Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona7/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   13

no

godz. 5, może drzemałam znajduję się zawieszona w świecie ducha ... pomiędzy ziemią a niebem ... ale chyba nie spałam .... dziwne te nowe stany... Z nawyku powinnam spać,ale przy takiej energii, która jest w moim ciele sen nie przychodzi.

To takie cudowne uczucie wolności od nałogów ciała ..... potrzeby picia ... potrzeby jedzenia ... potrzeby snu ...

O mój ukochany Boże, mój Stwórco, kim ja jestem.? Jeśli mogę być wolna od tych ziemskich uwarunkowań.? Uwolnić się od nałogów ciała. Teraz ja decyduję o tym, czego chcę do­świadczać. Jedzenie jest największym nałogiem i można się od niego uwolnić. Ileż to nie odkrytych możliwości drzemie we mnie i ja o tym nie wiem. O Miłości obudź ... świat mego ist­nienia.

Odbieram swoją moc. EGO, które panowało nad duchem a jego władza trwała dzięki nałogom ciała, teraz, ego traciło swoją władzę... Boże jestem wolna ... ALE ... ale.. Co to jest wolność ? ?... Jak wygląda prawdziwe życie ... ? jak oddycha się wolnością?., nad ziemskimi uwarunkowaniami ciała?


82





l


OSTATNI DZIEŃ BEZ WODY siódmy dzień transformacji

Jest już 20 sierpnia. Poniedziałek, to ostatni dzień bez picia wody.

Godzina 5.28 Poszłam do łazienki siusiu, myjąc ręce zanurzam je po łokcie w zimnej wodzie. Poczułam ulgę, uczucie chłodu obejmowało me rozżarzone ciało. Jaka to przyjemność? Wkła­dam głowę pod kran z zimną wodą. Woda płynęła po karku, policzkach cała głowa została otulona zimnem strumienia. Kiedy poczułam, iż płonący ogień w moim ciele został przy­tłumiony, owinęłam włosy ręcznikiem i wyszłam na balkon, popatrzeć na budzący się świt. Wyszłam na balkon od strony miasta. Miasto, w którym teraz mieszkałam, żyło swoim ży­ciem. Obserwowałam ton jego życia. Ono w nocy nigdy nie śpi, choć wewnątrz niego śpi wiele istot. Życie w nim przeja­wia się różnymi dźwiękami, niekiedy tylko mruczy, w niektó­rych godzinach drży, a wciągu dnia głośno tętni.

Przed moim domem rozciąga się dość duży obszar łąki z drzewami. Mgła otula stopy drzew. Trawa zanurzona w mlecznej toni mgły śpi cichutko - c i s z a - nawet moje uko­chane ptaki jeszcze nie śpiewają. Cisza budzącego się świata iluzji ... otulała szczelnie ten śpiący świat nie istnienia. Chłod­ny poranek, miejskie lampy zgaszone. W tej ciszy żyje dosto­jeństwo trwającej chwili. Ludzie jeszcze śpią, rytm życia prze­biega „normalnie".

Mój styl życia uległ takiej transformacji, że trudno mi jest się znaleźć w tej nowej rzeczywistości. Moje wibrujące energią ciało stało na balkonie, oddychało dostojeństwem istnienia w ciszy... A ja miałam uczucie bycia jednocześnie we wszystkim, poza wszystkim a jednocześnie w ciele ..... Czy tak wygląda wolność poza ego?... poza trzecim wymiarem...?

84

Wracam do pokoju i biorę książkę do ręki, którą dostałam przed samym odosobnieniem - książka pt.„ Milenium na nowe tysiąclecie" , której autorem jest, Andrew Ramer. Autor pisze o swoich kontaktach z mistrzami, archaniołami - przekazuje wyjątkową kosmiczna wiedzę, którą zapisała nasza dusza. Za­pisała ją w kościach, z których zbudowane jest ludzkie ciało. Staram się poczuć te informacje głaszcząc dane kości, i obser­wując czy informacje zawarte w nich docierają do mnie. To cudowne uczucie, czytać wiedzę z własnych kości. Wielka skarbnica wiedzy to nasze ciało, kosmiczny diament. Zawsze szukaliśmy gdzieś poza sobą, a wszystko jest w nas. Królestwo boże jest w nas .... Jakie to proste, kiedy wreszcie zaczynamy doświadczać tego, o czym słyszeliśmy od tak dawna.



Godzina 551 jak szybko zrobiło się jasno, szarość zmieniła się w świt, wysoko na niebie fruwały czarne ptaki może to wrony? a może inne ptaki? ... czy to ma znaczenie jak je ludzie nazwa­li? .. dwa samochody pojechały do miasta.... Na tym osiedlu,

mieszka wielu emerytów, dlatego rano nie ma dużego ruchu. Ludzie nie pędzą do pracy w stronę miasta i dzięki temu jest wokół taka błoga cisza.

A więc dziś mija 7 dni bez kropli wody - wygrałam -osiągnęłam kosmiczny sukces - wygrałam sama ze sobą — wygrałam z ciałem -jestem boska ..... mogę sobie pogratulo­wać ...... Przekroczyłam-

Przekraczalne ograniczenie...

Jeśli ja przekroczyłam to... To nie jest już - nie przekraczanie. Teraz milion ludzi tych, którzy najbardziej pragną tych wibra­cji, którzy się zsynchronizują, po prostu wejdą w otwarte

WROTA MIŁOŚCI BOGA I ZACZNĄ ŚPIEWAĆ SWOJĄ PIEŚŃ

godz.10,10 czytam książkę, czuję się dobrze pomimo iż moje ciało nie spało tej nocy. Ten nowy stan istnienia jest bosko fascynujący, bosko przyjemny, po prostu boski. Wyciągam runę na dziś.

BEKANO-tajemnica losu...

85

Uzdrowienie, początek, wtajemniczenie w inny świat. Symbolizuje - nowe życie, narodziny, wzrastanie.. W lesie młodości w koronie liści dotknij nieba jak brzoza w jasne gałęzie, brzemienna miłością .

Odnajdziesz w sobie odwagę aby iść przez życie własną nie­powtarzalną drogą. Czasem ciężką drogą bez niczyjej pomocy i asekuracji.

i powtarzam przesłanie z runy - odwaga —

Każdą słabość możesz zmienić w siłę. Masz szansę przekonać

się jak wiele potrafisz. Bądź nieulękla. Wysiłek zmagania się z

przeciwnościami jest potrzebny, by poczuć w swoim wnętrzu

ogień satysfakcji z własnych działań.

Ten ogień który palił się w moim wnętrzu, to wielka pulsują­ca lawa ognia wulkanicznego, którego temperatura i intensyw­ność ciągle wzrastała. Na jej intensywność nie miałam na razie żadnego wpływu - to nie był zwykły ogień, to wiecznie płoną­cy ogień Boga.

Słyszę cichy szept - już możesz się napić ... jestem przeko­nana ze mój umysł coś kombinuje.



O godz. l O,00 jak każdego dnia oddałam moje ciało aniel­skiej sesji transformacji. Czułam jak w całym ciele wzrasta natężenie wibracji. Miałam wrażenie że zostało podłączone do „bardzo wysokiego napięcia" , i jego moc wzrasta .... wzrasta .... wzrasta ..... w trakcie sesji transformacji do granic mojej wytrzymałości? - albo raczej do możliwości przyjęcia przez ciało, coraz to wyższych częstotliwości kosmicznych.

Całe ciało boli wręcz okrutnie nie ma miejsca na ciele bez bólu, no może jedynie głowa i twarz nie boli. Nie było to ani łatwe ani przyjemne mieć nieustanny, intensywny ból w calut-kim ciele, którego nawet pogłaskać nie mogłam. Nawet lekkie, delikatne dotykanie jakiejkolwiek części ciała przez moje dło­nie, było dotkliwe bolesne. Byłam obserwatorem tego, co „wyrabia się" z moim ciałem. W splocie raczej w okolicach splotu słonecznego, było tak silne pulsowanie, że kiedy przy­kładałam dłoń do tego miejsca czułam jak puka w moją dłoń. 86

Wydarzała się w tym miejscu jakaś wielka zmiana. Ta część mego wszechświata ożyła intensywnie. Przemieszczanie ener­gii było tak intensywne, że nawet nie starałam się podnieść ciała, aby usiąść.

Czas transformacji to przebywanie „w niebie" to wyjąt­kowy czas istnienia w miłości. Były to tak cudowne stany, o które prosiłam Boga przez tyle lat i teraz istniałam w nich. Co­raz bardziej pragnęłam zobaczyć te potężne istoty niebiańskie, które tak intensywnie pracujące nade mną. Kiedy lekko zmrużę oczy widzę wokół siebie drżące powietrze? Mam wrażenie otulającej mnie lekkiej mgły, taka drżąca gęsta srebrem, złotem i błękitem przestrzeń miłosnego powietrza.

Pierwsza ... sesja tego siódmego dnia transformacji skoń­czyła się około godz. 12.05 - czułam się wyjątkowo, miałam uczucie, że weszłam na potężny szczyt własnej góry - szczyt o istnieniu, którego jeszcze tydzień temu nie wiedziałam, że ist­nieje.

on

Wcześniej przed godz. 10 . słyszałam - możesz się napić, ale nie wierzyłam, że to moi przewodnicy nieba mówią.



Mówiłam sobie takie tortury wytrzymałam przez tyle dni, to teraz nie dam się nabrać mojemu umysłowi. Przez wszystkie te dni miałam ustawiczną suchość całej jamy ustnej, a język był jak wyschnięte drewienko bez odrobiny wilgoci.

Godzinie 12,14 ktoś „odkręcił kranik wilgotności" - po­czułam ze zdumieniem, że mam wilgotno w ustach, język był mokry., napływała ślina ... coś tak niewiarygodnego się wyda­rzyło ... że aby w to uwierzyć włożyłam palec do ust.. mokro .. naprawdę mam mokro w buzi... A więc dobrze słyszałam, że mogę się napić ..... Huuuuuura .... !!!

Ależ, jakie jest moje zdumienie, nie czuję żadnego pra­gnienia .. Nie mam ochoty na picie..... O rany, jakie to dziwy. Przez siedem dni o niczym innym nie marzyłam tylko o tym, aby się napić. A teraz, to pragnienie znikło .... to tak działa program trzeciego wymiaru ... umysł projektuje pragnienie ..

87

ego utrzymuje je w wyobraźni i nawyku ..... a tego wcale nie ma, jeżeli nie utrzymujesz tego w myśli, to - to znika -



-umysł jakotwórca

Ale !! !I d ę się n a p i ć .... w końcu przez siedem dni wal­czyłam z pragnieniem, którego jak się teraz okazało wcale nie było ... wzięłam odrobinę wody z zamoczonych wczoraj su­szonych śliwek - czułam każdą kroplę jak powoli spływa przez przełyk w dół .. potem jeszcze trochę i ponownie czułam jak płynie do mego żołądka i delektowałam się jak zamieszkuje w moim wnętrzu.

To połączenie dwóch światów jest takie nowe, inne komu­nia życia .... nieba i ziemi...

Herbata wcale mi nie smakowała .... więc jej nie pi­łam... ananas okazał się popsuty, więc go wyrzuciłam...

Potem wzięłam łyk wody mineralnej ...Co za wspaniały smak czułam ziemię i skały, w której się tworzyła, miałam uczucie, że góra ze swoją mocą minerałów, że swoją siłą życia łączy się z wodą mego ciała?

Miałam wrażenie, że mogę rozmawiać z miejscem, z któ­rego przywieziono ten płynny cud mateczki ziemi. Spróbowałam, więc wodę z kranu, śmierdziała chlorem i była „ciężka", a woda z filtra była „słodka", ale miała" mało ży­cia" - popijałam powoli, raczej z ciekawości doświadczania nowych smaków o odczuć niż potrzeby picia.

Pragnienia nie było - A to dopiero zabawa, co? Od dziś czytam bez okularów, słyszę lepiej, mogę pić. .Mój Boże same niespodzianki i same przyjemności, można rzec rozkosze ciała. No może nie zupełnie, ropa z górnych szczęk sączy się między zębami i ma smród zgnilizny. Od dziecka miałam kłopoty z zatokami, wszystkie górne zęby miałam plombowane, w niektórych zębach były nawet po dwie plomby ...... dentyści mówili próchnica .... a tu okazuje się, że całe

szczęki ropy, to może taka była ..... przyczyna chorych zębów.

Na zdrowy rozum jak mogą być zdrowe, kiedy wokół nich peł­no ropy.

88

Ból całego ciała jest bardzo dotkliwy, nawet jak siadam na łóżko pośladki bolą przy dotyku z materacem. Nie mogę leżąc położyć kolana na kolano, nawet, jeżeli włożę zwiniętą pucho­wą kołdrę pomiędzy kolana, ból jest wręcz okrutny. Kładę, więc wszystkie części ciała jak najdalej od siebie, aby się nie dotykały, a wiec, kiedy leżę wygląda to dość zabawnie, poroz­kładana na czynniki pierwsze.



Ale oprócz tych maleńkich niewygód, psychicznie czuję się cudownie, mam „szerokie" pojmowanie otaczającego mnie świata i cudowną łączność ze światem niebiańskim, wszystko jest łatwe.

W przerwach pomiędzy anielskimi sesjami transformacji przymierzyłam moje ubrania .... to dopiero zabawa .... „spadają" ze mnie... normalnie nosiłam rozmiar 40 ... a córka ma rozmiar ubrań 36 ..... I niektóre jej ubrania, są na mnie za duże ....Zawsze chciałam nosić ubrania .. O rozmiarze 36 - ale nigdy nie myślałam, że moje wizualizacje podświadomość zre­alizuje w taki właśnie sposób.

Mówiono wprawdzie, że skutkiem ubocznym transforma­cji jest ubytek wagi ... ale żeby aż tak ... bez najmniejszego wysiłku ...... po prostu znika w ciągu jednej nocy 13,5 kg ....

same niespodziewąjki. Zaczyna mi się coraz bardziej podobać ta przygoda życia z Bogiem przez 24 godziny na dobę. Po za­stanowieniu się doszłam do wniosku, że w tym tłuszczyku, którym obłożone było moje ciałko, były jeszcze lęki smutki i żale. Wszystko to, co zbędne jest, kiedy ciało zostaje „przeniesione" ze świata lęku do świata miłości i dlatego po „drodze" ten tłuszczyk znika. A więc kiedy jest się na 100 % w miłości Boga, więc to, co nie jest już miłością po prostu znika.

Teraz moje ciała energetyczne są bardzo wrażliwe na dźwięki, na głośne słowa. Czułam się jak nowo narodzone niemowlę, no takie świeżo wyjęte z łona i wystawione na kro­ple zimnego deszczu padającego gęsto, na ciałko, które nie zna tej ziemskiej zimnej temperatury.

89


Czułam silny ból, czułam intensywny ból, odbierałam go całą przestrzenią wokół mnie. Ból otaczał mnie wchodził do „mojego środka, w którym jest ciało". Ten ból sprawiały dźwięki o normalnym natężeniu głośności nawet słowa wypo­wiadane normalnym głosem raniły moją przestrzeń. Dlatego też w niektóre dni nie włączałam nawet cichutkiej muzyki. Teraz wiedziałam, o czym mówiła Jasmuheen, że należy stwo­rzyć osłony. Gdyż bez nich nie jesteśmy później w stanie funk­cjonować w normalnym świecie.

Wieczorem zaczęła się burza i rzeczywiście padał deszcz,ale moje fizyczne ciało osłaniał dom. W programie 21 dni jest napisane - jedzenie i posiłki należą już do twojej prze­szłości i są poza Twoją rzeczywistością.

Od tej pory masz nową inną rzeczywistość - NOWĄ RZECZYWISTOŚĆ, dopiero życie po transformacji pokazało jak odmienna jest ta rzeczywistość od tej, w której żyłam jesz­cze tak niedawno. Moje stare myślenie nie ma racji bytu. My­ślałam, że tę noc również nie będę spała a okazało się, że spa­łam, choć kilkakrotnie się budziłam.

Jednym ze snów, był sen ... nie, to nie był sen, raczej za­pamiętałam przebywanie w innej rzeczywistości. Byłam u Na­uczycieli Uniwersytetu Ziemi - pokazywano, przypominano mi jak łatwo można materializować i dematerializować. Było to tak proste, łatwe i tak fascynujące, że pewnie, dlatego część tamtych nauk zapamiętałam.

Jakie to proste i łatwe w świecie ducha. Pamiętałam, że mate­rializacje Sathya Sai Baby wcale mnie nie dziwiły, kiedy wiele lat temu patrzyłam jak z dłoni „wyjmuje prezenty". Wiele lat temu wiedziałam, że tak można. Tylko, który guziczek w sobie mam przycisnąć, aby korzystać ze swoich mocy?

Uczę się siebie ... siebie w wymiarze kosmicznym.



NOWA RZECZYWISTOŚĆ. ÓSMYDZIEŃ

21 sierpnia wtorek

Obudziłam się z uczuciem, że jestem inna .... tak odmiennie inna, że muszę powoli stwarzać swój nowy świat istnienia na „starym" fundamencie. Mój świat istnieje teraz wewnątrz, i na zewnątrz. Ja istnieję w obu światach. Nie raczej na pograniczu tych światów. Mam wgląd wewnątrz i na zewnątrz obu świa­tów. To poczucie inności, to jest poczucie wolności od wpojo­nych mylnych pojęć wiedzy i mądrości trzeciego wymiaru, w którym jest znużone to ciało. Dotykam boskich praw, boskiej wiedzy, boskiej mądrości. Jest tu tak bezpiecznie spokojne, iż UFNOŚĆ jest bezgraniczna i jednocześnie jestem zadzi­wiona jak odmienne jest w tym świecie, jak odmienne od na­szego, jest istnienie w wymiarach boskich wibracji.

Mam teraz potrzebę, zwiększonej ilości snu. W czasie tych pół-snów uczę się, świadomego bycia w innych wymiarach świadomości. Poznaję siebie na nowo, doświadczam np. KREACJI.... wybierania myśli z przestrzeni.

Jest taka przestrzeń w której istnieją możliwości ... my­śli,... są w niej zawieszone. Jeżeli chcesz zmaterializować coś na ziemi wybierasz taką myśl i tak długo ją utrzymujesz w swoim polu energii aż ją stworzysz ..... aż się stanie ... aż zaist­nieje w twojej przestrzeni fizycznej...

Wyciągasz rękę i podpływa do ciebie myśl, zapoznajesz się z nią i decydujesz ... czy chcesz to stworzyć, jeśli nie,odsuwasz ze swojego pola mocy tę myśl i nie tworzysz tego. Jeśli to, co wybierasz odpowiada ci, więc dajesz „temu" energię, aby mogło zaistnieć ... dzięki zasilaniu tej samej myśli aż stworzymy w naszym wymiarze,naszą rzeczywistość.






91




Tak tworzymy nasz świat zła,chorób i tak tworzymy nasz świat miłości i dobrobytu. Myśl jest żywa i potężna. Używamy jej nieustannie. Zgubiliśmy instrukcje obsługi do samego sie­bie. Czas ją odnaleźć.

Znam od dawna ten czas tuż przed zaśnięciem lub przed obudzeniem. Ten stan kontaktu z duszą, nauczyłam się już wcześniej go utrzymywać.

Ale teraz jest on inny.... czuję jakbym płynęła łodzią po prze­pięknej spokojnej tafli jeziora ... myślę, że jest to kontakt z moim boskim umysłem, to jezioro to umysł a myśli to napo­tkany, piękny pachnący kwiat lotosu ... biorę go w dłonie i czytam jego przesłanie, obcuję z nim w miłości ..... i kiedy wiedza z tego przesłania dla mnie, powiedziała mi wszystko, co miała dla mnie .... zostawiam go na wodzie i podążam do następnego kwiatka przesłania, który jest gotowy obdarować wiedzą ... przyjmuję tę wiedzę ... jestem w instytucie kosmicz­nych nauczycieli ... nareszcie uczę się prawdziwych możliwo­ści.

Czuję się zanurzona w oceanie ciszy i spokoju jestem poza światem, w którym żyłam... moja rzeczywistość uległa trans­formacji tak jak ciało.

Te minione 7 dni były wielkim wyzwaniem,trzeba było wielkiej determinacji, aby „to" się udało ..... szczególnie ogromnego wysiłku dokonali wysłannicy niebios, którzy pod­jęli się tej pracy nad tą kosmiczną operacją.

Zobaczyłam taki obraz ... widzę siebie podejmującą decy­zję o wejściu w transformację, której nie jestem tak do końca pewna. Mniej więcej tak - szalony huragan .... no może... Jak trąbę powietrzną, która wiruje i z impetem wpada do nieba - do sterylnej, zanurzonej w niebiańskiej ciszy" sali kosmicznych transformacji, odżywiania światłem". W niej wszystko zawsze przebiega, według boskiego planu i absolutnym spokoju.

A tu nagle.... wpadłam ja- nota .... ta trąba powietrzna, i wykrzykuję do aniołów - wiecie kochani aniołowie ja jesz­cze tak do końca to nie wiem, czy na pewno tego chcę. Ale

92

zróbcie mi coś.....no ... tak na próbę, .... no coś takiego mi ..zróbcie żebym posmakowała co mnie może czekać w czasie tej transformacji. I jeżeli mi się -to- spodoba... to, się na to zgodzę.



Wtedy w tej boskiej ciszy mogło to tak wyglądać... ale wierzę, że ... anioły miały nauszniki na uszach...? wtedy, kiedy ja z takim impetem rzucałam swoją deklarację „spróbowania" .... tej kosmicznej transformacji... nie mogło być inaczej... mu­siały mieć nauszniki.... ha - ha -ha.

Ja wówczas ze swoją „głośną" wibracją trzeciego wymiaru nie zdawałam sobie sprawy, że mogłam zburzyć spokój w nie­bie ... ale anioły przezornie, na pewno założyły nauszniki .... spodziewając się mojej wizyty..... nie mogło być inaczej.... one przecież wiedzą co takie nie okiełznane huragany mogą zrobić ... i..... i... dlatego .... w razie, czego.... na wszelki wypadek... mają w niebie nauszniki..... właśnie.

W czasie tej kosmicznej „przygody" najważniejsze jest, aby słuchać swojej intuicji, ja nie zawsze tak robiłam. Pamiętam jak poszłam z tymi listami, byłam taka słaba, że le­dwie szłam, a potem w czasie sesji słyszałam zagniewany głos, że to był błąd, że nie powinnam tak robić - ale sobie pomyśla­łam - anioły „nie opieprzają" - więc pewnie mi się wydaje i przestałam słuchać.

Jednak ..... w sercu czułam, że mieli rację i że źle zrobi­łam, ale dobrze, że to tylko tak się skończyło. W ustach mam jak w krainie wilgoci, język jest śliski miękki i szczęśliwy, chyba już zapomniał jak był wyschniętym drewienkiem.

Robię sobie intensywne płukanie jelit,okazało się, że nie były najczystsze, jelita powinny być idealnie czyste przed wej­ściem w ten proces.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna