Spis treśCI



Pobieranie 1,53 Mb.
Strona7/21
Data23.10.2017
Rozmiar1,53 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   21

CZĘŚĆ TRZECIA

INTELIGENCJA RACJONALNA I EMOCJONALNA A JĘZYKOWY OBRAZ ŚWIATA



Mity o standardach inteligencji (testy IQ)

Poprzez ogromne zróżnicowanie umysłów pod względem rozpatrywania tych samych przedmiotów, a także siebie nawzajem, poprzez ich wzajemne zetknięcie, połączenie i rozłączenie, natura wystawia wielce fascynującą sztukę dla obserwatorów i myślicieli najróżniejszych gatunków.



I. Kant

Problem wzajemnego ustosunkowania dwóch zasadniczych kierunków działalności doświadczalnej (racjonalnego i emocjonalnego, cywilizacyjnego i kulturowego) w ich relacjach z arefleksją potoczną może mieć dość interesujące projekcje na dziedzinę psychofizjologicznego i socjalnego rozwarstwienia społeczeństwa. Dotyczy to nie tylko wcześniej rozpatrywanego współdziałania pierwiastka męskiego i żeńskiego, lecz przede wszystkim zdolności fizycznych i umysłowych oraz odpowiedniego typu działalności osobników obu płci. Ciekawe pod tym względem były tzw. narodowe testy inteligencji, które 19 października 2003 roku i 24 października 2004 przeprowadziła telewizja TVN. Miały one charakter zabawy medialnej, niemniej wyniki pierwszego148 da się dość logicznie zinterpretować za pomocą typologii sferycznej.

Wśród grup, które zostały poddane „doświadczeniu” podczas pierwszego testu, miejsca rozłożyły się następująco (podaję według uzyskanej średniej zbiorowej ilorazu inteligencji w kierunku wzrastającym): kulturyści, górale, gwiazdy, nauczyciele, policjanci, studenci. Już sam wybór grup reprezentatywnych wskazuje na medialny, a nie badawczy charakter całego przedsięwzięcia, ponieważ, po pierwsze, poszukiwanie średniej czynnika inteligencji jest sprzeczne z samą ideą osobistego charakteru tej funkcji ludzkiego doświadczenia, a po drugie, wybrane grupy to raczej bohaterowie polskich dowcipów i plotek niż jakieś reprezentatywne zbiory społeczne.

Dlaczego jednak wyniki testu uważam za uzasadnione i logicznie interpretowalne? Odpowiedź jest bardzo prosta. Test IQ (Intelligence Quotient – iloraz inteligencji) nie jest sprawdzianem inteligencji jako całości, lecz tylko jej jednej, niewielkiej części: logiczno-praktycznych zdolności stereotypowych, czyli umiejętności regularnego i racjonalnego (ilościowego) manipulowania sygnałami przeważnie indeksalnymi lub ikonicznymi. W większości przypadków chodzi o operowanie geometrycznymi figurami, cyframi i rysunkami. Wystarczy popatrzeć na zadania testowe (nawet bez ich dokładnej analizy), żeby zauważyć, że większość dotyczy arytmetyki (umiejętności

95

obliczania), logiki (odnajdywania formalnych regularności i uogólniania, również matematycznego i formalno-logicznego), geometrii (ustalenia symetrii i proporcji, umysłowego przekształcania obiektów geometrycznych) oraz zwykłej spostrzegawczości wzrokowej149. Badani zawsze mają do czynienia z obiektami semiotycznymi, których głównymi właściwościami są mierzalność i obliczalność.



Nieliczne przypadki, gdy uczestnicy telewizyjnego testu powinni byli wykazać się wiedzą humanistyczną, dotyczyły albo logicznego uogólnienia znaczeń wyrazów, albo ustalenia logicznych relacji pomiędzy wyrazami (czasem metaforycznymi), albo też dobierania synonimów. W niektórych z tych zadań poojawiły się niestety mętne sformułowania, dwuznaczności lub ewidentne błędy. Po zastanowieniu się owe nieścisłości można było zignorować, a wśród proponowanych odpowiedzi drogą selekcji wybrać tę uważaną za poprawną. Jednak gra polegała na sprawdzaniu logicznej precyzji, przy czym wykazywanej w bardzo ograniczonym czasie. A zatem każdy przypadek nieścisłości bądź niejednoznaczności w zadaniach testowych utrudniał ich wykonywanie i podważał powagę przedsięwzięcia.

Na na portalu Onet.pl, na forum dotyczącym testu, internauci mieli, np. pretensje dotyczące synonimicznej pary pretekstfałszywy powód, uważając, że pretekst nie zawsze jest powodem fałszywym, czasem bywa powodem pobudzającym. Przyczyną takiego zamieszania mogła być homonimia, ponieważ w polszczyźnie obok wyrazu pretekst 1 w sensie ‘pozorny, nie rzeczywisty powód’ (zwracam uwagę, że ‘pozorny’ nie musi znaczyć to samo, co ‘fałszywy’!) jest również słowo pretekst 2 jako ‘okazja do czegoś stwarzana przez jakieś działanie lub okoliczności’150. Sprawdzenie zdolności logicznego myślenia zostało więc zastąpione przez sprawdzenie władania językiem polskim.

Internauci mieli również wątpliwości co do ustanowienia analogii pomiędzy domem i schodami a rzeką i śluzą. Porównanie rzeki z jej poziomami przed i za śluzą do domu z jego piętrami jest nie tyle logiczne, ile artystyczne.

Niektórzy uczestnicy forum zwracali uwagę na brak precyzji w zadaniu, w którym chodziło o wyłączenie zbędnego członu z szeregu oceniać – szacować – ganić – osądzać. Odpowiedź ganić jest ewidentna tylko wtedy, jeśli odpowiedź koniecznie powinna być kategorialna. W przypadku możliwości podania odpowiedzi referencyjnej można byłoby założyć, że chodzi nie o sposób postępowania, lecz o obiekt, na który czynność jest skierowana (szacować w odróżnieniu od innych wyrazów nie dotyczy człowieka).

Nie mniej dziwna (z lingwistycznego, jak również matematycznego punktu widzenia) okazała się podwójna analogia par słowo – litera i liczba – cyfra. Analogia jest absolutnie mitologiczna, ponieważ opiera się na potocznym (a nie logicznym

96

czy matematycznym) pojmowaniu słowa, litery, liczby i cyfry. Liczba jako pojęcie, „którego treścią jest wynik liczenia”151, może być wyrażana za pomocą słów albo (w zapisie matematycznym) specjalistycznych znaków graficznych – cyfr (może, ale nie musi – czasem oddaje się ją na piśmie za pomocą liter lub niecyfrowych ideogramów). Słowo zaś to jednostka języka, która (w tradycyjnym pojmowaniu lingwistycznym) w mowie mówionej może być wyrażana za pomocą sekwencji głosek, w pisemnej zaś formie – za pomocą sekwencji liter, ideogramów lub znaków ikonicznych. Zatem z naukowego (logicznego) punktu widzenia słowo wcale nie ma się do litery tak jak liczba do cyfry. Test inteligencji wymaga więc od człowieka nie logicznego myślenia, a bezmyślnego powtarzania potocznych mitów. Ale to nie wszystko. Mitologiczny (czyli potoczno-językowy) charakter niektorych zadań testu uczynił je interesującym obiektem rozważań lingwosemiotycznych i kognitywnych.



W części zadań ściśle matematycznych zaobserwowałem interesującą regularność: tam, gdzie czynności matematyczne wykonywało się z liczbami poniżej dziesięciu, nazywano je cyframi, we wszystkich innych przypadkach używano terminu liczba. To kolejny mit zakotwiczony w mowie potocznej: „22 to liczba, która składa się z powtarzającej się dwukrotnie cyfry 2”. Czy naprawdę z punktu widzenia matematyka liczba oznaczana w piśmie ideogramem 22 składa się (jako pewna wielkość) z cyfr, czyli z rysunków? Okazuje się, że w przypadku rzędu 2 3 4 5 6 7 8 powinniśmy „zsumować cyfry” (czyli graficzne znaki – rysunki; to nie jest trudna czynność – jest ich dokładnie 7), natomiast ciąg 3 7 14 21 19 6 11 nazywa się już ciągiem liczb. Najbardziej enigmatyczne w tym wszystkim jest pytanie, czy 3 i 7 ̶ powtarzające się w obu ciągach ̶ to cyfry czy jednak liczby.

Wszystkie podjęte tutaj kwestie mają nie matematyczno-logiczny, lecz kognitywny i lingwosemiotyczny (czyli kulturowy) charakter. A jeszcze jednym przykładem „destrukcyjnego” wtrącania się humanistyki do matematyki i logiki było zadanie o wieku dwóch przyjaciół, które wywołało najwięcej skarg testowanych. Problem dotyczył interpretacji pojęcia wiek. Zadanie zawierało informację o datach urodzenia dwóch chłopców i polegało na obliczeniu ich sumarycznego aktualnego wieku („ile lat mają w tej chwili”). W odróżnieniu od poprzednich przypadków, wyrażenie ile lat trzeba było odczytać raczej dosłownie (ile lat, a nie dni, tygodni i miesięcy), nie zaś tak, jak to jest przyjęte w obyczajowości (odpowiedzią na pytanie „Ile lat ma dziecko” może być półtora albo dwanaście i pół). Jeśli obliczyć precyzyjnie, wiek chłopców z testu wynosił 49,5 ̶ ale takiej odpowiedzi nie było. Uczestnicy testu mogli więc wybrać 49 lub 50. „Poprawną” okazała się odpowiedź 50. Tak o tym napisał pewien internauta:

Jeden z przyjaciół ma urodziny dopiero w grudniu. W Niemczech, gdzie mieszkam, liczy się tylko lata skończone. To znaczy on ma 24 lata, a więc suma jest 49. W Polsce raczej się zaokrągla, ale fakt, że jeden urodziny w tym roku już miał, a drugi jeszcze nie, sugeruje, że jest to ważne dla rozwiązania. Ja wpadłem w tę pułapkę i zakreśliłem 49.

97

Łatwo zauważyć, że wszędzie, gdzie humanistyka wkracza w obszar logiki formalnej i matematyki, wprowadza w tych dziedzinach dużo zamieszania, działa na nie wręcz destrukcyjnie. Czy to oznacza, że pojęcia humanistyczne powinny zostać wyłączone z dziedziny inteligencji?



Oczywiście, że logiczne porządkowanie obiektów mierzalnych i obliczalnych (albo ilościowe podejście do obiektów z zasady niezmierzalnych) z konieczności opiera się na logice typu matematycznego lub formalnego oraz na postrzeganiu wzrokowym. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że „zwyciężyli” ci, których aktualna działalność powszednia skupiona jest właśnie na tego typu czynnościach, czyli studenci. Nie dziwi również drugie i trzecie miejsce policjantów i nauczycieli. Są to ludzie, których działalność zawodowa jest racjonalna według typu refleksji i realna (u policjantów wręcz materialno-sensoryczna) według typu obiektywacji. To, że nauczyciele „przegrali” z policjantami, można wyjaśnić ich większą intelektualną inercją (przez wiele lat muszą powtarzać dzieciom „prawdy ostateczne” z podręczników, bez jakiejkolwiek możliwości ich podważenia przez uczniów), a także pomieszaniem w jednej grupie nauczycieli z dziedzin ścisłych i przyrodniczych – „fizyków” (którym testy IQ nie powinny sprawiać trudności) oraz nauczycieli nauk humanistycznych – „liryków”. Profesor psychologii Z. Nęcki, po przebadaniu studentów różnych kierunków ustalił:

Najwyższy iloraz inteligencji mają osoby zajmujące się dziedzinami abstrakcyjnymi, na przykład fizyką i matematyką. Mało inteligentny student tych kierunków miał wyższy iloraz niż przeciętny student kierunków politechnicznych, rolniczych czy medycyny152.

Oczywiste jest, że skłonności popychają nas do pewnego rodzaju zajęć, a pewien rodzaj zajęć kształtuje i doskonali umiejętności. Do tego, by zająć się fizyką i matematyką potrzebna jest umiejętność obliczania, formalno-logicznego rozumowania i wyobraźni przestrzennej, a właśnie te umiejętności sprawdza się w teście IQ. Wysokie miejsce nauczycieli w rankingu to raczej wynik profesjonalnej wiedzy „fizyków” niż wysokiego poziomu możliwości intelektualnych tej grupy społecznej. Niestety, system szkolny w zasadzie nie toleruje przejawów twórczości i intelektualizmu.

Podczas testu niejednokrotnie poruszany był wątek przysłowiowych „głupich blondynek” – bohaterek wielu polskich dowcipów. Zresztą przypadkowy i mitologiczny charakter tej grupy został potwierdzony miejscem w środku rankingu. Można by więc traktować tę grupę po prostu jako „kobiecą”. Wśród „blondynek” znalazły się przedstawicielki najróżniejszych zawodów, tj. kobiety o różnych zdolnościach intelektualnych. Ważniejsze jest coś innego – to była grupa wyłącznie kobieca i jako kobiety „blondynki” reprezentowały emocjonalno-kulturowy typ doświadczenia. Trudno poszukiwać u nich „męskiego” typu inteligencji, który był sprawdzany. Kobiecym żywiołem jest refleksja emocjonalno-etyczna i emocjonalno-estetyczna, a sprawdzenia inteligencji tego typu w teście zabrakło (poza metaforycznym porównaniem rzeki do domu).

98

Test IQ jest typowo męskim scjentystycznym wynalazkiem opartym na męskim typie myślenia i przeznaczonym dla męskiego (czyli racjonalno-technicznego) typu inteligencji. Dlaczego w takim razie przegrali „kulturyści” i „górale”, skoro większość w tych grupach stanowili mężczyźni? Otóż obie wymienione grupy tworzyli ludzie, których życie w znacznym stopniu przebiega w dziedzinie potocznej, arefleksyjnej i bezpośrednio wiąże się z konkretno-przedmiotowym, naturalnym doświadczeniem. Racjonalna refleksja nie jest ich domeną.



A co z tzw. gwiazdami? Czym można wytłumaczyć ich niewysokie miejsce? Przecież w tej grupie zebrała się „śmietanka” intelektualistów i artystów, ludzi jak najbardziej twórczych, działających w dziedzinie doświadczenia wirtualnego? Zadajmy więc sobie pytanie: czy dla funkcjonowania w dziedzinie społeczno-politycznej, publiczno-etycznej lub artystycznej potrzebne są takie umiejętności, jak formalne obliczanie ilości, geometryczne przekształcanie formy albo ustalanie logicznych regularności? Nie. Do tego trzeba umiejętności nazwanych wcześniej refleksją emocjonalną. Test IQ nie jest dla tej grupy ludzi. Czy student politechniki (czyli osoba ze wspaniałym wynikiem testu), który może abstrahować formy znaków od ich treści, logicznie wiązać sądy, obliczać w umyśle wymyślone przez matematyków liczby lub wyobrażać sobie wymyślone przez geometrów figury, jest intelektualnie bardziej rozwinięty, niż słynny filozof, pisarz, artysta, dziennikarz czy polityk? To zatem jeden z dowodów, że test IQ jako sprawdzian zdolności intelektualnych jest zwykłym scjentystycznym mitem społeczeństwa informacyjnego, który wyolbrzymia znaczenie logiczno-matematycznych i spostrzegawczych zdolności człowieka. Zresztą twórcy testu IQ nigdy nie mieli ambicji, żeby uznać go za sprawdzian jakości ludzkiego umysłu.

Podkreślę jeszcze raz, że mitologiczny charakter testu na iloraz inteligencji nie wynika wyłącznie z tego, że w tym konkretnym przypadku został on sprowadzony do medialnej zabawy, w której nie zostały spełnione nawet najbardziej prymitywne warunki, uważane za niezbędne przy przeprowadzaniu takich testów. O mętności i braku systemowości w kształtowaniu grup reprezentacyjnych już wspominałem. Oprócz tego nie zostało należycie uwzględnione obowiązujące przy ustaleniu IQ zróżnicowanie wiekowe (przy podliczaniu wynik był korygowany w zależności od wieku tylko w trzech przedziałach: 16-19, 20-34 oraz 35-70 lat)153. Nie przeprowadzono porównawczego testowania według co najmniej kilku wersji testu, np. według metod H. J. Eysencka, R. Amthauera czy D. Wechslera (informowanie publiczności o tym, że istnieje wiele wersji testu, mogłoby zaszkodzić jego mitologizacji i podważyć wiarygodność całej zabawy). Poza tym test miał publiczno-zbiorowy charakter (transmisja telewizyjna na żywo), co prowadziło do profanacji samej idei badania psychologicznego, które powinno przecież realizować indywidualne profilaktyczne lub praktyczne cele. Wreszcie wyniki testu nie zostały jakościowo zinterpretowane przez fachowców, a to podważa sensowność całego przedsięwzięcia.

99

Problem tkwi jednak w czymś zupełnie innym. Chodzi o wyrywkowy i metodologicznie niespójny charakter samego testu jako takiego, który w dość uproszczony pozytywistyczny sposób traktuje pojęcie ludzkiej inteligencji. Jeśli wyobrazić sobie idealny podmiot, który szybko i bezbłędnie wykonywałby wszystkie zadania testu tego typu, to bez wątpienia byłby to komputer. Trudno zatem się dziwić, że komputery często określa się mianem sztucznej inteligencji. Ale czyżby to, co może szybko i bezbłędnie zrobić każda zaprogramowana maszyna, miało mieć jakąś doniosłą wartość dla człowieka, a tym bardziej zaliczać się do jego osobliwości gatunkowych?



100

Mity o standardach inteligencji (testy EQ)

Kto myśli o swych uczuciach, ten je zabija. Kto myśli o przedmiotach uczuć, ten je podsyca.



W. Biegański

W ramach uzupełnienia informacji o inteligencji warto wspomnieć o jeszcze jednym podobnym przedsięwzięciu – teście EQ (Emotional Quotient). Jest to test zdolności pojmowania stanów emocjonalnych swego otoczenia i własnych emocji, a także zdolności ich kontrolowania. Powstał on jako reakcja na krytykę testów IQ. Wśród psychologów nie ma jednomyślności, czy test EQ powinien być rodzajem testu na iloraz inteligencji, jego przeciwieństwem, czy też uzupełnieniem. W odróżnieniu od bezosobowego i ogólnikowego charakteru wyników testu IQ, wyniki testu EQ często są zbyt indywidualne, co zdaniem wielu psychologów przeszkadza w ich uogólnianiu i naukowej interpretacji. Poza tym test ilorazu emocjonalnego odziedziczył po swoim poprzedniku wszystkie jego wady redukcjonistyczne, ponieważ chodzi w nim tylko o wybrane elementy refleksji emocjonalnej dotyczące etyki formalnej (stosunki społeczne z punktu widzenia euroamerykańskich norm zachowania). Trudno się dziwić, bo przecież oba testy są bardzo wąsko utylitarnie ukierunkowane: według autorów i entuzjastów powinny ujawniać zdolności intelektualne badanej osoby potrzebne do awansu zawodowego i społecznego, czyli do robienia kariery.

Interesujący jest sam fakt rozszerzania pojęcia inteligencji poza granice racjonalno-logicznych oraz poglądowo-technicznych zdolności. S.J. Stein i H. E. Book, badacze EQ, nazywający ten aspekt ludzkiego doświadczenia kulturą emocjonalną, odnotowują pewne osobliwości emocjonalnej refleksji u mężczyzn i kobiet, które w pełni potwierdzają przedstawioną powyżej koncepcję genderu:
Kobiety otrzymują wyższe oceny w dwóch kategoriach – społecznej odpowiedzialności i empatii, a mężczyźni mają wyższe oceny w odporności na stres. Poza tym, w każdym razie w Ameryce Północnej, kobiety przodują w stosunkach międzyludzkich, mężczyźni zaś w poszanowaniu własnej godności154.

Ogromnym minusem testu EQ jest jego ograniczony charakter w aspekcie kulturowo-mentalnym. Autorzy testu wzorują się na zasadach etycznych i tradycjach społecznego zachowania, przyjętych w oficjalnej dziedzinie życia Amerykanów średniej klasy, uważając naiwnie, że mogą one służyć za uniwersalny wzorzec dla

101

innych społeczeństw. Stein i Book opisali według 15 zasadniczych cech emocjonalnych klasyczny test EQ przeprowadzony na około 5 tys. ludzi. W jego wyniku powstały emocjonalne mapy osobowości dla ponad 30 wziętych zawodów. Okazało się np., że sprzedawca hurtowy powinien posiadać następujące właściwości inteligencji emocjonalnej (podaję pięć najważniejszych cech w kolejności rankingowej): dążenie do samorealizacji, asertywność, zdolność do poczucia szczęśliwości155, optymizm, szacunek dla siebie156. Jeśli w powstałych mapach osobowości przyjrzymy się pierwszym trzem emocjonalnym cechom potrzebnym (z punktu widzenia twórców testów EQ) do osiągnięcia sukcesu w życiu społecznym oraz zawodowym i przypiszemy im pewne wartości liczbowe (np. 3 punkty za pierwsze miejsce, 2 – za drugie, 1 – za trzecie), okaże się, że dystrybucja miejsc będzie następująca: samorealizacja (34), szczęście (21), asertywność (20), szacunek dla siebie (19), optymizm (17), stosunki międzyludzkie (15), niezależność (13), zdolność do pokonania stresu (13), ocena rzeczywistości (12), rozwiązywanie problemów (6), giętkość (6), empatia (2), samoanaliza emocjonalna (1), odpowiedzialność społeczna (0), kontrola impulsywności (0).



Jak widzimy, najbardziej pożądanymi właściwościami osobistej kultury emocjonalnej są dążenie do samorealizacji, skłonność do zadowolenia z życia, poszanowanie własnej godności, umiejętność bronienia swego punktu widzenia oraz optymizm. Dość wysoko w rankingu znalazło się również dążenie do niezależności oraz odporność na stres. Jednakże takie cechy, jak zdolność do przejmowania się cudzymi uczuciami i problemami oraz umiejętność pojmowania i oceny własnych uczuć, niestety znajdują się na szarym końcu listy, a poczucie odpowiedzialności za wspólną sprawę i swoją grupę czy umiejętność powstrzymywania agresji w ogóle na nią nie trafiły. Nawet w pierwszej piątce preferencyjnych cech odpowiedzialność za wspólną sprawę i swoją grupę pojawiła się dwa razy, a samokontrola agresji cztery. Czy można więc stwierdzić, że taki obraz emocjonalnej kultury osobowości jest uniwersalny dla wszystkich kultur? Wątpię również, żeby przedstawiciele innych kultur (poza amerykańską i zachodnioeuropejską) uważali taki egocentryzm za ideał zachowania emocjonalnego.

Na uwagę zasługuje też samo określenie poszczególnych właściwości emocjonalno-intelektualnych. Szacunek dla siebi” powinien polegać na tym, by „w istocie podobać się sobie takimi, jacy jesteśmy”157, ba, nawet „akceptować swe strony negatywne i niezdolności, a jednak mieć o sobie dobre zdanie”158. Ktoś mógłby pomyśleć o takim człowieku, że jest na tyle bezczelny, że chociaż wie o swych wadach (np. arogancji, kleptomanii czy pogardzie dla ludzi), nie dąży do ich pokonania bądź ukrycia i nie ma sobie nic do zarzucenia.

102

Ludzie wychowani w innym typie kultury, mogą te same postawy, które eksperymentatorzy w trakcie testowania EQ oceniają jako dążenie do samorealizacji, zdolność do zadowolenia z życia, asertywność, szacunek dla siebie i optymizm, ocenić zupełnie inaczej, np. jako karierowiczostwo, głupie samozadowolenie, nachalną zaciętość, egoizm i skłonność do bezmyślnego samooszukiwania się. Niezależność, zdolność do pokonania stresu, umiejętność oceny rzeczywistości, elastyczność i zdolność do rozwiązywania problemów mogą się okazać pięknymi nazwami dla tego, co w innej kulturze trzeba by było nazwać niechęcią do liczenia się z otoczeniem, brakiem wrażliwości, dogmatyzmem, cwaniactwem i bezwzględnością.



Nie mniej wątpliwości budzą inne, bardziej „humanitarne” i „prospołeczne” cechy z listy kultury emocjonalnej. Np. te, które twórcy testów EQ interpretują jako umiejętność nawiązania stosunków międzyludzkich albo empatię, w pewnych okolicznościach mogą być uznane za zwykłą podstępność i dwulicowość.

Problem wartościowania funkcji refleksji emocjonalnej, w odróżnieniu od zdolności racjonalno-logicznych, polega właściwie na tym, że nie da się ich jednoznacznie zdefiniować, sformalizować i poddać opisowi ilościowemu. Test IQ przynajmniej zawiera zadania z wariantami odpowiedzi, z których jeden w jakimś systemie formalno-logicznym mógłby uchodzić za poprawny. W testach EQ określenie takiego wzorca jest absolutnie niemożliwe. Dla emocjonalnego wartościowania sytuacji oraz dla zadań w zakresie etyki odpowiedzi jednoznacznie poprawnych nie ma. Z drugiej strony spory między zwolennikami obu testów są w zasadzie pozbawione sensu, ponieważ argumenty, które najczęściej się przywołuje, mają raczej charakter złośliwych i całkiem powierzchownych ataków. Typowym przykładem takiej „argumentacji” mogą być następujące słowa:

Amerykańscy psychologowie, m.in. Edwin Locke [...], dowiedli, że gdyby w rekrutacji kierowano się wysokością EQ, Bill Gates miałby szansę pracować jedynie jako ochroniarz w swojej firmie159.

„Dowód” w postaci Gatesa brzmi co najmniej anegdotycznie. Zwolennicy testu EQ powiedzieliby chyba, że teraz rozumieją, dlaczego komputerowcy na całym świecie tak nie lubią twórcy Microsoftu i naśmiewają się z niego w dowcipach.

103

Inteligencja racjonalna i emocjonalna jako składniki obrazu świata
Przyzwyczajaj swój umysł do wątpienia, a serce do zgodności.

G. Ch. Lichtenberg
Inteligencja (ludzka oczywiście, żadnej innej nie znam) zawiera w sobie dwie równoprawne i równoważne strefy – racjonalną i emocjonalną. Kategorialny charakter pierwszej w większym stopniu pozwala na jej opis formalny, do prób obliczenia włącznie. Na temat drugiej można jedynie spekulować, ponieważ chodzi tutaj tylko o większy bądź mniejszy stopień podobieństwa pewnych stanów emocjonalnych oraz ocen etycznych i estetycznych. To, że istnieją całe systemy zaleceń etycznych (a także pochodnych od nich ideologicznych i politycznych), pozwalające wyróżniać i omawiać te lub inne typy relacji emocjonalnych ze światem, z innymi ludźmi i z sobą samym, te lub inne charakterystyczne sposoby zachowania emocjonalnego – wynika z racjonalnego uporządkowania dziedziny doświadczenia emocjonalnego. Nie trzeba być filozofem czy naukowcem, żeby zauważyć interesującą zależność: gdy pytamy kogoś, czym jest miłość bądź przyjaźń, to bez względu na różnorodność koncepcji etycznych mamy spore szanse otrzymać odpowiedź, którą potrafimy zrozumieć (jej akceptacja jest tutaj zupełnie wtórna); gdy zaś zapytujemy swego partnera, czy nas kocha albo czy jest naszym przyjacielem, nie usatysfakcjonują nas żadne dowody racjonalne lub rozważania teoretyczne. Interesuje nas w tym ostatnim przypadku nie to, co myśli nasz partner na temat miłości czy przyjaźni ani w jaki sposób rozumie te pojęcia, tylko to, co do nas czuje. Żadne wyjaśnienia i logiczne argumenty nie zastąpią nam zwykłego odczucia intuicyjnego opartego na osobistych przeżyciach i uczuciach. Zasadniczo pozbawione sensu jest np. tłumaczenie dziecku pożytków wynikających z picia mleka, mycia rąk albo uczenia się w szkole. Powinno się je przychylnie emocjonalnie usposobić do tych czynności.

Wyróżnienie dwóch rodzajów inteligencji – racjonalnej i emocjonalnej – nie oznacza wcale, że pojęcie inteligencji jest identyczne z pojęciem psychiki, czy nawet doświadczenia. Opierając się na funkcjonalno-pragmatycznej koncepcji działalności ludzkiej, ośmielę się zaproponować własną interpretację tego pojęcia.

Inteligencja to nie sama wiedza, umiejętności i nawyki, nie same talenty i inklinacje, lecz funkcjonalna zdolność pragmatycznie sukcesywnego wykorzystania i rozwoju swych wrodzonych i nabytych talentów oraz inklinacji, wiedzy, umiejętności i nawyków.

Podobnie rozumie inteligencję J. Skowrońska – jako zdolność uczenia się na podstawie wcześniejszych doświadczeń, „przystosowywania się do otaczającego

104

środowiska lub […] kontrolowania i rozwijania własnych procesów poznawczych (np. pamięci czy uwagi)”160, którą można rozwijać i doskonalić.



Zdolność wykorzystania i rozwoju doświadczenia racjonalnego można nazwać inteligencją racjonalną, natomiast zdolność używania i doskonalenia swego doświadczenia emocjonalnego – inteligencją emocjonalną. W testach IQ i EQ powinno się zatem badać nie samą wiedzę, a właśnie te zdolności, umiejętności i nawyki.

Poza zdolnością do organizowania tzw. poziomu doświadczenia (racjonalnej i emocjonalnej dziedziny doświadczenia) inteligencja jest również zdolnością regulacji wszystkich pozostałych jego wymiarów. Pomyślność działalności życiowej człowieka zależy nie tyle od stopnia rozwoju jego rzeczywistej czy wirtualnej, osobowościowej czy publicznej części doświadczenia, ile od umiejętności operowania nimi i używania ich w różnych okolicznościach życiowych, a także od zdolności do ich rozwijania i doskonalenia. Dlatego właśnie, przez analogię do inteligencji racjonalnej i emocjonalnej, warto też wyróżnić inteligencję realną (praktyczną) i wirtualną (duchową) oraz indywidualną i społeczną. Realna i wirtualna polegają na zdolności człowiekа do funkcjonowania w świecie realnego doświadczenia (w życiu potocznym, w zawodowej lub społecznej działalności) albo do oderwanych, wirtualnych zajęć (nauki, sztuki, filozofii), natomiast indywidualna i społeczna wiążą się ze zdolnością do organizacji swego wewnętrznego, osobowościowego doświadczenia (do samodzielnego rozwiązywania swych problemów) albo zdolności do wspólnych doświadczeń z otoczeniem (do życia w społeczeństwie).

Skowrońska w typologicznym szeregu intelektualnych zdolności człowiekа także wyróżnia inteligencję twórczą (w mojej terminologii – wirtualną) i społeczną (publiczną).

U podstaw reprezentowanej przeze mnie koncepcji znajduje się hipotezа lingwistyczna. Właśnie z hipotezy lingwistycznej wywodzi się idea wyróżnienia inteligencji jako zdolności regulującej doświadczenie. Rosyjski lingwista I. Toropcew zaproponował swego czasu, aby obok modeli kreacji mowy i słowotwórstwa w szeroko rozumianym systemie gramatycznym języka wyodrębniać również modele wyboru modeli161. Rozumiem je jako algorytmy poszukiwania niezbędnych znaków i modeli, uzgadniania naszej działalności mownej z myśleniem i stanem psychicznym, a także jako algorytmy samokontroli językowej i kontroli komunikatywnych czynności rozmówcy. Takie algorytmy zachowania mownego nazwałem modelami działalności mownej162. Poprzez analogię do modeli działalności mownej, pojmuję inteligencję nie jako ogół wiedzy, lecz właśnie jako ogół takiego rodzaju

105

kontrolujących i selektywnych modeli zachowania w różnych dziedzinach doświadczenia.

Jak wynika z powyższego, każdy typ działalności człowieka wymaga innego typu modeli wyboru (czyli innego typu inteligencji). Jednakże jest dziedzina życia, w której nie da się oprzeć na jakimś jednym tylko typie zdolności. Tu nie wystarczy umieć dobrze liczyć i abstrakcyjnie myśleć czy kontrolować swe zmysły, nie wystarczy być po prostu praktycznie wykształconym lub zdolnym do twórczości czy do porozumienia się z ludźmi, nie wystarczy też umieć zachowywać się w społeczeństwie czy radzić sobie z własnymi problemami. Tutaj wszystko to jest potrzebne jednocześnie, przy czym w nierozdzielnej postaci i zupełnie nieświadomie. Innymi słowy, trzeba po prostu potrafić żyć, być przystosowanym do życia, mieć wprawę i smykałkę, reagować zarówno na trudności i komplikacje, jak też na radości i przyjemne niespodzianki ̶ czyli być przyzwyczajonym do życia. Taką dziedziną jest potoczna sfera doświadczenia, a ten podstawowy rodzaj inteligencji można by nazwać witalnością.

Właśnie z witalności jako arefleksyjnej podstawy rozwinęły się dwie główne umiejętności kulturowo-cywilizacyjne: inteligencja (refleksja) racjonalna i emocjonalna. Podstawą wyodrębnienia tych dwóch stron doświadczenia w reprezentowanej tu koncepcji lingwosemiotycznej było nie badanie testów IQ czy EQ, lecz analiza semantyczna, a dokładnie: wyróżnienie w semantyce językowej i mownej funkcji denotacji i konotacji. W językoznawstwie polskim treść, zakres i użycie tych terminów różni się nieco od podobnie brzmiących денотация i коннотация.

W rosyjskim Lingwistycznym słowniku encyklopedycznym w artykule Денотат znajdujemy następujące określenie rzeczowej informacji zawartej w znaczeniu jednostki leksykalnej:


[…] jądro pojęciowe znaczenia, czyli „obiektywny” („nominatywny”, „zewnętrznie sytuacyjny”, „kognitywny”, „reprezentatywny”, „faktyczny”, „diktalny”, „przedmiotowo-relacyjny”) komponent sensu abstrahowany od stylistycznych, pragmatycznych, modalnych, emocjonalnych, komunikatywnych i in. odcieni163.

Polska Encyklopedia językoznawstwa ogólnego pojęcie denotatywnego komponentu semantyki rozpatruje podobnie, chociaż w kontekście funkcji językowych. Chodzi o „reprezentatywną”, „przedstawieniową”, „kognitywną”, „symboliczną”, „denotatywną”, „referencyjną” funkcję polegającą na relacji, „która wiąże wyrażenia (znaki) z pojedynczymi przedmiotami i zjawiskami świata zewnętrznego lub ich klasami”164.

Poważny problem terminologiczny i konceptualny dotyczy drugiego komponentu znaczenia, nazywanego w rosyjskiej semantyce коннотация. Niejasne i chyba nie do końca precyzyjne jest tłumaczenie tego terminu na polski jako konotacja.

106


Z takim tłumaczeniem spotykamy się w słowniku Z. Gołąba, A. Heinza i K. Polańskiego165 oraz w Wielkim słowniku polsko-rosyjskim D. Hessena i R. Stypuły. Żadne z tych źródeł ani słowem nie wspomina jednak o funkcji konotacji jako nacechowanego znaczenia wyrazu bądź wyrażenia. Zwróćmy uwagę na definicję terminu коннотация w rosyjskim Lingwistycznym słowniku encyklopedycznym: „emocjonalne, wartościujące albo stylistyczne zabarwienie jednostki językowej o charakterze uzualnym (utrwalonym w systemie językowym) lub okazjonalnym”166. Za denotatywną jest więc uważana w lingwistyce rosyjskiej informacja o obiekcie nominacji maksymalnie oczyszczona (jeśli to w ogóle możliwe) z subiektywnego stosunku mówcy, za konotatywny zaś – sam emocjonalno-wartościujący stosunek mówcy do obiektu lub sytuacji mownej. Denotatywny sens można zrozumieć, pojąć, natomiast konotatywny tylko wyczuć i przeżyć.

W Popularnej encyklopedii powszechnej konotacją nazywa się: „zespół wtórnych cech znaczeniowych wyrazu, które tworzą jego otoczkę emocjonalną i są z nim kojarzone na skutek właściwości kontekstów, w jakich ów wyraz najczęściej się pojawia”167. W tradycji rosyjskiej ten aspekt nazywany jest znaczeniem obrazowym i stanowi składnik konotatywnej części znaczenia.



Słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza podaje natomiast taką oto definicję konotacji: „dodatkowe, niedefinicyjne treści kojarzone z wyrazem przez użytkowników danego języka”168. Definicja ta uzupełniona jest przykładami: negatywna konotacja i pozytywna konotacja. Tutaj chodzi już raczej o znaczenie wartościujące i emocjonalne.

Jeśli zebrać wszystkie informacje, dotyczące pojęcia konotacji (emocjonalna ocena, obrazowość, charakter sytuacyjno-kontekstowy, ekspresja) i połączyć je z sobą, otrzymamy terminy konotacja i konotatywny semantycznie całkiem współmierne z rosyjskimi коннотация i коннотативный.

Warto jednak sprecyzować miejsce wartościującego i stylistycznego komponentu znaczenia, przez niektórych lingwistów kojarzone z pojęciem konotacji. Całkowicie zgadzam się w tej kwestii z I. Bajewą:
[…] ponieważ ocena polega na pozytywnym lub negatywnym ustosunkowaniu do obiektu, a relacja ustosunkowania może mieć podłoże zarówno racjonalne, jak i emocjonalne, to sama ocena także może być racjonalna bądź emocjonalna. Ocena racjonalna wywodzi się z rozumu i zawiera informacje o cechach denotatu. Ma ona konstatujący charakter w stosunku do przedmiotów i zjawisk rzeczywistości. [...] U podstaw oceny emocjonalnej leży emocjonalno-wartościująca relacja do obiektu”169.

107


Nie każda zatem informacja wartościująca powinna należeć do obszaru konotacji. Nie każda ocena automatycznie powinna budzić emocje. Ocena człowieka jako nadającego się lub nienadającego się do pewnego typu działalności, ocena materiału czy narzędzia jako przydatnego lub nieprzydatnego, potrzebnego lub niepotrzebnego ̶ może wywoływać jakieś emocje, ale nie u profesjonalisty. Chirurga nie zawsze porusza emocjonalnie cierpienie pacjenta ani niekoniecznie przeraża go widok narzędzi operacyjnych Sędzia nie zawsze czuje trwogę, patrząc na przestępcę, i nie musi smucić się, wysłuchując wypowiedzi ofiar. Niemniej obaj w ten czy inny sposób powinni poddawać ocenie swą działalność, wykonywane czynności i ich wyniki.

Podobnie jest ze stylem mowy i stylem działalności. Często (a być może zawsze) styl okazuje się organiczną częścią działalności. Jeżeli tak nie jest, oceniamy taką działalność jako niepoprawną, przeprowadzaną z naruszeniem właściwego dla niej sposobu (stylu). Gdy w stylu oficjalnym mówi się: „Etap przygotowawczy został pomyślnie sfinalizowany”, trudno oddzielić przedmiotową stronę treści wiadomości od jej aspektu stylistycznego. Gdzie tutaj jest denotacja, a gdzie konotacja stylistyczna? O tym samym wydarzeniu dziennikarz napisze, że ktoś „zapiął wszystko na ostatni guzik”, a zwykły Kowalski powie, że „dobrze się przygotował” lub po prostu „jest gotów”. Tylko po zestawieniu tych trzech stylów wypowiedzi można w nich wyróżnić jakiś wspólny sens, a przez to jakieś stylistyczne wskaźniki. Jednakże są to różne sytuacje mowne i istota ich polega właśnie na sposobie przedstawienia informacji. Człowiekowi, którego boli ząb, można dać środek znieczulający, można mu przyczynić tyle troski życiowej, że ząb przestanie go boleć, można też wciągnąć go w tak poruszającą dyskusję światopoglądową, że po prostu zapomni o bólu. Efekt ten sam, jednak typ (styl) działalności jest zupełnie inny. A przez to inna jest również sama działalność.

Można zatem dostrzec pewną analogię pomiędzy rzeczowym, racjonalnym aspektem znaczenia (denotacją) a racjonalnym myśleniem i zachowaniem w tych dziedzinach doświadczenia, które zostały wcześniej nazwane cywilizacyjnymi, oraz pomiędzy emocjonalno-wartościującym aspektem semantyki (konotacją) a emocjonalną inteligencją, która leży u podstaw zachowań nazwanych wcześniej kulturą.

108



1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   21


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna