Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona2/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13

ODOSOBNIENIE Z NURIĄ

uzdrawianie śmierci z czasów starożytnego Egiptu.

Minął miesiąc. Zbliżał się termin corocznego odosobnienia trwające od 18 - do 31 sierpnia 2001r.Na odosobnienia, jeżdżę od sześciu lat. Prowadzącą jest cudna istota światła, której imię duchowe brzmi Nuria, a oznacza światło. Była sufickim księ­dzem i nauczycielka. Jest moją wielką przyjaciółką, która wie­dzą swej miłości,wydobyła mnie z piekła. Bardzo, bardzo sobie cenię prowadzone przez nią wszystkie warsztaty. Bardzo ją kocham a moje serce wypełnione wdzięcznością - dziękuję za wskazywanie drogi powrotnej DO DOMU OJCA MEGO.

Była przy mnie od początku najtrudniejszej drogi, kiedy poznawałam smak energii w boskiej wibracji. Uczyłam się jak pracować z ciałem, ażeby utrzymać w nim te nowe wysokie energie „chcące zamieszkać" w moim ciele. Był to najtrudniej­szy okres mego życia, kiedy z okresu „wyścigu szczurów" z buissmes woman, przekształcałam się w świadomą istotę dziecka bożego. Odosobnienia, to czas praktyk, milczenia uzdrawiania na wielu poziomach. To czas kontaktu ze swoją boską istotą. Przebywamy z dala od cywilizacji, w małej gór­skiej miejscowości. Takie odosobnienia trwają dwa tygodnie. Bywa nas przeciętnie około 20 medytujących, pragnących wolności duchowej.

Wciągu 10 dni obowiązywało nas milczenie i całodzienne praktyki, właściwie całodobowe praktyki duchowe. Praktyki -to określona ilość powtarzanych, mantr przeważnie, sufickich. Powtarzanie zawiera się w określonych liczbach od -11 x,... lub 33 x..... lub 101 x .... lub, np. 3 x po 101 x..... według zada­nych przez prowadzącą ilości, odmawiana jest modlitwa np. Kirje -Elejson. Aby wiedzieć ile razy odmówiło się daną man-trę, trzyma się w palcach japamalę. Są to przeważnie koraliki ze szlachetnego kamienia, np. różowego kwarcu.

18

W religii chrześcijańskiej do powtarzania modlitwy wykorzy­stywany jest różaniec. Celem praktyk jest uzdrowienie, posze­rzenie świadomości, tak, aby rozpuścić ego w świetle, i zinte­grować wszystkie energie w miłości. Początkowe praktyki to katusze dla ego ... ono okrutnie cierpi, kiedy, odbierana jest mu władza.



W programie są modlitwy, medytacje praktyki chodzone z odczuwaniem energii no i oczywiście dyżury w kuchni, jako jedna z praktyk duchowa, która uczy służenia bliźnim. Służenie nazywa się też sevą,- pracujesz, ale nie otrzymujesz za tę pracę żadnego materialnego wynagrodzenia, ofiarowujesz ją Bogu, jest to służba dla ludzkości.

Dzięki tej praktyce, nauczyłam się wspaniale gotować i od lat kocham to robić. Zawsze oczywiście modliłam się i ofiarowu­jąc wszystkie moje działania Bogu.

Pierwsze praktyki modlitwy zaczynaliśmy o godz. 3°° na­stępne o godz. 6°° i tak z przerwami na posiłki, trwały codzien­nie do godz. 23°° - 24°° .Był to wyjątkowy czas, bycia w Bogu w kontakcie z własną duszą, i Wyższą Jaźnią. Głównym tema­tem tego odosobnienia było - uzdrawianie.

W pierwszych dniach, kiedy przewodnim tematem było wybaczanie, docierały do mojej świadomości słowa boskiej mądrości. One to, prowadziły moją podświadomość do oceanu boskiego uzdrawiania.

Całkowite uzdrowienie może zaistnieć, jeżeli otworzę się na nową i trudną sytuację....



A więc otwarłam się, na uzdrowienie zamknięć z przeszłości, które, spowodowane zostały „Tamtą Sytuacją". Jestem goto­wa, aby przyjąć boskie błogosławieństwo. Jestem otwarta na uzdrowienie, jestem gotowa utrzymać swoją Moc i korzystać z niej w boskiej intencji.

Następna praktyka, to Kirje - Elejson, która, pozwala oczyścić zadawnione żale poczucie winy. Żale i rozpacz, którą upchnęli­śmy w bólu do podświadomości. Nie jesteśmy tego świadomi, że np. ta rozpacz, może w głębi nas„żyć własnym życiem".

19

Może teraz decydować o naszym obecnym życiu i kierować naszymi działaniami od bardzo dawna, nawet przez tysiące lat. Setki kolejnych wcieleń.



Zrzucamy, więc ciężar naszego życia w ręce Boga. Prosi­my, aby zostało nam wybaczone - aby miłość, otworzyła nasze zamknięcia na czynną moc Boga. Jeśli zrobiliśmy coś niewła­ściwie - prosimy o wybaczenie.

Przed każdą praktyką zaprasza się oświeconych mistrzów do prowadzenia nas w praktykach. Prosi się o ochronę, opiekę, o błogosławieństwo. Aby ustrzec się własnej koncepcji, aby ci, co wiedza więcej, poprowadzili nas prostą drogą.

Ja często zapraszałam do pomocy moich przewodników, uzdrowicieli, z piątego wymiaru i moich ukochanych archa­niołów, Rafaela i Michała, którzy od tak dawna otaczają mnie troskliwą opieką i prowadzą Drogą Światła. Cofnij się do dalekich czasów

przyszedł do mnie temat z warsztatów Ashana, doświadczanie śmierci, różnego rodzaju śmierci, dotknięcie zablokowań, bólu, które stały się ciemnością. Dotknięcie ciemności, które są w tobie, o których, świadomie możesz nie wiedzieć.

Spotkanie z ciemnością, Z UKRYWANYM PRZED SAMA SOBĄ BÓLEM w sobie, może doprowadzić do uzdro­wienia. Może doprowadzić do otwarcia, na inne, owe nieznane ci doświadczanie życia, może otworzyć zablokowania na do­świadczanie miłości. A tylko za miłością tęskni twoje serce. Zikr - Ja Latif - pozwala „przełknąć" przeszłe wydarzenia, daje właściwe relacje z innymi, daje delikatność, daje Moc. Z mego serca płynie żarliwa modlitwa do Boga.

Naucz mnie Boże Twego pełnego miłości wybaczania. Moja modlitwa, prośba płynęła delikatnie z nie poznanych jeszcze głębin mego serca. Jest nasycona zaufaniem do istot niebiańskich, czuję jak jej żarliwość tworzy przestrzeń pulsują­cej wsparciem miłości. W pokorze proszę Boga miłości o ła­skę, wybaczania, o łaskę poddania... o łaskę miłości do samej siebie...... o ufność w miłości do Boga .....

20

O modlitwo mego serca, niech miłość Boga Jedynego przenik­nie moje istnienie,.... o Boże mój umiłowany Jedyny... niech stanę się Tobą...., niech moje istnienie przemieni się w tchnie­nie oddechu twojej miłości... niech ja nie istnieje ... niech ist­nieje tylko TY.... mój Ojcze - Matko, Stwórco Jedyny....otom ja służebnica Twoja... niech mi się stanie według słowa jedynego słowa Twego....mój ukochany....niech się stanie., niech zaist­nieje miłość... Twój wymiar miłości.....



Serce, to poranione serduszko otwiera się powoli.... Zwizualizuj osoby, które przychodzą ci na myśl, aby wybaczyć. Tak płyną podpowiedzi Nurii, aby odnaleźć siebie w tej kolej­nej praktyce. Tym razem zrozumiałam, że najpierw - teraz -muszę wybaczyć sobie, najpierw sobie.

Zapotrzebowanie na cierpienie, karanie siebie nie kocha­niem siebie, jest w konsekwencji, nie obdarzaniem siebie wszystkim, co najlepsze i najpiękniejsze. Brak wybaczenia, to jest brak akceptacji, brak pokory, brak przepływu miłości przez ciało. Odkryłam, że ciągle istnieją we mnie takie myśli. Trudno jest, więc, wziąć coś nowego, jeśli nie oddało się starego, i już niepotrzebnego. Ślubowania cierpienia, dziś już są nam nie potrzebne.

Wszystko to, co w tak wielkiej obfitości darowane jest dla nas przez Stwórcę, jest dla mnie teraz nie dostępne, gdyż moja świadomość od wieków jest skierowana na cierpienia.

„Boże wznieś nas ponad różnice i spory, które nas dzie­lą"....... dzielą z istotami, z którymi przebywamy ... ale, dzielą

nas ze samymi sobą .....Zprzestrzeniami w nas, do których nie

mamy dostępu, gdyż np...... złożyliśmy śluby....że nie będziemy



kochać...i nie kochamy... teraz w tym życiu, nie wiedząc dla­czego.... szukając winy w kimś kto istnieje obok.... nas w podob­nym pomieszaniu ...w takiej samej tęsknocie za miłością.....

Takim głównym ślubem ludzi obecnie żyjących w biedzie w niedostatkach, są np. śluby ubóstwa, składane i odnawiane w kolejnych wcieleniach.

21

W tych wybranych przez nas wcieleniach, przynależeliśmy do różnych religii, które przyjmowały jako jedną z cnót program ubóstwa. Te złożone śluby ubóstwa biorą się z wcieleń, kiedy żyliśmy je jako np. zakonnik lub zakonnica. Uwierzyliśmy w tamtą niewłaściwą interpretacją pism, i przyjęliśmy ją jako swoją. Podświadomość ma taki program. I teraz, tamto ślubo­wanie nie pozwala nam ..... TERAZ żyć w boskim dobrobycie.



Te zablokowania są w nas i dopóki ich nie „uleczymy" nie uwolnimy tych ślubów, nigdy nie skorzystamy z całego bo­gactwa Boga, z całej obfitości, którą obdarza nas wszechświat. Jeśli jesteśmy ponad relacją, pozwalamy jej się uzdrowić, uzdrowić siebie. Uświadom sobie, że przyczyny zranień są w tobie. Sam w istocie boskiej, wybrałeś takie doświadczenia, takich ludzi do tego życia, aby „cię ranili", ażeby zrozumieć, co masz uzdrowić i aby móc to uzdrowić ... uzdrowić „przeszłość" .... SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ.... naszą przeszłość ....

Współczucie jest lekarstwem

Wspaniałomyślność naszego serca, możliwość obudzenia współczucia, dają nam osoby, raniąc nas. Kiedy po raz pierw­szy spotkałam się z tymi naukami, moje ego było zbuntowane, nie chciało oddać swojej władzy nad duszą, uważało, że to głu­pota, a winni są oni - myślimy że zawsze winni są inni.

Miałam bardzo inspirujący związek małżeński, który swoimi kataklizmami, dał mi szansę ogromnych zranień. A następnie Bóg jako lekarstwo pokazywał metody leczenia, aby diament duszy mógł zabłysnąć blaskiem miłości Stwórcy. Powiem, nie byłe to łatwe wyzwanie. Ale Bóg w swej prze­ogromnej miłości nie da ci nigdy więcej niż możesz udźwi­gnąć. Bóg w swej ogromnej miłości, obdarzał mnie zawsze wszystkim, czego potrzebowałam. Po kilku latach nauki praw boskich - okazało się, że to nie .. oni.. albo ... one .. są winne, ale że to ja sama, swymi myślami stwarzam mój świat, ale nie jestem tego świadoma, nie wiem o tym.

Tak żyje 90% ludzi na ziemi, nie zdając sobie z tego sprawy, ze swoimi myślami tworzą swoje życie.

22

Więc rozpoczęłam naukę na kosmicznym uniwersytecie miło­ści. Zaczęłam się uczyć jak działa mój umysł i co należy zmie­nić, aby żyć szczęśliwie według praw kosmicznych, a nie ludz­kich. Zamienić swój ludzki umysł na boski umysł.



Dziś pokornie dziękuję wszystkim istotom i tej istocie, która w tym wcieleniu zdecydowała się na „granie roli mojego męża" - za wszystkie zranienia. Tą główną lekcją, był szacunek i miłość do samej siebie. Gdybym kochała siebie nie weszła-bym w taki związek, nie trwałabym w nim aż 25 lat.... bez sza­cunku do siebie... bez miłości.... żyłam w schemacie mojej mamy.... nie wiedząc o tym .......

I teraz, jeżeli cokolwiek „bardzo przeszkadza mi w ży­ciu" to szukani rozwiązań w swoim myśleniu .... aby zmienić je.... aby uzdrowić moje stare schematy myślowe... na tyle.... aby nie kreować już w swoim życiu takich sytuacji. Nauczyłam się brać ......

odpowiedzialność za sw o j e MYŚLI Odosobnienie trwało, praktyki płynęły jak woda górskiego strumienia, nieopodal, którego stała nasza szkoła. Często patrzyłam na płynącą wodę, przyjmując śpiew płynące­go potoku, jako radosne wsparcie żywiołu wody. Przesuwałam koraliki, jeden za drugim, modliłam się, aby otworzyć serce. Dziękując Bogu za wsparcie, za zrozumienie, za naukę, abym nauczyła się patrzeć na innych, oczami kochającego Boga, abym nauczyła się wybaczać sobie, przede wszystkim sobie.

JA RACHIM - pomaga otworzyć serce, JA RACHMAN -to dobroczynność serca. Cierpienie, można użyć do oczyszczenia. Zrozumienie cier­pienia, samo w sobie jest oczyszczeniem, docenia walory szczęścia. Niech spływa na nas, Twoja miłość, Twoje światło... utrzymuję tę frazę w myślach - czuję obecność troskliwej czu­łości świata Boga. Otulam się kokonem boskiej miłości, aby rozpuściła wszystkie przeszkadzające myśli i uczucia. Aby odnaleźć w swoim sercu delikatność żeńskiej energii przeja-

23

wiającej się w miłości, aby zintegrować przejawianie się tej energii.



Aby się to wydarzyło, dostajemy następną, piękną medyta­cję. To medytacją z obecnością archetypu świętej Marii, wtedy, kiedy dostała objawienie. Przywołuję ją, jej subtelność, jej bo-skość, jej pokorę, jej bezgraniczną ufność do Boga. Ta świętość jest w każdej istocie, trzeba tylko zechcieć jej do­świadczyć, ta świętość jest we mnie.

Ta świętość jest w tobie. W medytacji zjednoczyłam się z tą boską energią wszechświata. Czuję jak spływa na mnie, ob­jawienie tej świętości, czuję ją we mnie, kiedy idę, porusza moim ciałem, jest to komunia z energią boskiej żeńskiej ener­gii-

Całe moje ciało jest świątynią BOGA.A serce jest ołtarzem Boga. A siowo ciałem się stało. W tej dobie, nasze ciała świe­tliste odżywiane są przez energię, która wytwarzana jest przez powtarzanie modlitwy, medytację albo przez śpiewanie świę­tych pieśni. Jest osiągnięciem kosmicznym, pożywieniem dla odzyskania Mocy w miłości.

Bez tego odosobnienia nie było by możliwe moje wejście w proces odżywiania światłem. Program przyrzeczenia, to wy­darzenie trwające całe trzy i pół tysiąca lat żyjące we mnie, nie pozwoliło mi kochać przez tysiące wcieleń. Po raz pierwszy pokazano mi, mój schemat, w którym żyję, na MCK - oningu na warsztatach w kwietniu z Ashanem.

Zobaczyłam to w obrazach, poczułam to w mojej przestrzeni istnienia w ten sposób. Kiedy „umierała" odchodziła do inne­go wymiaru, moja obecna mama, bardzo rozpaczałam, nie umiałam się z tym pogodzić. Rozpacz rozrywała moje serce na strzępy .... nie umiałam później ..... z tym żyć. Byłam w kawał­kach żyjąca w rozpaczy, ta rozpacz mnie zżerała... nie umiałam żyć .... trwało to lata ...nie wiedziałam jak wyrwać się z tego nie istnienia ..... z tego cierpienia ... z tego bólu. Jak? Teraz pokazano mi, że złożyłam sobie podświadome przyrze­czenie, iż nie będę kochać - gdyż, kiedy ukochana osoba od-

24

chodzi - bardzo się cierpi. Cierpi się wtedy, jeśli myślało się -(miało się taki podświadomy program) - ..że ta istota jest „nasza na zawsze".



Postanowiłam, więc że, jeżeli się tak bardzo cierpi, to nie warto kochać - ponieważ później to cierpienie jest tak okrutne, że rozrywa mnie na miliony kawałków. Te kawałki mnie, błą­dzą po ziemi i niebie w rozpaczy od milionów lat, a ja tu i te­raz, nie potrafię żyć i nie wiem, dlaczego.

JA Hajo - Ja Kajum. Uwalnia od lęku przed zostawieniem Lecząca energia niesie me poranione serduszko w oddechu miłości i pokazuje mi, że takie same przyrzeczenie- ślubowanie złożyłam sobie w czasach Echnatona .

Kiedy odchodził w tamtym wcieleniu (umierał) - wtedy zosta­łam sama, i w rozpaczy odejścia, w bólu śmierci, której jeszcze wtedy nie rozumiałam, przyrzekłam sobie, że już nigdy kochać nie będę.

Kiedy ukochany odchodzi ból pozostania jest tak okrutny, że nie warto kochać, aby później tak przestać istnieć żyjąc... tak okrutnie cierpieć.... to cierpienie zbyt mocno boli.

I z tym ślubowaniem żyłam przez trzy i pół tysiąca lat nie pozwalając sobie, przez setki wcieleń - na miłość -?! - Boże powiedz mi .....jak ja żyłam? .... co to było za życie? kiedy ży­łam nie kochając?.... więc można żyć bez miłości ? Jak istnia­łam tyle wcieleń, utrzymując w sercu ten ból sprzed wieków, obwiniając Ciebie za brak miłości....za ,,nie umiejętność "ko­chania... jeśli tak bardzo się cierpi, to uznałam że nie ma miło­ści...uznałam że to TY mnie nie kochasz. Było tak wiele do­świadczeń, które odwróciły moje serce od Twej Miłości Panie, nawarstwiały się one w bólu i nie zrozumieniu. Żyjące w moim sercu bolesne nie zrozumiałe doświadczenia, które zamykały me serce na Twoją miłość.

Były też takie wcielenia, w których, jako Twój ambasador światła na ziemi, głosiłam PRAWDĘ o TOBIE mój OJCZE.

25

I za to „umierałam" w cierpieniach. Za to, iż mówiąc o TOBIE, jaki jesteś naprawdę, przeciwko kłamstwom innych głosicieli -„umierałam"..... okrutnie torturowana -



wtedy to zwątpiłam w Ciebie mój BOŻE - zwątpiłam w miłość. Od jak dawna nie kocham ciebie Boże? - Od jak dawna nie kocham siebie, powiedz? - i słyszę szept aniołów... którzy otulają mnie ciszą miłości -

oddaj sobie miłość.. - jest jeszcze czas na miłość, a światło przeprowadzi cię bez wysiłku, tylko poddaj swe zranienia ule­czeniu. Pamiętaj to samo światło nie przejawia się w tej samej formie dwa razy, więc to, co dostaniesz teraz, ceń jak jedyny diament w swoim rodzaju. Dobrze jest zamknąć jakieś ,,drzwi" zanim otworzy się następne. Więc kiedy zrozumiesz koncepcję śmierci...i pozwolisz światłu ją uzdrowić, otworzy się prze­strzeń miłości.....jesteśmy tu dla ciebie, i będziemy ci słu­żyć...ale nie staraj się tego zrozumie ć, pozwól sobie chłonąć....UZDRÓWZAMKNIĘCIA TAMTĄ SYTUACJĄ - te słowa na początku odosobnienia, były dla mnie kierunkiem pracy nad moim uzdrawianiem. Drogą powrotu do miłości. Wybaczeniem Bogu, wybaczaniem sobie, powrotem do Boga z inną świado­mością



Poczuj, że wewnątrz jest boskość - przypomnij sobie swoje boskie pochodzenie... i tak działo się.... płynęło w opiece aniołów, przygotowanie do-UZDROWIENI A. Przed każdą praktyką zapraszałam mistrza, który budził dane aspekty mojej energii, potrzebne mi do dalszej drogi odkrywa­nia miłości. Najczęstszym towarzyszem moich praktyk na tym odosobnieniu było poprzednie wcielenie Sathya Sai Baby, Ba­ba z Szirdi. Ten mój ukochany mistrz przychodził do mnie czę­sto w czasie uzdrawiania przeszłości. Dane mi było zrozumieć że żyłam w czasie wcielenia z Szirdi Babą i kiedy żyliśmy w tamtym wcieleniu, w tamtym czasie, byłam wtedy jego uko­chanym uczniem. Często też przychodził do mnie Jezus. Od wielu lat, na początku moich poszukiwań Boga, był pierwszym moim mistrzem, który się zjawił w czasie medytacji i zabrał

26

mnie we wszechświat, aby pokazać iż wszyscy jesteśmy JEDNYM. Budził mnie się do istnienia w miłości, objawiając mi prawdy abym doświadczyła, kim jestem w wymiarze ko­smicznym.



Ale do tej praktyki przybyła, egipska bogini, złota Izis. Boginię Izis żyjącą w gwiazdozbiorze Syriusza. Spotkałam ją po raz pierwszy w tym życiu w Egipcie, w dolinie grobowców królowych. Pojawiła się, aby uzdrowić me zranienia, z czasów mego starożytnego wcielenia. Była potężną i przepiękną ko­smiczną istotą, która zjawiała się przy mnie jako złota kobieta z rozpostartymi skrzydłami. Boska złota orlica, to dlatego tak kocham orły, są one symbolem zjednoczenia, całości. Kiedy kończę praktyki tego dnia zasypiam w energii uzdrawia­nia, uzdrawiania boskim lekarstwem, miłością. ISHQA 'LLA MAH BUD -LILAH

Bóg jest lekarstwem i, Bóg jest uzdrowieniem,

Bóg leczący zranienia



Całą noc, każda komórka mego ciała, powtarzała tę mantrę ..... mantrę ..... uzdrowienia. Powtarzała ją we śnie .... czułam jak ta boska energia lecząca, integruje się z każdą komórką mego ciała, czułam jak oddycham tą wibracją. Zaistniałam w stanie boskiego uzdrawiania.

Czuję, że nie ma już mnie ...

..tylko .. nieustannie pulsująca wibracja boskiego uzdrawiania. Po praktykach pomiędzy godz. 3,°° a 6.°°rano- budzi mnie roz­pacz, moje ciało wstrząsa szloch, łzy płyną po policzkach, Sce­ny ze snu otworzyły zatrzaśnięte bramy rozpaczy. W tamtym śnie dwoje staruszków odchodzi do innego wymiaru (umiera) - On bardzo się boi, bo wie, że„umiera" nie wierzy, że istnieje jakiekolwiek życie poza ciałem, i boi się nie wiado­mego ... może piekła? - którym nakarmiła go religia strachu. Trzymają się za ręce, aby odejść razem, odchodzą osobno ale razem. Uświadomiłam sobie, że on, to mężczyzna, który grał rolę mojego Ojca w tym wcieleniu. A ona to ta istota, która grała rolę mojej Mateczki w tym wcieleniu..

27

Ten nie ukojony od wieków ból, rozrywa mnie na kawałki. Budzi mnie nie utulona rozpacz..... nie wypłakany smutek upchnięty głęboko w sercu.... rozstanie.... zranienie odejścia.



Budzi mnie mój krzyk rozpaczy, szloch, głośny płacz ......

łzy płyną po policzkach ... ból tęsknoty za rodzicami .. i moje przeogromne zdziwienie ...Byłam pewna, że już sobie t o wy­baczyłam ...że pozwoliłam im już odejść... a tu jeszcze we mnie taki ogrom bólu, nie utulonej rozpaczy....? gdzie to ist­nieje we mnie....? istnienie o którym ja sama nie wiem?

Ale to, było tylko iskrą, zapalającą płomień z przeszłości, który ukazał, ból wędrujący ze mną od tysiącleci. Czułam fi­zycznie jak pomiędzy mostkiem a piersiami bardziej z lewej strony wypływa, a raczej była wyjmowana z mego ciała, ciem­na stłumiona energia. Energia rozpaczy, która tam „mieszkała" przez tysiąclecia. Uświadomiłam sobie, że wcześniej czułam jak, ta sama energia została „wyjęta" z ciała energetycznego znajdującego się w przestrzeni nade mną.

Widziałam jej fizyczność, wyglądała jak „ciemna chmura" z twardą powierzchnią a wewnątrz wypełniona była rozpaczą, bólem, zagubieniem, brakiem miłości., nie istnieniem.

Nie wiedziałam, że tam, „we mnie" jest taka bolesna prze­strzeń. Pamiętam, że często bolała mnie ta przestrzeń wewnątrz mego ciała, mieszcząca się pomiędzy płucami. Ten ból był odczuwalny, w czasie intensywnych praktyk. Wtedy, kiedy energie o wysokich wibracjach wpływały, nie mogłam oddy­chać. Te obszary rozpaczy żyją w naszej przestrzeni ciała wła­snym istnieniem .... od prawieków, czujemy ból i nie znamy jego pochodzenia.

Jest w każdym z nas taka ISTNOŚĆ ciemności, ŻYJĄCA WŁASNYM ŻYCIEM - odnawiana przez śluby ..... i czekająca na zbawcę - Tym zbawcą - jest tylko miłość.

Trwało uzdrawianie... to Bogini Izis z rozpostartymi skrzydłami miłości była wtedy przy mnie i otuliła me łkające ciało. Położyła swe złote ramię- skrzydło, nad klęczącym przed nią moim zrozpaczonym ciałem.

28

Łkałam nie wypłakanym bólem, który zamieszkiwał we mnie w tym życiu od dwunastu już lat. Od kiedy to odeszła moja ukochana mateczka. Ból, który żył swoim życiem, który trwał swoim istnieniem. A ja nie wiedziałam że on nadal jest ze mną.



Kiedy jesteś w górach i patrzysz ze swojego okna na góry, widzisz szczyty pokryte drzewami. Widzisz najbliższe drzewa bardzo wyraźnie...ale kiedy mgła otuli góry... tobie zostaje tyl­ko widok najbliższych drzew...widzisz je dokładnie... ale szczytów gór już nie widzisz..... choć wiesz, że tam we mgle

one nadal są..... uzmysławiasz sobie, że tam ....... jest inny

świat...... świat góry żyjącej własnym życiem.

Patrzysz zdziwiona - nie ma już góry - jest jaśniejąca po­włoka mgły, - ale wiesz, że kiedy mgła rozsunie zasłonę

„n i e- w i d z e n i a " góra ponownie ukaże się twoim oczom ..... doświadczasz pojmowania ..... wiesz ze góra tam była, a więc tam jest - tylko teraz jej po prostu nie widzisz.



To tak jak ten ból...wiedziałam, że nie dałam się smutkowi wypłakać .... bólowi wyżalić się ... grałam rolę „jestem silna". Czułam ucisk w piersi, przez tyle lat, tyle wcieleń, nakładanych na siebie .... śmierci. Śmierci najbliższych, które przez kolejne wcielenia gromadziły ból, jedna warstwa rozpaczy na drugiej.

I..... i zaistniały, w potędze milczącego cierpienia .... który zajął obszar należący do wibracji szczęśliwego, radosnego ży­cia w miłości..... swobodnego oddechu, który jest życiem. Bo­gini Izis troskliwie otuliła mą spłakaną rozpacz drugim złotym skrzydłem - ramieniem i poczułam ciepło. Bezpieczna miłość, która wpływała, do wolnej po rozpaczy przestrzeni mych ciał. Przyjmuj - tylko w puste naczynie można nalać,świeżej, żywej wody.... bądź otwarta —przyjmuj....

i boski nektar życia zajmował miejsce - śmierci - ból za­mieniał w radość. Kiedy wypełniona zostałam nektarem miło­ści, usłyszałam śpiew aniołów i... złota bogini Izis uniosła mnie lekko, posadziła pomiędzy swoimi skrzydłami. Rozpo­starła szeroko złoto swych piór...... zaszumiał wiatr.... wiatr

miłości i uniósł nas w niebo... przepiękna boska złota orlica....

29

Tak bardzo kocham w rym życiu orły, one przypominają mi Izis. Boginię śmierci, dobrej mądrej szczęśliwej „śmierci".

Orędowniczkę prawdziwego życia, przejścia ze świata „śniących", w którym istniejemy od wieków, do świata -dusz żywych w miłości. Ona to na swych skrzydłach, przeniosła mnie się do czasów starożytnego Egiptu. To tam złożyłam to pierwsze ślubowanie. Rozpacz płynęła jak strumienie NILU, który zamieniał się w potężny wodospad.

Czekała tu na mnie miłość .... przytuliłam się do ukocha­nego .... czekającego tu na mnie, od wieków ... tak samo zagu­bionego i zrozpaczonego jak ja. Wokół było tylko światło, bo-skość wracała do źródła.

Gdzieś we nas istnieje miłość, przestrzeń miłości, której smak zapomnieliśmy.

wtedy poczułam - poczułam inne istnienie ... istnienie w miło­ści ... poza ego .....tak niepojęte istnienie....... wiem, że .... idę, a

może jestem niesiona? ... do tej przestrzeni - „i wejdę" w prawdziwe życie - życie miłości Boga Jedynego.

Powracam do domu.



Czułam swoją świętość ... czułam swoją wolność ... ta miłość, jest inna bez uzależnień .... bez kombinacji ... czyste istnienie

w przepływie. Boże, jaki jesteś nieodgadniony, nie do ogarnię­cia .... jaki jesteś boski w swej hojności.... bezgranicznym je­stestwie miłości., o miłości jak dobrze jest być Twym odde­chem ...o miłości.... trwaj w isntnieniu .... niech już po wsze

czasy mój oddech zjednoczy się z oddechem Jedynego ... niech stanie się ... niech stanę się tylko miłością ..... niech chwała

Twoja Panie trwa na wieki ...i abyśmy nigdy nie przestali po­dziwiać TWEGO dzieła Panie ...

O PANIE..... dziękuję za bezmiar łask.



Czułam, że znajduję się w innym wymiarze w przestrzeni wol­ności. Kiedy smutek z przestrzeni serca odszedł, zaistniała wolność, otworzyły się zatrzaśnięte wrota przed miłością BOGA. Ta boska miłość, która teraz otwierała swe płatki loto­su. Lotosowe płatki miłości Boga zajaśniały światłem.

30

Tak wielka przestrzeń zaistniała teraz w mojej klatce piersio­wej. Miałam uczucie otwarcia i połączenia z innym wymiarem. Poczułam siebie w nieskończonej przestrzeni kosmicznej ....do której przynależę....od zawsze.



Moja świadomość poprowadziła moje uzdrawianie do ko­smicznego rozmiaru. Teraz znalazłam się w bibliotece moich wcieleń .... aby swoją porozrywaną na części miłość JEDYNĄ

.... zjednoczyć ponownie....

aby S TA Ć SIĘ......

Otwierały się przestrzenie naszych żyć jedna po drugiej..... i



wspólnie z moim ukochanym, który był obok mnie ... leczyli­śmy nasz ból umierania .... naszą tęsknotę .... nasze nie zrozu­mienie Boga..

Przyszło do mnie zrozumienie i zaczęłam doświadczać, że nie ma umierania ... że nikt, do nikogo, nie należy ....... że mi­łość polega na dawaniu ..... że „że bycie z kimś" jest darem.

Należy to czcić, jak święte obcowanie z Bogiem, gdyż trwa„sekundę". Energia zaczęła uzdrawiać moją lewą nogę, a właściwie jej biodro. Zobaczyłam przyczynę bólu. W jednym z wcieleń byłam ciągnięta - ... wleczona w galopie przez konia .... byłam przywiązana liną za lewą nogę, noga jest wyrywana

żywcem w ogromnym bólu .... teraz też czuję ten przeogromny

ból ....wzywam mego ukochanego przyjaciela, archanioła Mi­chała, aby on, jako Pan Miecza Excalibura, odciął tę linę... ..i..

i.. dzieje się .... wzywam mojego słodkiego uzdrowiciela,

Archanioła Rafaela mojego księcia niebios, aby pomógł uzdrowić ...... modlę się .... serce moje wypełnia pokora........



odmawiani Surę alfaticha, którą, zesłał nam Archanioła Gabriel ... wybaczam ...wybaczam... wybaczam.... Izy płyną same.

Znika przestrzeń tej energii...pojawia się następne wcielenie ....

z tym wcieleniem spotykałam się wielokrotnie.....W nim byłam

młodzieńcem, który chodził i mówił o Bogu miłości, miał dar jasnowidzenia .... mówił inaczej niż głosiła to religia, do której

- przynależą ludzie, z którymi on obcuje. On jest zagrożeniem dla tej instytucji, która stworzyła sobie religię o swoim Bogu.

31

Instytucja, ta uzurpuje sobie monopol na Boga, i jako jej po­średnik, strasząc Nim ludzi „nieźle sobie z tego żyje".



Widzę tego młodzieńca leżącego ... na kole tortur w lo­chach... jest on rozrywany żywcem .... najbardziej boli lewe

ramię .... boli tam... na kole tortur i boli tu ... na odosobnieniu.



A więc znalazły się przyczyny bólów mojej nogi i ręki, wyba­czam sobie zapotrzebowanie na cierpienie, wybaczam wszyst­kim, którzy realizowali moją potrzebę, wybaczam wszystko, czego nie rozumie - i w pokorze.... dziękuję za łaskę.... ból

ustępuje ..oddala się.... uzdrawia wszystkie moje wcielenia,



kiedy to głosiłam miłość Boga szczęśliwego dającego tylko radość - i one to kończyły się „bolesną śmiercią"... aż zwątpiłam czy w ogóle Bóg istnieje....

To moje nie zrozumienie umierania dla Boga teraz znalazło swoje uzdrowienie ...... poczułam jak oddala się tamta sceneria

tamtych żyć - wybaczyłam sobie ... nie chcę już tych ról w tym "Matrixie". Teraz pojawia się nowy obraz. Zmienia się również przestrzeń. Znalazłam się, w bibliotece mej Wyższej Jaźni. Na półkach jest mnóstwo książek. Każda książka to jedno ży­cie, a jest ich tutaj tysiące. ..... mówię do moich przeszłych żyć......jeżeli w swych sercach

macie zranienia spowodowane złym pojmowaniem śmierci .....otwórzcie się.... teraz miłość zaistniała,.... teraz miłość się

stała... aby ...uzdrowić wszystkie wasze zranienia.....

I jak w bajce, działo się.... książki wysuwały się z półek jedna

po drugiej i otwierały swoje stronice o śmierci.... zmieńcie

swoje ..zapisy- weźcie teraz to, co czuję teraz - śmierć nie istnieje - istnieje miłość istnieje wolność... przejście do innego stanu...

TAMTO NIE JEST JUŻ NAM TERAZ POTRZEBNE.... zmieniałam wszystkie wcielenia, te, które potrzebowały takie­go uzdrowienia, wszystkie moje przeszłe wcielenia nabierają innego wymiaru.....inna treść inne istnienie.... UZDROWIENIE

32

Uzdrowienie przeszłości, uzdrawia teraźniejszość, uzdrawia przyszłość ... zmieniają się wibracje moje go wszechświata... zmienia się ziemia ..... budzi się inna ziemia ..... inny wszech­świat.

Niech zaistnieje tylko Miłość. Niech stanie się .... naszym ist­nieniem ... Jam Jest.. boskim światłem.

J AM JEST.... BOSKĄ MIŁOŚCIĄ



które nas ochrania i cały czas do mas dopływa, JAM .. JEST oświecana przez to światło ..... i Miłość od teraz

na zawsze jest naszym życiem ..... myśli miłości, uzdrowień



płynęły same ... Jak bajkowa wróżka trzymałam w dłoni różdż­kę, która zakończona była egipskim błękitnym krzyżem życia ANH. Wewnątrz tego krzyża błyszczała diamentowa gwiazda. Dotykałam książek, które same podpływały z .... otwartymi

stronicami po błogosławieństwo. A kiedy się dokonało, kiedy je już wchłonęły w siebie... „nowe pojmowanie istnienia" ......

radośnie ustawiają się „na swoje miejsca istnień, na półki żyć w wymiarze kosmicznym. Biblioteka błyszczy jak diamentowe gwiazdy na niebie świecące w blasku boskiej miłości. Zmie­niając swoje schematy w swoich wcieleniach zmieniłam bieg swojego wszechświata

Mój wszechświat jest twoim wszechświatem. Uzdrawianie dzieje się.... złota bogini Izis ponownie przenosi

nas w czasie ..... jesteśmy teraz w czasach starożytnego Egiptu.



Odnajduję części siebie w grobowcach z przeszłości. Teraz uzdrawianie jest łatwiejsze jestem wolna. Zbieram siebie z przeszłości. Kwiat lotosu .... zbiera swoje płatki.... czas na po­wrót mówię do zagubionych części siebie w tamtej przestrzeni czasowej..... czas powrotu właśnie nastał.... powrotu ... do Do­mu Ojca Naszego ...... to, co zaczęło się dziać mogłam nazwać

tylko piękną bajką, kosmiczną bajką. „Kartki" przeszłości do­świadczania życia, zostały uzdrowione. Następny obraz, jeste­śmy tam nadal w czasie starożytnego Egiptu. Teraz znajdujemy się na terenie świątyni miłości....Bogini Hator ..... stoję tam

zrozpaczona ..... zagubiona ..... czuję jak płaczę ... tu w tym

33

czasie i tam w tamtym czasie..... a w i ę c .... -nie ma czas u ..... ta istota wielowymiarowa jest zagubiona w rozpaczy .... płacze tam od trzech i pół tysiąca naszych lat.

To łkanie jest również we mnie teraz ..... w dwudziestym pierwszym wieku, w czasach Internetu i telefonów komórko­wych, jak to się dzieje? Byłam tą rozpaczą wszędzie jednocze­śnie .... podbiegam do mego ukochanego ..... ukochanego .... tam w czasach starożytnego Egiptu i przytulam się .... jak do­brze w miłości..... a więc istnie miłość....nasza miłość.... kiedy tulisz mnie w ramionach i kiedy znowu jestem z tobą ..... jed­nocześnie w dwóch istnieniach.... jak to pojąć? Wtedy poczułam, że... przekroczyłam smugę cienia, trzeba przejść przez siebie, aby spotkać siebie.

On obejmuje mnie .... a ja czuję uczucia.... uczucie.... co to jest uczucie?... zapomniany przez ludzi dar Boga .... jest to coś tak subtelnego... tak delikatnego... to... tak czuje się uczucie?

Moja miłość trwa wiecznie, nasza miłość trwa wiecznie.... Twoja miłość trwa wiecznie, miłość trwa wiecznie... wszystko jest trwaniem... wszystko jest miłością.

Uczucie jak ciepło słoneczka pulsuje w splocie ... drży obudze­niem ... a więc nie znałam w tym życiu prawdziwych uczuć? ... to, czym było to? to co brałam za uczucia ...uczucia... żyjące w innym wymiarze ... w wymiarze miłości ... czuję, że ta energia się kończy. I to uzdrawianie się kończy ... czuję swoją świętość, swoją boskość i bliskość Boga ... tak mocno aż moja fizyczność zanurzona w miłości rozpuszcza się w deli­katności wibracji. A więc dotarłam do swojego wewnętrznego świata do swojego wewnętrznego wszechświata ... czuję mi­łość, czuję uczucia, one mają smak można je jeść.

Czuję jak moje serce, ciało i duszę wypełnia wdzięczność -dziękuję za łaskę. Ojcze ... niech to doświadczenie miłości jak słońce świeci z mego serca, aby ogrzało wszystkie wytęsknio-ne serduszka, niech wszystkie zranienia „śmiercią" znikną, niech stanie się światło ... światło boskiej mądrości.

34

Ciało jest elektro - magnetyczną kosmiczną konstrukcją, która ma nieograniczone przestrzenie, jest wielowymiarowe. Mogą je zamieszkiwać niezliczone ilości uczuć, tych wzniosłych i tych nas zatrzymujących jak



kosmiczne przystanki".... WE W NA T R Z.

Wewnątrz w nas jest ciemność, która czeka na uzdrowie­nie - te nasze smutki, żale, pretensje są jak znaki zakazu pójścia dalej,....

trzeba zatrzymać się ... niekiedy trwa to kilka wcieleń ... trzeba zrozumieć .... POSTANOWIĆ uleczenie ... i uleczyć ... ciemność potrzebuje światła ... Trzeba wybrać ... nie chcieć trzymać bólu w swoim umyśle i ciele"... trzeba zechcieć ... to „p u ś c i ć" .... często nie mamy pojęcia ... że „TO" trzy­mamy ... że to trzyma nas ... Może takie uczucie istnieć ... ale ... nasze doświadczanie życia nie powinno być uzależnione od jego istnienia ... Te zablokowania ... te „kosmiczne przystan­ki" istnieją, bo .... w naszym ciele, w naszej świadomości ... istnieje ból - choć tak naprawdę .... go nie ma -

-jeśli go nie wybierasz ....

istnieje własność rzeczy ... wymyślona przez ludzi...

choć naprawdę jej nie ma ...jeśli jej nie wybierasz ....

istnieje rozpacz i śmierć ... której wcale nie ma ....

jeśli jej nie wybierasz ....



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna