Zanim odpowiesz: „to nie dla mnie …



Pobieranie 11,71 Kb.
Data18.04.2018
Rozmiar11,71 Kb.


Zanim odpowiesz: „to nie dla mnie …
Nadeszła złota piękna jesień jak zawsze - moja ulubiona pora roku, lecz dla mnie nadszedł czas pełen obaw i strachu, gdyż postawiono mi rozpoznanie
o złośliwym nowotworze piersi. Poczułam się jak mała łódeczka płynąca bezradnie po wzburzonym morzu.

Rozpadł się mój cały świat na drobne kawałki, a o wzburzone fale rozbiły się wszystkie moje plany i marzenia. Moje udane życie rodzinne oraz kariera zawodowa straciły swój sens. Ponadto nie miałam pojęcia o leczeniu stwierdzonej choroby, a wszyscy onkolodzy wydawali mi się straszni. Ostry wiatr wiał mi prosto w twarz tworząc we mnie lęk, którego nie potrafiłam opanować. Prowadzenie jakiegokolwiek leczenia uznałam za nie mające sensu, adekwatnie do zasady „to nie dla mnie…”

W zaistniałych okolicznościach, po długich namowach najbliższych mi osób zdecydowałam się tylko na zabieg operacyjny, który niestety zakończył się powikłaniami
i potrzebą jego korekty, tzn. koniecznością przeprowadzenia kolejnej operacji. Następnie poinformowano mnie o konieczności dalszego leczenia z zastosowaniem chemio
i radioterapii. Byłam poirytowana i jednocześnie załamana, nie wierzyłam w celowość kontynuacji leczenia poprzez przeprowadzenie ww. terapii. Ponownie przewijała się we mnie myśl: „to nie dla mnie …

W tym czasie członkowie mojej rodziny zaczęli poszukiwać zewnętrznego wsparcia mojej osoby i poprosili Panie ze Stowarzyszenia Amazonek AGATA o pomoc.


Początkowo nie zaakceptowałam żadnej formy wspierania, nie chciałam uczestniczyć w grupowych ćwiczeniach gimnastycznych oraz nie potrafiłam się skomunikować i nawiązać dobrych relacji personalnych z nowym otoczeniem.

Jednak moje otoczenie uparcie stało na stanowisku, że uczestnictwo w organizowanych zajęciach klubowych przyniesie mi pozytywne skutki. Prześladująca mnie myśl „to nie dla mnie….” nadal powracała, wciąż byłam „królową łez” i łkań. Rzucana jak mała łódeczka przez fale i podmuchy silnego wiatru - ciągle ukierunkowana byłam negatywnie do opisywanych terapii.

Po kilku dniach przebywania w gronie Amazonek niektóre osoby zaczęły zadawać mi różne pytania i okazało się, że One mają również problemy podobne do moich lub mają za sobą przebyte już doświadczenia, które właśnie stanęły przede mną. Wówczas poczułam niewielką ulgę i zrozumiałam, że stanowi to dla mnie źródło bardzo cennych
informacji, których nigdzie nie można zdobyć. Niektóre „Dziewczyny” były bardzo „otrzaskane” w interesującej mnie tematyce, będąc jednocześnie całkiem sympatycznymi. Powoli oswajałam się więc z nowymi Koleżankami klubowymi, które na własnych doświadczeniach przybliżały mi przeżycia związane z zabiegami w zakresie chemio-
i radioterapii. Doradzały mi szczegółowo jak złagodzić ich negatywne skutki oraz jak rozmawiać z onkologami, jakie badania i gdzie wykonywać, na co zwracać uwagę itp. Uwierzyłam im, iż te dwie terapie są do przeżycia.

W ostateczności, przy silnej presji członków najbliższej rodziny oraz kilku Koleżanek ze Stowarzyszenia AGATA podjęłam decyzję o kontynuacji wyznaczonego mi trudnego procesu leczenia metodą chemioterapii.

Przeszłam ją bez większych problemów, chociaż nie było łatwo.

Po każdym etapie zabiegów pojawiałam się w ww. Klubie i byłam dokładnie rozpytywana jak przebiegało leczenie oraz jak sobie radziłam, co dodatkowo skutkowało otrzymywaniem praktycznych porad, a ponadto poczułam się zobligowana do udowodnienia sobie


i innym, że dam radę.

Wobec powyższego szybko odjęłam decyzję o rozpoczęciu radioterapii, która również minęła niemal bezproblemowo. Poczułam się znacznie silniejsza po ukończeniu obu terapii


i nawet zaczęłam się uśmiechać, a czasami powiedzieć coś zabawnego.

Tak więc w czasie kolejnej złotej jesieni byłam po zakończeniu całego leczenia onkologicznego, a wiatr wiejący prosto w twarz smagał mi tylko delikatnie same policzki.

Powoli powracałam do zdrowia, znacznie wzrosła we mnie siła woli życia. Jednocześnie nauczyłam się pokory przy pokonywaniu strachu i bólu oraz doceniłam wielką wartość swojego życia, mimo poniesionych strat.

Zasada „to nie dla mnie….” w obu opisywanych przypadkach nie sprawdziła się, a tym samym przekonałam się, że faktycznie mogę zaufać osobom z mego najbliższego otoczenia.

Przez cały czas regularnie uczęszczałam na organizowane w Klubie Amazonek spotkania


i zajęcia, które dodawały mi siły i motywowały do dalszych działań. Przekonałam się, że życia nie można brać zbyt na serio, ponieważ bywa kapryśne jak jesienna pogoda.

Z czasem łzy zasychały na mojej twarzy jak pożółkłe liście spadające z drzew i ubywało ich coraz bardziej, a łkania zamieniły się w zwykłą czkawkę.

W kolejnym roku już samodzielnie zdecydowałam się na dwa zabiegi chirurgiczne
o charakterze plastycznym, bez udziału najbliższych i niemal całkowicie zapomniałam
o prześladującej mnie wcześniej myśli „to nie dla mnie”…

Teraz znów nadeszła kolejna jesień - moja ulubiona pora roku, a moja łódeczka płynie spokojnie po pełnym morzu, które jednak pełne jest różnorodnych niespodzianek.

Myślę, że obecnie przyszła pora na realizację zaległych planów i marzeń, będąc
w pełni przekonana, że warto było walczyć z tą trudną chorobą, ponieważ każdy dzień życia jest bezcenny wystarczy uwierzyć, że właściwie wszystko może być dla mnie…

Wiara i miłość pozwoliły mi zrozumieć sens mojego cierpienia, przetrwać trudne czasy


i rozpocząć lepsze życie.

W tym miejscu składam dziękczynienie oraz prośbę o łaski i dalszą opiekę Czarnej Madonnie na Jasnej Górze.

Ponadto jestem bardzo wdzięczna za fizyczne i duchowe wsparcie, które otrzymałam
w Stowarzyszeniu Amazonek AGATA oraz za rozbudzenie we mnie motywacji do przeprowadzenia pełnego leczenia onkologicznego oraz za bycie razem na dobre i na złe.

Z serdecznymi podziękowaniami



WIKTORIA




©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna