W 1898 roku mój pradziadek Jan Bloch, którego dobrze znają wszyscy odwiedzający stronę Fundacji Blocha, napisał swoją słynną, sześciotomową pracę o przyszłości wojny, która stała się inspiracją dla pierwszej Konferencji Pokoju w Hadze



Pobieranie 0,84 Mb.
Strona1/3
Data16.11.2017
Rozmiar0,84 Mb.
  1   2   3

The Future of War

Andrzej Kostanecki

Tłumaczenie: Katarzyna Szwarc

Przedmowa
W 1898 roku mój pradziadek Jan de Bloch, którego dobrze znają wszyscy odwiedzający stronę Fundacji Blocha, napisał swoją słynną, sześciotomową pracę o przyszłości wojny, która stała się inspiracją dla pierwszej Konferencji Pokoju w Hadze. On sam został nominowany do Pierwszej Pokojowej Nagrody Nobla w roku 1901.
Mój dziadek, Kazimierz Kostanecki, ożenił się z Janiną Bloch, jedną z czterech córek Jana de Blocha. Jako Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w roku 1940 uwięziony przez nazistów wraz z trzydziestoma innymi intelektualistami polskimi, został uznany za męczennika w spawie polskiej. Był przetrzymywany w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, gdzie zmarł w 1941 roku.
Moja matka, Dorothy Adams, daleka krewna drugiego prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Adamsa, była swego rodzaju politycznym "wolnym strzelcem" kiedy kończyła Goucher College w 1921. Następnie, tak szybko, jak tylko było to możliwe wsiadła na statek do Europy, złapała pociąg do Genewy, otrzymała pracę w Sekretariacie Ligi Narodów i udała się na misję do Polski, gdzie poznała młodego, polskiego dyplomatę, mojego ojca Jana Kostaneckiego, którego pokochała i w niedługim czasie poślubiła. Mieszkała w Polsce przez czternaście lat i stała się żarliwą obrończynią tego kraju w świecie.
W 1938 roku mój ojciec zginął w katastrofie lotniczej. W sierpniu 1939 matka i ja wróciliśmy do Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu udało nam się uchronić od niemieckiej inwazji. Miałem wtedy cztery lata. Gdyby nie śmierć ojca, nigdy nie opuścilibyśmy Polski. W 1946 moja matka napisała książkę (która stała się bestsellerem) We Stood Alone, opowiadającą o czasach spędzonych w Polsce, obojętności Zachodu na niemieckie ambicje, narodzinach nazizmu i początkach II Wojny Światowej. Książka okazała się idealnym epilogiem dla prac Jana de Blocha. W roku 1947 moja matka wraz z Helen Keller, kobietą niesamowitą, od dziecka głuchą i niewidomą, zostały okrzyknięte Katolickimi Kobietami Roku.
Urodziłem się w Polsce, dorastałem w Ameryce i zawsze uważnie słuchałem mojej matki. To wszystko pozwoliło mi spojrzeć na II Wojnę Światową z szerszej niż inni perspektywy. Było to dla mnie impulsem do napisania na temat II Wojny, chęci przedstawienia tego, co odróżniało ją od innych wojen oraz, podobnie jak mój pradziadek, spekulacji na temat przyszłości wojny samej w sobie.

Wstęp oraz epilog pochodzą z mojej książki Whatever Happened to War? Zostały wprawdzie napisane z punktu widzenia obywatela Ameryki, jednak nie są to ani przeprosiny ani próba usprawiedliwienia amerykańskiej polityki zagranicznej czy też strategii militarnej.



Niewiele spośród tego, co napiszę o Janie de Blochu będzie nowego dla odwiedzających stronę internetową Fundacji, jednak moje przemyślenia dotyczące wojny i działań wojennych mogą okazać się interesujące.
Słowo wstępne
Każdy Amerykanin, zbyt młody, by uczestniczyć w wojnie, jednak dostatecznie dojrzały, by ją pamiętać, wspomina owe czasy jako magiczny etap swego życia. Był to czas, kiedy każdy rozumiał przyczyny uczestnictwa w wojnie. Wróg był czarnym charakterem, bohater był cenniejszy niż życie, a patriotyzm stał się częścią codziennej egzystencji. Jeżeli byłeś małym chłopcem, prawdopodobnie grałeś w szkolnej orkiestrze wojskowej i pukałeś do wszystkich drzwi sprzedając obligacje "Zwycięstwa" za $18,75, które dziesięć lat później przynosiły zysk w wysokości $25. Jeżeli byłaś małą dziewczynką, dziergałaś sześciocalowe kwadraty, z których powstawały koce dla amerykańskich żołnierzy.
Kiedy deficyt papieru osiągnął poziom krytyczny, zwijałeś papierosy dla rodziców, używając nieprzetworzonego tytoniu i pozlepianych serwetek, którym nadawało się kształt owijając wokół ołówka. Te i inne czynności takie jak usuwanie popiołu z pieca, przynosiły tygodniowy zysk w wysokości 25 centów.
Zbierałeś papier, folię i puszki aluminiowe dla "War Effort" i wyrabiałeś masło ze śmietanki siedząc na stosie szklanych butelek mleka, które mleczarz dostarczał każdego dnia. Twoi rodzice oszczędzali swoje kartki na żywność, byś mógł udekorować swój tort urodzinowy prawdziwym lukrem zrobionym z masła i cukru. Jeżeli ojciec przebywał codzienną drogę do stacji kolejowej na pieszo, być może rodzinie starczało benzyny, by pod koniec tygodnia odwiedzić kuzynów mieszkających w głębi kraju.
Twój ojciec mógł być "nadzorcą rajdów powietrznych". Nosił wtedy dumnie swoją brunatną maskę gazową przechadzając się po ulicach każdej nocy, by upewnić się, że żaden z miejscowych plotkarzy nie wygląda z okien sąsiednich domów. Górną część reflektorów przedwojennego, rodzinnego samochodu pomalował czarną farbą, by nie mogły być zauważone z góry.
Kiedy padał śnieg mogłeś bezpiecznie ślizgać się na osiedlowych ulicach, chodzić do szkoły i kina, a wiosną jeździć na deskorolce środkiem ulicy. Nie było samochodów, które mogłyby przeszkodzić tym dziecięcym zabawom. W dłuższą trasę można było jechać na rowerze. Myśl, że mógłbyś zostać potrącony lub rozjechany przez pędzący samochód była niedorzeczna.
Na zgromadzeniach czytałeś "Tamże", "Odległa Błękitna Planeta", "Anchors Away" i śpiewałeś hymny sił zbrojnych lub stare przeboje w stylu " Yankee Doodle Dandy". Twoimi bohaterami byli starsi bracia szkolnych kolegów, którzy zostali zwerbowani do armii i tylko czasem wracali do domu na przepustce. Nigdy nawet nie przyszło im do głowy przeskoczyć z munduru w wygodne ubranie. Byli dumni ze swoich uniformów, a ty byłeś dumny z samego faktu przebywania w ich otoczeniu.
W Dniu Pamięci i 4 lipca odbywały się parady. Jako skaut maszerowałeś w mundurku, wyobrażając sobie, że to wojskowy pochód, a ty jesteś jednym z żołnierzy. Z zapartym tchem słuchałeś najświeższych wiadomości o operacjach w Europie i na Pacyfiku i uczyłeś się na pamięć egzotycznie brzmiących nazw nieznanych ci miejsc w miarę jak dzielni Marines zrównywali z ziemią bunkry wroga na Pacyfiku. To była wspaniała wojna.
Prawdopodobnie najważniejszą rzeczą był fakt, że żadna z bomb nie spadła na twój dom, nigdy nie chodziłeś głodny i nigdy nie czułeś się zagrożony. Jednak nie były to coś, nad czym rozmyślało się wtedy głęboko. Każdy, bez względu na wiek, miał własne zadanie i jemu poświęcał całą swoją uwagę. Być może był to ostatni raz w historii USA, kiedy całe społeczeństwo zjednoczyło się w działaniach.
I nagle, pewnego dnia jedna z bomb uderzyła w japońskie miasto. Zmiotła całą miejscowość z powierzchni ziemi i zabiła prawie wszystkich mieszkańców. Kilka dni później inna bomba uderzyła w inne japońskie miasto. W przeciągu tygodnia wojna była skończona.

Minęły miesiące zanim ucichły owacje, a nasi żołnierze wrócili do domu w blasku chwały. Potrzeba było roku, by raporty i fotografie Czerwonego Krzyża obiegły świat ujawniając całą prawdę o Holokauście, niemieckich obozach koncentracyjnych i efektach szkodliwego promieniowania wytworzonego przez bombę atomową. W miarę odkrywania, jaką naprawdę cenę musieli zapłacić zarówno zwycięzcy i przegrani oraz jak straszną krzywdę wyrządziła milionom ludzi, cała wspaniałość wojny zaczęła gasnąć.

W przeciągu niecałych pięciu lat uczucie bezpieczeństwa odpłynęło w dal, a jego miejsce zajęła powszechna panika spowodowana rozprzestrzenianiem się komunizmu i serią konfliktów, w które zaangażowani byli nie tylko byli alianci, ale także ZSRR i Chiny. Blokada Berlina i Wojna Koreańska odebrały nadzieję, że II Wojna Światowa będzie ostatnim konfliktem w dziejach ludzkości.
Minęło ponad pięćdziesiąt lat od zakończenia II Wojny Światowej, a wojna jako sposób rozwiązywania sporów nie zniknęła z kart historii. Zmienił się jednak jej charakter.

Podczas II Wojny istniał prosty podział na łotrów i bohaterów. Prawdopodobnie charakter środków przekazu w roku 1940 sprawiał, że troska o "naszych chłopców" była silniej zakorzeniona w ludzkich sercach niż dzisiaj, gdy media przedstawiają wszystko w brutalnie bezpośredni sposób.


Jednak przede wszystkim, w II Wojnie Światowej chodziło o ludzi, jej przywódców i tych, którzy ją popierali. Najważniejsze były te cechy, o których tak lubimy słuchać: odwaga, życzliwość, przebaczenie i lojalność. Chodziło o pomysłowość, kreatywność i wytrwałość. Niestety, także o zło, do którego człowiek jest zdolny.
Wszystkie te cechy ludzkiego zachowania każdego człowieka z osobna oraz całych grup ludzi, dobre i złe, odegrały ważną rolę zarówno podczas II Wojny jak i w tej książce. Czy były jednak unikalne i charakterystyczne tylko dla II Wojny Światowej? Na to pytanie odpowie nam historia, jednak już dziś, po pięciu latach wojny w Iraku należy zauważyć, że tylko dwa razy nasi żołnierze zostali odznaczeni Medalem Honoru. W tym samym momencie II wojny Światowej zostały już rozdane dwieście czterdzieści dwa medale. Właściwie nie ma to związku ze zmianą postaw naszych żołnierzy, raczej z charakterem prowadzonej wojny.

Epilog- The Future of War

W szóstym wieku przed Chrystusem, za czasów Konfucjusza, Sun Tzu, wspaniały chiński generał i filozof napisał „Sztukę Wojny”, dzieło, które oddziaływało na sposób prowadzenia wojen przez następne dwa tysiące lat. Zasady naszkicowane przez Sun Tzu wywarły wpływ na wielu przyszłych wodzów takich jak Napoleon Bonaparte, Carl von Clausewitz, George Patron, Douglas MacArthur i Mao Tse- Tung.

“Sztuka Wojny” była prawdopodobnie najczęściej czytaną książką w czasie działań militarnych, co prowadzi do mylnego wniosku, że była to książka o tym, jak prowadzić wojnę. Jednak Sun Tzu uważał, że najlepiej prowadzona wojna, to brak wojny, co wielokrotnie podkreślał w swojej pracy.

„ Najwspanialszą sztuką wojny jest pokonanie wroga bez walki”

Sun Tzu rozumiał lepiej niż ktokolwiek, iż nie ważne jak dobre były plany i jak istotne były powody wypowiedzenia wojny, ona nigdy nie toczyła się tak, jak tego oczekiwano.

Wojna zawsze była najgorszym wyjściem w kwestii rozwiązywania sporów. Wojny toczono z każdego możliwego powodu: zajęcia ziem, pragnienia władzy, etnicznych waśni, polityki rządowej, przekonań religijnych i prób zdobycia niepodległości. Doszło nawet do tego, że wojnę zaczęto traktować jak rozrywkę, kiedy królowie wypowiadali ją innym królom, a w pewnej odległości od pola bitwy przedstawiciele obydwu stron oglądali całe widowisko. Przez cztery tysiące lat wojny toczono twarzą w twarz. Jeden człowiek przeciw drugiemu, zwalczali się używając kopi, mieczy, maczug, sztyletów i własnych pięści.

Każda z epok przynosiła zmiany sposobu, w jaki prowadzono wojny. W czasach Imperium Rzymskiego, strategia i taktyka XX wieku były już znane. To wtedy właśnie wykształciły się nowoczesne rozwiązania w dziedzinach transportu, logistyki, mobilności, artylerii, organizacji i treningu. Co więcej, nikt prócz Greków i Rzymian nie rozumiał tak dobrze, iż nie wielkość armii, ale jej niszczycielska siła liczy się najbardziej. Dzięki wytrzymałości i ciągłej gotowości państwa, można było poświęcić wszystkie społeczne, polityczne i ekonomiczne środki, by wesprzeć działania wojenne.

Grecja, na przykład, nie wygrała żadnej wojny z Persją przez prawie dwieście lat, nie ponosząc z tego tytułu żadnych większych strat. Państwo przetrwało i funkcjonowało normalnie. Rzym zdobył Kartaginę dzięki wytrzymałości i poświęceniu swoich żołnierzy. W 255 roku przed naszą erą, rzymska eskadra 248 statków zaginęła podczas sztormu. Życie straciło 100,000 mężczyzn, czyli 15% wszystkich, którzy osiągnęli odpowiedni wiek, by dołączyć do armii. Reakcją Rzymu na to zdarzenie była budowa kolejnych statków. Biorąc pod uwagę liczbę ofiar każdej ze stron, wojna z Kartaginą była prawdopodobnie najkrwawszą i najbardziej kosztowną w historii. Straty Rzymian wyniosły 400,000 ludzi, a Rzym wciąż parł do przodu. W czasach wojen z Kartaginą, Rzym przegrywał prawie każdą bitwę, lecz na końcu, podobnie jak Grecja, zwyciężył.


Jednakże na początku XVIII wieku narzędzia wojny zaczęły nagle ewoluować. Armata i wynalezienie prochu powoli zmieniały zasady walki, a czasie kolejnych dwustu lat wojna przeszła głęboką metamorfozę.
Muszkiety i armaty używane podczas Wojen Napoleońskich oraz Rewolucji Amerykańskiej wypluwały w powietrze pociski i ogniste kule bez bliżej określonego celu i ładu. Oficjalnym zadaniem muszkietów było utrzymanie głów żołnierzy wroga w dole, tak długo, by można ich było zaatakować przy pomocy bagnetu. Amerykańska wojna domowa z lat 50' dziewiętnastego wieku poprawiła stan przemysłu metalurgicznego, udoskonaliła części maszyn robiących żłobienia we wnętrzu armaty i karabiny oraz otworzyła drzwi do produkcji pocisków i granatów o większym zasięgu i niesamowitej precyzji.
Amerykańska wojna domowa, najkrwawsza wojna w historii Ameryki, była tylko namiastką przyszłej wojny. Marsz Shermana do Morza, wsie i miasta spalone przez jego żołnierzy dla zabawy, sugerowały, że w niedalekiej przyszłości wojna dotyczyć będzie wszystkich, zarówno żołnierzy jak i ludności cywilnej. Była to zapowiedź zmasowanych ataków na miasta podczas II Wojny Światowej. Nikt nie analizował amerykańskiej wojny domowej bardziej wnikliwie niż niemiecki Sztab Główny.

Trzydzieści lat później, wojnach Burskich pojawił się karabin maszynowy. Zaawansowana technologia, bezdymny proch i doskonała precyzja strzału spowodowały, że taktyka walki w okopach stała się przymusem.





Gatling, karabin maszynowy używany w czasie Boer War w latach 80' XIX w.

Jan de Bloch, filantrop, erudyta i, zupełnie przypadkiem, mój pradziadek, poświecił pierwszą połowę swojego życia na gromadzenie fortuny, finansując linie kolejowe między Polską, Austrią i Rosją oraz budując od podstaw największy bank w Polsce. Jednakże historycy znają go jako człowieka, który poświęcił życie szerzeniu pokoju i przeciwstawianiu się współczesnej, okrutnej taktyce wojennej. Sześciotomowa praca Jana de Blocha zatytułowana The Future of War, napisana w latach 90' dziewiętnastego wieku, miała duże znaczenie podczas Konferencji Pokojowej w Hadze w 1898 roku i odegrała ważną rolę podczas negocjacji. Bloch był nazywany "niewidzialnym ojcem" Konferencji. Za jego twórczość oraz sfinansowanie pierwszego na świecie Muzeum Pokoju w Lucernie, w Szwajcarii został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla w roku 1901, jednak zmarł nim podjęto decyzję o przyznaniu nagrody.


Najważniejszym argumentem Blocha był fakt, iż postępy w technologii zbrojeń okazały się tak tragiczne w skutkach, że w przyszłości, wojna będzie niedopuszczalnym środkiem załatwiania sporów.

" Wojna, zamiast dać kombatantom możliwość sprawdzenia swojej fizycznej i moralnej przewagi, będzie typem sytuacji bez wyjścia. Stanem zbrojnego pokoju na wielką skalę. Oto przyszłość wojny. Nie walka, lecz głód, nie brutalne mordy, lecz bankructwo narodów i upadek całej organizacji społecznej.


Rozwinięte, przemysłowe społeczeństwa będą musiały angażować milionowe armie, by podołać dziesiątkom tysięcy toczonych wojen. Rozwijać się będą bitewne fronty. Wojny tego typu nie znajdą szybkich rozwiązań.

Wojna stanie się pojedynkiem na najwyższym szczeblu władzy, przyczyną kompletnego ekonomicznego wyczerpania. Uporczywe wahania, zarówno ekonomiczne jak i społeczne, doprowadzą do fali głodu, chorób, „zniszczenia całej organizacji społecznej i rewolucji.”


Jan de Bloch uznał Amerykańską wojnę domową i Wojny Burskie za okrutną przepowiednię. Przewidział, że przyszłe wojny będą wymagały pełnego zaangażowania surowców dla wsparcia żołnierzy na polu walki. Nikt nie przejął się tymi przewidywaniami. On miał jednak rację, zwłaszcza jeżeli chodzi o II Wojnę Światową. Obie strony, zarówno Alianci jak i państwa osi, zrozumiały, iż celem stanie się wszystko, co napędza krajową infrastrukturę.
W ciągu pięćdziesięciu lat od prognozy Jana de Blocha, świat był świadkiem rozwoju technologii czołgów, samolotów, łodzi podwodnych, okrętów wojennych, gazów trujących i broni, która była w stanie zabić tysiące ludzi za jednym zamachem. Niemcy jako pierwsi zastosowali w walce gaz musztardowy, najokrutniejszą z broni w 1917 roku. A to wszystko za sprawą rewolucji przemysłowej.
Byli tacy, którzy tak, jak Bloch dostrzegali niebezpieczeństwo i ze wszystkich sił próbowali uzmysłowić światu, że kroczy drogą ku zagładzie. Niestety, ani generałowie ani głowy państw nie poświęcili ich słowom zbyt wiele uwagi.
Dwadzieścia lat po przepowiedni Blocha, 15 700 000 ludzi straciło życie w wyniku I Wojny Światowej. Wojny, która nigdy nie powinna była wybuchnąć. Wśród nich 6 750 000 stanowili cywile, a 8 950 000 służyła w armii. Nie było zwycięzców. Walczące strony zgodziły się na zawieszenie broni, a następnie, po burzliwych negocjacjach, podpisały Traktat Wersalski, który zobowiązywał Niemcy do zrekompensowania Aliantom strat wojennych..

Decyzja ta zrujnowała państwo niemieckie, pchnęła świat w finansową ruinę i doprowadziła do Wielkiego Kryzysu w latach 30'. Stała się także pośrednią przyczyną narodzin nazizmu i wybuchu II Wojny Światowej.


Mniej więcej w tym samym czasie, twórcy Traktatu Wersalskiego, włączając Prezydenta USA Woodrowa Wilsona, Premiera Wielkiej Brytanii Lloyda George'a i Francuskiego Ministra Wojny Georgesa Clemenceau'a, starali się przywrócić porządek w świecie muzłumańskim korygując granice Mezopotamii. Te grabieże i złe decyzje prześladują nas do dzisiaj.
Imperia Austro- Węgierskie, Niemieckie, Ottomańskie i Rosyjskie rozpadły się. Niemcy straciły swoje zamorskie kolonie. Utworzyły się nowe państwa takie jak Czechosłowacja i Jugosławia, a Polska, po stu latach powróciła na mapę Europy.

I Wojna Światowa była jednak tylko wstępem do ogromnej katastrofy- II Wojny Światowej, która brutalnie zgładziła 62 000 000 ludzi. W tym około 37 000 000 cywilów i 25 000 000 żołnierzy. Alianci stracili 51 000 000 ludzi, natomiast państwa osi 11 000 000. Co ciekawe, zwycięzcy ponieśli też znacznie większe straty materialne.


Europa, Chiny i Japonia legły w gruzach. Walka i zniszczenie w najgorszym wydaniu ogarnęły Związek Radziecki, gdzie zginęło 23,000,000 ludzi, w tym połowa cywilów. Nigdy wcześniej nie było tak krwawych bitew, jak te toczone na froncie wschodnim. Tylko w walce o Stalingrad zginęło między 1,700,000 a 2,000,000 sowieckich i niemieckich żołnierzy.



  1   2   3


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna