Zawartość podręcznika



Pobieranie 1,66 Mb.
Strona1/25
Data30.06.2018
Rozmiar1,66 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   25

WPROWADZENIE
“śladami Ducha” – do wgłębienia się w tą książkę, tzn. współpracy z Bożym Duchem, który poprzez nią oddziałuje, zaproszony jest ten, kto pragnie głębszej więzi z Jezusem, kto chce nauczyć się chodzić drogami Ducha świętego. Szerokie ujęcie reguł rozeznania duchowego II tygodnia ćwiczeń św. Ignacego Loyoli, prowadzi bezpieczną drogą na wyborne pastwiska. Jest praktyczną pomocą dla każdego, kto przeżył pierwsze nawrócenie i chce iść dalej podejmując charyzmat służby w ścisłej współpracy z działaniem Ducha świętego.

Ten swoisty przewodnik po świecie Ducha jest także adresowany do tych, którym dane jest prowadzić innych w rejony większego dobra, miłości ofiarującej się na wzór naszego Mistrza i Pana (zob. ćD, 146, ....rozważanie o trzech stopniach pokory). Duszpasterze i uczniowie Chrystusa, ludzie, którzy odważnie pytają o coś więcej na drodze swej wiary, znajdą w tej książce, sprawdzone ślady Ducha Jezusa, by wzrastać w miłości i służbie.

Mam świadomość, że to nie wszystko, co można by było powiedzieć w materii rozeznawania i wybierania większego dobra. Dar tej książki, może pomóc ci pisać dalszą jej część swym własnym życiem. Książka jest otwarta na twoje życie, powinna więc zachodzić jakaś wymiana tego, co w niej znajdziesz, z całym bogactwem twych osobistych doświadczeń na drodze wiary. Pozwoli ci to pewniej chodzić śladami Ducha Jezusa, w zjednoczeniu serc. Drzwi zostały otwarte! Radość odkrywania Boga i Jego wezwań w każdej rzeczy, w każdym doświadczeniu codzienności, oto przestrzeń, która się nie kończy. Swe wypełnienie znajdzie w ostatecznej chwale zjednoczenia z Bogiem. W tej przestrzeni nie stawia się granic darowi, bo miłość ofiarna nie ma granic, nigdy nie ustaje, lecz szuka wciąż więcej, by trwać na wieki.

ZAWARTOść PODRęCZNIKA
1.Każdy rozdział składa się z dwóch części. W pierwszej z nich czytelnik znajdzie omówienie konkretnej reguły rozeznania duchowego, które omawiają poruszenia, jakie dokonują się w naszej duszy ze względu na większe dobro, uzewnętrzniając się potem w postaci myśli, decyzji i czynów, które wprowadzają nas pod sztandar Chrystusa.

2.Druga część, która zatytułowana jest “Odkrywaj ślady Ducha”, jest bardziej praktyczna. Składają się na nią trzy bloki.

A.Pierwszy stanowi tzw. świadectwo instruktażowe – jest ono zanalizowaniem w świetle omawianej w danym rozdziale reguły konkretnego doświadczenia na drodze wiary jakiejś osoby.

B.Drugi blok to świadectwa z pytaniami, testy i zadania, na które korzystający z Podręcznika winien odpowiedzieć samodzielnie.

C.Trzeci blok, to propozycje kontemplacji biblijnych, które są bezpośrednio związane z treścią danego rozdziału. Przez całą książkę towarzyszy nam także encyklika Jana Pawła II, Dominum et Vivificantem, dzięki której dziedzina, w którą jesteśmy wprowadzeni jest rzeczywiście wypłynięciem na głębię rozeznawania duchowego. Ponieważ korzystający z niej jest człowiekiem, który szuka czegoś więcej, stąd propozycja dodatkowych medytacji w oparciu o poszczególne fragmenty z tego wspaniałego listu o Duchu świętym.

3. W rozdziale X zawarte są odpowiedzi i rozwiązania testów.



ZASTOSOWANIE
1.Na przykład w pięciodniowej sesji: śladami Ducha, poświęconej wdrożeniu w sztukę rozeznania duchowego.

2.W osobistej formacji życia duchowego, w wersji codziennej. Podręcznik zawiera propozycje konkretnych zadań na 150 dni.

3.W osobistej formacji życia duchowego, w wersji tygodniowej. Podręcznik dostarcza propozycje konkretnych zadań na 150 tygodni.

4.Formacja dla grup modlitewnych i wspólnot

5.W osobistej modlitwie, indywidualnym studium i rozważaniu w dowolnej formie.

6.W szkole Ewangelizacji i Rozeznania Duchowego (dla tych, którzy przeżyli Seminarium życia w Duchu świętym, na bazie podręcznika życie w Duchu świętym, o. Józefa Kozłowskiego SJ, a także ćwiczenia duchowne, na podstawie książki “Zrodzeni w Chrystusie”, o. Józefa Kozłowskiego SJ), książka śladami Ducha stanowi integralną część względem podręcznika do drugiego tygodnia ćwiczeń: “Pod sztandarem Chrystusa” – i jest przez to kontynuacją formacji chodzenia w Duchu świętym, proponowanej przez naszą Szkołę.

7.Tym, którzy od wielu lat korzystają na drodze swojej wiary z ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli, książka “śladami Ducha” może dać nowe spojrzenie na życie wewnętrzne i bardzo praktyczne wdrożenie w sztukę opanowania rozeznawania duchowego w codziennym życiu.

8.Ze względu na bogactwo różnych zadań i testów, książka doskonale nadaje się do wykorzystania w różnego rodzaju konkursach, quizach także w audycjach radiowych.



JAK KORZYSTAć Z PODRęCZNIKA?
1.Przy wykorzystaniu książki w sesji, proponuję, by w dziennym programie były: Eucharystia, dwie konferencje dziennie, kontemplacja na bazie drugiego tygodnia ćwiczeń duchownych, rachunek sumienia, warsztaty praktyczne w grupach lub indywidualnie z zastosowaniem dramy, pantomimy i innych metod aktywizujących.

2.W formacji indywidualnej, w wersji dzień po dniu: Tutaj zasadą generalną powinien być brak pośpiechu! Chodzi o to, by zatrzymywać się tam, gdzie następuje udzielanie się Ducha Bożego mojemu sercu. Wykorzystuję zarówno treść z pierwszej części rozdziału, jak i konkretne propozycje zadań, ćwiczeń i kontemplacji z drugiej części danego rozdziału. Materiał można rozłożyć następująco:

-Jeden dzień można poświęcić na duchowe czytanie, do którego należy wykorzystać treść danego rozdziału.

-Kolejne dni to zadania i medytacje, których propozycje zawiera każdy rozdział.

-I wreszcie ostatni dzień z danego bloku, można poświęcić na rozwiązanie testów oraz udzielenie odpowiedzi na pytania do świadectw danego rozdziału.

3.W formacji indywidualnej, w wersji tygodniowej. Postępowanie analogiczne, jak wyżej.

4.W formacji dla grup modlitewnych i wspólnot. Podręcznik można wykorzystać, bądź na dniu skupienia, lub podczas kilkudniowego wyjazdu formacyjnego (np. sesja śladami Ducha).

5.Książka śladami Ducha, jest także przygotowana z myślą o formacji cyklicznej, w ramach cotygodniowego spotkania modlitewnego. Jest w niej propozycja wspaniałej drogi duchowej po śladach Ducha miłości dla całej grupy czy wspólnoty. Odpowiedzialni za prowadzenie tego rodzaju wspólnoty, przygotowują, na podstawie Podręcznika konferencje i wprowadzenia w kontemplacje i czy zadania indywidualne. Na następnym spotkaniu, w małych grupach zalecane jest dzielenie się owocami oraz przeprowadzenie warsztatów.

6.W osobistej modlitwie czy studium, można korzystać z Podręcznika w dowolny sposób, dobierając według własnego uznania materiał i treść.

ROZDZIAł I
PYTANIE O FUNDAMENT

(o jakości więzi z Jezusem)


W pierwszym rozdziale chcę postawić pytanie o fundament naszej relacji do Jezusa, która została nawiązana, kiedy Pan upomniał się o nasze życie, a my podjęliśmy łaskę nawrócenia, tzn. łaskę nowego życia. Spróbuję zwrócić uwagę, że wszelka luka pozostawiona w naszym nawróceniu, czyli przylgnięciu do Jezusa, będzie wykorzystana przez ducha złego, by zawrócić nas z drogi wzrastania w Duchu świętym.

Spojrzenie na fundament życia wewnętrznego od strony Reguł rozeznawania duchowego.


Albowiem jak przechadzka i bieg są ćwiczeniami cielesnymi, tak podobnie ćwiczeniami duchownymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowywania i usposobienia duszy do usunięcia wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu – do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy. (ćD, 1)
Boski i ludzki fundament
Duchowe działania takie, jak: rozeznawanie poruszeń duszy czy refleksja nad sobą zmierza do tego, aby uczeń Chrystusa przyjął do głębi łaskę wewnętrznej przemiany oraz dar osobistej współpracy z Duchem świętym w kształtowaniu swojego życia. Mamy kształtować swoje życie tak, by mieć życie! To życie napisane dużą literą oznacza Boże życie w nas, życie wspólne z Ojcem, Synem w Duchu świętym, życie, które nie podlega żadnej śmierci, jest potężniejsze niż ona, ono ma siłę i żar wiecznej miłości! Bóg jest obecny w każdym z nas! żyje w nas! To życie jest nam z miłością podarowane, abyśmy mieli je w sobie (zob. J 10,10)! Zbliżając się do człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, wychodzimy na spotkanie Boga ukrytego, na spotkanie Ducha, który daje życie, przeniknięte wiecznością, Bogiem, pięknem rozwiniętego człowieczeństwa, spełnioną miłością1. Jakże inne jest ono od życia, które proponuje zły duch, duch tego świata, to, co on nazywa życiem, okazuje się ciasnym egocentryzmem i śmiercią ducha ludzkiego.

Kiedy po swoim pierwszym nawróceniu spoglądamy nieco w przyszłość, to na samym wstępie można się spodziewać, że fundament naszej odnowionej wiary, naszego nawrócenia zostanie poddany próbom, ponieważ ten, który zaprzepaścił swoje życie, jako Anioł światłości, dąży do tego, by i nas wprowadzić w tę samą perspektywę. Trzeba nam więc bacznie obserwować siebie samych i roztropnie współpracować z Duchem, który czerpiąc ze źródła życia, udziela go nam. Jedynym fundamentem naszej wiary, życia duchowego jest osoba Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego (zob. 1 Kor 3,11). Jest On dany przez Ojca jako kamień węgielny, na którym Bóg razem z nami buduje nasze zbawienie i uświęcenie, tj. zjednoczenie z Bogiem (por. Ef 2,19-22). Bóg założył w nas fundament, który dla wszystkich jest ten sam! Kto chce mieć w sobie życie pochodzące od Boga samego, jest wezwany, aby pozwolić Duchowi świętemu wprowadzić się w tajemnicę Zmartwychwstałego2. Odnaleźć w sobie ukryte tchnienie Ducha świętego, który wprowadza ducha ludzkiego w wymiar nadprzyrodzony, i pójść za nim, oznacza zgodę na to, by Ojciec i Syn przez Ducha świętego uczynili we mnie swoje mieszkanie – oto nowość życia!3 Teraz człowiek musi zdecydować się na budowanie na tym właśnie fundamencie. I to “decydowanie”, nazywam fundamentem od strony człowieka. Składa się na niego określony stopień przylgnięcia do osoby Jezusa, zjednoczenia z Nim. Wyraża się miarą wytrwałości i otwarcia na działanie i współpracę z Duchem świętym. O jakości naszego fundamentu decyduje nasza wytrwałość i wielkoduszne poszukiwanie oraz podjęcie wszystkiego, do czego zachęca nas Bóg w łasce nawrócenia i usynowienia.


Stosując reguły rozeznania duchów charakterystyczne dla drugiego tygodnia ćwiczeń ignacjańskich, będziemy mogli zobaczyć z czego nasz fundament – nasze “tak” Chrystusowi został zbudowany. Czy mamy do czynienia ze stałością wewnętrzną i wyłącznym przylgnięciem do osoby Jezusa Chrystusa, czy rzeczywiście porzuciliśmy wszystko, uznając to za śmieci i biegniemy za Chrystusem, który nas całkowicie zdobył?4 Czy też mamy do czynienia w nas ze słomianym zapałem, który z byle powodu (np. względów ludzkich) gaśnie, ulegając miłości własnej, wycofuje się, i często kończy jako frustrat życiowy czy niedokończona budowla w poczuciu ludzkiego niespełnienia – “Tak nierozumni jesteście, że zacząwszy duchem, chcecie kończyć ciałem” (Ga 3,3).
Prawo wzrostu
Wielu z nas zanim nauczy się czerpać siły z pocieszenia:

– z chwil, kiedy udzielana jest nam stosowna łaska,

– kiedy doświadczamy obecności Pana na modlitwie,

– zanim nauczymy się z pokorą za to dziękować dobremu Ojcu, zawierzając Mu swoją niemoc, trzeba nam przejść przez wiele gorzkich strapień wynikających z własnych zaniedbań czy chełpliwości polegania na sobie.

Po okresach ożywienia, w miarę upływu czasu, szczególnie kiedy wokół nic się nie zmienia, kiedy piętrzą się przeciwności, a wszystko układa się nie po naszej myśli, wówczas otwartość nasza staje przed próbą wzrostu wiary. Zdarza się, że w takich momentach stajemy się bardziej powściągliwi i coraz bardziej zamknięci zarówno na innych, jak i na działanie Ducha świętego. Niepostrzeżenie maleje zażyłość obcowania z Jezusem na modlitwie – dlatego zaczynamy ją skracać lub opuszczać w ogóle, spotkanie ze Słowem Bożym staje się dla nas ciężkim, nie pociągającym zajęciem – więc nie troszczymy się o to, by wygospodarować w ciągu dnia radosnej chwili medytacji (oddajemy dar czasu bez walki); także udział we mszy św. nie przynosi nam, jak niegdyś duchowej radości i nasycenia – będąc na niej, czujemy, że uczestniczymy w niej tylko w sposób zewnętrzny, a nasze niezaangażowane, chłodne serce nie czerpiąc dla siebie pokarmu, bezdusznie spogląda na zegarek, jakby za chwilę, po wyjściu z kościoła miało wydarzyć się coś większego i lepszego niż to, co dokonuje się tu i teraz na ołtarzu. W naszej posłudze i obcowaniu z innymi pojawia się zniecierpliwienie, rozmowa, pozbawiona miłości braterskiej, przybiera charakter służbowej, wkrada się zdenerwowanie i gniew, łatwo wtedy o poróżnienie, stronniczość, wypowiadanie osądów i niezadowolenie. Człowiek nie może znaleźć dla siebie miejsca ukojenia, odpoczynku, zaczyna tracić równowagę wewnętrzną, gubić horyzont swego życia. Mgła duchowa ogarnia jego wnętrze.
Uwaga na jałowość!

(EROZJA)


To wszystko oznacza, że gdzieś pod pozorem dobra czy w jakiś inny sposób duch przewrotny ma do nas dojście i potrafi nas skutecznie zwodzić różnymi sugestiami czy pseudoracjami, które wydają się nam słuszne. Często tłumaczymy samych siebie: “Ja nie potrafię, to nie na moje siły, nie na moje zdrowie”. To prawda, że zdrowie mamy nie najlepsze i sprawy często nas przerastają, ale mimo wszystko możemy i powinniśmy trwać w zaufaniu wobec Ducha Bożego i nie zaniedbywać wezwań Miłości. To On nas uskrzydla, wzbudza nowy entuzjazm czy zapał, inspiruje, dodaje odwagi, usuwa wszelki smutek i zakłócenie czy podtrzymuje w wytrwaniu (zob. ćD, 329). On chce się nami posługiwać i On chce budować rozpoczęte dzieło świętości w nas, wzmacniając siły wewnętrznego człowieka (Ef 3,16-17). Chodzi o to, byśmy byli do dyspozycji Miłości w każdym czasie. 24 godziny na dobę otwarci na działanie Ducha świętego, gotowi w każdej chwili pójść za Jego wezwaniem!

Gdy w naszym życiu wewnętrznym, posłudze położymy choć na chwilę nadzieję w sobie samych, to wówczas, już po niewielkim czasie przekonamy się, jak jesteśmy słabi, bardzo szybko zabraknie nam sił, opadnie pierwotny entuzjazm, dobra wola ulegnie rozleniwieniu i ogarnie nas senność względem spraw Bożych i ludzkich. Wtedy tracimy czujność względem duchowych poruszeń, czas wypełniony jest jałowym działaniem, godziny wymykają się naszej kontroli, nawet jednej z nich nie potrafimy spędzić na modlitwie, dochować wierności łasce powołania, jak Apostołowie w Ogrodzie Oliwnym, jednej godziny w ciągu doby nie potrafimy przeżyć zgodnie z wolą Jezusa, a gdzie 23? (zob. Mt 26,40-41). Są to niebezpieczne okresy w naszym życiu duchowym, które jeśli zostaną przez nas przeoczone, spowodują erozję, niszczenie naszego fundamentu.


Niewidoczne “drobiazgi”
Spróbujmy zastanowić się nad przyczynami wycofywania się z otwartości, zamykania się we własnym, wyizolowanym świecie i gubienia entuzjazmu wiary.

Najczęstszą z przyczyn jest to, że nasza otwartość zostaje ograniczana przez coraz bardziej rozluźniającą się więź ze Słowem Bożym. Jest to bardzo subtelnie zaczynający się proces stępiania w nas słuchu na działanie Ducha świętego przez Słowo Boże: “Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: «Nie zatwardzajcie serc waszych jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie wasi przodkowie wystawiali na próbę i doświadczali Mię, choć dzieło moje widzieli»” (Ps 95,7d-9). Wewnętrzne zamykanie serca – takie na początku niewidoczne! Następuje w nas odrzucanie bardzo subtelnych natchnień Ducha Bożego, który wyraźnie dawał nam odczuć, co należy czynić w trosce o życie doczesne i wieczne. Idąc dalej, człowiek nie daje się pociągnąć ku smakowaniu rzeczy Bożych, spłyca swą modlitwę, lęka się wypłynąć na głębię i postawić odważne pytanie: jaka jest wola Boga względem mnie? Kolejny krok to zwolnienie się np. z osobistej refleksji nad Słowem Bożym, które jest w nas bardzo wewnętrzne i ukryte przed ludźmi. W tym momencie jest to równoznaczne z rezygnacją budowania na fundamencie, którym jest Jezus i Jego wola względem każdego dnia naszego życia.

święty Paweł mówi w 1 Liście do Koryntian: “Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień” (1 Kor 3,10-15).
Sekret współpracy
Ważne są tu dla naszego życia dwie sprawy.

O pierwszej już wspomniałem. Jako uczniowie Chrystusa nie szukamy i nie zakładamy własnych fundamentów – bo fundament już jest położony – to Jezus – On i tylko On jest jedynym Zbawicielem, dającym życie wieczne.

Po drugie, skoro Bóg położył fundament, to należy przyjąć, że jest On jednocześnie kimś, kto chce mieć jakiś zasadniczy udział w tej budowli. święty Paweł odkrywa, jaką rolę Bóg chce pełnić przy tym gmachu. Jest tym, który daje wzrost całej budowli: “Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” (1 Kor 3,6-7). Wynika z tego, że fundamentem naszego zbawienia i życia jest osoba Jezusa, a budowla wznosi się według łaski Bożej, która działa poprzez Słowo Boże i wierność natchnieniom Ducha Bożego, jak bowiem mówi ojciec Ignacy: Nie w naszej mocy jest zdobyć i zatrzymać pobożność, silną miłość, łzy, czy też inne pocieszenie duchowne, lecz to wszystko jest darem i łaską Boga, Pana naszego (ćD, 322). Jeśli tak się sprawy mają, że ani założenie fundamentu, ani mój wzrost nie zależą ode mnie, to cały mój wysiłek i praca sprowadza się do tego, abym nie przeszkadzał działaniom Ducha świętego zarówno swoją zbytnią aktywnością jak i biernością. Bym Go nie zasmucał, przeszkadzając swymi pomysłami lub opierając się Jego inspiracjom, ale z Nim wielkodusznie współpracował.
Dwa plany

Zdarza się, że ktoś buduje na dobrym fundamencie – Jezusie, ale według własnego planu, a nie według wewnętrznego zasłuchania w Słowo Boże i natchnienia Ducha Zbawiciela. Do takich ludzi są skierowane słowa Jezusa: “Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?»” (Mt 7, 21-23). “Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie!», a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki” (Łk 6, 46-49). Może komuś wydawać się, że buduje na Jezusie, powołuje się bowiem na Niego, lecz to, co robi, wrażając swój własny plan, jest w rzeczywistości dalekie od woli Ojca, który jest w niebie. Wewnętrzne motywacje takiego człowieka nie liczą się z natchnieniami Ducha Jezusa Chrystusa, obcy mu jest także duch służby, miłości, pokoju, dar z siebie. Za to bardzo bliskie jest zabieganie o siebie i swoje interesy, akceptację, uznanie, własną chwałę. Nie cofa się nawet przed wykorzystaniem do tych celów osoby Jezusa Chrystusa, Ewangelii czy wspólnoty Kościoła.

Jeżeli ktoś na fundamencie, którym jest Jezus, buduje ze słomy, ze srebra, z drogich kamieni, z drewna lub trawy, może liczyć się z tym, że jego budowla okaże się nietrwała wobec przemijania wszelkich postaci tego świata (zob. 1 J 2,17), np. dobra opinia, sława, kariera, majętności, które ktoś z takim mozołem, za wszelką cenę zdobywał, któregoś dnia niespodziewanie runą. Powstaje wówczas pytanie: dlaczego tak się stało, czemu Bóg dopuszcza takie rzeczy? Bóg jako kochający Ojciec, widząc rozbieżność w budowaniu z Chrystusem, upomina się o świętość swego ucznia. Duch Boży będzie chciał wprowadzić takiego człowieka na drogę Jezusa, drogę autentyczności i prawdy. Wcześniej czy później jawne się stanie dzieło każdego. Odsłoni je dzień Pański. Okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest (por. 1 Kor 3,12-15). Kiedy przyjdzie moment dania świadectwa, zrobienia czegoś czy podjęcia służby w sposób wyraźnie bezinteresowny, okaże się wtedy kim naprawdę jesteśmy i jaki jest fundament naszego życia.

Wszelkie luki czy braki w przyjmowaniu i budowaniu życia według Ducha Chrystusowego, stają się bardzo widoczne w naszym odniesieniu do innych osób, w naszych codziennych relacjach i spotkaniach. Miara otwartości na drugiego człowieka, jest miarą otwartości na Jezusa i Jego wolę. Zobacz, jak wyglądają twoje relacje, rozmowy z innymi, spotkania? Czy za nimi nie ukrywają się owe szczeliny twego fundamentu, niezauważanie natchnień Ducha świętego? Czy np. kłótnia nie jest znakiem, że osłabła twoja wierność Słowu Bożemu, modlitwie?

Widzisz zatem, że twoja wiara i zaufanie do Jezusa Chrystusa zostaną poddane próbie. Może to stać się nie wprost, tzn. nikt nie będzie atakował twojej relacji do Jezusa, ale może być poddane próbie twoje powołanie, modlitwa, zaangażowanie społeczne, twoja cierpliwość względem bliźniego. Próba może przybrać postać myśli czy podających w wątpliwość sądów z zewnątrz typu: “twoje zaangażowanie jest udawaniem”, lub wewnętrznego: “moje zaangażowanie nie jest nikomu potrzebne”. Będzie to także próba twej pokory: “to, co robię jest niezbędne, nie do zastąpienia” itp.

W pierwszym wypadku duchowi złemu chodzi o pomniejszenie w tobie nadziei, zgaszenie wiary i zaufania. W drugim, chce on rozpalić w tobie miłość własną i pychę, byś szukał chwały dla własnego imienia. Czy odnajdujesz tego typu myśli i sądy w sobie?

Weź pod uwagę, że to przede wszystkim w tobie samym są zakłócenia, które będą przeciwne temu, byś znalazł to, czego potrzebuje wewnętrzny człowiek, byś nie odpowiedział na pytanie: jak masz lepiej służyć Chrystusowi w drugim człowieku?

Wszystkie te zamącenia w duszy będzie powodował nieprzyjaciel natury ludzkiej w tym celu, abyś był mniej określony przed Bogiem, mniej określony przed sobą, mniej świadom swego posłannictwa i tożsamości własnej drogi. Ta próba wiary będzie towarzyszyć ci aż do momentu, kiedy Bóg ukształtuje w tobie czyste serce. Jeśli z Nim będziesz budował, sam Bóg będzie dawcą pocieszenia i tym, który usuwa z duszy wiernej wszelki smutek i zakłócenie, które wprowadza do niej nieprzyjaciel (ćD, 329).


ODKRYWAJ śLADY DUCHA

świadectwo instruktażowe
W roku między trzecim i czwartym tygodniem ćwiczeń duchownych, coś zaczęło się zmieniać w moim życiu duchowym. Uprzednia gorliwość w modlitwie i chęć służenia innym powoli zaczęły słabnąć.
– Mamy tu dwa charakterystyczne elementy życia wewnętrznego osoby, która przechodzi od dobrego do lepszego: gorliwą modlitwę i chęć służenia innym. Gorliwa modlitwa mówi o tym, że osoba przylgnęła do Chrystusa; chęć służenia natomiast potwierdza otwartość na działanie Ducha świętego, skłaniającego do miłości bliźniego. Nie możemy jeszcze w tym momencie za wiele powiedzieć o jakości fundamentu.
Często chorowałam i ulegałam pokusie częściowego “odpuszczania” sobie modlitw i posługi, bo przecież choroba to siła wyższa i mogę być mniej aktywna. Ograniczyłam nawet modlitwę w intencji nawrócenia syna. Myślałam sobie: “Po wyzdrowieniu, wznowię gorliwość – a syn i tak się nie nawraca”. Zaczęłam także unikać spotkań ze wspólnotą, bo nie chciałam zniechęcać innych atakami kaszlu.
– Tutaj już reguły rozeznawania z całą wyrazistością pokazują zakręty duchowej śmierci. Najpierw Reguła 5 (ćD, 333), myśl o: “odpuszczenia” sobie modlitwy z powodu choroby rodzi kolejną, bardzo perfidną myśl i czyn: zaniechanie modlitwy za swego syna, bo: “I tak się nie nawraca”. Myśli choć z początku mogły wydawać się usprawiedliwione chorobą, przynoszą jednak niepokojące owoce: zaniechanie modlitwy i rezygnację z modlitewnych spotkań wspólnoty. Nieprzyjaciel ludzkiego zbawienia “zaciera ręce”. Osoba ulega mu, jak małe, naiwne dziecko. Anioł zły dostraja się do duszy (ćD, 332), Reguła 4: tak, tak choroba siła wyższa, możesz “odpuścić” sobie modlitwę. Zły duch podsuwa następnie myśl pozornie pobożną i świętą: “Po wyzdrowieniu, wznowię gorliwość” i prowadzi niepostrzeżenie do swoich celów: rezygnacja z modlitwy i spotkań. To mu jednak nie wystarcza, jak przekonamy się dalej.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   25


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna