Świadek Christopher Shennan! Jestem, Wysoki Sądzie



Pobieranie 187,17 Kb.
Strona4/4
Data24.02.2019
Rozmiar187,17 Kb.
1   2   3   4

- Tak, to prawda - przyznał nieoczekiwanie komandor Misham. Wszystkich zatkało. Nawet partyzanci byli pod wrażeniem. - Ale ty oczywiście musiałeś popsuć moje plany! Szkoda że De'Angie cię nie zastrzelił, kiedy miał na to okazję. Cholerni idealiści!

Po raz kolejny nie miałem pojęcia co się dzieje. Ale tym razem wiedziałem czego chcę. Chciałem Kota. No i Dori, ale Kota bardziej. No i Agnes, ale nie na co dzień. W każdym razie celem na dziś był Kot.

- Przegrałeś, Misham - powiedziałem pogardliwie. - Wrócimy na Freedom, tam zwołamy radę organizacji i zdecydujemy co z tobą zrobić. Opuśćmy broń.

Opuściliśmy broń. Partyzanci opuścili broń. Podnieśliśmy broń. Partyzanci nie zdążyli. Nie ma obawy, lasery były ustawione na obezwładnianie. Jesteśmy przecież cywilizowani.


Niestety ta cecha nie dotyczyła kapitana Jestera.

- Teg zgłoś się! - usłyszałem w uchu głos Agnes.

- Mów.

- Jesteśmy atakowani! To ten drugi statek! Powiedz czy możesz... - transmisja utonęła w morzu trzasków. Rzuciłem się do konsoli komunikacyjnej. Całe szczęście że partyzancka załoga rozpracowała sterowanie - funkcje klawiszy były zapisane na małych samoprzylepnych karteczkach. Włączyłem nasłuch częstotliwości.



- Jester! Po tym wszystkim co nas łączyło! - usłyszałem płaczliwy głos Agnes. W tle słychać było syrenę alarmową.

- Niczego między nami nie było, moja droga - dobiegło z głośnika. - Chociaż mogło być. Ale ty oczywiście zadawałaś jakieś głupie pytania! Jak chcesz znaleźć mężczyznę, jeśli jesteś taka zimna?

- Nie jestem zimna! To ty mnie odpychałeś! Willie, przekieruj moc na dolną osłonę!

- Właśnie, moc na dolną osłonę i do widzenia! Tylko tego można się po tobie spodziewać - skwitował kapitan Jester. Postanowiłem położyć kres tej pożałowania godnej scenie. Konsola uzbrojenia była po mojej lewej stronie. Nie było na niej żadnych karteczek, ale też nie wyglądała na bardzo skomplikowaną. Na górze był ekran na którym wyświetlone były dwa obiekty, na dole kilka przycisków. Jeden z obiektów oznaczony był symbolem Federacji, więc wybrałem drugi i nacisnąłem największy z przycisków.

- Żegnaj, Jester! Teg, ty to zrobiłeś? - usłyszałem.

- Chyba tak - odparłem. - A co się stało?

- Jester eksplodował.

- No to nie ja - oznajmiłem. - Pewnie eksplodowały jego frustracje seksualne.

- Czy możemy już lecieć na Ziemię? Proszę - w transmisję włączył się Alex. - Mamy wielką dziurę w spodku, wypadło 60 procent osłon, Terry melduje śmiercionośne promieniowanie w prawym silniku, mesa jest zalana bitą śmietaną i urwała się winda. Kapitanie, bądźmy rozsądni.

- I złamał mi się paznokieć - dodała Agnes.

- Czy mamy zapasowe na pokładzie? - spytałem.

- Nie, nie mamy.

- Dobrze, w takim razie wyznacz kurs na najbliższą bazę Federacji i przekaż mi koordynaty do wpisania w system nawigacyjny Kota.

Odpowiedziała mi cisza. Ale wiedziałem co ona oznacza. Oznaczała że tym razem ja wszystkich zaskoczyłem.

Pstryknąłem palcami.
Po czterech dniach zameldowaliśmy się na Pyramid 7. Po następnych trzech dniach przyleciały dwa okręty. Na jednym byli inżynierowie i naukowcy, którzy wzięli się za Kota. Drugi należał do wydziału wewnętrznego. Za bardzo nie wiedzieli, co z nami zrobić, więc aresztowali mnie i wszystkich moich oficerów. Moją pierwszą myślą po usłyszeniu słów "Jest pan aresztowany" było, że przynajmniej zobaczę stare Frisco.
* * *
- Oskarżony kapitan Floty Gwiezdnej Teg Kennemann, proszę wstać. Sąd odczyta wyrok.

- Po wnikliwym rozważeniu przedstawionych na tej sali faktów, w świetle zeznań świadków i przedstawionego sądowi materiału dowodowego, Wysoki Sąd zdecydował co następuje. Na podstawie paragrafu 355 Regulaminu Floty Gwiezdnej, ustępy 2, 3 i 4, uznaje się kapitana Tega Kennemanna, na stanowisku dowódcy statku Floty Gwiezdnej FBS "Sharleen", winnym zarzucanych mu czynów, a to: dopuszczenia do łamania przez podległych mu oficerów przepisów Instrukcji Bezpieczeństwa; nieregulaminowego zwracania się do starszych stopniem oficerów; dopuszczenie do łamania przez załogę przepisów dotyczących umundurowania; zacierania znaków identyfikacyjnych okrętu Floty Gwiezdnej; wielokrotnego narażania okrętu i załogi na niebezpieczeństwo; niezgodnego z przepisami używania komputera pokładowego oraz niezgodnego z przepisami raportowania o zaistniałych na statku wydarzeniach. Biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące, sąd decyduje się ukarać oskarżonego kapitana Kennemanna naganą z wpisaniem do akt. Jednocześnie Sąd pragnie przekazać do wiadomości zebranych, iż kapitan Kennemann został przez dowództwo Wywiadu Floty Gwiezdnej przedstawiony do odznaczenia Srebrnej Tarczy. Sąd przypomina, że odznaczenie to jest ściśle tajne i że informacja o nim musi pozostać poufna. Od niniejszego wyroku przysługuje apelacja w terminie 14 dni od daty jego publicznego ogłoszenia. Kapitanie Kennemann, jesteście wolni.


* * *
Znów się udało. Nawet okrętu mi nie odebrali - inna sprawa, że miałem nadzieję na nowe dowództwo, a tymczasem muszę nadal się użerać z tym złomem. Muszę go o coś rozwalić, może wtedy dostanę nowy statek. Może wrota śluzy choć raz się nie otworzą... Chciałbym dostać Excalibura, albo przynajmniej jedną z tych nowych Barracud. Tak, Barracuda, to jest maszyna dla mnie! Może wystrzelić cztery torpedy na sekundę, a szybkością przewyższa...

- O czym myślisz?



- O tobie, Dori - objąłem ją i przytuliłem. Patrzyliśmy na zawieszoną w ogromnym doku Bazy 001 "Sharleen", na ekipę techniczną, która łatała dziury w poszyciu spodka. Błyskały laserowe spawarki. Za moją staruszką cumował lśniący nowością Sunchaser, jeszcze bez nazwy; uroczystość chrztu miała się odbyć dzisiaj wieczorem. Może nazwiecie mnie sentymentalnym, ale w tym momencie poczułem ukłucie w sercu. Pomyślałem, że gdyby nawet zaoferowano mi dowództwo tego nowego Sunchasera, wolałbym wrócić na swoją ukochaną "Sharleen". Po prostu zbyt dużo przeszedłem z tym statkiem, żeby się go tak po prostu pozbyć. Starzy dowódcy opowiadają, że okręty mają dusze kobiet; coś w tym jest. A ja zdążyłem się przekonać, że nie należy porzucać kobiet, z którymi się sporo przeszło. A właściwie przeleżało. I przeleciało. Nieważne.
Patrzyliśmy na oświetlone wnętrze doku. Druga śluza była otwarta, właśnie dokował okręt klasy Amazon, a za nim mrugały gwiazdy, przywołując, wabiąc i wzywając.

KONIEC


1   2   3   4


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna