Zdjęcia domowej roboty



Pobieranie 9,26 Kb.
Data01.03.2018
Rozmiar9,26 Kb.

Zdjęcia domowej roboty.

(pomysł zrealizowany przez 13 KDW „Wadery”)

Co nam potrzebne?
- wywoływacz

- utrwalacz

- woda

- co najmniej 2 pojemniki na chemikalia (tzw. kuwety ale mogą być inne najlepiej plastikowe naczynia)



- papier światłoczuły

- coś z czego zrobimy aparat fotograficzny (o czym zaraz)

- miejsce gdzie jest zupełnie ciemno

- czerwoną żarówkę – od biedy można zwykłą pomalować na czerwono



Jak to zrobić?!
Zaczynamy od zrobienia aparatu fotograficznego. Podam tylko jeden przykład, ale pomysłowość nie zna granic, więc można kombinować na różne sposoby. Potrzebne będzie pudełko po kliszy do aparatu (koniecznie czarne i z wieczkiem). Mniej więcej na środku wysokości pudełka robimy dziurkę, np. pół na pół centymetra, następnie z zewnętrznej strony zaklejamy tą dziurę (ja do tego używałem złotka od czekolady). Następnie używając igły, szpilki, agrafki czy czegoś podobnego, przekłuwamy złotko, oczywiście tam gdzie jest dziura, którą wcześniej wycięliśmy. Ważne jest, żeby otwór nie był zbyt duży i żeby był równy. Właśnie zrobiłeś swój własny aparat fotograficzny.
Co teraz?
W ciemni wycinasz odpowiedni kawałek papieru światłoczułego, taki żeby zmieścił się do aparatu (pamiętaj żeby włożyć go dobrą stroną – tą bardziej śliską). Papier kładziemy na przeciw naszego otworu, tak żeby go nie zasłaniać i zamykamy wieczko. Teraz nastąpi trudna i skomplikowana operacja – będzie trzeba zrobić spust do aparatu. Do tego celu złap w jedną rękę swój aparat, wybierz jeden palec, którym zasłonisz jedyny otwór, przez który może wejść światło i tak trzymaj.
Zdjęcia

Wcześniej należy wybrać obiekt fotografii. Może to być cokolwiek. Tutaj nie mogę dać żadnej złotej zasady, jak to zrobić, należy eksperymentować. Jedyne co mogę powiedzieć na ten temat, to: w zależności od ilości światła naświetlać kilkanaście sekund (czasem nawet kilkadziesiąt), z tego wynika, że obiekt powinien być raczej statyczny – sympatycznie wychodzą portrety, stosunkowo łatwo jest zrobić pejzaż. Zdjęcie robi się bardzo łatwo. Ustawiamy nasz aparacik (cały czas trzymając palec zakrywając otwór), tak żeby zrobić zdjęcie, dobrze żeby był o coś oparty, sama nasza ręka będzie bardzo drżeć podczas naświetlania. Odsłaniamy otworek, naświetlamy tyle ile trzeba i znowu zakrywamy otwór. Poczym biegniemy do ciemni licząc do trzech – to jest bardzo ważny element całego procesu tworzenia, należy pamiętać, że liczyć musimy głośno, tak żeby zdjęcie nas usłyszało.


Jak to wywołać?
W ciemni otwieramy nasze pudełeczko, wyciągamy papier i wrzucamy do pierwszego naczynia, w którym już czeka na nas wywoływacz. Warto zaopatrzyć się w jakieś szczypce lub pęsetę. Oglądamy co nam się zaczyna powoli pojawiać, uważając, żeby nie przesadzić i w odpowiednim momencie wyciągnąć zdjęcie, zanim zrobi się zbyt czarne. Za pierwszym razem może się nie udać, ale wszystko to tylko kwestia wprawy. Następnie przenosimy nasze zdjątko do drugiej kuwety gdzie pływa sobie już utrwalacz (wcześniej można na chwilę zanurzyć papier w zwykłej letniej wodzie), w tym utrwalaczu może się trochę dłużej moczyć zdjęcie, nic mu się tam nie stanie.
Na koniec
Tak właśnie przebiega cały proces, nie jest on skomplikowany, ale żeby zrobić kilka zdjęć trzeba poświęcić trochę czasu. Zabawa ta nie jest specjalnie droga, ale do darmowych nie należy. Ale wychodzi to tak, że trzeba się wykosztować na początku, potem wszystkie chemikalia, papier itd. używa się bardzo długo.

Powiem jeszcze, że zrobiliśmy coś takiego na obozie dla prawie 20 osób i zabawa była świetna. Ja sam zobaczyłem to wszystko, o czym teraz piszę na Wędrowniczej Watrze w Perkozie w roku 2003. Niestety nie pamiętam, kto mi to pokazał. Życzę miłej zabawy.



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna