Zenka znam chyba od zawsze



Pobieranie 8,69 Kb.
Data18.11.2017
Rozmiar8,69 Kb.

Wspomnienia o Zenku Weinercie

Wydanie styczeń 2004

Zespół Szkół Budowlanych w Głogowie

Zenka znam… _

…chyba od zawsze.

Jeszcze w szkole podstawowej, kiedy to jako harcerka młodsza jeździłam na obozy pamiętam, że najważniejszym wydarzeniem było ognisko z gościem specjalnym. Oczywiście mowa jest o Zenku. W czasach PRL-u obozy były wizytowane przez przedstawicieli komend hufców. Jednym z „wizytujących” był druh Zenek. Jego przyjazd nigdy nie kojarzył nam się z wizytacją, ale z cudownym ogniskiem, na którym z zapartym tchem słuchaliśmy gawędy
w wykonaniu Zenka. Zawsze miał coś ciekawego do przekazania. Ogniska prowadzone przez Zenka zawsze były ogromnym wydarzeniem na obozie, może nawet wielkim świętem.

W 1988r. rozpoczęłam pracę w Zespole Szkół Budowlanych. Jedyną osobą, którą wówczas znałam był oczywiście Zenek. Sama byłam już instruktorem harcerskim, więc znaliśmy się dobrze z pracy w harcerstwie. Od pierwszych dni mogłam liczyć na jego przychylność w nowym miejscu pracy. Zawsze chętnie podpowiadał mi różne rozwiązania jak np. wzbogacenie mojego gabinetu matematycznego (obecnie sala 019). Był cudownym współtowarzyszem wycieczek szkolnych. Nie było lepszego przewodnika po zabytkach różnych miast. Będąc na wycieczce w Pradze tak cudownie przygotował historię miasta oraz opowieści o zabytkach architektonicznych, że był bezkonkurencyjny w oprowadzaniu nas oraz przekazywaniu swojej wiedzy. Szkoda tylko, że tak niewiele mieliśmy czasy.

Kiedy okazało się, że w naszej szkole mamy kilku zapalonych „szaraków” (tak Zeniu nazywał harcerzy nie będących żeglarzami) to właśnie Zenek namówił mnie do pracy z nimi. I tak ponownie po dłuższej przerwie wróciłam do harcerstwa. Sama niestety nie byłam tak bardzo zauroczona żeglarstwem, jak Zenek, ale z całego serca podziwiałam Go za jego miłość do tego. Nie wyobrażał sobie wakacji bez wyjazdów z młodzieżą na obozy żeglarskie. Jednego roku udało namówić się Zenka na wyjazd w Bieszczady. Braliśmy wspólnie udział (oczywiście z młodzieżą z naszej szkoły) w operacji „Bieszczady 40”. Młodzież, która nie znała Zenka tak długo, jak ja, a której Zeniu kojarzył się zawsze tylko z żeglarstwem (w szkole prowadził zajęcie z żeglarzami, był drużynowym drużyny żeglarskiej) mogła się przekonać o ogromnej wiedzy i zmiłowaniu swojego nauczyciela również do przyrody oraz wędrówek.

Jednak zawsze dla większości ludzi, którzy znali Zenka będzie kojarzył się on z wodą, łódkami, żaglami. To była jego ogromna pasja, którą kochał. Był instruktorem harcerskim, ale wydaje mi się, że przede wszystkim (jak sam często podkreślał) był wodniakiem. Potrafił wiele czasu poświęcić, aby wyszkolić kolejne pokolenia żeglarzy - harcerzy. Zawsze miał dla nich czas i chętnie zarażał młodzież swoją pasją. Przygotowując harcówkę w ZSB koniecznie musiały wystąpić motywy żeglarskie takie jak lampki biała


i czerwona, kody flagowe. Wykonywał to wszystko wspólnie z harcerzami czasami korzystając z pomocy fachowej siły w sprawach elektryczności.

We wspomnieniach kilku pokoleń Zenek zawsze występuje jako osoba


z ogromnym bagażem pomysłów. W trakcie jednego z obozów przyjechała niespodziewanie wizytacja. Zenek pełnił wówczas obowiązki oboźnego. Należało jak najszybciej zorganizować jakieś zajęcia, aby nikt z uczestników nie kręcił się po obozie. I nagle Zenek zwołuje alarm. Znalazł na terenie obozu papier. Bez żadnego większego przygotowania poprowadził kilkugodzinne zajęcia połączone z grą terenową, w trakcie której odbyło się uroczyste „pochowanie” śmiecia. Na koniec dnia oczywiście odbyło się podsumowujące dzień ognisko. Jedynie wizytujący komendanci hufców, przedstawiciele komendy chorągwi oraz inni wizytujący nie mogli się nadziwić, skąd obóz wiedział, że będzie wizytacja. Myśleli, że te zajęcia były specjalnie dla nich zorganizowane.

Ja nie zostałam zarażona pasją Zenka do żeglarstwa, ale miałam nadzieję, że moje dziewczyny zaznają, co to znaczy obóz pod żaglami oraz pod komendą Zenka . Niestety, nie doczekały tego.



Dla mnie Zenek zawsze pozostanie wielkim żeglarzem oraz cudownym człowiekiem.


Janina Płaskonka – Fietkowska






©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna