Spis treśCI



Pobieranie 1,53 Mb.
Strona17/21
Data23.10.2017
Rozmiar1,53 Mb.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21
В России две напасти:

Внизу – власть тьмы,

А наверху – тьма власти293.

W rosyjskim obrazie świata sacrum i profanum są ostro przeciwstawiane, a jednocześnie utożsamiane294. Opozycyjno-antagonistyczny dualizm mentalności rosyjskiej trzeba rozumieć nie tyle socjologicznie czy kulturologicznie (jako występowanie skrajności w rosyjskiej przestrzeni kulturowo-społecznej), co egzystencjalnie i fundamentalnie. Nie jest tak, że jedni Rosjanie są „pogańscy” lub „turańscy” (dzicy i nie-



198

okrzesani, naturalni i żywiołowi), a drudzy „bizantyjscy’ lub „łacińscy” (kulturalni i zdyscyplinowani, imperialni i uduchowieni). Ten sam człowiek – w zależności od wykonywanych czynności, sytuacji komunikatywnej, otoczenia społecznego i charakteru stosunków etyczno-prawnych – może być raz „aniołem”, innym zaś razem „demonem”. Najgorszy biurokrata i despota w życiu codziennym (albo na poziomie komunikacji potocznej) może okazać się miłym i przyzwoitym człowiekiem, a porządny i tolerancyjny człowiek w komunikacji oficjalnej czy publiczno-etycznej staje się zaślepionym dogmatykiem, bezwzględnym służbistą bądź okrutnym tyranem. Dziedzinę oficjalną w Rosji odbiera się po prostu jako pole „Służby Ojczyźnie”, gdzie nie ma miejsca na względy czy pobłażania (wobec innych i wobec siebie). „Москва слезам не верит” („Moskwa nie wierzy łzom”) – mówi przysłowie rosyjskie. Chodzi oczywiście o tych, którzy odbierają sferę publiczną w kategoriach etyczno-politycznych, a nie ekonomicznych (jako miejsce wzbogacania się). Zdaniem A. Pawłowa kulturowo-cywilizacyjne rozdwojenie rosyjskiego obrazu świata można wyjaśnić tym, że dla Rosji „charakterystyczna jest sytuacja, gdy idealne i praktyczne modele zachowania wzajemnie się nie zgadzają. Pierwsze występują jako imperatywy poprawnego, obowiązującego zachowania z punktu widzenia podstawowych wartości i norm społecznych. Drugie są wymogami odpowiedniego zachowania wobec powszedniego społecznego otoczenia, w którym znajduje się człowiek”295.

Niektórzy badacze rosyjskiej kultury twierdzą, że „górne warstwy społeczeństwa rosyjskiego wykazywały pociąg głównie do kultury zachodniej, a »doły społeczne« zazwyczaj były wyrazicielami bardziej wschodniego odczucia świata”296. Zgodzić się z tymi słowami można albo w przypadku nazywania „górnymi warstwami społeczeństwa rosyjskiego” wykształconej części szlachty, a później demokratycznie nastawionej części inteligencji, albo jeśli „kulturą europejską” będziemy nazywać nie tylko latynizm, ale także bizantynizm. Ta druga opcja wydaje mi się bardziej wiarygodna, ponieważ zwolenników europeizacji łacińskiej (łącznie z katolicyzacją czy wprowadzeniem protestantyzmu) i demokratyzacji wśród rosyjskiej szlachty i inteligencji było zawsze niewielu. Większość przedstawicieli elit rosyjskich (nie mówiąc już o niższych warstwach) posiada wyraźnie dualistyczną mentalność, lecz obie jej strony mają raczej wschodnie korzenie. Interesujący zbiór charakterystycznych cech tej mentalności podał W. Moisiejew. Niektóre z nich warto przytoczyć (spróbuję je określić za pomocą odrębnych terminów)297:


  • „Żądza osiągnięcia właśnie tego, co wydaje się nieosiągalne i stwierdzenia tego jako swoistego nowego prawa” – utopizm.

  • „Rosjanin nie lubi prostego czynu, bez względu na to, czy jest on dobry, czy zły. [...] Czyn powinien być złożony, wielowarstwowy. W nim powinny być obecne przynajmniej dwa poziomy – zewnętrzny, bardziej powierzchowny, i wewnętrzny, bardziej głęboki” binarność.

199

  • „Pasja łączenia się z innym” wspólnotowość.

  • „Rosyjski człowiek tak naprawdę zapala się tylko w stanie pewnego konfliktu i walki. [...] Konflikt nie jest tylko zaprzeczeniem zewnętrznym, ale – a być może przede wszystkim – jest głębokim przyciąganiem i zbliżaniem dusz” – ekstremizm egzystencjalny.

  • „Dla Rosjanina istnienie odgórnie zawiera w sobie pewne zdeprawowanie. Naprawdę dobre może być tylko nieistniejącym”transcendentyzm.

  • „Istnieją dwa układy w kosmosie rosyjskim – ziemski i niebiański. Układy te są wobec siebie odwrotnie proporcjonalne: to, co jest wyżej w jednym, znajduje się niżej w drugim i na odwrót” – przewrotność ontologiczna.

Właśnie ten ostatni element często stawał się przyczyną profanacji świętości jednego z układów społecznych przez przedstawicieli innego układu: państwo i Cerkiew zawsze niszczyły wartości ludowe, lud robił to samo w stosunku do najświętszych wartości państwa i Cerkwi.

Każda z wymienionych cech może mieć swoją odwrotną, pozytywną interpretację. I tak utopizm można równie dobrze potraktować jako śmiały i nieskrępowany charakter myślenia, binarność – jako wielostronność i złożoność natury, wspólnotowość (zbiorowość) – jako kolektywizm, egzystencjalny ekstremizm – jako żywiołowość i pasjonaryzm, transcendentyzm – jako uduchowienie i wpatrywanie się w istotę rzeczy, a przewrotność ontologiczną – jako filozoficzność i dialektyczny odbiór świata.

Dwoisty charakter ma również stosunek Rosjan do pojęcia ojczyzny. Jest on irracjonalny (z zachodniego punktu widzenia) i transcendentny. Najczęstsze określenia Rosji pojawiające się w rosyjskim publicznym dyskursie patriotycznym głoszą, że Rosja jest matką Rosjan (Родина-мать, Отчизна-мать, Матушка Россия, Матушка Русь), że jest wielka298 (Великая Русь, Великая Рoссия) i święta (Святая Русь, Священная Русь). Jednak w tekstach autorów krytycznie nastawionych do władzy spotykamy liczne przykłady zarzutów wobec Rosji, i to stawianych w dość ostrych słowach:


  • „Прощай, немытая Россия, страна рабов, страна господ” (M. Lermontow),

  • „Но из грехов своей родины вечной не сотворить бы кумира себе” (B.Okudżawa),

  • „Метелью белою, сапогами по морде нам. Что же ты сделала со всеми нами, Родина? Может, не видишь? Да не слепая ты вроде бы, Родина?” (A. Rozenbaum),

  • „Моя Родина, как свинья, жрет своих сыновей” (B. Grebienszczikow).

Często zdarza się też, że pretensje łączą się z wyznaniem miłości:

  • „Я стою, как перед вечною загадкою, пред великою да сказочной страною. перед солоно да горько-кисло-сладкою, голубою, родниковою, ржаною” (W. Wysocki);

  • „Еду я на Родину. Пусть кричат «Уродина!», а она мне нравится, хоть и не красавица. К сволочи доверчива, ну а к нам ...” (J. Szewczuk).

200

Dualizm albo binarność światopoglądu rosyjskiego przejawia się również w sposobie komunikowania się. Każdy, kto miał do czynienia z Rosjanami, powinien był zwrócić uwagę na ich sposób odbioru informacji werbalnej. Rosjan interesuje nie to, co im się mówi, lecz to, czego im się nie mówi, czyli to, co się ma na myśli, co próbuje się przed nimi ukryć, zawoalować przy pomocy słów. Im piękniej, bardziej lakonicznie i logicznie przemawia mówca, tym mniej mu zaufa rosyjski odbiorca. Logika i przemyślany charakter wypowiedzi są dla niego oznaką złych zamiarów. W języku rosyjskim istnieje interesująca enantiosemiczna forma: прелесть. Teraz to słowo oznacza tyle, co ‘wdzięk, urok’, natomiast jeszcze przed rewolucją (a w języku prawosławnych duchownych do dziś) oznaczało ono ‘fałsz, kłamstwo, pokusę’. Ogólnie mówiąc, to, co piękne i kuszące, jest fałszywe i niebezpieczne.

S. Pozdiajewa do wyżej wymienionych cech charakterystycznych mentalności rosyjskiej dodała jeszcze infantylizm w stosunku do państwa, serwilizm w stosunku do władcy, nihilizm prawny oraz pauperyzm światopoglądowy (bogactwo jako wartość nadrzędna dla elit ekonomicznych wywołuje zdecydowany sprzeciw nie tylko wśród „dołów społecznych”, ale także wśród inteligencji)299. Pierwsze dwie cechy są typowo turańskie, dwie kolejne – typowo pogańskie. Niechęć do bogactwa odróżnia Rosjan od innych turańskich narodów azjatyckich, u których bogactwo jest często miernikiem dobra, prawdy, piękna i sensu. Brak orientacji materialnych nieuchronnie prowadzi do słabego rozwoju funkcji ekonomicznych. Rosyjskie wyobrażenia o pracy bardzo często są zgodne z ideą Chrystusa: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani nie żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi” (Mt 6, 26) – por.: „Работа не волк, в лес не убежит” („Praca nie wilk, do lasu nie ucieknie”), „Как не мечи, а лучше на печи” („Jakkolwiek by rzucać, a i tak na piecu najlepiej”), „На что нам прясть, коли готового страсть” („Po co prząść, jak gotowego bez liku”), „Солдат спит – служба идет” („Żołnierz śpi, służba leci”). O wiele wyżej niż pracowitość czy dążenie do dóbr materialnych, cenią Rosjanie dobroć i wierność300. Najważniejsza cecha kobiety to nie piękno, a dobre serce. Jej zdolność do litości ważniejsza jest niż zdolność do miłości (o kobiecie rosyjskiej czasem mówią: „Жалеет, значит любит”). Mężczyzna natomiast powinien być wierny – żonie, przyjaciołom, ojcu, wodzowi, narodowi i krajowi.

Można dodać, że niechęć do racjonalizmu i brak determinizmu spowodowały m.in. to, że w Rosji nigdy nie powstały ani scjentyzm (np. pozytywizm w nauce) i kapitalistyczna przedsiębiorczość (rosyjska przedsiębiorczość – zarówno legalna, jak i nielegalna – ma raczej charakter pasji niż pracy), właściwe społeczeństwom łacińskim, ani też charakterystyczna dla bizantynizmu praworządność i sprawność

201

administracyjna (rosyjska biurokracja zawsze przestrzegała własnych korporacyjnych lub prywatnych interesów, a nie interesów państwowych).



Nasuwa się wniosek, że społeczeństwo rosyjskie jest tworem bardzo skomplikowanym, wielopiętrowym, opartym na substracie pogańskim, posiadającym dużo pomieszanych z sobą elementów turańskich i bizantyjskich z odrobiną latynizmu i amerykanizmu. Czasem taką mieszankę kulturowo-cywilizacyjną badacze nazywają euroazjatyzmem301. W Rosji istniał dość silny nurt filozoficzny, propagujący idee kulturowo-cywilizacyjnej odrębności euroazjatyckiego sposobu organizacji społeczeństwa. Wśród jego zwolenników było wielu wybitnych uczonych i filozofów (P. Sawicki, N. Trubiecki, G. Florowski, G. Wiernadski, N. Aleksiejew, L. Gumilow), w pracach których euroazjatyckość prezentuje się jako „trzecia droga”, obok zachodniej – łacińskiej (a w domyśle: technologicznej, analitycznej, materialistycznej, indywidualistycznej i konsumpcyjnej) i wschodniej – teokratycznej (czyli naturalnej, synkretycznej, idealistycznej, fatalistycznej, holistycznej i teocentrycznej). Do społeczeństw typu euroazjatyckiego zaliczyłbym nie tylko Rosję, Ukrainę i Białoruś, ale również wszystkie inne społeczeństwa prawosławne (łącznie z Armenią, Gruzją, Mołdawią i krajami bałkańskimi), czyli te, które ukształtowały się na pograniczu chrześcijaństwa i islamu (chyba z wyjątkiem Grecji, gdzie pierwiastek bizantyjski zdecydowanie dominuje; prawdopodobnie dlatego Grecja we wszystkich sondażach uchodzi za najbardziej religijny kraj Europy). Pewne elementy euroazjatyckości można odnaleźć również u Rumunów i Węgrów.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w społeczeństwach łacińskiego typu. Są one raczej refleksyjne (wirtualizowane, sformalizowane), racjonalistyczne i ukierunkowane na mikrospołeczność (przede wszystkim rodzinę i narodowość) oraz na jednostkę. Formalizm panujący w takich społeczeństwach może mieć oparcie zarówno w świeckich przepisach prawnych lub w kościelnych przykazaniach etycznych. Z połączenia tych dwóch pierwiastków powstała zupełnie nowa kulturowo-cywolizacyjna jakość – świecka etyka publiczna. Moim zdaniem, w ramach latynizmu jako takiego można rozróżniać społeczeństwa „katolickie” oraz „protestanckie”302. Za przykład pierwszego mogłoby służyć społeczeństwo polskie, jako przykład drugiego – Niemcy lub Szwajcaria.

Czasem teoretycy nauki o cywilizacjach podkreślają, że główną cechą łacińskiej cywilizacji (odróżniającą ją zasadniczo od bizantynizmu) jest dominacja moralności (etyki) nad prawem i przedstawiają to jako różnicę w wymiarze „treść – forma”. Nie mogę się z tym zgodzić. Rozwiązania prawne dominujące w społeczeństwach

202


łacińskich typu reformowanego, gdzie silniejszy jest pierwiastek racjonalno-praktyczny (administracyjny, ekonomiczny), świadczą tylko o tym, że czynnik państwowy zwyciężył w nich nad czynnikiem religijnym, a dominacja rozwiązań etycznych w społeczeństwach stricte łacińskich, oznaczająca preferencję wobec postępowań racjomalno-etycznych i formalno-tradycyjnych, to wynik górowania opinii publicznej nad prawem. Dla przeciętnego przedstawiciela społeczeństwa „protestanckiego” dobre jest to, co głosi prawo i co przynosi zysk, a dla katolika dobre jest to, co każe uważać za dobre tradycja etyczna Kościoła lub świecka opinia publiczna. Nie znaczy to, że w społeczeństwach „protestanckich” etyka i religia są wyeliminowane (po prostu zostały one wpisane w prawo). M.in. dzięki temu państwa „protestanckie” mogą bez większych problemów etycznych finansować Kościoły i inne organizacje religijne na zasadach ogólnie obowiązującego prawa. Natomiast w społeczeństwach „katolickich” prawo i państwo zostały włączone jako cnoty i wartości etyczne w publiczny kodeks moralny (przede wszystkim świecki). W żadnym z tych przypadków nie chodzi o treść moralności, czyli o personalne emocjonalne przeżycie stosunku do każdej konkretnej sytuacji. Zatem obie wersje latynizmu są formalne i racjonalne.

Mówiąc o tym, że łacińskie społeczeństwo jest społeczeństwem z dominacją etyki nad prawem, niektórzy badacze używają tego wyrazu aksjologicznie, w sensie ‘oparty na słusznych zasadach zachowania, na dobru bezwzględnym’, zapominając, że etyka czy moralność jako dziedzina doświadczenia społecznego to tyle, co ‘ogół zasad i norm moralnych, przyjętych w danej epoce i zbiorowości społecznej’303, a jedne i te same zasady postępowania wobec innych ludzi, czy zasady oceny świata w kategoriach dobra i zła mogą zostać ocienone przez różnych ludzi i w odmiennych sytuacjach i epokach zupełnie inaczej. Jeśli ktoś porzuca chorego starca zamiast się nim opiekować, albo zjada serce swego wroga, podziwiając jego odwagę i czyni to w całkowitej zgodzie z „ogółem zasad i norm moralnych, przyjętych w jego epoce i zbiorowości społecznej”, to postępuje zupełnie etycznie, wysoce moralnie. Ale w tym sensie w każdym społeczeństwie (a nie tylko w łacińskim), większość ludzi postępuje zgodnie z „ogółem zasad i norm moralnych, przyjętych w ich epoce i ich zbiorowości społecznej”. Zatem, mówiąc o dominacji etyki nad prawem, mamy na myśli właśnie takie, szeroko rozumiane pojęcie etyki, a nie aksjologiczne pojęcie słuszności.

Ciekawy pod tym względem jest brak rozróżnienia (z rosyjskiego punktu widzenia) przez przedstawicieli łacińskiego społeczeństwa pojęć moralność osobista (wewnętrzna „naturalna” i „treściowa”) – ros. нравственность, нравственный oraz moralność społeczna (zewnętrznej, „sztucznej” i „formalnej”) – ros. мораль, моральный. Postępować неморально dla Rosjan to tyle, co nie przestrzegać społecznych reguł zachowania (często po prostu przepisów i rozporządzeń wywodzących się z zewnątrz, od władz, od elit, nawet od Cerkwi), natomiast zachowanie безнравственное oznacza brak osobistego naturalnego poczucia przyzwoitości, brak zasad moralnych, wewnętrzną degradację duchową. Z punktu widzenia Rosjan brak moralności zewnętrznej nie jest aż tak

203


naganny, jak brak wewnętrznych zasad. Czasem мораль i нравственность mogą być sprzeczne, wtedy przewagę mają, oczywiście, te wewnętrzne, „naturalne” zasady. W społeczeństwach łacińskich, po pierwsze, tego rozróżnienia nie ma (w każdym razie w społecznym językowym obrazie świata), po drugie, w przypadku, gdy poczucie etyki wewnętrznej (które oczywiście posiada każdy człowiek) wchodzi w konflikt z moralnymi przykazaniami społecznymi, bardziej preferowanymi stają się właśnie te zewnętrzne zasady, a zatem formalne wartości etyczne lub prawne. W słowniku pod red. S. Dubisza pod hasłem Moralny można znaleźć dwa następujące określenia: ‘dotyczący wartości, norm, ocen i zasad postępowania uznanych w jakimś społeczeństwie lub środowisku za dobre i właściwe, zgodny z tymi zasadami, etyczny’ oraz ‘postępujący według zasad uznanych powszechnie za właściwe, etyczny’304. W słowniku nie ma nawet wzmianki o tym, że owe „wartości, normy, oceny i zasady” mogą być własnymi przekonaniami dotyczącymi dobra i zła społecznego, a „postępowania” wynikać z własnego emocjonalno-etycznego stosunku do świata i ludzi. W innym słowniku, moralność określa się jako ‘zespół uznanych norm i zasad postępowania, także: zgodność działań ludzkich z prawdą i dobrem, etyka’305 bez sprecyzowania podmiotu uznania „norm i zasad” za zgodne z prawdą i dobrem. Ciekawe, natomiast, jest określenie moralności poprzez zgodność z prawdą, czyli poprzez aspekt poznawczy. W tym elemencie tkwi kolejna różnica pomiędzy latynizmem i euroazjatyckością. Dla społeczeństwa łacińskiego dobre jest to, co prawdziwe, a stać się dobrym możesz tylko wtedy, gdy poznasz i zrozumiesz, co jest dobre, a co złe. Dla człowieka euroazjatyckiego prawdziwe jest to, co dobre, a poznać, co jest dobre, a co złe, można tylko wtedy, kiedy osobiście przeżyjesz i odczujesz dobro wspólne dla społeczności, której jesteś członkiem.

Można się zgodzić, że dla społeczeństw „protestanckich” bardziej charakterystyczny jest racjonalizm ekonomiczny i prawny (właśnie tu zrodził się kapitalizm i cywilizacja technologiczna), a dla „katolickich” – racjonalizm poznawczy (formalno-logiczny) i etyczny (to w katolickich klasztorach, w scholastyce średniowiecznej można doszukiwać się początków większości współczesnych nauk). Jednak w obu przypadkach jest to dążenie do wyjaśniania i regulowania oraz niechęć do rozwiązań intuicyjnych i postępowań żywiołowych. Owszem, trudno we współczesnym świecie doszukać się czystych społeczeństw „katolickich” czy „protestanckich”306, tym bardziej, że pierwotny latynizm w obu typach społeczeństw został silnie przesiąknięty bizantynizmem (poprzez imperialne formy zarządzania w cesarstwach absolutystycznych). Nawet Kościół katolicki jest nosicielem i krzewicielem w społeczeństwach łacińskich idei typowo bizantyjskich. Przykładem mogą być liczne kwestie moralne i egzystencjalne (celibat,

204

aborcja, eutanazja, homoseksualizm, antykoncepcja i pod.), w których władze kościelne kierują się nie tyle dobrem konkretnych ludzi czy dobrem społecznym (wynikającym, na przykład, z opinii publicznej), co prawem kanonicznym lub decyzjami Watykanu. Natomiast wyznacznikiem latynizmu zawsze było liczenie się z opinią publiczną (władcy powinni byli liczyć się ze zdaniem poddanych oraz zdaniem duchownych). Jednakże warto pamiętać, że chodziło nie o zdanie pojedynczych ludzi, a o zdanie zbiorowe, właściwie o opinię uogólnioną, społeczną, a zatem formalną. Liberum veto w tym sensie było bardzo ciekawym skrzyżowaniem etycznej postawy latynizmu z turańskim woluntarystycznym kultem siły (sarmactwem).



Formalizm etyki łacińskiej w praktyce kościołów zachodnich wyraża się w krótkiej mszy, wygodnych ławkach do siedzenia w świątyniach, licznych dyspensach dotyczących postu i uprawiania religii, sekularyzacji obyczajów wiernych, szerzącym się ostatnio obyczaju odbywania pielgrzymek „w zastępstwie” (często za pieniądze) itd. Inaczej mówiąc, obrządek w kościołach zachodnich jest o wiele bardziej etyczny i humanistyczny niż w religiach wschodnich. Wschodnia praktyka religijna jest doświadczeniem dość uciążliwym, zwłaszcza w islamie, buddyzmie, hinduizmie czy judaizmie. Wiąże się to z bardziej teocentrycznym nastawieniem tych religii. Na ikonach prawosławnych nawet perspektywa była wcześniej odwrócona – szerszą częścią przedmioty były obrócone do wewnątrz obrazu, tak jakbyśmy to nie my patrzyli na ikonę, lecz jakby to Bóg patrzył na nas przez transcendentne okno. Uciążliwość uprawiania religii w prawosławiu (czasem trzygodzinne msze na stojąco, liczne i rygorystyczne posty, moralnie i fizycznie ciężkie odpokutowywanie grzechów, zakaz wchodzenia do cerkwi kobiet w nieodpowiednim ubraniu itd.) doprowadziła m.in. do tego, że praktykujących wiernych w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jest najmniej w porównaniu z innymi konfesjami i religiami.

Ciekawym dowodem formalizmu religijności łacińskiej jest również werbalny charakter pokuty za grzechy w Kościele katolickim (formuła spowiedzi – formuła rozgrzeszenia – odczytanie modlitw jako pokuta) oraz semiotyczny charakter noszenia krzyża (na odzieży). W prawosławiu, na przykład, zarówno spowiedź, jak i pokuta powinny być osobistym przeżyciem emocjonalno-etycznym (i być przy tym szczególnie uciążliwym), a słowa mają absolutnie wtórne znaczenie. Krzyż w prawosławiu powinien być noszony pod odzieżą na ciele, dlatego nazywa się нательный крест. Pokazywanie krzyża i noszenie go na odzieży uważa się za pychę. Rozchełstany, niechlujnie ubrany człowiek i, jako skutek, rozkojarzony, niedysponowany, asocjalny (wyglądający jak lump) mianuje się słowem расхристанный (czyli taki, u którego widać krzyż z Chrystusem). Poza tym krzyż w kulturze ludowej ma liczne funkcje magiczne.

Uprawianie religii w cywilizacji łacińskiej jest w dużym stopniu sprawą społeczno-etyczną i regulacyjną. Dlatego tak często księża angażują się w sprawy świeckie. Zwłacza interesująca ze wschodniego (euroazjatyckiego) punktu widzenia jest instytucja kapelanów – nie tylko w wojsku, szpitalach i więzieniach, gdzie z zasady jest ograniczony dostęp do kościołów, lecz tzw. kapelanów branżowych: zaczynając od kapelanów „mundurowych” (kapelanów policjantów i marynarzy, strażaków i celników, szy-

205


bowników i lotników), poprzez kapelanów „wychowawczych” i „zawodowych”307 (kapelanów sportu, rzemiosła, uczelni, szczepów harcerskich, lotnisk, kolei żelaznych, górników i kierowców itd.), a na „ekskluzywnych” skończywszy (np. kapelan polskiego prezydenta, kapelan „Solidarności”, kapelan polskiej reprezentacji albo kapelan filmu Pasja). Człowiek, który wyrósł w społeczeństwie, gdzie sacrum jest bardzo wyraźnie oddzielone od profanum, nie może pojąć, po co oni są potrzebni.

Nie mniej dziwnym zjawiskiem z punktu widzenia przestawicieli społeczeństw niekatolickich jest fenomen tzw. zrzeszeń katolików świeckich lub świeckich zakonów. Dla Rosjanina (Ukraińca czy Białorusina) człowiek jest albo duchownym, albo świeckim. Jeśli jest zakonnikiem, to nie może być osobą świecką. Natomiast w polskiej rzeczywistości kulturowej może funkcjonować pojęcie i termin świecki zakonnik (tercjarz). Problem ma, zatem, również wymiar lingwosemiotyczny. Rosyjski wyraz монах, który wszystkie słowniki polsko-rosyjskie i rosyjsko-polskie podają jako odpowiednik polskich zakonnik i mnich tak naprawdę nie oznacza to samo, co wymienione polskie wyrazy. Przede wszystkim, wyraz zakonnik wskazuje na to, że jest to ‘członek zakonu’. W prawosławiu zaś nie ma zakonów. Монахи są po prostu wyodrębnioną kastą w ramach Kościoła prawosławnego i tworzą jedną funkcjonalną wspólnotę. Ich podział na grupy ma wyłącznie terytorialny charakter (czyli dotyczy miejsca pobytu w tym lub innym klasztorze). Związanie się z klasztorem osoby świeckiej ma nie tylko wymiar etyczny i ideologiczny, ale również fizyczny (czyli zakłada całkowitą rezygnację z życia świeckiego).

Różnią się zakresem i treścią także rosyjski wyraz светский oraz polski świecki (choć słowniki przedstawiają je jako analogony). Rosyjski wyraz jest używany tylko jako antonim do słów православный czy религиозный. Dziwnie brzmi po rosyjsku połączenie светский православный (w Internecie znalazło się 10 stron, na których użyto tego połączenia, z czego połowa to ironiczne szydzenie nad możliwością połączenia tych słów). Połączenie светский верующий (‘wierny świecki’) użyte zostało na 5 stronach. Polskie strony internetowe natomiast odnotowują co najmniej 850 stron, na których używa się połączenia katolik świecki oraz 191 000 stron, na których występuje połączenie wierny świecki. Inaczej mówiąc, wyraz świecki w języku polskim wcale nie oznacza atrybutu człowieka o poglądach i zachowaniu nie religijnym, lecz najczęściej dotyczy człowieka wierzącego, ale nie będącego osobą duchowną. Połączenia wyrazowe typu zrzeszenie świeckie, stowarzyszenie świeckie lub towarzystwo świeckie wcale nie oznaczają organizacji zrzeszających ludzi o poglądach poza- albo antyreligijnych, wręcz przeciwnie, wyraz świecki we wszystkich tych połączeniach oznacza cechę osób wierzących i religijnych, lecz nie duchownych. Słownik St. Dubisza podaje dwa znaczenia wyrazu świecki: ‘niezwiązany z religią i instytucjami kościelnymi, niekościelny, laicki’ (jako pierwsze) oraz ‘niebędący księdzem, zakonnikiem, osobą duchowną’308.

206


Drugie tłumaczenie jest nieprecyzyjne, ponieważ nie wskazuje na najważniejszą cechę osoby świeckiej, czyli jej status religijny jako osoby wierzącej, należącej do Kościoła. Z tym drugim tłumaczeniem kłóci się jednak frazem świecki duchowny (‘duchowny niebędący zakonnikiem’). W języku rosyjskim wyrażenia светский священник używa się albo jako metafory (tak często nazywają notariuszy), albo przy opisie sytuacji w innych kulturach religijnych. Najczęściej w obu przypadkach wyrażenia te brane są w cudzysłów.

Dla społeczeństw typu łacińskiego szczególnie ważnym pojęciem leksykalnym staje się kłamstwo. Oczywiście, że w społeczeństwie, opartym na opinii publicznej i lojalności wobec prawa, w społeczeństwie formalno-komunikatywnych i racjonalnych konwencji, w którym stosunki międzyludzkie opierają się, przede wszystkim, na informacji w postaci tekstowej, prawdomówność staje się wartością podstawową. Z czymś innym mamy do czynienia w społeczeństwach teokratycznych (gdzie prawdomówność jest obligatoryjna tylko w sprawach sakralnych), turańskich (gdzie mówienie prawdy albo kłamstwo rozpatruje się wyłącznie jako narzędzie walki o przetrwanie) czy w społeczeństwie euroazjatyckim (gdzie prawdę mówi się tylko bardzo zaufanej osobie i raczej w odniesieniu do spraw prywatnych, a dziedzina życia publicznego z góry jest kwalifikowana jako „pole kłamstwa”).

Rosyjski poeta Fiodor Tiutczew kiedyś wypowiedział frazę, która nie tylko wyraziła rosyjskie podejście do języka, ale także stała się dewizą wielu pokoleń lingwistów, psychologów, socjologów etc. Brzmi ona Мысль изреченная есть ложь (Myśl wypowiedziana jest kłamstwem). Stąd nieufność do mediów, do oficjalnych wypowiedzi władz, do nauki, do podręczników, do oficjalnych rozmów i umów, wreszcie, do każdego gestu publicznego. W takich warunkach bardzo trudno budować demokrację i społeczeństwo obywatelskie. Szereg rosyjskich przysłów wyraża niedowierzanie Rosjan w stosunku do słów, mówienia, językowej formy wyrażania myśli i uczuć: „Поля словами не засевают” („Pola słowani się nie zasiewa”), „Слово – серебро, молчание – золото” („Słowo jest srebrem, milczenie – złotem”), „Поменьше говори – больше услышишь” („Mniej mów, więcej usłyszysz”), „Мольбою прав не будешь” („Prośbami racji nie zdobędziesz”), „Криком избы не построишь” („Krzykiem domu nie zbudujesz”).

Odwrotne tendencje panują w społeczeństwach łacińskich, zwłaszcza „katolickich”. Działają tutaj dwie zasady „Wszystko, co tajne, powinno stać się jawne” oraz „To, o czym nie wiemy, nie istnieje”. Wrogiem publicznym numer jeden w społeczeństwie łacińskim jest ten, kto ukrywa informację przed opinią publiczną lub, co jeszcze gorsze, kłamie opinii publicznej. Jedno z najbardziej znaczących zjawisk najnowszej historii Polski – lustracja – polega nie na tym, żeby znaleźć winnych i pomóc ofiarom przestępstw politycznych, lecz tylko i wyłącznie na zdemaskowaniu kłamców lustracyjnych. Nic dziwnego, zatem, że posłanka na sejm Julia Pitera przy okazji skandalu wokół abp. S. Wielgusa powiedziała w programie Kawa na ławę309, że można wybaczyć przestępcze czynności czy wykroczenia, ale nie kłamstwa.



207

Identyczny wydźwięk etyczno-logiczny miała tzw. „sprawa Kaczmarka”: Niektórzy politycy wykorzystali argument kłamstwa (fałszywych zeznań) byłego ministra J. Kaczmarka w jednej sprawie jako argument do potwierdzenia tezy, że nie tylko sam Kaczmarek, ale również wszyscy, kto powołuje się na jego słowa w innych kwestiach, są zupełnie niewiarygodni. Ta sama logika każe zwolennikom lustracji snuć rozumowania na wzór: „kto kłamie w sprawie lustracyjnej – kłamie we wszystkim i jest człowiekiem niegodnym publicznego zaufania” i jako konsekwencja – „jest złym specjalistą, politykiem, pisarzem, nauczycielem, dzienmnikarzem etc. i w ogóle jest niedo-człowiekiem”. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że kłamanie lub celowe ukrywanie swoich myśli jest nie tylko całkowicie organicznym składnikiem społecznego zachowania człowieka, lecz nawet niezbędną umową kształtowania społeczeństwa. Bardzo często w praktyce polskiego wymiaru sprawiedliwości pojawia się wątek aresztu podejrzanego pod zarzutem „obawy matactwa”, czyli obawy przed tym, że uda się mu uniemożliwić organom ścigania dotarcie do tzw. „prawdy”. Paradoksalnie, groźny bandyta, wobec którego mogą istnieć „obawy recydywy” (obawy przed tym, że znów popełni zarzucane mu przestępstwo) może oczekiwać sądu „z wolnej stopy”, jeśli wszystkie dowody w jego sprawie są zebrane i zabezpieczone (czyli jeżeli „prawda” została ujawniona). Natomiast podejrzany o nieporównywalnie mniejsze przestępstwo może zostać zatrzymany i aresztowany pod pretekstem „obawy matactwa”, jeśli są jakieś niewyjaśnione okolicznośći (nie ustalono „prawdy”) lub istnieje podejrzenie, że on kłamie (nie mówi „prawdy”). Zatem „prawda” często okazuje się w łacińskiej kulturze prawnej czynnikiem o wiele ważniejszym, niż mienie, zdrowie lub życie człowieka. Właśnie dlatego tak popularnym chwytem wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest tzw. „areszt wydobywczy” – prewencyjne zatrzymanie podejrzanego o to, że zna „prawdę”, ale ją ukrywa przed organami ścigania, w celu zdobycia potrzebnych informacji.

Z zagadnieniem kłamstwa łączy się bezpośrednio kwestia ujawnienia tajemnic przeszłości. W związku z tym bardzo charakterystycznymi wskaźnikami werbalno-semiotycznego charakteru społeczeństwa łacińskiego są fenomeny rozliczenia i przeprosin. Chodzi, oczywiście, nie o rozliczenie przed własnym sumieniem i nie o osobistą pokutę czy skruchę. Nie wchodzi również w rachubę moralna przemiana winnego i udowodnienie tej przemiany uczynkami. Idea obu tych społeczno-kulturowych funkcji polega na tym, że rozliczenie powinno być publiczne i jawne, a przeprosiny wyraźne i medialnie nagłośnione. Wielokrotnie można było odnotować w mediach następującą wypowiedź: To dobrze, że N zrobił to i tamto, jednakże nie padło słowo „przepraszam”. Natomiast wielokrotnie można się było spotkać z sytuacją, gdy winny publicznie przeprasza i w żaden sposób nie zmienia swego postępowania czy swoich poglądów. Najbardziej jaskrawym przejawem tych dwóch konceptów stała się właśnie lustracja, której sedno tkwi nie w pomocy ofiarom i nie w wyciągnięciu konsekwencji systemowych z przestępstw i minionych epok, lecz wyłącznie w tzw. publicznym rozliczeniu, czyli w ujawnieniu imion winnych, usunięciu ich z zajmowanej posady oraz publicznych przeprosinach. Przeprosiny stają się, zatem, formalnym aktem wypowiedzenia pewnej formuły, a rozliczenie sprowadza się do gry tekstowej. Przypomnijmy liczne polskie procesy o przeprosiny („J. Kaczyński – SLD”, „Ziobro – SLD”, „Kurski – PO”, „Gosiewski – PO”, „L. Kaczyński – Wałęsa”,

208


„Macierewicz – Dukaczewski”, „Giertych – Kuronie”, „Ziemkiewicz – Michnik”, „Wrzodak – Eureko”, „Olejniczak – Lepper”, „LiD – Dorn”, „Lepper – Agora”, „Macierewicz – Agora”, „Giertych – Agora”, „Kurski – Tusk”, a także setki spraw mniej głośnych) albo kuriozalną sytuację z przeprosinami „Tusk – L. Kaczyński”, która zaistniała po wyborach w 2007. Formalny i fikcyjny charakter tzw. „przeprosin sądowych” odnotowuje w swojej uchwale również Sąd Najwyższy RP:
O tym, że akt przeproszenia (ubolewania) odrywa się od emocji i uczuć dłużnika świadczy również fakt, że sam tekst – słowa, których ma użyć dłużnik – jest narzucany przez sąd w sentencji orzeczenia. Oczekiwanie, że zmuszenie naruszyciela, pod rygorem egzekucji, do odpowiedniego zachowania wywoła w nim pozytywną reakcję afektywną jest bezzasadne. Należy przy tym pamiętać, że jeżeli sprawca naruszenia dojdzie – pod wpływem przeprowadzonego postępowania, wydanego wyroku oraz uzasadnienia – do przekonania, iż pokrzywdzonemu należy się zadośćuczynienie, to rozstrzygany problem egzekucyjny w ogóle nie powstanie. Jeżeli natomiast dłużnik, pod groźbą grzywny, zdecyduje się wypowiedzieć (oznajmić) nakazane wyrazy, to i tak nie sposób zakładać, że tym samym dochodzi do rzeczywistych, emocjonalnie motywowanych przeprosin, a nie tylko do formalnego aktu publikacji oświadczenia obejmującego ich treść. [...] instytucja „sądowych przeprosin” stanowi w istocie fikcję i ma charakter pozorny310.

Problem polega jednak na tym, że ten formalizm został w społeczeństwach typu łacińskiego stopniowo przeniesiony z dziedziny sądownictwa do obyczajów i mentalności. Z drugiej strony, w społeczeństwach typu łacińskiego pozostają elementy animizacji i personifikacji instytucji, bardziej charakterystyczne dla bizantynizmu. Typowym przykładem jest tutaj właśnie fenomen obrazy majestatu. Pomieszanie emocji (właściwych tylko jednostkom) i instytucji (która z założenia nie jest osobą fizyczną) prowadzi do kuriozalnych sytuacji, gdy trudno pojąć, czy doszło do obrazy konkretnej osoby pełniącej urząd, czy może do „zamachu” na instytucję. W najnowszych dziejach Polski wielokrotnie dochodziło do ostrej krytyki pod adresem polskich prezydentów, co było oficjalnie nazywane obrazą prezydenta (głowy państwa). Bardzo rzadko ktoś się zastanawiał, czy osoba „obrażająca” zaatakowała samą instytucję prezydenta, czy osobę, która ten urząd sprawowała (zdaniem krytykującego w nieodpowiedni sposób). Nie już o bardziej kuriozalnych przypadkach, gdy za obrazę majestatu uchodziła krytyka czy ośmieszanie tego, kto pełnił funkcję prezydenta, bez związku z tą funkcją. Jest to dość dziwne, ponieważ jako osoba fizyczna człowiek ten nie powinien utożsamiać swych uczuć z posadą, a jako osoba prawna (czyli pozbawiona ciała) – nie może mieć uczuć. A zatem prezydenta czy jakiejkolwiek innej funkcji urzędowej nie da się obrazić z założenia. Niemniej w Konstytucji PR niejednokrotnie spotykamy się ze zwrotami mitologicznymi na wzór godność urzędu czy godność pełnionej funkcji albo z fragmentami tekstu wskazującymi na fakt pomylenia osoby i stanowiska, np.:

209


  • „Osoba wykonująca obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej nie może postanowić o skróceniu kadencji Sejmu” – dlaczego nie „Prezydent”, przecież to on, a nie osoba fizyczna, dokonuje czynności prawnych?

  • „Prezydent Rzeczypospolitej nie może piastować żadnego innego urzędu ani pełnić żadnej funkcji publicznej, z wyjątkiem tych, które są związane ze sprawowanym urzędem” – dlaczego nie „osoba wykonująca obowiązki”, przecież to ona „piastuje urząd Prezydenta”, a nie sam Prezydent?

W odróżnieniu od społeczeństwa bizantyjskiego, gdzie winnego, zgodnie z przepisami prawa, ujawnia, kwalifikuje jako winnego i rozlicza system (aparat władzy), w społeczeństwie łacińskim przestępcą jest nie ten, kto popełnił przestępstwo, i nie ten, kto został skazany, a ten, kogo za takiego ma opinia publiczna. W ostateczności nie ma znaczenia to, czy osoba osądzona przez opinię publiczną poniesie odpowiedzialność za swoją winę. Nieważne również, czy w ogóle ktoś jest winny. O wiele ważniejsze jest jego zachowanie wobec opinii publicznej, wymagającej rozliczenia w postaci przeprosin. Jeśli przeprosi – może nawet zostać zwolniony z odpowiedzialności (bo nikogo nie interesuje samo przestępstwo czy występek), jeśli zaś nie przeprosi – na zawsze w oczach opinii publicznej zostanie przestępcą, nawet jeśli poniesie konsekwencje prawne albo wynagrodzi szkody.

Temat przeprosin jest jednym z najpopularniejszych w polskim życiu publicznym. W mediach oraz opinii publicznej codziennie bardzo intensywnie omawia się problem: kto kogo i za co powinien przeprosić. Czasem dochodzi do absurdów. Jednym z nich było, na przykład, domaganie się rzecznika prasowego Marszałka Sejmu RP Witolda Lisickiego przeprosin od portalu tvn24.pl dla suki Ludwika Dorna Saby. Polski socjocybernetyk Józef Kossecki nazwał współczesny stan polskiego życia publicznego Cywilizacją Przeprośną.

M. Marcjanik za cel przeprosin jako aktu etycznego uznała spowodowanie tego, by osoba, którą przepraszamy nie czuła do nas niczego złego z powodu naszego zachowania311. T. Lysakowski stwierdził z kolei, że „przepraszamy po to, by pojednać się z wrogami, uzyskać wybaczenie, oczyścić się z winy i osiągnąć spokój”312. Zatem, przeprosiny mają sens w tej przestrzeni kulturowo-cywilizacyjnej, gdzie, po pierwsze, wartością nadrzędną jest pozytywny emocjonalny stosunek jednego człowieka do drugiego oraz, po drugie, możliwość werbalnego wpływu na zmianę tego stosunku. Inaczej mówiąc, przeprosiny mają sens tylko tam, gdzie istnieje etyka formalna – opinia publiczna, czyli przede wszystkim w społeczeństwach typu łacińskiego.

W społeczeństwach pogańsko-turańskich i teokratycznych ważniejsze jest faktyczne zrekompensowanie szkody (czasem związane z aktem zemsty lub eliminacji winnego) i osobista skrucha wobec pokrzywdzonego czy jego bliskich. Przemiana moralna winnego i realne zadośćuczynienie liczy się więc tutaj bardziej niż słowa



210

skruchy, zdanie opinii publicznej albo oficjalny wyrok prawny. Rosjanie w przypadku przepraszania ich za coś często mawiają „Бог простит” albo „Пусть тебя Бог простит”, czyli „Bóg ci wybaczy”, „Niech ci Bóg wybaczy”.

Sprawa się mocno komplikuje, gdy w grę wchodzą publiczne przeprosiny oraz przeprosiny zbiorowe (na przykład, partii, państw, kościołów czy całych narodów). Zgodnie z powyższymi definicjami miałoby powstać zbiorowe poczucie winy, powinno byłoby dojść do zbiorowej wypowiedzi formuły przeprosin, trzeba by było uzyskać zbiorowe wybaczenie, po czym strona przepraszająca miałaby osiągnąć zbiorowy spokój, a strona przepraszana zbiorowo miałaby przestać czuć do strony przepraszającej coś złego. Oczywiście, że jest to niemożliwe. Chodzi, zatem, o całkowicie formalny akt symboliczny. Jednak akty takie mają wartość tylko i wyłącznie w społeczeństwach formalno-etycznych. Polska opinia publiczna nie może zrozumieć, dlaczego Rosjanie nie mogą powiedzieć prostego słowa przepraszamy za zbrodnię katyńską. Rosjanie (zwykli obywatele) nie mogą pojąć, jaki sens ma wypowiedzenie tych słów, jeśli, po pierwsze, to, za co powinni rzekomo przeprosić, dotyczy nie ich przeszłości i nie ich władzy (Rosjanie nigdy nie utożsamiali się z jakąkolwiek władzą), a po drugie, dlaczego jakieś słowa, tym bardziej zupełnie puste i formalne (przecież nie stoi za nimi żadne konkretne ludzkie sumienie) powinny decydować o stosunkach między Rosjanami i Polakami. Władze rosyjskie zaś, będąc po części bizantyjskim, po części turańskim tworem, też nie widzą sensu w przepraszaniu. Jako turańczycy nie mogą dopuścić do upokorzenia władcy (gdyby prezydent Rosji to zrobił, straciłby miłość ludu i władzę nad poddanymi), a jako bizantyniści nie mają ku temu podstaw prawnych (na przykład, w postaci wyroku Trybunału międzynarodowego) oraz nie mogą sobie pozwolić na narażenie autorytetu Państwa. Zatem to, co Polakom, jako przedstawicielom latynizmu, wydaje się naturalne i oczywiste, dla Rosjan jest całkowitym bezsensem i niemożliwością313.Warto również przypomnieć, iż pierwiastek turański wyraża się, m.in., w formule – „zwycięstwo albo śmierć” (czyli „prawdziwy żołnierz nie poddaje się wrogowi”). Często właśnie w takich przypadkach Rosjanie przytaczają jako argument przysłowie „Лес рубятщепки летят” (‘Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą’). „Wióry” to oczywiście ludzkie życia, a „wyrąb lasu” – wydarzenia w dziejach państwa lub narodu. Ma to swoje poważne konsekwencje historyczne. Z jednej strony, historia Rosji (przede wszystkim jako przekaz) jest przepełniona przykładami bohaterskich samobójstw jako alternatywy poddania się (samozatopienie statku wraz z załogą do dziś pozostaje niepisaną regułą floty rosyjskiej), z drugiej – znane jest oficjalne stanowisko władz ZSRR w czasach drugiej wojny światowej do jeńców wojennych (wszyscy oni byli traktowani jako zdrajcy i wielu z nich po wojnie aresztowano i osądzono). To jest jeszcze jeden powód, dla którego wielu Rosjan o mentalności turańsko-bizantyjskiej nie rozumie problemu Katynia.

Przykładem nieporozumień w omawianej materii może być znany i wielokrotnie cytowany w polskiej historiografii akt przeprosin J. Piłsudskiego, który po tym, jak

211

zdradził interesy ukraińskiej niepodległościowej klasy politycznej, wypowiedział słynne słowa Panowie Ukraińcy, przepraszam! Polscy historycy bardzo często cytują te słowa i zachwycają się wspaniałomyślnością Marszałka, nigdy jednak nie zastanawiając się, dlaczego w historiografii ukraińskiej zdarzenie to w ogóle nie jest znane. Odpowiedź jest bardzo prosta: Ukraińców nie obchodzi fakt werbalnych przeprosin, ponieważ w ich wizji świata przeprosiny nic nie zmieniają i nie zwalniają od winy. Zatem, fakt przeprosin Piłsudskiego jest z punktu widzenia cywilizacji pogańsko-turańskiej zupełnie bezwartościowy.



Koncepty winy i przeprosin są tylko fragmentami bazowej kategorii przeszłości, na której oparta jest cywilizacja typu łacińskiego. Jednym z kluczowych konceptów realizujących tę kategorię jest koncept śmierci. Polacy w tym sensie są niezwykle reprezentatywni, ponieważ przyzwyczajeni są obchodzić rocznice śmierci, czcić zmarłych (święto Wszystkich Świętych zostało połączone z Zaduszkami i obchodzi się je w Polsce na poziomie święta narodowego), zwłaszcza męczenników.

Wyraz martyrologia jest jednym z najpopularniejszych w dyskursie publicznym. Wyszukiwarka google.pl wykazuje powyżej stu tysięcy stron, na których zostało użyte to słowo w polskiej sieci. Dla porównania można powiedzieć, że najpojemniejsza rosyjska wyszukiwarka yandex.ru podaje takich stron tylko około 3 000, przy czym większość stron tylko informuje o tym, że słowo мартирология jest religijne (dotyczy męczennictwa za wiarę religijną) i przestarzałe. Rosyjski odpowiednik мученичество (‘męczennictwo’) również dotyczy, przede wszystkim, cierpienia za wiarę i używany jest niemal wyłącznie w kontekstach religijnych i na religijnych portalach. Ulubione święta narodowe Polaków to obchodzenie klęsk historycznych (głównie przegranych powstań, bitew czy wojen). Świadomość martyrologiczna jest typową cechą mentalności właściwej feudalizmowi. Osobliwy stosunek Polaków do śmierci wyraża się również w fenomenie żałoby, również żałoby narodowej (Polska jest jednym z krajów, w których najczęściej ogłasza się żałoby narodowe i najdłużej te żałoby trwają). W okresie Trzeciej Rzeczpospolitej było ich 10 (od 1997 do początku 2008). Ogłaszane były zarówno w związku z tragicznymi wydarzeniami w samej Polsce (4), jak i za granicą (6). Ogólna liczba ofiar śmiertelnych wśród Polaków (poza Janem Pawłem II) za te lata wyniosła 138 osób, w przypadku hali w Katowicach było również 170 rannych. Dla porównania – w Rosji w tym samym okresie (czyli od 1997 roku) w aktach terrorystycznych, katastrofach lotniczych, w kopalniach oraz w dużych pożarach zginęło 1671 osób (z tego powodu 14 razy ogłoszono żałobę narodową, w 4 przypadkach żałoba dotyczyła jednocześnie kilku tragicznych wydarzeń, poza tym poszkodowanych zostało w tych wypadkach około 3000 obywateli Federacji Rosyjskiej, tylko w jednym przypadku żałoba została ogłoszona z powodu wydarzenia, które miało miejsce poza Rosją, ale dotyczyła katastrofy rosyjskiego samolotu). Te liczby, z jednej strony, pokazują skalę strat, z którymi mają do czynienia Rosjanie i Polacy w dyskursie publicznym. Podkreślam, że chodzi nie o ofiary ogółem, lecz o te ofiary i wydarzenia, które w obu tych krajach stały się przedmiotem dyskursu publicznego i powodem do ogłoszenia żałoby narodowej. Jest to ważne dla zrozumienia stosunku Rosjan do informacji o śmierci i ofiarach różnych tragicznych wypadków. Z drugiej zaś strony, liczby te demonstrują medialno-ideologiczny charakter wydarzeń pt. „żałoba narodowa”. Wystarczy porównać liczbę poszkodowanych Polaków we wszystkich



212

zdarzeniach, z powodu których ogłaszano żałobę (308), z liczbą ofiar śmiertelnych na polskich drogach w jednym tylko 2005 roku – 7471 (poza tym było jeszcze ponad 75 000 rannych)314. W tym samym 2005 roku ofiarami przemocy tylko w rodzinach warszawskich stało się 10113 osób315.

Językowym argumentem, przemawiającym za formalizmem i racjonalizmem etycznym społeczeństw łacińskich, jest przeniknięcie do potocznego i powszechnego obrazu świata prawnych pojęć (czyli formalnych i racjonalnych). W polskim powszechnym standardzie językowym często używa się wyrazów lojalny i lojalność w sensie etycznym – jako ‘wierny (wierność)’, ‘oddany (oddanie)’, a nawet ‘prawy (prawość)’ i jednocześnie ‘rzetelny (rzetelność) w stosunkach z ludźmi’. Jedyny przykład w Słowniku pod red. S. Dubisza w artykule Lojalność to Cenił u przyjaciela jego lojalność316. Znaczenie to podane jest jako pierwsze, natomiast historycznie pierwotne ‘postawa, postępowanie zgodne z przepisami prawa, prawomyślność, praworządność’ zostało odsunięte na drugi plan. Można by pomyśleć, że wyraz ten stał się po prostu synonimem wyrazów wierność i oddanie, lecz element semantyczny ‘rzetelność w stosunkach z ludźmi’ (przedstawiony również w artykule Lojalny w Słowniku pod red. E. Sobol317) ujawnia specyficzność semantyki tego wyrazu. Podkreślanie w przyjacielu lub mężu takiej cechy, jak lojalność, jest czymś zupełnie innym, niż docenianie jego (jej) wierności czy oddania. Chodzi o spełnienie pewnych zewnętrznych i formalnych warunków wspólnotowości, dotrzymanie pewnych uzgodnień, dotyczących ujawnienia lub nieujawnienia jakichś informacji, które mogłyby skompromitować osobę, wobec której jesteśmy lojalni, lub negatywnie wpłynąć na jej wizerunek w oczach opinii publicznej. Chodzi tu więc o etykę formalną. Z języka polityki, zarządzania i prawa do powszechnego języka polskiego przeszły także liczne wyrazy o semantyce społeczno-etycznej (w większości są one pochodzenia łacińskiego). Porównajmy je z ich rosyjskimi odpowiednikami, z których żaden nie wywodzi się z języka oficjalnego, tym bardziej prawniczego, i wszystkie są pochodzenia rdzennie słowiańskiego: ambitny – смелый (честолюбивый), apelować – обращаться, arogancja – наглость (нахальство), asekurować – страховать (предохранять, подстраховывать), autentycznie – по настоящему (на самом деле), autopsja – личный опыт, aspiracje – запросы (притязания), banicja – изгнание, decyzja – решение, egzekwować – выполнять, eksponować – выставлять напоказ, ewidentny – явный, ingerencja – вмешательство, intencja – намерение, interweniować – вмешиваться, konstatować – устанавливать, kolidować – противоречить, konkubent – сожитель, komplikacje – осложнения, konkluzja – вывод, kwestia – вопрос, konsekwencje – последствия, notoryczny – закоренелый, obligować – обязывать, obsesja – одержимость, okazja – случай, opinia – мнение, opresja

213


затруднительное положение, ordynarność – грубость (пошлость), ostentacja – нарочитость, reguła – правило, relacja – отношение, separacja – развод318.

Wiele wyrazów, określających zachowanie człowieka, stosunki międzyludzkie, zjawiska społeczne i inne funkcje kulturowo-cywilizacyjne, których powszechnie używa się nie tylko w standardzie językowym przez klasę średnią, ale nawet w szeroko pojmowanej komunikacji potocznej, jest pochodzenia łacińskiego, francuskiego i włoskiego (czyli z obszaru „katolickiego”). Bez wątpienia świadczy to o ich oficjalno-kulturowym pochodzeniu, tzn. z języka wyższych warstw społecznych. Oto tylko kilka z nich: adopcja, adorować, aluzja, amator, angażować się, a propos, bagatelizować, brutalny, dedykować, degrengolada, dewastować, dyskretny, elokwentny, fascynacja, fatygować się, frapujący, generacja, generalnie, irytować, klarowny, konkluzja, mord, negocjacje, niefrasobliwy, pasja, podekscytowany, precyzyjny, racja, refleksje, reprezentacja, rezygnacja, rywalizacja, sfinalizować, sfrustrowany, solenizant, spektakularny, subtelny, sugerować, sukces, traktować, trema, tupet, ulokować, walor, wariat, wyimaginować, wykwintny, zaprezentować oraz wiele innych. Pragnę zwrócić uwagę, że rosyjskie analogony wszystkich przytoczonych tutaj wyrazów są z pochodzenia rodzime i raczej stylistycznie „niskie”, czyli historycznie wywodzą się z języka potocznego. W ogóle rola zapożyczeń w rosyjskim i polskim językowym obrazie świata różni się diametralnie. Zapożyczenie z języków zachodnich (przede wszystkim z angielskiego, francuskiego, niemieckiego oraz włoskiego) jest odbierana przez większość Polaków jako znak europeiskości polskiej kultury. Dla wielu Rosjan jest to znak obcości i upokorzenia. Właśnie dlatego wiele zapożyczeń staje się powodem do rozdrobnienia siatki pojęciowej. Jest to proces oparty na swoistej lingwistycznej ksenofobii. Z tego powodu dokonuje się semantycznego rozróżnienia synonimów „obcych” i „rodzimych”: хронист (‘zachodni kronikarz’) – летописец (‘ruski kronikarz’), коммуникация (‘techniczna lub formalna wymiana informacji’) – общение (‘obcowanie pomiędzy ludźmi’), патронатные родители (‘rodzice zastępczy’) – приемные родители (‘osoby, którzy adoptowały dziecko’), менталитет (‘zachodnia mentalność’) – ментальность319 (‘rosyjska mentalność’), inna wersja opozycji – to ‘zewnętrzne cechy społeczno-psychologiczne’ – ‘wewnętrzne, głębinowe cechy’, jeszcze inna opozycja ментальность (‘zachodnia mentalność’’ właśnie przez ten zachodni rdzeń) – духовность (‘rosyjska mentalność’)320. Jak widzimy, wszędzie „lepsze” pod względem oceny znaczenia ma słowo pochodzenia rodzimego. Badania M. Król wykazały, że o wiele częściej spotykana jest sytuacja, gdy odpowiednikiem zapożyczonego

214

z języków zachodnich polskiego wyrazu w języku rosyjskim jest wyraz pochodzenia słowiańskiego, niż na odwrót, gdy rosyjskiemu wyrazowi zapoźyczonemu odpowiada polski wyraz rodzimy321 (pomijamy przypadki internacjonalizmów, czyli sytuacje, gdy w obu językach występują słowa zapożyczone). Wróćmy jednak do typologicznych cech cywilizacji łacińskiej.



Przykładem formalizmu etycznego jest również kluczowe dla społeczeństw „katolickich” pojęcie solidarności. Wyraz solidarność (kwalifikowany w słowniku jako książkowy), oznaczający wzajemne wspieranie się ludzi oparte na ideologii i przekonaniach, dotyczących życia społecznego, zwłaszcza politycznego (a zatem ludzi raczej nie związanych relacjami rodzinnymi, przyjaźnią czy miłością), coraz częściej używa się w kontekście ściśle etycznym i nawet egzystencjalnym (solidarność rodzinna lub solidarność z przyjaciółmi322). Podobnie jak w poprzednim przypadku, prawniczo-polityczne znaczenie stało się motywem dla powstania stricte etycznych wyrazów prawy jako ‘szlachetny, uczciwy, zacny’ (pierwotnie ‘legalny, prawowity’).323, akceptacja w znaczeniu ‘wyrażenie zgody na coś, co uznaje się za dobre, aprobata’ (pierwotnie ‘formalna, zwykle pisemna zgoda na coś, zatwierdzenie czegoś’)324, aprobata jako ‘uznanie czegoś za dobre, słuszne i godne poparcia, potwierdzenie czegoś, przyzwolenie na coś, pochwała’325 (pierwotnie – w łacinie ‘dowód’) lub rygorystyczny w sensie ‘skrupulatny’ (początkowo ‘przestrzegający ściśle przypisów, reguł’)326.

Nasycenie języka standardowego pojęciami leksykalnymi rodem z dziedziny administracyjnej jest jednocześnie skutkiem i przyczyną formalizacji i racjonalizacji stosunków międzyludzkich i światopoglądu Polaków klasy średniej. Formalizm etyczny pozwolił, jednakże, społecznościom łacińskim wypracować mechanizmy i reguły społecznego postępowania etycznego, przyczyniającego się do o wiele wyższego poziomu ładu społecznego i wygody życia publicznego. Właśnie tutaj, zwłaszcza w społeczeństwach „katolickich” powstały i rozwinęły się tradycje powszechnej charytatywności (klasycznym przykładem tego zjawiska w Polsce jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy). W społeczeństwach turańsko-pogańskich czy teokratycznych pomoc innym ludziom zazwyczaj ma postać prywatnego mecenatu czy dobroczynności osobistej ze strony bogatych ludzi, a w skali społecznej – raczej jest sporadyczna i występuje w sytuacjach ekstremalnych (przeważnie w czasach wojen i klęsk żywiołowych). Ludzie w tych społeczeństwach z niedowierzaniem odnoszą się do każdego przedsięwzięcia publicznego, tym bardziej związanego z potrzebami społecznymi. Pod tym względem komunistyczne czyny społeczne (субботники i воскресники) w Rosji pełniły, wbrew pozorom, funkcję swoistej latynizacji społeczeństwa, ponieważ przyczyniały się do kształtowania świadomości obywatel-

215

skiej i kulturowo ukierunkowanej opinii publicznej. Praca społeczna (wolontariat) na korzyść osób osobiście nieznanych jest odbierana raczej jako fanaberia bogatych lub inteligentów (czyli „darmozjadów” w oczach robotników i rolników). Zbiorowa praca (lub pomoc społeczna) dla większości Rosjan ma sens tylko w zbiorowościach małych, gdzie jasne i widoczne są cele i obiekty pomocy.



Jeszcze jedną cechą specyficzną dla społeczeństw łacińskich jest partykularyzm społeczny. W odróżnieniu od bizantynizmu, w którym socjocentryzm ma wymiar raczej globalny (tak samo zresztą, jak w społeczeństwach turańskich) i społeczeństwo tworzy pewną całość przeciwstawioną państwu (głowie państwa lub przełożonym), w latynizmie ten socjocentryzm jest raczej grupowy (wyraźnie podkreślana tu jest odrębność zbiorowa – rodzinna, ziomkowska, kastowa, narodowa). W ogóle latynizm jest tworem silnie zakotwiczonym w feudalizmie z jego religijnością, ostrym rozwarstwieniem społecznym (orientacją klanową), akcentem na funkcji rodziny i więziach krwi (orientacją tradycjonalną), niechęcią do przedsiębiorców i pracowników przemysłowych (orientacją prorolniczą), wiodącą rolą elit duchowych (np. arystokracji i duchowieństwa) oraz wzorowaniem się na nich reszty społeczeństwa. Nietrudno zauważyć, że pozostałości po feudalizmie i tęsknotę za arystokratyzmem najmocniej da się wyczuć w społeczeństwach „katolickich”. Społeczeństwa typu turańskiego lub pogańskiego są raczej ochlokratyczne (rosyjski standard językowy, czyli język klasy średniej, jest w większości ukierunkowany na gatunki potoczne, rzemieślnicze, ludowe, polski zaś ma za punkt orientacyjny język arystokracji). Ogólnie można określić zarówno latynizm, jak i bizantynizm jako pozostałości po feudalizmie jako ustroje kulturocentryczne (w odróżnieniu, na przykład, od kapitalizmu (czyli konsumpcjonizmu) jako ustroju cywilizatorskiego, w którym górują wartości ekonomiczne, materialne i indywidualistyczne).

Jednym z przejawów pozostałości feudalnych w polskiej kulturze językowej jest dość powszechne zamiłowanie do zachowania nazw stanowisk i posad już po odejściu z miejsca pracy lub po opuszczeniu stanowiska: człowiek na zawsze pozostaje prezydentem, ministrem, premierem, marszałkiem, prezesem, przewodniczącym, rektorem, dyrektorem, kierownikiem etc., tak, jakby to były tytuły szlacheckie i miały świadczyć o jego dobrym urodzeniu albo przynajmniej o jego wybraństwie. Dość charakterystycznym przykładem pod tym względem może być sytuacja, która zaszła podczas wywiadu z byłym ambasadorem Izraela Szewachem Weissem w TVN24 10 lutego 2007 roku. Po zwróceniu się do niego per panie ambasadorze Weiss odparł, że jest byłym ambasadorem.

Inny przejaw tej samej cechy to dążenie do honoryfikacyjnego podniesienia osoby, zajmującej miejsce zastępcy, do rangi jego przełożonego przy mówieniu o tej osobie lub w trakcie zwracania się do niej. Tak, zastępca dyrektora jest nazywany dyrektorem, wiceprezes – prezesem, zastępca ministra – ministrem, zastępca wojewody – wojewodą, prorektor – rektorem, prodziekan – dziekanem etc. Analogiczne korzenie feudalne ma panująca w Polsce moda na nazywanie wszystkich dziennikarzy redaktorami, a nauczycieli w szkołach średnich – profesorami.

W społeczeństwach typu katolicko-łacińskiego (feudalnego) bardzo często określa się człowieka według zasad formalnych, czyli przez zajmowaną posadę, wykształ-

216

cenie czy tytuł, np. zwracanie się nie po imieniu czy po nazwisku, lecz per panie magistrze, pani doktor, panie profesorze, panie inżynierze, panie mecenasie (nawet wśród długo pracujących z sobą osób), czy słynne prepozycyjne tytuły poprzedzające nazwisko na piśmie typu mgr, dr, dr hab., prof., prof. dr hab., inż., lek. med., mec., J.M. Rektor etc. Niektórzy naukowcy są bardzo wrażliwi na zwracanie się do nich per pan: jak powiedział mi kiedyś jeden profesor, „Z takimi chamami, którzy zwracają się do mnie per pan, ja nawet nie rozmawiam”).



Pozostałością feudalną jest również wyróżnianie osób duchownych: nie da się w języku polskim zwrócić do księdza czy zakonnicy per pan / pani327, a profesorów na uczelniach werbalnie dzieli się na dwie kategorie: panów profesorów (czy pań profesor) oraz księży profesorów. Zresztą nic w tym dziwnego, przecież to Kościół katolicki z jego bizantyjską hierarchią i bardzo precyzyjnie ustanowioną tytulaturą jest bezpośrednim ogniwem, łączącym współczesność z czasami feudalnymi. Nic takiego nie spotkamy ani w społeczeństwach pogańsko-turańskich, ani w zlaicyzowanych społeczeństwach typu postindustrialnego.

Kolejnym „łacińskim”, albo raczej feudalnym znakiem językowym jest bardzo rozbudowany system wzniosłych zwrotów grzecznościowych: Wielce Szanowny Panie..., Czy byłby Pan tak uprzejmy..., Czy zechciałby Pan..., Łącze wyrazy szacunku, Pozwoli Pan..., Jeśli Pan pozwoli..., Najserdeczniejsze życzenia z okazji..., Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogę powitać Państwa..., Jest mi niezmiernie miło..., Mam przyjemność..., ... nie jest mile widziany, Zwracam się z uprzejmą prośbą, Pan był uprzejmy powiedzieć, Pan raczy żartować, Wyrażę nieśmiałą nadzieję na..., Jeśli wolno nieśmiało zaprotestować, Moc serdeczności, Załączam pozdrowienia, Z głębokim poważaniem (szacunkiem), Za przeproszeniem, z których każdy nie tylko pełni funkcję dowartościowania społecznego obu stron komunikacji, lecz także stwarza dość odległy dystans pomiędzy nimi. Nie mówię, że w języku rosyjskim nie ma zwrotów grzecznościowych. Chodzi o to, że w rosyjskim kulturowym standardzie językowym ich użycie jest marginalizowane i często bywa odbierane jako wywyższanie się i pogardę dla rozmówcy.

Z drugiej zaś strony, wachlarz możliwości wypowiadania się grzecznego bądź niegrzecznego w polskim dyskursie publicznym jest nieporównywalnie szerszy. W Rosji wyraźnie niegrzecznym jest zwrócenie się per ty do nieznajomej starszej od ciebie osoby, pełniącej funkcje zawodowe. We wszystkich innych sytuacjach nawet zwracanie się w drugiej osobie liczby pojedynczej może być zneutralizowane przez „grzecznościowe” adresatywy дедушка (бабушка), отец (мать). Dzieci mogą również zwracać się per ty do osób w wieku średnim, dodając adresatyw дядя (дяденька) albo тетя (тетенька). Zwrócenie się per ty do osoby o wiele młodszej jest w ogóle czymś mile widzianym, a w sytuacjach zawodowych, czy nawet oficjalnych jest tolerowane lub wybaczane. Zupełnie normalne jest nazywanie przez starszą osobę kogoś zupełnie nieznajomego, przy czym nawet w pracy, dziewczyną, córką czy synkiem (девушка, дочка, сынок) i mówienie do nich ty. Poza tym w Rosji duże znaczenie ma to, kim jest mówca według klasy społecznej: inne reguły grzecznościowe obowiązują mieszkańców wsi lub robotników (właściwie nie obowiązują), inne zaś inteligencję.

217


Zupełnie inaczej wygląda sytuacja wśród znajomych. W przypadku zwracania się do kolegi w pracy lub podwładnego mówienie na ty jest odbierane raczej pozytywnie, tym bardziej, jeśli jest ono poprzedzone zwróceniem się po imieniu własnym i poojcowskim (по имени-отчеству), na przykład, Виктор Петрович, зайди на минутку, a do starszej osoby z tym samym statusem społecznym możliwe jest również zwracanie się na ty z użyciem samego imienia poojcowskiego, czyli stylizowane na ludową formę grzeczności (Петрович, зайди на минутку). Możliwa jest również opcja grzecznego zwracania się tylko po imieniu, ale z formami czasowników i zaimków w drugiej osobie liczby mnogiej – Витя, зайдите на минутку. Najczęściej dotyczy to osób młodszych od mówcy albo jego podwładnych. Do przełożonego w społeczeństwie rosyjskim zwraca się się raczej per wy i z użyciem pełnej wersji imienia (czyli по имени-отчеству), chociaż wszystko zależy od poziomu stosunków z nim. Zresztą dotyczy to również komunikacji pomiędzy współpracownikami czy znajomymi. Zwrócenie się przedstawiciela inteligencji do pojedynczej osoby per wy jest nie tyle grzeczne, co wskazujące na dystans społeczny i formalny poziom relacji.

Zatem cały ten system konwencji, dotyczących komunikacji publicznej, w społeczeństwie rosyjskim najczęściej nie ma nic wspólnego z etycznym stosunkiem do rozmówcy czy jego dowartościowaniem. Nie chodzi tutaj o grzeczność, lecz o miejsce w przestrzeni komunikatywnej i hierarchii społecznej. Są to cechy wyraźnie bizantyjskie i turańskie. W życiu prywatnym raczej zupełnie nie zwraca się uwagi na konwenanse. W Polsce, natomiast, komunikacja publiczna w różnych warstwach i grupach społecznych oraz sytuacjach życiowych jest raczej wypośrodkowana, jest przy tym jednak silnie zróżnicowana z formalno-etycznego punktu widzenia (częściej eksplikuje się pozytywny stosunek i szacunek do rozmówcy, dowartościowuje się go bez względu na realny stosunek do niego i aktualny stan psychiczny)328. Właśnie to zostaje odbierane praez Rosjan jako fałsz i dwulicowość, którą zarzucają oni czasem Polakom.

Próg dopuszczalności wypowiedzi ze względów grzecznościowych jest o wiele wyższy w porównaniu ze społeczeństwami euroazjatyckimi. Z tej przyczyny „stróże” poprawności komunikacji wydają w Polsce o wiele więcej zakazów komunikatywnych, wyrażanych w formułach deprecjacji typu „niezręczne i nieeleganckie zwracanie się”, „nonszalancja grzecznościowa”, „złamanie podstawowych norm grzeczności”, „niezręczne używanie form adresatywnych”, „użycie niegrzeczne i niestosowne”, „niedobrze rozmawia”, „złamanie konwencji gatunkowej”, „odstępstwo od tradycyjnych zasad savoir-vivre’u”. Wszystkie te określenia znalazłem dosłownie na kilku stronach artykułu profesor M. Marcjanik329. Są w nim bardzo interesujące uwagi i rekomendacje, świadczące, z jednej strony, o przepaści, która dzieli polską i rosyjską przestrzeń

218


komunikacji publicznej, a z drugiej, o sile przekonania językoznawców polskich, że komunikacja publiczna jest, powinna być i zawsze będzie podporządkowana ich przepisom. Oto niektóre z nich:

  • „Przedstawiciel młodego pokolenia nie ma więc prawa zwracać się do kogoś o pokolenie starszego za pomocą formy typu panie Grzegorzu”,

  • „Młoda dziennikarka do profesora uniwersytetu zwracała się za pomocą formy panie Januszu (wymiennie z formą panie profesorze)”,

  • „Nawet prezydent, udzielając dziennikarce wywiadu, nie powinien zwracać się do niej pani Moniko, lecz pani redaktor”,

  • „A czy zgodzić się na Witam (Witam, pani profesor itp.) w sytuacji, gdy nadawcą jest osoba niższa rangą? Zdecydowanie nie”330.

Bez względu na to, czy pani profesor M. Marcjanik ma rację, czy też nie, rozwój języka nigdy nie zależał od zdania i rekomendacji językoznawców. Ich zadaniem zawsze była rejestracja zmian i ich naukowe wyjaśnienie. Z drugiej strony próba wywarcia wpływu na procesy, zachodzące w komunikacji publicznej, są jak najbardziej charakterystyczne dla latynizmu, jednakże w ostatnich latach w społeczeństwach łacińskich dość wyraźną stała się tendencja amerykanizacji nieoficjalnej komunikacji publicznej oraz bizantynizacji jej oficjalnej odmiany.

Co do źródeł i charakteru polskiej grzeczności, to nie zgadzam się z M. Marcjanik i M. Cybulskim, że „tradycyjna polska grzeczność jest hierarchiczna”331. Byłoby to prawdą, gdyby w sferze publicznej istniały różne przypisy zwracania się hierarchicznego (przełożony – podwładny, starszy – młodszy) z góry na dół i nie hierarchicznego (jak równy z równym). W cytowanej pracy, natomiast, mówi się tylko o zwracaniu się podwładnych i młodszych ku przełożonemu i starszemu. Z moich obserwacji wynika, że niepisane normy polskiej grzeczności obligatoryjnie każą w komunikacji publicznej zawsze jednakowo grzecznie rozmawiać zarówno z podwładnymi czy młodszymi, jak i z równymi sobie. Grzeczność, zatem, ma zawsze charakter formalno-etyczny, natomiast jej rzekomo hierarchiczny charakter polega na tym, że w każdej kulturze, gdzie istnieje hierarchia społeczna, istnieje wymóg grzecznego zachowania się wobec przełożonego i starszego. Wydaje mi się, że sytuacja standardowo wygląda tak: jeśli zachowanie naszego rozmówcy wydaje się nam niewystarczająco grzeczne z punktu widzenia ogólnych reguł komunikacji, staje się to powodem do obrażania się i wyrażenia sprzeciwu niezależnie od tego, czy jest on starszy czy młodszy, stoi w hierarchii społecznej wyżej czy niżej od nas, czy też jest z nami równy. Na tym polega istota latyńskiego formalizmu etycznego. Spotkałem się w Polsce z wieloma sytuacjami, gdy nie czułem się obrażony przez czyjąś „niegrzeczność’, natomiast świadkowie tego zajścia nieomal wymuszali na mnie poczucie obrazy, dając mi do zrozumienia, że po prostu powinienem się poczuć obrażony. Zaliczam to do elementów już wspomnianego „arystokratyzmu” społeczeństwa łacińskiego.



219

Wzniosłość była zawsze cechą formalizmu i relacji oficjalnych, znamieniem książkowości. Interesującym językowym wskaźnikiem „arystokratyzmu” polskiego obrazu świata jest wyraz godność w znaczeniu ‘nazwisko’, świadczący o tym, że nazwisko, czyli to, co w żaden sposób nie oddaje istoty danej jednostki ludzkiej i co nadaje się jej po narodzeniu absolutnie formalnie, ujmuje się jako ‘poczucie, świadomość własnej wartości, szacunek do samego siebie, honor, duma’ albo ‘zaszczytne stanowisko, zaszczytny urząd, tytuł, zaszczytna funkcja’, bo to właśnie takie znaczenia odnotowuje słownik S. Dubisza pod hasłem Godność332. Rola nazwiska jako znaku godności w społeczeństwach łacińskich jest dwojaka: z jednej strony jest ono symbolem rodowym (znakiem pewnego ciągu tradycjonalnego333), a z drugiej – znakiem indywidualnej samoidentyfikacji334.

Kolejnym kluczem konceptualnym, potrzebnym do zrozumienia „arystokratycznego” partykularyzmu społeczeństwa polskiego jest pojęcie honoru. Nie jest ono do końca typowe dla współczesnego latynizmu, który jest raczej demokratyczny i egalitarny. Niemniej jednak jest ono organiczną częścią tego typu organizacji życia społecznego, wywodzi się bowiem z dwóch typowo łacińskich źródeł – pochodzenia, czyli przynależności do dobrej rodziny (rodzina jako wartość naczelna) i szacunku, czyli pozytywnej oceny etycznej ze strony opinii publicznej. Pierwotnie dotyczyło ono tylko tych, którzy mogli pochwalić się najlepszą przeszłością swojej rodziny i posiadali najwyższy stopień szacunku opinii publicznej (czyli Kościoła i społeczeństwa) – arystokracji. Później stopniowo rozszerzyło się również na przedsiębiorców i inteligencję. Miejsce dobrego pochodzenia w sensie „błękitnej krwi” zajęło dobra proweniencja w sensie ekonomicznym (majątek rodziców) lub intelektualnym (wykształcenie rodziców). We wszystkich wariantach prawo do honoru przysługuje nie za dokonania, lecz w związku z okolicznościami zewnętrznymi, czyli formalnymi. Najbardziej krytykowanymi przez polską inteligencję cechami są brak dobrych manier („brak klasy”) i proste pochodzenie. Istnieje na to cały wachlarz określeń typu wiocha, wieśniactwo, wieśniak, prostactwo, burak, koper, prymityw, kmiot, cham, ordynus, gbur, nieokrzesany, prowincjusz, żłób, słoma wystaje z butów, kmioty w gumiakach. Ważnymi elementami semantycznymi, wyróżniającymi się w znaczeniu wyrazu honor, są indywidualizm (poczucie odrębności, wyjątkowości) oraz duma (poczucie własnego znaczenia, ważności). Właśnie te elementy zbliżają polską wersję latynizmu z amerykanizmem i przeciwstawiają euroazjatyckiej idei zbiorowości. Semantyczne pole, kształtujące się wokół pojęć honoru i godności, nasycone również dużą ilością jednostek leksykalnych: szlachetność, duma, szacunek do siebie, indywidualność, pewność siebie, samodzielność, oryginalność, nietuzinkowość, ambitny, W języku rosyjskim istnieje powiedzenie „Я – последняя буква в алфавите” („Я [ja]– ostatnia litera w alfabecie”, czyli ostatnią osoba, o którą powinieneś się martwić, jesteś ty sam).

220


Właśnie przez to Rosjanie odbierają Polaków jako skrajnych egoistów i utożsamiają wyraz honor z pojęciem pychy. W języku rosyjskim jest wyraz гонор, zapożyczony z polskiego, ale w znaczeniu ‘wyniosłość, zarozumiałość, hardość, nadętość’, przy pomocy którego najczęściej określają narodowy charakter Polaków. Rosyjski ludowy typ organizacji społeczeństwa (czyli pogańsko-turański) w tymże zakresie przedstawia całkowicie przeciwny, skrajny model pojmowania własnej godności i szacunku do samego siebie. Polega on na całkowitym nieomal braku tych wartości. Przejawy ambicji, pewności siebie, poszanowania do własnej osoby, wyrażone w czynach czy słowach zostają odebrane w tym środowisku jako pycha i pogarda w stosunku do ludzi. Podtrzymuje ten stan również Cerkiew, wyolbrzymiając grzech pychy (грех гордыни) jako jeden z największych grzechów, bodaj czy nie większy od zabójstwa. Przeciwieństwo rosyjskiego tradycyjnego samoponiżania się i poniżania innych oraz polskiej honoryfikacji innych i siebie wyraża się m.in. w wyrazie dowartościować, który nie ma odpowiednika w języku rosyjskim.

Polakowi może się wydać co najmniej dziwnym sposobem obrazy nazywanie kogoś inteligentem, podobnie jak dobieranie do tego słowa epitetów zgniły, parszywy, nieszczęsny, zawszony. Klasyczną inwektywą w ustach ludu stały się: „А еще очки надел” („Jeszcze okulary założył”), „А еще шляпу надел” („Jeszcze kapelusz założył”), „Мы в университетах не учились” („Myśmy się nie uczyli na uniwersytetach”), „Мы университетов не кончали” („Nie kończyliśmy uniwersytetów”), „Тоже мне грамотный нашелся” („Też się znalazł taki, co umie czytać”). W środowisku polskich lumpów też można usłyszeć wypowiedziane ze zniewagą profesorek, lecz jest to całkowity margines w dyskursie publicznym. W Rosji można to usłyszeć nie tylko na ulicy, czasem nawet w dość „wysokich” gabinetach. Wystarczy trochę odjechać od Moskwy. Wszystko to jest wynikiem obcości inteligencji, zarówno wobec władz, jak i ludu czy świata biznesu. Rosyjska inteligencja, będąc najbardziej zlatynizowaną w kulturowo-cywilizacyjnym aspekcie częścią społeczeństwa, nigdy nie chciała łączyć się z władzą czy światem biznesu, gdyż uważała siebie za część prostego ludu, wręcz za jego sługę. Lud natomiast zawsze odczuwał, że jest mu bliżej do bizantynizmu biurokracji lub do turańszczyzny przedsiębiorców i panów (a teraz – biznesmenów). Proeuropejska inteligencja rosyjska z jej ofiarnością i mesjanizmem, a także z jej ideami oświecenia i demokracji wzbudza u ludu strach i ogromną niechęć.

Inteligencja rosyjska ma zupełnie odmienne od polskiej podejście do „dołów społecznych” i marginesu społecznego. Jest bowiem dość tolerancyjna nie tylko dla ludzi ze wsi czy robotników, ale również dla bezdomnych, alkoholików oraz obecnych i byłych więźniów. Postawę taką można spuentować słynnym przysłowiem: „От сумы и от тюрьмы не зарекайся” („Nie zarzekaj się, że pójdziesz z torbami albo do więzienia ”),

221


a wynika ona z tego, że w Rosji zawsze można było w jednej chwili z arystokraty stać się kloszardem czy bez żadnej winy trafić za kratki. Związek Radziecki nie był w tym aspekcie zbytnio nowatorski. Problem sybirski (katorga, zesłanie, przymusowe osiedlenie się) jest rosyjską tradycją od XVI wieku.

Typowo „łacińską” cechą kulturową jest skłonność do eufemistycznego mówienia. Przeciętny Polak z klasy średniej unika mówienia wprost, „bez ogródek’, ucieka raczej od ocen bezpośrednich i radykalnych, stara się nie wypowiadać swego zdania w sposób zdecydowany, trudno jest usłyszeć od niego (niej) jednoznaczne „tak” lub „nie”. Wyrażenia nie za bardzo, nie do końca, niezupełnie, tak jakby, jak gdyby, jakoś tak, raczej lub synonimy wyrazów oceniających i wartościujących z przedrostkiem nie- przepełniają polski dyskurs publiczny. W społeczeństwie rosyjskim wszystko jest na odwrót: człowieka (zwłaszcza mężczyznę) docenia się za umiejętność jednoznacznego określania się w skomplikowanych sytuacjach. Każda próba rozważania wszystkich „za” i „przeciw”, wahania się, niepewność czy niezdecydowanie są oceniane negatywnie. Porównajmy typowe wypowiedzi Polaków i ich rosyjskie odpowiedniki denotatywne (aczkolwiek pragmatyka tych wyrażeń jest zupełnie inna): poczułem się



1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   21


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna