Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona6/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13

GĘBO-DAR - miłość wymiana

symbol- związku miłości. Dar z siebie samego to odrębność w zjednoczeniu.

Pozwólcie wiatrom niebios tańczyć pomiędzy wami.



Znaczenie magiczne - dzielenie się jedność ,dar duchowy.

Symbolizuje - podarunek, wzajemne wsparcie, zapowiedź pokoju i rezygnację z egoistycznych pragnień.

Zostałam wysłuchana - podjęłaś wysiłek transformacji, bez niej nie zdolna byłabyś ani go przyjąć ani podołać temu, co masz robić. Trochę się opierałaś, ale twoja tęsknota za uko­chanym jest tak wielka, że wszystkie wolne od pracy anioły pracują nad tobą bez przerwy od twojego powrotu w styczniu z Egiptu - zasłuchałam się w słodki szept aniołów, realizujemy twoje marzenia. Kiedy na ubiegłorocznym odosobnieniu po moich prośbach o spotkanie wreszcie mojego bliźniaczego płomienia ... usłyszałam słowa mistrza..... Ja w swoich ramionach niosę cię do twojego ukochanego. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, kim on jest. Dziś tylko płaka­łam ze szczęścia. Wzruszenie i wdzięczność za łaskę, płynęły w moim sercu jak tęcza z nieba płynie na ziemię by aniołowie mogli po niej stąpać, a łzy jak diamenty z moich oczu spadały

69

kroplami na tę runę. Czułam wcześniej, że czegoś tu brakuje. W tej boskiej układance mego życia, i wiedziałam, że muszę zrobić coś wyjątkowego „przeskoczyć siebie", aby zaistnieć w pełni. No i właśnie teraz, jestem w trakcie tego kosmicznego skoku.



Ten 5 - ty dzień jest magiczny. Ale pić się chce okrutnie. Nigdy nie przypuszczałam, że pragnienie może być tak strasz­ne wręcz torturujące. Czytam program Jasmuheen, napisane jest w „instrukcji" możesz żuć wyzutą i wypłukaną czystą, gumę do żucia, aby wydzielała się ślina. Poprosiłam córkę o taką gumę. Przyniosła mi w prezencie dwie wyzute ze smaku gumy - ale u mnie to nie działa. Ta guma ma obrzydliwy „smak" , przykleja mi się do zębów, wyrzucam ją.

Nie mam sposobu by zaspokoić wciąż rosnące pragnie­nie.... Każdy, kto może pić nie pomyśli nawet, co to jest pra­gnienie .... nigdy nie przypuszczałam, że istnieje taka tortura fizyczna , psychiczna, emocjonalna. Nawet nie umie znaleźć słów, aby móc oddać w słowach jak wielką moc wytrwania trzeba wyzwolić z siebie,

aby zwyciężyć nad swoimi ograniczeniami, zaprogramowanymi w naszym umyśle przez trzeci wymiar, w którym istniejemy.

Sztuką jest zwyciężyć dla samej siebie.



Wytrzymam jeszcze tylko dwa i pół dnia. Słyszę wyraźne ciepłe słowa uznania. Jesteś genialna —gratuluję\ Dziękuję za wsparcie, tak bardzo go teraz potrzebuję. Ta droga przez mękę, to szlifowanie diamentu, jest wielkim kosmicznym wydarze­niem.

Moje ciało jest osłabione. Czuję się słaba i bardzo wrażli­wa, nadwrażliwa na wszystko ze świata zewnętrznego. Dźwię­ki, zapachy, wir powietrza, kiedy przejeżdża samochód, wszystko, co dociera do mnie ze świata „ normalnego", jest dla mnie „bolesne".

Życie jest świętą magią tylko zechciej tak żyć, w świętości i boskości,która ściele ci się do stóp. Czuję, kiedy moi niebiań-

70

scy przyjaciele pracują z moim ciałem fizycznym, jest to uczu­cie mrowienia, uczucie głaskania, niekiedy szczypanie. Słyszę, kiedy mnie proszą abym się położyła, albo odwróciła na bok lub na drugą stronę. Często zasypiam w trakcie transformacji i budzę się później w lepszej a raczej w nieporównywalnej do poprzedniej,doskonałej formie fizycznej i psychicznej niż za­sypiałam.



Dopiero tego dnia przeczytałam w planie osobistego raju Jasmuchen, że prace nad przemieszczaniem energii na planie fizycznym i wyższych planach odbywają się trzykrotnie w cią­gu dnia około dziesiątej rano, pierwszej i czwartej po południu, i każda sesja trwa około dwóch godzin. Od tej pory stałam się uważna na te godziny współpracy.

Całe do południe pisałam, czułam, że jeżeli teraz tego nie napiszę, nie napiszę nigdy, taką boską transformacje można przeżyć tylko raz. Trwa ona tak krótko tylko dwadzieścia jeden dni.

Pisało mi niezbyt sprawnie, czułam się coraz bardziej zmęczona, około siedemnastej zdecydowałam się zejść na dół. Zaczęłam schodzić po schodach na dół stopień po stopniu do­stawiając stopę do stopy jak małe dziecko, przytrzymując się ściany. Co tu zrobić, aby lepiej się poczuć, coś musiałam źle zrobić, czegoś nie zrozumieć? Ale nawet nie ma, kogo się spytać? Nikt praktycznie nie wie, w jakim jestem stanie. Tak mi potrzebne wsparcie, wytłumaczenie tego, co się ze mną dzieje, podpowiedzenie, czy to, co się ze mną dzieje, jest wła­ściwe. Tak bardzo przydałaby się opieka kogoś kto wie więcej niż ja

na ten temat.



Wody ... ciało wołało .... wody..... może wezmę prysznic, nie, nie lepiej pójdę na ogród. O boże, jaka jestem słaba, do­szłam powoli do basenu, na dnie było trochę wody i trochę deszczówki, nago powolutku układam się w wodzie. Ulga przychodziła powoli, oddałam głęboko, myślałam i czułam, że

71

moje ciało jest jak wyschnięta gąbka, która zasysa wodę. Taka wizualizacja naprawdę pomagała.



Każda komóreczka otworzyła usta i siorbała zachłannie, prze­wróciłam się na brzuch zatkałam nos i wtuliłam głowę do zim­nej wody po chwili poczułam ulgę, zima woda ochłodziła mój rozgrzany mózg. Dopiero ochłodzona ta zimną wodą czułam jak nieustannie „płonie" ogień w całym moim ciele.

I jak niewypowiedzianie słodkim balsamem dla niego jest zanurzenie się w jej lodowatej toni, zimna woda była najwięk­szym darem a tamtych trudnych chwilach. Tyle razy podkre­ślam zimna a nawet lodowata, ..... gdyż do tej pory wejście do zimnej wody było dla mnie nie możliwe, tylko gorące kąpiele istniały dla mojego ciała. A teraz zimna woda płynąca z prysz­nica sprawia mi wręcz rozkosz, gasiła ogień który pali me wnętrze, czułam jak stygnie, choć na tę chwilę, kiedy zanurzam się w lodowatej wodzie.

Czy to kolejny z darów, czy już zawsze będę kochała lo­dowate kąpiele, same niespodzianki piękne dary a czuję że to dopiero początek. Poleżałam w wodzie i kiedy poczułam się dobrze powoli wróciłam do domu, i położyłam się wygodnie na tapczanie. Włączyłam kasety z medytacjami z kursu z Ja-smuheen i czułam, że moi niebiańscy przyjaciele pracują nad „moimi ciałami". Oglądałam medytację, wchodzę w medyta­cję w programowanie, zjednoczyłam się z aniołami i czułam się coraz lepiej.

Teraz zrozumiałam, dlaczego wcześniej czułam się tak źle. Nie przestrzegałam godzin pracy aniołów nad moimi ciałami. Za­miast leżeć ja chodziłam i moi niebiańscy przyjaciele nie mogli ze mną pracować o wyznaczonych porach. Nie mogli swobod­nie zrobić sesji leczenia i transformacji, gdyż ja w tym czasie po prostu zajmowałam się czymś innym.A prace nad transfor­macją trwały już piąty dzień, i były bardzo zaawansowane, sądząc po stanie osłabienia mego ciała.

Zobaczyłam taki obraz, przybywają niebiańscy aniołowie, aby przeprowadzić kosmiczną operację nad ciałem fizycznym i

72

kolejnymi ciałami umysłowym, emocjonalnym oraz ducho­wych ciałach, które są ze sobą ściśle połączone. I kiedy oni biorą się do pracy, ja zabieram ze stołu operacyjnego moje fizyczne ciało i wraz ze wszystkimi podłączonymi kosmicz­nymi „kroplówkami" i pootwieranymi „organami" idę sobie na spacer.



A niebiańska świta, boskich lekarzy biega za mną, aby nie powypadały igły z „moich żył życia" - i jak tu operować otwarty brzuch, kiedy pacjent wstaje ze stołu i idzie na spacer? - To mogą zrobić tylko aniołowie.

Myślałam też o tym, że nikomu nie przyszło do głowy z tych moich dwunastu tysięcy braci odżywiających się światłem pisać w trakcie transformacji, raporty odczuć, aby później na­pisać książkę. Było to trudne przedsięwzięcie i wymagało du­żego wysiłku. Często czułam, że słabła mocno moja energia, kiedy staram się zanotować, choć w punktach odczucia dnia, aby móc później „odnaleźć odczucia" i wrócić do energii tych przeżyć.

Wiedziałam, że będę chciała podzielić się i napisać książkę o tym tak wyjątkowym wydarzeniu mego obecnego życia. Wyjątkowym wydarzeniu jako wsparcie i możliwość dla milionów ludzi, którzy przejdą na odżywianie światłem i, po­dejmą decyzję o wejście w taka transformację. O dwudziestej drugiej trzydzieści poszłam spać, moi niebiańscy przyjaciele nie byli mną zachwyceni rano wycieczka z listem, potem pisa­nie, a nie tak ma przebiegać ta kosmiczna alchemia boskiej istoty. Dokładnie słyszałam jak szeptali mi do ucha, nie wolno ci pisać na komputerze, obie te energie wykluczają się w tym samym czasie. Nie chciałam ich słuchać, więc pokazano mi fizycznie, że nie powinnam pisać. Myszka od mojego notebo-oka wpada do dzbanka z wodą no ładnie, wyraźniej już nie mogliście mi dać do zrozumienia „powiedzieć" że pisania na komputerze już nie będzie.

Miałam trudności z wyłączeniem komputera. A kiedy mi się to udało,odstawiam go. I stał tak na podłodze, przez naj-

73

bliższe dwadzieścia dni.'Biorę, więc i zeszyt i notuję, żeby mieć ślad tego, co wydarza się we mnie, i dzieje się ze mną. Staram się każdego dnia, coś zanotować w zeszycie .



Ten piąty dzień. Był jedynym dniem, w którym pisałam na bieżąco. Aby zatrzymać ten cudowny klimat tamtych do­świadczeń tamtych wydarzeń. Pisałam w punktach o doświad­czaniu i boskich cudach, których miałam łaskę doświadczać. Ale kiedy już po transformacji, zaczęłam pisać książkę korzy­stając z tych notatek, byłam już zupełnie kimś innym. Miałam uczucie, że wydarzenia, o których piszę są bardzo, bardzo... odległe „w czasie" a kiedy to pisałam minęło dopiero dwa tygodnie od transformacji. Ten piąty dzień był wyjątkowo ma­gicznym dniem. JEST następny, szósty dzień, a właściwie noc,- budzę się 00 20' A zasnęłam 22,30 tylko dwie godziny snu, a czuję się wyspana. Później mogłabym napisać o każdym dniu, że ten dzień jest jedynym i wyjątkowym i magicznym dniem.

SZÓSTY DZIEŃ TRANSFORMACJI.

19 sierpień, niedziela.

Co ja mam teraz robić? Mówiono, że zapotrzebowanie na sen jest małe, ale żeby aż tak. Idę siusiu, aż jestem zadziwiona gdyż moczu jest dość dużo, szósty dzień ani kropli płynu a siusiam. Jasmuheen twierdzi, że na wysokości nerek umiesz­czona jest energetyczna kroplówka, która reguluje pracę nerek. Jak widzę w praktyce, te boskie urządzenia działają znakomi­cie. Boska aparatura obsługi ciała jest genialna.

Cała ta transformacja do tej pory jest dla mnie fantastyczną przygodą, jak nowa kosmiczna bajka. Myślę, że wielu ludzi w to nie uwierzy, powie, że jest to nie możliwe. Ale żeby w to uwierzyć, trzeba po prostu samemu się przekonać się. Jak to mówią na własnej skórze. Ja nie mam zamiaru nikogo przeko­nywać, jest to moja droga doświadczania boskości.

74

Każdy z nas jest panem swojej ewolucji, każdy z nas jest swoim mistrzem, każdy z nas jest dzieckiem Boga i do niego tylko należy decyzja, co wybiera. Jawybralm Boga. Jestem w stanie radosnych emocji, radość promieniuje z moich myśli, mego ciała. Czuję się cudownie. Nie wiem co robić z tą piękną nocą. Pisać nie mogę, czuję że ciało nie jest zbyt silne. Siadam, więc do medytacji, i o godz. 2 50 zasypiam. Zostaję obudzona o godz. 5,°° - turlam się po łóżku, aby trochę zniwelować wibracyjne drżenie ciała.



Ciało jest w ciągu całej doby w specyficznych wibracjach. Coś podobnego do wiecznie podłączonego transformatora, pra­cującego na coraz to silniejszej mocy „drżenie ciała" jest teraz moim naturalnym stanem. Transformacie, które, które w ciągu dnia, odbywają się tak w

on no on""^



godzinach o... 10 .. 13 .. i 16 godz. i trwają jednorazowo około dwóch godzin.

Działania istot niebiańskich na ciele fizycznym i ciałach ener­getycznych było tak silne, że często kulam się po łóżku, aby wytrzymać wciąż rosnące natężenie wibracji. Jakby samoist­nie często podrzucały się lub można lepiej określić drgały, nogi albo ręce, które nie mogą „przyjąć" tak wysokich natężeń, z zewnątrz mogło to wyglądać tak jakby ciało „kopał" prąd. Często czułam w ciałach energetycznych tych najbliżej znaj­dujących się przy ciele fizycznym, jak przemieszcza się w nich energia. Miałam wrażenie, że jestem wielowarstwowa, i czu­łam połączenie tych ciał ze sobą. Bardzo trudno znaleźć wła­ściwe słowa, aby opisać coś tak wyjątkowego, co wydarzało się w świecie mych niebiańskich ciał. Światy, które były wte­dy dla mnie jeszcze nie widzialne. Mam wrażenie, że ciało fizyczne jest maleńkie w porównaniu z tymi siedmioma ciała­mi energetycznymi. Ciało jest jak gdyby warstwowo otulone w przestrzeni, przez ciała energetyczne i wszystkie współdziałają ze sobą na wielu planach. Takie działania aniołów nad przy­gotowaniem mnie do stania się „promieniem światła" nie były dla mnie pierwszymi doświadczeniami.

75




Od kilku lat doświadczałam już wpływu wysokich wibracji do mojego ciała i współpraca z energiami nie była dla mnie nowo­ścią. Najsilniejszych transformacji doświadczałam podczas pobytu w miejscach mocy w styczniu w Egipcie.

Transformacje ciała na poziomie kosmicznym, można po­równać do coraz wyższych dawek natężeń mocy wibrujących w komórkach mego ciała. Te natężenia ciągle wzrastały. W czasie transformacji ciało drżało nieustannie,zmieniały się tyl­ko poziomy natężenia. Natężenia trwające praktyczne przez 24 godz. na dobę, niekiedy trudne było do wytrzymania. I delikat­nie mówiąc cała ta kosmiczna zabawa była „ciut" mało kom­fortowa. Jeżeli w ogóle może być komfortem bycie podłączo­nym do nieustannie „kopiącego cię prądu". A więc jest godz. 5 rano. Tym razem nie czuję się wypoczę­ta, odczuwam wielkie pragnienie. W głowie ustawiczne brzę­czące słowo ...pić ... pić ...pić... Nie chce mi się iść na dół pod prysznic. Wyobrażam sobie, że pływam z delfinami. Ale to nie trwa długo. Idź do wanny — słyszę. Nasiąkniesz wodą, będzie mniejsze pragnienie. Nic mi się nie chce, nawet wstać nie mam ochoty. Ale w końcu„zwlekam się" i idę do łazienki.

Wkładam sól, wlewam pachnący różami płyn do kąpieli. Weszłam do wanny do letniej wody, gdyż ciało nadal „płonie". Zanurzyłam gorące ciało w wodzie, po chwili czuję ulgę mam wrażenie, że cała skóra otworzyła wszystkie swoje komórki i zasysa wodę. O jak dobrze. Dopuściłam więcej zim­nej wody. Zimna woda jest jak balsam. To był rzeczywiście najlepszy pomysł, aby choć trochę ulżyć ciału - dziękuję aniołom za tę świetną podpowiedz.

Całe ciało miałam wysypane drobniutkimi krosteczkami, bez barwy i zapachu, nie ma odrobiny wolnej przestrzeni, wszędzie drobniutka wysypka. Tylko twarz i nogi są wolne od niej. Powoli miejsce przy miejscu, zdrapywałam to coś, co pokrywało całą moją skórę. Wszystkie toksyny, które znajdy­wały się jeszcze w ciele były wydalane w ten sposób przez skórę.

76

Zmieniało się we mnie wszystko to i stara skóra schodziła ze mnie, jak u węża, więc i ona też może odchodziła a właściwie odpływała, kiedy wypuszczałam wodę. Przemawiam czule do mego szczuplutkiego, pięknego ciała, zawsze chciałam, aby takie było... i teraz było... całe ciało zgrabne i szczupłe a piersi pozostały nietknięte są piękne i jędrne. Zawsze sobie doku­czałam, że jestem zbyt gruba, owszem byłam sobie okrąglutka no może trochę tłuściutka, ale i zgrabniutka , ale nie akcepto­wałam swego ciała.

Ciekawe, co będzie dalej?

Ta kąpiel odprężyła mnie, chętnie pospałabym w wodzie, i na pewno śpiąc w wodzie nie odczuwałabym tak ogromnego pragnienia, aby się napić, ale jak spać i się nie utopić.

Wracam do sypialni i kładę się do łóżka, aby pospać. My­ślałam sobie teraz to na pewno pośpię, co najmniej do godz. 10 - tej ..... siadam do modlitwy, odmawiani mantrę Gayatri i zasypiam.

Budzę się 7,10 -spałam godzinę... ale się porobiło -wszystko się pozmieniało, ciało się zmieniło, wszystko stare się rozpadło. Nawet noce są inne, nowe, jeżeli nie będzie po­trzeby snu, to „będę miała" dużo czasu, i jak wiele mogę zro­bić. Nowe doświadczenie, nowy dar niebios. Ciekawe jak ja będę później żyła? Czy będzie to łatwiejsze życie niż to, w którym istniałam? Jestem kimś, kto dąży do odkrycia i zrozu­mienia przez transformację, przez przeobrażenie ciała fizycz­nego, przez przeobrażenie molekułów w wibrację miłości. Rozmyślam o sobie i o tym, w czym się znalazłam, nie wie­działam o sobie wielu rzeczy. Ale też nie myślałam, że jestem aż taką „hazardzistką".

Gdybym sześć dni temu przepuściła uczciwie ten pomysł przez logiczny umysł i moje ego i gdyby one wiedziałby, co je czeka na pewno odwiodłyby mnie od takiej decyzji. Ale cie­kawość i ryzyko zawsze było impulsem do poznania i zmian w moim życiu, dlatego i teraz nie żałowałam podjętej decyzji.

77

Tym bardziej, że ta karkołomna przejażdżka dopiero się roz­wijała.



To wyglądało mniej więcej tak ..... stoi wysoka góra ...bardzo wysoka, z dołu nie widać jej wierzchołka ... A ja sta­łam na jej szczycie. U pod nurza tej góry jest falujący różowo -złoto - niebieski ocean boskiej miłości, mądrości i mocy. Stoję i patrzę. Trochę mi się nudzi ... a skrzydła aniołów miłością falują wokół mnie ... aby pomóc mi w locie, jeżeli zdecyduję się na skok. Kręcę się, rozglądam, może szukam kogoś do to­warzystwa. Ale nikogo chętnego do wspólnego skoku z ludzi nie ma. Są wokół nie tylko anioły. Nudzi mi się no, więc .... co robię, skaczę? Aniołowie swoimi skrzydłami sterują mój lot .... teraz już, nie mogę zawrócić ..... ten lot nadal trwa .... a kie­dy zanurkuję w oceanie - anioły zaśpiewaj ą hossanę.

Miałam wrażenie, że już jem nowe życie garściami a sok nieznanych dotąd doświadczeń spływa mi po brodzie. Do­świadczam stanów szczęścia jak dziecko, które dostało boski oszlifowany diament, którym jest ten piękny dar, to ludzkie ciało. Żyjące w tym wyjątkowym kosmicznym czasie trans­formacji. Moje serce wypełnione jest wdzięcznością - dziękuję Ci Panie, i wam moi niebiańscy bracia i siostry, którzy od tak dawna „prowadzicie mnie do domu".

A więc to szósty dzień i to, jaki długi dzięki takiej nocy, w cza­sie, której prawie się nie spałam. Jestem mocna wytrzymałam już sześć dni. Teraz ten jeden dzień to tak jak mały dodatek -do przyjemności które już minęły ... taki deserek.

Ale pragnienie nie śpi. Pragnienie jak potwór stugłowy wołał pić. Pić, pić chce się potwornie. To dopiero „górka" poznania własnych możliwości. Pragnienia są po to, aby je poznać, a potem zdecydować, czy ja nimi kieruję, czy one mną rządzą. Teraz pojmuję i teraz rozumie, jak wędrowcy na pusty­ni, spragnieni widzą fata-morganowe oazy wypełnione wodą. Ja staram się pływać z delfinami, zmuszam się do utrzymania wyobrażenia wody, ale trwa to krótko.

78

To jest nie do opisania umysł po prostu wariu-je,wymyślając, czego się napije, kiedy jutro będzie już mógł pić. Robię, więc listę zakupów, aby położyć córce kartkę,ażeby kupiła mi to, o czym marzy moje ciało.

1.Dojrzały ananas, słodki cudowny sok, taki jak w Indiach.

2.Duży słodki grejpfrut.

3..Najlepsza pachnąca herbata i cytryna

4.Suszone śliwki, aby namoczyć i wypić wodę.

5.Woda mineralna,ale taka prawdziwa ze źródła.

6. Kawa capuccino.



Wyczytałam z tego programu, że Jasmuheen pija taka kawę, nie jest ona dla mnie czymś wyjątkowym, ale może się stanie po tych wszystkich zmianach. Umysł ma wręcz obsesję przez te dni wciąż myśli tyko jak będzie smakować ta pierwsza kro­pla płynu, która popłynie do gardła. Może w ogóle nie będę miała ochoty niczego się napić ...... kropla, czego ..? Mijający

dzień jest jak tydzień, tyle doznań, cała gama olśnień. Czułam jak gdyby otworzyły się, jakieś niebiańskie bramy duszy, która barwami tęczy maluje „nowe życie". Są to tak piękne i proste rozwiązania „problemów" tego świata i mojego w nim życia, że aż zdziwienie mnie ogarnia, jak można nie widzieć tego, na co dzień.

Życie jest takie proste, piękne i radosne, że wystarczy żyć w miłości i świetle. Wszystko, ale to wszystko oddać Bogu, który .... małe cuda załatwia od ręki,a na większe ... trzeba chwilę poczekać. Kiedy nie ma pragnień, życie staje się proste i łatwe? A ten nowy stan nie jedzenia jest po prostu boskim darem... To coś tak cudownego.... Co trudno pojąć....

Ten szósty dzień jest dniem posypiania, w właściwie mia­łam uczucie półsnu w czasie „seansów" transformacyjno -leczących.

Czułam jednak dużo intensywniejsze działanie energii, być może są to zupełnie inne procesy z ciałem, kiedy ono, nie przyjmuje wody. Jest to ostatni dzień „na sucho" te kosmiczne działania mają wzmożoną moc.

79

W każdej chwili albo się słyszy, albo czuje się wyraźnie ...o co proszą cię anioły. Proszą by się odwrócić, lub, aby podnieść np. bolące ramię i powiedzieć, w którym momencie zaczyna się ból .... albo pytają ... co chcesz abyśmy uzdrowili ci w pierwszej kolejności... ? Często w czasie sesji mówię do mych anielskich przyjaciół tak jak gdybym ich również widziała a nie tylko czuła. Mówiłam do nich, z czym sobie nie radzę i... dostawałam genialne odpowiedzi. Czułam się nąjcudowniej na świecie w towarzystwie najwspanialszych przyjaciół. Tak do­brze, w sercu i duszy na ziemi w tym wcieleniu jeszcze mi nie było.



Ze szczęk zaczyna sączyć się ropa, zapach jest nie przy­jemny, a samo odpluwanie jest teraz moim częstym zajęciem. Ciało jest słabe, dostałam okres. Po każdej sesji ogromną ulgę daje mi zanurzenie mego „gorejącego" ciała w lodowatej wo­dzie, łącznie z głową. Nigdy nie przypuszczałam, że lodowata woda może być takim balsamem.

Woda jest darem mateczki ziemi, jest to żywa krew z mle­kiem, słodka życiodajna, o wielkiej mocy i mądrości, tchnie miłością. Mój świat zaczyna mnie uczyć świata prawdziwego, szczęśliwego, wypełnionego darami miłości. Oddycham głę­boko, czuję, że żyję .....a życie jest magią.

Dziś jest najłatwiejszy dzień bez picia, bo został tylko ten dzień. Nie dzielę już czasu na połowę i po połowie, nie muszę już mobilizować całych sił, aby wygrać z pragnieniem. Po tamtych katorgach, teraz to już pestka.

Wiem, że wygrałam ... to tylko jeden dzień ... a jeden dzień to tak krótko w porównaniu z siedmioma ... co to jest ?.... jeszcze .. tylko .. jeden... dzień!!

Teraz i płyny do płukania ust mają tak wyrachowane sma­ki i aromaty, że jest to dokładnie uczta bogów. Aby mieć ciepłą wodę biorę ją do małego termosika, w którym zawsze zaparza­na była kawa, a więc ta woda pachnie kawą. Co to za przepięk­ny zapach, nigdy nie czułam tak pięknego aromatu kawy, cho-

80

ciąż przez te ostatnie lata mego życia, wypiłam całą „rzekę" kawy?



Do tej wody dodaję listki mięty, melisy, parę kropel cytry­ny i słodkawo kwaśnej wody z grzybka tybetańskiego. Po zwykłej wodzie, bez żadnych dodatków. Ta woda jest najcu­downiejszym płynem świata, jest to uczta, której przyjemności nie sposób opisać. Trochę późno, bo to ostami dzień, ale roz­kosz jest wielka, nigdy nie przypuszczałam, że trzymanie wody w ustach do ich płukania może być największym dobrobytem, można czuć taką wielką przyjemność.

Uświadomiłam sobie jak nie możemy ani poczuć smaku ani zapachu ani wielkiej przyjemności, kiedy jemy i pijemy szybko i dużo. Kiedy nie jesteśmy świadomi tego, że jemy? Kiedy ma się jedną kroplę ... jedyną kropelkę, ona staje się całym oceanem przyjemności, smakiem o tysiącach odcieni. Istnieje w nas, ŻYJE, jak cały wszechświat połączenie matecz­ki ziemi z ojcem niebo. Jest medytacją.I jak każdego dnia, wydarzeniem jest moja rozmowa z aniołami również poprzez runy. Pytani, więc, co też dziś moi aniołowie chcą mi powie­dzieć, i

wyciągam runę - KENAZ - pochodnia. pochodnia serca nie oślepi i nie spali tych, którzy źyją,plonąc. Znaczenie magiczne - twórczość,oświecenie,narodziny. Symbolizuje - transformująca siłę ognia, zdolność tworze­nia.... Dzięki światłu wewnętrznego rozumienia pomaga odnaj­dywać prawdziwa wiedzę, przekraczania tego, co jest na po­wierzchni, by szukać energii tkwiących w głębi nas.

Nic dodać, nic ująć. Każda odpowiedź jest taka trafna. Ta­ka wspierająca moje doświadczanie nowych stanów, że w ta­kich chwilach jedno, co szeptały moje usta, to słodkie słowo dziękuję. Dziękuję moi kochani za taką troskę, miłość i wspar­cie w każdej sekundzie tego istnienia.

Od tego szóstego dnia a właściwie już od piątego dnia za­częło boleć mnie ciało, ten ból narasta powoli, ale obejmuje całe ciało. Do tej pory bolały uda, szczególnie przy chodzeniu,

81


teraz boli właściwie całe ciało. W czasie dzisiejszych sesji transformacyjne - uzdrawiających nasuwają się z umysłu blo­kujące energie z przeszłości w czakramie gardła. Czuje, głęboki smutek. Czuję jak nie utulony żal tłamsi moje gardło. Łzy pły­ną po policzkach, oj smutku, smuteczku czas abyś opuścił już to boskie ciało i pozwolił miłości rozgościć się na zawsze. Jest we mnie dużo tęsknoty, tęskniącego smutku, czy wiem, za czym?

Zdarzyło się też tak, że zapomniałam, iż trwa?sesja i wstałam np. wziąć książkę z półki i nagle czułam taki zawrót w głowie, takie nagłe przemieszczenie energii, że szybko musia­łam usiąść, aby nie stracić równowagi, aby się nie przewrócić wtedy szybko kładłam się do łóżka. Starałam się być uważna i obserwować jak zachowuje się ciało i kiedy mogę z niego sko­rzystać, kiedy mogę „chodzić". Wieczorem wyszłam na ogród, moje stopy dotknęły trawy obsypanej diamentowymi kropelkami rosy, czułam ciepło parującej ziemi. W ciągu dnia świeciło moje ukochane słoneczko, mateczka ziemia oddychała jego ciepłem teraz otulona pocałunkiem księżyca. Ciało żyjące w nawyku picia wody, teraz nadal istniało tylko w tym pra­gnieniu.

Weszłam, więc do basenu, aby mogło nasiąknąć„krwią" ziemi całe ciało drżało wewnątrz swoją siłą rozgrzanej mocy. Gdyby ktoś podłączył aparaturą pomiarową do mocy mojego ciała, zabrakłoby skali, powiedziano by, że wskaźniki oszalały. I byłaby to prawda, bo na takie parametry energii, która trans­formowała moje ciało nie ma przyrządów.

Był nowy wieczór, nowe nocne istnienie. Ten dzień był bardzo długi i obfitujący w moc doświadczeń. Układam moje ciało do snu o godz. 21 °°, ale nie zasypiam do o 23,°°, ciało płonie wewnątrz, idę, więc do łazienki i wchodzę do lodowatej wody, która czeka na mnie w wannie. Godz. 24,°° czuję się lepiej, lodowata woda ugasiła tylko na chwilę płonący ogień w moim ciele, ale o spaniu nie ma mowy.

"3/"»


godz.l,30 czytam - Małego Buddę.

godz. 3,30 staram się drzemać przewracam się z boku na bok.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna