w Japonii przez tzw. salarymanów – pracowników dużych firm czy koncernów lub też biurokracji państwowej – reprezentantów klasy białych kołnierzyków. Typ ten bardzo szybko stał się dominującym ideologicznie wzorem, najczęściej kojarzonym z japońskim mężczyzną nie tylko w kraju ale też i poza nim (Roberson 2003:1). Kategoria salaryman jest właściwie zbitką ideologii nacjonalistycznej, klasowej i seksualnej (Roberson 2003:5). Jest też typem męskości hegemonicznej w Japonii, co oznacza, że jest modelem normatywnym, odzwierciedlającym najbardziej akceptowany i pożądany sposób bycia mężczyzną w danym czasie i miejscu (Connell, Messerschmidt:2005:832). Ów klasyczny wzór wydaje się dominować nadal, mimo iż większość Japończyków nie pracuje w wielkich korporacjach ani nie są oni reprezentantami klasy białych kołnierzyków (Roberson 2005:370).

Tradycyjny paradygmat długo pozostawał jedynym „poprawnym” sposobem odgrywania męskości. Jednak wraz z rozmaitymi zmianami społecznymi, ekonomicznymi czy politycznymi na arenie pojawił się całkiem inny, nowy wzór męskości. Podczas gdy paradygmat tradycyjny jest konstruktem stałym i jednolitym, ów nowy zakłada zmienność i różnorodność, równość oraz partnerstwo mężczyzn i kobiet, prawo do samorealizacji i wolnego wyboru (Acimowicz 2003: 28). Nowy paradygmat – w przeciwieństwie do klasycznego – daje każdemu dowolność w kreowaniu własnej męskości. Na pytanie „co znaczy być mężczyzną?” każdy może odpowiedzieć sobie sam. Może więc zdecydować się nawet na akceptację elementów kulturowo uznawanych za „kobiece” i skłonić się bardziej w stronę androgynicznego modelu męskości (Arcimowicz 2003: 44). Zarówno tradycyjny, jaki i nowy wzór współistnieją nadal w społeczeństwie japońskim. Model hegemoniczny, mimo że traci powoli swoją dominująca pozycję, nadal przeważa w starszym pokoleniu. Jednak młodzi Japończycy coraz częściej szukają nowych sposobów konstruowania swojej tożsamości.

Owa przemiana pokoleniowa widoczna jest choćby w sposobie oceniania mężczyzn. Podczas gdy poprzednia generacja oceniała ich głównie poprzez osiągnięcia zawodowe, dochody, pozycje społeczną, charakter i inne kryteria społeczne, dzisiejsi mężczyźni bardziej przejmują się swoją urodą i atrakcyjnością seksualną (Miller 2003: 37). Jedną z oznak tego procesu jest niespotykany jak dotąd rozwój przemysłu kosmetycznego dla mężczyzn. Firmy kosmetyczne tworzą specjalne linie produktów dla mężczyzn, a na terenie całego kraju otwierają się męskie salony piękności, oferujące swoim klientom pełen zakres usług, począwszy od układania fryzur, oczyszczania skóry, maseczek, aż po manicure i makijaż (Miller 2003: 39). Coraz częstsze są też wśród mężczyzn operacje plastyczne.



Transgenderowe wizerunki japońskich mężczyzn

Już sam fakt stosowania kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych uznawany jest za czynność „kobiecą”. Co więcej wizerunek do jakiego dążą Japończycy zawiera w sobie wiele elementów androgynicznych. Gładkie, ogolone ciało, wyregulowane brwi, farbowane włosy – do czego w badaniu przeprowadzonym w 1997 roku przyznało się 65 procent ankietowanych (Miller 2003: 48) – fantazyjne fryzury, kolczyki, pierścionki i inne elementy biżuterii to tylko niektóre z aspektów feminizacji męskiego wizerunku w Japonii. Androgynia, o jakiej tu mowa to jednak nie biologiczna charakterystyka, ale – jak pisze Judith Butler: „zewnętrzna polityka ciała” i stosowanie wyznaczników genderowych, takich jak ubiór, gesty czy mowa, w sposób, który podważa stabilność systemu sex-gender opartego na damsko-męskiej dychotomii (1990, za Robertson 1992: 419). W aspekcie społecznym zjawiska możemy również mówić o transgenderyzmie, ale w jego szerszym rozumieniu. Nie oznacza to wiec odczuwania przez daną osobę potrzeby życia w innej płci, ale „praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim rozumieniu transgenderysta to osoba, której prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań, w których ta osoba żyje” (Trans-fuzja..., 2007).

Moda na zespoły rockowe, aktorów czy innych mężczyzn przełamujących konwencje męskości w tradycyjnym rozumieniu i adaptujących elementy „kobiece” do swojego wizerunku nie jest czymś nowym w Japonii. Paul Varley stwierdza, że owo upodobanie do androgyniczności wynika w części z tradycyjnego ubioru japońskiego (2006: 339). Kimona męskie i żeńskie zawsze były do siebie podobne, więc przynajmniej sfera ubioru nie niosła ze sobą wyraźnych wyznaczników genderowych. Wedle Gary’ego Leuppa owa fascynacja androgynią ma jeszcze głębsze korzenie. Postaci o nieokreślonej płci pojawiały się już w wierzeniach buddyjskich i shinto, począwszy od kultu fallicznego bóstwa Dōsojin, którego wizerunki pozbawione były płci, po bodhisattwę Kannon, który w Indiach czczony był jako mężczyzna, w Japonii zaś stał się kobietą (1995: 175). Najważniejszym przykładem jest jednak teatr kabuki ze swoimi onnagata, czyli aktorami specjalizującymi się w odgrywaniu postaci kobiecych.

Kabuki było pierwotnie teatrem kobiecym. Jednak wskutek zbyt silnego powiązania z prostytucją występy kobiet na scenach teatralnych zostały zakazane zaledwie 26 lat po powstaniu teatru, a ich rolę zajęli młodzi chłopcy. Usunięcie kobiet ze sceny spowodowało, że chłopcy stali się dla widzów obiektem pożądania. Musieli oczywiście odznaczać się wyjątkową urodą, widownia wymagała jednak od nich dodatkowo zmysłowości i uwodzicielskości, przewyższającej nawet tę kobiecą (Kawatake 2003: 131). Ich czar był tak wielki, że oddziaływał nawet na wojowników i duchownych, o których mówiło się, że porzucali niekiedy swoje świątynie i podróżowali po kraju, podążając za młodymi aktorami (Kawatake 2003: 132). Wskutek dalszych przeobrażeń teatru ukształtowały się w końcu ścisłe typy ról, w tym onnagata. Często mówi się, że aktorzy onnagata również poza sceną utrzymywali swoją kobiecą tożsamość, angażując się nieraz w związki homoseksualne, przejmując gesty, sposób poruszania się, język i wygląd kobiet. Używali kobiecego słownictwa, jak również tonu głosu charakterystycznego bardziej dla kobiet niż dla mężczyzn. Włosy układali w specyficzny sposób przypominający uczesanie kobiece. Młodzi onnagata nosili ponoć nawet furisode – typ kimona noszonego przez młode dziewczęta (Shiveley 1979: 41).

Od okresu Meiji (1868 - 1912) – rozwoju Japonii i wzorowania się na ideałach zachodnich – wszelkie kobiece cechy w mężczyznach były ukrywane i piętnowane. Jednak androgyniczne wizerunki, już nie związane z teatrem kabuki, znów pojawiły się tuż po drugiej wojnie światowej. Jedną z takich postaci jest Miwa Akihiro – piosenkarz, aktor, pisarz, reżyser, drag queen, ale też osobowość telewizyjna (Ryall 2006). Rozpoczął swoją karierę w latach 50-tych występując jako piosenkarz kabaretowy w klubach w Tokio. Już jego starsze zdjęcia pokazują, że zarówno ubiór jak i fryzury, czy makijaż były niesłychanie kobiece. Nie jest on jednak wyjątkiem. W japońskich mediach od dawna obecni są mężczyźni androgyniczni i otwarcie przyznający się do swojej homoseksualności. Jednak nawet mężczyznom nie prezentującym na co dzień transgenderowego wizerunku nierzadko zdarza się na potrzeby rozmaitych programów rozrywkowych przebierać się za kobiety. Powszechność tego typu praktyk świadczyć może o dużym społecznym przyzwoleniu na transgenderowe wizerunki mężczyzn w Japonii.

Visual kei i transgenderyzm w japońskiej muzyce rockowej

Na szczególną uwagę wśród transgenderowych wizerunków męskich w Japonii zasługują muzycy rockowi z podgatunku zwanego visual kei(lub też visual rock), obecnego w dyskursie publicznym od późnych lat 80-tych XX wieku. Nie da się jednolicie opisać całego nurtu, gdyż jest on niezwykle zróżnicowany. Pod względem muzycznym najogólniej zaliczyć go można do muzyki rockowej, mimo iż waha się od ciężkiego i mrocznego metalu po zbliżone do muzyki pop radosne i optymistyczne piosenki(Inoue 2003a: 28). Jedno co łączy tych tak różnych wykonawców w jeden gatunek to natomiast dbałość o wizerunek sceniczny, na co zresztą wskazuje sama nazwa (z jap. „typ wizualny”). Zespoły te zazwyczaj budują swój wizerunek wokół jakiegoś konceptu, najczęściej widocznie androgynicznego; dlatego też ubiór, makijaż i ogólnie wygląd zewnętrzny stają się tu najważniejszym polem analizy.

