Zniknęło mi 13,5kg



Pobieranie 1,51 Mb.
Strona11/13
Data26.03.2018
Rozmiar1,51 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13

ZECHCIJCIE ZAISTNIEĆ.

Już Jezus wołał te same słowa dwa tysiące lat temu...obudźcie się...obudźcie się...obudźcie się... Powtarzał też ciągle... raduj­cie się... radujcie się... radujcie... ale ty tego nie słyszysz, ty tym nawet nie wiesz. Musisz zrobić wysiłek, aby, podnieść swoje wibracje z poziomu rozpaczy i strachu, do poziomu ex-tazy miłości i bohaterstwa...

niech boska moc będzie z tobą....

Dzień mija raczej na śnie i kiepskim samopoczuciu, mięśnie są coraz bardziej cienkie, zaczynam usychać, ale ciało nadal pul­suje energiami.

BOSKA ALCHEMIA

WYŻSZY ŁADUNEK MOCY



1. Września .sobota.

Już dziewiętnasty dzień



Noc spałam w przestrzeni tak wysokich wibracji, że kiedy się budziłam umysł mój, był jak w .. wysokiej gorączce, zupełnie nieświadomy tego, co się dzieje. Nad ranem, kiedy wstałam siusiu, bardzo uważnie obserwowałam kolejne etapy wstawa­nia. Najpierw siadałam i czekam czy jest spływ energii, jeśli nic się nie działo, następnie wstałam i robiłam dwa kroki, aby ewentualnie szybko usiąść, kiedy „vulkan gorąca" zacznie wpływać do mojego ciała.

Tym razem czułam że wszystko jest okay .. więc idę po­wolutku opierając się o ścianę, bardzo powolutku, do łazienki, kiedy siadam na sedes czuję spływ nowej fali potężnych elek­tro- magnetyczne, kosmicznych fal światła.

Poczułam jak drętwieje całe ciało, jak fale gorąca jedna za druga stapiają się z moim ciałem ... wchodzą do niego ..... jest

tak gorąco .... jestem cała w ogniu ...ogień mnie pochłania .....



ciało drży... Zdrętwiało zupełnie. Gdy otwierani oczy i przy­tomnieję ... powoli przytomnieję ... świadomość powolutku wraca. Zaczynam uświadamiać sobie, że leżę oparta o spłucz­kę, podpartą ręka na wannie.

Gdzie ja jestem? .. aha ... jestem w łazience ... musiałam stracić przytomność i osunęłam się ... powoli zaczynam wracać do świadomości, zdziwiona, patrzę gdzie jestem? ... myślałam, że leżę na łóżku ... o rany to nie jest łóżko ... nie ... to ... nie jest łóżko ... gdzie ja jestem? ......aha jestem w łazience ... ale dlaczego leżę na sedesie ....?

i przypomniało mi się ..... zdałam sobie sprawę, co się wyda­rzyło ten ogień .... ta fala zalewającego mnie światła ... to

światło wpływające do mojego ciała..... i... straciłam przytom­ność..... powolutku zsunęłam się na zimne kafelki i leżałam aż

129


poczułam, że mogę ostrożnie trzymając się ściany... uklęknąć przy umywalce. Umyć zęby, żeby bolą okrutnie, są nadwrażli-we, sama szczoteczka je rani, a pasta pali. Nie wiem ile to na­szego czasu mi zajęło, ale trwało to dużo. Trzymając się ściany powolutku poszłam i.... położyłam się do łóżka. Ledwo mogę to ciało przemieszczać ... mam wrażenie, że stra­ciłam siły...

Nie wiem jak inni przechodzili tę.... alchemiczną transmutację, ale nie jest to najłatwiejsze ... powiem więcej nawet trudne

kiedy ciało zamienia się w... złoto

Za oknem pada deszcz, kiedy chciałam zamknąć uchylone na noc okno, na framudze siedział ślimaczek ...roześmiałam się ..oj ... Sai Babo .. mój ukochany Babo .... który niesiesz mnie w ramionach miłości .... co ty nie wymyślisz, abym się tylko roześmiała .... Ślimaczka, który tak wolno chodzi, na drugie piętro wysłałeś abym wiedziała, że jesteś przy mnie .... tylko mocny dowcip, boski dowcip mógł mnie dziś rozśmieszyć... dziękuję.

Jestem jak w letargu prawie cały dzień śpię...jest zupełna cisza nie włączam muzyki. Wiem, że narodził się boski motyl do wielowymiarowego istnienia. Wykluł się z kokona po-czwarki, urodziło się jeszcze jedno świadome dziecię boże...

Jestem Promieniem Światła.

Godzina 19. w punkcie hary, poniżej pępka, czuję fizyczny ból, ..... można go bardzo delikatnie dotykać. Pamiętam jak w książce, Świetla Rodzina - czytałam, że umysł znajduje się w brzuchu.

Doświadczyłam tego, kiedy znalazłam się w grobowcu Nefretete w Egipcie. Będąc tam zrozumiałam, że ten grobo­wiec to wielki kosmiczny komputer. Kiedy znajdziemy się wewnątrz niego uruchamiany jest nasz „twardy dysk" , jest to również portal do wymiaru Syriusza?

Pamiętam przekazy, które mnie wtedy zadziwiały i mnie zdu­miewały. Wydzielane są wibracje i poszukiwani są ci, którzy pragną przekształcić samych siebie, podjąć się wielkiego zada-

130


nią. Zadanie to polega na tym, by stać się pełnymi energii, wi­brującymi stworzeniami w świecie pełnym trucizn,toksyn i obaw ... o mój Boże ... przecież, kiedy czytałam książki Barba­ry Marciniak, to byłam taka rozgorączkowana, że też chciałam, tego wszystkiego doświadczać ...i to wybrałam.

I teraz doświadczam - ale inaczej to funkcjonuje w umyśle, kiedy się o tym czyta, a zupełnie jest, co innego... być w tym i doświadczać tego... co właściwie jest nawet niewyobrażalne .... Im chętniej będziemy schodzić do wnętrza .... jednoczyć się z ogniem płynącym w rdzeniu waszej istoty ..... i podtrzymywać go z wiarą, że znajdujecie się na ścieżce wiodącej do celu .... tym większymi staniemy się pionierami, odmieniającymi para­dygmat, który przez tysiące lat pozostawał zamknięty i zamro­żony. Zostaliśmy zsynchronizowani zakodowani, zaprojekto­wani i zaplanowani tak by w Teraźniejszości można było nas uaktywnić i skłonić do osiągnięcia najwyższego poziomu na­szych możliwości.

A więc to „to" ja wybrałam ... Czy dawno wybrano to za mnie?., kim jestem i kto tym kieruje ...? tych odpowiedzi czę­sto szukam. Niekiedy odnajduje je w książkach, w przekazach od Plejadan. Są dla mnie wielka skarbnicą, drogowskazów.

Często moje myśli płyną do Egiptu jest to moje życie, tam czuję się jak u siebie. Towarzyszy mi Ashan, jesteśmy jak jed­na kropla wody. Jest też ze mną we śnie ... mówi tak zabawnie po polsku. Przed domem wyrasta i zakwita przepiękna herba­ciana róża.

Mam przy sobie jego książkę - „Wiedz, że Wiesz" i pytam go, co chcesz mi powiedzieć ... i otwieram książkę na chybił- trafił ....oczy padają na werset - Z pokorą i dostojnością ogłosisz swoją suwerenność, a ta pozwoli tobie, służyć twojej boskiej mocy w królestwie duszy. W ten sposób zaczniesz prawdziwie służyć wewnętrznej Jaźni obdarzać radością wszystkich wokoło - dziękuję ci kochany - Ashanie zawsze jesteś ze mną, kiedy cię potrzebuję.

Niech błogosławieństwo boże trwa przy Tobie na wieki.

131

KONTAKT Z BOGIEM RODZI SIĘ W CISZY



2 września 20 dzień - niedziela

Jutro powinien być ostatni dzień transformacji, ale coś to nie wygląda najlepiej. Nic z tego nie rozumiem, ale nie podoba mi się moje samopoczucie. A czuję się źle, jest mi.Tak smutno i samotnie. Takich uczuć nie doświadczałam jeszcze w czasie tego procesu transmutacji. Nawet wtedy, kiedy odczuwałam tę kosmiczną samotność.

Tamto uczucie, zajmowało zupełnie inną przestrzeń mo­jego odczuwania, tamta to była zupełnie .... inna jakość. Teraz

czuję się nie potrzebna, nie kochana.... jest mi tak smutno, że

płaczę skulona chuda i słaba ...... jak byłam wcześniej taka



piękna młoda i szczęśliwa ... tak teraz byłam jednym wielkim nieszczęściem.

Skóra na rękach stała jak papier, oczy zapadły się w głąb oczodołów, pomarszczyłam się cała strasznie i wyglądałam no ..... no i wyglądam... nie chcę nawet tego pisać ... ale na życie to mi się nie miało..... Niech ... niech .... mnie ktoś przytuli - skulona załkałam.... i moje myśli popłynęły do moje­go ukochanego Sathya Sai Baby. „Wdrapałam się" mu na ko­lana, wtuliłam się w niego i czuję jak jego kochająca dłoń mi­łości głaszcze mój smutek, moją samotność .... mnie. Jestem z ciebie dumny, moja córko ... słyszę kochany głos ... tak dumny - burczę po cichu ... a mi jest tak smutno .. i jestem taka sama... i jest mi tak źle, tak bardzo źle .... i łzy płyną mi z oczu - pomóż mi proszę, bo nie wiem, co się ze mną dzieje - i w tym utuleniu zasnęłam. Obudziłam się o godzinie 12.°° I poszłam zrobić sobie wyborną - kąpiel, cały dzień był taki trudny i właściwie cały przespałam, że nawet nie wiem, czy wczoraj się kąpałam.

Na ciele pełno krostek, więc szorowałam się i szorowałam. Przesiedziałam w wannie z godzinę. Kiedy wychodziłam z wanny, poczułam, iż nowy strumień kosmicznego daru ....

132

światła, zaczął wpływać do mojego ciała. Szybciutko usiadłam na podłodze a potem ześlizgnęłam się, kładąc się na niej, aby poczekać do końca tego spływu energii.

Gdy wróciłam do pokoju, usiadłam przed lustrem, aby wytrzeć mleczkiem twarz, i kiedy ją przetarłam, spostrzegłam fantastyczne zjawisko, wszystko błyszczało srebrnymi gwiaz­deczkami, moja twarz, wacik, ręka, patrzyłam na to z niedo­wierzaniem. Takie to było piękne jak w bajce, gwiazdeczki świeciły, migotały a ja miałam rozdziawioną ze zdziwienia buzię.... Prawdziwa żywa bajka, na moim ciele same błyszczą­ce gwiazdki .... jakie to piękne .....

Gdybym widziała wszystko, co dzieje się ze mną, jak w praktyce wygląda kosmiczne podłączanie ciał energetycznych z moim ciałem fizycznym. Gdybym zobaczyła te połączenia kosmiczne, które zaistniały, i te anielskie istoty pracujące przy mnie. Myślę, że ja sama mogłabym mieć trudności z pojęciem i zaakceptowaniem „nie pojmowalnego".

Dlatego jasnowidzenie, jasnosłyszenie, teleportacja są na­stępnymi darami bożymi. Uaktywniają się, jeżeli są one nam potrzebne, szczególnie do wykonania swoich zadań, których się pojęliśmy schodząc na ziemię.

Gdy ponownie czuję jak zaczynają spływać te wysokie wibracje, to widzę wielkie światło w trzecim oku, potem to światło rozprzestrzenia się. Lubię patrzeć na to zjawisko stojąc przed lustrem, gdyż coraz mocniejsze światło powoduje zani­kanie mojej postaci w lustrze, znika moje odbicie, a światło jest coraz to silniejsze.... znika ściana... rozpływa się świat... wszystko jaśnieje światłem..... jest tylko światło.... W głowie jest gorąco, całe ciało zaczyna jakby drętwieć jedno­czenie tej energii, która napływa do ciała i jednoczy się z cia­łem, z każdą komórką ciała, jest przestrojeniem przeistocze­niem ich na wysokie wibracje.

To doświadczanie tych odmiennych stanów ma taką od­mienną rozkosz przyjemności, jest najwyższą energetyczną rozkoszą ciała, jaką poznało moje ciało do tej pory. Całe ciało,

133


każda komóreczka a jest ich podobnież 50 bilionów w naszym ciele, drży swoim doświadczaniem, extazy, jednocześnie. Każ­da z nich szaleje kaskadami szczęścia - na cały power - jak to mówią dzieci.....

Ciało nie znało, takich rozkoszy, umysł nie ma programu. Ludzie jeszcze nie mają słów, aby to nazwa - jeżeli chcesz zro­zumieć, o czym piszę możesz zrobić jedno -

DOŚWIADCZYĆ - ZAISTNIEĆ WE WŁASNYM



KONTAKCIE Z BOGIEM wtedy będziesz wiedział/a o czym piszę ROZUMEM TEGO NIE POJMIESZ TEGO SiĘ NIE POJMUJE TYM SiĘ STAJESZ.

ciało staje się drgające wibrujące ... takie cudowne aż do utraty myślenia, postrzegania istnienia ..... to taka uczta ciała, umysłu i duszy, boskimi emanacjami, kiedy tego doświadczysz - zro­zumiesz ze jest to nie do opisania słowami.

Na dworze pochmurno pada deszcz, w ostatnie dni nawet nie wychodzę na ogródek, bycie w tych energiach jest cudowne dla duszy, ale z ciałem coś nie tak. Dusza dostroiła się do bo­skiego planu, z ciałem nie jest najlepiej.

Moja podświadomość nie została przeprogramowana i wrzuciła chyba„program umierania dala".

Jutro ostatni dzień, powinnam mieć wyjątkową siłę i ener­gię a ja nie mam w ogóle chęci na istnienie.



dwudziesty pierwszy OSTATNI DZIEŃ

3 września - poniedziałek.

Ten czas, kiedy, poczwarka zamienia się, w boskiego motyla, jest świętowaniem niebios. Chóry aniołów śpiewają hossanę, Boże dziecko rodzi się nam.

Cale zastępy aniołów pracują radośnie,by lekko bylo wiośnie, przejść przez ten labirynt ciemności, z którego bramy prowa-

dzą do światłą. Sam Bóg szlifuje ten diament, wspierając

wiosenkę całując jej kwiaty.

A ona wytrwale, przebija zasieki iluzji, wygrała z ciałem

oddała się duszy, należy do BOGA.



W nocy obudziłam się skąpana w gorącej przestrzeni, od­kryłam się z kołdry, przez otwarte okno napływa zimne po­wietrze w pokoju jest chłodno, przez ostatnie dni pada deszcz ..... leżę naga, moje ciało jest bezsilne ..... jest mi gorąco .. ciało płonie ..... ogień wypala wszystko, co od milionów lat nie jest mi już potrzebne.

Błagam mojego Boga miłości radości i szczęścia, aby mnie prowadził w życiu swoją miłością i mądrością ... aby mój umysł zamienił na swój boski umysł .... aby zabrał z mojego umysłu wszystko to, co nie jest jeszcze przetransformowane w boską miłość.

Moje życie w Bogu jest, śpiewem wdzięczności.



JAM JEST to istnienie wszechświata. Tańczę przed Tobą mój taniec miłości, aby zrozumieć, kim jestem. Ma miłość, jak jedwab, układa swe płatki istnienia - w błękicie nieba. Jestem oddychająca radością istnienia, niesiona podmuchem miłosne­go wiatru Boga .Mój taniec wśród gwiazd .rozsypuje płatki wiosennych kwiatów. Moje imię oznacza wiosnę, która niesie odrodzenie. Zakwitnij kwiatem swego istnienia niech boska woń twej miłości ogarnie twe życie.

Bądź szczęśliwa, bądź szczęśliwy.


134




SAM JESTEŚ BOGIEM.

Tak wiele już się dowiedziałeś, tak wiele przeczytałeś, w czasie tej wędrówki zwanej życiem.. Jeżeli jaszcze masz wątpliwości, czy istnieje stwórca nazywany Bogiem, poproś o dowód. Po­proś o doświadczenie boskości.

Medytacja.



Zamknij oczy ... poproś swego anioła stróża o prowadzenie w tej medytacji ....poproś o opiekę ...... Oddychaj ... oddychaj

głęboko..... wdychasz i wydychasz miłość... miłość staje się

twoim oddechem ......... ten oddech wnosi do twojego serca

ciszę ..... oddychaj głęboko .... ten oddech jest szmerem płyną­cego potoku ...... świat, w którym zaistniałeś jest głębokim od­dechem w ciszy.....

Kiedy zjednoczysz się ze swym głębokim oddechem w ci­szy. . .pomyśl o Bogu .... i poproś ....

- Proszę o łaskę zrozumienia ABY WYJŚĆ Z MOJEGO UMYSŁU I MOICH EMOCJI I CAŁKOWICIE PODDAĆ SIĘ BOSKIEJ NATURZE ..... żebym rozpoznał/a że jest źródło

twórczości i poproś o dowód .... wdychasz miłość i wydychasz



miłość .... pomyśl o swoim Bogu, pomyśl o boskim źródle twór­czości..... o inteligencji kosmicznej Boga ...

...pomyśl o tym kiedy, wdychasz.... i wydychasz .... pomódl

się .....drogi ojcze, droga matko ...... jeżeli jest bóg to poroszę o

doświadczenie boskości



... niech to doświadczenie przyjdzie do mnie tak abym mógł/a jasno je rozpoznać ... błagam mojego boga wewnątrz mnie aby mi się pokazał w miłości, aby mnie prowadził mądro­ścią, radością w miłości ...niech tak się stanie ...niech tak będzie ........niech tak będzie. Oddychaj głęboko. Twój oddech

jest spokojny jesteś w ciszy. Podziękuj za dar, który otrzymasz. .... otwórz oczy.

Obudziłam się wypoczęta w dobrym nastroju, zdaję sobie z tego sprawę, że ten jedyny i wyjątkowy czas w moim życiu a 136

może nawet podsumowanie wszystkich minionych wcieleń dobiega zakończeniu. Nigdy już nie spędzę tyle czasu na leże­niu w łóżku, dzień i noc poza tym światem materialnym który był mi tak obojętny. Jest to przebywanie w wymiarach boskich istot o wysokich wibracjach, jest to przebywanie w niebie.

Życzę sobie mieć już na zawsze taką niesamowitą wolność od tego, że ja coś muszę, że coś trzeba... że rachunki, że remonty, że spotkania.... przynależenie do ludzi i rzeczy,

które cię potrzebują. O wolności, orlico miłości co szybujesz w boskim nieba skłonie... zostań we mnie po wsze me istnienia., w mej każdej myśli w każdym mym oddechu ...

Życie w wolności to niesamowite doświadczenie w mate­rii, a jednocześnie poza materią. Te ostatnie dni, kiedy jestem w całkowitej samotności, są wyjątkowe, są piękne w swym świętym trwaniu w boskiej ciszy, w komunii ze stwórca w jego materialnych i nie materialnych przejawach. Kontakt z bogiem rodzi się w ciszy.

Było chłodno nie miałam ochoty wstawać, zaczęłam się zasta­nawiać jak będzie wyglądać moje nowe życiejak będę funk­cjonować w ,starym świecie'' z tą moją nową rzeczywistością. Co będę robić z czasem, kiedy nie będę spała w nocy?

Zawsze czułam, że moja przepiękna artystyczna dusza chce wyrażać swój zachwyt i podziw dla Pana pisząc o tym jak doświadcza wszelkich przejawów boskiej emanacji, boskich cudów. W czasie tych ostatnich dwóch odosobnień przyszły do mego umysłu dwie gotowe książki, łącznie z tytułami i ilustra­cjami tytułowej strony, które czekają na napisanie.

Przychodziły obrazy mobilizujące mnie do działania. Mo­że, dlatego że ciało było słabe zaczęło szukać obrazów przy­wrócenia sobie mocy. Zobaczyłam, iż mogę nauczyć się jeź­dzić na nartach i mogę pojechać sobie w góry na narty...ten pomysł bardzo mi się spodobał, mogę jeździć na koniach ......

mogę kupić sobie wrotki i codziennie pojeździć na wrotkach ... to były bardzo dobre myśli. Po takim długim leżeniu, i piciu

137


niewielkiej ilości wody wyglądałam jak ktoś, komu niewiele czasu zostało na przebywanie na ziemi.

Myśli rozwijały w coraz piękniejsze wizje szczęśliwego życia dbania o siebie, obdarowywania swego ciała przyjemno­ściami, dbania o swoje ciało. Wszystko, o czym pomyślałam stawało się coraz prostsze, piękniejsze, łatwiejsze ... dostępne... takie w zasięgu ręki .... Boże ten Twój świat, jest światem szczęścia, życie z Tobą i w Tobie jest największym darem ....

Dziękuję za laskę... Gdzie ja istniałam do tej pory? Jak ja żyłam? Co to jest za świat, w którym żyją ludzie? Jak to moż­liwe, aby w ty samym miejscu, w tym samym domu, przejść do „innego świata" ?

A więc te światy nie są na zewnątrz one są w nas tak jak zawsze mówiłam ... jesteśmy wszechświatem sami w sobie......

pojmujemy wewnątrz własnych galaktyk... nie na zewnątrz .....



to na zewnątrz to nie jest nasze istnienie, tego nie ma, cały czas pokazywano mi, że to iluzja.

Kiedy światło wchodziło do mojego ciała, świat wokół znikał i znikało też moje odbicie w lustrze zamieniało się w światło, ściany znikały, meble zamieniały się w światło.

A wiec jednoczyłam się ze swoimi światami wewnątrz



mnie ... a iluzja świata materii znikała.... Poczułam boskie współczucie, fala współczującej miłości wpłynęła do mojego serca, dla mnie w was ... wszyscy jeste­śmy jednym ciałem Boga ..... światło wpływało do poszczegól­nych istot ludzkich... które tylko dlatego są poszczególne.... bo tak myślą.... a wszyscy jesteśmy JEDNO CIAŁO BOGA.

WYBIERAJĄ TO WŁASNYMI MYŚLAMI




1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna