"Ze słów rodziły się lwy – albo smoki" – smocza panorama wyobraźni Juliusza Słowackiego



Pobieranie 9,14 Mb.
Strona1/5
Data18.11.2017
Rozmiar9,14 Mb.
  1   2   3   4   5

Uniwersytet Śląski

Wydział Filologiczny


Michał Dębicki

nr albumu: 193314



PRACA MAGISTERSKA

ZE SŁÓW RODZIŁY SIĘ LWY – ALBO SMOKI”


SMOCZA PANORAMA WYOBRAŹNI
JULIUSZA SŁOWACKIEGO

Praca magisterska napisana pod kierunkiem

dr. Jana Piotrowiaka

Katowice 2008

Wyrażam zgodę na udostępnienie mojej pracy dyplomowej magisterskiej dla celów naukowo-badawczych.

DATA…………………………………………


PODPIS AUTORA……………………………

Słowa kluczowe: SŁOWACKI, SMOK, HYBRYDA, STRACH




Oświadczenie autora pracy

Świadomy odpowiedzialności prawnej oświadczam, że niniejsza praca dyplomowa została napisana przeze mnie samodzielnie i nie zawiera treści uzyskanych w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami.

Oświadczam również, że przedstawiona praca nie była wcześniej przedmiotem procedur, związanych z uzyskaniem tytułu zawodowego w wyższej uczelni.

Oświadczam ponadto, że niniejsza wersja pracy jest identyczna z załączoną wersją elektroniczną.


Data Podpis autora pracy

Z całego serca podziękować pragnę
doktorowi Janowi Piotrowiakowi,
mojemu promotorowi,
profesorowi Aleksandrowi Nawareckiemu, mojemu recenzentowi,
współseminarzystom
i rodzinie.
Dzięki Wam udało mi się poskromić te wszystkie smoki – szczególnie te, które siedzą we mnie – gdyby wypełzły, pożarłyby słońce i w pracy tej zapanowałby mroczny chaos.

Spis treści


Wstęp 6

Rozdział I: Groza a smocza ornamentyka 10

I.1. Smok zdegradowany 10

I.2. Smok jako narzędzie grozy 15

I.3. Smok postrzegany zmysłem wyobraźni 19

I.4. Popiel jako najstraszniejszy ze smoków 28

Rozdział II: Hierarchia genezyjska a hybrydyczność smoków 38

II.1. Smocza metamorfoza 38

II.2. Smocza paleontologia i ewolucja 45

II.3. Hybrydyzacja smoków 52

II.4. Mieszko jako kosmiczna hybryda 61

Rys. 7. 65

Egipski model życia ludzkiego (mikrokosmos) 65

Egipski model świata i czasu (makrokosmos) 65

Średniowieczny Urobos alchemiczny 65

Symbol chińskiego jin i jang 65

II.5. O smoku, który swoje kolory odmieniał na wietrze 68

Rozdział III: Od smoczka do smoka – ewolucja smoczej wyobraźni Słowackiego 79

III.1. Pierwsze smoki 79

III.2. Wewnętrzne dziecko Słowackiego 87

III.3. Smocza historia i klasyfikacja 95

Zakończenie 107

Bibliografia 110




Ludzie gadali do mnie jak obłoki,
A gdy znaleźli płomieniste słowa,
Ze słów rodziły się lwy – albo smoki,
Lub na psach – orłów ognistych połowa


(
S
Juliusz Słowacki: Król-Duch)

Wstęp


moka skrywa w sobie każdy z nas, choć każdy z nas – innego. Każdy hoduje go gdzieś w głębi podświadomości. A hodowla ta ma starszą tradycję niż moglibyśmy się spo­dziewać. Smok jest bowiem jednym z najstarszych tworów, znanych organizmom żywym. Gdyż aby powiedzieć, czym jest smok, należy uświadomić sobie czym jest strach, czym jest wyobrażenie zła. A strach sięga przecież początków ludzkiego gatunku, jako instynkt sięga nawet dalej: do czasów, w których trudno mówić jeszcze nie tylko o ludziach, ale również o ssakach i kręgowcach w ogóle. Pierwotny lęk przed śmiercią – lub też inaczej: instynkt samo­zachowawczy – jest starszy niż nam się zdaje, wykształciły go bowiem już pierwotniaki. To proste, jednokomórkowe organizmy zdolne reagować na bodźce, a innymi słowy: zdolne do odróżniania zagrożenia od reszty świata1. I nie ma w gruncie rzeczy znaczenia, jakimi zmy­słami ten bodziec jest odbierany – buduje pewien obraz – czy to w pamięci indywidualnej, czy genetycznej2. Bodziec rodzi wyobrażenie zagrożenia – pierwotne wyobrażenie zła. Oczywi­ście to dopiero szereg impulsów elektrycznych powiązanych z określoną reakcją, a nie smok, jakiego znamy z baśni i legend – jednak właśnie to stanowi jego rdzeń. Ten rdzeń, czyli pier­wotny strach przed zagrożeniem, skrył się gdzieś głęboko wewnątrz podświadomości i – jeśli wierzyć Jungowi – dotrwał do naszych czasów jako jeden z głównych archetypów3. „Może dlatego człowiek boi się nieraz pająków, niektórych gadów i płazów, które obecnie są dla niego niegroźne, ale w czasach, gdy był tylko małym ssakiem, przedstawiały nieraz największe zagrożenie życia”4, snuje przy­puszczenie Antoni Kępiński. Zatem smok – zawsze będący hybrydą – jawi się nam jako swo­ista składanka zagrażających nam drapieżników na przełomie dziejów ewolucji.

Tak wyglądałaby jungowska koncepcja smoka, o ile taką by stworzył – oparta na sze­roko rozumianej nieświadomości zbiorowej. Stwór ten byłby „smokiem ognistym, o którym do dziś dnia jest w duchu ludzkim, niby jakaś pamięć ciemna i pełna przerażeń” [14:55]5. Byłby zatem zakodo­wany głęboko w naszej podświadomości – lub inaczej: pamięci genetycznej – a do samej świadomości przedostawałby się automatycznie, po dostarczeniu jej odpowiedniego bodźca, jakim jest przerażenie. Można jednak z pewnym sceptycyzmem odnosić się do archetypów i instynktów Junga i większy nacisk kłaść na przeżycia indywidualne, szczególnie te z dzieciń­stwa. Pojawienie się smoka w świadomości pod wpływem lęku byłoby wtedy w dużej mierze zależne od tego, czy i jak jego obraz byłby zakodowany w pamięci – najlepiej pamięci dziecka, które dopiero buduje własne wyobrażenie świata. Tak wyglądałaby opinia Freuda6.

Siłą rzeczy oba stanowiska będą się przeplatać w tej pracy, gdyż ostateczne odrzucenie któregoś z nich byłoby bezpodstawne. Smok, którego hodujemy we własnej podświadomości to hybryda, na którą złożyć się musi z jednej strony forma – jungowsko wzorowana na kształtach drapieżników – z drugiej strony treść, czyli nasze freudowskie indywidualne lęki. Gdy czegoś się boimy, ten wewnętrzny smok rośnie w siłę, by ziać ogniem, rozpychając się skrzydłami w wyobraźni.

Strach jest głównym fundamentem, na którym człowiek wznieść mógł wyobrażenie smoka bliższe już dzisiejszym kanonom. Jednak fundament ten wypełniany był przez różne społeczności, różne światopoglądy, różne inspiracje. Różne społeczności bały się różnych rzeczy – swe wewnętrzne bestie różną karmiły paszą, zatem różne stwory z nich wyrosły. Dlatego tak wiele jest definicji smoka, tak jak i wiele rozsianych po całym globie różnorod­nych smoków jest obecnych w mitologiach, legendach, baśniach ludowych czy wreszcie lite­raturze. Ich wygląd i natura zależą w dużej mierze od epoki i od kultury, w których zostały wyobrażone – a każda z nich musiała po swojemu w coś wcielić strach7, tak jak i zobrazować czym jest czas, miłość czy życie... Argentyński pisarz Jorge Luis Borges tłumaczy to tak: „Nie umiemy zdefiniować smoka, tak jak nie umiemy zdefiniować wszechświata, ale jest coś w wizerunku smoka, co odpowiada ludzkiej wyobraźni i tłumaczy pojawienie się smoka pod różnymi szerokościami geograficznymi i w rozmaitych epokach. Jest to, jeśli można tak powiedzieć, potwór konieczny”8. Nic dziwnego zatem, że w jednych kulturach te niezwykłe stworzenia pochodzić będą z wody i ziemi, inne wiązać go będą z chmurami czy błyskawicą.



Jednakże zawsze smok będzie pewnym fantazmatem – warunkiem jego zaistnienia jest wyobraźnia. Sięgnąć nam zatem trzeba do romantyzmu – epoki, która wyobraźnię stawiała ponad wszystko, a bez tworzonych przez siebie fantazmatów nie mogłaby istnieć9. A tym, kto ze smokami zmagał się przez całe życie i przez całą niemalże twórczość, okazuje się Juliusz Słowacki10. Walka, jaką nieustannie prowadził w swej smoczej wyobraźni, dała mu nadzwy­czajne doświadczenie i wiedzę o ludzkim – czyli dotyczącym nas wszystkich – lęku.




  1   2   3   4   5


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna