Byle do dzwonka Gazeta Szkoły Podstawowej w Warcie, miesięcznik, grudzień,10/2018 (145), cena 50 groszy



Pobieranie 2.85 Mb.
Strona2/4
Data24.02.2019
Rozmiar2.85 Mb.
1   2   3   4




Święta zbliżają się wielkimi krokami, zasadniczo to witają się już z nami w progu.

Z tej okazji chciałabym przybliżyć wam nieco starsze tradycje wigilijne.


Boże Narodzenie to jeden z kilku 'magicznych' dni

w naszej kulturze.

W Wigilię po uroczystej kolacji wróżono

i odczytywano znaki, a także starano się postępować zgodnie z ustalonymi zasadami, aby zakląć dostatek

i powodzenie na przyszły rok. Według wierzeń przebieg dnia i wigilijnej nocy miał mieć wpływ na kształt całego, kolejnego roku.

 Przed zapadnięciem zmroku kończono wszystkie prace. Wierzono, że w ten jeden magiczny dzień



i noc splatają się ze sobą siły ziemskie

i pozaziemskie. Co za tym idzie – wierzono, że ziemia nocą odkrywa swe skarby, odnaleźć można kwiat paproci, a zwierzęta przemawiają ludzkim głosem.



Z myślą o tych, którzy nie mogli przybyć do rodzinnego domu, pozostawiano czasem na stole przez całą noc bochen chleba. Każdy z gospodarzy pamiętał, aby zanieść zwierzętom resztki ze świątecznego stołu. Chyba każdy z nas marzy o tym, aby zwierzęta w ten magiczny czas przemówiły ludzkim głosem-jednak trzeba wiedzieć, że usłyszenie ludzkiego głosu od swojego zwierzaka zwiastuje rychłą śmierć.

Przy świątecznym stole nie może być także  gniewu ani zwad. Stąd zrodził się prastary zwyczaj godzenia w Wigilię Bożego Narodzenia największych nieprzyjaciół. Dawniej, zwłaszcza na wsi polskiej, każdy z gospodarzy uważał za swój obowiązek dopomóc w pogodzeniu powaśnionych sąsiadów.

W tajemnicy zapraszano obu nieprzyjaciół na wigilijną wieczerzę, aby w tym uroczystym dniu podali sobie ręce, puścili w niepamięć wszystko, co im niemiłe.
Wiktoria


Mikołaj - O Mikołaju



Święty Mikołaj- pękaty gość z długą białą brodą

w czerwonym kubraku, który nie odmówi ciasteczek, chociaż musi wciskać się do domów przez komin. Brzmi trochę absurdalnie, bo gdybyśmy spotkali tak wyglądającego mężczyznę w podmiejskim parku po zmroku, to raczej ratowalibyśmy się ucieczką.

A jednak zakorzenił się on w naszej tradycji świątecznej i to naprawdę dość mocno. Jednakże taki Mikołaj, jakiego znamy z popkultury, nie jest tym pierwotnym. Zapewne każdy z was już słyszał opowiastkę o Biskupie Mikołaju z Miry. Tym, który szlachetnie rozdawał biednym swój majątek. Szlachetne i godne upamiętnienia... I właśnie dlatego odwiedza nas grubas z brodą. Oczywiście mówię tu

o teraźniejszym Mikołaju, który nijak się ma do Świętego Biskupa prócz zwyczaju obdarowywania innych. Wizerunek Mikołaja, jaki znamy, został tak naprawdę spopularyzowany przez Coca Colę

w 1931. Całkiem nieźle co? Za wszystkim stoją wielkie korporacje... Jednak można powiedzieć, że taki wygląd Świętego naprawdę się nam spodobał. Ponadto jak powszechnie wiadomo, brodacz ma do dyspozycji 9 latających reniferów i wielkie sanie.

Z naciskiem na wielkie, bo i on, i worek pełen upominków musi się tam zmieścić. Najbardziej rozpoznawalnym z renów jest Rudolf Czerwononosy, który, jak wskazuje jego imię, ma nos jakby dopiero co wyszedł ze świętym z lapońskiego baru. Jeśli już wspomniałem o Laponii, to warto nadmienić, że tam właśnie urzęduje nasz starszy pan w czerwonym. Razem z Elfami, które robią zabawki, i swoją żoną, Panią Mikołajową. Legendy i historyjki

o Świętym Mikołaju krążą po świecie już od setek lat. Jego wyobrażenie zmienia się co jakiś czas, ale jedno można stwierdzić... Bez niego święta nie były- by już tym samym. Nadal cieszylibyśmy się na przyjście naszego zbawiciela, ale jednak potrzeba nam też takiego wesołego ducha świąt w czapce

z pomponem i uśmiechem od ucha do ucha jarzącym się pod czerwonym z zimna nosem.

Mikołaj B. K.
KĄCIK CZYTELNICZY



Szukasz książki, którą mógłbyś czytać zimowymi wieczorami? Właśnie znalazłeś!
,, Gwiazdka z nieba" Katarzyny Michalak to powieść, która wciąga i przenosi w piękną Krainę Tysiąca Jezior.
Nataniel, główny bohater książki, uległ poważnemu wypadkowi, potem zmarła jego mama. To niestety nie był koniec nieszczęść. Niedługo po pogrzebie swojej matki stracił też dom. Jedyne co mu pozostało to samochód. Ruszył w nieznane. Z Warszawy dotarł na Mazury. Tam właśnie poznał przyjaciół, którzy pomogli mu w trudnych chwilach. Wioska na Mazurach miała być tylko chwilowym przystankiem, ale los miał wobec niego inne plany. Chcecie wiedzieć, jak potoczyły się losy Nataniela? Z jakimi problemami musiał się zmierzyć? I czy gwiazdka

z nieba spełnia życzenia?


Sięgnijcie po powieść Katarzyny Michalak

Lekturę, którą chciałam wam opisać w tym wydaniu gazetki, jest ,, Mały Książę" Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Głównym bohaterem książki jest chłopak, który zamieszkuje planetę B 612. Przyjaźni się z różą, którą bardzo pielęgnuje. Niestety, jest ona bardzo wymagająca i dumna. Pewnego dnia Książę ma już dosyć kaprysów swojej przyjaciółki

i postanawia wyruszyć w podróż. Odwiedza różne planety i spotyka wiele osób, które przedstawiają jakąś negatywną cechę. Na końcu trafia na Ziemię. Spotyka tam pewnego lotnika, z którym spędza czas. Jego spojrzenie na świat zmienia się. Zaczyna rozumieć zachowanie swojej Róży.
,,Mały Książę" wnosi wiele dobrych i mądrych wartości do naszego życia. Przekaz tej książki jest aktualny dla każdego pokolenia.


Katarzyna





Z PAMIĘTNIKA UCZENNICY……




-Czemu chciałeś ze mną porozmawiać?

-Nie uważasz, że unikanie siebie i tak nic nie da? Doskonale wiem, że nie jestem ci obojętny - po tych słowach kąciki jego ust uniosły się lekko.

-Coś musiało ci się pomylić- odpowiedziałam krótko.

- Jak sobie chcesz, i tak z tym nie wygrasz- kończąc wsunął rękę do kieszeni, wyjął z niej jakieś pudełko

i wysunął rękę w moim kierunku.-Chcesz?- dodał, patrząc na mnie pytającym wzrokiem.

- Nie, dzięki, nie potrzebuje takiego "odprężacza"- odsunęłam od siebie jego rękę i spojrzałam w jego twarz pytającym wzrokiem. - Od kiedy palisz?

Wziął mocny wdech trucizny i odpowiedział, wydychając ją prosto w moim kierunku



- Od momentu, w którym stwierdziłaś, że to tylko chwilowy romans, musiałem jakoś zapełnić pust…

Zbliżający się stukot obcasów najwyraźniej odebrał mu głos. Nim się obejrzałam w kierunku Kamila, ten był już za ogrodzeniem szkoły. Niestety, podczas ucieczki wypadła mu paczka, która spoczęła przy moich nogach. Gdy zza zakrętu wyłoniła się jedna

z surowych nauczycielek, było już za późno, aby coś zrobić ze zgubą uciekiniera.

-Panno Lauro, czy to należy do panny?

Zdezorientowana spojrzałam ponownie na nieszczęsne opakowanie i z trudem w głosie wypowiedziałam.

- Dostrzegłam ją i właśnie zamierzałam ją podnieść



i wyrzucić. Nie, nie należy do mnie - przy ostatnim zdaniu podniosłam kąciki ust, aby uwiarygodnić swoją wypowiedź.

- Ach tak? No dobrze, tym razem ci uwierzę... –

z grymasem na twarzy podeszła, wzięła paczkę

i odeszła w kierunku, z którego się wyłoniła.

Uff.

...............


Nareszcie piątek, i to w dodatku po szkole. Po poniedziałkowej rozmowie z Kamilem nic się nie działo prócz rutyny szkoła-dom, aż do dziś. Siedziałam w swoim pokoju, zwykłym, szarym, nudym pokoju nastolatki. Na biurku jakieś kosmetyki, w kątach jakieś ubrania, szafa pękająca od nadmiaru odzieży, a ja i tak nie mam, w co się ubierać. Leżałam i przeglądałam FB, kiedy do mojego pokoju wszedł brat.

-Hej młoda, jest taka sprawa... Czy nie miałabyś mi za złe, gdyby dzisiaj wpadli do mnie kumple na małą domóweczkę?



Rodzice wyjechali na weekend, więc mogliśmy robić, co chcemy.

- Po pierwsze! Nie mów do mnie młoda, jesteś tylko parę minut starszy ważniaku! Po drugie, jeśli ogarniesz potem dom i nie zalejesz się w trupa... no to nie mam nic przeciwko..- z trudem przeszło mi to przez gardło i wiedziałam, że będę tego żałować. Kacper uradowany wyszedł i nawet nie zamknął drzwi, a już parę chwil później było słychać jego rozmowy z kolegami zapewniające, że mogą wpadać.

........


Przebudziła mnie muzyka i krzyki dochodzące

z dołu, gdzie mój brat z towarzystwem bawił się



w najlepsze. Zaspana zeszłam, aby ich trochę uciszyć, miałam przeczucie, że Kapsel nie dotrzyma obietnicy i nie będzie w stanie posprzątać domu. Ledwo stał na nogach.

-Halo panowie, może by tak ciut ciszej?! Jakbyście nie wiedzieli, jest już dość późno!- krzyczałam dalej, aby się przebić przez gwar i muzykę, wskazując na wyświetlacz telefonu, który pokazywał godzinę 01:43.



- Ucisz się młoda!- warknął pierworodny syn moich rodziców i w tym momencie rzucił w moim kierunku butelką, na szczęście spudłował. Zdenerwowana wzięłam pierwsza lepszą bluzę i wyszłam przed dom. Spacerując po osiedlu, dostrzegłam Kamila... Nie miałam teraz ochoty na rozmowy z nim - niestety nie było mi to dane, ponieważ również mnie zauważył

i zaczął biec w moim kierunku. Gdy był już dość blisko wykrzyczał:



-Biegnij!- nie zastanawiając się dlaczego, zaczęłam biec za nim.

c.d.n.

Wiktora i Amelia

KĄCIK MUZYCZNY




Nastał ten magiczny czas adwentu, gdy każdy powoli zaczyna słuchać piosenek świątecznych (choć

i znajdą się tacy, którzy słuchają ich już

w listopadzie). W tym numerze nie pojawią się żadne ciekawostki muzyczne, ale składanka hitów na grudzień! W waszej playliście nie może zabraknąć takich utworów jak „All I Want For Christmas Is You” (Mariah Carey), „Last Christmas” (Wham!) czy „Jingle Bells Rock” (Bobby Helms). Ale sięgnijmy po mniej znane utwory takie jak: „Mistletoe and wine” (Cliff Richard), „Jest taki dzień” (Czerwone Gitary), „Pada śnieg” (Edyta Górniak i Krzysztof Antkowiak), „Jesteś odrobiną szczęścia” (Kasia Kowalska). Serdecznie zachęcam tez do posłuchania piosenki, której uczono naszych rodziców – „Pachnący gość”.


Gabrysia

HUMOR

1   2   3   4




©operacji.org 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna