Dorosłe dzieci alkoholikóW



Pobieranie 461.17 Kb.
Strona4/9
Data29.10.2017
Rozmiar461.17 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

Przyjaciele


A co z twoimi kolegami – innymi dziećmi w twoim wieku? Może bawiłeś się z nimi, ale jakoś nie czułeś się jednym z nich. Mogłeś wydawać się pochłonięty zabawą, a jednak zawsze czułeś się trochę inny. Nie należałeś w pełni do grupy, więc zawsze czułeś się jak outsider, jak ktoś obcy.

Z kilku powodów trudno ci się było zaprzyjaźnić. Jednym z nich było to, że trudno ci było uwierzyć, że ludzie cię lubią. Ostatecznie całe życie mówiono ci, że jesteś takim niedobrym dzieckiem. A jeśli nawet nie mówiono tego otwarcie, to i tak wiedziałeś, że to prawda, ponieważ gdyby było inaczej, wtedy ojciec nie musiałby pić. Więc nawet jeśli ktoś autentycznie darzył cię przyjaznymi uczuciami, to zawsze trochę się bałeś, że jeśli pozna cię nieco lepiej i prawda wyjdzie na jaw, to nie będzie chciał być twoim przyjacielem.

Prawdopodobnie poznałeś jakieś dzieci. Ale to również stwarzało problemy. Ile razy mogłeś pójść do domu swojego kolegi nie zapraszając go do siebie? Zawsze czułeś, że nadejdzie ten straszny dzień, kiedy twój kolega powie: „Pobawmy się u ciebie dziś po południu”. Mogłeś jedynie odwiedzać kolegów sporadycznie, unikając narażania się na to, czego nie dało się uniknąć. A może po prostu, w ogóle nie warto było mieć przyjaciół?

Mogłeś więc wycofywać się lub zachowywać tak, aby inne dzieci cię unikały. W ten sposób w ogóle unikałeś bliższych, kontaktów, z nimi. Jeśli jednak podjąłeś ryzyko i zaprzyjaźniłeś się z kimś, to i tak wiedziałeś, że nadejdzie dzień, kiedy wszystko się wyda.

Kiedy pewna szesnastoletnia dziewczyna spotkała starszego brata koleżanki, z którą się przyjaźniła kiedy była młodsza, wywołało to u niej falę wspomnień i napisała wiersz, który mu zadedykowała:

Do
Pamiętam cię od dawna
Kiedy jeszcze mieszkałam w piekle
Zbudowanym specjalnie dla dzieci
Ściany twojego domu
Były moją jedyną ucieczką
Choć wiem że nie domyślałeś się tego nawet
Ponieważ nigdy naprawdę się nie poznaliśmy
Właśnie dlatego znałam cię zawsze
Ale ty nie poznałeś mnie nigdy
Byłam samotnym przerażonym dzieckiem
Które nie miało dokąd pójść
Ani do kogo się zwrócić…
Wiele lat później
Nie pamiętasz że mnie znałeś
Ale ja pamiętam
Pragnęłam być tam gdzie ty
W miejscu tak innym niż moje własne.

Tamten dom znaczył bardzo wiele dla owej dziewczynki. Jednakże nadszedł ten straszny dzień, musiała zaprosić przyjaciółkę do siebie. Gdy przyszła z nią do domu, ojciec leżał spity na podłodze w pokoju. A matka, próbując zacho­wać twarz, na poczekaniu wymyśliła kłamstwo: „Śpi na podłodze, ponieważ ma problemy z kręgosłupem i lekarz powiedział, że dobrze by mu to zrobiło.” Wydawało się, że dziewczynka uwierzyła, ale już więcej nie przyszła. Ryzyko było rzeczywiste. Jak trudno było nawiązać przyjaźń! A z biegiem czasu, kiedy dorastałeś, stawało się to jeszcze trudniejsze, ponieważ znalazłeś się w sytuacji, kiedy już po prostu nie wiedziałeś, jak się zaprzyjaźniać. „O czym mam z nimi rozmawiać? Dlaczego mieliby interesować się mną?

Czemu mieliby mnie lubić? Nie jestem dobry. Dlaczego mieliby chcieć się ze mną przyjaźnić?” Jak mogłeś reagować spontanicznie i czuć się swobodnie, kiedy wszystkie te pytania chodziły ci po głowie? Skąd miałeś umieć na­wiązywać dobre kontakty z innymi dziećmi?

Nawet jeśli chciałeś zostać po szkole, aby pobawić się z innymi dziećmi, mogło się to okazać niemożliwe. Może trzeba było spieszyć się do domu, gdzie czekały cię obowiązki, na przykład opieka nad młodszym rodzeństwem. Mogłeś się martwić o to, że matka jest pijana, i musisz się nią zająć. Może przejmowałeś się tym cały dzień i musiałeś pobiec prosto do domu, żeby zobaczyć, co się tam dzieje. W tym dziwnym życiu najbardziej ze wszystkiego pragnąłeś uciec, a jednak coś zmuszało cię do szybkiego wracania do domu.

Ale nie było to twoje życie, twoja rzeczywistość. Kiedy przyglądasz się temu teraz, nie widzisz w nim większego sensu. Wtedy jednak znałeś tylko takie życie.

Pewna dziewczynka wyjechała na obóz. Był to obóz dla dzieci alkoholików. Po powrocie do domu usiadła i opisała, jak się tam czuła. Bo chociaż wiedziała, jak się zachowywać, przywiozła ze sobą całe swoje zagubienie i wszystkie zmartwienia dziecka żyjącego w środowisku z problemem alkoholowym. Nikt tego nie wiedział, lecz ona podzieliła się tym ze mną w następującym wierszu:



Obóz
Nie chcę być tutaj.
Chcę wracać do domu.
Nie będę dobrze się bawić.
Nie mam tu żadnych przyjaciół
l nikt mnie nie lubi .
Hej! Było świetnie
Głośno się śmiałam
I czułam się szczęśliwa!
Może jednak nie będzie tak źle,
A potem znowu chcę jechać do domu.
Chcę znów popływać na łódce!
O której będzie lunch?
Czy możemy iść na wycieczkę?
Chciałabym powędkować jeszcze.
Ognisko!

Nie rozumiem tych „spotkań”!


Wszyscy opowiadają te okropne rzeczy
I wiem dokładnie, jak się czują!
Czy rozumieją też jak ja się czuję?
Hej ! Zróbmy jeszcze jedno spotkanie!
Nie – położyli mnie spać.

Naprawdę lubię też moich terapeutów.


Wszyscy są bardzo mili,
Robimy wszystko, co tylko chcemy
I to jest O.K.!

Co? Jutro wracamy do domu?


Przecież dopiero przyjechaliśmy, no nie?
Odejdź! Zwariuję przez ciebie!
Jesteś brzydka!
I mama tak śmiesznie cię ubiera!
Nie znoszę cię!

Ojej! Naprawdę trzeba już wracać.


Nie wiem, co o tym myśleć.
Mam nadzieję, że wrócę tu za rok.
Nie chcę jechać do domu,
Chcę być tutaj!

Co tam, przyjazd tutaj i tak się nie liczy,


Bo przecież trzeba wrócić do domu,
Do tego, co się zostawiło.
A ty jak siebie spostrzegasz? Czy miałeś duże poczucie własnej wartości? Czy ceniłeś siebie? Czy uważałeś, że jesteś coś wart? Czy w ogóle liczyłeś się ze sobą?

Żeby znać swoją wartość, trzeba być w kontakcie z samym sobą. Czy byłeś? Nie jestem tego taka pewna. Dziecko określa kim jest poprzez informacje, jakie uzyskuje od bliskich znaczących osób. W miarę dorastania zaczyna robić to samodzielnie lub przynajmniej powinno to robić. Ale na początku odkrywa kim jest, przez to, co inni ludzie mówią na jego temat i przez uwewnętrznianie tych przekazów.

Otrzymywałeś jednak wiele podwójnych przekazów, wyglądających często na sprzeczne ze sobą. Nie wiedziałeś, która część była prawdziwa, więc wybierałeś to jedną, to drugą. Nigdy naprawdę nie byłeś pewien. Paradoksalnie, te sprzeczne informacje były prawdo­podobnie obydwie prawdziwe. W efekcie twoje poczucie własnej tożsamości zostało w pewien sposób zniekształco­ne. Informacje nie były wyraźne. Nie miały większego sensu. Więc trudno ci było określić, kim jesteś i czy cenisz tego kogoś.

Słyszałeś na przykład: „Kocham cię, odejdź”. Co to oznaczało? Matka mówiła: „Kocham cię”. Słyszałeś i czułeś te słowa. Wiedziałeś jednak, że zawadzasz, że nie ma czasu dla ciebie, że nie o ciebie jest zatroskana i że ją drażnisz. „Kocham cię, odejdź”. Czy to ma jakiś sens? Czemu tu wierzyć? Jeżeli wierzyłeś w obydwa te komunikaty, byłeś zagubiony.

Jeżeli uwierzyłeś słowom: „Kocham cię”, a jednak musiałeś odejść, co się wtedy z tobą działo? Jeżeli uwierzyłeś w obydwie części takiego przekazu, jak to wpływało na ciebie, kiedy dorastałeś? Mogłeś bardzo chcieć być z ludźmi, którzy mówili ci, że cię kochają, a jednocześnie cię odpychali.

A co z podwójnym komunikatem: „Niczego nie potrafisz zrobić dobrze… Potrzebuję cię!” Perfekcjonizm alkoholika krytykował wszystko, co zrobiłeś: dostałeś piątkę, a miałeś dostać piątkę z plusem. Nieważne, co osiągnąłeś, i tak nie było to dość dobre; zawsze można się było przyczepić. Z pewnością byłeś przekonany, że niczego nie potrafisz zrobić jak należy niezależnie od tego, jak bardzo się starałeś.

Natomiast druga część przekazu: „Potrzebuję cię. Nie mogę się bez ciebie obejść” sprawiała, że wykonywałeś wiele uciążliwych obowiązków domowych. Kończyło się na tym, że to ty w jakimś sensie byłeś oparciem emocjonalnym. Dlaczego cię potrzebowali, skoro niczego nie potrafiłeś zrobić dobrze? Nie było w tym wiele sensu, ale wiedziałeś, że tak jest, ponieważ obydwa te komunikaty docierały do ciebie głośno i wyraźnie.

Przejdźmy teraz do największego paradoksu. „Mów zawsze prawdę” oraz „Nie chcę o tym wiedzieć”. Mówiono ci, abyś zawsze mówił prawdę, ponieważ ceniono uczciwość. Co więcej, mówiono ci, że jeżeli coś się stanie, a ty się przyznasz, to będziesz miał mniej kłopotów. Pamiętasz?

Nigdy nie mogłeś być tego pewien, ponieważ czasami tak się działo, a czasami nie. Komunikat: „Nie chcę o tym wiedzieć” z pewnością komplikował całą sprawę. Dlaczego ich obciążać? Dlaczego obarczać i tak już przeciążonego rodzica? Jest to wspaniałe wytłumaczenie dla kogoś, kto nie chce podjąć odpowiedzialności. Które dziecko zechce przyznać się do złego postępku, zwłaszcza kiedy ma rodzica, który daje mu taki przykład?

Dlaczego jeszcze bardziej ich martwić? Zachęca się dziecko do takiego myślenia – przynajmniej nie wprost. Bardzo szybko nauczyłeś się, że komunikat „Mów zawsze prawdę” to coś, co powinno się mówić dzieciom, ale w twoim własnym domu mówienie prawdy niewiele znaczyło. Ciągle słyszałeś kłamstwa swoich rodziców. Słyszałeś, jak nieuzależniony rodzic próbował zatuszować to, co zrobił alkoholik, i najwyraźniej było to w porządku. Również pijący rodzic ciągle składał jakieś obietnice i nigdy nie dotrzymywał słowa. Ale nie wyglądało na to, że kłamie, kiedy coś obiecywał.

To, co rzeczywiste i to, co nierzeczywiste ulegało w twoim domu bardzo dużym zniekształceniom. Niewiele więc przemawiało za tym, abyś był prawdomówny. W niedługim czasie nauczyłeś się kłamać automatycznie. A ponieważ nie czułeś, że kłamiesz, bo kłamali wszyscy, więc nie czułeś się z tego powodu zbytnio winny. Może nawet okłamywałeś siebie samego wierząc, że w ten sposób ochraniasz swoją rodzinę. Myślałeś na przykład: „Poczują się o wiele lepiej, jeżeli będą myśleć, że autobus się spóźnił”, niż gdybyś im powiedział: „Zostaliśmy złapani na ulicy na paleniu trawki i zawiezieni do izby dziecka”.

„Będę miał czas dla ciebie” oraz „Następnym razem, słowo honoru” to następny zestaw podwójnych komunikatów. Twój ojciec albo matka zawsze coś obiecywali, np.: „Zrobimy to w sobotę. Jakoś się z tego wygrzebiemy. Wszystko będzie dobrze. Nie przejmuj się tym. Kupię ci tę sukienkę. Wrócę na obiad. Zależy mi na tym, obchodzi mnie to, pogadajmy o tym kiedyś”. Ale nigdy do tego nie dochodziło. Same kłamstwa!

W drugiej części tego komunikatu: „Następnym razem, słowo honoru”, „No cóż, tym razem nie wyszło, ale następnym razem się uda” coraz wyraźniej widać było dążenie do tego, aby być nagradzanym za intencje, a nie za postępowanie. I co z tym robiłeś? Nie teraz, później! Później nie nadchodziło nigdy. Więc był w tym również trzeci przekaz: „Zapomnij o tym”. Oduczyłeś się chcieć.

Przejdźmy teraz do paradoksu: „Wszystko jest w najlepszym porządku, nie przejmuj się”. Druga część komunikatu, jaki odebrałeś od rodzica brzmiała: „Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić?” Poczucie beznadziejności, a jednocześnie mówienie do ciebie, abyś się nie martwił”. „Dobra, dobra, nie będę się przejmował”. Ale jakoś nic z tego nie wychodziło.

Jeszcze jeden wprowadzający zamęt komunikat to z jednej strony potępianie alkoholika za to, że jest alkoholikiem, a z drugiej pobłażanie mu z tego samego powodu. Mówiono z pogardą: „John jest pijany”, a potem słyszałeś: „Tak, stłukł szklankę, ale nie mógł nic na to poradzić, bo był pijany”. To nie miało sensu. Nie mógł nic zrobić, żeby się nie upić, skoro był alkoholikiem, natomiast nie było w porządku, że stłukł szklankę.

Zachowanie alkoholika było usprawiedliwiane jego chorobą. Nikomu nie wolno się było na to obrażać, ponie­waż nie robił tego złośliwie.

Ta podwójna norma musiała wprowadzać zamieszanie. Prawdziwy przekaz brzmiał: „Kiedy jestem pijany, mogę robić wszystko, co chcę”. Alkoholizm był wykorzystywany nie tylko jako wymówka dla alkoholika, ale prawdopodobnie ty również nauczyłeś się wykorzystywać tę wymówkę do usprawiedliwiania własnego zachowania. Na przykład: „Powiedz nauczycielce, że masz kłopoty rodzinne, a ona usprawiedliwi brak pracy domowej. To działa za każdym razem”.

Ginger została skierowana do mnie z powodu jej własnego picia, ale zaraz potem upewniła się, że wiem jak paskudne ma życie z powodu alkoholizmu ojca. „Ciągle się na mnie wścieka. Zawsze się mnie czepia.” „Powiedz, Ginger, a o czym konkretnie mówisz?” „Jeśli nie wrócę do domu o ustalonej porze, wrzeszczy na mnie (15–letniej Ginger kazano wracać do domu przed 1.30 w nocy). Jeśli nie powiem mu „dzień dobry”, naprawdę daje mi popalić”.

Odpowiedziałam jej na to: „Ginger, ja piję niewiele, ale w moim domu musiałabyś wracać o jedenastej i gdybyś się spóźniła, nie skończyłoby się na tym, że tylko nakrzyczałabym na ciebie. Musiałabyś również mówić mi „dzień dobry”, czy by ci się to podobało, czy też nie”.

Łatwo zauważyć, że wykorzystywała alkoholizm ojca jako usprawiedliwienie swoich szaleństw. Potem jego ostra reakcja potwierdzała, że jest okropny, a przecież była spowodowana tym, że to ona tak go prowokowała. Po­stawiłam sprawę ostro, pokazując Ginger dokładnie to, co robi i mówiąc jej, co o tym myślę. Przyznałam również, że ma w życiu rzeczywiste trudności. Tydzień później, kiedy przyszła ponownie, powiedziałam: „W zeszłym tygodniu byłam dla ciebie szorstka. Dziwię się, że wróciłaś”.

„Kiedy wyszłam stąd tydzień temu, czułam się okropnie, więc wiedziałam, że coś zaczyna się zmieniać” – odpo­wiedziała. Nie chcąc tak naprawdę, żeby złe zachowanie uchodziło jej na sucho, poczuła ulgę, gdy ktoś w końcu zwrócił jej na to uwagę. Obawa matki, aby poprzez stanowcze postępowanie z Ginger nie pogorszyć i tak już złej sytuacji, powodowała tylko większy zamęt w głowie jej córki. Jeśli dziecko alkoholika, podobnie jak sam alkoholik, ma w ogóle osiągnąć dojrzałość, musi poznać, co to jest odpowiedzialność. Częścią silnego poczucia tożsamości jest umiejętność bycia odpowiedzialnym za swoje postępowanie. Niezależnie od tego, na ile zagłębiamy się w swoje motywacje albo ich brak, jesteśmy tym, co robimy. Naszą zasługą jest to, co dobre, ale musimy też rozliczać się ze złego. Kluczową sprawą jest podjęcie odpowiedzialności za wszystkie swoje czyny.

Dwuznaczne komunikaty, które odbierałeś jako dziecko, spowodowały, że przestałeś orientować się we własnej sytuacji. Gdzie jesteś w tym zamieszaniu? Kto się tobą w ogóle przejmuje? Bo chyba nie rodzice. Nawet jeśli sam nie jesteś zagubiony, to twój obraz samego siebie pozostaje niejasny.

Podskórnie wyczuwasz, że rodzice cię kochają. Nie możesz tego udowodnić, ale po prostu wiesz o tym. Sam ten fakt wystarcza, abyś mógł przezwyciężyć trudności okresu dzieciństwa. Jest on tym decydującym czynnikiem, którego nie może zniszczyć nawet alkoholizm. Miłość mogła być wypaczona, ale była prawdziwa, zniekształcona była twoja rzeczywistość.

Dlatego zniekształcone jest twoje poczucie własnej tożsamości. Z tego też powodu w wielu aspektach życia, dorastania i przeżywania go w pełni są rzeczy, których się nie nauczyłeś. Ominęły cię dyskusje z którymś z rodziców o tym „Jak sobie z tym poradzę?”, „Co zrobię, jeśli on powie coś takiego?”, „Co mam zrobić z tym problemem? Jak to sobie wyobrażam?”. Twoi rodzice byli tak zaabsorbowani szaleństwem alkoholizmu, że nie mieli ani czasu, ani sił aby omawiać z tobą podobne problemy.

Jest zatem wiele rzeczy, z którymi czujesz się nieswojo, których po prostu nie znasz. Co więcej, jest wiele rzeczy, o których nie wiesz, że nie wiesz, więc nie wiesz nawet, jakie stawiać pytania.

Wiesz jedynie, że nigdy nie czujesz się naprawdę na swoim miejscu, i nie potrafisz dociec dlaczego. Wszyscy umieją się dopasować, a ty nawet nie pytasz dlaczego.

Przez całe życie towarzyszą ci w tej czy innej formie uczucia, myśli, doświadczenia i przekonania wyniesione z dzieciństwa. Taki dorosły, jeśli nie pracuje nad swoją zmianą i rozwojem, pozostaje uwiązany do rodziców i/lub małżonka, reaguje w pracy tak samo jak w szkole, czuje się wyizolowany mimo obecności innych ludzi i boi się dać siebie poznać innym. Taki dorosły zwiększa również prawdopodobieństwo faktu, że sam stanie się alkoholikiem, poślubi alkoholika lub obydwie te rzeczy naraz, utrzymując tym samym błędne koło w wiecznym ruchu.



Pobieranie 461.17 Kb.

Share with your friends:
1   2   3   4   5   6   7   8   9




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna
warunków zamówienia
istotnych warunków
przedmiotu zamówienia
wyboru operacji
Specyfikacja istotnych
produktu leczniczego
oceny operacji
rozwoju lokalnego
strategii rozwoju
kierowanego przez
specyfikacja istotnych
Nazwa przedmiotu
Karta oceny
ramach działania
przez społeczno
obszary wiejskie
dofinansowanie projektu
lokalnego kierowanego
Europa inwestująca
Regulamin organizacyjny
przetargu nieograniczonego
kryteria wyboru
Kryteria wyboru
Lokalne kryteria
Zapytanie ofertowe
Informacja prasowa
nazwa produktu
Program nauczania
Instrukcja obsługi
zamówienia publicznego
Komunikat prasowy
programu operacyjnego
udzielenie zamówienia
realizacji operacji
opieki zdrowotnej
przyznanie pomocy
ramach strategii
Karta kwalifikacyjna
oceny zgodno
Specyfikacja techniczna
Instrukcja wypełniania
Wymagania edukacyjne
Regulamin konkursu
lokalnych kryteriów
strategia rozwoju
sprawozdania finansowego
ramach programu
ramach poddziałania
kryteriów wyboru
operacji przez
trybie przetargu