Czym charakteryzuje się wizerunek sceniczny muzyków z gatunku visual rock? Pomimo oczywistych różnic wynikających z przynależności do poszczególnych podtypów wewnątrz gatunku, wszystkie niemal grupy łączy właśnie androgyniczność – korzystanie ze strojów, makijażu, biżuterii i innych atrybutów tradycyjnie przypisywanych kobietom. Stroje takie jak niezwykle kolorowe, koronkowe, falbaniaste czy nawet ślubne suknie, gorsety, buty na wysokich obcasach czy koturnach są w visual rocku na porządku dziennym. Włosy w najdziwniejszych kolorach i szalonych uczesaniach, dużo biżuterii, koronkowe rękawiczki, pomalowane paznokcie, bardzo silny makijaż to tylko niektóre z urozmaiceń wizualnych stosowanych przez zespoły. Mimo, że mówimy tu o androgyniczności i zamazywaniu granic między płciami, ich wizerunki nie przypominają chociażby tego prezentowanego przez Davida Bowie. Stworzony przez niego Ziggy Stardust był prawdziwie androgyniczny, był bowiem mieszanką obu płci i w efekcie trudno było określić gender postaci. Wizerunki tworzone przez japońskich muzyków rockowych są natomiast niejednokrotnie raczej kobiece niż androgyniczne.

Zapewne taki opis budzić może skojarzenia z drag queen, lecz nie jest to słuszne porównanie. Drag służy wyolbrzymieniu cech kobiecych, przedstawieniu ich w krzywym zwierciadle i wyśmianiu binarnego systemu genderowego. W omawianym tu przypadku nie ma miejsca na ironię i przerysowanie. Japonia zupełnie inaczej podchodzi do naśladowania postaci przeciwnej płci. Czy to w kabuki, czy w visual kei postaci przedstawiane na scenie mają być perfekcyjne i profesjonalne. Aktorzy, czy muzycy nie mają za zadanie wyśmiać kobiet; mają stać się absolutnie przekonujący w swoich rolach.

Naszemu kręgowi kulturowemu również nie obce są ekscentryczne wizerunki gwiazd muzyki. Poza Davidem Bowie wspomnieć wystarczy Marilyna Mansona uznawanego za jednego z największych prowokatorów współczesnej muzyki rozrywkowej (Witkowska 2004: 124). Jednak postaci tego typu są w naszym kręgu kulturowym nadal rzadkie i stanowią dla nas raczej ciekawostkę, jeśli nie są czymś wprost oburzającym. Co więcej, nurty muzyczne charakteryzujące się androgynicznymi wizerunkami na Zachodzie, takie jak glam rock, czy new romantic cieszyły się pewną popularnością, ale tylko przez kilka lat. Zachodni muzycy stosujący makijaż i androgyniczne kreacje nigdy nie zyskali sobie takiej jak w Japonii popularności. Ich wpływ nie utrzymywał się wystarczająco długo i nie wprowadzili oni poważniejszych zmian w kulturze (Inoue 2003a: 34). Rynek visual kei w Japonii prosperuje natomiast od lat 90-tych i nie traci na swojej popularności. Przyczynił się ponadto do zmian w młodzieżowej kulturze męskiej. Wspominany wcześniej rozwój męskiej estetyki Takako Inoue uznaje właśnie za konsekwencję boomu na zespoły visual – kei. Dlatego też kolczyki, depilacja brwi, farbowanie włosów stały się powszechne i nie dziwią już nikogo (2003a: 35).

Wyraźne zapowiedzi powstania na japońskim rynku muzycznym nowego gatunku, visual kei obserwować można już w 1986 roku, kiedy to na scenie rockowej Kansai (region Japonii w rejonie Osaki i Kioto) pojawił się zespół COLOR, charakteryzujący się mocnym, odważnym makijażem i włosami zafarbowanymi na jaskrawe kolory, postawionymi do góry. Grupą, którą uznaje się jednak za absolutnego pioniera gatunku jest legendarny już w Japonii zespół X – JAPAN (http://www.xjapan.ne.jp), założony w 1982 roku. Najważniejszą dla przyszłych losów visual kei zaś osobą jest niewątpliwie Yoshiki (http://www.yoshiki.net/flash.php) – twórca, perkusista i lider tego zespołu. Yoshiki aby wydać pierwszą płytę, założył własną wytwórnię EXTASY RECORDS, która stała się parasolem dla wielu zespołów rockowych idących w ich ślady.

Mimo, iż uważa się, że X zapoczątkowało modę na pięknych, „kobiecych” wręcz mężczyzn, nie znaczy to wcale, że cały zespół przez cały okres swojej aktywności prezentował taki wizerunek. Makijaż i ubrania grupy we wcześniejszych latach nie były bynajmniej kobiece. Nosili głównie czarne skóry i łańcuchy – stroje kojarzące się z muzykami grającymi metal. Makijaż również ograniczał się do mocnych, ciemnych kolorów, włosy mieli rozjaśnione i postawione do góry, tworząc ogólnie raczej groźny, a nie piękny obraz. Kobiecych symboli w wizerunku zaczęli używać dopiero po debiucie na dużej scenie. Za najbardziej typowy ich wizerunek uważa się ten z początku lat 90-tych. Wtedy najwyraźniej korzystali z kobiecych symboli, co widoczne jest przede wszystkim w makijażu i ubraniach Yoshikiego, ale też w wizażu całego zespołu. Yoshiki miał wtedy długie, falowane blond włosy, kobiecy makijaż i prezentował bardzo androgyniczny wizerunek (Inoue 2003b: 125). Nie stronił też od odważnych sesji fotograficznych. Nie da się oprzeć wrażeniu, że niektóre zdjęcia, do których pozował, bardzo przypominały akty kobiece. Jednak nie wszyscy członkowie X prezentowali androgyniczny wygląd. Było to charakterystyczne głownie dla Yoshikiego oraz gitarzysty Hide, który zaadoptował część tego typu praktyk. Oni dwaj byli jednak najważniejsi dla muzyki i wyglądu całego zespołu, przez nich więc też taki wizerunek skojarzony został z całą grupą. Yoshiki stopniowo wzmacniał swój „kobiecy” wygląd i tak w 1990 roku w teledysku do piosenki Celebration wystąpił przebrany w strój kopciuszka – w sukience, pełnym makijażu, upiętych długich włosach i z tiarą na głowie, co stało się tematem powszechnej dyskusji (2003b: 127).

Na szczególną uwagę w późniejszym visual rocku zasługuje natomiast typ zwany „teatralnym”. Najwcześniejszym jego przedstawicielem jest grupa MALICE MIZER (http://www.malice-mizer.co.jp/), która to zapoczątkowała właściwie ów styl. Tego typu zespoły słyną z niezwykle grubej warstwy makijażu, która niejednokrotnie zupełnie ukrywa ich twarz oraz z bardzo skomplikowanych i dopracowanych strojów faktycznie przypominających kostiumy teatralne. MALICE MIZER utrzymywało nawet, iż ich motywem przewodnim jest przeniesienie się w nierzeczywisty świat, czy też podróż w czasie (Morikawa 2003: 106 -108). Wśród członków tej grupy najważniejszy jest niewątpliwie gitarzysta o pseudonimie Mana. Charakteryzuje się on najbardziej „kobiecym” wizerunkiem wśród członków grupy. Podczas gdy pozostali ubierali różne kostiumy, on zawsze ściśle trzymał się w swoich strojach genderu kobiecego. Mana jest postacią niezwykle istotną również dlatego, że stał się ikoną subkultury Gothic Lolita. Jest to nurt w młodzieżowej modzie kobiecej, charakteryzujący się fascynacją strojami wiktoriańskiej Anglii połączonymi z atrybutami dziecięcymi. Artykuły takie jak koronkowe parasolki i rękawiczki, sukienki z falbankami, gorsety, podkolanówki to podstawa tego typu mody. Mana jest najbardziej znanym przedstawicielem tej kultury oraz właścicielem sklepów sprzedających ubrania, projektowane zresztą przez niego samego. Niezmiernie ciekawe jest to, że właśnie mężczyzna uznawany jest tu za ikonę mody kobiecej.

Typ teatralny ma oczywiście swoich kontynuatorów, spośród których szczególnie interesująca wydaje się grupa Versailles (http://www.myspace.com/versaillesjp) nawiązująca do XVIII-wiecznej Francji. Ich stroje są niezwykle bogate i szczegółowe. Co ciekawe, mimo iż wszyscy członkowie zespołu stosują mocny makijaż, nie wszyscy prezentują gender kobiecy. Da się zauważyć pewien podział na role sceniczne, który przypisany jest im na stałe – podobnie jak w kabuki. Suknie i długie włosy nosi zawsze gitarzysta Hizaki. Tą kategorię prezentował też zmarły w 2009 roku basista Jasmine You. Wokalista KAMIJO czy też perkusista YUKI noszą zaś stroje przypominające raczej markizów i są typowe dla genderu męskiego. Teatralność tego zespołu przypomina więc schematem ról tradycyjny teatr japoński, nie mamy tu bowiem do czynienia z wymianami ról.

Najwięcej podziałów na podtypy utworzyło się właśnie w najnowszej fali visual kei. Typy te wyróżnia się zarówno pod względem muzyki, jak i wizerunku. Nie ma sensu przytaczanie tu poszczególnych podziałów. Zwrócę jednak uwagę na kilka konwencji, które pokażą nam różnorodność w konstruowaniu swojego wizerunku przez artystów w Japonii. Po pierwsze, typ zespołów próbujących szokować mrocznym i brutalnym wizerunkiem. Do tej kategorii zaliczyć można grupę Dir en grey, D’espairsRay czy Nega. Chociaż zarówno członkowie Dir en grey jak i D’espairsRay porzucili w ostatnich latach ów mroczny wizerunek, początkowo cechowali się cięższym, niż inne zespoły brzmieniem oraz złowrogim i ponurym wizerunkiem. W strojach wykorzystywali materiały, takie jak: czarny lateks, skóra, łańcuchy i kolce. O ich specyficznej estetyce świadczyć może sesja, w której to członkowie D’espairsRay pozowali do zdjęć związani, zakneblowani i umazani krwią. Teksty ich piosenek również bardzo często poruszały tematy morderstw, kanibalizmu czy wampiryzmu. Teledyski Dir en grey’a natomiast niejednokrotnie operowały scenami bardzo odważnymi, brutalnymi, sadystycznymi i makabrycznymi; dlatego też, jak w przypadku teledysku do piosenki „Obscure”, były przez telewizje mocno cenzurowane. Z podobną dozą makabry mamy do czynienia w teledysku grupy Nega do piosenki „Muddy Cult”, gdzie zakapturzone postaci masakrują ciało nagiej kobiety.

Z zupełnie innym wizerunkiem spotykamy się zaś w przypadku podgatunku zwanego oshare – kei (jap. oshare - modny). Zespoły prezentujące ten styl, takie jak An Café (http://www.myspace.com/ancafe), SUG, Megamasso czy Alice Nine (http://www.myspace.com/alicenineofficial) muzycznie zakwalifikować można do gatunku pop-rock i punk. Są całkowitym przeciwieństwem opisanych powyżej „mrocznych” grup. Charakteryzują się ubraniami, włosami i makijażem w niezwykle jaskrawych kolorach. Koncentrują się na jasnej i radosnej stronie życia. Jedyne, co może tu szokować, to natłok elementów wizualnych i nasycenie kolorów. Wykonawcy ci niejednokrotnie prezentują też wszechobecną w Japonii kulturę kawaii – oznaczającą wszystko co słodkie, urocze i dziecinne. Dlatego też zazwyczaj pozują do zdjęć z szerokimi uśmiechami na twarzy. Ich piosenki i teledyski są równie wesołe i kolorowe, jak ich wizaż. Niekiedy ich członkowie również nawiązują do stylu mody Lolita, jednak nie do jej gotyckiej odmiany, a takiej, która operuje jasnymi kolorami i dziecięcymi akcentami. Za świetny tego przykład uznać można byłego gitarzystę zespołu An Cafe – Bou, który na większości zdjęć wygląda jak nastoletnia dziewczynka.

Na koniec niezbędnym wydaje się przybliżenie postaci wokalisty i gitarzysty o pseudonimie Miyavi (http://www.myspace.com/miyavi), jako że bezpośrednio nawiązuje on do tradycji i klasyki japońskiej. Trudno zaklasyfikować go do jakiegokolwiek podgatunku wewnątrz Visual – kei; sam jednak mówi o sobie, że jest gitarzystą – samurajem, a muzyka, którą prezentuje to „kabuki rock”. Kładzie więc duży nacisk na powiązania z tradycją i inkorporuje do swojego wizerunku i muzyki elementy estetyki teatru kabuki, o którego aktorach pisałam wyżej, jako o swoistych poprzednikach gatunku visual kei.



Visual kei a relacje genderowe w społeczeństwie japońskim

To, jak muzycy visual kei postrzegani byli przez media i społeczeństwo zmieniało się na przestrzeni lat, podobnie jak sam gatunek. Społeczeństwo japońskie nie pozostało nigdy obojętne na to zjawisko, ale samo również pod jego wpływem zmieniało się. W szczególności odnosi się to do przemian w sposobie postrzegania kategorii męskości. Japonia jest społeczeństwem stosunkowo konserwatywnym. Trudno powiedzieć, jak przyjęłaby się taka estetyka w Polsce i z jaką reakcją by się spotkała, w Japonii jednak prosperuje świetnie przez ostatnie 20 lat. Tego typu transgenderowe wizerunki nie budzą już wielkich kontrowersji. To, że artyści przełamują pewne kanony estetyczne i bariery płciowe nie spotyka się już ze sprzeciwem społecznym. Co więcej, ma mnóstwo zwolenników. Nie szokuje Japończyków to, że mężczyźni, którzy na co dzień wyglądają i zachowują się jak przeciętni i przykładni obywatele, od czasu do czasu zakładają sukienki i kolczyki, malują paznokcie, rzęsy i usta i przywdziewają swoją androgyniczną tożsamość. Myślę jednak, że nie bez znaczenia jest tu fakt, iż prezentowany przez nich transgenderyzm jest ciągle i jedynie wizerunkiem scenicznym, który zazwyczaj ogranicza się tylko do wyglądu zewnętrznego. Muzycy po koncertach zmywają makijaż i wracają do swojego standardowego „męskiego” ja.

Inoue niezmiennie obstaje przy twierdzeniu, że visual kei jako taki nie podważa dualnego systemu genderowego, ale wręcz umacnia go. Jest to teza ciekawa i warta zastanowienia, ale moim zdaniem nie do końca słuszna. Inoue wielokrotnie podkreśla, że kobiety nadal dyskryminowane są w muzyce rockowej, która uznawana jest za dziedzinę silnego, agresywnego brzmienia i wiązana z płcią męską. Podczas gdy zakazywanie kobietom wstępu do firm czy organizacji budzi społeczne oburzenie, nikt nie reaguje w ten sposób w przypadku ograniczania kobietom możliwości wstępu do zespołów rockowych (2003b: 121). Kobiety nadal nie są wpuszczane na scenę rockową, za to muzycy prezentujący gatunek visual kei zawłaszczają sobie dziedziny dotychczas należące jedynie do kobiet, więc stroną osiągającą zyski są tu przede wszystkim mężczyźni (2003b: 124).

Przykładem podtrzymywania stereotypowych podziałów jest chociażby zachowanie Yoshikiego – lidera X. To on właśnie zapoczątkował modę na androgyniczny wizerunek, jednak Inoue zauważa pewną ciekawą prawidłowość w jego wizerunku. Na scenie podczas bardziej agresywnych, rockowych piosenek występował bez koszulki i zapamiętale grał na perkusji z całych sił uderzając w bębny, podkreślając męskie atrybuty swojej postaci. Z kolei w czasie spokojnych ballad zasiadał w koronkowej sukience przy fortepianie udekorowanym różami. Gdy grał na perkusji – instrumencie wymagającym siły, więc kojarzącym się z męskością – prezentował męską stronę swojej osoby. Przy fortepianie zaś, bardziej kobiecym instrumencie, prezentował wizerunek delikatny, piękny i kobiecy. W ten sposób podtrzymywał więc stereotypowy podział płciowy (2003b: 126).

Widząc jak niewiele kobiet występuje na japońskiej scenie rockowej nie można nie zgodzić się z tezą, że kobietom ogranicza się dostęp do tej dziedziny lub też same się go nie domagają. Podobnie jest jednak na całym świecie i nie jest to cecha, która wskazywałaby na wyjątkową nietolerancję kobiet w tej dziedzinie na scenie japońskiej. Jeśli muzyka rockowa jest więc tak konserwatywna na całym świecie, to postawa i wizerunek japońskich artystów są tym bardziej istotne, pokazują bowiem ich bardziej otwarte podejście do norm genderowych i to, że dzięki swoim postawom wprowadzają zmiany we wzorach męskości w swoim społeczeństwie. Twierdzenie, że na scenie visual rocka nie ma kobiet również nie jest prawdą. Z łatwością wymienić można szereg zespołów w całości kobiecych, takich jak Araune, Danger Gang, GallowsS, Necro Circus, czy zyskujący ostatnio coraz większą popularność Exist Trace. Co ciekawe, wymienione wyżej zespoły żeńskie grają muzykę cięższą i bardziej agresywną od niejednego zespołu męskiego. Ich ogólny wizerunek jednak nie różni się zbytnio od przedstawicieli męskiego visual rocka.

Ponadto, nie można zapominać, że pośród fanów visual kei znakomitą większość stanowią kobiety. To one więc są tu wprawdzie stroną bierną względem widowiska, ale czynną jako konsumentki, odbiorczynie, osoby oglądające, oceniające i wybierające mężczyzn, którymi są zainteresowane. Pod tym względem mężczyźni stają się obiektem, przedmiotem oceny i krytyki. Gdyby rock był dziedziną tylko dla mężczyzn, byłby również tworzony z myślą o takich odbiorcach. Typowe skojarzenie, jakie nasuwa nam się na myśl odnośnie widowni koncertu rockowego na zachodniej scenie to raczej grupa długowłosych mężczyzn ubranych na czarno, jednak japońska widownia na koncertach visual rockowych wygląda zupełnie inaczej i w większości składa się z kobiet. Muzycy doskonale zdają sobie sprawę, kim są ich odbiorcy. Wiele aspektów widowiska tworzonych jest z myślą o takiej właśnie publiczności. Należą do nich na przykład zachowania popularnie zwane „fanservice” polegające na dwuznacznych, niejednokrotnie o silnym podtekście homoseksualnym, zachowaniach muzyków wykonywanych na scenie tylko po to, aby zachwycić żeńską część publiczności. O tym, jak twórcy visual kei świadomi są liczby swoich fanek świadczą też gadżety sprzedawane przy okazji wydania nowej płyty czy tras koncertowych. Koszulki w damskich fasonach, kolczyki czy błyszczyki do ust wyraźnie skierowane są do tej właśnie części publiczności.

Visual kei można uznać za jeden z aspektów istotnych dla wprowadzenia zmian w wizerunku Japończyków we współczesnym, powojennym świecie. Sam nie jest jednak niczym nowym, gdyż czerpie z bogatej japońskiej tradycji transgenderyzmu. To, co jednak najbardziej istotne to fakt, że jego oddziaływanie społeczne jest znacznie głębsze, niż jakichkolwiek innych androgynicznych wizerunków w historii Japonii, a razem z innymi przemianami społeczno-ekonomicznymi świetnie ilustruje, jak dynamicznie zmienia się system relacji genderowych we współczesnej Japonii.
BIBLIOGRAFIA

Arcimowicz K. (2003) Obraz mężczyzny w polskich mediach. Prawda Fałsz Stereotyp, Gdańsk, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Connell R. W., Messerschmidt J. W. (2005) Hegemonic Masculinities: Rethinking the concept,. „Gender & Society”, 19 (6), s. 829 – 859.

井上貴子(Inoue T.) (2003a), ブィジュアル系とジェンダー」(Visual kei i Gender). w: 井上貴子, 森川卓夫, 室田尚子, 小泉恭子『ブィジュアル系の時代・ロック・化粧・ジェンダー』(Epoka Visual – kei. Rock, makijaż, gender). 青弓社ライブラリー, s. 11 – 42.

井上貴子(Inoue T) (2003b)「拡張された〈男の美学〉」(Rozprzestrzenienie się męskiej estetyki). w: 井上貴子, 森川卓夫, 室田尚子, 小泉恭子『ブィジュアル系の時代・ロック・化粧・ジェンダー』(Epoka Visual – kei. Rock, makijaż, gender). 青弓社ライブラリー, s. 113 – 162.

Kawatake T. (2003) Kabuki, The International House of Japan.

Leupp G. (1995) Male Colors. The Construction of Homosexuality In Tokugawa Japa, Berkley, Uniwersity of California Press.

Miller L. (2003) Beauty work in Japan, w: Roberson J. E., Suzuki N. (red.) Men and Masculinities in Contemporary Japan: Dislocating the Salaryman Doxa, London, Routledge Curzon, s. 37 – 58.

森川卓夫(Morikawa T.) (2003)「ブィジュアル・ロックの系譜」(Genealogia Visual – kei). w: 井上貴子, 森川卓夫,室田尚子, 小泉恭子『ブィジュアル系の時代・ロック・化粧・ジェンダー』(Epoka Visual – kei. Rock, makijaż, gender). 青弓社ライブラリー, s. 43 – 112.

Roberson J. E., Suzuki N. (2003) Introduction w: Roberson J. E., Suzuki N. (red.) Men and Masculinities in Contemporary Japan: Dislocating the Salaryman Doxa, London, Routledge Curzon, s. 1 – 19.

Roberson J. (2005) Fight!! Ippatsu!!: "Genki" Energy Drinks and the Marketing of Masculine Ideology in Japan, „Men and Masculinities”, 365 (7), s. 365- 384.

Robertson J. (1992) The politics of androgyny in Japan: sexuality and subversion in the theater and beyond, „American Ethnologist”, 19 (3), s. 419- 422.

Ryall J. (2006) On Japanese Tv, The Lady Is A Man Cross-dressing 'onnagata' Are

Popular For Being Outspoken, http://www.allbusiness.com/services/motion-pictures/4939796-1.html, (20 lipca 2010).

Shiveley D. H. (1979) The Social Environment of Tokugawa Kabuki. w: Brandon, Malm, Shiveley, Studies in Kabuki. Its acting, music and historical context, The University Press of Hawaii, s. 1 – 61.

Varley P. (2006) Kultura japońska, tłum. M. Komorowska, Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Witkowska E. (2004) Narcyz, Antychryst, Cyborg… Androgyniczne kreacje współczesnych muzyków rockowych, w: Radkiewicz M. (red.), Gender w kulturze popularnej, Kraków, Wydawnictwo RABID, s. 117 – 133.



Trans-fuzja.Trudne słowa, czyli kilka definicji, http://transfuzja.org/pl/artykuly/trudne_slowa_czyli_kilka_definicji.htm, (20 lipca 2010).


PAWEŁ RAMS

ILE QUEERU W QUEERZE CZYLI O (NIE)WYKORZYSTANYCH STRATEGIACH OPORU W AMERYKAŃSKIEJ WERSJI SERIALU QUEER AS FOLK

SŁOWA-KLUCZE

Queer as Folk, nowe media, queer theory, zmiana społeczna

ABSTRAKT

Autor w niniejszym artykule podejmuje próbę analizy amerykańskiej wersji serialu Queer as Folk za pomocą kategorii queer theory. Wychodząc od opinii przypisujących serialowi wyjątkową rolę w kształtowaniu umysłów odbiorców, stara się poprzez analizę kolejnych poziomów konstrukcyjnych zbadać, czy owo oddziaływanie może posiadać moc subwersywną. Pomocne w rozważaniach okazują się najnowsze teorie dotyczące nowych mediów, wedle których współczesne komunikaty przekazywane za pomocą sieci masowej komunikacji mają niejednolitą strukturę, co pozwala odbiorcom na renegocjacje znaczenia, a tym samym na odpowiednie przekształcanie sens odbieranych informacji.

23 lutego 1999 roku na kanale czwartym brytyjskiej telewizji został wyemitowany pierwszy odcinek serialu Queer as Folk, w którym, jak pisze Bohdan Zachary, „systematycznie obserwujemy namiętnie całujących się mężczyzn, a przy końcu prawie każdego czterdziestominutowego odcinka widzimy uprawiająca seks parę” (Zachary 2000: 1)23. Dodaje jednocześnie, iż był on oglądany „przez miliony widzów w Wielkiej Brytanii – kraju, który pozostał w tyle za swoimi europejskimi sąsiadami w podejściu do seksualności, odrzucając ustawę postulującą obniżenie do 16 lat granicy pozwalającej osobom tej samej płci, legalnie podejmować czynności seksualne” (Zachary 2000: 1). Jak można się było spodziewać, konserwatyści ostro zaatakowali serial, nie dopuszczając do produkcji kolejnych odcinków.

Wydarzenia, jakie rozegrały się wokół emisji serialu stały się symptomatyczne dla całości zmian w obszarze wizualności. Giovanni Porfido zwracając uwagę na zaistniały fakt stwierdza, iż telewizja jest „wizualną areną, na której obrazy i reprezentacje nabierają politycznej ważności i ważności dla polityki” (Porfido 2009: 164). Widoczność osób homoseksualnych na małym ekranie, stanowi dla niego jeden z podstawowych elementów walki o równouprawnienie. Upominanie się o obecność w teleprzestrzeni grup upośledzonych politycznie nie jest bezpodstawne, gdyż jak pisze, „obecnie, telewizja jest przypuszczalnie najsilniejszą i wszechobecną kulturotwórczą siłą” (Zachary 2009: 164)). Brak reprezentacji osób o odmiennej seksualności wyklucza je z dyskursu politycznego. Dzieje się tak ze względu na dominację obrazu w świadomości jednostkowej i społecznej. Problemy, które do tej pory zyskiwały na znaczeniu stając się przedmiotem debaty politycznej lub społecznej, w chwili obecnej muszą zyskać reprezentacje wizualną, stając się w ten sposób częścią dyskursu. Punkt nacisku władzy rozumianej w sensie Foucaultowskim przeniósł się bowiem z relacji czysto ludzkich, na relacje pomiędzy obrazami oraz na relacje pomiędzy reprezentacją a podmiotem uwikłanym w działalność społeczną. Z zależności tych jasno wynika, iż jedynie problem zobrazowany może stać się przedmiotem jakiejkolwiek dyskusji.

Powagę sytuacji podkreśla Porfido odwołując się do książki Richarda Dyer’a The Matter of Images: Essays on Representation wydanej w 2002 roku. Autor tejże publikacji obecność gejów i lesbijek w mediach, opisuje w kategoriach jakościowych i ilościowych. Pierwsze z nich wskazują, iż osoby homoseksualne „w większości ukazywane są jako jednostki introwertyczne, samotne, kryminogenne, skłonne do samobójstw, łatwo popadające w alkoholizm, lub poprzez metaforę choroby łączone są ze złem, kryjącym się za ich stylem życia i miłości” (Porfido 2009: 165). Ilościowa obecność nie przedstawia się lepiej, gdyż jak pisze Dyer „odmieńcy spychani są systematycznie na margines, odgrywają drugoplanowe lub podrzędne role” (Porfido 2009: 165). By dodać dramatyzmu swoim wywodom Porfido przywołuję obserwację, jakiej dokonał w 2006 roku, czyli 7 lat po pierwszej emisji interesującego mnie tu serialu. Analizując 168 godzin programów nadawanych przez BBC w paśmie o najwyższej oglądalności wskazuje, że tylko 38 minut poświęconych było osobom homoseksualnym, z czego 6 minut prezentowało pozytywny i realistyczny obraz, a pozostałe 32 obraz negatywny. Dodaje, że było to zaledwie 0.4% analizowanego czasu (Porfido 2009: 171).

Problem, który poddałem pod rozwagę w niniejszym eseju obejmuje dwa zagadnienia. Po pierwsze jest to pytanie, czy pojawienie się serialu Queer as Folk na ogólnodostępnych kanałach telewizyjnych miało wpływ na zmianę świadomości społecznej w kwestii osób homoseksualnych i czy zmienił się tym samym sposób ich reprezentacji w mediach. Po drugie, zakładając że serial pociągnął za sobą istotne zmiany, pojawia się pytanie o to, jakiego były one rodzaju.


Po wyemitowaniu ośmiu odcinków serialu oraz po burzy medialnej, jaką wywołały, brytyjscy widzowie zmuszeni zostali do rozstania się z bohaterami. Jednak już w 2000 roku amerykańska telewizja kablowa Showtime, specjalizująca się w produkcji seriali, zdecydowała się odkupić prawa autorskie od Brytyjczyków i zaadoptować oryginalny scenariusz do realiów amerykańskich. Warto nadmienić, iż odcinki kręcone były nie w Stanach Zjednoczonych, lecz w Kanadzie.

Wskazane staje się rozpocząć rozważania od zwrócenia uwagi na różnice pomiędzy amerykańską i brytyjską wersją Queer as Folk. Wbrew pozorom, przekształcenia jakich dokonało Showtime, nie są bez znaczenia. Zmienia się środowisko, w którym poruszają się bohaterzy. Z Manchesteru przenosimy się do Pittsburgha (realnie do Toronto, gdzie były kręcone zdjęcia), co skutkuje zmianą kulturową, widoczną w tak odmiennych od siebie aspektach jak: sposób montażu, ujęcia, ruch kamery, kolorystyka, muzyka, sposoby organizowania wolnego czasu itp. Widz wyrwany zostaje ze spokojnego klimatu europejskiego i przeniesiony w amerykański kontekst. Wyważoną brytyjską czołówkę, z delikatną muzyką, zastępuje multikolorowy obraz złożony z kilkunastu ujęć ściśniętych w 30 sekundowy slajdshow, w tle którego pobrzmiewa drażniąca ucho muzyka. Zaraz po tym szokującym początku przenosimy się do klubu „Babilon”, gdzie półnadzy mężczyźni tańczą w klatkach i na podestach. Kamera ujmuje ich od pasa w dół skupiając się na wyszukanej bieliźnie, nieznacznie tylko zakrywającej intymne części ciała. Na parkiecie z trudem znaleźć można kogoś, kto ma na sobie t-shirt. Ten rozdygotany obraz sfetyszyzowanych ciał wprowadza nas w zagadnienie (homo)seksualności uważanej przez teoretyków queer za podstawową, subwersywną siłę, posiadającą potencjał polityczny, mogący tym samym wywrzeć realny wpływ procesy społeczne. Tak o tym zjawisku pisze Jacek Kochanowski:


Zaspokajanie pożądania seksualnego podlega szczególnej normatywnej reglamentacji: seks powinien czemuś służyć […]. Już seks „dla zabawy” jest przez wielu potępiany jako nierozsądne, bezużyteczne wydatkowanie energii […]. Eksces erotyczny, będący momentem zawieszenia praw kultury, będący momentem bezrozumnej, nieestetycznej, nieużytecznej, nieekonomicznej ekstazy jest triumfem tego, co zwierzęce, nad pracowicie wznoszonym gmachem człowieczeństwa. (Kochanowski 2008: 323-324).

Cielesność oraz seksualność zostały uznane za miejsca oporu przeciwko dominującemu dyskursowi z dwóch powodów. Po pierwsze, są to miejsca, w których najlepiej uwidacznia się struktura działania władzy nad jednostkami. Po drugie, są one obszarami, które przynależą bezpośrednio podmiotowi, są zależne od jego woli oraz praktyk przez niego podejmowanych. Ta indywidualizacja umożliwia akty subwersywne w polu działania władzy. Umożliwia tym samym „nielojalne” kształtowanie cielesności i seksualności, w celu zaznaczenia w nich swojej jednostkowości, wolności i odrębności (Butler 2006).



Umieszczenie w seksualności i cielesności punktów oporu przeciwko systemowi zakłada zmianę w obrębie panujących ustrukturyzowań władzy. Owa zmiana możliwa jest w momencie, gdy przekształceniu ulegnie mentalność podmiotów politycznych. Obecnie najskuteczniejszym polem oddziaływania na jednostki zanurzone w przestrzeni społecznej są reprezentacje medialne. Można owe przekazy potraktować tym samym jako informację mającą wpływ na świadomość podmiotów odbierających obrazy. Perspektywa taka wymaga uwzględnienia po pierwsze, czynnego odbiorcy przedstawień medialnych, który jest w stanie negocjować znaczenie, po drugie, przekazu wewnętrznie skonfliktowanego i wreszcie po trzecie, potraktowania telewizji oraz innych form masowej komunikacji jako „forum kultury”. W tym kontekście ciekawa wydaje się zaproponowana przez Horaca Newcomba i Paula Hirscha koncepcja telewizji jako współczesnego rytuału, bazująca na teorii Victora Turmera i jego koncepcji stadium progowego, które
polega na wyzwoleniu ze zwykłych ograniczeń, co pozwala niszczyć <> konstrukcje zdrowego rozsądku, <
> […] i wznosić na ich gruzach nowe budowle, niekiedy tak dziwaczne, że aż odrażające. […] W stadium progowym króluje to, co <> lub sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem>> (Newcomb, Hirsch 1997: 94).
Śmiałe stematyzowanie seksualności dokonane w omawianym serialu, pozwala zaburzyć dotychczasowe formy percepcji i konstrukcji myślowych widza. Możliwość takiego ujęcia problemu podsuwa także Wiesław Godzic komentując myśl Elliasa dotyczącą odbiorcy programów telewizyjnych:
Największy skandal związany z telewizją w Wielkiej Brytani miał miejsce wtedy, gdy kilka programów miało odwagę pokazać treści, które zwykle poddane są cenzurze w gronie rodziny, lub po prostu takie, o których nie mówi się w wielu rodzinach. Tak więc skandale polegały na przedstawieniu seksualności, przemocy, używania nieprzyzwoitych i niecenzuralnych słów. Pokazując takie stłumione elementy, telewizja zbliżyła się do obalenia utwierdzonej pozycji widza. Przełamała dychotomie wnętrza/zewnętrza odrzucając konwencjonalne rozumienie ogniska domowego i rodziny. (Godzic 2002: 47).
Rozchwianie stabilnej i niezmiennej wizji świata otwiera pole negocjacji znaczeniowych powstałych na osi dzieło – widz. Anna Nacher proces ten ujmuje jako
Ustalanie znaczeń w seriach negocjacji będących konsekwencją postrzegania kultury w kategoriach politycznych, jako domeny życia społecznego, gdzie toczy się szczególnego rodzaju walka o znaczenie i za pomocą znaczeń (Nacher 2008: 18).
W tym kontekście Queer as Folk jawi się jako serial o niezwykłej sile oddziaływania politycznego. Dzięki osadzeniu akcji w środowisku homoseksualnym oraz śmiałemu i bezpruderyjnemu, ocierającemu się momentami o pornografię, ukazaniu aktów seksualnych, burzy przyzwyczajenia widzów oper mydlanych. Podmiot znajdujący się przed ekranem telewizora nie może pozostać bierny. Nawet gwałtowne działanie oznaczające sprzeciw, jakim z pewnością jest przełączenie programu, nie pozostawia nikogo obojętnym. Każda reakcja zachwytu bądź oburzenia staje się reakcją polityczną, gdyż zmusza do zajęcia pozycji wobec obrazu. Ten element aktywności jest jednym z największych sukcesów serialu. Potwierdzeniem tego są liczne fora internetowe zakładane przez fanów Queer as Folk na całym świecie, gdzie dochodzi często do burzliwej wymiany zdań. Również w Polsce istnieje duża społeczność osób nim zainteresowanych. Przeważają opinie pozytywne, bywają jednak też dość sceptyczne. Jak choćby poniższa
Am. wersja to dno, marna parodia tej pierwszej, oryginalnej. Wszystko to co w Bryt. serialu było zabawne, subtelne, estetycznie piękne i wzruszające, tutaj zostało po chamsku przerobione i zniszczone. Powstał z tego płytki, głupawy, krzykliwy pół-pornos z moralizatorskimi wstawkami typu: "Pamiętaj, podczas seksu analnego zawsze używaj prezerwatywy" recytowanymi przez bohaterów […]Podczas gdy Bryt. wersja była ogromnym krokiem naprzód, ukazując świat gejów w bardzo pozytywny, dowcipny i ciepły sposób, Am. QAF wszystko to zaprzepaszcza i obraca się przeciwko samym gejom, raczej pogłębiając wszystkie idiotyczne stereotypy, zamiast z nimi walczyć. Jest to oczywiście moja własna, skromna opinia, nie chcę nic nikomu narzucać, ani nikogo obrażać24.
W przytoczonym komentarzu uderza mocne nacechowanie emocjonalne wypowiedzi, świadczące o zaangażowaniu autora/-ki, zarówno w proces obioru jak i wymiany zdań. Za tą pozornie neutralną opinią kryją się ukryte założenia dotyczące wszystkich odmieńców, mocno zakorzenione w świadomości społecznej. Po pierwsze, amerykańska wersja jest dużo gorsza od brytyjskiej, gdyż zbyt epatuje seksem. Po drugie, uerotycznienie przekazu powoduje utrzymanie stereotypów dotyczących osób homoseksualnych jako niewiernych, skupionych jedynie na przyjemnościach cielesnych. Po trzecie, takie przedstawienie nie pomoże osobom o nienormatywnej seksualności przebić się do mainstreamu, nad którym władzę sprawuje purytański heteroseksualny mężczyzna udzielający społecznego głosu. Po czwarte, środowisko homoseksualne jest naprawdę takie, jakim przedstawiają go osoby obsesyjnie zaprowadzające ład społeczny. I wreszcie po piąte, nic, co zostało przepełnione erotyzmem nie może być estetyczne. Znamienne dla przytoczonej wypowiedzi staje się nierozpoznanie ironii, która jest ważnym elementem dla zrozumienia wydźwięku serialu. W każdym z wymienionych powyżej punktów podstawą do zdyskredytowania reprezentacji środowiska jest nadmierne skupienie na seksualności. Jej siła oddziaływania mieści się nie tylko w śmiałym ukazywaniu scen erotycznych, lecz także w sposobie dekonstrukcji tradycyjnych form serialowych25. Przywołując w tym miejscu pojęcie formy podkreślić należy, iż znacznie zmieniła się ona w latach 90-tych ubiegłego wieku, czego świadectwem są współczesne amerykańskie produkcje. Anna Nacher definiuje nowy wizerunek gatunku jako „przesycony konfliktami, które rozgrywają się na różnych płaszczyznach, w tym również […] organizując narrację” (Nacher 2008: 121).

W przypadku Queer as Folk, konflikty ujawniają się tak w warstwie treści, jak i w warstwie konstrukcyjnej. Główne napięcie powstaje w momencie wpisania w tradycyjną formę zupełnie nowego znaczenia, w tym konkretnym przypadku, który omawiam, znaczenia subwersywnego, związanego z mało akceptowalną społecznie, nienormatywną seksualnością. Pomijając ten ostatni wątek można by uznać Queer as Folk, za produkcję typową, opowiadającą o nieszczęśliwej miłości, przyjaźni, problemach rodzinnych, które spotykają każdego z nas. Wpisanie wywrotowej seksualności w charakterystyczne dla oper mydlanych konstrukcje, jest zabiegiem dekonstruującym „naturalne” i powszechnie przyjmowane założenia. Podważony zostaje mit spokojnej, heteroseksualnej rodziny z klasy średniej, z dwójką dzieci, w której znaleźć można oparcie niezależnie od przeciwności losu. Ta „naturalna” i „podstawowa” komórka społeczeństwa staje się miejscem działania opresji. Ojciec Justina – jednego z głównych bohaterów – nie akceptuje orientacji syna i powrót do domu warunkuje „pozbyciem” się złych skłonności. By postawić na swoim ucieka się nawet do przemocy. Schronieniem staje się rodzina nienormatywna, gdyż jak zauważa Joanna Mizielińska: „rodzina bowiem to często nie ci, co nas rodzą i wychowują, jakże często wyrzekając się nas czy wyrzucając na ulicę, ale Ci, którzy nam pomagają przetrwać w sensie materialnym i psychicznym, u których znajdujemy zrozumienie, szacunek i wsparcie” (Mizielińska 2004: 129). Justin znajduje owo wsparcie wśród znajomych z Liberty Avenue. Michel – sprawujący na początku rolę narratora, nie zna swojego ojca26, za to posiada cudowną matkę walcząca o prawa gejów i lesbijek, będąca jednocześnie figurą matki w ogóle, gdyż rozciąga swoją pieczę także nad innymi bohaterami. Wreszcie Melani i Linz, lesbijki wychowujące dziecko27. Dekonstrukcja schematów widoczna jest także w zabiegu zderzania ze sobą przeciwstawnych estetycznie i znaczeniowo obrazów.

Ten skrótowy przegląd relacji rodzinnych panujących w serialu wskazuje, że seksualność ma możliwość redefinicji tradycyjnych modeli związków. To z kolei zmusza odbiorcę do negocjacji swojej wizji z wizją zawartą w treści serialu.

Negocjacje znaczenia umożliwia dialogiczna struktura dzieła. Wewnętrzny brak spójności pozostawia zawsze szczelinę, w której podmiot percypujący może ulokować wypracowany przez siebie sens. Taki sposób ujęcia relacji znaczeniotwórczej między widzem a dziełem preferują Horace Newcomob oraz Paul Hirsch pisząc:


wytwórcę [bricoleur’a] – [należy potraktować jako – przyp. P.R.] równorzędnego partnera twórcy w zakresie kształtowania znaczeń. Wnosząc do tekstu swoje poglądy i wartości, uniwersum osobistych trosk i doświadczeń, widz wybiera, ogląda, naradza się i wreszcie preparuje własne teksty. (Newcomb, Hirsch 1997: 104).
Przywoływana już wcześniej Anna Nacher twierdzi, iż „stereotypy [w tym stereotypy płciowe – przyp. P.R.] stały się przedmiotem gry – bywa, że parodystycznej, a już z pewnością nacechowanej ironicznym dystansem” (Nacher 2008: 120). Pomysłów na zabawę z tradycyjnymi konstrukcjami płci nie brak twórcom Queer as Folk. Żadnego z bohaterów nie można jednoznacznie przypisać do stojących w opozycji ról kobieta – mężczyzna. Dzieje się tak za sprawą rozluźnienia matrycy heteroseksualnej. W ten sposób naruszona zostaje podstawowa zasada ściśle łącząca cechy biologiczne, cechy kulturowe i pożądanie. Judith Butler tak pisze o zasadzie matrycy:
Logika heteroseksualna, która wymaga, aby identyfikacja i pożądanie wzajemnie się wykluczały, jest jedną z najbardziej redukcyjnych psychologicznych narzędzi heteroseksizmu: identyfikując się z określoną płcią, musimy pożądać innej. (Butler 2006: 548; Zob. Butler 2008).
Zakwestionowanie owej logiki odbywa się dzięki użyciu parodii oraz ironii. W tej konwencji utrzymana jest chociażby postać Emmeta, który nieustannie gra ze swoim „ciotowskim” obrazem, Justin uwodzący Briana oraz Melani i Linz. Nad tą ostatnią parą warto się chwilę zatrzymać, gdyż ich wizerunek jest szczególnie ciekawą grą ze stereotypami. Po pierwsze relacja pomiędzy bohaterkami, o czym już wcześniej wspomniałem, rozbija tradycyjnie rozumiany model rodziny. Po drugie, poprzez dziecko, będące biologicznie synem Briana, zostają wplątane w nieustanne konflikty pomiędzy tym, co regulowane prawnie i tym, co konstruowane za pomocą dialogu i emocji. Po trzecie wreszcie, bardzo często parodiują cechy przypisywane tradycyjnemu modelowi kobiecości i męskości na gruncie rodzinnym.

Zjawisko parodii oraz ironii nieuchronnie odsyła do estetyki campu. Nadmiar kolorów i teledyskowy sposób montażu (widoczne to jest szczególnie w scenach klubowych jak i obrazowaniu stosunków seksualnych) prowadzi do „podwójnego nadmiaru: zarówno nadmiaru płci, cielesności i erotyki na ekranie […] jak i nadmiaru samych obrazów” (Nacher 2008: 144). Zabieg ten prowadzi do podważenia tego, co uważane jest za dobry smak i zmusza widza do czerpania przyjemności z samego aktu patrzenia, bliskiego doznaniom erotycznym.

Sproblematyzowane zostaje także samo pojęcie tożsamości, której wytworzenie Foucault uważa za skutek procesu ujarzmienia podmiotu i zaszczepienia mu trwałych społecznie norm (Zob. Kochanowski 2004). Tropem tym podąża spora część teoretyków zajmujących się problematyką odmienności. Również twórcy serialu podejmują grę z czymś, co można by nazwać „esencją homoseksualizmu”. I choć bohaterzy nieustannie podkreślają istotność „bycia sobą” to z pewnością nie można wypreparować czegoś, co byłoby stałym, wspólnym i niezmiennym rdzeniem ich „Ja” wyznaczającym zarówno ich jednostkowość jak i przynależność do określonego rodzaju. Postrzegają się raczej jako osoby homoseksualne w relacji do czegoś. Najlepszym tego przykładem jest scena umieszczona w jednym z początkowych odcinków serialu. Widzimy Justina wraz z matką, siedzących u psychoterapeuty. Jennifer ujawnia swoje obawy związane z możliwością złego rozpoznania swojej tożsamości przez niepełnoletniego syna. Ten zapytany, co ma na ten temat do powiedzenia stwierdza: „I like dick, I want to suck a dick, I like sucking dick and I’m good at too”. Wypowiedzią tą nie wydobywa esencji swojego Ja, lecz definiuje się w odniesieniu do tego, co sprawia mu przyjemność.

Kończąc niniejszy esej warto zwrócić uwagę na passus zawarty w serialu, który tematyzuje subwersywny wymiar (homo)seksualności. W ostatniej serii Emmet otrzymuje pracę w telewizji, gdzie doradza heteroseksualnym mężczyznom w sprawach mody. Na spotkaniu z fanami Brian uświadamia mu, że ludzie traktują go jako słodkiego, aseksualnego eunucha. Chcąc się przekonać czy ma rację, w kolejnym programie daje rady w sprawie noszonej bielizny, nawiązując do swoich preferencji seksualnych. Po jego wystąpieniu widzimy miny skonsternowanych członków ekipy telewizyjnej, a skutkiem otwartego mówienia o seksualności jest zwolnienie z pracy. Wynika z tego, że „normalny”, heteroseksualny świat toleruje odmieńców, dopóty, dopóki podporządkowują się stawianym przez nich warunkom. Każda próba przekroczenia granic kończy się paniką oraz ekskluzją przybierającą formy bądź to symboliczne, bądź fizyczne.

Tytuł artykułu celowo pozostawia niedopowiedzenie, by nie wydawać jednoznacznej oceny na wstępie, dając możliwość odpowiedniego ustosunkowania się do podjętej problematyki w czasie lektury. Reasumując, pomimo, że momentami konieczność zachowania formy serialowej dusi wywrotową tematykę, to w całościowej ocenie trzeba oddać sprawiedliwość twórcom i stwierdzić, że Queer as Folk wykorzystuje swój potencjalny, subwersywny charakter. Takie ujęcie współgra z tym, co pisze Wiesław Godzic
Jeśli zwrócić uwagę jednocześnie na rozmaite formy zorganizowanego, kultowego odbioru oraz subkulturę fanów mydlanych oper, to zobaczymy je jako gatunek zasadniczo nastawiony na dostarczenie swoim widzom przyjemności nie tylko pasywnej i hedonistycznej, lecz także nieco trudniejszej – społecznie zorientowanej przyjemności oporu (Godzic 2002: 129).
Queer as Folk umożliwia czerpanie przyjemności z oporu, jakim jest już sam akt patrzenia i możliwość świadomej rekontekstualizacji pojawiających się obrazów. Chętnie korzystają z tej możliwości widzowie, co potwierdzają słowa jednej z polskich forumowiczek dotyczące odbioru serialu: „to jest super. Podnieca mnie; kocham to robić”. Czerpmy tym samym wywrotową przyjemność ze wszystkich naszych często skrzętnie ukrywanych przyjemności.
***
Tekst powyższy pisany był w momencie, gdy serial nie był dostępny w żadnej stacji telewizyjnej w Polsce. Dotarła do mnie jednakże informacja, iż prawa do jego emisji wykupiła jedna z polskich telewizji satelitarnych28. Koniecznym wydało mi się tym samym dodanie kilku uwag związanych z zaistniałą sytuacją. Po pierwsze, z pewnością najbardziej nurtujące staje się pytanie o odbiór serialu Queer as Folk w Polsce. Czy jego emisji towarzyszyć będzie podobne napięcie, co wersji brytyjskiej, czy może wręcz przeciwnie, wszystko przejdzie bez echa, a zainteresowanie wzbudzi jedynie u grupy docelowej? Po drugie, czy schemat, o którym pisałem w tekście będzie miał jakąkolwiek siłę oddziaływania? Wspominam o tym dlatego, iż pomiędzy pierwotną wersją serialu z roku 2000-go, a polską emisją, upływa prawie dekada. W tym czasie wiele chwytów, zabiegów, ale także tematów czy teorii zostało przerobionych, przyswojonych, a niejednokrotnie zneutralizowanych. Po trzecie wreszcie, czy bohaterzy serialu będą mieć jakikolwiek wpływ nie tylko na zmianę postaw widzów, ale także na sferę polityczną w Polsce? W tym ostatnim wypadku mam liczne wątpliwości i zastrzeżenia, głównie dlatego, iż serial – póki co – trafi do nielicznej grupy odbiorców, tym samym mocno ograniczona zostanie jego moc subwersywna.

Wszystkie nasuwające się wątpliwości i pytania, mają charakter czysto hipotetyczny. Nie pozostaje nic innego, jak oczekiwać na rozwój wydarzeń i śledzić czy również w Polsce serial ten stanie się przełomem, jak miało to miejsce w krajach zachodnich29.



BIBLIOGRAFIA

Butler J. (2006) Krytycznie Queer, przeł. Rzepa A., w: Burzyńska A., Markowski M. P. (red.) Teorie Literatury XX wieku: antologia, Kraków, Znak, s. 530-550.

Butler J. (2008) Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości, przeł. K. Krasuska, wstęp O. Tokarczuk, Warszawa, Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Godzic W. (2002) Telewizja jako kultura, Kraków, Rabid.

Kochanowski J. (2004) Fantazmat zróżnicowany: socjologiczne studium przemiany tożsamości gejów, Kraków, Universitas.

Kochanowski J. (2008) Ciało i seksualność jako przestrzeń oporu w perspektywie społecznej teorii queer, w: Bator J., Wieczorkiewicz A. (red.) Ucieleśnienia II, Warszawa, IFiS PAN, s. 310-325.

Mizielińska J. (2004) Nasze życie, nasze rodziny, nasze wartości, czyli jak walczyć z moralną paniką w ponowoczesnych czasach, w: Sypniewski Z. i Warkocki B. (red.) Homofobia po polsku, Warszawa, Sic!, s. 113-136.

Nacher A. (2008) Telepłeć. Gender w telewizji doby globalizacji, Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Newcomb H. M., Hirsch P. M. (1997) Telewizja jako forum kultury, przeł. Mach J., w: Gwóźdź A. (wybór i redakcja) Pejzaże audiowizualne, Kraków, Universitas, s. 91-105.

Porfidio G. (2009) Queering the Small Screen: Homosexuality and Televisual Citzenship in Spectacular Societes, on-line, http://sexualities.sagepub.com/cgi/content/abstract/12/2/161.

Streitmatter R. (2009) From „perverts” to „fab five”. The Media’s Changing Depiction of Gay Men and Lesbians, New York, Routlage.

Zachary B. Politically Incorrect Queer as Folk; http://www.questia.com/read/5002318528?title=Politically%20Incorrect%20Queer%20Folk (18 marca 2009).

Queer as Folk” w TV!, http://www.innastrona.pl/newsy/4260/queer-as-folk-w-tv/; (21 lutego 2010 roku).
AUTORZY I AUTORKI

Magdalena Marzec

Urodzona 26 stycznia 1986r. w Będzinie, studentka III roku prawa i V roku politologii (specjalność: dziennikarstwo i komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Trzykrotna stypendystka Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za osiągnięcia w nauce. Interesuje się prawem prasowym i autorskim, systemami medialnymi świata oraz procesami komunikowania współczesnych społeczeństw. Publikowała m.in. w „Szkicach o Państwie i Polityce” czyli zeszytach naukowych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i „Zeszytach Naukowych Międzywydziałowego Stowarzyszenia Dziennikarzy Uniwersytetu Śląskiego MOSTY”. Członkini Studenckiego Zespołu Naukowego przy katowickim oddziale Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. W ramach współpracy z PTNP odz. Katowice autorka artykułu naukowego poświęconego analizie wyborów do Parlamentu Europejskiego w okręgu łódzkim, zamieszczonego w publikacji Projekt badawczy. Społeczno-polityczne aspekty wyborów do Parlamentu Europejskiego w Polsce. Uczestniczka ogólnopolskich badań i raportu Psychospołeczne uwarunkowania autoidentyfikacji politycznych, współtworzonych w ramach PTNP odz. Katowice. Uczestniczyła w projekcie Encyklopedia Solidarności, w ramach współpracy z katowickim stowarzyszeniem „Pokolenie”.


Piotr Dragon

Absolwent psychologii oraz student V roku socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie jego zainteresowania naukowe obejmują: szeroko rozumianą metodologię, zagadnienia z obszaru socjologii wiedzy, problematykę rynku pracy oraz tematykę tożsamości i wartości. Zachęca do korespondencji: dragon.piotr@gmail.com


Karol Haratyk

Absolwent stosunków międzynarodowych oraz student socjologii i filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przewodniczący Koła Naukowego Studentów Socjologii UJ, organizator i uczestnik wielu konferencji oraz innych wydarzeń naukowych, redaktor portalu www.krytyka.org, stypendysta Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Publikował między innymi w czasopiśmie „Kultura Historia Globalizacja”. Jego zainteresowania mieszczą się na pograniczu stosunków międzynarodowych, socjologii polityki i filozofii polityki, koncentrując się wokół takich kwestii, jak: demokracja, globalizacja, kosmopolityzm, globalne społeczeństwo obywatelskie.


Agnieszka Kandzia

Studentka V roku politologii (specjalność samorządowa) Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, studiuje według Indywidualnego Toku Studiów. Jest Stypendystką Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na rok akademicki 2009/2010 i autorką kilku artykułów naukowych z zakresu praw człowieka i systemu politycznego Australii. Jest aktywnym członkiem Koła Naukowego Politologów UŚ (którego od kwietnia 2006 do listopada 2010 była przewodniczącą) oraz Koła Naukowego Stosunków Międzynarodowych UŚ. Od 2006 roku redaguje publikację „Szkice o Państwie i Polityce” wydawaną przez KNP UŚ. Od marca 2009 jest członkiem sekcji naukowo – badawczej Studenckiego Zespołu Naukowego przy Polskim Towarzystwie Nauk Politycznych oddział Katowice. Prywatnie lubi podróże (była między innymi w Australii, Nowej Zelandii, Singapurze, Hongkongu), pływanie i uczy się języka migowego.


Magdalena Kandzia

Magister socjologii i studentka 4 roku japonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.


Paweł Rams

Absolwent wiedzy o kulturze UJ, doktorant w Szkole Nauk Społecznych IFiS PAN, student filozofii UJ; członek Koła Naukowego Studentów Wiedzy o Kulturze UJ, organizator wydarzeń naukowych i kulturalnych; uczestnik licznych ogólnopolskich konferencji studencko-doktoranckich, redaktor internetowego czasopisma Polisemia, autor tekstów naukowych z zakresu teorii literatury oraz filozofii.



Ilona Rokosz

Studentka socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, od 2008 roku koordynatorka Sekcji Medialnej Koła Naukowego Studentów Socjologii UJ, współpomysłodawca i organizator cyklu ogólnopolskich konferencji naukowych „Media w Polsce”, kontakt pod adresem: rokosz.ilona@gmail.com




1 „Ustalanie agendy” to potoczna nazwa zjawiska „agenda-setting”. Media wskazują na pewne wydarzenia jako na te najważniejsze i w konsekwencji taką opinię przejmują sami odbiorcy mediów.

2 Należy zauważyć, iż w sferze realizacji wobec władzy funkcji kontrolnych dochodzi do wyraźnych sprzeczności interesów pomiędzy politykami a dziennikarzami. Przy okazji śledczej działalności dziennikarzy często mamy do czynienia z łamaniem założeń etyki dziennikarskiej, brakiem odpowiedzialności za pochopne formułowanie sądów i nie zawsze zgodnych z prawem poczynań dziennikarzy.

3 Przez lobbing należy rozumieć działania wykonywane w celu wpływania na decyzje, które jeszcze nie zapadły. Jest to, więc wszelki przejaw wysiłków związanych z próbami kształtowania zachowań innych osób, które mogą skupiać się na dążeniu do zmiany lub utrzymania określonego zachowania (Rippel 2003: 436). Inny czołowy autorytet w dziedzinie marketingu określa lobbing jako: „kontaktowanie się i przekonywanie członków ciał ustawodawczych i urzędników państwowych do określonych rozwiązań prawnych i administracyjnych.” (Kotler 1994: 621)

4 Pogląd taki reprezentują m.in. Rush, Denton, Woodward i Perloff.

5 Jest to element teorii Rusha, Blumera, Gurevitcha, McNaira i Perloffa.

6 Według Blumera, Gurevitcha, Negrine’a, McNaira.

7 Przekonanie McNaira, Negrine’a.

8 Ten element teorii komunikowania politycznego jest częstokroć pomijany przez reprezentantów nauki. Wspominają o nim Nimmo i Swanson a także Denton i Woodward, choć nie w tak pełnym znaczeniu jak dwaj pierwsi. Osiąganie celów poprzez proces komunikowania jest niezwykle istotny ze względu na komercjalizację polityki i funkcjonowanie mediów na rynku ekonomicznym.

9 Mediatyzacja życia politycznego, według Bogusławy Dobek – Ostrowskiej, polega na „transformacji i modernizacji sfery publicznej oraz zmiany zachowań uczestników komunikowania politycznego pod wpływem dwóch typów mediów – klasycznych środków masowego przekazu – prasy, radia i telewizji, oraz nowych mediów sieciowych – sieci kablowych, telematycznych i satelitarnych, Internetu.” (Dobek-Ostrowska 2007: 159)

10 Według raportu przygotowanego przez Komitet Badań Naukowych, Ministerstwo Łączności, „społeczeństwo informacyjne - [ang. Information society] to nowy system społeczeństwa kształtujący się w krajach o wysokim stopniu rozwoju technologicznego, gdzie zarządzanie informacją, jej jakość, szybkość przepływu są zasadniczymi czynnikami konkurencyjności zarówno w przemyśle, jak i w usługach, a stopień rozwoju wymaga stosowania nowych technik gromadzenia, przetwarzania, przekazywania i użytkowania informacji”(2000: 62).

11 W skład tych grup wchodzą: dziennikarze, pracownicy PR, specjaliści od marketingu politycznego.

12 Innymi grupami są partie polityczne i poszczególni politycy.

13 Dowodem takiego stanu rzeczy w Polsce jest fakt, iż jedną z pierwszych inicjatyw ustawodawczych Prawa i Sprawiedliwości po zwycięskich wyborach parlamentarnych w 2005 roku była tzw. ustawa medialna, umożliwiająca zwiększenie politycznej kontroli nad mediami publicznymi.

14 Przykładem takiego wpływu są Włochy, gdzie Silvio Berlusconi będąc premierem i liderem partii Forza Italia, jest jednocześnie właścicielem wielkiego koncernu medialnego.

15 Bardzo dobrym przykładem powyższej sytuacji jest Wielka Brytania i związki między Partią Konserwatywną a opiniotwórczym dziennikiem „Daily Telegraph”.

16 Przykładem takiego medium w Polsce może być „Gazeta Wyborcza”, postrzegana jako tytuł liberalny, będąca jednocześnie jednym z najbardziej opiniotwórczych mediów.

17 Wydaje się, że taki stan rzeczy jest utopią, gdyż obecnie właściwie każdemu medium możemy przypisać konkretną linię redakcyjną, będącą jednocześnie odzwierciedleniem poglądów politycznych. Całkowity obiektywizm informacyjny nie istnieje.

18 Opracowane własne na podstawie literatury użytej w niniejszej pracy.

19 Określenie Tomasza Gobana-Klasa

20 Pojęciem rewolucji multimedialnej posługuje się m.in. Giovanni Sartori, którego koncepcja homo videns stanowi dla mnie krytyczny punkt odniesienia.

21 Informacje uzyskane od członka zespołu badawczego przy projekcie Nowe polis.

22 Musimy w tym miejscu pamiętać jednak o wspomnianym powyżej wykluczeniu cyfrowym.

23 Jeżeli nie podam inaczej wszystkie tłumaczenia są mojego autorstwa.

24 Zachowałem oryginalną pisownię.

25 Wiesław Godzic za Fiskem i Brownem, wymienia następujące cechy oper mydlanych: „1) jest to serial, który nie posiada narracyjnego zamknięcia; 2) występuje wielość wątków i postaci; 3) czas rozgrywających się wydarzeń płynie równolegle do czasu rzeczywistego, a ponadto zakłada się, że akcja toczy się niezależnie od naszej obserwacji; 4) podział części ma charakter nieciągły i najczęściej jest gwałtowny 5) nacisk jest położony na dialogi, rozwiązywanie problemów oraz intymną rozmowę; 6) postaci męskie to na ogół mężczyźnie wrażliwi; 7) postaci kobiece zaś posiadają na ogół atrakcyjne zawody, a w każdym razie posiadają pewną władzę w świecie, roztaczającym się poza ich domem; 8) miejscem, w którym toczy się akcja, jest zwykle dom lub miejsce funkcjonujące jak dom. Cytat za: (Godzic 2008: 131).

26 W jednym z odcinków okazuje się być nim obecna drag queen.

27 Nie twierdzę naturalnie, że tradycyjna rodzina biologiczna nie może stać się miejscem oparcia. Moim celem jest chęć zwrócenia uwagi na ile to, co prawne i instytucjonalnie zdefiniowane pokrywa się z emocjonalnym życiem bohaterów.

28 Informacja podana za http://www.innastrona.pl/newsy/4260/queer-as-folk-w-tv/; strona odwiedzona dnia 21 lutego 2010 roku.

29 Wspominam o tym, nie bez powodu. W wielu pozycjach książkowych serial Queer as Folk uznaje się za granicę pewnego sposobu mówienia i obrazowania odmienności seksualnej w masowych mediach. Zainteresowanych odsyłam do książki R. Streitmatter’a, From „perverts” to „fab five”. The Media’s Changing Depiction of Gay Men and Lesbians, New York, Routlage 2009.



Pobieranie 1.21 Mb.

Share with your friends:




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna