Zapis przebiegu spotkania



Pobieranie 211,76 Kb.
Strona1/4
Data22.11.2017
Rozmiar211,76 Kb.
  1   2   3   4



Zapis przebiegu konferencji bankowej z 16 stycznia 2007 r.



Zapis przebiegu konferencji
Banki w polskiej gospodarce”
z 16 stycznia 2007 r.

.
Pani prof. E. Mączyńska

Dzień dobry Państwu. Witam państwa w naszych skromnych progach. Ja się nazywam Elżbieta Mączyńska. Jestem od niedawna prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Dzisiaj będziemy mówić o bankach w polskiej gospodarce. Współorganizatorami tego seminarium są poza ZK PTE dwie ważne instytucje, ZBP i OW PTE. Reprezentują je Pan Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes ZBP oraz Pan dr Jerzy Małkowski - Prezes Oddziału Warszawskiego Polskiego Towa­rzystwa Ekonomicznego. Oczywiście to seminarium nie mogło by się odbyć - bez naszych znakomitych ekspertów, autorów referatów - Pana Prezesa Pietraszkiewicza, Pana Prezesa Grzegorza Wójtowicza, doradcę prezesa NBP oraz Pana Prezesa Krzysztofa Kalickiego, Prezesa Zarządu Deutsche Bank Polska S.A.



Proszę Państwa, dzisiaj będziemy mówić o zagadnieniach, które z wielu względów stały się obecnie niesłychanie newralgiczne. Obecnie, będziemy dyskutować o systemie bankowym. Jeżeli uznać, że pieniądz a tym samym i system bankowy stanowi krwioobieg gospodarki, to podobnie jak w ludzkim organizmie, gdy ciśnienie, krwioobieg szwankuje, to i cały organizm źle funkcjonuje. Żyjemy w burzliwych czasach, zaszła wielka zmiana w Narodowym Banku Polskim, jest wiele obaw, wiele niepewności, wiele znaków zapytania. Wypada mieć nadzieję, że zmiany potoczą się w takim kierunku, który umożliwi harmonijny rozwój gospodarki, a złotówka będzie tak mocna jak obecnie. Ze swej strony sądzę, że Pan Prezes Balcerowicz, pan prof. Balcerowicz zostawia po sobie tak mocny, silny organizm, jakim jest NBP, ze nie podda się słabościom. Im silniejszy bowiem organizm, tym trudniej ulega chorobom. Wobec tego jednak mam nadzieję, że choroba nie dotknie Narodowego Banku Polskiego, a jeżeli nawet by dotknęła, to szybko sobie ten silny organizm z chorobą poradzi.

Proszę Państwa, ponieważ niektórzy z Państwa są u nas po raz pierwszy, może kilka słów o miejscu w którym się znajdujemy. To jest kamienica w której znajduje się biuro i sale konferencyjne ZK PTE. Kamienica jest własnością ZK PTE. Mamy tutaj sale, w których odbywają się właśnie tego typu spotkania. Po zakończeniu obrad zapraszamy Państwa do Sali Portretowej, gdzie państwo będą mogli się przyjrzeć malarskim portretom założycieli i byłych prezesów Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Chciałam ponadto zwrócić Państwa uwagę na naszą stronę internetową, która obecnie jest prezentowana na ekranie. Na tej stronie internetowej znajdą Państwo informacje o wszystkich ważnych wydarzeniach w PTE. Odbywa się to bowiem cały szereg konferencji, seminariów. Już dzisiaj zapraszam państwa na seminarium najbliższy czwartek, na temat ekonomii instytucjonalnej, czyli stosunkowo nowego nurtu w teorii ekonomicznej, nurtu niesłychanie ważnego dla praktyki gospodarczej. Serdecznie państwa zapraszam, zapewniam, że dyskusja będzie na wysokim poziomie. Chciałam też Państwa zainteresować naszym projektem pt. „Czwartki u Ekonomistów”. W zeszłym roku w ramach tego projektu odbyło się sześć spotkań. W tym roku planujemy co najmniej 10 dyskusji, poprzedzających debatę kongresową. Kongres Ekonomistów Polskich odbędzie się 29 i 30 listopada br. Już dziś zapraszam Państwa do udziału w tym ważnym wydarzeniu. Dzisiejszą dyskusję także traktujemy jako dyskusję przedkongresową, dyskusję, która ma nam pozwolić lepiej przygotować debatę kongresową. Kongres zapowiada się interesująco. Dotyczyć będzie czynników, które kształtują, warunkują dynamizację gospodarki i zrównoważony rozwój. Chcemy zacząć debatę kongresowa od pytania o ocenę transformacji. O ocenę taką poprosimy premierów i wicepremierów rządu. Już m.in. zapowiedział swój udział Pan Prof. Marek Belka. Jestem w trakcie rozmów, m.in. z Panem Prof. Leszkiem Balcerowiczem. Mam nadzieję że będziemy mogli liczyć - jeśli nie na obecność (ze względu na planowany wyjazd zagraniczny) to przynajmniej na tekst referatu pana prof. Balcerowicza. Kongres zapowiada się rzeczywiście interesująco. Pozwolą państwo, że ja teraz powiem parę słów o Kongresie. Traktuję Kongres jako ważne forum, forum, umożliwiające nie tylko rzetelną debatę o najważniejszych kwestiach ekonomicznych w kraju, ale także forum sprzyjające przeciwdziałaniu rozbiciu środowiska ekonomicznego. Skoro obecnie funkcjonują w tym środowisku dwa towarzystwa: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne i Towarzystwo Ekonomistów Polskich, to z pewnością warto wspólnie dyskutować. Przyczyny tego, że doszło do rozbicia środowiska ekonomicznego były złożone , ale przede wszystkim wynikały z totalnej niezgody części ekonomistów na poglądy innych ekonomistów. Moim zdaniem, te podziały doprowadziły do tego, że się przykleja niesłusznie określone etykiety jednym i drugim. Dlatego też spotkałam z panem prof. Winieckim, prezesem Towarzystwa Ekonomistów Polskich i mam nadzieję, że dojdzie do współpracy. „Ekumenizm” byłby tu moi zdaniem bardzo celowy. Niestety współcześnie nader często mamy do czynienia z cywilizacją kłótni. Cywilizacja kłótni sprawia, że gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci traci. Wobec tego ja na tyle, na ile będę mogła, będę się starała o to, żeby przynajmniej środowisko ekonomistów nie kłóciło się, tylko konstruktywnie dyskutowało. Mam nadzieję, że nasza debata dzisiejsza też będzie miała konstruktywny charakter, czego Państwu i sobie życzę. Dziękuję bardzo.

Pan Krzysztof Pietraszkiewicz

Dzień dobry państwu. Chciałem bardzo serdecznie pani profesor podziękować i panu prezesowi Małkowskiemu za taką możliwość spotkania i podyskutowania o kondycji sektora bankowego. Tym bardziej, że jest to jedno z wydarzeń przygotowujących do Kongresu Ekonomistów i część z tych informacji i jakiś wniosków będzie można po prostu zaprezentować później, myślę, że te cele, które sobie postawiliśmy zostaną osiągnięte.

Proszę państwa, jesteśmy w gronie, w którym naprawdę moje wystąpienie może być szokujące w tak znakomitym gronie specjalistów, wybitnych uczonych, analityków, byłych ministrów, prezesów banku centralnego, członków Rady Polityki Pieniężnej, ale pozwólcie, że będzie to pogląd pokazujący co się w tych kilkunastu latach bankowości polskiej stało, gdzie jesteśmy i czy niektóre zarzuty, niektóre opinie o sektorze bankowym są prawdziwe. Pozwólcie państwo w związku z tym na pewien taki przegląd i później pakiet pewnych konkluzji, opinii, sugestii.

Proszę państwa, pragnę przypomnieć. Po pierwsze, gdzie byliśmy w roku 90. Warto tylko pamiętać jak wyglądał poziom inflacji i jak przebiegał proces dezinflacji, bez wchodzenia w szczegóły. Chciałbym pokazać jeszcze, przybliżyć jak wyglądały warunki działania sektora bankowego patrząc na to w trochę innej perspektywie. Tu pokazujemy stopy procentowe banku centralnego od 1993 do 2006 r. Chciałbym pokazać na kolejnym slajdzie, tylko przypomnieć, iż jeszcze w roku 2000, udział systemu bankowego w aktywach polskiej gospodarki to blisko 90 proc., by na koniec 2005 spadł ten udział do 71 proc. Ale oczywiście w kreowaniu rynku kapitałowego sektor bankowy odgrywał i  odgrywa nadal kluczową rolę, to sobie trzeba jasno powiedzieć. Liczba placówek bankowych proszę państwa w całym tym okresie minionych lat jak widać, jest w miarę stabilna. Dzisiaj można szacować, że jest to ok. 12,5, 13 tys. placówek bankowych, ale wzrosła ilość kanałów, nowych kanałów dystrybucji o czym będzie później. Liczba osób zatrudnionych w  polskiej bankowości, to ponad 156,5 tys. osób, z tego 127 tys., a blisko właściwie 128 tysięcy w bankowości komercyjnej. I tu niespodzianka, bo nie wszyscy te informacje mogą wiedzieć. 69  proc. osób z wyższym wykształceniem, przeciętna wieku


- 36 lat w bankach komercyjnych. Wśród 28,5 tys. zatrudnionych bankowości spółdzielczej, przeciętna wieku - 41, poziom wykształcenia ok. 36 proc. posiada wyższe wykształcenie, ale banki spółdzielcza to jest pewna specyfika i muszę powiedzieć, że trwa ogromna praca edukacyjna w ostatnich latach i to jest bardzo ważne.

Proszę państwa, co się działo w funduszach własnych polskiego sektora bankowego. Będę do tego wielokrotnie nawiązywał. 93 r. - 3 mld 394 mln funduszy własnych. Na marginesie, obecnie sam sektor banków spółdzielczych, to są fundusze własne ok. 3,5 mld zł. Czyli cały sektor bankowy w 93 r. to dzisiejszy z punktu widzenia funduszy własnych sektor banków spółdzielczych, które obejmują przeciętnie od 8 do 10,5 proc. udziału w rynku, w  zależności od tego, czy mówimy o depozytach, czy o aktywach.



Proszę państwa, tylko dla przypomnienia. Dane Ministerstwa Finansów, koniec listopada 2006 r. udział sektora bankowego w finansowaniu zadłużenia skarbu państwa. Proszę zobaczyć, tutaj specjalnie pokazujemy, ponieważ wielokrotnie zarzucano, że banki komercyjnie głównie nabywają papiery wartościowe skarbu państwa, itd. unikają kredytowania, pokazujemy, że ta sytuacja wygląda inaczej. Na kolejnym slajdzie chciałbym pokazać, w jaki sposób następuje finansowanie zadłużenia skarbu państwa, być może to jest bardziej widoczne, aniżeli na tym poprzednim wykresie. W każdym razie sektor bankowy może od czasu do czasu rzeczywiście był bardziej zaangażowany w finansowanie skarbu państwa, ale wydaje się, że bardzo mocno zbliżył się do typowej sytuacji na rynku europejskim. Ale chcemy pokazać jeszcze inne slajdy, myślę, że ciekawe. To jest zaangażowanie inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych w sektor bankowy. Na tym pierwszym slajdzie pokazujemy (ten żółty kolor), tj. ogólnie sektor finansowy, banki, ubezpieczenia, finanse. I proszę zobaczyć teraz, na tym kolejnym zestawieniu. Otóż, okazuje się, że, (przypomnę, ponad 60 proc. polskiego sektora bankowego to jest sektor notowany na giełdzie), inwestorami w tym sektorze, (13 proc.) aktywów otwartych funduszy emerytalnych, to są papiery wartościowe banków. Dlatego my bardzo często zadajemy pytanie, czy rzeczywiście kiedy mówi się, że sektor bankowy w Polsce jest zbyt drapieżny, zbyt efektywny, że wzbogaca się kosztem społeczeństwa, itd. to rzeczywiście chcemy w ten sposób udzielić odpowiedzi na pytania, że może dobrze by było, żeby otwarte fundusze emerytalne, dla których jest to bardzo poważny i bardzo atrakcyjny obszar inwestycyjny mogły łatwo z tego zrezygnować? Na marginesie chciałbym pokazać jeszcze jeden ciekawy slajd. Warto pamiętać w jakich warunkach działały rządy w różnych okresach i podejmowały decyzje o tym, czy prywatyzować, czy komercjalizować, czy też nie polski sektor bankowy. Tutaj poprosiłem kolegów, żeby zrobili zestawienie ile w poszczególnych latach było strajków i ile tysięcy osób brało w nich udział. Co stałoby się gdyby któryś rząd postanowił dokapitalizować sektor bankowy? Będę o tym, o brakach w kapitale mówił. W każdym razie przechodzę w tej chwili pokazując jak wygląda na koniec 2005 r. udział inwestorów zagranicznych w aktywach sektora bankowego. Widać, że blisko 59 proc. to są banki z krajów Unii Europejskiej. 11,1 spoza i widać dość poważną i chyba dobrze ułożoną dywersyfikację w tamtym okresie polskiego sektora bankowego. Na kolejnym slajdzie pokazuję brak, niedokapitalizowanie banków i jednocześnie udział kapitału zagranicznego. Ale tutaj niestety nie zmieściły się dane za, 94 i 93 rok. W 1993 r. niedokapitalizowanie banków przekraczało 57 proc. Czyli biorąc pod uwagę wymogi ostrożnościowe, zasady tworzenia rezerw na kredyty nieregularne, tyle brakowało nam procentowo kapitałów w polskim sektorze bankowym. I wówczas, dlatego pokazałem te strajki w jakim okresie to się odbywało, jednocześnie z brakami funduszy własnych w kapitałach także, oczywiście podstawowych polskiego sektora bankowego.

Udział inwestorów zagranicznych w całej Europie. Proszę zauważyć, że Polska w roku 2005 tj. ok. 70 proc., ale mamy przynajmniej przed sobą kilka banków bardzo istotne nas wyprzedzających i jesteśmy w towarzystwie właściwie takich krajów jak Finlandia, Węgry, można powiedzieć Łotwa. Zresztą niektóre kraje bardzo mocno otworzyły drzwi dla inwestorów zagranicznych. W przypadku chyba Łotwy jest to znacznie wyższy dzisiaj wskaźnik. Chciałbym udzielić odpowiedzi na pytanie, czy polskie banki są rentowne i jednocześnie przypomnieć w jakich warunkach przyszło polskim bankom działać. I tutaj dwa slajdy. Pierwszy, to są programy naprawcze, o których warto pamiętać. Ja sięgnąłem tylko do okresu 2000-2005 r. Proszę zauważyć, że w samych bankach komercyjnych jeszcze w roku 2000 - 18 banków na 73 realizowało programy naprawcze. W roku ubiegłym mieliśmy właściwie już znakomitą sytuację. 2006 r. rok tu jest nie pokazany, ale tak naprawdę mamy dwa, trzy banki, które realizują programy naprawcze i nie stanowi to jakiegoś zagrożenia dla sektora. Znakomicie poprawiła się sytuacja w bankach spółdzielczych. Jeszcze w roku 2000 - 114 programów naprawczych, po to by w roku ubiegłym rzeczywiście były to pojedyncze banki. Jakość portfela kredytowego w tym całym okresie od 1993 r. Proszę państwa, ponad 30 proc. kredytów zagrożonych, później mamy spadek w 97 r. do 10,2 po to, żeby w roku 2001, 2002, 2003, znowu wejść na poziom ponad 20 proc. Poziom kredytów zagrożonych tego pułapu tj. naprawdę najczęściej dwu, trzykrotnie więcej, niż akceptowany pułap w Europie, tj. poziom właściwie wymagający pewnych interwencji i skoordynowanych działań nadzorczych. Stąd programy naprawcze, stąd konsolidacje, stąd przejęcia, szczególnie w bankowości spółdzielczej.

Proszę państwa. W całym okresie 1993-2006 warto spojrzeć na wyniki finansowe netto i wysokość podatku dochodowego. I tutaj niespodzianka, szczególnie w roku 1993, 1994, kiedy mamy do czynienia z sytuacją, iż wynik finansowy netto jest ujemny, lub bardzo niski, natomiast bardzo wysokie opodatkowanie, o czym zaraz za chwilę. Chciałbym pokazać na kolejnym slajdzie jak w tym całym okresie wyglądało, jak wyglądała nominalna stopa podatku dochodowego, to jest ten niebieski słupek i bordowy - jak wyglądało efektywne opodatkowanie sektora bankowego. 1993 r. ponad 130 proc. podatek dochodowy, 1994 r. ponad 111. I mamy identyczną sytuację. 1998 i 1999 rok, potem 2002 i 2003. Z czego wynika taka relacja? Ona się nadal utrzymuje, tu się nic nie zmieniło, to jest system opodatkowania, uznawania za koszty uzyskania przychodów rezerw celowych tworzonych na kredyty w sytuacjach nieregularnych. Mamy w Polsce najgorszy system opodatkowania sektora bankowego w całej Unii Europejskiej. W tej sprawie przedłożyliśmy stosowny raport na ręce ministra finansów. Naprawdę to jest sprawa, która musi się zmienić, ona powoduje bowiem, że wpływa w niektórych przypadkach bardzo negatywnie na apetyt na ryzyko w bankach i właściwie może powodować, że w sytuacjach kiedy gospodarka oczekiwałaby pewnej elastyczności, sektor bankowy w taki sposób działać nie może. Dlatego też proszę państwa, w całym tym okresie widząc tę sytuację z opodatkowaniem szukaliśmy i wnosiliśmy o budowanie instytucji w Polsce, które by były gotowe dzielić się z bankami, szczególnie w sytuacjach trudniejszych czy wątpliwych, z punktu widzenia kredytowego - ryzykiem. Stąd opowiadaliśmy się za budowaniem funduszy pożyczkowych, funduszy poręczeniowo-gwarancyjnych i stąd z taką determinacją w roku zawieraliśmy porozumienie z rządem i z Narodowym Bankiem Polskim, iż banki wyłożą m.in. na fundusz poręczeń unijnych połączony z Krajowym Funduszem Poręczeń Kredytowych w Banku Gospodarstwa Krajowego kwotę 934 mln zł. Tyle zresztą pieniędzy właściwie uzbieraliśmy, jesteśmy z tego dumni, pokazaliśmy, że właśnie tego typu instytucje dzielące się ryzykiem z nami powinny powstawać.

Pokazujemy na tym kolejnym slajdzie opodatkowanie sektora bankowego i podatek dochodowy zapłacony przez podatników rozliczających się według CIT-u 8 i banki. Nie ma wątpliwości, że proszę państwa banki na kolejnym slajdzie będzie to bardzo widoczne, są największym podatnikiem podatku dochodowego. Proszę rzucić okiem, to jest chyba bardziej czytelne względem innych branż, ponad 18 proc. podatku dochodowego ,dane ze stycznia za „Rzeczpospolitą”, płacił sektor bankowy.

A oto proszę państwa kolejna sprawa, mówię o warunkach działania sektora bankowego. Utracone dochody banków z tytułu stosowania bardzo wysokiej i do roku 2005 r. nieoprocentowanej rezerwy obowiązkowej. To był stały bój, zresztą mówiło się żartobliwie, że jak rezerwy obowiązkowe zostaną obniżone i oprocentowane, to przestanie istnieć Związek Banków Polskich, bo to była stała walka, jaką prowadziliśmy od początku właściwie transformacji. Otóż proszę państwa bez liczenia wartości pieniądza w czasie, utracone dochody banków z tytułu stosowania nieoprocentowanej rezerwy obowiązkowej w pokazanym okresie wynoszą ponad 28 mld zł. Chcielibyśmy pokazać także wysokość wpłat na bankowy fundusz gwarancyjny, szczególnie na fundusz pomocowy. Proszę zauważyć, że znowu nie licząc wartości pieniądza w czasie, sektor bankowy odprowadził do BFG kilka miliardów złotych. Cieszymy się, że mamy stabilny fundusz, ale przecież środków nie przyniósł święty Mikołaj, to klienci banków, to banki wpłaciły środki na ten fundusz, aby stabilizować bezpieczeństwo sektora bankowego. Łącznie jest to kwota ponad, znowu bez liczenia wartości zmiany pieniądza w czasie, ok. 2,5 mld zł. Proszę państwa, zyskowność banków w latach 2000-2005 według zwrotu z aktywów, zwrotu z kapitału, sytuuje nas na dobrym w ostatnich latach, czy też na bardzo dobrym miejscu wśród krajów Unii Europejskiej, o tym będzie za chwilę, ale specjalnie pokazuje rok 2001, 2002 i 2003 także, żeby pokazać jak poziom kredytów zagrożonych, jak również stagnacja w gospodarce, pewne wyhamowanie gospodarki przełożyło się na wyniki sektora bankowego i na efektywność sektora bankowego. Zresztą to był okres największej powiedziałbym, najbardziej dramatycznej chyba restrukturyzacji w sektorze bankowym poza tą, która miała miejsce na początku lat 90. Dlaczego? Ponieważ proszę państwa, my byliśmy w sytuacji ogromnych nakładów inwestycyjnych na modernizację i to był okres obniżenia zatrudnienia w sektorze bankowym o ok. 30 tys. osób. Czyli sektor bankowy nie tylko powiedział wobec gospodarki - jeśli macie potrzebę transformacji to musicie dokonać bardzo mocnych czasami cięć, trudnych wyborów, także dokonał tych wyborów samodzielnie.

Zwrot z aktywów, zwrot z kapitału w krajach Unii Europejskiej pokazuje ten slajd, niestety to jest tylko 2004 r. ale w 2005 i 2006 r. nie powinny nastąpić żadne znaczące odchylenia. Proszę zauważyć, że sektor bankowy Polski plasuje się tutaj w czołówce krajów europejskich.

Relacje kosztów do przychodów w krajach Unii Europejskiej i na tym tle Polska. Polska sytuuje się w bardzo dobrym miejscu. Chcę powiedzieć, że to szczególnie banki komercyjne osiągają coraz lepsze relacje i chyba ten trend ma szansę się utrzymać pomimo wzrostu liczby placówek, pomimo wzrostu zatrudnienia. Po prostu gospodarka rozwija się bardzo dobrze i sektor bankowy z tego korzysta. Pokazuję w związku z tym 2005 r. Szczególnie zwracam uwagę, banki komercyjne, utrzymujący się trend od 2003 i stabilizacja, właściwie lekki spadek w 2006 r. to już mogę antycypując powiedzieć, jeśli chodzi także o banki spółdzielcze.

Proszę państwa. Stawiany był zarzut, że w Polsce mamy do czynienia z nadmierną koncentracją w związku z tym później ma to negatywne przełożenie na ceny. Pragnę zwrócić uwagę, iż na koniec 2004 r. w krajach Unii Europejskiej pięć największych banków przeciętnie obejmowało ok. 59 proc. sektora bankowego. W Polsce było wówczas 49%, po połączeniu nawet BPH i Pekao S.A. ten wskaźnik wzrośnie do ok. 53 proc. Nie będzie to tak dramatycznego wzrostu.

Jeśli mogę jeszcze wskazać na potencjał wzrostu i obszaru szczególnej aktywności sektora bankowego. Proszę zauważyć, że w Unii Europejskiej zadłużenie gospodarstw domowych w relacji do PKB to jest blisko 50 proc., w Polsce w 2004 było to ok. 14,5. Chcę od razu poinformować - 2006 r. tj. ponad 18,5 punktu procentowego, a więc widzimy, że banki wykorzystują tę wielką szansę współpracy z gospodarstwami domowymi.

Czy polskie banki są pazerne, czy właśnie nadmiernie łupią klientów? Chciałbym przypomnieć, inflacja, stopy procentowe banku centralnego oraz marże odsetkowe w latach 1997-2006. Widać wyraźnie utrzymującą się tendencję spadkową, ale też trzeba powiedzieć co na to rzutuje. Ja przepraszam, że niektórych z państwa tylko zdenerwuję. Tych, którzy tu mogliby stać i prowadzić wielogodzinne wykłady na temat kształtowania marży, ale proszę państwa, poziom ryzyka w prowadzonej działalności biznesowej w polskich warunkach naprawdę jest wyższy niż w wielu innych krajach europejskich. To są ryzyka prawne, to jest brak dostępu do informacji gospodarczej, to jest bardzo wiele nieprawidłowości w sprawozdawczości, podmiotach kredytowanych, to jest brak historii kredytowej, tj. bardzo często brak także zabezpieczeń. Ale, przypomnę, także konieczność stałego budowania funduszy własnych polskiego sektora bankowego. Polski sektor bankowy, jeśli porównamy fundusze własne do PKB, naprawdę jest o wiele słabszy, nie tylko do tych najbardziej zaawansowanych krajów Unii Europejskiej, ale także w stosunku do Węgier, do Czech i do niektórych innych krajów przystępujących w tym samym czasie do Unii Europejskiej.

Proszą państwa, wracam do koncentracji sektora bankowego a ceny usług. Otóż, chciałbym zaprezentować porównanie wykonane przez firmę Ernst&Young nie na nasze zlecenie, to są ich ogólne badania. Proszę zauważyć, że pod względem koncentracji, współczynnik koncentracji sektora bankowego w Polsce plasuje się w całkiem niezłym towarzystwie i oto najbardziej zdekoncentrowane systemy bankowe w Europie, czy uznawane za najbardziej zdekoncentrowane Włochy i Niemcy i widać, że ceny usług bankowych typowego koszyka bankowego porównywalnego w tamtych krajach są ok. 2-, 2,5-krotnie wyższe. W związku z tym teza jaką wyprowadziła firma, ja pokazuję jeden ze slajdów niejako konkludujący, iż nie można powiedzieć, że istnieje prosta korelacja pomiędzy koncentracją i cenami. Natomiast z moich prywatnych obserwacji mogę powiedzieć tak. Są obszary bankowości, które muszą być skoncentrowane, to jest np. system płatniczo-rozliczeniowy i to jest np. ten wehikuł w postaci interchange. I są obszary równocześnie w bankowości, które nie muszą i nie powinny być koncentrowane, więc takie wrzucanie bez tego rozróżnienia do jednego worka, po prostu taki obraz, że polski sektor bankowy jest skoncentrowany dlatego są wysokie ceny jest po prostu nieprawdziwy. I to proszę państwa nie nasze raporty. Chcę pokazać wyniki zaprezentowane w raporcie, czy badaniach Komisji Europejskiej - jak wyglądają przychody brutto banków od jednego klienta dane w euro dla depozytów i lokat. Proszę zauważyć, że Polska tu znajduje się na trzecim miejscu od końca pod względem uzyskiwanych przychodów brutto, od jednego klienta, od depozytów i lokat. Nie będę się pastwił pokazując tutaj Belgię; średnia dla Unii starej Piętnastki, tj. 67, Polska tj. ok. 30 euro z jednego klienta. Zobaczmy ile zarabiamy i jakie otrzymujemy przychody od jednego klienta za prowadzenie konta. W Polsce - 40 euro, przeciętna dla 25 krajów - 119 euro, dla Piętnastki - 133 euro. Ile zarabiamy na kredycie konsumpcyjnym uznawanym za jeden z najdroższych przecież w Polsce, bo to jest prawda, że to są najwyżej oprocentowane kredyty. Polska od jednego klienta ok. 66 euro, przeciętna dla 25 krajów - 367, Unia Europejska - Piętnastka - 421 euro. Na czym zarabiamy nieco więcej w porównaniu do innych krajów, to są karty kredytowe i kredyt uruchamiany w karcie kredytowej.

Jak wygląda średnio ważone oprocentowanie kredytów mieszkaniowych? Proszę zauważyć, to są od 2002 r. a więc wówczas, kiedy mamy do czynienia z intensywnym spadkiem inflacji, ale także z obniżaniem stóp procentowych banku centralnego. Widać bardzo wyraźnie narastającą tu konkurencję i widać bardzo atrakcyjne oprocentowanie kredytów zarówno złotowych jak i walutowych. Kredyt mieszkaniowy uznawany jest za jeden z najbardziej atrakcyjnych w Polsce na całym rynku europejskim. To przyznaje bardzo wiele osób.

Proszę państwa, czy sektor bankowy, ponieważ pojawiały się takie zarzuty, służy polskim klientom? Chciałbym przede wszystkim pokazać, ile osób na przestrzeni ostatnich lat korzysta z usług bankowych, to jest ponad 70 proc. gospodarstw domowych i ponad 60 proc. na koniec 2005 r. osób indywidualnych powyżej 15 roku życia. Mogę powiedzieć, że w 2006 r. na pewno w obu grupach odnotujemy wyraźny wzrost.




  1   2   3   4


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna