Spis treśCI



Pobieranie 1,53 Mb.
Strona4/21
Data23.10.2017
Rozmiar1,53 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   21

Charakterystyczne cechy dwóch kierunków doświadczenia według kryterium genderowo-płciowego


Pierwiastek męski

Pierwiastek kobiecy

Dominacja racjonalnej refleksji

Dominacja wiedzy nad wiarą

Dążenie do przekształcania świata

Dążenie do zmian (reformatorstwo)

Pierwiastek rujnujący

Dążenie do wygody i korzyści

Skłonność do zarządzania

Skłonność do planowania

Dążenie do działalności przedmiotowej

Ukierunkowanie na istotę (sens)

Skłonność do uogólnień

Życie zawodowe jest celem, pozazawodowe – środkiem



Dominacja emocjonalnej refleksji

Dominacja wiary nad wiedzą

Dążenie do regulacji stosunków społecznych

Dążenie do zachowania status quo (tradycjonalizm)

Pierwiastek stabilizujący

Dążenie do zadowolenia i satysfakcji

Skłonność do panowania

Skłonność do reagowania spontanicznego

Dążenie do komunikacji i fantazjowania

Ukierunkowanie na formę (przejaw)

Skłonność do konkretyzacji

Życie zawodowe jest środkiem,

pozazawodowe – celem


TABELA 1

55

Niewerbalne znaki genderowe są wprowadzane do życia człowieka już od chwili urodzenia. Na Wschodzie z oddziału położniczego odbiera się niemowlęta w pieluchach przewiniętych niebieską lub różową wstęgą. Idąc w gości do rodziny, króra ma dziecko, kupuje się prezenty – odzież i zabawki87 – zupełnie różne pod względem kolorystyki i funkcji w zależności od jego płci, chociaż u bardzo małych dzieci różnice płciowe nie są jeszcze relewantne. W ogóle charakter koloru i fasonu odzieży w czasach współczesnych jest absolutnie semiotyczny, genderowy i ma się nijak do różnic płciowych.



A zatem pierwiastek męski i kobiecy to nie tylko wrodzona właściwość witalna, lecz również funkcjonalny zbiór kulturowych i językowych stereotypów, co pokazuje tabela 1 będąca podsumowaniem moich rozważaniań.

Określenie pewnych cech jako wskaźników typologicznych męskości i kobiecości nie oznacza wcale, że spotyka się je u osób tej lub innej płci w absolutnie czystej postaci. Jest to tylko schemat typologiczny, zawierający swoiste punkty graniczne skali dystrybucyjnej. Realne charaktery ludzkie lokują się wewnątrz i stanowią najróżniejsze konfiguracje tych właściwości i dążeń, które realni ludzie posiadają tylko w tym albo innym stopniu. Niełatwo jest w rzeczywistości doświadczalnej odnaleźć mężczyznę bądź kobietę, którzy by w pełni odpowiadali wymienionym cechom typologicznym i nie mieli w swoim charakterze, w swej cielesności lub w postępowaniu kulturowo-cywilizacyjnym czegoś z płci przeciwnej88. Jeśli jednak zapytamy, czy chcieliby odpowiadać temu „ideałowi”, większość chyba stwierdziłaby, że tak. Mężczyzna nawet w bardzo „stechnologizowanym” społeczeństwie chciałby być „męski”, a kobieta – „kobieca” (ponadto właśnie takie cechy najbardziej doceniają oni w swoim partnerze). To z kolei nie oznacza, że mówiąc o „męskości” lub „kobiecości”, kobiety i mężczyźni mają na myśli to samo. Kobiecość z punktu widzenia mężczyzny to nie tyle piękno, ile pewna siła pociągająca w połączeniu z wrażliwością i odrobiną infantylizmu, natomiast dla kobiet to najczęściej efektowny wygląd. Męskość natomiast kobiety utożsamiają nie z siłą i władczością (jak sądzą mężczyźni), lecz z silną osobowością w połączeniu z niezawodnością, rozumem i poczuciem humoru89. Stereotyp dystry-

56

bucji płciowej ról społecznych jest na tyle silny, że znajduje odzwierciedlenie nawet w parach homoseksualnych, gdzie bywa swój „prowadzący” i swój „prowadzony” (por. podział homoseksualistów na czynnych i biernych w ogólnopolskiej tradycji językowej, na siostry lub gwiazdy i siłaczy w języku gejowskim, podział lesbijek na butch i femme w tradycji angielskiej).



A propos homoseksualizmu i biseksualizmu (a także transseksualizmu): część badaczy uważa, że w większości przypadków te odmiany doświadczenia płciowego są oparte na ściśle biologicznych przesłankach, czyli są wrodzone. A. Pease i B. Pease, psycholodzy, opisują mechanizm powstawania przejściowych lub mieszanych struktur płciowych w taki oto sposób:
Po upłynięciu sześciu-ośmiu tygodni od poczęcia embrion męski (ХY) otrzymuje dużą porcję hormonów męskich (androgenów), które zostają wykorzystane przede wszystkim do utworzenia jąder, a później następną porcję, która przekształca mózg z kobiecego formatu w męską konfigurację. Jeżeli embrion męski w ustalonym czasie nie otrzyma potrzebnej dawki, są możliwe dwa warianty. Pierwszy – urodzi się chłopiec, którego struktura mózgu w większym stopniu będzie kobieca niż męska; innymi słowy, chłopiec, który po dojrzewaniu płciowym będzie miał skłonność do homoseksualizmu. Drugi – genetyczny chłopiec otrzyma typowo kobiecy mózg w połączeniu z męskimi narządami płciowymi. Ten człowiek będzie transseksualistą90.

Zupełnie inaczej pojmują homoseksualizm zwolennicy koncepcji tzw. homoseksualizmu kulturowo-ideologicznego.

Warto podkreślić, że funkcjonalno-pragmatyczna metodologia przewiduje rozpatrzenie kwestii specyfiki tego lub innego rodzaju doświadczenia jako funkcji dwustronnej i dwukierunkowej. Z jednej strony bowiem o specyfice tej decydują predyspozycje podmiotów, a z drugiej – kulturowo-cywilizacyjne i fizyczne czynniki sytuacyjne, przy czym tworzą one swoiste sprzężenie zwrotne: osobliwości podmiotów przez dłuższy czas zajmujących się tym typem działalności kształtują stereotypy i modele postępowania obowiązujące również inne podmioty, które tych

57

właściwości nie mają, ale zajmują się tym samym typem działalności. Inaczej mówiąc, jeśli w jakiejś sferze ukształtowały się typowo męskie stereotypy zachowania, to kobiety, które w tej sferze długo działały, nabywają cech „męskich” (i odwrotnie). Zdarza się, że u mężczyzn zajmujących się międzyludzkimi relacjami etycznymi albo dziedziną przeżyć estetycznych pojawiają się lub nasilają typowo kobiece cechy: wrażliwość, czułość, zdolność empatii, uległość. Nasilenie się tych cech u mężczyzny może przybierać formy homoseksualizmu kulturowego91, a w skrajnych przypadkach – kształtować skłonności do pedofilii (czasem mężczyźni nie potrafią przejawiać uczuć do dzieci, jest to kobieca domena). Nietrudno zauważyć, że kulturowy homoseksualizm i pedofilia są najbardziej rozpowszechnione właśnie w środowisku artystycznym, wśród polityków i księży92. Oczywiście nie mówię tu o tym, że większość mężczyzn z wrodzonymi skłonnościami homoseksualnymi albo po prostu posiadających wiele cech kobiecych dąży do działalności w dziedzinie etyczno-społecznej lub w sztuce. Poza tym w niektórych zawodach istnieją wymogi związane właśnie z posiadaniem kobiecych cech. Prawo kanoniczne, na przykład, zabrania wyświęcania na kapłanów „mężczyzn o odstręczającym wyglądzie”93. Polski badacz tych kwestii J. Kochanowski prezentuje dość radykalne stanowisko, że homoseksualizm jest rewolucją przeciwko „zachodniej cywilizacji heteronormatywnego patriarchalizmu”:


Mężczyzna to ten, który pożąda kobiet i rywalizuje z innymi mężczyznami. Gej nie pożąda kobiet, a zamiast rywalizacji z mężczyznami woli seks z nimi. Przestaje zatem wypełniać funkcje kulturowe mężczyzny, przestaje być mężczyzną. Czy staje się tym samym kobietą? Oczywiście nie: nie posiada macicy i odpowiedniego zestawu chromosomów. Kim zatem jest? Z perspektywy płciowości kulturowej: nikim94.

Rozumowanie Kochanowskiego jest niespójne, ponieważ deklarując możliwość kulturowego „niebycia mężczyzną”, zakłada możliwość ignorowania wrodzonych, naturalnych predyspozycji, jednak ściśle łączy przy tym kwestię „bycia kobietą” z posiadaniem macicy i zestawu chromosomów. Jeżeli „męskość” to nie zestaw chromosomów i posiadanie pierwotnych cech płciowych, lecz funkcja kulturowa, to nie wolno tego samego odmawiać „kobiecości”. Poza tym, czy jest sens w tym, by strukturalistycznie zawężać skalę płciową (zwłaszcza kulturową) do binarnej opozycji i, zupełnie negując wielowiekowe tradycje kształtowania stereotypów zachowawczych, od razu ogłaszać nadejście epoki „postpłciowości”? Ale nawet w tej koncep-

58

cji zakłada się możliwość istnienia typów przejściowych: „męskich” i „kobiecych” mężczyzn, „kobiecych” i „męskich” kobiet. Jeśli postpłciowość ma oznaczać po prostu brak ostrej opozycji między tradycyjnymi klasami płciowymi, to z tym rozumowaniem można by się w pełni zgodzić, jednak termin postpłciowość wydaje się zbyt pretensjonalny. Sytuacja ta wcale nie powstała po okresie jakiejś płciowości. Te przejściowe typy płciowości istniały już w czasach antycznych.



Obecność i niesamowita żywotność stereotypów genderowo-płciowych świadczy raczej na korzyść funkcjonalno-pragmatycznego pojmowania doświadczenia ludzkiego, przy czym zarówno doświadczenia informacyjnego, jak i energomaterialnego. Podział ludzi na dwie płci jest biologicznie ewolucyjny i względny. Jak wszystkie inne funkcje, funkcje stuprocentowego mężczyzny i stuprocentowej kobiety to nic innego, jak tylko umowne i nieosiągalne punkty natężenia na skali typologicznej. Jednakże historycznie w naszym gatunku ukształtował się dualistyczny model genderowy. Spotykamy się z nim zarówno w potocznym, jak i w refleksyjnym doświadczeniu. Stał się on niezwykle silnym stereotypem zmuszającym nas do uznania wszystkich innych struktur płciowych w lepszym przypadku za anomalne, dewiacyjne bądź chorobliwe, a w gorszym – za wypaczone i grzeszne. Jest to zupełnie logiczne. W społeczeństwie androginicznym bycie mężczyzną lub kobietą też byłoby uważane za odchylenie od normy. Badacze problemów homoseksualnych podkreślają również, że nie ma jednoznacznej zależności pomiędzy homoseksualnością a pewnym genderowym typem zachowania, że „nie wszyscy kobiecy mężczyźni są homoseksualistami”95 i „nie wszyscy męscy przedstawiciele płci silnej mają skłonności heteroseksualne”96. Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja jest u kobiet. Okazuje się, że dwa typy „męskości” oraz dwa typy „kobiecości” można rozróżniać nie tylko na poziomie ściśle seksualnym (związanym z popędem płciowym), lecz również na poziomie funkcjonalnym (związanym z płciowymi stereotypami organizacji doświadczenia).

Z historycznego punktu widzenia dystrybucja męskiego i żeńskiego pierwiastka prawdopodobnie wiąże się z podziałem ról społeczno-ewolucyjnych: kulturową u kobiet i cywilizacyjną u mężczyzn. Rola łowcy, żywiciela i wojownika dostała się mężczyźnie, rola strażniczki ogniska domowego, wychowawczyni dzieci i gwaranta jedności rodu – kobiecie. Została między nich rozdzielona również przestrzeń doświadczenia: mikroprzestrzeń zamieszkania (dom, osiedle) zagospodarowały kobiety, makroprzestrzeń świata poza miejscem zamieszkania – mężczyźni:


Typowo męskimi terenami wykluczającymi jakąkolwiek „prawomocną” obecność kobiety nieomal we wszystkich kulturach zawsze były tereny łowieckie i wojskowe, czyli tereny nieoswojonej, ale znanej przyrody, z którą nawiązują się relacje na zasadach umowy i parytetu (łowy), bądź też przyrody wyraźnie obcej, chtonicznej i magicznie wrogiej (wojna). Tereny te zawsze były rozpatrywane jako marginalne w stosunku do magicznie ujętego środka kulturowego, do którego bezpośrednio przylegały tereny „kobiecej”, oswojonej

59

przyrody. Tenże „frontier” początkowo był także męskim terenem żywnościowym, do którego wstępując, każdy mężczyzna automatycznie zatracał


„rodzinne” role magiczne charakterystyczne dla terenów „wspólnych” (ojciec, syn, mąż, głowa rodziny), a w zamian nabywał ściśle maskulinistycznych ról właściwych agresywnej i płciowo jednorodnej zbiorowości męskiej (myśliwy, wojak, wojskowy albo wódz łowiecki)97.

Często się mówi, że mózg kobiety jest lepiej dostosowany do procedur zapamiętywania i przechowywania informacji, a mózg mężczyzny – do operowania informacjami i ich kreowania (trudno powiedzieć, ile jest w tym racji). Z tego można by wnioskować, że rozdzielone są między płcie również funkcje czasowe: przeszłość (tradycja) to domena kobiet, a przyszłość (innowacje) – dziedzina mężczyzn. Niektórzy antropolodzy i fizjolodzy próbują połączyć ustrój narządów płciowych z tradycyjnymi funkcjami doświadczalnymi obu płci: członek zakłada (lub symbolizuje) skłonność do pokonywania trudności i zniszczenia przeszkód, pochwa zaś – skłonność do ochrony i zachowania. W tym samym czasie, gdy mężczyźni racjonalistycznie i ekonomicznie zwalczali naturę w dalekiej „makroprzestrzeni”, kładąc podwaliny pod cywilizację, kobiety emocjonalnie i estetycznie oswajały bliską „mikroprzestrzeń”, tworząc kulturę i społeczeństwo w jego najstarszych formach, przede wszystkim w formie rodu opartego na relacjach pokrewieństwa. Tylko kobieta matka mogła zostać rdzeniem organizacji rodowej. Autorzy Języka wzajemnych stosunków piszą o ewolucyjnie determinowanych genetycznych predyspozycjach ról płciowych człowieka:


Mózg mężczyzny i mózg kobiety ewoluowały z różną prędkością, w kierunku różnych talentów i zdolności. Mężczyźni odpowiedzialni za polowanie rozwinęli te części mózgu, które odpowiadają za nawigację dalekiego zasięgu, kunszt taktyczny potrzebny do zabijania zwierzyny oraz wyrafinowane umiejętności trafiania do celu. Nie potrzebowali sztuki komunikacji ani umiejętności emocjonalnego reagowania na potrzeby innych ludzi, a więc te obszary mózgu, które odpowiadają za kontakty interpersonalne, znacząco się u nich nie rozwinęły. W odróżnieniu od nich kobiety musiały się przystosować do nawigacji na krótki dystans, do nabycia zdolności szerokiego peryferycznego widzenia, żeby wizualnie monitorować sytuację, a także zdolności do prowadzenia wielu spraw naraz i efektywnego komunikowania się”98.

Żeby objaśnić pragmatykę zachowania potocznego, psycholodzy wprowadzili pojęcie perspektywy życiowej. Niektórzy z nich uważają, że perspektywa życiowa mężczyzny jest w większym stopniu związana z realizacją zewnętrznych w stosunku do rodziny celów, a perspektywa życiowa kobiety o wiele częściej wiąże się z realizacją potrzeb stricte egzystencjalnych. Może być nawet tak, że granica pomiędzy typami działalności (np. ekonomiczną i potoczną) dla mężczyzn i kobiet przebiega w różnych miejscach przestrzeni doświadczalnej. Dla kobiet, które tradycyjnie mają

60

o wiele więcej obowiązków domowych, dziedzina ekonomiczna zaczyna się już w strefie gospodarstwa domowego (sprzątanie, pranie, gotowanie itd.), większość zaś mężczyzn odsuwa tę granicę poza dom, oceniając czas spędzany w nim jako czas wolny. „Prawdziwą pracą” jest dla nich ta, którą wykonują w sferze publicznej, a więc związana z ich karierą. W przysłowiu „Do ludzi po naukę – do matki po koszulę” wyraźnie określony został zakres obowiązków kobiety w domu. Przysłowie „Biada temu domowi, gdzie krowa dobodzie wołowi” ustala płciową hierarchię w gospodarstwie domowym, zaś „Kobieta płacze przed, a mężczyzna po ślubie” różnicuje wartość życia rodzinnego dla obu płci. Z takim samym pojmowaniem roli kobiet i mężczyzn w życiu potocznym i publicznym spotykamy się w sztuce: „To my, bracia, substancję zostawiamy bez gospodarza, czeladź bez pana, żonę bez męża, dziatki bez ojca[...]” (H. Sienkiewicz, Potop), „To głos natury – odrzekła Laura – która stworzyła kobiety na żony i matki, nie zaś na siostrzenice rozpustnych prałatów” (J. Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie)99.



Pojęcie pracy oraz słowo praca w języku kobiet i mężczyzn nierzadko są tylko stycznymi, lecz nie adekwatnymi jednostkami obrazu świata. Praca domowa ma dla nich różną wartość znaczeniową:
Często przy bezperspektywicznej identyfikacji z zawodem czas wolny bywa rozpatrywany przez mężczyzn jako czas wypoczynku, dla kobiety zaś jest to czas intensywnej oraz niezbędnej pracy mającej na celu obsługę rodziny i dziecka. Kobieta okazuje się osobą odpowiedzialną, która inicjuje tę pracę, dlatego bez względu na jej uciążliwość jest ona dla kobiety perspektywiczna. Wielu mężczyzn taką pracę odbiera jako przymusową lub przymusowo-dobrowolną, lecz pozbawioną jakichkolwiek perspektyw100.

Warto dodać, że „dla większości kobiet perspektywą życiową było i pozostaje dziecko”101.



Cywilizacja postindustrialna istotnie zmieniła sytuację genderową:
Przetrwanie członków rodziny nie zależy już wyłącznie od mężczyzny, kobieta nie musi teraz przez cały swój czas utrzymywać porządku w domu i wychowywać dzieci [...]. Po raz pierwszy w historii ludzkości większość mężczyzn i kobiet nie wie precyzyjnie, jaka jest ich rola. Po raz pierwszy poszukujemy w naszym partnerze miłości, współczucia i osobistej satysfakcji, ponieważ kwestia przetrwania straciła swą ostrość102.

Epoka społeczno-etycznego „uniseksu”, w której żyjemy, bardzo silnie przemieszała ludzi pod względem charakterologii płci, jednak nie potrafiła znieść wciąż realnej różnicy pomiędzy typologicznymi funkcjami płciowymi nawet w najbardziej rozwiniętych krajach, gdzie istnieją do tego świetne warunki. Jednakże właśnie tu psycholodzy odnotowują, jako poważny problem, stratę płciowej

61

samoidentyfikacji i samorealizacji. I wcale nie chodzi o problem homoseksualizmu. Chodzi o niepracujących mężczyzn103 i samotne pracujące kobiety (szczególnie tzw. bizneswoman). Niepracujący, wręcz bezczynny mężczyzna (zwłaszcza ten, któremu brak w życiu prawdziwego celu albo poważnej przeszkody zewnętrznej) wcześniej czy później staje w obliczu kryzysu egzystencjalnego (uświadomienia sobie bezsensowności istnienia). W analogicznym przypadku kobieta (jeżeli nie jest bezpłodna) ma szansę uniknąć takiego zagrożenia, ponieważ jej życie zawsze może zostać usensownione urodzeniem i wychowywaniem dziecka (ale głównie przez uświadomienie sobie odpowiedzialności za jego los)104. W przeciwnej sytuacji – czyli w przypadku całkowitego zaangażowania kobiety w robienie kariery lub w pracę społeczną, co nie pozwala jej realizować w pełni swojego instynktu macierzyńskiego – może dochodzić do zaburzeń psychicznych wywołanych kryzysem egzystencjalnym.

Wirtualizacja i socjalizacja czynnika seksualnego w społeczeństwie informacyjnym w połączeniu z tendencjami feministycznymi w ekonomicznie rozwiniętych krajach są przyczyną powstawania nowych zjawisk: mężczyźni zaczynają wirtualizować swe seksualne potrzeby (przenoszą je w dziedzinę seksu wirtualnego), natomiast kobiety częściej zaczynają te potrzeby marginalizować (sprowadzając je do sporadycznych i egzystencjalnie mało znaczących związków). Nawet w tych kwestiach ujawniają się typologiczne właściwości płci.

Mężczyzna, będąc ukierunkowany na racjonalno-techniczną dziedzinę życia, w większym stopniu niż kobieta gotów jest zrezygnować z rzeczywistych emocjonalnych stosunków na korzyść obrazu komputerowego, rozmowy telefonicznej czy filmu erotycznego. W tego rodzaju zachowaniach semiotycznych może go dodatkowo fascynować gwarancja pełnej kontroli nad sytuacją semiotyczną, jej przewidywalność i pewność oczekiwanego wyniku. Tego wszystkiego brakuje mu w rzeczywistości, gdzie już nie ma uległej i całkowicie oddanej mu kobiety (obcowanie z prostytutką nie jest naturalną sytuacją doświadczalną i ma charakter wyraźnie komercyjny). Kobieta przeciwnie – jak każdy odbiorca dzieła sztuki, pragnie osiągnąć ze swym partnerem tzw. efekt zawiedzionego oczekiwania (przy czym efekt ten powinien być dla niej

62

„przyjemną niespodzianką”), i jak wyborcy na mityngu czy wierni w kościele, chciałaby znaleźć się pod perswazyjnym i hipnotycznym wpływem partnera.



Mężczyźni poszukują w kontaktach z płcią przeciwną przewidywalności i efektywności, kobiety zaś uczuć i piękna (czyli tego, co jest właściwe im samym). Pod tym względem częściową choćby rację dostrzegamy w starej sentencji, że kobiety dla miłości mogą nawet pójść do łóżka, natomiast mężczyźni dla łóżka mogą nawet pokochać. Powstaje jednak swoiste błędne koło. Kobiety bowiem, będąc „ludźmi kultury”, doceniają w mężczyznach to, czego same często nie mają, a więc analityzm myślenia, rzeczowość i pewność siebie (czyli właściwości typowo „cywilizacyjne”). Oczekują od nich jednak czegoś zupełnie przeciwnego: wrażliwości – zarówno etycznej, jak i estetycznej105.

Wrażliwość etyczna polegać powinna na przejawach uczuć i przyzwoitym zachowaniu, estetyczna zaś na higienie osobistej i schludności. Wszystko to jednak stanowi dla większości mężczyzn poważny problem – pierwszymi rzeczami, których w swoim gronie pozbywają się mężczyźni ze szczególną radością, są konwenanse i schludność. Identyczne błędne koło powstaje w męskim stosunku do kobiet. Jako „ludzie cywilizacji”, mężczyźni cenią w swoich partnerkach to, czego im samym brakuje, czyli poczucie piękna, czystość, wrażliwość, uczuciowość i dobre maniery. Jednakże ich natura każe im oczekiwać od kobiet tego, co występuje u nich w najmniejszym stopniu: racjonalności (konsekwencji i pewności). Stąd wywodzi się większość kulturowo-cywilizacyjnych konfliktów między płciami.

Wbrew temu, co mówią konserwatywni zwolennicy instytucjonalnego (formalnie zarejestrowanego) ślubu, problemem współczesnego społeczeństwa nie jest dążenie do życia w związkach pozamałżeńskich, lecz krótkotrwałość stosunków partnerskich (zarówno nieformalnych, jak i zarejestrowanych). Seksualne stosunki partnerskie rozwijają się niezwykle dynamicznie: przejście od zapoznania się do seksu i od seksu do współżycia odbywa się bardzo szybko. Niestety dość szybko przebiega też proces odwrotny: od pierwszych przejawów niezgodności punktów widzenia do kłótni, a od nich – do konfliktu światopoglądów i rozstania się. Różnic genderowych przy tym nie ma żadnych. Kobiety są teraz tak samo dynamiczne jak mężczyźni. Być może przyczyna leży w tendencji do ogólnej indywidualizacji i konsumeryzacji życia.

Homo consumens jest przyzwyczajony do zaspokajania własnych potrzeb (zasada „Czego pan/pani sobie życzy?”), a także do tego, że cały świat kręci się dookoła niego – jedynego i niepowtarzalnego, partnera zaś można odbierać jako bardziej lub mniej udany nabytek. Poza tym homo consumens to wieczny dzieciak, rozpieszczony i nieodpowiedzialny. Wie, co to prawa konsumenta (zasada „Nasz klient – nasz pan”), słyszał co nieco o zakazach, o odpowiedzialności za ich naruszenie, lecz pojęcia nie

63

ma o tym, jakie są jego obowiązki i że jest odpowiedzialny za innych, zwłaszcza tych związanych z nim ogromną ilością więzi i relacji. Strach przed totalitaryzmem i obrzydzenie do poglądów prospołecznych (szczególnie w tzw. zachodnim świecie cywilizowanym) sparaliżował emocje i odruchy zbiorowościowe. W Polsce (gdzie od dawna istniał swoisty kult jednostki własnego „Ja” – wspomnijmy chociaż słynne liberum veto, miejsce idei własnej godności w tradycyjnym haśle „Bóg – Honor – Ojczyzna”106 albo to, że wyraz godność funkcjonuje w znaczeniu ‘nazwisko’) tendencje indywidualno-konsumpcyjne wyraźnie przeniknęły do świadomości językowej. Wystarczy, że przytoczę parę zwrotów i wyrażeń, które w Polsce już mało kogo szokują, lecz obcokrajowcom (zwłaszcza tym ze Wschodu) wydają się dość dziwne: zainwestować w miłość / siebie, ulokować uczucia, testować siebie nawzajem, zafundować sobie dziecko, dobry / zły materiał na żonę / męża, kawaler z odzysku, nie opłaca się tym przejmować (młodzież powie nie opyla się), skonsumować związek, dysponować urodą, kupić pomysł. Ciekawe, że słowa z piosenki „zamienię ciebie na lepszy model” paradoksalnie stały się stereotypem językowym i zaczynają powoli tracić swój satyryczny odcień.



64



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   21


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna