Zwyczaje, wierzenia I zachowania związane z ciążą



Pobieranie 141,48 Kb.
Data01.12.2017
Rozmiar141,48 Kb.

Zwyczaje, wierzenia i zachowania związane z ciążą

Jednym z najważniejszych momentów w życiu każdej rodziny jest przyjście na świat nowego potomka. Na przestrzeni wieków ukształtowało się wiele bogatych zwyczajów, wierzeń i zachowań związanych z okresem narodzin, które szczególnie rozwinęły się w chłopskiej kulturze tradycyjnej. Postanowiłam pogłębić ten temat , skupiając się na etapie ciąży. Badaniami objęłam ( badania prowadziłam za pomocą wywiadu skategoryzowanego) grupę kobiet w zaawansowanym wieku pochodzącą z trzech regionów górskich: Beskidu Śląskiego, Beskidu Żywieckiego oraz Podhala. Moim celem było uzyskanie informacji na temat znajomości i stopnia w jakim zachowały się owe zwyczaje we współczesnej południowej Polsce oraz nakreślenie ewentualnych różnic pomiędzy tymi regionami1.

Według Arnolda van Gennepa zachowania związane z okresem ciąży zalicza się do obrzędów przejścia. W tym wypadku wraz z porodem ciąża stanowi całość ceremonii. Początkowo, poprzez rytuały wyłączenia, kobieta ciężarna rozstaje się ze swoją społecznością ogólną, rodzinną, czasem nawet z własną grupą płciową. Ciąża stanowi okres przejściowy, po odbyciu rytuału porodu kobieta może na powrót zostać włączona do społeczności. Powody izolacji są dwa: niebezpieczeństwo płynące z nieczystości kobiety, fizjologicznie i społecznie anormalny stan dlatego traktuje się ją jako obcą albo chorą. Rytuały związane z ciążą zaliczają się do magii: sympatycznej (imitacyjnej) lub przenośnej, zarówno bezpośredniej jak i pośredniej, animistycznej i dynamistycznej2. Celem tych zabiegów jest zapewnienie optymalnych (zgodnie z panującymi wyobrażeniami) warunków dla przebiegu ciąży, porodu i połogu, zabezpieczenie otoczenia przed szkodliwym wpływem ciężarnej, ochrona ciężarnej, położnicy i noworodka, przyjęcie oraz włączenie nowo narodzonego do wspólnoty rodzinnej i grupowo-terytorialnej3.

Praktycznie na całym obszarze etnicznie polskim zachowania i zwyczaje związane z ciążą cechowała znaczna jednolitość, wynikająca z tożsamości zakładanych celów i analogiczności środków. Na przełomie XIX i XX w. społeczne i gospodarcze zakazy izolacyjne wymierzone w ciężarne kobiety zaczęły ulegać zatarciu i stopniowo przekształciły się w postawy i zachowania nastawione na profilaktykę i zdrowie. Pomimo tego można jeszcze doszukać się pewnych zakazów izolacyjnych, zgodnie z którymi kobieta w tym stanie nie była dopuszczana do pełnienia funkcji obrzędowych na weselach – pannie młodej groziło „ciężkie życie”, nie proszono jej na sąsiedzkie odwiedzin w tzw. „kumy”, gdyż jedno z dzieci mogłoby umrzeć, zabraniano uczestnictwa w pogrzebach z obawy przed „morzącą” siłą zmarłego4.



Kobieta jak miała mieć dziecko to sie nie mogła oglondać na zmarłego,
bo dziecko by się łurodziło zmarłe, a kiedy jyindzi to mogło łumrzyć zaroz po łurodzeniu.

(l.85 Łodygowice)


Zwyczaje i wierzenia związane z urodzeniem dziecka są głęboko zakorzenione w podłożu pierwotnie pogańskim. W kolejnych wiekach wzbogacone zostały o elementy kościelne (praktyki chrzcielne) i w ten sposób odwieczne obrzędy pogańskich Słowian utrzymywały się w szerokich warstwach w ramach chrześcijaństwa. Obrzędy pogańskie miały wyznaczony cel – przeprowadzenie kobiety ciężarnej i położnicy w odosobnienie. Wiele z tych pradawnych zwyczajowych zachowań przetrwało do dziś. W tym okresie kobiecie nie wolno wszędzie chodzić i wykonywać wszystkich prac gospodarskich.5

W chłopskiej kulturze tradycyjnej układ społecznie respektowanych zachowań i postaw zarówno jednostkowych, jaki i grupowych, czy zbiorowych związanych z okresem ciąży, uzależniony był od prawa zwyczajowego oraz obrzędowych praktyk, mających źródło w systemie wierzeniowym6.

W większości przypadków ciąża w każdej rodzinie była traktowana jako błogosławieństwo. Gdy była owocem legalnego pożycia stanowiła symbol obowiązku spełnionego po bożemu. Ciąża to wyraz błogosławieństwa jakie Bóg daje przykładnemu małżeństwu. Stąd też brzemienność nazywano: stanem błogosławionym, stanem poważnym, takim stanem, stanem odmiennym. Mówiono, że kobieta zastąpiła, zaskoczyła, spodziewa się jest przy nadziei7, chodzi z brzuchem, (l.76 Cisiec, l.76 Poronin), bydzie miała dziecko (l.76 Cisiec), chrubo (l.77 Jaworzynka, l.60 Kościelisko), dzieciato (l. 76 Poronin).

Dzieci były dla rodziców wielką podporą, pomocą i dziedzicami całego dorobku rodziców, pozwalały zachować ciągłość rodziny, były jej celem i sensem egzystencji. Im dzieci rodziło się więcej tym lepiej. Mówiło się, że dzieci są nie tylko radością, ale i bogactwem biedaków. Kiedy małżeństwo było skazane na bezdzietność uważano, że jest to kara bożą. Podejrzewano, że winą jest złe prowadzenie się rodziców oczywiście większą winę ponosiły kobiety, dopuszczano także możliwość, że bezpłodność jest następstwem jakieś dziwnej choroby, a co gorsza rzuconych uroków, czy zastosowanych czarów. Podobnie nieakceptowana była sytuacja, gdy kobieta zaszła w ciążę pozamałżeńską. Była wtedy pogardzana za dopuszczenie się tak niecnego czynu – mężczyzna oczywiście szybko otrzymywał od miejscowej opinii publicznej „rozgrzeszenie” i usprawiedliwienie, natomiast kobieta zwana przeskoczką lub cienzarną (l.85 Zarzecze), wywoływała dużą społeczną dezaprobatę, była lekceważona, wytykana palcami, czasem nawet represjonowana8. Znana była metoda „bękarcich żaren”, która miała chronić przed niechcianą pozamałżeńską ciążą, należało kręcić kołem w żarnach w stronę przeciwną do wędrówki słońca9. Los panny z dzieckiem był bardzo trudny, naznaczony wieloma trudnościami i kłopotami.


Kobieta nie śmiała być za panny w ciąży, to było zabronione, bo zaroz cała wieś brała ją na jenzyki, a jak dziecko sie urodziło to jesce nazwano je bachorem, a przecies to nie była jego wina. Nawet łod rodziny ni miała zodnyj pomocy. To był dla takiej rodziny wstyd. Inaksi było jak była menżatkom, bo to sie tym syćka ciesyli, w kozdej chałpie było wtedy dużo dziecysków, coby pomagały rodzicom i kole chałpy robiły, a jak dorośli śli na pole to te starse dzieci bawiły tych nojmłodsych.

(l. 85 Łodygowice)


O fakcie, że zaszła w ciążę, kobieta informowała dopiero, gdy była tego pewna. W dyskretny sposób mówiła o tym mężowi i najbliższym, dalszej rodzinie dopiero, kiedy nadarzyła się ku temu okazja. Grono sąsiedzkie mogło się upewnić o jej odmiennym stanie, dopiero w momencie wyraźnej zmiany figury brzemiennej. Ostrożność ta była efektem tzw. „nie zapeszania”, wszystko dlatego by nie prowokować losu, nosić i donosić szczęśliwie. Zachowanie takie wynikało również z nakazanej obyczajem powściągliwości i skromności, przecież ciąża była konsekwencją cielesnego zbliżenia, czyli dotyczyła intymnej sfery życia10.

Kobieta sie krempowała i nawet cynsto to nie powiedziała dzieciom, ze jest w cionży.

(l. 76 Cisiec)

Wiadomość o kolejnej ciąży była dobrze przyjmowana przez najbliższych, rodziny wielodzietne były bardzo powszechne. Zdarzało się jednak, iż sytuacja materialna była na tyle ciężka, że wiadomość o kolejnym potomku nie wzbudzała radości.

Jak w rodzinie było uż kupa dziecek tóż to nie była dobro wiadomość, szczególnie się nie podobało teściom.

(l. 77 Jaworzynka)


Etap ciąży rozpoczynał cykl zwyczajów narodzinowych, który stawiał kobietę (nie dotyczyło to oczywiście kobiet w ciążach pozamałżeńskich) na uprzywilejowanej pozycji społecznej, wyrazem której było solidarne współdziałanie otoczenia mające na celu pomyślne rozwiązanie. Jednocześnie brzemienna musiała być uległa w stosunku do ograniczających jej swobodę barier wierzeniowych i społecznych. Przejawiały się one w licznych nakazach i zakazach magicznych, które miały zabezpieczać dobro dziecka, w mniejszym stopniu matki, a także chronić otoczenie przed szkodliwym oddziaływaniem ciężarnej. Wiara w nieczystość kobiety w tym stanie generowała ograniczenie funkcjonalne m.in. w gospodarce. Chodząca z brzuchem miała być zagrożeniem dla urodzajów i prawidłowej wegetacji roślin, przez co nie wolno jej było wykonywać niektórych prac polowych, mających związek w szczególności z sianiem, sadzeniem i rozpoczynaniem żniw. Czasami zabraniano jej również takich czynności jak: pieczenie chleba, kiszenie kapusty, dojenie krów. Można się spotkać z zakazem czerpania wody ze studni przez brzemienną, wywołane obawą przed wyschnięciem studni, czy zalęgnięciem się w niej robaków11.

Sądzono, że gdy pierwsza furmanka zjeżdżając z pola minie kobietę ciężarną całe zebrane zboże zjedzą myszy i szczury bądź wszystko się zmarnuje. Podobnie zakazywano brzemiennym opieki nad młodymi kurczętami, prosiętami, czy cielętami. Złą wróżbą było minięcie się z ciężką babą na moście, kładce w drodze na jarmark (zły wpływ na powodzenie w handlu), a najgorzej rokowano, gdy minęły się dwie ciężarne, bez wątpienia jedna z nich poroni. Kolejnym bardzo rozpowszechnionym w Polsce wierzeniem, było przekonanie, że kobiecie w ciąży nie można niczego odmówić, w przeciwnym razie myszy wszystko zjedzą (tą rzecz, zbiory, dobytek, zapasy żywności i garderoby)12.



Nie można jej było niczego odmawiać bo ci to myszy zjedzą.

(l.76 Zarzecze)

W zakazach, których przestrzeganie ma zapewniać prawidłowy poród i dobro dziecka obecne jest myślenie o cechach właściwych magii sympatycznej. Dla zapewnienia szczęśliwego rozwiązania kobieta w stanie błogosławionym powinna wystrzegać się przechodzenia przez płoty, sznury, łańcuchy, nie siadać na progu, nie zakładać korali, szyć, prząść, czy wiązać powróseł, ponieważ te wszystkie czynności mogły utrudnić poród lub wywołać śmierć dziecka przez uduszenie pępowiną13.
Nie śmiała tyz zakładać na szyje zodnych łańcuszków, bo by sie dziecku łowineła pempowina woku szyi i by sie jesce łudusiło.

(l. 85 Łodygowice)


Nie wolno było siedzieć w drzwiach, na progu, ani przechodzić przez strumyki.

(l. 76 Poronin)


Cechy charakteru, uroda oraz stan zdrowia nienarodzonego dziecka, był zgodnie z wierzeniami bezpośrednio związane z samopoczuciem matki, jej stanami emocjonalnymi a także z pewnymi szczególnymi cechami osób, zwierząt oraz zjawisk, z którymi miała kontakt kobieta ciężarna, to wszystko mogło udzielić się dziecku14. Istniało przekonanie o zagrożeniu, zwłaszcza w pierwszej połowie ciąży, wynikającym z tzw. zapatrzenia. Sądzono, że narząd wzroku przyszłej matki nabywa niezwykłych właściwości, kiedy brzemienna z uwaga przyglądała się czemuś, mogło to, bez jej zaangażowania, spowodować osłabienie przyszłej matki oraz uszkodzenie płodu. Są to kolejne przejawy korzystania z magii podobieństw, czyli podobne czyni podobne. Przekonanie o przenoszeniu czynności i cech ze świata zewnętrznego (dla nienarodzonego było to swoiste orbis exterior) na dziecko było bardzo powszechne na wielu obszarach:
Kobieta w ciąży nie mogła patrzeć przez dziurkę od klucza, bo jej dziecko dostałoby zeza. Kiedy popatrzyła na pożar, dziecko miało łyse kółeczko na głowie. Gdyby zdarzyło się jej jeść przy obcych, a ktoś by jej tego jedzenia pożałował, to dziecko będzie chorowite.

(l.76 Zarzecze)


Nie mogła sie popatrzeć jak chłopy zabijały jakosik świnie, cy ktoś kure bił, nawet jak przy kopaniu zimnioków baby ubiły kopackom myse to zaraz hipły i zasłoniły jej łocy, bo sie nie śmioła na to patrzeć, krwi nie śmioła widzieć, inne baby jom chroniły, bo dziecko potem byłoby mordercą, albo bijakiem. Nie mogła sie denerwować bo potem dziecko by cały cas płakało i narzekało. Nie mogła sie z nikim bić, ani zodnego bić, wadzić sie ani przeklinać bo dziecko bydzie bijakiem. Musiała być spokojna i dobra coby dziecko sie urodziło dobre.

Jak sie która czegosik bardzo przelenkła i sie chwyciła za głowe to jak sie dziecko urodziło to miało na sobie taki znamie. Jak sie kasik paliło to się nie śmiała na tyn łogień łoglondać, bo dziecko tyz łurodziło sie z takom plamom.

(l. 76 Cisiec)


Nie mogły pić alkoholu, palić, nosić ciężkich rzeczy, niepowinny skakać, "zapatrywać na ogień", bo od tego wychodzą fioletowo-czerwone "łogieńki".

(l.76 Poronin)


Nie śmiała sie popatrzeć na brzydkiego cłowieka, ani na jakiegoś tam dziada, bo jakby tak zrobiła to dziecko tyz urodziłoby się jakiesik niepewne – chłore.

(l. 85 Łodygowice)


Nie wolno jej było bawić się z kotami - powodują bezpłodność, gdy kobieta była w ciąży wyrzucano koty z domu. Podczas ciąży nie wolno się opalać ani farbować włosów.

Raz na Podhalu zdarzyła się taka oto sytuacja: Siedzieli sobie przy stole mąż i żona. Żona zdenerwowała męża tak, że ten chciał ją uderzyć, aże była w ciąży zawahał się, w ręce trzymał kromkę posmarowaną masłem iw nerwach rzucił nią w kobietę, odbiła jej się od policzka. Po kilku miesiącach urodziło się dziecko – syn, który miał na policzku duże czerwone znamię a na nim, jakby ślady po tym odbitym maśle, wyraźne nierówności (obecnie chłopak ten jest po operacji przeszczepu skóry. I jak tu nie wierzyć w te opowieści?).

(l. 60 Kościelisko)


Ni mogła się dziwać na brzidkich ludzi, ani na biydnych, ani na brzydki filmy, coby dziecko było zdrowe i piekne, ni mogły się zlynknąć łognia, bo jedna się zlynkła łognia i chyciła się za piersi i dziecko się urodziło ze znamiyniym na piersiach".

Przez całom cionżym musiały jscać w jednym i tym samym miejscu, coby dziecko było udane i jascało do nocnioka.

(l. 77 Jaworzynka)


Nie mogła się przestraszyć i dotknąć swojego ciała, bo w tym miejscu dziecko będzie miało czerwone znamię "ogień", podobnie się działo, gdy matka się oparzyła.

(l. 60 Żywiec)


Patrzenie przez szkło na słońce mogło powodować u dziecka świdrowatość oczu lub ślepotę. Gdy kobieta przestraszyła się kreta lub myszy na ciele dziecka pojawiała się tzw. myszka. Zapatrzenie na maliny było „odpowiedzialne” za czerwone wypukłe znamię, a zapatrzenie na zająca lub królika tzw. zajęczą wargę. Z obawy przed anemią i próchnicą u dziecka zakazywano przyszłym matkom patrzenia na nieboszczyków i chodzenia po cmentarzach. Chcąc by dziecko miało dobry charakter i było urodziwe, kobieta powinna wpatrywać się w rzeczy piękne i miłe, np. kwiaty, łany zbóż, wizerunki świętych. Zakazy odnosiły się także do noszenia przez ciężarne przedmiotów kulistych: owoców, kartofli, jajek, główek kapusty. Zlekceważenie zakazu mogło spowodować powstanie garbu, wrzodów a nawet utrudnić poród15. Kolejny „przepis”, dotyczy wprawdzie okresu przed ciążą jednak konsekwencje, które wiążą się z jego zbagatelizowaniem mają widoczne skutki po narodzinach dziecka. Zakaz ten dotyczy współżycia podczas menstruacji, gdyby w tym czasie doszło do poczęcia, wówczas dziecko urodziłoby się z plamami na skórze, czerwoną, brzydką cerą a jego charakter będzie gwałtowny i zły tzw. krewki16.

Jak to zostało już powiedziane, przyszłej matce zakazywano m.in.: wpatrywania się w ogień, uczestniczenia w kłótniach, siadania na progu, na konewce, czy klocku do rąbania drew, przechodzenia przez dyszel, ubijania kapusty, przędzenia a nawet dojenia krów, jednak w przypadku kobiet wiejskich było to bardzo trudne do zrealizowania, pomimo swojego wyjątkowego stanu musiały pracować, nierzadko bardzo ciężko17. Powszechnym było (a w niektórych regionach Polski jest aktualne do dzisiaj) przeświadczenie, że kobiecie w ciąży wysiłek fizyczny wręcz sprzyja, bo ułatwia poród (l. 60 Kościelisko) i wróży, że dziecko będzie pracowite.


Kobiety musiały pracować cały cos na polu, to nie było tak ze se mogła łodpoconć, ale nie śmiała dźwigać czegoś ciynskiego. Jo zek robila w polu nawet w dzień porodu i to nikt się tym nie przejmował. Kobiety to cynsto w miedzy łurodziły dziecko, zawinęły w chustkę i przyniesły do domu.

(l.76 Cisiec)


Musiała robić wszystko, oprócz najcięższych prac, np. młócenie cepami, noszenie ciężkich wiader z wodą.

(l. 60 Żywiec)


Normalnie, musiały ćynszko robić w polu i w chałpie bez żodnych ulg.

(l.78 Jaworzynka)


Jak w takim razie zachowywali się ludzie z najbliższego otoczenia brzemiennych kobiet? Jak reagowali na jej stan? Czy starali się je jakoś odciążyć, wesprzeć w tych trudnych momentach? Różnie się to przedstawiało:
Bywało casem, ze kobieta miała dziecko rok po roku, to musiała sie z tym kryć bo by inne baby se z niej naśmiewały. Licyło sie co by baba była zawse robotno i to nawet w czasie ciąży, tak to było przyjente i kozda baba tego przestrzegała. Jak jakoś sie wykrencała łod łobowionzków, to później inne na nią godały.

(l. 85 Łodygowice)


Łogwarzowały jak uż się miało kupa dziecek "na ta zaś beje miała".

(l.77 Jaworzynka)


Kobiety, które już miały dzieci, bardziej je rozumiały niż reszta osób.

(l.76 Poronin)


Ciężarna musiała sobie radzić sama, bo w każdej rodzinie było dużo dzieci, więc kobiety były zajęte swoimi dziećmi, pomagały ciężarnej jedynie w pracach polowych aby nie dźwigała.

(l. 74 Łodygowice)


Gdy chodziło o pannę z dzieckiem, "była na językach".

(l. 60 Żywiec)


Mężczyźni mieli do kobiet w ciąży szacunek, ale bez jakiś specjalnych względów.

(l. 76 Zarzecze)


Jedynie kierysika ustompił miyjsca w kościele, nic wiyncej.

(l. 77 Jaworzynka)


Kiedyś to nie było tak jak teraz, chłop to zawse zostawiał cały łobowionzek, robienia koło dzieci babie.

(l. 78 Jaworzynka)


Tak jak dziś, jak był dobry człowiek to był z rodziną a jak nie to się potrafił wyprzeć dziecka.

(l. 60 Kościelisko)


Żeby nie zaszkodzić ludzie udawali, że nie widzą ciąży. U nas traktowało się kobietę i jej brzuch jako jedno, kobieta przy nadziei była widokiem bardzo powszechnym to była jej prywatna sprawa, nie obnosiła się z tym ze skromności, teraz jest inaczej brzuch jest osobno, podkreślany.

(l. 76 Poronin)



K
Rys. 1 Dziwożon
olejnym aspektem wierzeń i zwyczajów związanych z okresem ciąży był lęk przed czarami, demonami i urokami, czyhającymi na kobiety będące przy nadziei. Do metod zaradczych można zaliczyć: ukrywanie terminu rozwiązania, zakaz przygotowywania bielizny i kołyski dla dziecka. Nie wychodzono z domu z odkrytą głową, a także po zmroku, ciężarne unikały patrzenia pod słońce. Zalecane było natomiast noszenie przy sobie środków ochronnych: jakiegoś żelaznego przedmiotu (jako środka izolacyjnego), noszono dewocjonalia i poświęcone zioła. Apotropeiczne znaczenie miały, koniecznie czerwone, wstążki lub tasiemki
18. Dla kobiet w ciąży niebezpieczeństwo stanowiły dziwożony, słowiańskie demony wód, gór i lasów. Ujawniały się pod postaciami nagich, pięknych dziewczyn, szczególnie nie lubiły kobiet w stanie błogosławionym. Wodziły je po okolicy, aż do wyczerpania. Stąd też kobiety ciężarne nie opuszczały terenu domostwa po zmroku. Kiedy jednak kobieta spodziewająca się dziecka musiała podjąć ryzyko narażenia się na działanie złych mocy mogła mieć przy sobie dla bezpieczeństwa dziurawiec. Jest on popularnie stosowany na schorzenia pokarmowe, ale używany był również jako ziele ochronne, mające zabezpieczać kobiety w ciąży przed negatywnym działaniem czarów i demonów19.




Starano sie przestrzegać coby nie kupować nic dla dziecka przed jego urodzeniem, bo z tego nic dobrego być nie mogło, moja córka goniła, przygotowywała i jej pierwsze dziecko zmarło po porodzie, a baby zawse to godały i to świynta prowda.

(l.85 Łodygowice)


Z dziada pradziada to wszyjscy już ludzie wiedzieli, ze kobiety w cionży chroni jakiasik siła nie z tego świata.

(l.76 Cisiec)


Jak cosik mogło zaszkodzić dziecku to powiadali Boze zachowoj mnie łod czego złego. Łochraniała jom tys Maryja Matka.

(l.85 Łodygowice)


Jak baba była w cionży to chodzywała do somsiadek abo do kogosik z rodziny po specjalnom modlitwym, musiała jom rzykać przez całom cionżym. W kościele dowali tys zalecki w tej intyncyji.

(l.77 Jaworzynka)


Wdycki baby miały przy sebie medaliki i różońce nie yny jak były w cionży.

(l.78 Jaworzynka)


Nosiły na szyi Matkę Bożą Szkaplerzną.

(l. 74 Zarzecze)


Nie wiyem co chroniło, baby nie patrzyły na zabobony.

(l.76 Cisiec)


Takich zabobonów? Ni nic takigo u nos nie było.

(l. 77 Jaworzynka)


Zastanawiający jest fakt, że w moje rozmówczynie bez wahania potrafiły wymienić wiele zakazów i nakazów związanych z okresem ciąży, które przecież mają charakter magiczny, a więc i zabobonny. Natomiast na trzy pytania: Czy kobieta w ciąży była bardziej narażona na działalność duchów nieczystych, złych mocy?; Czy istniały jakieś zabiegi magiczne mające chronić kobietę w ciąży przed działaniem złych mocy?; Czy istniały jakieś specjalne formułki magiczne przeznaczone dla ochrony kobiet w ciąży przed działaniem złych mocy? respondentki w większości nie odpowiedziały lub kwitowały, że to są zabobony. Należałoby więc wnioskować, iż na badanych obszarach wierzenia związane z demonami, czarami i złymi mocami odeszły w niepamięć dużo wcześniej niż tak popularne przejawy magii podobieństwa, traktowane jako tradycje kulturowe, odwieczne „dobre rady”. Miejsce owych zabobonów zajęła ufność i zawierzanie zdrowia kobiety w stanie błogosławionym opaczności bożej oraz świętym patronom: Matce Bożej Rodzicielce (l.81 Łodygowice), Matce Boskiej Wszystkich (l.76 Poronin), św. Annie (l.77 Jaworzynka), św. Joannie Franciszce de Chental (patronce matek oczekujących potomstwa), św. Kunegundzie, św. Bonawenturze (l.76 Zarzecze). Zabiegi magiczne zostały zastąpione modlitwą:
Zanim dziecko sie łurodziło, to juz sie za niego modlili. Chociaz cały dzień pracowali to na paciez musieli mieć czas bo to było świynte, bo bez tego to ani zdrowie ani nic dobrego nie było.

(l. 85 Łodygowice)


Następną kwestią poruszoną przeze mnie w badaniach był sposób ubierania i odżywiania kobiet w ciąży. W ubiorze główną zasadą było zachowanie skromność i wygody. Jeżeli chodzi o dietę to w większości wypadków pokrywa się ze współczesnymi zaleceniami, np. wyeliminowanie używek.

Ubrania nieobcisłe, raczej obszerne dla zatuszowania stanu.

(l. 60 Żywiec)


Kozda babajak była w cionzy, nosiła luźnie ubrania, bo poco mioła sie z tym pokozywać, i na co to komu było wiedzieć.

(l.85 Łodygowice)


Nosiły długi suknie, bluzki pod kark bez żodnych dekoltów.

(l.78 Jaworzynka)


Luźne ubrania, nie ściskające brzucha, raczej maskujące rzeczy - ze skromności kobiety nie chciały zwracać na siebie uwagi.

(l.76 Poronin)


Miała pić dużo mleka, jeść dużo nabiałów żeby miała dużo mleka do karmienia, nie mogła pić alkoholu.

(l. 60 Żywiec)


Powinna jeść orzechy - żeby dziecko miało gęste włosy, marchewkę – żeby miało śniadą cerę, pić dużo mleka – żeby dziecko miało mocne, grube, kości, nie mogła jeść ostrych rzeczy.

(l.76 Zarzecze)


Dużo nabiału, owoców, "trzeba jeść za dwoje".

(l.74 Zarzecze)


Jadły to co chciały bez przykazy, ale nie śmiały jeść tłustego pić kawy ani kurzyć cygaretli.

(l.78 Jaworzynka)


Nic rozdymającego, ale była bieda więc jadło się co było.

(l.60 Kościelisko)


Baba nie chodziła nika, nie mogła se ani wypić, musiała se lepij zjeść i patrzeć chałpy.

(l.85 Łodygowice)


W związku pożywieniem pojawiła się kwestia zachcianek. Twierdzono, że dobrze jest w miarę możliwości zaspokajać apetyt na pewne produkty i potrawy, np. ogórki, śledzie, niedojrzałe owoce, a także pozwalać jeść niejadalne rzeczy tj. tynk, kredę, korę drzewna – tłumaczono to potrzebą organizmu i wierzono, że ma korzystny wpływ na zdrowie matki i dziecka. Sprzeciwienie się zachciankom, mogło okazać się niebezpieczne w skutkach. Dziecko mogłoby być łakome, ciągle głodne, mogło nawet zostać dotknięte kołtunem (plica Polonica – traktowany jako efekt poważnych zaburzeń psychicznych, a nie wynik braku higieny)20, dodatkowo niespełnienie zachcianki wiązały się z opisywaną już wcześniej „zemstą myszy”, czyli zjedzeniem przez myszy rzeczy, której pożałowano ciężarnej kobiecie.

Popularne "zachcianki" tłumaczono, że to była samodzielna sygnalizacja organizmu, czego akurat potrzebuje

(l.74 Zarzecze)


Nie można niczego odmawiać kobiecie w ciąży, bo jej dziecku będzie odmawiane przez całe życie.

(l. 60 Kościelisko)


Kiedy brzemienność z upływem miesięcy stawała się coraz bardziej widoczna, starano się odgadnąć płeć nienarodzonego dziecka. Próbowano wnioskować po wyglądzie przyszłej matki. Jeżeli miała tzw. ładny chód, czyli jej samopoczucie jest dobre, wygląda zdrowo, ma dużo energii, a jej brzuch jest wysunięty do przodu, to urodzi chłopca, natomiast jeżeli jej wygląd jest niezdrowy, cera żółtawa, jest słaba i ociężała, tyje w biodrach – ma szerokie boki – a brzuch jest duży i okrągły, z pewnością urodzi dziewczynkę. Można było skupić się na apetycie: ostre potrawy wróżyły syna, a słodkie i lekkie córkę21.

Wróżby związane z płcią dziecka nie były domeną jedynie chłopską, można się z nimi spotkać również wśród przedstawicieli wyższych stanów: mieszczańskich, szlacheckich, a nawet królewskich. Tak w 1667 roku król Jan III Sobieski pisał do swojej żony Marysieńki, która w tym czasie oczekiwała dziecka: "Piszesz mi królewno, że się frasujesz o to, że z prawej cyceczki mleko ciecze, a tu powiadają wszyscy, że jest to znakiem chłopca..."22


Rozpoznawano płeć po smakach: kwaśny - chłopiec, słodki – dziewczynka. Gdy kobieta podczas ciąży traciła urodę to zabierała jej ją dziewczynka, gdy nie to urodzi chłopca.

(l.60 Żywiec)


Na sznurku wiązano obrączkę i przytrzymywano ją nad ręką, jeżeli zataczała koło wróżyło to dziewczynkę, jak poruszała się w linii miał się urodzić chłopiec. Kiedy kobieta była jeszcze przed pierwszą ciążą, a proszono ją na matkę chrzestną to w zależności jakiej płci było dziecko jej pierwsze miało być przeciwnej.

(l.76 Zarzecze)


Padali że jak miała smaki na kwaśne tóż miała mieć chłąpca a jak na słodki tóz dziywćyne było też ło brzuchu spiczasty i łokrągły ale nie pamiyncym jako to było.

(l.78 Jaworzynka)


Przed samym porodem nie czyniono zbytnich przygotowań:
Kobiety dawniej rodziły w domu; przed porodem przychodziła akuszerka, należało przygotować czyste ręczniki, prześcieradła, wrzącą wodę dla dezynfekcji np. nożyczek

(l. 60 Żywiec)


Rychtowali jyny waniynkym z drzewa i pieluchy nic wiyncej się nie miało. Padali że jak się zabyło cisika w szpitolu tuż się za rok wracało nazot.

(l.77 Jaworzynka)


Przed rodzeniem szła do spowiedzi, bo nigdy nic nie wiadomo. U nas występowały babki - podobne do akuszerek, ale nie wyuczone, ludowe. Smarowały, masowały, mogły tak wysmarować brzuch, że umiały ułożyć dziecko w dobrej pozycji.

(l.76 Poronin)


Przesądów, wierzeń, tradycyjnych zachowań związanych z okresem ciąży jest tak wiele, że nie sposób ich wymienić i opisać. Moim celem było zbadanie, a raczej poglądowe rozeznanie się w zwyczajach i obrzędach trzech regionów: Beskidu Śląskiego, Beskidu Żywieckiego i Podhala. Z analizy przeprowadzonych przeze mnie wywiadów wynika, że nie ma znaczących różnic, które mogłyby w stanowić o poszczególnych charakterystykach i umożliwić wyodrębnienie pewnych typów zachowań związanych z okresem ciąży właściwych dla danego regionu. Niemniej uważam, że tematyka ta jest bardzo interesująca i warta dalszego studiowania.
Autor: Ania Bachniak

BIBLIOGRAFIA



  1. Biernackiej M., Frankowskiej M., Paprockiej W. (red.), Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, T.II, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańska-Łódź 1981.

  2. Bystroń J. St., Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII, T. II, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976.

  3. Gennep A. van, Obrzęd przejścia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006.

  4. Hryń-Kuśmierek R., Zwyczaje w domu polskim, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2008.

  5. Gennep A. van, Obrzęd przejścia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006.

  6. Ogrodowska B., Polskie tradycje i obyczaje, Wydawnictwo Spot i Turystyka Muza, Warszawa 2008.

RYSUNKI

Rys.1 - http://wiki.gildwars.pl/images/b/b5/Driadan2.jpg



Rys.2 - http://www.ziola-leki.pl/ziola/dziurawiec.gif

1 Badania prowadziłam na terenie Beskidu Śląskiego (Jaworzynka), Beskidu Żywieckiego (Łodygowice, Cisiec, Zarzecze, Żywiec – Oczków) i Podhala (Kościelisko, Poronin) wśród starszych kobiet w wieku ok. 75 lat. Wszystkie respondentki są matkami i pochodzą z terenów wiejskich. W niniejszej pracy zastosowałam następującą metodę cytowania wypowiedzi zaczerpniętych z wywiadów: “cytowany tekst” (wiek respondentki, nazwa miejscowości, z której pochodzi badana).

2 Por. A. van Gennep, Obrzęd przejścia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006, s. 64-65.

3 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy rodzinne, [w:] (red.) M. Biernackiej, M. Frankowskiej, W. Paprockiej, Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, T.II, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańska-Łódź 1981, s. 103.

4 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 104.

5 Por. J. St. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII, T. II, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976, s. 73.

6 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 103.

7 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje, Wydawnictwo Spot i Turystyka Muza, Warszawa 2008, s. 18.

8 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje…, s. 15-18.

9 Por. R. Hryń-Kuśmierek, Zwyczaje w domu polskim, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2008, s. 324.

10 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje…, s. 19-20.

11 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 103-104.

12 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje…, s. 21-26.

13 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 104.

14 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 104

15 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy…, s. 104.

16 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje…, s. 11.

17 Por. R. Hryń-Kuśmierek, Zwyczaje w domu…, s.325.

18 Por. K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy… s. 104.

19 Por. R. Hryń-Kuśmierek, Zwyczaje w domu…, s.325.

20 Por. B. Ogrodowska, Polskie tradycje…, s. 21.

21 Por. tamże, s. 27

22 Por. R. Hryń-Kuśmierek, Zwyczaje w domu…, s.325.

| Strona




©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna