Spis treśCI



Pobieranie 1,53 Mb.
Strona18/21
Data23.10.2017
Rozmiar1,53 Mb.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21
nie najlepiej, niezbyt dobrze – я плохо себя почувствовал, nieprawdziwe plotki – ложные слухи, nie jest zdrowy больной, kupił większą ilość butelek – купил большое количество (много) бутылок, mija się z prawdąобманывает (ew. лжет), to niezupełnie tak – это не так.

Na uwagę zasługuje jeszcze jeden rodzaj partykularyzmu łacińskiego – nacjonalizm. Jeśli popatrzeć na Afrykę i Azję z ich partykularyzmem rodowo-plemiennym, czyli naturalnym, albo na Amerykę Łacińską, USA, świat arabski, Indie lub Rosję (z ich tendencją do globalizacji językowej, religijnej czy politycznej), łatwo można zauważyć, że nacjonalizm etniczny, narodowościowy to wytwór łacińskiego typu organizacji społecznej, a więc charakterystyczny przede wszystkim dla krajów europejskich. Interesującym pod tym względem jest fakt latynizacji tradycyjnie niełacińskich społeczeństw, czyli rosyjskiego, ukraińskiego, rumuńskiego, gruzińskiego, bułgarskiego, macedońskiego, czarnogórskiego itd. Procesy te rozpoczęły się w pierwszej połowie XIX wieku i nasiliły się najpierw po rozpadzie cesarstw po pierwszej wojnie światowej, a potem po upadku tzw. obozu socjalistycznego i ZSRR, a zatem po osłabieniu pierwiastków bizantyjskich, imperialnych. Najtrudniej procesy rozwoju ruchów nacjonalistycznych zachodzą w Rosji, na Białorusi, we wschodniej Ukrainie oraz w Serbii, czyli w społeczeństwach z silnym pierwiastkiem pogańskim, gdzie idea jednoczenia, scalenia społecznego, zbiorowości ma podłoże treściowo-emocjonalne, a nawet egzystencjalne. Obserwatorzy europejscy, mechanicznie przenoszący zasady latynizmu na wspomniane społeczeństwa, czasem mylnie określają imperialne zapędy i holistyczne ujęcia społeczeństwa mianem nacjonalizmu. Nacjonalizm przewiduje odosobnienie, w tych społeczeństwach chodzi zaś o scalenie wielu szczepów w jeden wielki naród – w Wielką Rosję (ew. Ruś lub ZSRR), Wielką Serbię (ew. Jugosławię), Wielką Gruzję (łącznie z Abchazją i Osetią), Wielką Rumunię (łącznie z Mołdawią) czy Wielką Bułgarię (łącznie z Macedonią).

222


W ZSRR, Rosji i Jugosławii powstały odrębne pojęcia i nazwy makronarodowościowe: советский человек (stylistycznymi pejoratywnymi nominacjami tego pojęcia są potoczne совок oraz polityczno-ideologiczne homo soveticus), россиянин i jугослав. Pierwsze pojęcie miało charakter propagandowy, dość silnie jednak zakorzeniło się w świadomości części obywateli Związku Radzieckiego, a u wielu z nich (i – co najdziwniejsze – także u niektórych dzieci byłych obywateli ZSRR) zachowało się do dziś. Coś podobnego dzieje się z pojęciem Jugosłowianina. Ponadto w czasach istnienia federacji jugosłowiańskiej część obywateli podczas spisu ludności zapisywała się jako Jugosłowianie. W odróżnieniu od historyzmów советский человек i jугослав, wyraz россиянин jest w pełni aktualną nazwą wszystkich obywateli Rosji bez względu na narodowość. Na określenie największej narodowości wschodniosłowiańskiej istnieje inny wyraz – русский. Niestety w języku polskim ta różnica zaciera się poprzez użycie dla obu przypadków jednego i tego samego wyrazu Rosjanin.

Kulturowe i cywilizacyjne różnice w obrazach światu Rosjan i Polaków komplikują się dodatkowo w związku z ideologizacją i polityzacją stosunków rosyjsko-polskich. Ciekawym przykładem tego, jak język zostaje użyty do manipulacji ideologicznych, jest tłumaczenie filmu A. Michałkowa-Konczałowskiego Dom Wariatów o pierwszej wojnie w Czeczeni. Gdy aktorzy grający role bojowników czeczeńskich mówili o swoich przeciwnikach федералы (federałowie), w polskich napisach pojawial się wyraz Rosjanie. Do dziś też wielu polskich dziennikarzy i historyków, opowiadając o drugiej wojnie światowej, inwazji na Czechosłowację w 1968 lub o stanie wojennym w Polsce, nazywają Związek Radziecki Rosją, a żołnierzy radzieckich –Rosjanami335. Można by było potraktować to jako uproszczenie, skrót myślowy, gdyby nie pochodziło to od przedstawicieli elit i gdyby we współczesnej polityce polskiej nie panował konsekwentny historycyzm, deterministycznie łączący w jedną całość Ruś Kijowską, carską Rosję, ZSRR i współczesną Federację Rosyjską.

Problem odróżniania narodów, czy też rozróżniania narodów, narodowości i plemion przypomina lingwistyczny problem odróżniania od siebie języków oraz rozróżniania języków i ich dialektów. Odpowiedzi na związane z tym pytania powinny brzmieć różnie – po pierwsze, w zależności od dziedziny doświadczenia społecznego (inaczej będzie brzmiała odpowiedź na poziomie potocznym, inaczej w nauce, jeszcze inaczej w polityce czy ideologii), po drugie, w zależności od charakteru kultury i cywilizacji (inaczej będzie odpowiedź dla społeczeństw turańskich czy bizantyjskich, inna dla łacińskich).

Nie wydaje mi się zbyt fortunnym przeniesienie typowego dla społeczeństw łacińskich pojęcia nacjonalizmu na społeczeństwa, gdzie wspólnotowość w skali makro jest bardziej relewantnym czynnikiem kształtowania społeczności niż narodowość. Dla społeczeństw łacińskich narodowość, czynnik etniczny jest jednym z najważniejszym. Dotyczy to zarówno „arystokratycznej” etniczności społeczeństw



223

„katolickich”, jak i „burżuazyjnej” etniczności społeczeństw „protestanckich”. Jedne i drugie z wielkim trudem żegnają się z tym wyznacznikiem swej wspólnotowości. A proces ten (bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy też nie) stał się nieuchronną tendencją w czasach kształtowania zupełnie nowej formy społeczeństwa – społeczeństwa informacyjno-konsumpcyjnego. Właśnie dlatego unifikacyjne procesy europejskiej globalizacji, zmierzające do rozmycia granic państwowych, ekonomicznych i kulturowych pomiędzy społeczeństwami typu łacińskiego w ramach UE, lecz przebiegające w majestacie prawa, można ocenić jako bizantynizację tych społeczeństw.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym ważnym wątku rozwoju łacińskiego typu organizacji społeczeństwa, który przemawia za tym, żeby wyodrębnić w nim (albo nawet i wyprowadzić poza jego granice) jeszcze jeden typ społeczeństwa. Nazwijmy go typem konsumpcyjno-indywidualistycznym. Ze względu na kraj, w którym ten typ organizacji jest reprezentowany w najbardziej wymowny sposób, można by go też nazwać społeczeństwem amerykańskiego typu. Jest to dość eklektyczny typ organizacji życia społecznego. Z latynizmem łączy go cecha refleksyjności racjonalnej. Widoczne jest tutaj dążenie do technicznego przekształcania świata, do racjonalizacji życia (lecz nie poznawczej, jak w społeczeństwach łacińskich, a praktyczno-utylitarnej). Dlatego zysk jest w tym społeczeństwie ważniejszy od prawdy. Jest też coś, co łączy go z turańszczyzną. To przewaga treści nad formą. Amerykanie czują o wiele większy respekt do siły broni i siły pieniędzy, niż do siły przepisów prawa. Tendencje wyzbycia się formalno-prawnych obciążeń, krępujących ruchy misyjne, nasiliły się za prezydentury G. W. Busha (ignorowanie rozporządzeń ONZ, podpisanie Aktu Patriotycznego). Podobnie jak przedstawiciele społeczeństw teokratycznego typu, Amerykanie czują Powołanie, wierzą, że mają Misję do spełnienia. Idee są tutaj ważniejsze niż rzeczywistość. Można by dyskutować, czy na pewno Amerykanie stanowią społeczeństwo jednego typu (zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę ciągłą aktualność mentalnego podziału na Północ i Południe oraz stwierdzenia, że mieszkańcy Nowego Jorku tworzą samodzielny byt kulturowo-cywilizacyjny odmienny od innych Amerykanów336), lecz mesjanizm jest najważniejszą cechą, która, z jednej strony, odróżnia ten typ społeczeństwa od wszystkich poprzednich, a z drugiej, jest charakterystyczna dla zdecydowanej większości jego przedstawicieli (i chyba nie tylko w USA). Jest to jego indywidualistyczny charakter. Wyraźnie jest tu podkreślona rola jednostki337. Wszystkie pozostałości łacińskie (takie jak kult rodziny, religijna czy rasowa odrębność), obowiązujące w tzw. Ameryce parterowej (prowincjonalnej), w dużych aglomeracjach miejskich są już nieobecne. Niemniej w oficjalnej sferze widać wyraźne elementy bizantynizmu, które poniekąd powstrzymują indywidualistyczne społeczeństwo od anarchii.

W pewnym sensie społeczeństwo amerykańskie przypomina społeczeństwo rosyjskie. Tutaj także można mówić o dwoistości Ameryki „publicznej”, „oficjalnej” (gdzie przeważają wątki latynizmu i nawet bizantynizmu) oraz Ameryce „prywatnej”

224

– z jej teokratyzmem, mesjanizmem i megalomanią. Poza tym, tak jak w Rosji, można tutaj mówić o Ameryce „parterowej” (prowincjonalnej) oraz Ameryce megapolisów. Właściwie amerykanizacją można nazwać nie tyle proces podporządkowania świata Ameryce czy stricte amerykańskiemu obrazowi świata, co przeniesienie do innych kultur i cywilizacji zasady radykalnego pomieszania sposobów organizacji życia społecznego. Proces ten można nazwać kulturowo-cywilizacyjną globalizacją.



Jak wspomniałem, wspólną cechą amerykanizmu i protestanckiej gałęzi latynizmu jest indywidualizm. Cecha ta stopniowa zaczyna rozprzestrzeniać się wszędzie tam, gdzie powstają korzystne ku temu warunki ekonomiczne (gospodarka wolnorynkowa) oraz prawne (strzeżone przez państwo prawa człowieka). Najbardziej podatnym gruntem dla indywidualizacji jest właśnie społeczeństwo „katolickie”. Ma ku temu wszystkie predyspozycje: po pierwsze – preferowanie interesów rodziny, po drugie – podkreśla rolę wolnej woli człowieka i jego osobistej odpowiedzialności za swe czyny, wreszcie, po trzecie – od wieków deklaruje racjonalizm, każący trzeźwo rozważać opcje postępowania i myśleć o przyszłości. Poza tym realizm głoszony przez Kościół Katolicki wyraźnie nakazuje, aby dbać o dobra ziemskie (w odróżnieniu od idealizmu prawosławia czy islamu, lokujących sens życia w zaświatach).

W każdym ze społeczeństw (w zależności od typu) indywidualizm ma inną postać: w „protestanckich” jest to prawo i obowiązek inicjatywy osobistej, zwłaszcza przedsiębiorczość, w amerykańskim rodzi on egocentryzm i alienację, a w teokratycznych, pogańskich lub w turańskim otacza się go z jednej strony, kultem swawoli i przemocy, z drugiej zaś – kultem osobistej ofiarności. Kwintesencją indywidualizmu w wersji łacińskiej jest pojęcie prywatności – jedno z najbardziej przerażających dla wszystkich przedstawicieli społeczeństw typu zbiorowego.

Polski wyraz prywatność oznacza ‘życie, sprawy prywatne, osobiste, prawo do życia intymnego, chronionego przed ingerencją obcych’338. Dziwne w tej definicji wydaje się wprowadzenie wątku prawa. Przykład, który został podany w artykule słownikowym, przeczy takiej definicji, ponieważ powstaje przy tym pleonazm: Mieć prawo do prywatności (czyli ‘mieć prawo do prawa’?). W przypadku Obnażyć czyjąś prywatność na pewno nie chodzi o prawo, ponieważ nie da się obnażyć prawa. Inne przykłady już nie są aż tak jednoznaczne: Strzec swojej prywatności lub Pozbawić kogoś prywatności. Trudno powiedzieć, czy chodzi tu o życie osobiste, czy o wyczucie granic ingerencji obcych, czy też o prawo do takiego życia lub do posiadania takich granic. Jeśli prywatność to tyle, co życie prywatne, osobiste, czyli ‘dotyczące kogoś osobiście, czyichś spraw osobistych, stosunków rodzinnych’339, to fraza Pozbawić kogoś prywatności oznacza pozbawienie kogoś życia osobistego, rodzinnego, stosunków rodzinnych, a przecież nie o to w tej frazie chodzi. A może chodzi o pozbawienie kogoś prawa do posiadania rodziny czy prawa do stosunków rodzinnych? Też nie. Pozbawić kogoś prywatności to po prostu zrobić tak, by każdy fakt życia osobistego był nagłaśniany. A co znaczy

225


zdanie Strzec swojej prywatności? To, że ktoś w jakiś szczególny sposób zachowuje się w stosunku do swoich bliskich lub przyjaciół? A może walczy o prawo posiadania rodziny czy osobistych stosunków z innymi ludźmi? Nic podobnego. Znów chodzi wyłącznie o nienagłośnienie faktów życia osobistego. Z przytoczonej definicji powinniśmy wyrzucić zarówno elementy ‘życie’ i ‘sprawy’, jak i element ‘prawo’.

Słownik pod redakcją Sobol w ogóle nie podaje wyrazu prywatność. Nie ma go też w Słowniku poprawnej polszczyzny pod redakcją Doroszewskiego. Prawdopodobnie jest to wyraz względnie nowy dla języka polskiego i być może jest kalką z angielskiego privacy, choć wyraz ten znaczy raczej odosobnienie, samotność (to disturb somebody’s privacy, to live in absolute privacy). Synonimami tego wyrazu są: isolation, seclusion i solitude. Nie chodzi zatem o zwykłe zapożyczenie wyrazu razem z pojęciem. Prywatność w języku polskim jest słowem o semantyce formalno-etycznej, ponieważ zawiera jednocześnie dwa wątki: społeczny (‘być wśród ludzi’) oraz komunikatywny (‘nie mówić nikomu o sprawach prywatnych’). Właśnie ta formalność przebywania we wspólnocie tworzy specyficzną aurę monadyzmu społeczeństw typu łacińskiego (tworzymy wspólnotę, ale każdy jest samodzielną jednostką z nieprzekraczalnymi granicami prywatności). W pewnym sensie ten aspekt organizacji społeczeństw łacińskich sprzyja procesom globalizacji europejskiej.

Globalizacja amerykańskiego typu – „amerykanizacja” różni się jednak trochę od globalizacji typu europejskiego – „europeizacji”. Europeizacja jest procesem formalnym, kreowanym i sterowanym odgórnie (tendencje bizantyjskie), podczas gdy amerykanizacja jest raczej procesem oddolnym, naturalnym, wynikającym z zasadniczego indywidualistycznego, mieszanego i dynamicznego charakteru amerykanizmu. Paradoksalnie, słynna poprawność polityczna, będąc zupełnie obcym zjawiskiem dla społeczeństwa amerykańskiego i wywodząca się raczej z bizantynizmu protestanckich elit europejskich (przecież chodzi tu o prawne, biurokratyczne wymuszanie na człowieku zachowania etycznie poprawnego), znalazła najgorliwszych zwolenników właśnie wśród Amerykanów. Stało się tak dlatego, że pomieszany i różnorodny pod wszystkimi względami charakter dużych miast amerykańskich stwarza zagrożenie dla ładu społecznego. Poprawność polityczna staje się zatem pewnym narzędziem powstrzymania indywidualistyczno-konsumpcyjnego społeczeństwa przed rozpadem i zaburzeniami socjalnymi. W Europie zaś, gdzie partykularyzm jest cywilizacyjno-kulturowym modus vivendi społeczeństw łacińskich, poprawność polityczna, podobnie jak europeizacja jako taka, stale wywołują sprzeciw (zwłaszcza w środowisku intelektualistów dalekich od motywacji ekonomicznych).

W Rosji poprawność polityczna nie znajduje akceptacji z zupełnie innych powodów, przede wszystkim przez jej grzeczność, a więc nieszczerość, „owijanie w bawełnę”. W społeczeństwie rosyjskim szczerość, otwarty charakter komunikacji jest wartością nadrzędną. Rosjanie wolą „nazywać rzeczy po imieniu”, nawet jeśli to, co mówią, jest bardzo niegrzeczne, nieprzyjemne, niemile słyszane przez rozmówcę, wręcz nieprzyzwoite czy chamskie. Dotyczy to nie tylko własnej otwartości. Oczekują tego samego od rozmówcy. Wolą raczej otwartą wrogość niż pozorną przyzwoitość.

226

Wielu naukowców zauważa, że Rosjanie w komunikacji publicznej (zwłaszcza oficjalnej) są narodem raczej ponurym, agresywnym i bardzo rzadko się śmieją. Natomiast w komunikacji prywatnej ci sami ludzie mogą być pogodni, serdeczni i weseli. Rosyjski językoznawca I. Stiernin stwierdził że, uśmiech w komunikatywnej kulturze rosyjskiej nie jest znakiem grzeczności czy uprzejmości, lecz świadczy o autentycznym stanie emocjonalnym człowieka. Uśmiech „z grzeczności” Rosjanie odbierają jako nieszczerość, skrytość oraz niechęć ujawnienia prawdziwych uczuć340. Uśmiech nieznajomego człowieka może być posttrzegany na dwa sposoby: albo się z nas naśmiewa, albo jest głupi. Przysłowie rosyjskie twierdzi jednoznacznie: „Смех бюз причины – признак дурачины” (‘śmiech bez powodu jest oznaką głupoty’). W społeczeństwie amerykańskim, a także na Wschodzie uśmiech jest częścią przekazu semiotycznego – czyli pełni funkcję komunikatywną, w społeczeństwach euroazjatyckich zaś, to część eksplikacji uczuć – czyli pełni funkcję ekspresywną.



Preferencje kulturowe lub cywilizacyjne pozwalają zatem rozróżniać społeczeństwa typu raczej kulturowego – kulturocetryczne, i społeczeństwa typu raczej cywilizacyjnego – cywilizatorskie. Pierwsze cechuje przewaga wątków emocjonalnych, drugie – racjonalnych. Do pierwszych można odnieść społeczeństwa typu teokratycznego, turańskiego i euroazjatyckiego, do drugich – społeczeństwa bizantyjskiego, łacińskiego i konsumpcyjnego typu. Według dominacji realnych lub wirtualnych czynników w organizacji życia, można rozróżnić społeczeństwa treściowe i formalne. Rozwiązania formalne charakterystyczne są dla latynizmu i bizantynizmu, nieformalne zaś rozwiązania – dla turańszczyzny i amerykanizmu. Przyjmując natomiast jako kryterium rolę czynników personalnych, można mówić o społeczeństwach raczej indywidualistycznych (amerykanizm, latynizm) i raczej zbiorowościowych (typ bizantyjski, euroazjatycki, turański i teokratyczny).

Pamiętajmy, że wszystkie wymienione organizacje społeczeństwa są tylko typologicznymi tendencjami, a nie klasami zamkniętymi. Nie zgadzam się zatem z J. Kosseckim, który, klasyfikując cywilizacje, wymienia wśród ich cech obligatoryjnych „niemożliwość syntez cywilizacyjnych”341, czyli nieprzenikalność typów organizacji lub szkodliwość takiego wzajemnego przenikania się. Podobnie jak nie ma czystych typów rasowych czy etnicznych, czystych języków czy poglądów, tak samo nie może istnieć czysty typ kultury czy cywilizacji. Przecież wyróżnione przez teoretyków typologii cywilizacji rodzaje organizacji społeczeństwa nie powstały od razu i z niczego. Czym jest tzw. cywilizacja bizantyjska, jak nie pomieszaniem hellinizmu z pogaństwem małoazjatyckim oraz chrześcijaństwem (a za jego pośrednictwem również z cywilizacją żydowską)? Czy tzw. cywilizacja łacińska nie jest pomieszaniem pogaństwa rzymskiego i germańskiego z chrześcijaństwem? Czy protestanckie



227

odgałęzienie latynizmu nie jest pomieszaniem katolicyzmu z cywilizacją żydowską? Czy mogłaby powstać euroazjatycka forma organizacji społeczeństwa, gdyby nie pomieszanie wątków pogaństwa słowiańskiego z turańszczyzną i bizantynizmem? Amerykanizm też nigdy nie byłby taki, jak jest, gdyby nie pomieszanie wszystkich możliwych rodzajów społeczeństw. Oczywiście procesu powstawania nowych form organizacji społeczeństwa absolutnie nie można sprowadzić wyłącznie do mieszania się form już istniejących. Proces ten zawsze inicjowało powstanie jakichś nowych warunków życia i jakościowo nowych pomysłów. Poza tym samo zderzenie cywilizacji mogło sprowokować poszukiwanie nowych jakościowo rozwiązań.



Optymalnym rozwiązaniem kwestii opisu typów kultur i cywilizacji może być sferyczny schemat typologiczny, w którym różne przejawy i sposoby organizacji życia kulturowo-cywilizacyjnego zostały rozpatrzone wyłącznie jako tendencje dążenia ku temu lub innemu punktowi skrajnemu (rys. 7).
Schemat typologiczny sposobów organizacji społeczeństwa pod względem kulturowo-cywilizacyjnym


1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna