Opinie o filmie „papusza” Opinia z dnia 23. 03. 2015 nadesłana przez Panią Marię N. Zanim poznałam losy filmowej Papuszy, przeczytałam „Cyganów polskich,”



Pobieranie 221 Kb.
Strona1/4
Data23.03.2020
Rozmiar221 Kb.
  1   2   3   4

OPINIE O FILMIE „PAPUSZA”

Opinia z dnia 23.03.2015 nadesłana przez Panią Marię N.

Zanim poznałam losy filmowej Papuszy, przeczytałam „Cyganów polskich,” prace dyplomowe poświęcone tej hermetycznej społeczności, oraz publikacje dostępne w romskim periodyku literackim. Tak naprawdę, co wiemy o Romach, że są wielopokoleniową społecznością, że nie potrafią zagrzać miejsca i nie potrafią nagiąć się do rygorów stałej pracy i współmieszkania z nie-Cyganami. Znamy też lukrowany folklor zespołu „Roma”, legendę Michaja Burano, Mazio Kwiecha, komercyjnego do przesytu don Vasyla, „Ore, Ore” i „do namiotu szafę wstawię, będę mieszkać jak w Warszawie....”

Podobnie jak „Mój Nikifor” [http://adapter.org.pl/mojnikifor] tak i „Papusza” opowiada o żywocie artysty. Artysty, który przez swoją unikalność wynikającą zarówno z etnicznego pochodzenia, charakteru, jak i specyfiki twórczości biorącej swe źródło z najprostszych inspiracji pozostaje niezrozumiany, a wręcz odrzucony i choć w końcu dostąpi splendoru i sławy, to nie równoważy ona trudu, cierpienia i niesprawiedliwości, jakie go spotykały.

Zestawienie historii łemkowskiego malarza-prymitywisty Nikifora i romskiej poetki Papuszy w moim przekonaniu jest w pełni uprawnione. Nikifor genialnie sportretowany przez Krystynę Feldman był u Krauzego człowiekiem niezrozumianym, odrzuconym przez krynicką społeczność, w której przyszło mu żyć, był też człowiekiem, którego sztuka znalazła nielicznych propagatorów, dostrzegających fenomen w prostych zdawałoby się obrazkach. Wszystko to są punkty wspólne z historią Bronisławy Wajs,

Talent Papuszy odkrył na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych pisarz i tłumacz Jerzy Ficowski, który przez dwa lata wędrował z jej cygańskim taborem. - A takie tabory wędrujące drogami i przysiółkami pamiętam z lat dziecinnych. Dla nas, dzieci były magnesem, bo sznur wozów, bo konie i niezrozumiałe dialogi, bo wreszcie smaczek, że trzeba nie dać się złapać, bo cyganie kradną dzieci. - Poetę urzekły wiersze jedynej zresztą piśmiennej kobiety w taborze. Jej pieśni mówiące o sprawach codziennych i bliskich – o przyrodzie, o cygańskiej duszy, o silnej więzi, jaką odczuwała z otaczającym ją światem i matką naturą. Ale to, co było największą siłą Papuszy, okazało się jej największą klęską. Rodzima społeczność skazała ją na anatemę. Wszystkie powyższe fakty zostają przedstawione w „Papuszy” starannie, a wykreowana historia nosi znamiona prawdziwie poetyckiej opowieści. W filmie daje się wyczuć wyraźne nawiązania do „Cyganów polskich” Ficowskiego. Wiele słów, które padają z ust pisarza i innych bohaterów są zapamiętanymi przeze mnie cytatami z książki, a wiele scen, to wydarzenia, które Ficowski zapisał, pogłębia to autentyczność przekazu.

Ważniejsze od cytatów z pracy Ficowskiego są wiersze Papuszy, które padają z ekranu. „Lesie, ojcze mój” i inne utwory brzmią niesamowicie w czarno-białych kadrach przestrzeni leśnej głuszy, przy ognisku gdzie poetka rozmawia z Ficowskim, albo, gdy stają się komentarzem do późniejszego odrzucenia i samotności bohaterki.

I słów kilka o odtwórcach. W filmie to świetni aktorzy pozwalają uwierzyć w to, co dzieje się na ekranie. Jowita Budnik, jej kreacja jest sugestywna i bezapelacyjna, jest to przykład roli, w której zapomniałam, że oglądam aktorkę, bowiem miałam odczucie, że obserwuję prawdziwą postać. Równie wybornie wypadł p. Antoni Pawlicki grający Jerzego Ficowskiego. Inną znakomitą rolę stworzył Zbigniew Waleryś grający starego Dionizego Wajsa.

Czy twórczość Papuszy jest jedynym romskim ewenementem. Czy od czasów, gdy tworzyła Papusza cos się zmieniło... Najbardziej płodnym okresem dla romskiej twórczości literackiej w Polsce wydają się być ostanie trzy dekady. Pierwsze utwory romskich poetów ukazały się w wychodzącym od 1990 r. miesięczniku Rrom p - o Drom. Jako pierwszy samodzielnie zadebiutował w roku 1993 artysta estradowy, szef zespołu romskiego Terno, Edward Dębicki. Jest to poezja zdominowana przez wątki taborowe i koczownicze. Interesującym biograficznym dziełem tego autora jest książka Ptak umarłych, w której wątki realistyczne zostały wymieszane z zasłyszanymi opowieściami i dziecięcymi fantazjami.

Innym twórcą romskim jest Karol Parno Gierliński, Sinto. W 2001r. zadebiutował tomem „Wiersze”. W 2007 roku wydał zbiór wierszy, opowiadań i krótkich form literackich, głównie w języku polskim, ale z też i po romsku. Jako ciekawostka - Karol Gierliński jest także znany, jako twórca pierwszego w Polsce elementarza dla dzieci romskich.

Pierwszym autorem senso stricte powieści - Cygańska miłość - przesiąkniętej stereotypowymi wątkami romansowymi jest Edward Grafo Głowacki. Śladem Papuszy, ale szczęśliwie bez jej dramatycznych przeżyć swoją obecność w literaturze zaczynają zaznaczać Romki. Teresa Mirga, jest poetką, komponuje pieśni i melodie do własnych tekstów, jest też liderką założonego przez siebie zespołu muzyczno - wokalnego Kałe Bała, z którym nagrała kilka płyt. W jej twórczości pojawiają się częste wątki religijne, tworzy teksty do romskich kolęd i pieśni wielkopostnych. Pisze zarówno po romsku jak i polsku, niektóre wiersze tłumaczy sama na język polski.

Izolda Kwiek jest niezwykle płodną poetką. To określenie w stosunku do twórczości Izoldy wydaje się bardzo adekwatne, potrafi ona, bowiem w ciągu kilku godzin napisać od kilku do kilkanaście wierszy. Co ciekawe Izolda tworzy wyłącznie po polsku, choć mówi, że język romski jest jej językiem domowym.

Interesując się literaturą romską odnoszę wrażenie, że jest to twórczość pod publiczkę podsycająca mit kolorowych egzotycznych wędrowców. Przykładem jest popularny artysta estradowy, twórca Festiwalu Kultury Romskiej w Ciechocinku Wasyl Szmid, znany, jako Don Wasyl publikuje wiersze w języku polskim i romskim, Nie stroni także od skomercjalizowanych aranżacji romskiego folkloru. Bardziej od innych grafomański tomik wierszy wydał własnym kosztem Feliks Feliko Sadowski.

Pozostając przy tematyce związanej z literaturą romską należy wymienić serię publikacji zatytułowaną Biblioteka romska, w ramach, której dotychczas ukazały się tomiki autorstwa Teresy Mirgi, Jana Mirgi, Izoldy Kwiek, Stanisława Stankiewicza i Karola Gierlińskiego. W ramach tej serii wydane zostały też dwa zeszyty zbiorcze. Są one rezultatem ogłoszonego w 2007 i 2010 Konkursu Poezji Romskiej im. Papuszy „O Złote Pióro Papuszy”.

W Polsce nikt nie zajmuje się fachowo przekładami z języka romskiego. Jedynym znawcą i tłumaczem z romani był, zmarły w 2006 r. Jerzy Ficowski, tłumacz wszystkich wierszy Papuszy. Niektórzy Romowie, z różnym skutkiem, sami tłumaczą swoje utwory na polski (Stankiewicz, Sadowski) lub z polskiego na romski (J. Mirga, T. Mirga). W sytuacji braku wykształconych tłumaczy a także z braku reguł zapisu języka romani, powstają teksty, które są często wręcz karykaturą języka romskiego. Przekładający teksty na język romski, posługują się bardzo potocznym, niekiedy w ogromnym stopniu spolszczonym językiem, czasem nawet nie usiłując fraz polskich dostosować do odpowiedniej gramatycznej formy zdania romskiego. Ale też próby ustalenia jednolitych zasad pisowni, w oparciu o polski alfabet spotkały się z ogromnym protestem romskich liderów, którzy pomimo upływu lat nadal nie widzą sensu w kształceniu swojej społeczności i koło się zamyka.

Nie jest, więc tak optymistycznie jak we wprowadzeniu pisze p. Renata, że stosunki z Romami ułożyły się bardzo dobrze: romskie dzieci chodzą do szkół, napisany został romski elementarz, w Parku Róż stoi pomnik Papuszy, a w amfiteatrze każdego roku odbywają się spotkania zespołów cygańskich „Romane Dyvesa”. Owszem pomniki, komercjalne festiwale pod publiczkę, ale nadal bardzo, bardzo niewielu Romów wychodzi ponad obowiązujący poziom nauczania.
Opinia z dnia 23.03.2015 nadesłana przez Państwa „M”

Dzień dobry. Obejrzeliśmy z żoną film p. t. “Papusza” z zainteresowaniem. Pamiętamy Cyganów z taborów, które obozowały pod lasem. Cyganki wróżyły z kart. przy tym często po prostu kradły przedmioty, lub pieniądze. Mężczyźni byli fachowcami od cynowania naczyń, kotłów, ale i grali na gitarach i skrzypcach, śpiewając przy ognisku. Dzieci miały frajdę, dorośli dawali drobne datki. Później zabroniono cyganom jeżdżenia w taborach. Ten film składa się z epizodów życia Papuszy. Cyganie to grupa etniczna o dużych tradycjach, ale broniąca swoich tajemnic. Papuszę ciekawił świat zewnętrzny, nauczyła się czytać i pisać. Dowiedziała się w ten sposób o wybuchu II wojny światowej. Przelewała swoje spostrzeżenia i marzenia na papier. Znalazł się ktoś, kto poznał życie cyganów i twórczość Papuszy

i doprowadził do wydrukowania Jej dorobku literackiego. Cyganie Papuszę odrzucili za ujawnienie ich tajemnic. Odrzucona przez swoich, dla Polaków ciągle była Cyganką. Cierpiała, ponieważ ani wśród cyganów, ani wśród Polaków nie miała grona prawdziwych przyjaciół. Nie rozumiem, dlaczego cyganowi lepiej smakowała kura kradziona, niż kupiona? Naszym zdaniem było trochę mało cygańskiej muzyki, natomiast ogólnie w filmie była ona dobra. Gra aktorów również bardzo dobra. Audiodeskrypcja dużo wyjaśniała i nie była zbyt cicha. Warto do tego filmu wracać.
Opinia z dnia 24.03.2015 nadesłana przez Panią Sylwię S.

Bardzo dziękuje za nadesłanie mi filmu: „Papusza”. Film bardzo mi się

podoba, przede wszystkim, dlatego, że wiele można się z filmu dowiedzieć.

Możemy w pewnym stopniu poznać romską kulturę, ich zwyczaje. Mnie

osobiście w filmie poruszyło to, że 16 Bronisławę jej własny ojciec

sprzedał Dionizemu Wajs, który dobrze za nią zapłacił. Bronisława była

przede wszystkim bardzo inteligentna, znalazła sposób by nauczyć się

czytać i pisać. I dzięki temu mogła pisać swoje wiersze i przesyłać je

Jerzemu Ficowskiemu, który ją odkrył. Zasłynęła dzięki swojej

twórczości, za co zapłaciła nienawiścią ze strony swoich rodaków.

Cyganie chcieli ją zabić, jednak mąż wstawił się w jej obronie.

Rządni zemsty pobili Jerzego Ficowskiego, który tak naprawdę nie

Zrobił nic złego, on chciał w pewien sposób poprawić jej warunki życiowe.

On po prostu nie przewidział tego, że Cyganie zareagują z taką

nienawiścią na wieść o wydaniu wierszy Papuszy. W filmie widzimy także

przełom w życiu cygan, kiedy otrzymują pismo, iż muszą zamieszkać w

normalnych domach i pójść do pracy by zarobić pieniądze. Był to na pewno

dla nich szok, bo w domach nie mogli czuć już tej wolności, człowieka

który niczym się nie przejmuje. W taborach było im dobrze gdyż cały swój

dobytek wozili ze sobą. Naprawdę film wspaniały, bardzo mi się podobał.


Opinia z dnia 25.03.2015 nadesłana przez Panią Danutę B.

Film "Papusza" bardzo mnie poruszył. Oglądając ten film miałam

skojarzenie z opowieściami mojej znajomej działającej wśród osób głuchych.

Skąd takie skojarzenie?

Znajoma opowiadała mi, że głusi bardzo się izolują, uważają, że nie

potrzebują pomocy z zewnątrz, nie chcą integrować się ze słyszącymi.

Mówię tu o tych, którzy nie słyszą od dzieciństwa i posługują się przede

wszystkim językiem migowym. Wśród głuchych studentów pewnego kierunku na

pewnej uczelni była jedna taka osoba, która mówiła i nie znała języka

migowego, mimo, że nie słyszała od urodzenia. Była źle postrzegana przez

innych głuchych z jej roku. Podobnie moim zdaniem zachowywali się

Cyganie pokazani w filmie "Papusza". Tytułową bohaterkę porównałam do

tej niesłyszącej dziewczyny, mówiącej i dobrze rozumiejącej polskie

idiomy. Tylko na szczęście los z tą niesłyszącą obszedł się znacznie lepiej.

W filmie była taka scena, gdzie ogłoszono zakaz wędrówek cyganów i nakaz

osiedlenia się. Wśród Cyganów wybuchł wtedy spór. Część była za, część

przeciw. Ach, jak mi to przypomina nasze dyskusje na Typhlosie. Niby

wszyscy jesteśmy niewidomi i zdaniem niektórych powinniśmy mieć takie

same potrzeby i jednakowe stanowisko w pewnych sprawach, a jednak tak

nie jest.

Kiedyś Cyganka dorwała mnie na deptaku w Polanicy. Za jakiś tam datek

powiedziała na temat mojego charakteru coś, z czym się w pełni zgadzam i

czego wcześniej wiedzieć nie mogła, bo mnie nie znała. Wywróżyła mi

wtedy, że będę mieć młodszego od siebie męża, wywróżyła utratę dziecka i

że będę żyć 94 lata. To było 12 lat temu i póki, co męża nie mam, he he he.

Muzyka do filmu jest piękna! Chętnie posłuchałabym jej bez filmu.

Jednak, moim zdaniem, Cygańska muzyka plus opera, to nie jest

najszczęśliwsze połączenie. To tak, jakby ktoś w rozwalającej się szopie

położył piękny dywan, zawiesił śliczne, białe firanki a następnie wniósł

tam graty. Lepiej by było tę szopę po prostu dobrze posprzątać i te

graty by tam bardziej pasowały. Po co zaraz opera? Dlaczego po prostu

nie musical?


Opinia z dnia 25.03.2015 nadesłana przez Panią „Agę”

Papusza – film dosyć ciekawy, ale nie na tyle by do niego wracać. Przede wszystkim z filmu można dowiedzieć się jak żyją polscy Cyganie. Przedstawia on trudne życie Romów, ale także pokazuje ich piękne momenty. Godne uwagi są przepiękne cygańskie tabory, muzyka, taniec, śpiew – to ich codzienność. Chociaż mają oni również swoje problemy: unikają stałego osiedlenia się czy walczą z pójściem dzieci do szkoły. Ich życie toczy się wolno, według mijających pór roku. Romowie to jednak wykluczona grupa społeczna, niemająca swojego skrawka na ziemie, ciągle są w podróży, narażeni na wyśmiewanie czy przemoc.

Poruszającą sceną jest pożegnanie Papuszy i Jerzego Ficowskiego. Trudno odgadnąć, co ich naprawdę łączyło. Była między nimi jakaś niespełniona magia. Być może dla Papuszy był On kimś wyjątkowym, kimś więcej niż mogła sobie na to pozwolić. Na pewno była między nimi przyjaźń.

Bardzo podobała mi się gra aktorska Antoniego Pawlickiego, wnosił do filmu młodzieńczy powiew 

Audiodeskrypcja spełniła dużą rolę w odbiorze filmu tym bardziej, że był to obraz czarno-biały a to niestety utrudnia oglądanie i wychwycenie różnych kwestii w filmie czy szczegółów. Audideskrypcja w takim przypadku jest nieoceniona. Zdecydowanie film czarno-biały utrudnia osobom słabowidzącym jego odbiór, wiele rzeczy po prostu jest nie do wychwycenia w tego typu obrazie. Wolę filmy w kolorze.

Papusza jest filmem dramatycznym. Z jednej strony przedstawia trudne życie Romów, z którymi się utożsamiamy, z drugiej zaś ich inność, ich odmienny świat, w którym nie ma miejsca dla „niepożądanych” gości.


Opinia z dnia 26.03.2015 nadesłana przez Pana Andrzeja L.

W biurze, w którym pracowałem od lipca do grudnia ubiegłego roku, wywiązała się pewnego razu dyskusja na temat tolerancji. Jedna z koleżanek – starsza pani, w wieku bliskim emerytalnemu zadeklarowała swoją otwartość na wszelkie odmienności:

- Ja tam wszystkich ludzi traktuję jednakowo – powiedziała – nieważne czy to Polak, Murzyn czy Chińczyk.

- A Cygan? – Zapytałem prowokacyjnie.

Wtedy posypała się prawdziwa lawina zarzutów, – że hałasują, że śmiecą, że kradną, że nie posyłają dzieci do szkoły itd. Ta scenka doskonale ilustruje nasz rzeczywisty stosunek do „obcych”. Łatwo jest deklarować tolerancję wobec ludzi, z którymi nigdy się nie zetknęliśmy, natomiast autentyczne bliskie sąsiedztwo z odmienną kulturą nastręcza już poważne trudności. W głębi ducha nie lubimy, bowiem innych i wolelibyśmy, żeby wszyscy wokół nas zachowywali się tak samo.

Film „Papusza” to doskonały obraz skomplikowanych relacji polsko-cygańskich, gdzie nawet działanie w dobrej wierze, jaką niewątpliwie miał Jerzy Ficowski, wywołało więcej szkody niż pożytku z powodu braku zrozumienia do końca istoty kultury, do której miał okazję się przybliżyć. Poeta powinien uszanować wolę społeczności cygańskiej pragnącej zachować swoje tajemnice. Z drugiej strony nie sposób przełamać wzajemnej niechęci i nieufności bez wzajemnego poznania się i zrozumienia. Aby jednak „obcy” zechcieli odsłonić przed nami swoje sekrety muszę mieć pewność, że nie jesteśmy ich wrogami. Polityka wobec Cyganów prowadzona w latach pięćdziesiątych i późniejszych – zakazy wędrowania z taborami, przymusowe osadnictwo – sprawiała, że oni tej pewności nie mieli.

Trzeba przy tej okazji zwrócić też uwagę na fakt, iż tolerancja, choć ze wszech miar pożądana, ma jednak swoje granice. Możemy i powinniśmy dbać o to, by każda społeczność mogła zachować swoją muzykę, tańce, twórczość plastyczną, sposoby świętowania itp., ale „kultury”, w której ojciec ma prawo sprzedać córkę za zegarek, sygnet i garść monet albo takiej, gdzie mąż może powiedzieć do żony „naucz się dzieci rodzić ty wyschnięta kłodo” lub matka poucza córki, że „wszystko, co się rusza można brać” tolerować nie wolno. Podobnie, jak nie wolno tolerować kanibalizmu będącego elementem kultury niektórych ludów afrykańskich, polinezyjskich czy karaibskich. Tu musi być stanowczy sprzeciw i nie może on być traktowany przez jakiekolwiek społeczności, jako przejaw wrogości wobec nich.

W filmie uderzyło mnie jedno zdanie wypowiedziane przez Papuszę już po wykluczeniu ze środowiska cygańskiego: „Gdybym nie nauczyła się czytać, byłabym szczęśliwsza”. Sądzę jednak, że w głębi duszy nie żałowała żadnego napisanego przez siebie wiersza. W moim przekonaniu to nie tylko rozterka osamotnionej cygańskiej poetki, to dramat całej ludzkości. Nasi przodkowie przed stworzeniem cywilizacji byli szczęśliwi, żyjąc w zgodzie z naturą. Cywilizacja stała się dla nas źródłem udręki, ale jednocześnie niesie ze sobą wartości, których za nic na świecie nie wyrzeklibyśmy się, aby wrócić do tamtego szczęścia.


Opinia z dnia 27.03.2015 nadesłana przez Pana Mariusza K.

Oglądaliśmy już kilkanaście filmów w IKF ON, ale po raz pierwszy audio deskrypcja tak mocno wyżłobiła mój podziw dla piękna zdjęć w filmie „Papusza”. Fenomenalny koncept duetu reżyserskiego plus praca operatorów budzi mój szacunek. Pani Urszula Wesołowska, o ile dobrze usłyszałem, wykonała tytaniczna pracę. Dziękuje autorom oraz pani lektor za produkt najwyższej, jakości.

Omawiana przez nasz DKF produkcja jest klamrą, która spina poezje pani Bronisławy Wajs, kantatę Jana Kanty Pawluśkiewicza oraz dokument pani Angeliki Kuźniak w całość, która, tak zakładam, ocali od zapomnienia poetkę z serca.

„Jame na Kamas barvalipena

Jame Kamas te dźidżół

Birysynd, bałvał i jasfa

Dava isy romane bachca…”

W języku polskim. „My nie chcemy bogactw, my chcemy żyć. Deszcz, wiatr i łzy – to są cygańskie szczęścia”.

Niestety nie potrafię, a być może nie chcę, wyszczególniać żadnej ze scen czy postaci. „Papusza” to przepiękna całość, oczywiście w odniesieniu do przedstawionej historii słowo przepiękna jest niestosowne, i tak postaram się ją zapamiętać. Rewelacyjne zdjęcia, ludzie teatru i filmu w niesamowitych kreacjach, muzyka, z której bije tęsknota za wolnością w rytm trzeszczących kół.

Jako widz, otrzymałem poetycki obraz.

Losy Pani Bronisławy to kolejny przykład na egoistycznego wartościowanie różnic. Niestety od wieków ludzie nie znaleźli recepty na poszanowanie odmienności. Smutne, lecz prawdziwe. W tym kontekście zawierzam twórcom kultury i liczę na ich zaangażowanie w walkę ze stereotypami. Tak jak w przypadku pani Joanny Kos Krauze wraz z mężem, którzy powrócili do kwestii mniejszości etnicznych.

Wszelkie ksenofobie mają identyczne źródło, brak zrozumienia. I to bardzo złożona kwestia, co do rozpoznania, której powstała niezliczona liczba ksiąg i książek, filmów i filmików, poematów i wierszy, lecz powątpiewam czy to jest uleczalne zjawisko. Osobiście mogłem obcować z romskimi dziećmi w szkole podstawowej, podpatrywałem ich codzienne życie i do dziś nie mam pewności czy wszystko zrozumiałem i czy moje postrzeganie było zasadne. Melodyjny, przez co intrygujący język, no i najlepsze garnki, zdaniem mojej babci. Przekonałem się, że to pierwotnie wolna i swobodna konfiguracja życia. Interesująca, ale też szczelnie zamknięta dla postronnych. Obraz „Papusza” realistycznie obrazuje wzorzec zachowań z obu stron.

Geniusz twórców sprawił, iż do filmu zaangażowano napisaną w roku 1993 roku muzykę pana Pawluśkiewicza. W tej kompozycji znajduje potwierdzenie faktu, iż to górale najlepiej rozumieją Cyganów lub inaczej wolnym ludziom tak samo w duszy gra. Wszak pan Jan pochodzi z Nowego Targu.

Muzyka zainspirowała duet reżyserski, który zakrzywił czasoprzestrzeń na potrzeby scenariusza.

„Jadą Cyganie, wiele wozów,

Ich kola gwiżdżą ( skrzypią)

Konie rżą, psy przywiązane

Pod wozami szczekają.

Las wszystko niesie z wiatrem.

Ludzie domy zamykają,

Cyganów z daleka wypędzają”.

Przytoczone fragmenty to poezja pani Bronisławy Wajs.


Opinia z dnia 27.03.2015 nadesłana przez Pana Witolda G.

Po niesamowitych doznaniach towarzyszących filmowi pt. Grawitacja, nasz Klub – Pociąg, zaproponował przejmującą historię o ginącym, zanikającym świecie Romów w Polsce. Duet reżyserów, jednocześnie twórców scenariusza, przenosi nas w atmosferę pełną nieznanych zachowań i zasad, obowiązujących i przestrzeganych w środowisku cygańskim. Film ukazuje przeżycia cygańskiej poetki Bronisławy Wajs – Papuszy. Dzięki filmowi, a głównie, dzięki cyganologowi Jerzemu Ficowskiemu poznajemy mało znany, hermetyczny świat Cyganów. Fabuła filmu, a także książka - Cyganie polscy – napisana przez Jerzego Ficowskiego, oraz bogate, pełne treści wprowadzenie do dyskusji Pani moderator Renaty Pawełczak, pozwalają widzowi wejść w inny, mało znany świat.

Film śledziłem z wielkim zainteresowaniem i zadumą. Zapoznawanie się z nim nie było łatwe, ma on, bowiem dość specyficzną konstrukcję, wymaga dużego skupienia. Pierwszy raz zapoznałem się z nim na Festiwalu w Płocku. Już wtedy wprawił mnie w zadumę. Jednak dopiero obecnie uporządkowałem wątki i epizody składające się na fabułę. Nieodzowna, jak zwykle okazała się audiodeskrypcja, opracowana i przekazana bardzo solidnie przez lektorów. Losy Papuszy, jej przeżycia w różnych okresach zmuszają do szerszego prześledzenia losów cyganów. Pani moderator mówi o nich w odniesieniu do zachodniej Polski. Moje spostrzeżenia odnoszą się do rejonu wschodniego. Mieszkam od urodzenia w Sokołowie Podlaskim obecnie woj. mazowieckie. Środowisko Romów poznałem, jako organizator oświaty i kultury w latach 60-tych ubiegłego wieku. Kiedy Cyganom zakazano wędrowania taborami, kilka rodzin osiadło w mieście. Zaczął się proces adaptacji w zupełnie innych warunkach. Aby w tym pomóc, zorganizowano artystyczny zespół cygański, który przyjął nazwę – Szillali Bałwał – Zimny Wiatr. Tworzyło go około 30 cygańskich tancerzy, osób śpiewających i grających. Zespół spopularyzowany przez Polską Kronikę Filmową, występował z powodzeniem w wielu miejscowościach. Do dzisiaj mieszka u nas kilka rodzin o nazwiskach – Brzeziński, Kozłowski, Markowski. Adaptacja trwa, są małżeństwa polsko-cygańskie, dzieci chodzą do szkoły.

Wracając do fabuły filmu warto, moim zdaniem podkreślić, że duża jej część, w wielu wątkach mówi o Jerzym Ficowskim. Dla mnie jest to wielki, wspaniały, wszechstronnie uzdolniony człowiek. Patriota, uczestnik Powstania Warszawskiego, znawca literatury, władający kilkunastoma językami, autor tekstów piosenek i wielu książek. Dokonywał przekładów z języków obcych. W latach 1949 – 1951 wędrował z taborem cygańskim, zaskarbił sobie zaufanie, opanował język romski. To właśnie Jerzy Ficowski odkrył Papuszę, pierwszy nazwał ją – Cygańską Poetką, gdy nauczyła się pisać nakłaniał ją do zapisywania, tworzonych wierszy, które następnie przekładał na język polski. To on rekomendował Papuszę Julianowi Tuwimowi i spowodował publikowanie wierszy Papuszy.

Jerzy Ficowski został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Oficerskim OOPU uważam, że przez ukazanie i podkreślenie sylwetki tego twórcy, film bardzo zyskał na wartości, również edukacyjnej.

Film- Papusza bardzo wzbogacił moją wiedzę historyczną, psychologiczną o zachowaniach ludzkich i socjologiczną o współżyciu w zespołach i społecznościach.

Podsumowując moje przemyślenia, zechcę odpowiedzieć na pytania postawione przez Panią moderator.


  1. Która ze scen była najbardziej poruszająca? Takich scen było wiele. Najbardziej wzruszyło mnie znalezienie przez Papuszę dziecka wśród zamordowanych przez okupanta Cyganów, przygarnięcie go i przedstawienie mężowi, jako ich dziecka. Drugą, wzruszającą i poruszającą, była scena, kiedy zdesperowany Dionizy niszczy wóz cygański. Odczytałem to, jako symbol przełomu w historii Cyganów w Polsce.

  2. Jak oceniam grę aktorską? Nie mam zdania. Aby podjąć się oceny, trzeba widzieć, nie wystarczy słyszeć.

  3. Jakie skojarzenia budzą losy Papuszy ze stosunkiem ludzi do odmienności? Papusza jest dla mnie postacią tragiczną. Przez całe życie zdawała sobie sprawę ze swej odmienności, starała się z tym walczyć, nie poradziła. Została wykluczona ze społeczności, popadła w chorobę psychiczną. Dla mnie wyrazem, symbolem tragedii osobistej było stwierdzenie – gdybym nie nauczyła się pisać i czytać, byłabym szczęśliwa.

  4. Czy miałem doświadczenia relacji z Romami Tak.

  5. Jak są odbierani Romowie w różnych środowiskach? Nie mam wiedzy na ten temat.

  6. Czy znajduję analogię w stosunku do innych mniejszości narodowych? W moim środowisku nie występują mniejszości narodowe.

  7. Jak rozumiem zakończenie filmu? Dla mnie jest to przejmujący symbol czegoś, co się kończy. Ukazanie taboru cygańskiego z lotu ptaka na rozstaju dróg wyzwala zadumę. Rozstaje zawsze są niewiadomą, kryją w sobie jakąś tajemnicę.

  8. Jaką rolę odgrywa muzyka w filmie? Nie wyobrażam sobie tego filmu bez muzyki, która towarzyszyła cyganom zawsze. To właśnie oratorium Jana Kanty-Pawluśkiewicza zainspirowało reżyserów do rozpoczęcia pracy nad filmem. Muzyką cygańską jestem oczarowany, słuchałem jej wielokrotnie na żywo. Często wracam do nagrań Bogdana Trojanka.

  9. Jak oceniam audiodeskrypcję? Jak zwykle, jako nieodzowny element filmu. Bez audio deskrypcji, jako całkowicie pozbawiony możliwości doznań wzrokowych nie mógłbym zrozumieć wielu subtelności epizodów składających się na fabułę.

  10. Czy zastosowanie filmu czarno-białego utrudniało jego odbiór? Dla mnie nie stanowiło to problemu.

  11. Na zakończenie rozważań i udziału w dyskusji o filmie – Papusza, sądzę, że reżyserzy i jednocześnie autorzy scenariusza – Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, niestety zmarły 24.12.2014, dokonali wspaniałego dzieła ukazującego tajemniczy świat Romów i losów tragicznej postaci tego świata, pierwszej cygańskiej poetki – Bronisławy Wajs-Papuszy.


Directory: images
images -> Lokalna strategia rozwoju lokalnej grupy działania „lider zielonej wielkopolski” na lata
images -> „ Gra tajemnic reżyseria Morten Tyldum. Czas projekcji 110 minut
images -> Wykład z polityki gospodarczej Temat 3 Polityka pieniężna I walutowa Pojęcie I cele
images -> Skarżyski klub szaradzistóW „anagram” zał. 12 maja 1958 roku przy miejskim centrum kultury im. Leopolda staffa 26-110 skarżysko-kamienna, ul. SŁOwackiego nr 25
images -> Załącznik 1
images -> Postępowanie znak: sz-2100-13(52/ZP/07)-07
images -> Spzoz/ZP/…
images -> Xviii konferencja naukowo – szkoleniowagastroenterologii klinicznej wp
images -> Załącznik nr 3 do siwz opis przedmiotu zamówienia (opz) dot przetargu nieograniczonego znak: A/ZP/szp. 251-37/16 na: „dostawę wraz z wdrożeniem zintegrowanego elektronicznego systemu zarządzania dokumentacją medyczną”

Pobieranie 221 Kb.

Share with your friends:
  1   2   3   4




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna