Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona8/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13

DZIEWIĄTY DZIEŃ.

22 sierpnia - środa.

Byłam inna, odmieniona, na wszystkich poziomach, i tych nie

pojmowalnych obecnym umysłem. Jak to opisać?

93


Nie wiem ... nie mam pojęcia ... jeszcze nie umiem .... brak słów, brak określeń .... słowa nie opiszą doznań duszy.

Czuję potrzebę snu. Nie czuję już takiego wewnętrznego ognia i nie mam ochoty na lodowatą wodę. Dla odmiany mam wiecznie zimne stopy, które ubieram na dzień i na noc w naj­grubsze skarpety. Koszmarnie obolało całe ciało, boli potwor­nie, jak gdyby ktoś „stłukł je na kwaśne jabłko" , ale tak miej­sce przy miejscu.

Który z was taki mądry - pytam aniołów - / tak mi stłukł to biedne, chude ciałko?.. Mało, że takie chude to jeszcze je po­obijaliście. Jak myślicie moi kochani, czy długo jeszcze tak wytrzymam? - i słyszę w odpowiedzi - oj wytrzymasz .. wy­trzymasz ... w końcu jesteś z pod chińskiego bawołu ... ha, ha ..ha, a bawół, dużo może wytrzymać .... zgadzasz się z nami.. Zresztą sama tego chciałaś, o to prosiłaś -



ot, powiedzieli co wiedzieli... Lubiliśmy takie rozmowy. Ten ból to oczyszczanie, z setek, a nawet milionów lat twoich istnień, chronimy cię. Często powtarzasz innym, Bóg nie da więcej,niż dasz radę wytrzymać i to jest prawda

W czasie drugiej sesji przyszła mi bardzo wyraźna wizja pracy z dziećmi z domów dziecka, ten temat był ze mną bardzo intensywnie przez dłuższy czas. Budziły się we mnie energie troski, czułości, opieki na bardzo głębokich poziomach, do których do tej pory moja świadomość nie sięgała. Myśli. Pracy z dziećmi nie są dla mnie nowe, wracają do mnie w różnych czasach, Być może jest to dla mnie jeden z kierunków pracy. Kilka razy dziennie mam myśl - pójdę na dół i coś zjem- i na­stępuje cisza w myśli - a potem nowa myśl - o rany przecież ja nie jem - jest to tak nowe i inne zaskakujące, że trzeba czasu na wtopienie się w nowy styl życia. Nie odczuwam głodu. Ale nawyki utrwalane od lat są bardzo sugestywne. Zeszłam do kuchni córki, która zrobiła sobie zakupy - patrzę - oliwa z oli­wek - pierwsza myśl- mogła i mnie kupić butelkę - a następna myśl - ale, po co? nie będzie ci już potrzebna.

Największym nałogiem - przyzwyczajeniem człowieka od se­tek a może tysięcy wcieleń jest jedzenie. Jak ja będę teraz funkcjonować w tym świecie? Nie przeprogramowałam jeszcze podświadomości - a te wszystkie odruchy, kupowania, goto­wania, podjadania, a te drażniące zapachy myślę, że nie - bę­dzie to najłatwiejsze... Przejść ten proces 21 dni to wielkie osiągnięcie - ale potem żyć inaczej to dopiero wyzwane....

To może być trudne ... myślałam wtedy. A później wie­działam już na pewno, że to trudne...

Lubiłam podjadać, a że nauczyłam się bardzo smacznie goto­wać, robiłam to z wielka miłością i radością. Gotując zawsze się modliłam i ofiarowywałam Bogu, posiłki miały wyśmienity smak ... ten smak to miłość i radość ... W ashramie u Sathya Sai Baby przez cztery miesiące pracowałam jako seva, w kuchni. Była to dla mnie wielka przyjemność.

U siebie w domu często gotowałam dla różnych grup, kiedy odbywały się warsztaty. Ciekawe jak teraz będzie to wy­glądało w moim życiu? Czy jest to możliwe gotować nie je­dząc? wolałabym nie rezygnować z tak wielkiej przyjemności jak gotowanie.

Zanim zostałam wegetarianką, jadłam mięso, nawet nazy­wano mnie kiełbasiarą, tak uwielbiałam kiełbasę własnej ro­boty. A teraz - ups - nic materialnego ... tylko płyny, soki z wodą - czy to też materialne? Odżywianie światłem, miłością Boga jest fantastyczne i bardzo, bardzo praktyczne.

Jestem autentycznie zachwycona. Aby to się stało trzeba Bogu ufać całkowicie, musisz bardzo chcieć, aby móc zaistnieć w innej rzeczywistości. Twoja wiara w sercu Twoim jest mocą Boga w Tobie po wszystkie dni..- przypomina mi się ten piękny cytat...

Godzina 2157 położyłam się spać i właściwie czekam na

sen...


2258 za oknem niebo rozbłyskuje światłem. Gwiazdy po­zdrawiają mnie. Pewnie dzisiaj znowu niebo będzie całować


94



95




ziemię wilgotnymi kroplami miłości. Kocham deszcz. Życie jest piękne.

Godzina l48 sen nie przychodzi, ale ciało wibruje, czuję jak jest „rozciągane", łaskocze, drży - nie można nawet tego po­drapać - całe „płonie".

Godzina 2 9 - teraz może zasnę ... cisza poranka nocne sny ulatują do swojej krainy choć ludzkie ciała jeszcze śpią, świt delikatnie obejmuje w swe ramiona budzący się świat iluzji. Ptaki i psy śpią jeszcze, latarnie już zgasły domy przytulone do siebie trwają w skupieniu.

Nowy dzień, nowy świat, nowe doświadczanie istnienia na ziemi - dziękuję Ci Panie i wam moi niebiańscy przyjaciele za ten dar, którego doświadczam. Przewracam się z boku na bok, ale tak, aby nie dotykać do siebie nóg, ból ciała jest nadal bar­dzo intensywny.

Nigdy w życiu nie zaznałam tak intensywnego bólu całe­go ciała przez tak długi okres ... czasu, i to przez dzień i noc nieustannie. Co dzieje się z rym ciałem, że tak boli i boli? ... kiedy przestały się „palić" kości to teraz pali się całe ciało.

DZIESIĄTY DZIEŃ

23 sierpnia - czwartek.

Godzina 6.47 - Mam nadzieję zasnąć - teraz sobie odeśpię noc­ne szaleństwa z aniołami.

Godzina. 8,20 Nie spałam, ale stan, w którym się znajduje jest tak piękny, że dobrze, iż mogę go doświadczać. Znajduję się w przestrzeni wypełnionej cieplutką delikatnością. Ciało „regene­ruje się", ale pewna część mojej świadomości cały czas funk­cjonuje w innej spowolnionej rzeczywistości, gdzie funkcjo­nują myśli, które mogę sobie wybierać i zmieniać. Można to doświadczanie myśli porównać np. do czytania książki, czy­tasz, ale decydujesz się na inną to tą zostawiasz i bierzesz inną ... ja tak wtedy doświadczam świata myśli...

96

Wybieram te, na które mam ochotę, są bardzo intensywne, żywe aż dziw, że nie materializują się natychmiast w mojej przestrzeni. Moja nowa rzeczywistość, którą powoli poznawa­łam i uczyłam się w niej funkcjonować była taka bosko - ge­nialna. Coraz bardziej podoba mi się człowiek w pełni wyra­żający swoją Jedność z Bogiem. Oddanie się Bogu,sprawia, że życie staje się bajką, łatwe, piękne - proste.



Trudno opisać świat Boga i jego niebiańskie zastępy aniołów, kiedy dopiero wkracza się poza niewidzialne drzwi... ...o których tyle słyszałam, a nie wiedziałam jak je otworzyć Teraz zostałam zabrana do świata „prawdziwego człowieka". Jestem na etapie zaprzyjaźniania się ze sobą, w innej boskiej rzeczywistości, w której dzięki wielu wysiłkom aniołów i świętych mistrzów otwierają się bramy rzeczywistości potęgi człowieka, jako integralnej części stwórcy. A stwórcą tym jest Miłość. Niebiańska instrukcja obsługi życia do wolności

Zawsze chciałam przekraczać ograniczenia, odnaleźć Wła­sną Moc -bawić się z Bogami.



Ta wielka inicjacja boskiej zabawy rozpoczęła się tak na­prawdę w Egipcie, kiedy to istoty z piątego wymiaru, budziły moją boskość. Wtedy to, kobry kosmicznej Mocy ożyły, pod­niosły swe uśpione przez wieki głowy i oplotły kostki mych nóg i nadgarstki mych rąk. Wtedy to kody, kosmicznej biblio­teki wszechświata zamieszkały ponownie w mym ciele, a kiedy wody Nilu całowały me stopy, wtedy zrozumiałam,

że jestem promieniem Boga, światłem Pana mego. Że oto nadszedł mój czas życia w pełni człowieczeństwa,czas istnienia Boga w człowieku. Minęło 3,500 lat od „tamtego ży­cia", który pozwolono mi sobie przypomnieć, jako „ostatnie życie" na ziemi, z czasów starożytnego Egiptu. Moje obecne życie wypływa z przeszłości „dalekiej przeszłości" te obecne wyzwania, to uleczanie nie zrozumienia praw Boga. Jeżeli i ty chcesz zrozumieć, dlaczego żyjesz poza swoimi możliwościa­mi, może ci w tym pomóc przeczytanie trzech książek Barbary Marciniak „Zwiastuni świtu" „Ziemia zwiastunów świtu" i

97

Świetlana Rodzina". Mnie pomagają. Kiedy się czyta to po raz pierwszy ma się wrażenie, że autorka postradała zmysły? Ale kiedy znalazłam się w Egipcie i obcowałam każdego dnia z istotami innego wymiaru, zrozumiałam, o czym pisała Barbara, gdyż doświadczałam tego, o czym ona pisze w tych książkach. Na czym polega przebywanie w innych przestrzeniach „czasowych" ? Jest to istnienie jednocześnie w innych swoich istnieniach, wcieleniach, i jednocześnie posiada się obecną świadomość bycia teraz. Pojmowaniem, że moja potęga" jest kosmiczna, a jednocześnie, pokorą, iż - wiem, że nic nie wiem. W czasie tej transformacji obcowanie z istotami niebiańskimi jest dla mnie „już normalne" tak samo normalne, jak z ludźmi i całym światem fizycznie materialnym w tej przestrzeni.



Podczas porannych sesji spałam. A więc zamieniłam noc na dzień. Dzisiejsza runa to ja urodzeniowa runa.

EIHWAZ— Dwa konie Klacz i ogier mężczyzna i kobieta, dusza i ciało w jednym zaprzęgu. Znaczenie magiczne - postęp współdziałanie, wielkie zmiany. Symbolizuje - podróż w przestrzeni dostrzegalnej i niedostrze­galnej. Wspólnotę i zjednoczenie, oraz otwartość na sygnały, które wysyła kosmos i świat przyrody. Cóż można dodać, chyba tylko jedno słowo - dziękuję, dziękuję za łaskę. Godzina 1543 ciało boli mniej, mogę już je swobodnie dotykać i głaskać. Teraz, kiedy siadam pośladki nie bolą już tak inten­sywnie. I nowa reelekcja, siadałam na tak zwanym tyłku dzie­siątki razy każdego dnia i nie zdawałam sobie sprawy, jaki to dar. Zdajemy sobie sprawę z tego, co mieliśmy, dopiero wtedy, kiedy to tracimy.

Tego dnia, zeszłam na dół do kuchni. Tu leżały świeże wa­rzywa ogórki, pomidory, które przywiozła sobie córka. Miałam wielką ochotę na sok, ale sobie go nie zrobiłam. A powinnam się napić, ale w mojej podświadomości zakodo­wało się, że mogę nie jeść i nic nie pić, nie wiem, dlaczego moje ego tak to sobie wymyśliło. Nie słuchałam intuicji, i skutki tego myślenia, w konsekwencji okażą się dla mnie

98

opłakane". W tym programie 21 dniowym jest napisane, pije się około 1,5 litra płynów dziennie w tym rozrzedzone soki, i to należy robić.



Moja podświadomość nie była przeprogramowana i dlate­go wybrała później „program umierania". Mam dużo energii i trochę się nudzę. Od pewnego czasu zbierałam zdjęcia i nie wkładałam ich do albumów. Postanawiam, więc, zrobić porzą­dek ze zdjęciami. Jest to bardzo wyjątkowy proces oglądania swego życia, prawie od dzieciństwa. Zdjęcia czarno białe. Lata młodości, związek dzieci, śluby, chrzciny, pogrzeby. Cały przekrój wydarzeń obecnego czasu, doświadczania życia w tym wymiarze w tej rzeczywistości.

Oglądam mój miniony świat był pełen życia, wyzwań róż­nego rodzaju i dużo, bardzo dużo w nim jedzenia. Każde spo­tkanie towarzyskie, zawiera w sobie tradycję jedzenia. Nigdy nie przypuszczałam, że aż tyle życia, zajmuje jedzenie. Moje życie było piękne ... piękny czas .... piękna droga ... jestem dumna ze swojego życia. Choć po wielokroć czułam się zdez-orjętowana, nieszczęśliwa i smutna. I niejednokrotnie myśla­łam, aby „uciec" porostu popełnić samobójstwo, bywało to wtedy, kiedy myślałam, że już nie dam rady. Jeden raz „prawie uciekłam" ale po przejściu tak zwanej śmierci klinicznej. Kiedy miałam 20 lat, „zobaczyłam" jak tam po tej drugiej stro­nie, jest cudownie. I miałam alternatywę, wiedziałam, że decy­zja pobytu tutaj, należy do mnie i że zawsze, jeżeli zechcę,

mogę odejść.



To doświadczenie, było dla mnie wielkim darem, gdyż to ono wspierało moje zmagania „na ziemi". Bardzo często, my­ślę, że dzięki niemu, jestem tu na ziemi do dziś. Dzięki Bogu, dzięki jego nieustannej troskliwości, przepłynęłam wszystkie rafy i wydostałam się ze „śpiącej" drogi mego życia. Dotych­czasowa droga, była trudnymi inicjacjami tego życia.

Na tych zdjęciach było bardzo dużo radości, śmiechu, ży­cia. Patrzę na siebie z przeszłości. Nigdy, wcześniej nie wi­działam swego piękna. Teraz patrzę oczami duszy, jest to zu-

99


pełnie inne spojrzenie, czułe, wyrozumiałe, kochające bez oce­niania, bez warunków. Kochające przede wszystkim nieskazi-telność, boskość istniejącą w ciele, Boga w sobie.

Byłam zawsze bardzo krytyczna dla siebie, moje naturalne usposobienie zawsze było pełne radości i wewnętrznego słoń­ca. Ale aż trudno uwierzyć, że umysł zawsze trzyma jako swoje najsilniejsze atuty do codziennego szantażu, prawie sa­me negatywne życiowe wspomnienia. Dlatego tak trudno nam opromienić szczęściem swoje życie.

Przejrzyj swoje zdjęcia i wyjmij tylko te radosne niech ożywią w tobie te energie, one dadzą ci wiele siły do utrzymania wła­ściwego kierunku. Rozłóż żagle a wiatr miłości Boga podmu­chem swej słodyczy powiedzie twoją lodź życia do domu wiecz­nego. Podróż ta, choć obfituje w wywrotki i niekiedy dobijając do dna można stracić grunt pod nogami. Ale zawsze, kiedy ukierunkowana jest na Boga, jest piękna szlachetna i święta. Więc ujmij ster twego życia w swoje ręce i spójrz gdzie słońce dla ciebie świeci i tam skieruj swą łódź życia. A wiatry miłości Boga, będą dmuchać w twe żagle. Jeżeli celem twego życia jest Bóg, to mam dla ciebie dobrą wiadomość na pewno dotrzesz do celu. Bo Bogiem jest wszystko, i ty sam, nawet, jeśli nie wiesz o tym, nawet, jeśli tego nie rozumiesz. Tylko zechciej.

Już prawie noc, miasto oddycha zmęczone, po całodzien­nym pędzie ludzi, samochodów, problemów. W tym dniu do­minującym uczuciem jest, żal. Wypływały ze smutki, które schowały się przed uzdrowieniem. Mam ochotę płakać, jest mi samotnie. Płaczę, łzy płyną, płyną sobie po policzkach. Jestem w smutku. Istnieję w nim. Jest we mnie spokój, ale ja jestem w smutku. „W innym pokoju tego samego domu". Najmniej czuję radości. Aby jej doświadczyć, powinnam „wejść do in­nego pokoju, mego domu" albo wyjść z mojego i wejść do boskiego domu.

Ludzie zamknięci w swych pudełkach strachu, oddają swą moc za rzeczy, które tak naprawdę, nie są im potrzebne. Nie

dadzą sobie nawet szansy, aby się zatrzymać i zobaczyć", że tak naprawdę śpią... że tak naprawdę „ich nie ma ".

Ja „to" oglądam i dopiero będę się tego uczyła. Ucieka mam czas na miłość, ucieka nam czas na szczęście, ucieka nam czas na świadome istnienie w swojej boskości.

Kocham moje miasto, które tak troskliwie i czule otula swoje dzieci do snu. Każde miasto ma swojego opiekuna, swojego anioła, który troszczy się o nie

Kochani można żyć inaczej, trzeba tylko zechcieć wyrwać się z tych poplątanych, ułudnych problemów, które sami stwa­rzamy. Zechciej żyć, poproś anioły ..Zapłacz do Boga .. pozwól mu obetrzeć twe łzy. On weźmie cię w ramiona i przeniesie przez burze, postawi w raju miłości i będzie tobie piosenki śpiewał o tym, jaki jesteś piękny. Tak zrobił ze mną ... iż tobą tak zrobi, jeżeli i ty zechcesz,,przyjąć jego służbę". On kocha cię niewspółmiernie, on zabiega ci drogę, kiedy idąc smutny nie widzisz świecącego słoneczka.

To On, szepcze ci do ucha, kiedy zasypiasz, że kocha cię. I prosi abyś ty też, go pokochał .. i .. i .. przypomniał sobie o jego istnieniu. Gdzie go szukać spytasz? Przyłóż rękę do ser­duszka swojego i poczuj jak bije., tak biją miliony serc w miło­ści bożej stworzone. A tyś jednym z nich. Nie szukaj Boga na ołtarzach z cegieł, nie musisz nigdzie iść, aby go znaleźć, po­szukaj go w swojej duszy, która ciągle czeka, że obudzisz się do istnienia ... Posłuchaj serca swego bicia.

Noc minęła na wstawaniu siusiu, ale za każdym razem, kiedy budziłam się czułam jak moje ciało „podłączane" jest do coraz silniejszych wibracji, wstrząsało moim ciałem, napięcie wzrastało trudne do wytrzymania. Momentami miałam uczu­cie, że „styki" mi się poprzepalają, wciąż zwiększała się czę­stotliwość wibracji, nie było to przyjemne, gdyż niekiedy aż „rzucało" w drgawkach całym ciałem. Czułam się już zmęczo­na tym podłączeniem, do tej „boskiej elektrowni".


100



101




BOSKIE DZIEDZICTWO

SPOJRZENIE W GŁĄB SIEBIE.

Dzień jedenasty -piątek



24 sierpnia. 2001 r. - tej przestrzeni czasowej.

Właściwie noc, bo jest - godzina O.22 - jestem nową istotą mam nowe ciało, nową przestrzeń, nową duszę.

Odsłonięte mi zasłony iluzji, mam inne postrzeganie rze­czywistości, nie wiem jak będzie się to przejawiać w życiu, ale myślę, że życie „stanie się jeszcze łatwiejsze" niż do tej pory. Niczego innego nie pragnęłam, aby być w Bogu przez 24 go­dziny na dobę. I teraz czuję, że jestem w kokonie cieplutkiej wibracji, która oddycha mną, żywi moje ciało. Nie ma już przestrzeni dzielącej mnie od duszy, która „ma TO ciało w sobie". Jest to tak subtelne doświadczanie inności, że trudno znaleźć odpowiednie słowa.

Mam łaskę doświadczania, jedności z Jaźnią. Raj jest tu, i teraz, wystarczy przekroczyć swoją smugę cienia.....a więc ten 11 dzień, to półmetek całości.

Pamiętam jak dzieliłam „dawno, dawno temu" 7 dni na pół. Mówiłam sobie to tylko 7dni. Najgorszy był trzeci, mó­wiłam wtedy sobie - już minęło trzy dni - połowa - wygra­łaś...co tam.... te wytrzymałaś ..to i te następne wytrzymasz....

Pamiętam ten głos, który szeptał nad uchem, kiedy brałam wodę do płukania, ani kropli - jesteś już tak daleko. Mam uczucie, że od tamtego czasu minęły „wieki" mego istnienia.

Jestem jak dzika wolna klacz, pędząca stepami boskiej wolności, którą szczęśliwy wiatr całuje po skórze, którą fruną-

102


ce ptaki pozdrawiają swym śpiewem, a sionce rzuca iskierki miłości pod jej pędzące nogi. Jestem w o l n a i uwielbiam żyć jako człowiek, doświadczać tego cudu istnienia na ziemi... w tej przestrzeni kosmicznej. Kocham życie, uwielbiam być szczęśliwa, uwielbiam kochać. W każdej sekundzie mego życia dziękuję Bogu za ten piękny dar jakim jest ludzkie życie, za łaskę otrzymania ciała w tym tak wyjątkowym czasie kosmicz­nej transformacji mateczki ziemi, i nas wszystkich.

Jest godzina 2.°° teraz czułam się świetnie nie miałam ochoty na sen, za oknem noc spowiła dom, cicho oddychała rozgwieżdżonym niebem. Trawa wtulona w policzek mateczki ziemi, zdrzemnęła się w kropelkach rosy. Drzewa nigdy nie śpią one śpiewają swą pieśń radosnego istnienia na ziemi po­społu z księżycem.

Śpią psy i koty, śpią ptaki. Samochody wtuliły swoje oczka w ubranka i pochrapują sobie, zadowolone ze swoich snów. Dawno już doświadczyłam tego że tzn. przez ludzi rze­czy martwe ..... wcale nie są martwe... one są żywe..... można z nimi się porozumieć..... nic na ziemi nie jest martwe.... wszystko żyje.

Dlaczego człowiek tak pozwolił „odłączyć się" odży­cia? Dlaczego przyjął nazwy, które zamknęły go na doświad­czanie całego żyjącego istnienia?

Dobra jest noc..... świat iluzji prawie zamiera aby odpo­cząć do rana i znowu wraz ze świtem grać rolę w tragi - ko­medii, którą sam reżyseruje. Gdybym była poza tym boskim inkubatorem, pewnie poszłabym na spacer, zobaczyć jak śpią kwiaty. Zajmowałam się jeszcze zdjęciami, i przekładając je, ze zdziwieniem znalazłam prośbę albo inaczej mówiąc, moje życzenie do mojej Wyższej Jaźni... które brzmi tak -


1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna