O pamięć nie o zemstę



Pobieranie 5.11 Mb.
Strona17/21
Data27.10.2017
Rozmiar5.11 Mb.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21
ochodził z Chorzowa, natomiast poznaliśmy się w Oświęcimiu, gdzie był więźniem nr 7669. Pracowaliśmy w jednym komandzie wyburzania domów przy której to pracy w grudniu 1940 r. o mało nie zamarzliśmy na dachu rozbieranego za obozem domu. Po wyzwoleniu, w 1971 r. otrzymałem od niego pocztówkę – której zdjęcie i treść zamieszczam obok.
- Taul Roman,

U



rodzony 28.02.1917 r. - pochodził z Tarnowskich Gór, więzień Oświęcimia nr 1108. Pracował w Politische Abteilung i dlatego mógł współwięźniów ostrzegać przed przesłuchiwaniami Gestapo. Uciekł z obozu 30.09.1944 r. w przebraniu w mundur oficera niemieckiego. Czyn brawurowy. Wyświadczył mi wielką przysługę i wykazał że dużo nas oświęcimiaków łączy, że możemy nawzajem na sobie polegać.

- Piotrowski Mareczek,

Pochodził z Warszawy, towarzysz wspólnej wędrówki z Norymbergii do Dachau. Częstował mnie kawałkiem psiego mięsa, który kupił od kapy Niemca za obrączkę ślubną. Chciał się podzielić ostatnim kęsem, a który był niemal ostatnim ratunkiem w obozowej rzeczywistości. Po wyzwoleniu powrócił do Warszawy i został cechmistrzem zegarmistrzów warszawskich.


- Baran Marian Adam,

D



r filozofii, pznaliśmy się w Oświęcimiu, był więźniem nr 93698, zaś zatrudniony był jako pisarz instalatorów. Bardzo miły, kulturalny i opanowany. Daleki był od trywialności życia obozowego. Obóz nie zdążył na nim wycisnąć w żadnej formie swego piętna. Mowy, ruchy, sposób bycia zawsze świadczyły o godności tego bardzo kulturalnego człowieka. Między innymi otrzymałem od niego wspaniały filozoficzny wywód o obozowej przyjaźni który przedstawiam jak poniżej:

Przyjaźń obozowa, najpotężniejszy czynnik chroniący psychikę więźnia przed „pleśnią zwątpienia” w możliwość przetrwania obozowej kaźni – to eliksir dla szamocącej się, zabłąkanej, lękliwej, stojącej na bezdrożu duszy dręczonej wielką niewiadomą przyszłości – to nakaz utrzymania się na powierzchni godności człowieka w obozowym bagnie moralnym, po którym musiał kroczyć więzień – to jedyna broń przeciw argusowym, podejrzliwym, nieufnym, żadnym krwi, nasycenia najdzikszych instynktów spojrzeniom blokowych, kapów czy sztubowych – to bezkompromisowe przeciwstawiane się bezdusznej, tępej, a konsekwentnie zdążającej do sparaliżowania indywidualnych zrywów ducha pragmatyce zajęć obozowych”.

Otrzymałem też od Mariana odręcznie napisany list, - jakże miły w tresci:

Drogi Marianku!



List Twój stał się dla mnie wielką niespodzianką, a zarazem b. miłym dokumentem naszej przyjaźni. Przyjaciół obozowych nie zapomina się tak łatwo, jak efemeryczną znajomość w kawiarni czy na wczasach – pamięta się o nich stale, gdyż związała ich koszmarna rzeczywistość kaźni hitlerowskiej.

Kiedy brała nas w swe władztwo nasza rzeczywistość oparta na konwencjach obozowych, kiedy wytwarzała się swoista atmosfera nabrzmiała tajemnicą losu, w której człowiek błąkał się po omacku pragnąc przedrzeć zasłonę tajemniczości, kiedy okrutna, nieodwracalna konieczność nakazywała inaczej myśleć, odczuwać, a nawet powątpiewać – wówczas.”

Jest także kolejny list pisany przez Mariana:

Kochany Marianku!

Otrzymałem Twoje oba listy za które serdecznie dziękuję. Rozumiem Twoje hobby na punkcie pamiątkowego albumu, bo niewielu różni się ono od mojego. I ja np. po powrocie z Anglii (u p. Sne Ryder, założycielki fundacji dla b. więźniów obozów koncentracyjnych) sporządziłem sobie album pamiątkowy, który wypełnił przeszło 200 różnych zdjęć. Bardzo lubię fotografować. Obecnie będąc na emeryturze zająłem się między innymi porządkowaniem fotografii nagromadzonych w ciągu 10 lat. Uzbierało się tego b. dużo tak, że selekcja i wklejanie ich do poszczególnych albumów zajmuje mi b. dużo czasu.”



Pobieranie 5.11 Mb.

Share with your friends:
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna