Studenci Szkoły Letniej- raport z pobytu na programie



Pobieranie 33,94 Kb.
Data20.02.2019
Rozmiar33,94 Kb.

Raport z pobytu na programie Praktyk LLP Erasmus

gabriela.paszkowska@gmail.com

Francja, Paryż, Catenon Worldwide Executive Serach

Od 1 lutego 2009 do 31 lipca 2009



I. Faza przygotowawcza
1) Znalezienie praktyki

Znalezienie praktyki nie jest łatwe, ja miałam sporo szczęścia i właściwie udało mi się to przypadkiem. Firmę poznałam, gdy w zeszłe wakacje szukałam pracy w Hiszpanii, niestety wtedy nie mogłam tam podjąć pracy, bo od września wracałam na uczelnie. Jednak firma wydała mi się bardzo ciekawa i postanowiłam aplikować tam na staż, okazała się, że poszukują praktykantów do swoich oddziałów w Madrycie, Amsterdamie i Paryżu. Wybrałam Paryż, wzięłam udział w procesie rekrutacyjnym i zostałam przyjęta. Poza tą firmą, którą znałam już wcześniej wysyłałam zgłoszenia do innych instytucji jednak bez większego odzewu. Chyba najlepszym pomysłem jest odpowiadanie na konkretne ogłoszenia firm poszukujących praktykantów, czyli wybrać kraj, w którym chce się robić praktykę i na lokalnych stronach internetowych z ogłoszeniami o pracę szukać konkretnych propozycji i aplikować.


2) Załatwienie formalności na SGH

Załatwienie formalności na SGH trochę przypominało zdobycie zaświadczenia A38 w "12 pracach Asterixa", ale udało się, trzeba zdobyć różne zgody i dostarczyć różne dokumenty w Dziekanacie, Dziale Nauczania i Centrum Rozwoju Programów Miedzynarodowych, przy czym często dany organ wstrzymuje się z podjęciem decyzji dopóki nie zrobi tego inny, ogolnie trzba przygotować się na biurokratyczne przygody i kilka dni krążenia miedzy trzema pokojami - co mogę doradzić? przychodźcie w dni kiedy wszystkie 3 pokoje przyjmują studentów ;-).
3) Przygotowanie językowe

Mimo, że odbywałam praktykę we Franci nie znam francuskiego, pracowałam po hiszpańsku i angielsku a francuskiego uczyłam się na własną rękę po pracy. Niestety nie miałam możliwości uczestniczenia w żadnym kursie językowym.


4) Kwestie finansowe

Firma, w której robiłam praktykę oferuje "stypendium dla praktykantów", które w połączeniu ze stypendium Erasmusa wystarcza na utrzymanie się. Dodatkowo otrzymywałam przysługującą we Francji państwową pomoc - „dopłatę do czynszu”, o którą warto się ubiegać – nie wszystkim jest przyznawana, ale jeśli się ją dostanie to trochę odciąża erazmusowy skąpy budżet.


II. Przyjazd do Firmy/Instytucji organizującej praktykę
Wszystkie sprawy związane z przyjazdem i zorganizowanie się na miejscu (przelot, mieszkanie, konto w banku) załatwiałam sama. Do Paryża doleciałam tanimi liniami Wizz Air i ten sposób docierania na miejsce był wybierany przez większość polskich studentów, których spotkałam w Paryżu. Samolot dolatuje na lotnisko w Beauvais oddalone o około 80 km od Paryża z stamtąd dojeżdża się specjalnym autobusem (13 euro) do samego Paryża, a tam już wedle uznania można wsiąść w taksówkę lub metro. Jeśli jedziemy lub wracamy z dużą ilością bagażu, nie mieszczącą się do samolotu, to kilka razy w tygodniu z Dworca Zachodniego w Warszawie lub placu Concorde w Paryżu odjeżdżają autokary do Francji/Polski, które za kilkanaście euro (dużo taniej niż poczta i inne firmy przesyłkowe) zabierają ogromne paczki. Nie trzeba jechać autokarem, żeby nadać taką paczkę. Rozwiązanie to stosowane jest często przez polskich studentów, którzy wyjeżdżają na dłużej i mają więcej niż dozwolone 15 kg bagażu.

III. Rozpoczęcie praktyki
Miałam jedynie administracyjnego opiekuna, który pomagał mi uporać się z wszystkimi formalnościami. Stałego merytorycznego opiekuna oficjalnie nie miałam, ze względu na niewielkie rozmiary oddziału, którym pracowałam. Zapoznanie z firmą trwało jeden dzień, potem powoli wdrażałam się w pracę organizacji już wykonując konkretne zadania, pod nadzorem osób, które koordynowały dany projekt. Pracownicy firmy byli zawsze bardzo pomocni.


IV. Zakwaterowanie:
Praktykodawca nie zapewnia zakwaterowania i nie wiem czy był by w stanie pomóc w tej sprawie, bo od początku wszystko załatwiałam na własna rękę i o taką pomoc nie prosiłam. Jako że nie znałam francuskiego czułam, że szukanie mieszkania na rynku prywatnym będzie trudne i postanowiłam spróbować znaleźć zakwaterowanie w stacji Polskiej Akademii Nauk. Nie zawsze SA tam miejsca, ale warto próbować, stacja ma dwa ośrodki jeden na ulicy Lauriston, gdzie raczej mieszkają pracownicy naukowi, drugi na Lamande, gdzie większość mieszkańców to studenci. Ja mieszkałam na Lamande. Są tam pokoje dwu i jedno osobowe, czynsz jest dość przystępny zwłaszcza w pokojach dwuosobowych, w zależności od tego czy w pokoju jest łazienka czy nie ceny wahają się od 270 do 360 euro za pokój dwuosobowy i od 350 do 550 euro za pokój jednoosobowy. W stacji jest wspólna kuchnia, sala komputerowa, sala telewizyjna i pralnia. Jest też regulamin, którego przestrzeganie jest dla niektórych mieszkańców problemem np. kuchnia zamykana jest o 22, nie można palić w pokojach ani nocować za darmo znajomych, co jest sporą niedogodnością dla erasmusów, których często ktoś odwiedza. Nie mniej jednak atmosfera jest bardzo fajna i studencka (choć w sumie to zależy od ekipy) ale polecam PAN zwłaszcza ludziom na praktykach - w pracy nie zawsze trafimy na młodych ludzi z którymi będzie można spędzać czas także po pracy, wiec towarzystwo mieszkańców PAN może okazać się zbawienne. O miejsce tam trzeba ubiegać Si jak najwcześniej i nie zrażać pierwszą odmowną odpowiedzią.

http://www.academie-polonaise.org/pl/aktualnosci.html.
Pokój pojedynczy w mieszkaniu prywatnym można wynająć za około 500 euro, trzeba wpłacić kaucje i mieć gwaranta najczęściej mieszkającego we Francji, więc rodzice odpadają.


V. Opis praktyki:

Firma, w której pracowałam zajmowała się head-huntingiem międzynarodowym.

Podzielona była na dwa departamenty operacyjny i business development.

Miałam okazje odbyć praktykę w obu działach, chociaż zdecydowanie więcej pracowałam w dziale business development.

Właściwie zadania przewidziane w training agrement nie uległy zmianie, nie były one jednak określone bardzo szczegółowo wiec program praktyki był dość elastyczny.
Dział operacji – headhunting sam w sobie

- pomoc przy organizacji rekrutacji

- tworzenie i zamieszczanie ogłoszeń

- wyszukiwanie odpowiednich CV w bazach danych

- direct search – wyszukiwanie kandydatów aktualnie nieposzukujących pracy, ale odpowiadających potrzebom klienta

- analiza i ocena CV

- wstępna selekcja kandydatów

- korespondencja z kandydatami

- rozmowy telefoniczne z kandydatami (phone interviews)

- uczestnictwo w personal interviews


Dział business development

- poszukiwanie potencjalnych klientów

- stworzenie bazy danych potencjalnych klientów, w zależności od sektora, pochodzenia, wielkości itd.

- uczestnictwo w spotkaniach z klientami

- poszukiwanie potencjalnych partnerów biznesowych

- stworzenie bazy danych potencjalnych partnerów biznesowych

- korespondencja i kontakt telefoniczny z partnerami biznesowymi

- spotkania z potencjalnymi partnerami

- prezentacje firmy

- przygotowanie materiałów marketingowych (research, analiza, redakcja, opracowanie graficzne)


Jeśli chodzi o organizację pracy, to wszystko było dosyć elastyczne. Teoretycznie praca zaczynała się o 9 i miała z przerwą na lunch trwać do około 17, inni pracownicy mieli nienormowany czas pracy i zawsze zostawali dłużej. Ja jednak nie musiałam zostawać dłużej niż ustawowe 7h dziennie. Czasem przychodziłam później i wtedy zostawałam dłużej.
Atmosfera w pracy była bardzo w porządku, aczkolwiek nie mogłam w pełni zintegrować się z ekipą - wbrew wcześniejszym zapewnieniom ekipa w paryskim biurze nie była międzynarodowa, wszyscy byli Francuzami i między sobą porozumiewali się oczywiście po francusku, którego nie znam, tak, że wszystkie „żarciki”, plotki i inne nieformalne komunikaty wpływające na to, że atmosfera pracy jest fajna, mnie omijały dopóki nie zaczęłam trochę więcej rozumieć.
Językiem pracy był francuski, angielski i hiszpański.
Od pracodawcy dostawałam „stypendium dla praktykanta” w wysokości równej mniej więcej stypendium erasmusa.
Merytoryczny poziom praktyki oceniam średnio – przewidziane zadania i zrealizowane zadania są jak najbardziej ok., jednak proporcje miedzy nimi były nieco zachwiane. Niektóre z zadań powtarzałam aż do znudzenia, inne (te ciekawsze i trudniejsze) robiłam tylko okazjonalnie.


VI. Życie towarzyskie i zwiedzanie:
Firma nie zajmuje się czasem prywatnym praktykanta, wszystko organizowałam sobie na własną rękę. Czas wolny spędzałam głównie ze znajomymi ze stacji PAN, w której mieszkałam.

Co oferuje Paryż? – no cóż byłam tam pół roku i nie nudziłam się.

Muzea – mnóstwo, każdy znajdzie jakieś interesujące dla siebie, od zeszłego roku darmowe wejścia dla mieszkańców UE poniżej 26 roku życia, spore udogodnienie

Architektura – niesamowita warto poświęcić trochę czasu, aby zbadać budynki Paryża zarówno stare jak i nowe, nie mniej imponujące

Kluby – są różne, imprezy erasmusowe z wejściem za darmo w Miksie (czwartki) i Dupleksie (wtorki) poza tym wejścia na imprezy są płatne od 10 do 20 euro.

Festiwale i inne cuda– Noc muzeów w maju, Fete de la musique w czerwcu, Kino w plenerze w lipcu, obchody 14 lipca, wielki szlem na przełomie maja i czerwca, pret-a-porter w lutym i lipcu, paryska plaża w lipcu i sierpniu, targi staroci w różnych dzielnicach w różnych miesiącach.

Weekendy – pod samym Paryżem jest kilka ciekawych miejsc do obejrzenia np. Wersal, jest sporo długich weekendów i wtedy można wybrać się gdzieś dalej w głąb Francji, pociągi są dość drogie zwłaszcza, jeśli rezerwuje się je na ostatnią chwilę wiec, jeśli jedzie się w więcej osób to watro pomyśleć o wynajęciu samochodu. Zaletą kolei jest szybkość w kilka godzin można dotrzeć na południowe wybrzeże, tak, więc nawet w zwykły, krótki weekend można zorganizować fajny wyjazd.

Praktyczne informacje dot. warunków ekonomicznych:
- ubezpieczenie – EKUZ

- komunikacja – metro, autobusy i kolejka podmiejska (karta na miesiąc 55 euro), rowery miejskie, naprawdę super wygodny środek transportu (roczny abonament, 30 euro, trzeba mieć kartę płatniczą chipową francuską, albo kartę kredytową polską)

- konto w banku francuski przyda się zwłaszcza, jeśli będziemy starali się o CAF (dopłatę do czynszu) lub będziemy chcieli wykupić abonament na rowery

- CAF, „zapomoga” do czynszu przysługuje każdemu kto odpowiednio mało zarabia i wynajmuje pokój lub mieszkanie, warto się o nią starać



https://www.caf.fr/wps/portal/

- wydatki – usługi są droższe, jedzenie na mieście też, ale już ceny z supermarketów są porównywalne z Warszawą. Owoce i warzywa są trochę droższe. Stypendium pozwala na pokrycie od 50% do 70% kosztów pobytu w zależności od trybu życia. Bagietka – z piekarni 0,90 z supermarketu 0,30, mleko 0,80, kilo jabłek 2, kilo pomidorów 2. Najlepiej zaopatrywać się w dużych sklepach najtaniej jest w Auchan lub Leader Price, dość tani jest mniejszy Simply. W niedziele sklepy są zamknięte poza niektórymi małymi sklepikami.



VII. Inne:

Trudno wybrać najważniejszą rzecz, jakiej się nauczyłam. Chyba jest nią umiejętność pracy w międzynarodowym zespole. Dowiedziałam się też sporo o tym jak funkcjonuje sektor, w którym działała moja firma. Była to bardzo praktyczna lekcja tego jak robi się interesy, poszukuje klientów, partnerów biznesowym, organizuje PR w skali międzynarodowej. Poznałam zdolnych profesjonalistów i ciekawe metody pracy. Co wydaje mi się niezmiernie ważne - dzięki temu doświadczeniu nie ograniczam rynku pracy do Polski, chętnie przez jakiś czas popracowałabym zagranicą.



Poza korzyściami akademicko-zawodowymi, z takiego wyjazdu płyną też ogromne korzyści osobiste – to niesamowite doświadczenie mieszkać w jakimś kraju dłużej przez jakiś czas, ma się wtedy okazje poznać kulturę, sposób i filozofię życia jego mieszkańców, problemy występujące w danym kraju, to bardzo poszerza horyzont myślenia.


VIII. Ocena:
Ogólnie: 5

Akademicko: 3,5




©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna