The massacre at koniuchy



Pobieranie 2,24 Mb.
Strona34/43
Data24.10.2017
Rozmiar2,24 Mb.
1   ...   30   31   32   33   34   35   36   37   ...   43

Mordercy z czerwoną gwiazdą na czapkach


Marek Kozubal
- Oddział otrzymał rozkaz, aby zniszczyć wszystko, co się rusza, i zamienić wieś w popioły – relacjonował Isaac Kowalski, uczestnik mordu na polskiej ludności w Koniuchach.

Pion śledczy IPN w Łodzi kończy właśnie śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez sowieckich partyzantów na mieszkańcach wsi Koniuchy koło Lidy na Nowogrodczyźnie. W styczniu 1944 roku bandyci z czerwonymi gwiazdami na czapkach zamordowali kilkudziesięciu, bezbronnych mieszkańców tej miejscowości.

Śledztwo zostało wszczęte w oparciu o materiały przekazane do IPN w 2001 roku przez Kongres Polonii Kanadyjskiej. To właśnie m.in. dzięki badaniom przedstawicieli Kongresu ustalona została lista około 40 uczestników masakry w Koniuchach, byłych partyzantów sowieckich, wśród których byli Żydzi i Litwini ze zgrupowań w Puszczy Rudnickiej.
Tylko samoobrona

W czasie wojny Koniuchy były dużą, polską wsią, liczyły ok. 60 zabudowań i ponad 300 mieszkańców. Wieś usytuowana była na skraju Puszczy Rudnickiej, w której znajdowały się bazy partyzantów sowieckich. Partyzanci w czasie powtarzających się napadów na tę wieś rabowali jej mieszkańcom żywność, odzież, bydło. Tylko z tego powodu w Koniuchach, utworzony został oddział samoobrony, który skutecznie uniemożliwiał partyzantom dalszy rabunek.

Jak ustalili śledczy IPN w nocy z 28 na 29 stycznia 1944 r. grupa partyzantów sowieckich otoczyła wieś i ok. godz. 5 rano przystąpiła do ataku, który trwał 1,5-2 godziny. Pochodniami podpalano słomiane dachy domów, do wybudzonych, uciekających mieszkańców strzelano na oślep. W wyniku ataku zginęło co najmniej 38 osób, kilkanaście zostało rannych.

Jak zaznaczają śledczy, w dokumentach archiwalnych podaje się różną liczbę ofiar: „zostało zabitych 36 osób ze wsi oraz 14 osób ciężko rannych"; „zabito 35 osób, rannych 13 w tym 10 ciężko rannych"; „zabitych i rannych więcej niż 50 osób"; „34 zabitych, 14 rannych, ilość osób żywcem spalonych nie ustalona". Część ofiar spłonęła w swych domach, część zginęła od strzału z broni palnej.

Jak ustalił pion śledczy łódzkiego IPN wśród ofiar byli mężczyźni, kobiety i małe dzieci. Najstarsza z ofiar miała 57 lat, najmłodsze dziecko 2 lata. Spalono większość zabudowań, ocalało tylko kilka domów.
Rozkaz : zabić nawet bydło

Szczęśliwie zachowały się na liczne źródła na temat tej okrutnej zbrodni (w tym opisy sporządzone przez samych napastników).

Przykładowo Isaac Kowalski we wspomnieniach „A Secret Press in Nazi Europe. The Story of a Jewish United Partisan Organization" (wydanej w Nowym Jorku w 1969) tak opisywał przebieg zdarzeń : „Nasz oddział otrzymał rozkaz, aby zniszczyć wszystko, co się rusza, i zamienić wieś w popioły. Dokładnie o ustalonej godzinie i minucie wszyscy partyzanci z czterech stron wsi otworzyli ogień z karabinów ręcznych i maszynowych, strzelając kulami zapalającymi w zabudowania wioski. Tym sposobem dachy gospodarstw zaczęły się palić. Wieśniacy i mały garnizonowy oddział niemiecki odpowiedział ciężkim ogniem, ale po dwóch godzinach wioska wraz z pozycjami ufortyfikowanymi została zniszczona".

We wspomnieniach rozpowszechniane były fałszywe informacje o niemieckim garnizonie, który podobno miał stacjonować we wsi. W rzeczywistości działała tam jedynie polska samoobrona.

Inny uczestnik masakry Chaim Lazar wspominał po latach („Destruction and Resistance", Nowy Jork 1985) : „Sztab Brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać przykład innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę tej wsi. Między nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow Prenner. O północy dotarli w okolicę wioski i zajęli pozycje wyjściowe. Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite. (...) Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt."

Jak relacjonował Czesław Malewski w wileńskiej „Naszej Gazecie" w 2001 r. : „o świcie 29 stycznia usłyszeli strzały ze wszystkich stron i zobaczyli ogień palących się zabudowań. Wyskoczyli z domu, zobaczyli partyzantów sowieckich mordujących ich sąsiadów, podpalających domy wraz z pozostającymi tam rannymi i dziećmi. Udało im się uciec lub schować i pozostać przy życiu, jak mówią, dzięki Opatrzności Bożej. Zginęło na miejscu 45 osób, 12 zostało rannych, z których część zmarła w szpitalu w Bieniakoniach. Wśród zamordowanych byli dorośli i dzieci z rodzin: Parwickich, Tubinów, Marcinkiewiczów, Woronisów, Bobinów, Wojsznisów, Bandalewiczów, Łaszakiewiczów, Pilżysów, Wojtkiewiczów, Molisów, Jankowskich. Zostały z 85 tylko 4 domy rodzin: Aleksandrowiczów, Bandalewiczów, Radzikowskich, Łaszkiewiczów".

Edward Tubin, wówczas 13-letni mieszkaniec wsi, tak opisywał napad sowieckich partyzantów: „Kobietę jedną, (która) uciekała w las ku cmentarzu, to nie strzelali, ale kamieniem zabili, kamieniem w głowę. Jak mamę zabili, to może z 8 kul po piersiach puścili. Wojtkiewicza żona była w ciąży i chłopak był, nie miał nawet 2 latka. Zabili ją, a chłopak został żywy. Przynieśli słomę, na nią rzucili, zapalili. Temu chłopaczkowi nogi poopalało – paluszki jemu odpadły".
... a po masakrze zabawa i picie

Paul Bagriansky (Pirsumim. Publications of the Museum of the Combatants and Partisans, Tel Awiw, 1988 r.), uczestnik masakry po latach opisał okrucieństwo swoich towarzyszy broni : „Gdy dotarłem do swego oddziału, zobaczyłem, jak jeden z naszych ludzi trzymał głowę kobiety w średnim wieku na dużym kamieniu i uderzał ją innym kamieniem. (...) Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie".

„Wioska Koniuchy stała się tylko wspomnieniem pełnym popiołów i trupów. Dostała nauczkę – opisywał Bagriansky. „Dowódca zebrał wszystkie oddziały, podziękował im za ich dobrze spełnione zadanie oraz rozkazał przygotować się do powrotu do bazy. Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja i szczęście z wykonanego zadania. Tylko niewielu zdawało sobie sprawę, że popełniono straszliwy mord w ciągu godziny. (...) Jak się dowiedzieliśmy następnego dnia, pozostałe oddziały zostały przywitane jak bohaterowie za zniszczenie Koniuchów. Pili, jedli i śpiewali całą noc. Sprawiło im przyjemność zabijanie i niszczenie, a najbardziej picie. Trzy tygodnie później otrzymaliśmy wiadomość od Sztabu Partyzanckiego w Moskwie z reprymendą dla ludzi, którzy zainicjowali i kierowali zniszczeniem wsi Koniuchy".
Sowiecki piorun

Jak utrzymują śledczy z IPN atak na Koniuchy przeprowadziła 120-150 osobowa grupa partyzantów sowieckich pochodzących z różnych oddziałów stacjonujących w Puszczy Rudnickiej, takich jak: „Śmierć okupantowi", „Śmierć faszyzmowi", „Piorun", „Margirio", oddział im. Adama Mickiewicza. Pierwszy z wymienionych oddziałów należał do Brygady Kowieńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, pozostałe zaś do Brygady Wileńskiej. Oddziały te były wielonarodowościowe, należeli do nich m. in. partyzanci żydowscy, uciekinierzy z gett w Kownie i Wilnie.

IPN dysponuje kopią szyfrogramu z 31 stycznia 1944 r. autorstwa Genrikasa Zimanasa (Henocha Zimana) I Sekretarza Południowego Obwodowego Komitetu Komunistycznej Partii Litwy, a jednocześnie dowódcy Południowej Brygady Partyzanckiej do Naczelnika Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego w Moskwie Antanasa Šnieckusa. Czytamy w nim : „29 stycznia połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału „Śmierć Okupantom", „Margirio" i grupy specjalnej Sztabu Generalnego całkowicie spaliły najbardziej zagorzałą w samoobronie wieś powiatu Ejszyskiego Koniuchy". Jak przypomina prokurator IPN Generikas Zimanas zmarł 15 lipca 1985 r. w Wilnie.

Znane są nazwiska dowódców oddziałów „Śmierć okupantowi", „Śmierć faszyzmowi", „Piorun", „Margirio", im. A. Mickiewicza. W czasie śledztwa przesłuchanych zostało kilkudziesięciu świadków m.in. byłych żołnierzy z 5 batalionu 77 pułku piechoty Armii Krajowej, którzy stacjonowali w pobliżu wsi, naocznych świadków zbrodni, krewnych ofiar, byłych partyzantów sowieckich. W aktach sprawy są m.in. meldunki policji litewskiej, szyfrogramy partyzantów sowieckich, kopie akt osobowych partyzantów sowieckich, w których są adnotacje, że uczestniczyli oni w ataku, kopie dzienników bojowych sowieckich oddziałów partyzanckich, kopie wspomnień partyzantów z Puszczy Rudnickiej.

Trudność w prowadzonym śledztwie, poza odległością czasową, sprawiał fakt, iż Koniuchy położone są na terytorium Litwy zaś siedziba ówczesnej gminy Bieniakonie na terenie Białorusi, dlatego śledczy musieli korzystać z zagranicznej pomocy prawnej.

(27) FOR MORE INFORMATION ABOUT THE STORY OF TWO SHTETLS AND

RELATED TOPICS SEE:
A Tangled Web: Polish-Jewish Relations in Wartime Northeastern Poland by Mark Paul

PEFINA Press, Toronto, 2009

Posted online in three parts (PDF format):

http://www.kpk-toronto.org/2008-fundusz_obrony.html

http://www.glaukopis.pl/index.php?menu_id=5&id=4

A Tangled Web, Part One

(RESPONSE TO YAFFA ELIACH’S CLAIM ABOUT A POGROM IN EJSZYSZKI [EISHYSHOK] AND OUTLINE OF THE THE GENESIS OF POLISH-JEWISH CONFLICT IN NORTHEASTERN POLAND, INCLUDING THE MASSACRE OF POLISH PARTISANS NEAR LAKE NAROCZ AND IN NALIBOKI FOREST IN SUMMER AND FALL 1943)


http://www.kpk-toronto.org/viewpoints_017.html

(RESPONSE TO MARIAN MARZYNSKI’S DOCUMENTARY “SHTETL”)


The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki


The Polish Educational Foundation in North America has recently published The

Story of Two Shtetls, an important book which deals with Polish-Jewish relations

in the eastern part of Poland during World War II. The book contains contributions

by scholars and publicists, both Poles and Jews, from various countries.

The first part of The Story of Two Shtetls, consisting of 190 pages, is a balanced

response to Marian Marzynski's highly controversial "documentary" film Shtetl,

which first aired on PBS Frontline in April 1996. It contains an in-depth interview

with Zbigniew Romaniuk, the young Polish historian who featured prominently in

Shtetl, and historical writings by Romaniuk about his hometown of Bransk.

Various authors provide penetrating critiques of Shtetl.

The second part of The Story of Two Shtetls, consisting of 244 pages, takes a

critical look at the widely publicized claims made by Yaffa Eliach about an alleged

pogrom that occurred in the town of Ejszyszki in October 1944. The events in

question are examined in a scholarly and well-documented work that looks at the

activities of Polish, Jewish and Soviet partisans in light of recently released Soviet

archival documents. There is also an extensive treatment of Jewish-Polish

relations and Jewish collaboration during the Soviet occupation of eastern Poland

in 1939-41, which draws on numerous Polish and Jewish sources. Both parts

contain maps.


The Story of Two Shtetls is available from:
CPC/Toronto (Obrona)

206 Beverley Street

Toronto, Ontario

M5T 1Z3


Canada
The cost for Canadian orders, postpaid, is $25 CDN.

The cost for U.S. orders, postpaid, is $30 US (by surface mail).

The cost for foreign orders outside the United States, postpaid, is $35 US (by

surface mail).



KONIUCHY IN POETRY AND MUSIC
Koniuchy, Eastern Poland, 1944

Perhaps there are real angels who assist


the ghosts of martyrs to the other side,
since what is left behind cannot resist
the flames of hell? A family of three died
slowly at the hands of hateful men,
and Yaakov Prenner, holding match and gas,
looks at the residue of pain: a ten
inch block of wood lodged in the father’s ass,
skin peeled from the mother’s neck and back,
brain matter from the infant on the floor.
He knows the enemy will soon attack,
and that if caught he won’t survive the war.
In Yiddish he commands his men to pour,
to strike, and like Lot, never to look back.

Leo Yankevich
You Who Live and Hear”

Leo Yankevich

http://www.newformalist.com/ebooks/yankevich2.html

* * * * * * * * *



Masakra w Koniuchach : bolesna data



Zbigniew Radosław Szymański
http://www.gazeta.razem.pl/index.php?id=2&t=1&page=21341 

Sąsiedzi

Pamięci zamordowanych 29 stycznia 1944 r. przez zbrojny oddział sowiecko-żydowski mieszkańców polskiej wsi Koniuchy*


 
Tego pola już nie obsieję,
Wiatr wiosenny uczyni to za mnie.
Rozrzucając me prochy z nadzieją,
Że się płodnym okażą ziarnem.

Pod Twym krzyżem nie zapalę świeczki,


By dziękować Panu za urodzaj.
Na tym krzyżu oprawcy Cię wlekli,
Boże, byś siłę uświęcił ognia.

Nie dosypię wam w stajni obroku,


Przyjaciele codziennego trudu.
W tej wędrówce od świtu do zmroku,
Bat was oprawców pogania z Bundu**.

Nie zaczerpnę już twej wody rzeko,


By ochłodzić się podczas orki.
Na twych kamieniach ,drogo, nie staną
Moje strudzone wędrówką stopy.

A ty Chaimie Lazarze czy żagwie


Wciąż płonące pod chaty podkładasz?
Strzelasz do cieni skaczących z okien
Chełpiąc, że zabiłeś sąsiada?

Tego pola już nie obsieję,


Nieuprawiane zarośnie chwastem.
Przy tym płocie już nie wychylimy
Chaimie, szklaneczki za zdrowie nasze.

                 *   *   *


              
Koniec stycznia. Jeszcze rok do śmierci wojny,
Która dziś zakończy się dla wsi Koniuchy.
Puszcza Rudnicka jak do komunii strojna,
Drzew batalion w białym szynelu puchu.

Wtem ruszyły. Tyralierą idą drzewa.


Pochylone, jakby mroźną nocy taflę
Chciały rozbić, by się rzucić w świtu odmęt.
Język ognia liże uśpioną chatę.
Huk wybuchu, po nim drugi i następne.
Sen się rozprysł na płonące żagwie jawy.
Czy zdążymy? Ja już biegnę- biegnij prędzej!
Nie zdążyli. Samael*** świt rozkrwawił.

Widzę, ginie Jankowska od kuli


Wystrzelonej przez Chaima Lazara,
Synka do martwej piersi swej tuląc.
Wujku!- dziecko wyciąga rączki,
Lecz ten przeżyć mu nie pozwala.
Chwyta dziecko- w płonący snop siana
Rzuca- rozkaz z nieludzkim krzykiem
Powtarzając: Nic, co się rusza,
Ani nikt nie ma prawa ujść z życiem!
Biegnie Parwicka w kierunku lasu.
Tam ją Jakub Prenner wypatrzył,
Głowę kamieniem w miazgę zmieniając.
Żyd oszczędny: Kul dla wszystkich nie starczy!

Dopalają się ostatnie chaty.


Ślady rzezi łuna słońca oświetla.
Trup przy trupie z odzieży obdarty,
Żyd pijany między nogi im strzela.
Trwa zabawa: Patrzcie jak podrygują
Polaczkowie przy każdym wystrzale !
Dusze ich nieostygłe się snują
W dans macabre. Trwa upiorny balet.

Krąży pijana krwią, samogonem,


Gwałtem , banda żydowskich złodziei,
Spośród popiołów wygrzebując
Wszystko, co blaskiem złota się mieni.
Dobrze wiedzą, kto złoto posiadał-
Wielu-mieszkańcy wsi ukrywali,
Przed Niemcami broniąc sąsiada.
Taką za to zapłatę dostali.

Nieprzytomna leżę do wieczora


W rowie, gdzie mnie znaleźli krewni.
Opowiadać? - Czy ktoś pojąć zdoła?
Nie, świat woli o zbrodni nie wiedzieć.
Skoro zbrodniarz Gernikas Zimanas*
Nosi polski najwyższy order,
Virtuti Militari plugawiąc,
Kto uwierzy w tak potworną zbrodnię?

Świat nie wierzy, że można ofiarą


Być i katem jak Chaim Lazar,
Że „wybitną operacją bojową”*
Można nazwać zabójstwo sąsiada.
               
                  *   *   *
Nie siądziemy już Chaimie pospołu
W karczmie, żartem słodząc życia dramat.
Wtedy dzielił nas tylko blat stołu,
Teraz pamięć - niezabliźniona rana.

 *- Koniuchy, wieś w rejonie solecznikowskim, dzisiaj Litwa dawniej II RP., która została 29 stycznia 1944 r. zrównana z ziemią przez oddział partyzantów sowieckich składający się z Żydów, uratowanych z getta kowieńskiego. Wieś została otoczona a następnie spalona zaś mieszkańcy w bestialski sposób wymordowani. Jedyną „winą” mieszkańców wioski było to, ,że mieli dość codziennych rabunków oraz gwałtów dokonywanych przez rozbestwione żydowskie i sowieckie bojówki i zaczęli organizować samoobronę. Podczas zbrodniczej akcji zamordowano około 50. mieszkańców wioski, mężczyzn, kobiety, starców i niemowlęta. Z 85. domów uratowały się tylko cztery. Akcją dowodzili Jakub Prenner i Samuel Kaplinsky. Gernikas Zimanas, dowódca Południowej Brygady Partyzanckiej, który miał nadzór nad zbrodnią w Koniuchach został przez komunistyczne władze Polski Ludowej odznaczony orderem Virtuti Militari. Chaim Lazar, uczestnik pacyfikacji wsi w swojej książce „Destruction and Resistance” wydanej w Nowym Jorku w 1985 roku nazwał zbrodnię w Koniuchach: wybitną operacją bojową Warto, byśmy w przededniu rocznicy tej zbrodni zastanowili się nad słowami Tomasza Grossa: czy można być równocześnie prześladowcą i ofiarą ?

** Bund-lewicowa organizacja żydowska współpracująca w czasie II wojny światowej z sowieckim okupantem.

*** Samael- w tradycji żydowskiej anioł śmierci.


* * * * * * * * * *
Jason Pestana

Koniuchy (2009) – (trios: flute, marimba, cello)

For flute, marimba and cello, the work is developed around a set of eight cluster chords, maintaining an ambiguous tonality.




1   ...   30   31   32   33   34   35   36   37   ...   43


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna