Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona9/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13

DUCHU

Życzę sobie być zatrudnioną przez Ciebie. Zaprzęgnij mnie do pracy i pokaż mi co mogę robić. Daj mi sposobność ożywienia mego świata i głoszenia mojej prawdy ...i niesienia tego świa­tła wokół kuli ziemskiej..

103


Chcę słyszeć dźwięk swojej wewnętrznej pieśni. Chcę zintegrować się z planem mojej duszy. Kochać siebie i dbać o swoje dobro.

mój ty Boże, mój przyjacielu.



Czułość rozpłynęła się po moim sercu ..... poprosiłam i dosta­łam..... a potem mówię że wskoczyłam w tę transformację jak śliwka w kompot. Każdego dnia jestem zadziwiona Bogiem. To takie cudowne czuć się kochaną.

W szafce znajduję także święty ryż który sypał Sathya Sai Baba na nowożeńców, którym udzielał ślubów. Ogień jest moją siłą, codziennie paliłam świece. Muzyka towarzyszyła mojej transformacji. W zależności od tego co poczułam, taką muzykę włączam. Był to śpiew delfinów, bajany śpiewane przez Sathya Sai Babę lub muzykę, które jest przesłaniem, autorstwa Archanioła Michała.

Kasetę z nagraniem jego niebiańskiego przesłania dotarła do mnie tuż przed tym odosobnieniem. Zaistniała w mojej przestrzeni dosłownie w moment przed transformacją.... a po­szukiwałam jej co najmniej z pół roku. Tytuł tej kasety to -Bliźniaczy Płomień, który jest naszym Ukochanym Wieczy­stym Partnerem. Związkiem bezwarunkowej miłości. Czasami oddzielamy się od naszego bliźniaczego płomienia, aby samo­dzielnie zdobywać mądrość duchową w swoich reinkarnacjach. Ponieważ to oddzielenie ma charakter bardzo emocjonalny, wyparliśmy uczucia lęku związane ze stratą. Pamięć tego od­dzielenia może stać na przeszkodzie w ponownym zjednocze­niu. Ta muzyczna medytacja przekazana ludziom przez Ar­chanioła Michała, jest tak niebiańskim pięknem miłości, że kiedy moje serce i dusza usłyszały te dźwięki, otworzyła się moja kolejna brama do nieba w moim sercu.

Otworzyła się kolejna nowa droga życia. Ona to pomagała mi, a właściwie prowadziła mnie, do świata Boga, abym mogła doświadczać połączenia z Bliźniaczym Płomieniem, boskością w sobie. Dzięki takiemu wsparciu przez Archanioła Michała moja tęsknota przez wieki, rozdzierająca me serce i duszę na 104

strzępy,doznawała coraz to większego ukojenia w miłości. Kiedy po raz pierwszy włączyłam tę archanielską muzykę bu­dzącą mój bliźniaczy płomień moja dusza zaczęła płakać, z tęsknoty za Bogiem?, z tęsknoty tak okrutnej, że niebiosa pła­kały pospołu

A więc uzdrowienie z odosobnienia nie jest jeszcze zakoń­czone, jeżeli w sercu jest jeszcze taka tęsknota. Którymi klu­czami otworzyć zamknięte drzwi pytałam? Pomóż o Pa­nie....prosiłam w pokorze.... i postanawiałam uzdrowienie., dostosowywałam moje ciało do wszelkich doświadczeń.

W czasie transformacji były też takie dni, które upływały w całkowitej ciszy, bez jakiejkolwiek muzyki. Nie zawsze pa­miętam jak upływały, nie zawsze "byłam "na ziemi. Świt budził się powoli, błękitne niebo mruga gwiazdeczkami. Winogrona w ogrodzie jeszcze śpią, pokornie czekają aż go­rące promienie słoneczka, zaczną całować ich noski. I wtedy będą zmieniać swoją barwę, nabierać kolorów i radośnie doj­rzewać w smak najsłodszej miłości winogron.

Sen tej nocy nie zamieszkał w moim ciele. Nie był mi więc potrzebny. Moje ciało jest już prawie wolne od bólu. Tylko w czasie kąpieli często zdrapuję z mojej skóry„wysypkę oczysz­czania".

Dziś mówiłam do moich aniołów, tyle dni nade mną pra­cujecie ... a ja was nie widzę swoimi oczami....... a chciałabym

was zobaczyć...pokażcie mi się proszę...Cały ten czas przeby­wam sama, otoczona nieustanną opieką niebiańskich istot. Córka Raszida mój ziemski anioł i wielka przyjaciółka, zaglą­da prawie codziennie, by sprawdzić czy może coś potrzebuję. Ostatnie trzy dni byłam zupełnie sama. Dziś Raszida wróciła z delegacji i idzie do mnie niosąc coś w reklamówce, i widzę że niesie mi prezent.... a ja wiem co to jest.....łzy zakręciły

się w moich oczach i pytam stwierdzeniem ... masz dla mnie aniołki? - skąd wiesz.. ? pyta zaskoczona - wiozłam ci przez pół Polski aby zrobić ci niespodziankę ...a ty wiesz... ??

105


To nasza odpowiedź, jeszcze„nie umiesz nas widzieć" więc pokazujemy ci się w takiej formie, — słyszę delikatny szept w moim sercu. Są takie piękne. Jedna dorosła anielica w przepięknej tańczącej sukni gra na lutni, pukle jej złotych wło­sów płyną w powietrzu jak jej boski śpiew. Idzie grając i śpie­wając chwałę boga. Jej miłość istnienia, w szczęściu i podzię­kowaniu Boga....w podziękowaniu za pracę na ziemi....

Boskie skrzydła uniesione w błękicie nieba całują świat boga śpiewający o miłości do ludzi..... w wdzięczności ...... w

radości trwania. Patrzę i łzy płyną mi z oczu ..Tacy jesteście piękni.... Jest też mały aniołek dziewczynka... ze skrzydełkami

szczęścia a w rączkach trzyma książkę..... jest przesłodka ....i

taka delikatna jak ciepło słonecznego promyka. Trzeci aniołek to chłopczyk, taki mały dzieciaczek, trzymający rączki,złożone do modlitwy. A więc jest tu ze mną cały przekrój wiekowy aniołków,również tych, które dopiero się uczą pracy na ziemi, tak ja uczę się nowego doświadczania BOGA.

O moje boskie anielskie istoty, wysłannicy nieba, jesteście, cudowni dziękuję....

Później córka opowiadała mi całą historię jak to właściciel aniołków sprzedał, a właściwie dał je, jej za połowę ceny....

Aby je tylko wzięła ze sobą. Tak właśnie działają anioły. Ty prosisz a one na drugim końcu kraju realizują twoje zamówie­nie. Czyż życie na ziemi to nie cudowna bajka...? Tak to jest cudowne, cudownie cudowne.....

Od tego momentu stały na mim ołtarzyku, dołączyły do plejady opiekunów, gdzie było też błogosławione zdjęcie Ba­by, ślubny ryż..... kwiaty z miejsc, w których siedział Sathya

Sai Baba, oraz talizmany, figura Boga Ganeszy. Jest to emana-cja boskiej energii, czczona w Indiach jako ten który usuwa przeszkody. Ganesza to bóg-słoń z ludzka głową. Były to wspierające mnie energie przywiezione z ostatniego czteromie­sięcznego pobytu w ashramie w Indiach. Codziennie zapalałam ogień ofiarny, często też paliłam kadzidła, których zapach

106


przenosił mnie w boskie energie miłości mojego przyjaciela, oświeconego mistrza duchowego Sathya Sai Baby.

Gdy słońce zaglądało do mojego pokoju, jego promienie padały na moje cudne anioły. One to ożywały w świetle nieba, słońce przesuwało się po niebie a moje anioły były oświetlane z coraz to innej strony. Patrzyłam często na nie i wyglądało to tak jakby wędrowały razem ze słońcem śpiewając chwałę Pana Jedynego. W ten oto sposób moje niebiańskie istoty pracujące nad moimi ciałami od tak dawna,zmaterializowały się w moim pokoju. Łatwiej mi się teraz z nimi rozmawiało, każdego ranka witałam się z nimi jak z materialnymi istotami.

Zasnęłam trwało to trochę dłużej niż godzinę, pomimo bardzo dobrego samopoczucia psychicznego, fizycznie mam uczucie silnego osłabienia. Fizyczny wysiłek nawet takie se­gregowane i wkładanie zdjęć do albumów męczyło mnie.

Nadszedł czas ogromnej przemiany świadomości na ziemi, jeżeli jest nas na ziemi, ponad 12 tysięcy osób odżywiających się światłem. Oznacza to, że jest to prawda... że to jest możliwe dla wszystkich, nie tylko dla wybranych. Dla wszystkich, któ­rzy tak postanowią.... którzy zechcą ..i wiarą swoją w siebie . możliwości, i wielką wiarą w Stwórcę. Po prostu przejdą na

„BOSKIE UTRZYMANIE "na bezpłatny boski wikt. Na świecie umiera tysiące ludzi, ponieważ nie rozumieją swo­ich ciał, nie mają do nich dostępu, nie kochają ani ciał, ani daru życia. Ich umysł wykonuje polecenia według niewłaściwego programu.

Trzeba tylko wyjść poza narzucone, nam ograniczenia. Przejść nie widzialne pole ograniczeń. Nasycając miłością swoje piękne ciało, ten bezcenny klejnot i jednocząc się z mi­łością i wsparciem mateczki ziemi, stworzysz świat, o jakim marzysz. Co cię przed tym powstrzymuje?

Kiedy zaczniesz przekraczać swoje granice lęku, twój świat zmieni wibracje, ze,,snu" na życie. Trzeba obudzić się - się­gnąć do swojej ODWAGI, która uśpiona jest w nas. Jej zasoby są nieograniczone.

107


Gdy dziś podniosłam się w czasie drugiej sesji poczułam taki spływ energii i po dwóch krokach zatrzymałam się przed lustrem. Zobaczyłam intensywne światło, które rozbłysło tak, że najpierw moja twarz, potem cała głowa a potem cała moja sylwetka w lustrze rozpłynęła się. Zniknęła w świetle. Światło świeciło coraz intensywniej, w jego blasku zaczęło rozpływać się lustro, znikała ściana....usiadłam szybko, gdyż ciało zaczęło się chwiać. Czułam jak narastające fale ciepła obejmujące me ciało.

Doświadczanie spływu energii jest, wyjątkowym uczu­ciem jest to tak nieopisywalny cud, jakim jest każdy niebiański cud. Przejawia się to mniej więcej w taki sposób. Przez czakrę korony, która znajduje się na czubku głowy, wpływa do ciała duża ilość energii o wysokich wibracjach. W całym ciele jest specyficzna wibracja, ale ta napływająca ma takie natężenie, iż umysł prawie traci świadomość. Ale przepełnia cię nieznane uczucie rozkoszy, błogości, jest to coś takie „ słodkie, takie drżące, wibrujące" w każdej komórce ciała.

Nagle podnosi się taka specyficzna wysoka temperatura, w ciele i wokół ciała. Ciało drży jak włączone do prądu wysokie­go napięcia, które wzrasta i wzrasta... jest to uczucie nieistnie­nia ..... znika myślenie .... istnieje tylko wirujące drżenie i roz­kosz ... to sprawia tak nieznaną rozkosz i tak wiele przyjemno­ści, że chciałoby się trwać w tym stanie bez końca....

Światło to obejmuje i otacza mnie, cały dom mia­sto...planetę., ono płynie do ciebie, weź ode mnie ten boski dar, jestem tu po to, aby służyć... Światło przypomina wszyst­kim ludziom o alternatywnym sposobie życia, przypomina o nowym wzorcu,nowym ideale.

D WUNASTY DZIEŃ 25 SIERPNIA -sobota.

Godzina 9.15 spałam całą noc. To dosyć dziwne zjawisko po ostatnich nocach w czasie, których nie spałam ani minuty. Bu-

108


dzę się otulona ciepłem, skąpana w nieznanym mi dotąd od­miennym smaku ciszy. Istnieję w takiej przestrzeni, w której chce się zostać na zawsze..... taki bezgraniczny kosmiczny spokój ...Boski oddech miłości. To tak dobrze, tak cudownie dobrze, jak nigdy do tej pory w moim życiu ..... nieistnienie i istnienie w tej boskiej przestrzeni.

Wstałam i poszłam do łazienki i przygotowałam sobie wspaniałą kąpiel. Skóra całego ciała pokryta była małymi kro-steczkami. Wiem, że są to toksyny wyrzucane przez skórę. Moim zajęciem w wannie jest zdrapywanie ze skóry wysypki, miejsce przy miejscu. Mam, co z siebie zdrapywać, jest ich mnóstwo.

Czułam potrzebę snu. Po kąpieli poszłam na balkon popa­trzeć na świat. Miałam uczucie jakby świat był inny, trudno to określić jak był inny. Ale wiedziałam na pewno, że„zmienił się". Był spokojniejszy, domy i drzewa wyglądały inaczej, na­wet kolory były inne. Odbierałam inaczej dźwięki, miałam inne wyczucie smaku.

Świat zewnętrzny chyba się nie zmienił, raczej moje po­strzeganie świata się zmieniło. Kładę się z powrotem do łóżka moje ciało będzie spać.

Dzień mija w ciszy i kontemplacji, z tych dwunastu dni dziś czułam się najlepiej, czułam się silniejsza niż wcześniej. Czułam swoje zanurzenie w duszy, w przestrzeni ciszy, w któ­rej ja znajduję się wewnątrz.

Jak opisać stany miłosnej extazy w błogostanie ciszy? Nie sposób wyrazić tego słowami tego nie sposób opisać, był to najpiękniejszy stan miłości, ciszy, błogostanu, który do­świadczałam tu na ziemi

a doświadczałam wielu mistycznych stanów. Tego dnia włączyłam sobie wiedeńskie walce, co za zmiana energii... miałam ochotę tańczyć... a bardzo kochałam tańczyć.. Ciekawe czy kiedy wrócę do świata, moje nowe ciało będzie równie radośnie cieszyć się tańcem jak przed transformacją.

109


Czułam obecność potężnej istoty niebiańskiej i wyjątkowo mi bliskiej, zaistniała w tej mojej nowej przestrzeni istnienia - to Saint Germain, fioletowe światło „zabrało mnie w sen".

Mam nowe doświadczanie pojęcia, którym się posługuje mówiąc słowo miłość.

Mam bardzo wielu, wielu znajomych, przyjaciół z różnych ścieżek duchowych. Kiedy myślę o poszczególnych osobach, mam uczucie ogromnej bliskości, pulsującego przepływu miło­ści, choć niektóre z tych osób są bardzo daleko?., w innym kraju....

Doświadczała, że nie ma granicy ani różnicy czy jestem bardziej czy mniej blisko z tą osobą, przepływ tego „ciepełka" z serca jest równie intensywny. Nie ma granic, nie ma barier bez oceniania, po prostu radość i wdzięczność, że możesz tę osobę obdarzyć uczuciem, radość dawania jest naj­piękniejsza. Odczuwałam coraz większą wolność od spraw codziennych. Gdy o nich myślałam, widziałam proste rozwią­zania.

Takie wytyczne jak to i to trzeba zmienić - bez angażowa­nia energii - bez przeżywania tego. Miałam uczucia bycia ob­serwatorem. Dużo czasu w moich myślach zajmowało wizja stworzenia ośrodka rozwoju duchowego. W tym domu do transformacji „wykluwania boskich motyli " takich jak ja w tym procesie zmian. Widziałam również pracę z dziećmi z do­mów dziecka. Zjawił się cały plan pracy, łącznie z ludźmi, któ­rzy mogą podjąć się takiej pracy. Była to bardzo.inspirująca i piękna wizja, zmian w energii kosmicznej miłości.

Moje ciało idzie spać, jest godzina.2200 Obudzona zostałam o godz.l.00 dokładnie obudzona, bo chciało mi się spać. Poszłam siusiu i kiedy położyłam się do łóżka poczułam, że został uruchomiony jakiś proces w ko­ściach a szczególnie od bioder w dół. Turlałam się po łóżku, głaskałam kości, gniotłam, robiłam wszystko, co przyszło mi do głowy. Ale to, co mi robiono, było tak intensywne, że nie było mowy o spaniu.

110


To było uciążliwe..... drażniące ..... bolało .... kości swę­działy od wewnątrz...tak mocno, tak mocno swędziały. Jak można podrapać kość w środku ? ? .... to bardzo dziwne czuć, jak kości w środku się ruszają..... A mnie tak bardzo chciało się spać.

W końcu o godzinie 4.30 Wzięłam japamalę i zaczęłam odma­wiać rnantrę Gayatri. Poczułam spływ energii a szczególnie w czakramie serca, serce wypełnił spokój, i po pewnym czasie położyłam się nie przerywając modlitwy, i tak w tej energii usnęłam.

TRZYNASYDZIEŃ TRANSFORMACJI 26 sierpnia, niedziela.

Obudziłam się wyspana jest to godzina 6.30. Obudziła mnie fala wibracji od bioder w dół tak silna, że „podskakiwały" mi nogi. Nogi podskakują jak pod uderzeniami elektrycznego bi­cza, i tak dziwnie swędzą. Nie mam wpływu na to, co się wy­prawia z tym ciałem, a te odczucia często są po prostu nie przyjemne i trudne do wytrzymania.

Dobrze, że lubię „nowości" i jestem nad wyraz wytrzy­mała - szczególnie na ból .... w innym podejściu byłoby to nie do udźwignięcia.

Poczułam, że moje samopoczucie było jakieś inne, byłam poważna,zamyślona, obojętna jakby nieobecna w tym ciele. Cisza i obojętność na świat zewnętrzny, nie miałam ochoty ani na muzykę, nie miałam ochoty wstać, właściwie na nic nie miałam ochoty, chyba tylko na sen, - tak moje ciało chciało spać.

Poranna dwugodzinna sesja transformacji zaczyna się od godz.l O00 i prawie zawsze po godzinie jest zmiana, nie wiem, na czym ona polega. Ale zawsze po godzinie, patrzę na zegarek i mam uczucie, że coś innego się dzieje. Tą sesję prawie prze­sypiam.

Jest niedziela, zupełna cisza na osiedlu, miasto odpoczy­wa, nie buczy codziennym tonem. Zmienił mi się głos, trochę

111

pośpiewałam, jest taki, inny, delikatny, mam sucho w ustach. Jestem sama w domu. Córka pojechała na rocznicę śmierci moich rodziców. Każdego roku większość rodzeństwa spotyka się nad ich grobami. W ciągu tych trzynastu dni były; urodziny mego syna, imieniny synowej, córka kupiła sobie samochód i teraz pojechała na groby.

Kiedy żyje się poza światem, w trwającej ciszy, ten świat na zewnątrz jest taki,... taki- ciągle czymś zajęty. Ludzie wymyślają różne imprezy, okazje, zajmują się życiem innych ....i... c i ą g l e, s ą zajęci.

Nie mają czasu aby się zatrzymać i posłuchać wołania du­szy. Kiedy patrzy się na takie działania z perspektywy ciszy -nasuwa się pytanie - komu potrzebny ten teatr? Ta K O M E DIA ... ta... tragi-komedia? Dlaczego, te role gra się tak ślepo? I.. tak bezmyślnie? Musi zaistnieć wielki ból, albo „ŚMIERTELNA" choroba, aby choć trochę przystanąć i pomyśleć .... /.... zadać właściwe pytania. a może nie w tę stronę idę.. ? a może coś nie tak, w tym moim życiu.. ? a czyja w ogóle żyję « ?

To są zasadnicze pytania, które powinniśmy sobie zadać, jeżeli czujemy, że coś w naszym życiu nie tak, że brakuje w nim ra­dości. A może nie potrzebne, wydajesz zapracowaną energię na. Wciąż nowe rzeczy? Może zamiast tych rzeczy mogę obda­rować siebie czymś, za czym tęsknisz od dawna, za czym tęsk­ni twoja dusza. Wybierz że chcesz to zmienić i spytaj. JAK TO ZMIENIĆ ?

i

POPROŚ A OTRZYMASZ

Ja tak tęskniłam za Egiptem, i kiedy wreszcie zrealizowałam tę tęsknotę, życie nabrało tak odmiennego wymiaru, że przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Usłysz wołanie swojej duszy. Może i twoja dusza tak tęskni.... i woła ... ale ty jej mówisz... jeszcze nie .... poczekaj jestem zajęta ....

112


najważniejszymi rzeczami". Wszystko jest święte, wszystko jest w Bogu. Kiedy łączność z Bogiem staje się rzeczywistością, świadomość świętości przy­chodzi sama? Wtedy oddech, który jest dawcą ż y c i a w miłości, staje się święty. Wtedy każdy ruch,każde działanie, każde słowo, każda myśl jest święta.

Wtedy uzmysławiasz sobie swoją świętość, uzmysławiasz sobie, iż ciało jest ołtarzem Boga, i trwasz w tej świętości. Świat zewnętrzny jest w takim pomieszaniu i w takim rozgar­diaszu, i on taki oszalały, ciebie ma. Ty nawet nie wiesz o tym, że on ciebie ma. Nie wiesz, że ugrzęzłeś w jego szaleństwie. Ty nie masz nawet ochoty o tym myśleć, w czym istniejesz ... nie wiesz jak żyć.

NIE WIESZ NAWET O TYM ŻE NIE ŻYJESZ. Nie wiesz jak odnaleźć siebie w najważniejszych rzeczach. Jest godzina 21,00 cały dzień przespałam, nie wyglądam najle­piej i czuję się słabo Jestem w ciszy, bez muzyki w całkowitej samotności - dziwny ten dzień..... w myślach trwam w modli­twie .... piję bardzo mało .... Z dziąseł nadal sączy mi się ropa ... skąd takie ilości ropy, jak ciało może istnieć, mając taką zgniliznę w środku. Zasypiam. Obudziłam się o godzinie 3 Całe ciało wibruje jak pod wysokim napięciem, drży coraz intensywniej - przewracam się z boku na bok ... aby zasnąć.

MOC BOSKICH ENERGII W CIELE.

CZTERNATY DZIEŃ TRANSMUTACJI 27 sierpień, poniedziałek.

Pomimo tych nocnych wibracji czuję się dobrze, w programie 21 dni jest napisane, że od piętnastego dnia zaczną schodzić wysokie energie i zajmować ciało. To dzieje się już właściwie od trzech dni. Muszę być bardzo uważna, kiedy wstaję, daję sobie czas na odczucie czy energie spływają. Odczekam chwilę i kiedy czuję, że jest okay, wstaję, robię parę kroków i prze­ważnie zaczynam czuć spływ energii.

Staję przed lustrem i patrzę jak świeci światło, a moja po­stać znika, tak było już kilkakrotnie, że zdążyłam się już zor-jętować, na czym polega ten dalszy ciąg transformacji, i przy­zwyczaić do tych nowych kosmicznych szaleństw. Wiedząc, co zaczyna się dziać teraz szybko siadam i kładę głowę na rękach, bo mam uczucie, że mogę stracić świadomość. Takie spływy energii do mojego ciała nie są dla mnie zaskoczeniem, znam to od kilku lat.

Pierwszy raz zdarzyło mi się to w 1997r. w trakcie prak­tyk kryja-jogi, nagle ocknęłam się, leżąca na ścianie po prze­ciwnej stronie pokoju niż robiłam praktyki. Nic z tego nie ro­zumiałam, ale było to tak potężne, że straciłam przytomność. Potem przez kolejne lata zdarzały mi się takie stany, ale nigdy nie pozwoliłam sobie na utratę przytomności. A więc przez ostatnich kilka lat a właściwie od 1996 r. nieustannie spotka­łam ludzi, których podłączono do kosmicznej sieci miłości. U siebie ten proces obserwowałam przez cały ten czas, ale były to niskie natężenia. Teraz to podłączanie jest chyba do „potężnego kosmiczno - galaktycznego agregatu miłości". 114

Wiem, że włączenie do tej sieci, poniesie mnie bez wysiłku ku celowi mej duszy.

Sprawiam sobie przyjemność i myślę o czekającej mnie podróży do Egiptu, i wiem, że to, co się tam teraz wydarzy będzie dla mnie wielkim darem, i następną niespodzianką, w moim pięknym życiu. Myśli płyną swoim nowym tokiem, za­czynam widzieć, w jaki łatwy sposób można obudzić miłość w naszych sercach ... dwóch od wieków skłóconych narodów, polskiego i niemieckiego.

Widzę książkę i jej treść, widzę okładkę i tytuł, widzę działanie treści tej książki i widzę jak zaczynamy żyć w au­tentycznej przyjaźni. Jest to takie łatwe i takie proste, że aż dziw ze nikt tego do tej pory nie zrobił. Gdybym tylko mogła pisać w czasie tej transformacji, powstały by dwie żywe w energii książki. Gdy energia „przechodzi" wszystko oddala się i już nigdy nie można odnaleźć tej esencji, tego natężenia.

Doświadczyłam tego już kilkakrotnie i teraz, wiem, że kiedy „spływa książka" trzeba jej tak długo służyć aż się napi­sze"..... lub, aż dusza napisze. Bo później nie sposób odnaleźć takiego przekazu, jaki był w czasie spływu ze świata ducha.

Dziś wzięłam do ręki przekaz Satia Sai Baby ... wszystko w czasie tej transformacji zjawia się ..... w najwłaściwszym momencie.


1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna