Wiara w tajemnicze sygnały radiowe mogące kontrolować umysł, a wysyłane przez ufo, cia, kgb, sąsiadów z parteru, czy istoty z



Pobieranie 16,89 Kb.
Data04.02.2018
Rozmiar16,89 Kb.

Wiara w tajemnicze sygnały radiowe mogące kontrolować umysł, a wysyłane przez UFO, CIA, KGB, sąsiadów z parteru, czy istoty z innego wymiaru, to jeden z najczęstszych symptomów paranoi. Nawet paranoicy mają jednak czasami realnych wrogów.

Kto nam grzebie w głowach?

W swoim "Słowniku sceptyka", zazwyczaj bardzo zdecydowany w tępieniu wszelkich teorii spiskowych, Robert Carroll, stwierdza, iż nie ma wątpliwości, że rząd amerykański byłby w stanie przeprowadzać eksperymentu z kontrolowaniem umysłu swoich własnych obywatelach. Przeszkoda nie jest bynajmniej natury etycznej, a jedynie technicznej. Nasza wiedza o funcjonowaniu mózgu jest nadal bardzo niepełna, a tym samym możliwości wpływania na jego funkcjonowanie w znacznej mierze ograniczone. Obserwując jednak dokonania dr Jose Delgado, który w efektownym eksperymencie zdołał powstrzymać szarżującego byka poprzez wyslanie radiowej komendy do wszczepionych w mózg zwierzęcia elektrod, warto się zastanowić, czy znajomość zasad działania mózgu jest konieczna do jego kontrolowania?.

Pierwsze "pseudonaukowe" próby kontrolowania umysłow na szerszą skalę za pomocą środków psychotropowych zawdzięczamy niemieckim lekarzom na usługach III Rzeszy. Doświadczenia prowadzone na więźniach z zastosowaniem meskaliny i innych narkotyków były odpowiedzią na "niesatysfakcjonujące" wyniki śledztw prowadzonych przez Gestapo z użyciem tortur. Gestapo było zafascynowane sowieckimi pokazowymi procesami, na których oskarżeni poddani praniu mózgu przyznawali się do popełnionych i niepopełnionych win. W niemieckich eksperymentach starano sie osiagnąć podobne rezultaty z pomocą środków farmakologicznych. Wiele z tych doświadczeń zakończyło się dla "obiektów badań" tragicznie. Ci sami niemieccy lekarze w ramach operacji PaperClip kontunuowali swoje badania po zakończeniu wojny w Ameryce. Ironia historii sprawila, że tym razem starali się wydobywać zeznania ze swoich byłych przełożonych.

W 1955 roku CIA eksperymentujac z LSD rozpoczęło projekt Midnight Climax. Wynajęte przez agencje prostytutki sprowadzały klientów do specjalnie przygotowanego pokoju i tam podawały im alkohol z rozpuszczonym LSD. Kapitan White dowodzący operacją filmował to co działo się później przez weneckie lustro, ukryty w pokoju obok. Celem projektu miało być sprawdzenie możliwości wydobywania informacji podczas stosunków seksualnych. Po zamknięciu projektu, w związku z licznymi obiekcjami nawet wewnątrz CIA, kapitan White powie: "Właściwie nie wierzyłem w ten cały projekt, ale kontynuowałem go ponieważ było to cholernie zabawne".

Zakończenie Midnight Climax nie spowodowało jednak przerwania badań nad możliwościami kontrolowania pracy mózgu. Zmieniły się jedynie króliki doświadczalne. Zostali nimi więźniowie i pacjenci szpitali dla umysłowo chorych. Ten okres doświadczeń nieszczęśliwe zbiegł się w czasie z upowszechnieniem się wśród psychiatrów wiary w lecznie chorób umysłowych, a także agresji, metodami chirurgicznymi. Konsekwencje tego podejścia przejmująco opisuje Ken Kesey w "Locie nad kukułczym gniazdem".

Wciąż jednak doświadczenia dotyczyły modyfikacji zachowań ludzkich a nie bezpośredniego kontrolowania umysłu. W 1974 roku wspomniany już dr Delgado wygłasza jednak w Kongresie słowa, które zapewne głeboko zapadły w pamięć słuchający go przedstawicieli wojska: "Potrzebujemy programu psychochirurgii do politycznego kontrolowania naszego społeczeństwa. Jej celem powinna być fizyczna kontrola umysłu [...] Musimy kontrolować umysł także elektrycznie. Pewnego dnia armie i generałowie będą otrzymywali rozkazy bezpośrednio za pomocą elektrycznej stymulacji mózgu".

W swoich eksperymentach Amerykanie byli poganiani przez osiągnięcia Rosjan, którzy juz podobno w latach trzydziestych rozpoczęli eksperymenty z kontrolowaniem reakcji za pomocą połączenia hipnozy i przekazów radiowych. Kierownik Zakładu Psychologii Uniwersytetu Colgate, dr Eastabrook, wiedząc o rosyjskich eksperymentach zdecydował się udowodnić, iż po odpowiednim treningu i kilku sesjach hipnotycznych, zahipnotyzowana osoba moze popełnić czyn sprzeczny z jej kodeksem moralnym. Wczesniej uważano, że hipnotyzer nie może wymusić reakcji, sprzecznej z wola pacjenta. Doświadczenia, w których żołnierze pod wpływem hipnozy atakowali swoich przełożonych udowodniły jednak nieprawdziwość tego twierdzenia Warunkiem powodzenia było jednakże zakłócenie możliwości realnej oceny sytuacji przez zahipnotyzowanych żołnierzy. Hipnoza przydatna w produkowaniu żołnierzy Piątej Kolumny, nieświadomych swoich prawdziwych zadań, słabo jednak sprawdzałaby się w warunkach prawdziwego pola walki. Badania nad kontrolowaniem umysłu zwróciły się zatem w kierunku generatorów pola magnetycznego, które jak wierzono potrafią zakłócać działalność elektryczną mozgu na odległość.

Możliwość wykorzystania promieniowania elektromagnetycznego jako broni przyszłości przewidzial już genialny wynalazca żyjący na przełomie wieków, Nicola Tesla. Współcześnie bomby elektromagnetyczne służące niszczeniu urządzeń elektronicznych wroga stały się rzeczywistością. Ale jeżeli działanie mózgu oparte jest na reakcjach elektryczno-chemicznych, to czy za pomoca fal elektromagnetycznych można wpływać na te reakcje? W 1985 roku w specjalnym programie sieci CNN, dr Delgado, który urasta do rangi czarnego charakteru całej opowieści, wspominając swoje eksperymenty ze zwierzątami, stwierdził, iż obecnie takie same wyniki może osiągnąć bez ingerencji chirurgicznej, tzn. bez wszczepiania elektrod do mózgu! Doświadczenia Delgado pokazały m.in, iż jest on w stanie zmieniać zachowanie się małp poddanych działaniu pola o niskiej częstotliwości. Jak obrazowo ujął to jeden z obserwatorów badań innego naukowca eksperymentującego z polem magnetycznym - dr Rossa Adeya - "za pomocą niewielkiego generatora mikrofal udało mu się sprawić, że zwierzęta doświadczalne zachowywały się jak elektroniczne zabawki".

Wszystkie zapiski Tesli, po jego śmierci, znalazły się w Jugosławii. Pomimo napiętych stosunków pomiędzy Tito a Stalinem, sowieccy naukowcy mieli prawdopodobnie możłiwość zapoznania się z tymi dokumentami i z ich pomocą zbudowania urządzenia zwanego LIDA, którego zadaniem było wpływanie na zachowanie pacjentów szpitali dla psychicznie chorych. Amerykańscy jeńcy wojenni w Korei również donosili o wykorzystywaniu tego typu urządzeń przez Koreńczyków podczas przesłuchań. Inżynier Bill VanBise na podstawie jawnych danych znalezionych w radzieckiej literaturze naukowej, w ciągu trzech tygodni, z powszechnie dostępnych w sklepach z elektroniką części był w stanie złożyć maszynę wpływającą na rytm fal mózgowych. We wspomnianym programie CNN, VanBiase stwierdził, iż za pomocą pola elektromagnetycznego jest w stanie wywoływać u niepodejrzewających niczego osób halucynacje, zmieniające możliwości rozsądnej oceny rzeczywistości. LIDA jest już jednak przestarzałą technologią. Tacy specjaliści od wpływu pól magnetycznych na organizm jak dr Robert Becker, wierzą, iż Rosjanie dysponują obecnie znacznie nowszymi urządzeniami. Dudniący dzwiek odbierany w Stanach Zjednoczonych na falach krótkich jest według niego dowodem na działanie w głębi Rosji urządzenia, zwanego popularnie Dzięciołem, skierowanego na Stany Zjednoczone i mającego wpływać na psychikę Amerykanów.

Rosjanie już pod koniec lat piędziesiatych próbowali wykorzystywać pola magnetyczne w zimnej wojnie. W 1962 roku CIA wykryło silny sygnał radiowy skierowany na ambasadę amerykańska w Moskwie. Wynajęci przez Agencje eksperci stwierdzili, iż sygnał o takiej częstotliwości i natężeniu może powodować kłopoty z koncentracją i zaburzenia widzenia. Personel ambasady przez 10 lat nie był jednak powiadamiany o wykryciu sygnału.

Mniej więcej 30 lat temu Allen Frey odkrył, iż fale o częstotliwości od 300 do 3000 megaherzów pulsujące w odpowiednim tempie mogą być słyszane nawet przez osoby głuche od urodzenia. Oprócz możliwości wywoływania w ten sposób bólu o trudnym do wykrycia pochodzeniu, odpowiednio modulowane mikrofale mogą być także nośnikami informacji. Dr Joseph Sharp przeprowadził na sobie eksperyment, dzięki któremu udowodnił, że za pomocą pola elektromagnetycznego można przesyłać bezpośrednio do receptorów słuchowych rozróżnialne słowa. Poddany działaniu pola pacjent dosłownie słyszy głosy w swojej głowie.

Prowadzenie badań nad modyfikacją zachowań za pomocą pól elektromagnetycznyc były w Stanach tłumaczone koniecznością dogonienia Związku Radzieckiego w tej dziedzinie. Wydaje się, że rzeczywiście ten kraj poczynił najwieksze postępu na polu "broni psychotronicznych". Dopiero jednak okres pieriestroiki sprawił, iż o radzieckich badanich zaczęto mówić otwarcie. Działająca w Moskwie organizacja "Ekologia i środwisko" powołała stowarzyszenie "Ofiar badań psychotronicznych". Z definicji, częśc członków stowarzyszenia to osoby psychicznie neizrównoważone, co oczywiście sprawia wiele kłopotu przy weryfikacji ich opowieści. Sama przewodnicząca stworzyszenia - Jemilia Czerkowa co noc wkłada do snu ołowiany hełm mający zabezpieczyć ją przed "promieniowaniem wysyłanym przez rząd w jej kierunku".O tym, ze członkowie stowarzyszenia nie są jedynie ofiarami igraszek własnego umysłu może świadczyć 500 milionów rubli wydanych w 1991 roku z budżetu państwa na rozwój tzw. militarnych technologii psychologicznych. W tym samym roku Minister Spraw Wewnętrznych generał Wictor Barannikow ostrzegał w memorandum MSW, iż część z opracowywanych w tej dziedzinie technologii mogła dostać się w ręce mafii. "Nie mamy dowodów, na to,że mafia dysponuje bronia psychotroniczną, ma za to wystarczająco dużo tradycyjnej" uspokajał jednak Gienadij Mielnik z Moskiewskiego Departamentu Milicji. Pomimo tego Duma podeszła do problemu najzupełniej poważnie przygotowując projekt nowej ustawy regulującej problem podprogowych informacji zawartych w reklamie, jak również nakladającej kontrolę państwa na wszystkie, pozostające w prywatnych rękach urządzenia, któe mogłyby zostać uznane za rodzaj broni psychotronicznej. Drugim krajem, który w swoim ustawodawstwie nakłada kary za posiadanie tego własnie rodzaju broni jest Bułgaria.



Tymczasem w Stanach Zjednoczonych, wśród entuzjastów UFO zajmujących się przypadkami "uprowadzeń" rośnie przeświadczenie, iż prawdziwymi ich sprawcami jest kompleks militarno-wywiadowczy. Opisy staków kosmicznych i tajemniczych "zielonych" (lub szarych) ludzików byłyby zatem wszczepiane w transie hipnotycznym ofiarom porwań, by obniżyć ich wiarygodność, a tym samym ukryć wieloletnie praktyki doświadczeń na ludziach.

Jeżeli nadal trudno nam uwierzyć w możliwość zdalnego wpływania na naszą psychikę przez tajemnicze siły próbujące w ten sposób zdobyć władzę nad światem, wystarczy włączyć telewizor, by zdać sobie sprawę, że taki spisek naprawdę istnieje i świetnie funkcjonuje w świetle reflektorów, a my sami znajdujemy sie pod wpływem wysyłanych z oddali i falszujących rzeczywistość przekazów. Dla niepoznaki przekazy te noszą nazwę reklamy. Patrząc na to, ile kupujemy proszów do prania, które niszczą ubrania, pasty do zębów z nadmierną zawartością fluoru, jedzenia dla psów, po którym nasz ulubieniec choruje i najnowszych batoników, po których chorujemy my sami., nie możemy miec wątpliwości, iz reklama to najpotężniejsza i najlepiej sprawdzona broń psychotroniczna, jaką do tej pory stworzono.



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna