Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona5/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13

Runę-URUZ-TUR.

i trudem zaczynam się śmiać dopiero - walka na śmierć i życie, daje moc i wiedzą a każdą stratą można zamienić w radość Siła przetrwania. Nic dodać nic ująć mój znak chiński to bawół. Znaczenie magiczne — MOC.

Symbolizuje - wielką siłą instynktu, czystość, jasność oraz wszelkie energie odnowy. Pomaga spełnić marzenia a także

57

odnajdywać właściwą drogą duchowego rozwoju. Energia po­pycha cię do przodu i nie pozwala stanąć w miejscu. Bez żalu rozstajesz się z tym, co zbędne i co hamuje twój rozwój. Trzeba naprawdę bezgranicznie wierzyć Bogu i chcieć „dużo więcej" niż wieczne powtarzanie koła wcieleń. Często powta­rzałam - Boże uwolnij mnie od tych wcieleń, nie chce już tak żyć, proszę, aby to było moje ostatnie wcielenie, daj mi oświe­cenie, teraz za życia. Może właśnie tą drogą moje życzenia się spełniają - dziękuję Ci Boże.



Czułam się i fizycznie i psychicznie bardzo kiepsko. Włą­czam kasetę video z medytacjami Jasmuheen, chyba jest lepiej, czuję bardzo wyraźną pracę istot niebiańskich nad moim cia­łem fizycznym i moimi ciałami energetycznymi.

Mówię do nich - proszę was, niech dusza wraca, mam tego dosyć czuję się źle - stękam głośno. Cały czas czuję się trochę jak w letargu, chyba zasypiam. Kiedy się budzę jest późno, za oknem noc, czuję się lepiej.

Wstaję z łóżka i mam wrażenie, że zmieniło mi się ciało, jest inne, dotykam je i stwierdzam ze zdumieniem, że nie ma na mnie ani odrobiny sadła, cały tłuszcz zniknął. Dotykam powoli to, co jest teraz moim ciałem i nie mogę wyjść ze zdu­mienia, nie umiem tego pojąć ... Jak to się stało? Przecież jak zasypiałam byłam gruba, a teraz wystają mi kości wstaję i idę do łazienki.

Idąc do łazienki staję na wagę, i nie mogę uwierzyć, miałam 67kg - a mam 53,5.... Zniknęlomi 13,5kg ...... Stoję i

patrzę w ogromne lustro na ścianie, widzę w nim szczupłą piękną kobietę, oglądam się za siebie, czy to moje ciało czy może ktoś stoi za mną - czyje to odbicie w lustrze?

Mam swoją świadomość, ale „nowe ciało". Jestem tak zszokowana tym, co się wydarzyło i nic z tego nie p o j m uje. Wracam do pokoju i siadam przed lustrem zadziwiona patrzę na kogoś, na „moje-czyjeś" odbicie w lustrze. Patrzą na mnie moje oczy, w których widać wszechświat, przepiękne mądre, bezgranicznie spokojne. Twarz młoda i piękna, promieniująca

58

miłością, jak słońce na niebie, nigdy nie widziałam swojej tak pięknej twarzy, młodszej o 20 lat. Siedzę przed lustrem i patrzę na kogoś, kto „się narodził". Nie wiem, kto to patrzy „nowa dusza" ? Wyższa Jaźń? Jest tak wyjątkowe doznanie, że nawet nie staram się go interpretować. Patrzę w te oczy i mam uczu­cie, iż świecą jak boskie diamenty ... Moje małe ja doznało zjednoczenia z Wyższą Jaźnią. Moje wszechogarniające istnie­nie jest tak niebiańsko boskie i nie do pojęcia.



Narodziło się nam „ciało Chrystusa" na ziemi. Nie mam potrzeby snu, jestem w tak odmiennym stanie świa­domości, że staram się istnieć w tu i teraz, aby nie uronić tego, co się dzieje, jestem wewnątrz istnienia. Nawet pragnienie pi­cia nie jest tak intensywne.

JESTEM- jestem ciszą, oddechem, nie czuję oddycha­nia, jestem istnieniem ... Nie znajduję ani jednego słowa, które umiałoby oddać ten stan trwania ... -JESTEM. Ciało wi­bruje intensywnie, każda komórka drży mocą, jest mi tak gorą­co. Leżę naga bez przykrycia przy otwartym oknie, choć na dworze jest zimno i pada deszcz. Istnieję w nie istnieniu ... Trwam w anandzie ... jestem i nie ma mnie ... nie wiem czy jestem na ziemi, czy ziemia stała się niebem - nie wiem czy jestem jeszcze ciałem czy ciało jest tylko wibrującym odde­chem miłości wszechświata - nigdy nie doświadczałam takiego stanu szczęścia ... takiego uniesienia ... nie ma słowa w słowni­ku, który byłby odpowiednikiem takiego niebiańskiego stanu świadomości. Świadoma istota, mająca kontakt ze Stwórcą, duchowy człowiek. Stan istnienia w miłości, bez myślenia o miłości. Stałam się ... miłością i zasnęłam ... w takim boskim błogostanie. Gdzieś o 24°°... a obudziłam się nieprawdopodob­nie szczęśliwa i wypoczęta o godz. 3°° rano ... a więc spałam aż 2,5 godziny. Jestem w radości istnienia ... Bycie jednością, poznanie początku, połączone z końcem. Istnienie ... istnieć ... Boże dziękuję ...o mój TY UMIŁOWANY, dziękuję. Przez każdą część, przejawia się światło.

59

SERCE MATECZKI ZIEMI Piąty dzień transformacji.



18. sierpień Sobota.

HA

Obudziłam się przed 3 nad ranem, spojrzałam na zegarek, przecież zasnęłam po godz. 24°° a więc niecałe 3 godziny snu. Co mam robić?- Pytam moich niebiańskich przyjaciół.

Płuczę usta, idę siusiu, patrzę przez okno za oknem ciem­no,.... pierdnęłam głośno wywołało to moje zdziwienie... o ja­kie to dziwne zjawisko mego ciała. Nie słyszałam tego głośne­go dźwięku mojej pięknej odbytnicy od początku procesu, wcześniej był on moim stałym towarzyszem miły głośny dźwięk.... ale, na co dzień nie zauważamy tego, co mamy od dawna. Dopiero jak z czegoś rezygnujemy, zdajemy sobie sprawę, że nic nie jest „na stałe" w tym świecie iluzji. Każda nowa chwila ze swoimi darami mnie zachwyca.

Biorę japamalę i odmawiam Mantuę garyatri 33- razy. Czuję, że mateczka ziemia, która tak pięknie się o mnie trosz­czy, woła mnie abym się z nią przywitała, w tym następnym dniu mego odrodzenia, chce cieszyć się ze mną z mojej nowej siły, z mojego nowego ciała.

Schodzę na dół,wychodzę na ogród. Jest ciemno, gwiazdy zasłonięte chmurami, cisza trawa pokryta kroplami rosy i desz­czu, mokre policzki mojej mateczki otulają moje stopy. Zdejmuję batystową lekką nocną koszulkę, klękam na trawie, schylam się i przytulam twarz do włosów ziemi, czuję jej ożywczy zapach. Witam cię mateczko, dziękuję ci za to piękne ciało z ciebie zrodzone, wiem ze jesteś ze mną, czuję cały czas twoje wsparcie, nasze serca biją w zgodnym rytmie, dziękuję. Wdzięczność mego serca płynie po rosie do serca mojej ma­teczki.

Położyłam się na mokrej trawie, moje nowe nagie ciało „piło" rosę, czułam się szczęśliwa i wdzięczna mateczce ziemi za ten poranny dar, za tę naszą jedność. Turlałam się a trawa i jej krople deszczu całowały każdą odrobinę mojej skóry, co za

60

rozkosz cóż za piękno, tyle szczęścia można dostać, jeśli ze­chce się po nie sięgnąć.



Patrzę na cienie drzew, ich gałęzie pozdrawiają mnie i cie­szą się z transformacji. Wiatr delikatnie całuje me nagie ciało i znowu odwracam się na brzuch, trochę chłodno, ale turlam się po trawie szczęśliwa taką przygodą, taką nową zabawą, to jest fantastyczne.

Wiedząc już teraz na pewno, ....że nigdy, ale to nigdy w ży­ciu żadna chwila się nie powtarza.... każde wydarzenie jest jedno jedyne.... i święte..... więc turlam się naga po mokrych włosach mojej mateczki ziemi w sercu wielkiego miasta, opromieniona radością.

Serce me drży leciutko i słyszę szept matczynej miłości... mojej ukochanej mateczki ziemi... o córko ma ukochana dzię­kuję ci za twa drogę, jesteś teraz moim oddechem miłości. Dzięki tobie i tym wszystkim, którzy zechcą stać się znowu mi­łością. Ja ziemia - matka ludzi uzdrowię swe rany, utulę swój ból w miłości i będę miała siłę do własnej transformacji ... tylko dzięki miłości może zaistnieć ten cud w wymiarze, ko­smicznym ... jesteś moim promieniem miłości moja ukochana córko ... Dziękuję ci za twój dar.... O chwilo trwaj, jesteś wiecznością... O extazo istnienia śpiewaj tę pieśń, a ty księżycu swym ciepłem nocnego kochanka zanieś ten dar do boskich lotosowych stóp... Niech jego szczęście opromieni serca wszystkich istot na ziemi.... Niech miłość stanie się na ziemi... Niech ciało chrystusowe obudzi wszystkie swoje dzieci, niech ożyje.... Niech dzieci mateczki ziemi i ojca niebo zaistnieją w szczęściu miłości.....

Moje ciało zawieszone pomiędzy niebem a ziemią słucha bicia serca miłości.....

Kiedy świadomość wraca do ciała, wstaję z trawnika i wracam do domu, ciało mam chłodne, ale czuję się super. Wzięłam gorącą wodę do dużego kubka do płukania ust i poszłam na górę do sypialni. Usiadłam do modlitwy, lubię mantrę Gayatri, zżyłam się z nią będąc ostatnio w ashramie u Sathya Sai Baby.

61

Wtedy zrozumiałam tę prawdę, poczułam, że boskie ciało -CIAŁO boskie, tworzymy w czasie modlitwy, energią modli­twy.



Modlę się tylko do 101 razy i zasypiam. Budzę się o godz. 6°° ciekawe, co mam teraz robić. Mój umysł złapał mnie w pułapkę wymyślania, czego napiję się za dwa dni W gardle sucho, język wyschnięty aż sztywny, trudno nim poruszać. A ego nakręca umysł, który gada mi w głowie ciepła herbata z cytryną. Chyba cukru nie wolno, to może nie być zbyt smaczna.

Ale można pić rozcieńczone soki ..... co najbardziej ko­chasz?., pozwól sobie na marzenia .... ananasa ... więc trochę świeżego soku z ananasa wycisnąć w sokowirówce..... parę kropel łyknąć ..... aby poczuć rozkosz smaku, zapachu, słody­czy, a resztę rozcieńczyć w wodzie. Boże, co za uczta. A może słodkiego grejpfruta - też jest wyśmienity - cierpkawo-słodki i tak pięknie pachnie. A .... a ... może namoczę suszone śliw­ki..... są rewelacyjne..... śliwki oddam córce, ale wodę ten na­pój rozkoszy podniebienia będę piła po kropelce. Będę czuła jak spływa powolutku poczuję jaw gardle, poczuję jak i docie­ra do żołądka. Będę w tym smaku .... będę się nim rozkoszo­wać.... będę w tym doznaniu i po chwili dopiero .... wezmę do ust.... następną kroplę..... Zapamiętałam się zupełnie w tym marzeniu ... A język suchy jak wiór, wręcz boli z suchości....

Odczep się mówię do paplającego umysłu. Ale pomysły są miłe.... w ustach suchy piasek pustyni.... A tu w wyobraźni oaza .... tryskającego soku z ananasa, trzeba być sadystą dla samego siebie.

Odczep się egolu mówię - muszę to myślenie zaczepić na innym temacie. Popływam, więc sobie z delfinami .... i widzę mój ukochany świat ciszy wody oceanu. Jestem w Nowej Ze­landii, w świecie innego wymiaru miłości Boga, pływam z del­finami, jest ze mną mężczyzna, którego kocham, jestem tak bardzo szczęśliwa. Trwa to krótko pragnienie picia jest bardzo dokuczliwe. Nachylam się po wodę z listkami mięty i płuczę 62

suchość mojej jamy ustnej. Jaka dziwna nazwa - JAMA - która wszystko pochłania? Taka przestrzeń, otwarta jama, która w czasie przeciętnego życia, przez co najmniej 60 lat... pochła­nia potężne ilości jedzenia. Jakby tak wszystko zgromadzić co człowiek pochłonie przez te 60 lat. Tego była by pewnie po­tężna góra. A może kilka gór samych zwierząt, które ludzka J A M A gębowa pochłania. Nie chcę utrzymywać w umyśle obrazów jedzenia.

Płuczę i wypluwam dokładnie, wtedy zawszę słyszę deli­katny szept anielskiego głos przy uchu ..... żadnej kropli nie połknij, już jesteś tak blisko.

Wysysam całą wilgoć i wypluwam. Przyjemność płukania jest wielka. Kiedy wilgoć otula swą miękkością, język, czuję jak powolutku nasiąkają wewnętrzne komórki podniebienia, policzków, warg, cóż to za boskie zjawisko, co za rozkosz, co za cudowna przyjemność. Ale teraz, dziś mogę tylko popłukać i wypluć.

Tysiące litrów płynów wypijają nieświadomie ludzkie ja­my, i nie czują rozkoszy oceanu jednej, jedynej kropli wody. O Boże, aby tego doświadczyć, trzeba to utracić ... Trzeba pragnąć....aby zrozumieć... droga do raju prowadzi przez mę­kę...?

Zasypiam, budzi mnie śpiew ptaków, moi przyjaciele łącz­nicy z 5 - tym wymiarem jest godz. 8°° buzię mam roześmia­ną, programuję moje odżywianie.

Ja teraz proszą moją boską Jaźń o dostarczenie do mojego ciała więcej miłości i więcej światła, ja nakazują, aby moje ciało zostało doskonałe odżywione we wszystkie niezbędne składniki do doskonałego funkcjonowania. Proszą, aby moje ciało było doskonałe odżywione zdrowe, sprawne,siłne, gibkie i bosko piękne. W każdym oddechu wpływa do mego ciała boska odżywcza wibracja miłości. Programuję dalej.... i... czuję jak miłość wpływa do mojego ciała... czuję jak mnie wypełnia... czuję jak mnie odżywia... oddycham.

63


Odwracam głowę i spojrzenie moje zatrzymuje się, na zdjęciu Sai Baby, które otrzymałam będąc ostatnio u niego, w ashra-mie. Jest to zdjęcie pobłogosławione przez Boga. Patrzy na mnie słodko uśmiechnięty, dłoń trzyma wzniesioną w pozdro­wieniu, czuję płynącą miłość do mego serca, słyszę słowa - Dumny jestem z ciebie - łzy szczęścia, wdzięczności, płyną po policzkach - dziękuję ci mój ukochany bracie, jesteś moją naj­większą miłością, - dziękuję za łaskę.

Wciąż mnie zaskakujesz, podnosisz poprzeczkę, i kiedy myślę, że sobie nie poradzę, czuję, kiedy bierzesz mnie w mi­łości ramiona. I niesiesz mnie, moje ciało, moje waha-nia,utulasz moje oczekiwania, pragnienia. Otwierasz me serce i ... oczy HORUSA ... kocham cię ..... tak bardzo cię kocham i dziękuję za łaski i wsparcie ... Jesteś moim wielkim niebiań­skim bratem, który pomaga i obdarza wsparciem, tak nieustan­nie i hojnie... JESTEŚ Z NASZEJ PRZYSZŁOŚCI.....

Nie wiedziałam, że pójdę tą drogą, nie spodziewałam się, sama jestem zaskoczona. Ale ty wiedziałeś, że mogę to wybrać i tak czule mnie wspierałeś - bardzo, bardzo ci dziękuję. Mój TY ukochany, mądry kosmiczny przyjacielu, dziękuję za taki ogrom miłości, za troskę za to, że jesteś ze mną.

Będziesz miał motyla - szepczę do niego - już prawie wy­szedł z kokona niewiedzy.... łzy płyną z oczu, a serce śpiewa o łasce Boga - Twoja poczwarka Boże, budzi się ..... jej kokon jest już coraz cieńszy ... świt Miłości świeci swym blaskiem.

Niedługo Twój następny boski motyl, rozprostuje skrzy­dła, i ... w o l n y od iluzji trzeciego wymiaru, w świetle sło­necznych promieni ...... niesiony śpiewem aniołów, zacznie

swój taniec chwały stwórcy Jedynego. Taniec boskiej radości istnienia.

wMIŁOŚCI


Łzy płyną Sai uśmiecha się słodko - pochylam usta by ucało­wać zdjęcie - ucałuj swoją dłoń to ciało jest moje, -

wszystko jest boskim ciałem. Dziękuję!!! - słyszę w sercu znany głos miłości.

64

Mam listy do wysłania. Na osiedlu niedaleko mego domu jest skrzynka na listy. Postanawiam się przejść, aby je wysłać, je­stem słaba, idę chwiejnie powolutku. Przy jednym z ogrodzeń nagle zaczyna szczekać pies, głośno coraz głośniej. Bardzo mnie przestraszył, stanęłam niepewnie w splocie czuję łomota­nie, serca nie słyszę, ale splot wali młotem.



Zwykle psy traktowały mnie nader przyjaźnie, przycho­dziły po uzdrawianie i stały czekając na pomoc energii płyną­cej z mych rąk niektóre tuląc się nawet nie szczekały. Ten wy­raźnie jest przestraszony, drugi na balkonie zaczyna jazgotać, właścicielka wciąga go do mieszkania.

Muszę - bardzo intensywnie świecić, a może to moja potężna świetlana świta uzdrowicieli prowadząca mnie, tak działa na zwierzęta. One widzą anioły, ale taka ilość po prostuje oślepia, nigdy pewnie nie widziały tylu aniołów jednocześnie.

Chyba nie powinnam wychodzić, nie poprosiłam o po­zwolenie, nie spytałam czy to dla mnie na ten moment „dobre" nie do końca wiem, co dla nie najlepsze w tym odrodzeniu. Mogłaś sobie bardzo zaszkodzić - słyszę teraz - kiedy piszę - te siedem dni to izolatka bez świata zewnętrznego. Okay, dzięku-

JS-


Wracam w powolnym spacerkiem przez łąkę niechcący

nadeptuję na skorupkę, czuję ból w całym ciele. Ślimaczek przestał żyć - przepraszam, szepczę - obyś się odrodził w wyż­szych światach - cicho powtarzam, aby zmyć karmę. Po chwili nadeptuję następnego, wybacz mi mówię do niego - to zaszczyt odejść dzięki tobie - uśmiecham się... może i zaszczyt ... ale nie jestem tu po to, aby odbierać komukolwiek życie. Kiedy po raz trzeci słyszę zgrzyt zabijanego ślimaczka, czuję obezwład­niający silny fizyczny ból, w całym moim ciele? Wrażliwość miała być dużo większa - ale żeby aż do tak intensywnego bólu. Jeżeli Ślimaczek umierając czuje taki po­tworny ból, to, jaki ogrom bólu, jaki potworny krzyk bólu u musi wstrząsać niebem, kiedy zabijamy naszych braci -zwierzęta. A są nimi świnki, krówki, konie, ptaki domowe i

65







dzikie... Bracia wody, wieloryby,foki, wszystkie ryby ... ONE nie chcą być zabijane. Mają boskie prawo do życia na ziemi. Ale my je zabijamy, aby nasza JAMA - mogła je pochłonąć. Człowiek jest istotą, która umie odbierać, nadawać i pochła­niać, coraz wyższe częstotliwość ŚWIATŁA i może wznosić się, do coraz to wyższych poziomów świadomości. Musi tylko zrozumieć, że częstotliwości miłości mogą odżywiać nasze ciało.

A gdzie my jako ludzie, jesteśmy dziś? W jakim punkcie świadomości, jeżeli tak mało wiemy o tym boskim instrumen­cie, które zamieszkujemy, a jest nim ciało ziemskie, ciało ludz­kie.

JEŻELI ono NIE MUSI JEŚĆ MA TERII.... .to MY nie mu­simy zabijać..... zabijać NAWET ślimaczków, aby je jeść. Żałuję, że wybrałam tą drogę powrotu do domu, ale nie chcia­łam „straszyć" psów. Naprzeciw mego domu rosną brzozy. Bardzo je kocham, położyłam się u ich stóp, aby pobyć z nimi. Podniosłam głowę i przytuliłam się do jednej z nich—i usły­szałam delikatny szept.

Jestem bardzo szczęśliwa, że żyję, rosnę w słońcu, moje dzieci liście wciąż tańczą z figlarnym wiatrem. A i ja poddaję się jego miłosnym uściskom i tańczę przechylając się w jego ramionach. Krople deszczu całują mnie i moje dzieci,są słodkie spływają bawiąc się w kaskady. Przynoszą nam wieści o świa­tach dalekich, kochamy deszcz- Kochamy ludzi a szczególnie dzieci one przybiegają się tu bawić, pieski sikają, kotki wska­kują na nasze wierzchołki, aby z góry popatrzeć na świat lub bawią się z ptakami siedzącymi na gałęziach. Ptaki tak pięknie śpiewają, jesteśmy im wdzięczne za ten kontakt z piątym wy­miarem... My też śpiewamy, ale nikt z ludzi nas nie słyszy -słuchałam zadziwiona - Ciebie też znam, szeptała do mnie brzoza, często patrzysz na nas stojąc na balkonie, lub patrząc przez okno i mówisz nam jak bardzo nas kochasz, jak bardzo jesteś nam wdzięczna, że rośniemy tak blisko ciebie. - Opowiem ci też o nocy, jest piękna, bardzo ją kocham. Kiedy gwiazdy 66

zaczynają świecić, tak migocą swą radością i tym migotaniem śpiewają z aniołami śpiew nieba?.. I tańczą... jak one tańczą na nieboskłonie.... Lubią się bawić, kochają się spotykać z miłością, są takie szczęśliwe. A księżyc ten boski kochanek jest uwielbiany przez wszystkich ... jest przesłodki.... szeptała brzo­za, otworzyłam oczy z zasłuchania...

Pies w pobliżu zaczął szczekać - poczekaj nie odchodź mówiła brzoza .... powiem ci jeszcze o mateczce ziemi jestem zanurzona w miłości.... żyję szczęśliwa, kocham życie - wołała czując jak się odsuwam od jej pnia, jak przestaję jej słuchać.

Sąsiad wracał z psem z porannego spaceru i zaskoczony patrzył na mnie siedzącą wśród tych kilku drzew. Zdumionym wzrokiem patrzył. Odwracał kilka razy głowę idąc w stronę domu. Nie mógł pojąć tego zjawiska, kiwnęłam mu głową dzień dobry. Ale w jego oczach widziałam zdezorjętowanie, nie odpowiedział mi. Musi to wyglądać troszeczkę, a może bardzo nie typowo o godz. 9°° rano, sąsiadka leży pod drze­wem tuli się do niego, i.... straszy psy.

Patrząc na jego zaskoczenie sobie myślę - dobrze, że nie widziałeś mnie o godz.3 rano, nago tarującej się na trawniku w ogrodzie - to by dopiero „zdziwko cię chapło" jak mówi żar­gonem moja córka. Mówię do niego w myślach ... ale gdybyś mnie zobaczył, pewnie wezwałbyś pogotowie i wylądowała­bym w kaftanie, z zawiązanymi rękawkami z tyłu. Zdarzało mi się już wcześniej rozmawiać z drzewami. Taka łatwość poro­zumiewania się i innymi istotami, nie posiadających ciał ludz­kich, przychodzi do mnie szczególnie na odosobnieniach, kie­dy jestem w kontakcie z własną duszą.

Rozmawiam wtedy z rybami, zwierzętami, ptakami, rozma­wiam z wodą i chmurami. Rozmawiałam z aniołami, słucham... boskiego istnienia, słucham jak mówią drzewa ... tak mówią nie tylko drzewa, o swoim szczęśliwym istnieniu na ziemi, mówią wszystkie istoty. Tylko my odłączyliśmy „słuchanie" duszą.

67

O Boże, jaki jesteś piękny w swych przejawach - snułam myśli idąc powolutku w stronę domu ..... dlaczego ludzie, n i e w i d z ą swojego szczęścia ? A przecież to oni mają takie bogactwo ducha, takie wielkie możliwości w doświadczaniu wyjątkowe­go istnienia mając ciało.



dlaczego nie sięgają do kontaktu ze swoją bosko-ścią? dlaczego człowiek ROBI SIEBIE TAKIM MAŁYM, jeśli ma tak potężną duszę? dlaczego nie zrozumie, że jest istotą duchową?

DLACZEGO NIE PYTA..... J AK TO ZMIENIĆ... ? Pamiętam, że niekiedy rozmawiałam ze zwierzętami, drzewami gwiazdami, ale tamte rozmowy trwały krótko. Teraz mogła­bym słuchać tych opowieści całe dnie. Słyszałam Boga we wszystkich jego przejawach, dostałam dodatkowe łącze. Podłą­czono mi nową falę odbioru. Jeśli tylko otworzyłam się na ten kontakt. Życie w ciele jest najcenniejszym klejnotem we wszechświecie.

Ceń ten dar, życie w ludzkim ciele - jeśli nie wiesz, jak cenny to dar,- jeśli jeszcze o tym nie wieś z ....jaki to klejnot we wszechświecie.

Podeszłam do biurka gdzie leżało pudełeczko z runami, no moi kochani, co mi powiecie dzisiaj. Spytałam otaczających mnie aniołów.

Wzięłam w palce kartkę, na której był napis.

H AG AL AŻ. oznacza, odrodzenie przełom,........

moje oczy roziskrzyły się uśmiechem słysząc taką anielską podpowiedz. Któż mógłby lepiej wiedzieć i dać bardziej trafną odpowiedź na moje pytanie, tylko mój anioł stróż - dokładnie jak strzał jak w dziesiątkę.

czytałam przesłanie - skrystalizowana moc, która uwalnia się od starych form i ograniczeń; nasienia zawierające zapis ge­netyczny organizmu.

Magiczne zaklęcie - Najbielsze z ziaren wiruje smagane wi­chrem, by rozpłynąć się w życiodajną wodę i oczyścić niebo dla

68

tęczy. Najchętniej idziesz przez życie, taranując najtrwalsze przeszkody.



Usiadłam z zadziwienia czytając te słowa, jak gdyby sły­sząc te najmądrzejsze słowa dla mnie na tę chwilę. To wyja­śnienie tego, co wydarzało się ze mną z moim ciałem i umy­słem z moją duszą, tak nie zrozumiałe dla mnie, zostało wyja­śnione w tych słowach, które przeczytałam. Kiedy brałam kartę z pod niej wysunęła się następna, zaskoczona spojrzałam jest jeszcze niespodzianka?..... i poczułam, że łzy zakręciły mi się w oczach... Płakałam, dopiero potem, usłyszałam własny stłumiony szloch - nareszcie, nareszcie od tak dawna, modli­łam się, prosiłam, krzyczałam już do Boga aniołów i świętych i teraz pragnienie się z i ś c i - o Boże dziękuję ci! Ta druga runa,ta niespodzianka to.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna