Drogi Ewentualny Czytelniku. Z przyjemnością informuję, że wzorem Samuela Linde (1771-1847), nie mylić z Bogusławem Lindą (1952-?), popełniłem monumentalne dzieło pt. "SŁownik wyrazóW nie tylko kabaretowych"



Pobieranie 0.65 Mb.
Strona1/8
Data18.11.2017
Rozmiar0.65 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8

Drogi Ewentualny Czytelniku. Z przyjemnością informuję, że wzorem Samuela Linde (1771-1847), nie mylić z Bogusławem Lindą (1952-?), popełniłem monumentalne dzieło pt. “SŁOWNIK WYRAZÓW nie tylko KABARETOWYCH“. Słownik pisałem na raty, od 2011 roku, zamieszczając kolejne hasła w wydawnictwach około festiwalowych Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry, Trybunałów Kabaretowych, ostrołęckiej OSPY, krakowskiej PAKI, zielonogórskiego Festiwalu Kabaretu, rybnickiego RYJKA i szczecińskiego Szpaka.

No i nadszedł rok 2017, rok jubileuszowy piętnastej edycji TRYBUNAŁÓW KABARETOWYCH i 800 lecia Piotrkowa Trybunalskiego. Skorzystałem z okazji i „Słownik Wyrazów Kabaretowych” stał się ilustrowanym dodatkiem do KONSTYTUCJI KABARETOWEJ.
Tak się jakoś potoczyło moje życie zawodowe, że mimo licznych prób, nie udało mi się zgodnie ze zdobytym wykształceniem zostać nauczycielem w-f-u, dziennikarzem sportowym czy za przeproszeniem fizjologiem sportu.

Od 1968 roku ciągle krążę wokół kabaretu. Najpierw to był studencki „KLOPS“ przy WSWF w Poznaniu, potem Kabaret TEY z Zenonem Laskowikiem a potem to już poszło: reżyserowałem programy rozrywkowe w telewizji (Studio Gama), opolskie kabaretony (Benefis Jana Kaczmarka, „Z tyłu sklepu“, „Chirurgia zakaźna“, „Przestrojenie“), napisałem i wyreżyserowałem komedię antyczną pt. „PARANONIA - WYKOPALISKA“, zagraną 500 razy przez wyjątkowy duet: Bohdan Smoleń - Andrzej Zaorski. Reżyserowałem telewizyjny cykl kabaretowy „KRAJ SIĘ ŚMIEJE“ i niekabaretowy quiz „JAKA TO MELODIA“ oraz przeróżne gale, festiwale, kabaretowe noce gwiazd, koncerty laureatów, losowania, benefisy, biesiady i jubileusze. Za działalność telewizyjną otrzymałem wiele nagród i dla równowagi - żeby mi się w głowie nie przewróciło - sporo złych recenzji. Współpracowałem z teatrami” „Kwadrat”, „Syrena”, „Roma” ,„Rampa” i „Capitol”.Ponieważ przy okazji nazbierało mi się trochę przemyśleń i anegdot, opracowałem je w formie haseł poddając się rygorom alfabetu.

To tyle tytułem wstępu.

Mimo wszystko życzę miłej lektury.


Łączęwyrazy

Krzysztof Jaślar


Wiem, że łączęwyrazy pisze się oddzielnie, ale to taki żart, że łączęwyrazy i łączę. To jest informacja dla korekty.

Krzysztof Jaślar


SŁOWNIK WYRAZÓW nie tylko KABARETOWYCH
ABSTYNENT

To trochę dziwne, że od takiego hasła rozpoczyna się „Słownik“, ale taka jest kolejność alfabetu i trudno z tym polemizować. Abstynent raczej nie jest bohaterem programów kabaretowych. Natomiast jego przeciwieństwo - bardzo. Czasem można odnieść wrażenie, że osobnik nadużywający alkoholu jest w środowisku kabaretowym postacią swojską, ulubioną i afirmowaną w wielu tekstach. Zobacz też hasło MENEL.


ABSURD

Często stosowany sposób rozśmieszania publiczności. Dowcip, w którym efekt komiczny powstaje na skutek jawnej niedorzeczności, czy kompletnie nielogicznego skojarzenia. Absurd zwany jest czasem purnonsensem. Twórcy kabaretowi stosują chętnie żarty absurdalne. Są nawet zespoły stosujące wyłącznie tego typu humor. („Mumio“) Ma to swoje plusy. Po pierwsze tego rodzaju dowcip jest ponadczasowy i nie dezaktualizuje się pod wpływem bieżących wydarzeń, więc nie trzeba zmieniać tekstu. A drugim plusem jest PLUS z możliwością przejścia do PLAY. Kabaret zyskuje na popularności, a my oszczędzamy na abonamencie.


A CAPPELLA

To znaczy bez akompaniamentu, bez towarzyszenia instrumentów. To smutne, ale prawie wszystkie zespoły kabaretowe występują a cappella (poza nielicznymi, chlubnymi wyjątkami). Jeśli już pojawia się muzyka, to w postaci plastikowego podkładu lub nagranego dżingla, do którego publiczność rytmicznie klaszcze, dając występującym czas na przebiórkę.

Z hasłem tym wiąże się znana zapowiedź: - Wykonam teraz utwór a cappella. A kapela ma być cicho jak ja śpiewam.
ADRENALINA

Teoretycznie to hormon wytwarzany przez rdzeń nadnercza w reakcji na stres, podnoszący puls, ciśnienie krwi oraz poziom cukru. W praktyce to po prostu trema. Czasem mobilizująca, czasem paraliżująca. W tym drugim przypadku należy intensywnie oddychać albo dać sobie spokój z występami. Adrenalina potrafi też uzależnić. Skutkuje to stałą potrzebą kontaktu z Bogu ducha winną publicznością.


AFERA

Tu zaznaczę, że w Słowniku nie będę opisywać konkretnych formacji kabaretowych. O tym ani mru mru. Powinno powstać osobne monumentalne dzieło pod nazwą „Kabaretowy spis treści“ lub „Z kabaretem na ty“. A wracając do opisywanego hasła, afera jest wdzięcznym tematem kabaretowym. Trzeba tylko uważać, żeby nie dać się ponieść emocjom oraz doniesieniom prasowym nazywającym aferą wszelkie przejawy życia społecznego, bo można wyjść na idiotę, na ulicę lub na osobę, która nie rozumie pojęcia słowa AFERA.


AFISZ

Kiedy jeszcze nie było na świecie podświetlanych citylightów, banerów, standów, ledowych ekranów i innych cudów techniki reklamowej, podstawowym sposobem informacji o imprezie był afisz. Zwykły „papierzany“, wieszany na słupie, płocie, w witrynie sklepu. Afisz przeważnie eksponował dużą czcionką nazwisko gwiazdy gwarantującej wysoką frekwencję. Ponieważ afisz jest formą bezzdjęciową, dochodziło często do nieporozumień. W latach 80., kiedy Jan Pietrzak gromadził komplety na swoich recitalach, pojawiał się gdzieniegdzie afisz o występie J.Pietrzaka. Efekt marketingowy był murowany, a ten, kto zapłacił i przyszedł, obcował z artystą Pietrzakiem, tyle że Jackiem. Parodystą. Zawsze coś.


AFORYZM

Krótkie, zwięzłe powiedzenie, wyrażające jakąś ogólną myśl filozoficzną, moralną, życiową zwykle ujęte w błyskotliwej formie. To tyle definicja.

W naturze, aforyzm często występuje w tekstach kabaretowych z czego autorzy nie zawsze zdają sobie sprawę. To tak, jak z odkryciem, że albo mówimy wierszem albo prozą. (por.“Mieszczanin szlachcicem“ Moliera)

Najpopularniejszym aforyzmem jest: „Lepiej być zdrowym i bogatym niż chorym i biednym“.

Mistrz gatunku Julian Tuwim powiedział: „Prawdziwa głupota zawsze pokona sztuczną inteligencję“. Anonim dodał:

“Nawet największa popularność przemija. Tylko głupota pozostaje“.

A ksiądz Twardowski dorzucił swoje: Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia.
AGENCJA

Tu od razu należy zaznaczyć, że chodzi o agencję artystyczną, a nie towarzyską agencję plenerową, w której przy drodze stoją roztargnione panie, które nie zauważyły, że skończyły im się już grzyby i jagody.

Jeśli jakaś firma chce na imprezę okolicznościową zwaną eventem zamówić kabaret, musi skontaktować się z agencją. Agencja posiada na składzie kabaret znany z telewizji, mniej znany z telewizji i jeszcze nie znany z telewizji. Jeśli ten bardziej znany jest zajęty, wtedy agencja proponuje mniej znany lub jeszcze nieznany. Praca kabaretu dla agencji polega na tym, że czas przejazdu tam i z powrotem jest wielokrotnie dłuższy od samego występu. Może więc zespoły kabaretowe winny się zrzeszać nie w agencjach, a w związkach zawodowych transportowców, z własnym programem artystycznym.

Halo mobilki! Jak tam ścieżka na Kielce?


AKADEMIK

Tak jak dzieci najczęściej rodzą się na szpitalnych oddziałach położniczych, tak kabarety lęgną się w akademikach. A jeśli przy akademiku występuje klub studencki, to wysyp kabaretów murowany. W tym miejscu oddajmy hołd zielonogórskiej „Gębie“. Gdyby po każdym udanym porodzie nowego kabaretu klub ten powiększał się o 1 metr kwadratowy, dziś mogłyby się w nim odbywać zawody żużlowe Falubazu Zielona Góra.


AKCENT

W języku polskim akcent kładzie się na przedostatnią sylabę. Niestety są wyjątki np. w wyrazach gramatyka, fizyka, muzyka albo jechaliśmy, byliśmy, akcentowaliśmy. Celowo nie wskazujemy gdzie w podanych przykładach pada akcent, żeby nie wprowadzać niemiłej atmosfery. Prawdziwe schody zaczynają się wtedy, gdy autor tekstu otrzymuje od kompozytora piosenkę w której akcenty muzyczne kompletnie rozmijają się z akcentami mówionymi. (patrz: prozodia)

Najbardziej znany przykład proszę sobie zanucić: „Pamiętajcie o ogrodach przecież stamtąd przyszliście“.

Może dlatego współcześni artyści kabaretowi tak rzadko ryzykują przygodę z piosenką.


AKTOR

To posiadający zwykle tytuł magistra sztuki, niezbędny element porozumienia się autora z publicznością. Proszę AKTOROM tego nie mówić, ale są przekaźnikami i łącznikami pomiędzy tekstem a widzem. Tekst bez aktora, nawet magistra, może istnieć, a aktor bez tekstu nie.

Aktor jest zawodem zhierarchizowanym. Najwyżej cenią się aktorzy teatralni, patrząc z góry na aktorów filmowych. Filmowi patrzą z góry na aktorów serialowych. By aktorzy serialowi nie popadli we frustrację, wymyślono reality i talent shows. To na uczestników tych programów telewizyjnych aktorzy serialowi śmiało mogą patrzeć z góry, bez mroczków w oczach. Aktor z kultury wysokiej – Wiktor Zborowski (198 cm.) - utrzymuje, że aktor jest dwa razy nieszczęśliwy. Kiedy musi grać i kiedy nie może grać.

Dziecko typu chłopczyk pyta tatusia aktora:

- Tatusiu, dokąd idziesz?


  • Do teatru.

  • A co tam robisz?

  • To samo co ty w piaskownicy, tylko mi za to płacą.

Wybitny polski aktor, Tadeusz Łomnicki (1927-1992) miał zwyczaj podglądać przez specjalną klapkę w kurtynie publiczność przed rozpoczęciem spektaklu. Wzdychał przy tym: - Jak ja im zazdroszczę, że będą mogli mnie podziwiać.

Zacytuję znaną anegdotę, ukazująca istotną cechę, konieczną do wykonywania zawodu aktora. Wybitnemu przedstawicielowi teatru zmarła żona. Jeszcze długo po rozejściu się żałobników aktor stał nad świeżą mogiłą i rozpaczał. Podeszła do niego wielbicielka i po złożeniu kondolencji dodała: - Teraz widać, jak wiele dla Mistrza znaczyła nieboszczka i jak pan bardzo cierpi. Mistrz odwrócił pełną rozpaczy twarz i rzucił: – Szkoda, że mnie pani nie widziała w kaplicy.

A tak w ogóle, w aktorstwie chodzi o to, żeby dorobić się twarzy zanim straci się pamięć.
AKTORKA

Mogłoby się wydawać, że to tylko żeńska forma rzeczownika aktor, ale tak nie jest. Aktorki mają o wiele trudniej od kolegów. Aktorki w teatrach, filmach i serialach otrzymują do zagrania sporo ról amantek czyli młodych, pięknych i bogatych. Niestety po okresie świetności następuje kilkunastoletnia przerwa a po niej do obsadzenia są nieliczne role teściowych, babć i sfrustrowanych emerytek. Aktor w wieku średnim może liczyć na rolę skandalisty, który związał się z młodszą od siebie o 20 lat kobietą. W drugą stroną to nie działa. Scenarzyści takiej wersji nie ryzykują. Dlatego aktorki ratują się albo zamążpójściem za dyrektora teatru - wtedy repertuar jest ustawiany pod ich metrykę, albo zakładają własny teatr.

Jest jeszcze jedno miejsce zatrudnienia dojrzałych aktorek. Grana od wielu lat z niesłabnącym powodzeniem komedia „Klimakterium“. I i II.
AKUSTYK

To taka postać, bez której występ kabaretowy nie może się odbyć. To akustyk w odpowiednich miejscach programu wypuszcza dżingle. To akustyk mutuje (wycisza) nagłowne mikroporty, gdy artysta kabaretowy schodzi w kulisę, żeby przebrać się za babę, policjanta, sportowca lub menela. Powiedzmy sobie szczerze: akustyk wiele nie pomoże, ale zepsuć może wszystko.


ALEJA

Nie chodzi o zwykłą aleję czy alejkę parkową, tylko o Aleję Sławy, Aleję Gwiazd lub Aleję Zasłużonych. (…)“ idę sobie, patrzę, a leją Zasłużonych“(…) Najsławniejsza Aleja Gwiazd znajduje się na promenadzie w Międzyzdrojach. Zbigniew Zamachowski opowiadał, jak obserwował o 4 nad ranem młodą parę. On palił papierosa i nie przejawiał zainteresowania, ona zatrzymywała się przy każdych odciśniętych na chodniku dłoniach i wkładała w nie własne. Przy odcisku dłoni Beaty Tyszkiewicz zawołała: - Heniek! Zobacz jakie ona ma małe ręce!

- Gdybyś całe życie nic nie robiła, też byś miała takie małe – odparł niezainteresowany.

Aleja Gwiazd Kabaretu znajduje się w Lidzbarku Warmińskim, obok Zamku Biskupów przy al. Kaczyńskiego. Ale nie tego. Tamtego też nie. Ale jakby co, to już jest.

Jeśli za kilka tysięcy lat archeolodzy dokopią się do wspomnianych odcisków dłoni, dojdą do przekonania, że na przełomie wieków XX i XXI, gwiazdy teatru, filmu i kabaretu na co dzień chodziły na rękach.
ALE O CO CHODZI

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi a nie chodzi o pieniądze, to nie wiadomo o co chodzi.


ALIMENTY

Regularne i obligatoryjne świadczenie na rzecz osoby fizycznej, niezdolnej do utrzymania się o własnych siłach, do którego zobowiązana jest inna osoba fizyczna. Czyli mówiąc prościej, jakiś pan łoży jakiejś pani co miesiąc określoną kwotę na utrzymanie ich wspólnego dziecka.

Ale są wyjątki. Na przykład płatnikiem alimentów była swego czasu pewna huta na Śląsku. A było to tak: Pracownica huty malowała wnętrze rury o średnicy 90 centymetrów tak nieszczęśliwie, że część pracownicy wystawała na zewnątrz. Jakiś hutnik przechodził tamtędy i zbliżył się do części która wystawała. A ponieważ pracownica zgłaszając fakt molestowania nie potrafiła z przyczyn obiektywnych wskazać sprawcy poczęcia, obowiązek alimentacyjny przeszedł na zakład pracy który zatrudniał oboje rodziców.
ALKOHOL

W sensie chemicznym to C2H5OH, ale dla kabaretu to coś więcej. To bardzo wdzięczny temat żartów, scenek i postaci. Pokusa odgrywania osobnika pod wpływem alkoholu jest nie do opanowania. Zwłaszcza wśród początkujących kabareciarzy grających „kubłami“ od ściany do ściany. Zwykle wywołuje to chichot głośnej mniejszości i bezdźwięczne zażenowanie milczącej większości. Do chlubnej klasyki gatunku należy wykonanie przez Wiesława Gołasa piosenki Wojciecha Młynarskiego „W Polskę idziemy“ oraz monolog Edwarda Dziewońskiego pt.“Dwanaście butelek“.

Alkohol miewa zgubny wpływ na sztukę. Przypomnę tu znaną historię o pewnym wybitnym aktorze, który nie stawił się na przedstawienie. Dyrektor teatru odczekał do 19.30, po czym wyszedł przed kurtynę, przeprosił widzów i odwołał spektakl. Około 21. wspomniany aktor chwiejnym krokiem wszedł przez ciemny hall do teatru, gdzie natknął się na portiera. – Co tak ciemno, panie Kaziu? – zabełkotał aktor.

- Ciemno, bo dyrektor odwołał dzisiejszy spektakl.

- Jak to odwołał!? To AKTORÓW już się NIE ZAWIADAMIA?!!!

Inny aktor w teatralnym bufecie tak relacjonował koledze kulisy grania monodramu. - Wczoraj, rozumiesz, przed sztuką, walnąłem setę koniaku i rewelacyjnie zagrałem pierwszy akt. Potem w przerwie, znowu walnąłem setę koniaku i rewelacyjnie zagrałem pierwszy akt.


ALUZJA

Aluzja w kabarecie była odpowiedzią na instytucję cenzury prewencyjnej.

Aluzja to mówienie w sposób zawoalowany, nie wprost, ale taki, by widz mógł skumać co autor miał na myśli. Aluzja stanowiła również dodatkowy element zabawy i była źródłem poprawienia samopoczucia publiczności. Bo tak: aktor mówił aluzyjnie a widz musiał być czujny i dawać brawami sygnał, że odczytał aluzję. Jeśli aluzji nie wyczuł, ale ktoś obok niego bił brawo, dołączał do aplauzu, żeby nie wyjść na nierozgarniętego. Ponadto ten, kto rozszyfrował aluzję, czuł się dowartościowany, więc poniekąd brawo bił również sobie. Zdarzało się, że publiczność słuchająca aluzyjnego tekstu, domyślała się takich rzeczy, które by autorowi ze strachu nawet przez myśl nie przeszły. W najwyższej cenie były aluzje do Związku Radzieckiego. Np. Miś jest głupi jak pantofelek. Kiedyś budziło to frenety. Dziś szczęśliwie już nie.
AMFITEATR

Powiedzmy sobie szczerze. Amfiteatr nie jest naturalnym środowiskiem kabaretu. A co nim jest? Nieduża sala z małą scenką i ściskiem na widowni. Nieżyjący klasyk kabaretu, Jerzy Dobrowolski śpiewał na nutę górala, któremu zadano egzystencjalne pytanie: „Artysto, czy ci nie żal, artysto nie chodź do hal“. (Panu Jerzemu chodziło o hale sportowe w których odbywały się imprezy kabaretowe i w których, jak mówił Z.Laskowik, jechało trampkiem.) Niestety pokusa finansowa rośnie wraz z liczbą widzów zgromadzonych w jednym miejscu i to ona (pokusa) decyduje o miejscu spotkania publiczności z artystami. W amfiteatrze, w hali sportowej, na rynku czy na stadionie.

Jeszcze trochę a kombatanckie opowieści o stałych siedzibach kabaretów w niedużych salkach na 150 osób, będzie wywoływało uśmiech politowania na twarzach kabaretowych krezusów i na maskach ich samochodów.
ANDRUS

Już przy haśle „AFERA“ zastrzegłem, że Słownik nie będzie zawierał opisu zespołów kabaretowych czy wybitnych osobowości z branży. Zacytuję jedynie Słownik Współczesnego Języka Polskiego:

andrus – zadziorny, nieokrzesany uliczny wyrostek, łobuz, ulicznik, gawrosz. (Arturze, wybieraj.)
ANEGDOTA czyli wspomnienie z puentą.

Anegdota tym różni się od dowcipu, że dotyczy kogoś znanego lub bardzo znanego. Najlepiej z tak zwanego środowiska. Anegdota nie musi być prawdziwa, ale jeśli jest, to nie szkodzi. Wielokrotnie, spotykając się z bohaterami popularnych anegdot, usiłowałem weryfikować fakty w nich zawarte. Najczęściej kończyło się to zaprzeczeniem, że coś takiego miało miejsce. W związku z tym zacytuję anegdoty, które nie zostały oprotestowane przez osoby dramatu.

Na początku lat 70. występował w kabarecie TEY popularny w Poznaniu aktor epizodysta. Niezwykle lubiana i barwna postać – Józef Żużu Zembrzuski.

Kiedyś Zenek Laskowik skomplementował Żuża.

- Masz bardzo ładne buty. Gdzie je kupiłeś?

- Naprzeciwko opery.

- Żużu, przecież naprzeciwko opery nie ma sklepu, jest fontanna.

- W Mediolanie, Zenku. W Mediolanie.

Janusz Szrom nagrywał piosenkę Starszych Panów pt. “Pejzaż bez ciebie“. Reżyserem dźwięku był jeden z najlepszych realizatorów - Tadeusz Mieczkowski. Ponieważ reżyser nie był do końca zadowolony z kolejnych wersji, poprosił Janusza, by śpiewając tę liryczną pieśń pomyślał sobie o jakiejś kobiecie. Szrom zaśpiewał najpiękniej jak umiał a gdy skończył, usłyszał głos z reżyserki:

- Panie Januszu, a mógłby pan pomyśleć sobie o jakiejś innej pani?


Zbyszkowi Wodeckiemu, wracającemu do domu po trzymiesięcznej trasie drzwi otworzył kilkuletni syn Paweł, który zawołał:

  • Mamo! Przyszedł ten pan, który śpiewa „Pszczółkę Maję“.

Dyrektor teatru, który wyjeżdżał z zespołem na festiwal do Jugosławii, poprosił aktorów by zabrali ze sobą po butelce alkoholu, gdyż gospodarze mają zamiar zorganizować polski wieczór. Ponieważ podróż odbywała się pociągiem, po kilkunastu godzinach jazdy aktorzy doszli do wniosku, że do wieczoru polskiego wcale nie są niezbędni przedstawiciele Jugosławii. W Belgradzie, polscy ambasadorzy kultury wytoczyli się z kuszetek w marnym stanie, więc dyrektor wygłosił ostrą mowę, że już nigdy więcej nie zabierze na zagraniczny festiwal aktorów nadużywających alkoholu. Jeden ze skruszonych artystów, taszcząc walizkę zagadnął kolegę będącego w podobnym stanie. – A wiesz, przed wojną we Lwowie był taki reżyser, Czesław Szpakowicz. I on w jednej sztuce obsadził tylko samych abstynentów. Boże! Co to była za tragedia!

Grupa MoCarta zagrała koncert w ramach festiwalu w Krynicy. Następnego dnia, kiedy spacerowali po promenadzie podeszła pani w średnim wieku z wyznaniem: - Poznałam panów! Byłam wczoraj na waszym koncercie. Świetnie udajecie muzyków.

Jest taka stara zasada, że jak się sam nie pochwalisz to nikt cię nie pochwali. No więc chwalę się:

Tak się przyjemnie składa, że Zbigniew Wodecki opowiada o mnie anegdotę i do tego zweryfikowaną i autentyczną. A było tak.

Staliśmy sporą grupą artystów i realizatorów XXVIII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1991 roku, podczas uroczystości wręczania nagród w sali plenarnej opolskiego ratusza a przedstawiciel organizatorów ogłosił co następuje: Nagrodę prezydenta Opola w wysokości 5 tys złotych, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie wykonawstwa piosenki otrzymuje Zbigniew Wodecki. Zbyszek podszedł, nastąpiły brawa i wręczenie koperty.

Organizator czytał dalej: Pierwszą nagrodę w konkursie premier w wysokości 5 tysięcy złotych za piosenkę „Sobą być” otrzymuje Zbigniew Wodecki. Zbyszek podszedł, nastąpiły brawa i wręczenie koperty.

I dalej. Nagrodę specjalną Polskich Nagrań w wysokości 5 tysięcy złotych otrzymuje Zbigniew Wodecki. Zbyszek podszedł, nastąpiły brawa i wręczenie koperty. Kiedy nasz skarb narodowy wracał do szeregu, scenicznym szeptem odezwałem się do laureata: - Zbyszek, zapytaj o zwrot kosztów podróży.

ANDRZEJ

Grand Prix jest na „g“, nagroda im. Ignacego Krasickiego jest na „im“, a na „a“ jest nagroda ANDRZEJA. Przyznaje ją kapituła Akademii Humoris Causa Wratislavienses, czyli członkowie kabaretu Elita i Studia 202. Nagroda jest honorowa, a laureat otrzymuje ciężką żeliwną niepodobiznę Andrzeja Waligórskiego, wykutą przez kowala artystę. Kto jej nie ma, niech żałuje, bo ostatnio coraz rzadziej rozdają.


ANTENA

Tu nie chodzi o kawałek drutu wystający z samochodu czy z balkonu, a o antenę radiową lub telewizyjną. A nawet bardziej telewizyjną. A jeszcze bardziej o obecność na antenie tv w porze największej oglądalności. Może antena telewizyjna ma swoje wady. Może przekaz jest niedoskonały. Może przyjemniej jest spotkać się z publicznością bez kamer i dyktatury reklamowych bloków. Ale nie można zaprzeczyć, że obecność na antenie ma niezwykle pozytywny wpływ na ilość telefonów i maili do AGENCJI. A potem: Halo mobilki! Jak tam ścieżka na Kielce?


ANTRAKT

Proszę się nie przerażać. Antrakt to zwyczajna przerwa między aktami. W kabarecie raczej rzadko stosuje się przerwę. No chyba, że jest to telewizyjny kabareton z obowiązkowymi blokami reklamowymi. Ale nawet wtedy program na scenie jest kontynuowany.

Kabarety w swoich własnych programach z reguły nie robią przerwy, bo po niej od nowa trzeba budować atmosferę na widowni a w Krakowie atmOsferę.

Wyjątkiem są występy zagraniczne dla Polonii, gdzie przerwa jest wymuszona przez miejscowego organizatora. To wtedy odbywa się najważniejsza część łączenia emigracji z macierzą: sprzedaż płyt, kaset, koszulek, plakatów, kawy, herbaty, ciastek oraz biletów na kolejny fantastic show. Przed 89 rokiem, kiedy polskie zespoły przybywały do Polonii zza żelaznej kurtyny, bardzo ważny był półfinał, czyli ostatnia pieśń przed przerwą. Chodziło o to, żeby chwycić Polonusów za serca tak by oni chwycili za portfele. Bardzo dobrze do tego nadawały się piosenki o Chopinie, wierzbie płaczącej, świątku, Madonnie na bramie stoczni, zapachu chleba, piasku Mazowsza czy dzwonie Zygmunta. I to najlepiej w tonacji mollowej.

W kawiarni podsłuchałem rozmowę dwóch krytyków teatralnych. Jeden drugiemu recenzował sztukę.


  • Pamiętaj, wyjdź podczas drugiej przerwy.

  • A co, III akt taki słaby?

  • Nie, ale po pierwszym akcie jest straszny tłok w szatni.

ANTYGONA


Tytułowa postać z tragedii Sofoklesa. Skazana na karę śmierci przez Kreona. Oprócz niej z życiem żegnają się Hajmon, narzeczony Antygony i Eurydyka, żona Kreona. Szczęśliwie ani autor ani osoby dramatu nie mają nic wspólnego z kabaretem.
ARTYSTA KABARETOWY

To osobnik żyjący do 25 roku życia kabaretem a po 25 roku z kabaretu.

Jeśli nie udaje mu się przejść na zawodowstwo, wraca do zawodu wyuczonego. Zazwyczaj artysta kabaretowy jest absolwentem wyższej uczelni. Zazwyczaj nie jest to Akademia Teatralna choć są wyjątki potwierdzające regułę (Janusz Rewiński, Jerzy Kryszak, Kabaret pod Wyrwigroszem). Zazwyczaj artysta kabaretowy sam sobie pisze teksty albo w pobliżu ma kolegę, który robi to za niego.

Patrząc na rozwój artystów kabaretowych dostrzec można prawidłowość, że jakość tekstu wyprzedza umiejętności wykonawcze. Jeśli artysta kabaretowy dojrzeje aktorsko do swoich tekstów a przedtem nie zniechęci do siebie publiczności – odnosi sukces.


ARTYSTKA KABARETOWA

To żeńska odmiana ARTYSTY KABARETOWEGO. Zespoły kabaretowe nie są przesadnie sfeminizowane, a wyłącznie damski kabaret „Szum“, zakończył działalność i zmieścił się w „Słoiczku po cukrze“. W kabaretach najczęściej występuje model 3 + 1. (Trzy plus jedna) Jest to typ zielonogórski, lub 3+0, albo 2+ 0, to model nizinny. I tu jest zauważalna pewna prawidłowość. Najczęściej imiona artystek kabaretowych zaczynają się na literę „a“. Oto przykłady: Aśka, Agnieszka, Adrianna, Agata, Atarzyna oraz Ałgorzata. No dobrze. I Wronka. Aha i Abeata.


Pobieranie 0.65 Mb.

Share with your friends:
  1   2   3   4   5   6   7   8




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna