Rozdział XX



Pobieranie 431,19 Kb.
Strona4/7
Data05.12.2017
Rozmiar431,19 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

4. Dzieła korporacyjne

Zasadniczym celem Opus Dei jest formacja swoich członków. Ale troska o dusze, właściwa jego duchowi, sprawia, że niekiedy także Opus Dei jako korporacja promuje pewne zadania i inicjatywy apostolskie151, które noszą nazwę korporacyjnych, ponieważ Opus Dei «przejmuje odpowiedzialność za formację doktrynalną i duchową, które są tam prowadzone»152. Przedsięwzięcia te mają bardzo różnorodny charakter: sportowy, kulturalny, artystyczny, edukacyjny czy produkcyjny, mają one na celu sprawowanie posługi społecznej. Wszystkie działania, prowadzone w przychodniach lekarskich, szkołach rolniczych, warsztatach szkoleniowych, szkołach, itp, mają charakter apostolski. Są prowadzone zgodnie z duchowością świecką właściwą Opus Dei. Z tego względu działalność zawodowa osób, które tam pracują ma charakter zupełnie świecki i pozostaje w ramach prawa cywilnego153.

Założyciel świetnie zdawał sobie sprawę, że największy owoc pracy Opus Dei osiągają go jego członkowie osobiście, dzieki apostolstwu przykładu i przyjaźni154. Jednak każdy projekt apostolski o wielkim znaczeniu wymaga współpracy wielu osób. Założyciel, który rozpoczął działanie Opus Dei, rozwijając apostolstwo wśród robotników, rzemieślników i studentów, żywił w głębi serca ideę, by stworzyć instytucję edukacyjną o wielkim znaczeniu intelektualnym. Pierwszym dziełem korporacyjnym była Akademia DYA, której jednym z celów była formacja młodzieży studenckiej. Potem pojawiły się akademiki, które mnożyły się wraz z rozwojem Dzieła. Ale założyciel Dzieła, który marzył, aby umieścić Chrystusa na szczycie wszelkich aktywności ludzkich, nieustannie modlił się przez wiele lat, aby powołać do życia instytucje uniwersyteckie, aby stworzyć bardziej sprawiedliwe społeczeństwo155.

Nie zwlekał długo z decyzją, by położyć fundamenty pod przyszły uniwersytet. Jako jego siedzibę wybrał Pampelunę, i w 1951 roku polecił niektórym swym synom z Hiszpanii, aby udali się tam i zrealizowali pierwszy etap tego projektu: ustanowienie Studium Generalne Nawarry (Estudio General de Navarra)156. Pomysł był śmiały, nawet bardzo śmiały, gdyż zaczynali od zera. W kwietniu 1952 roku w Pampelunie zjawili się profesorowie José María Albareda i Amadeo de Fuenmayor. Bp Delgado, biskup Pampeluny, odesłał ich do Deputacji*, gdzie przyjęto ich bardzo dobrze i obiecano zastanowić się nad udzieleniem wsparcia materialnego. Bp Delgado opowiadał, że od pierwszej chwili wizyty złożonej w imieniu założyciela Opus Dei «dawała się odczuć żywa i czynna wiara Ojca oraz zaufanie, jakie w nim pokładali jego synowie»157.

Kilka miesięcy później profesor Sánchez Bella podjął się zadania urochomienia przyszłego uniwersytetu. Przybył do Pampeluny w lipcu 1952 roku i wniósł prośbę o wsparcie ekonomiczne do Deputacji Foralnej, organu władzy w regionie Nawarry, która cieszyła się wówczas wielką autonomią administracyjną i finansową. 14 sierpnia Deputacja Foralna zobowiązała się przyznać na okres dwu lat dotację w wysokości sięgającej połowy tego, o co prosił Sánchez Bella. Wydawało się początkowo, że dysponując jedynie takim wsparciem, bez żadnych gwarancji materialnych na przyszłość, nie będzie łatwo uruchomić uniwersytet, i to za niecałe dwa miesiące. Jednak na wyraźne polecenie założyciela Opus Dei praca była kontynuuowana. Pragnienie prałata Escrivy, by założyć Uniwersytet w Pampelunie, zaczynało nabierać realnych kształtów. W przeszłości założenie uniwersytetu zawsze miała poparcie jakiegoś wielkiego mecenasa, króla, papieża albo państwa; w ten sposób zawsze rodziła się w oparciu o zabezpieczenie majątkiem lub pozycję w wydatkach budżetowych.

Natomiast Studium Generalne Nawarry zrodziło się bez wsparcia jakiegokolwiek majątku założycielskiego. Jak opowiada Francisco Ponz, jeden z pierwszych rektorów Uniwersytetu: «nadzwyczajna, nadprzyrodzona wiara Ojca, jego pełna zaufania nadzieja, impet miłości Bożej, który go popychał do uruchomienia Uniwersytetu Nawarry, podobnie jak we wszystkich innych przedsięwzięciach, których się podejmował, udzieliły się nam wszystkim i wykluczały wszelkie wahania wobec projektu,który wielu musiał wydawać się szaleństwem»158. Ale nad wszystkimi tymi szaleństwami unosiła się rozwaga i zdrowy rozsądek. Tym, którzy udawali się, by kłaść fundamenty pod ten uniwersytet przypominał, że na wszystko nadejdzie odpowiednia pora. Trzeba było uzbroić się w cierpliwość, mając na względzie, że rzeczy wielkie rodzą się małymi i rosną stopniowo. Radził im, jak stworzyć dobry uniwersytet: Zacznijcie od małego, aby wykluło się orlę, a nie pieczony kurczak159.

Siłą rzeczy uniwersytet powstał malutki i rozwijał się stopniowo. W październiku 1952 roku zaczęła działać Szkoła Prawa. Kadrę tworzyło ośmiu profesorów, a na zajęcia uczęszczało czterdziestu studentów160. Po dwu latach działalności założyciel zasugerował, by zbadali możliwość utworzenia Szkoły Medycznej. Zgodna opinia pytanych o zdanie osób nakazywała czekać. Chwilowo nie mieli środków, a wszystko wymagało długotrwałych i kosztownych przygotowań, począwszy od budynków, aparatury, poprzez służbę techniczną, na kadrze profesorskiej skończywszy. Założyciel starannie rozważył tę odpowiedź, ale poprosił, by jeszcze raz zastanowili się nad całą sprawą. A oni, wierząc Ojcu, postanowili spróbować. W październiku 1954 roku rozpoczęła działalność Szkoła Medyczna i Pielęgniarska161. Następnego roku swoje podwoje otworzyła Szkoła Historii162. Następnie w roku 1958 - dwa Instytuty: Dziennikarstwa oraz IESE (Instytut Wyższych Studiów nad Przedsiębiorstwem - Instituto de Estudios Superiores de la Empresa)163. Wreszcie, wraz początkiem działalności przyszłyego wydziału Nauk Biologicznych (1959) oraz utworzeniem Instytutu Prawa Kanonicznego, utworzonego przy Uniwersytecie Laterańskim, tworzy się jądro Studium Generalnego Nawarry, które przekształci się w Uniwersytet164.

Utworzenie przez Stolicę Świętą w czerwcu 1959 roku Instytutu Prawa Kanonicznego stało się okazją, którą założyciel wykorzystał, aby zaofiarować kardynałom, arcybiskupom i biskupom hiszpańskim nowe przedsięwzięcie edukacyjne działające w Studium Generalnym w Nawarze. Z Londynu, gdzie znajdował się w sierpniu 1959 roku, pisał do piętnastu biskupów, co następuje: Instytut Prawa Kanonicznego będzie wielką posługą Bogu, przyczyniajac się skutecznie do formacji świeckich o jasnym poglądzie na publiczne prawo Kościoła oraz pomagając diecezjom przygotowywać pełnych zapału księży, którzy będą umieli prowadzić sprawy w kuriach diecezjalnych, a także nauczycieli w seminariach165.

Stopniowy rozwój Studium Generalnego pozwolił niektórym biskupom domyślać się, że w Hiszpanii powstanie nowy uniwersytet166. Deputacja Foralna oczekiwała pełnego uznania magisteriów uzsykanych w Studium Generalnym, a założyciel Opus Dei widział, że jedynym sposobem, aby uzyskać pełne cywilne uznanie dla prowadzonych tam studiów jest uciec się do artykułu 31 Konkordatu z 1953 roku pomiędzy Stolicą Świętą a rządem hiszpańskim167. Kardynał Tardini z całym zaangażowaniem wsparł starania, aby Studium Generalne Nawarry zostało przekształcone w Uniwersytet, odpowiadając na życzenie papieża Jana XXIII. Założyciel Dzieła, chociaż wolał, by państwo uznało Studium Generalne Nawarry za uniwersytet świecki, podjął wszelkie konieczne kroki, aby stało się uniwersytetem kościelnym168.

Założyciel podjął niezbędne działania. 3 kwietnia 1960 wniósł stosowne podanie do kardynała Pizzardo, prosząc o ustanowienie Studium Generalnego Nawarry jako uniwersytetu, ponieważ spełnia ono już warunki wymagane w Konstytucji apostolskiej Deus Scientiarum Dominus, a także warunki dotyczące kadry profesorskiej, akademików, itd169. 6 sierpnia 1960 roku Stolica Święta, poprzez dekret Erudiendae, erygowała Uniwersytet Nawarry, a 15 października tego samego roku mianowała Wielkim Kanclerzem prałata Escrivę de Balaguera170.

Pod koniec lata 1960 roku założyciel Opus Dei wrócił z Londynu do Rzymu, aby zamknąć się w swoim kąciku w Villa Tevere, ale nie na długo. W drugiej połowie października czekała na niego cała seria publicznych wystąpień oraz uroczystości religijnych i uniwersyteckich. Kilka miesięcy wcześniej doszło do uzgodnień z nuncjaturą, że – na prośbę nuncjusza – kapłani z Opus Dei zaopiekują się Papieską Bazyliką Świętego Michała w Madrycie171. 30 kwietnia 1960 roku założyciel został członkiem zwyczajnym Colegio de Aragón, do którego należeli «wybrani Aragończycy wybitnej rangi, których talenty i cnoty obywatelskie podnoszą prestiż ziemi, na której przyszło im się narodzić, daleko poza jej granicami»172. W Saragossie miał otrzymać stopień doktora honoris causa z rąk rektora Uniwersytetu, przyznany na wniosek Wydziału Filozofii i Nauk Humanistycznych173. Następnie w Pampelunie musiał wziąć udział w uroczystej ceremonii erygowania nowego uniwersytetu oraz przyjąć tytuł honorowego obywatela Pampeluny, przyznany mu 5 października 1960 roku174. Bez wątpienia musiał przy tej okazji przezwyciężyć swój wrodzony opór przed uczestniczeniem w korowodzie uroczystości na jego cześć.

10 października, uzbrojony w decyzję o utworzeniu uniwersytetu, wyjechał z Rzymu i kilka dni spędził w Madrycie. Już całe lata przyjeżdżał do Hiszpanii tylko na chwilę, niemal się nie zatrzymując, więc wielka liczba członków Dzieła nie znała go nawet z widzenia. W poniedziałek, 17 października, odprawił mszę w przepełnionej bazylice Świętego Michała. Ze wzruszeniem przypomniał sobie swa pierwszą mszę, jaką odprawił po przyjeździe do Madrytu w kwietniu 1927 roku.

Wyrazy serdeczności, które spotykały go ze wszystkich stron, były zjawiskiem, do którego nie był przyzwyczajony i z którym nie dało się połączyć jego zwyczaju, by ukryć się i zniknąć. W przeddzień wyjazdu do Saragossy pisał do członków Rady Generalnej:

Najukochańsi, niech Jezus mi zachowa tych synów! Wszystko idzie bardzo dobrze, ale bardzo bym chciał już wrócić do mego kącika175.

21 października rektor Uniwersytetu w Saragossie, podczas uroczystego aktu nadania inwestytury akademickiej, nadał założycielowi tytułu doktora honoris causa. Następnie nowo mianowany doktor wygłosił wykład, w którym po prostu przywołał swe wspomnienia z życia uniwersyteckiego w Saragossie. Jego temat brzmiał: Ślady Aragonii w Kościele powszechnym176. Od tego dnia po południu, aż do końca jego pobytu w tym mieście, pałac arcybiskupi, w którym nakazał mu się zatrzymać mons. Casimiro Morcillo, odwiedził cały potok ludzi, przyjaciół i dawnych znajomych. «Młodzi i nie tak znów już młodzi — wspomina świadek — starali się zbliżyć do naszego Ojca i otrzymać jego błogosławieństwo, znak krzyża na czole, pocałunek, ciepłe słowo, albo przynajmniej dotknąć jego sutanny»177. Z wdzięcznością przyjmował ten hołd dla jego osoby, choć w głebi duszy zaprzątały go inne myśli, jak gdyby jego zasługi były mu obce. Oznaki tych wszystkich zaszczytów zyskały należne im miejsce. Pierścień doktorski, który przyozdobił jego dłoń podczas uroczystości nadania inwestytury, po powrocie założyciela Opus Dei do Rzymu przyozdobił uszy terakotowego osiołka, znajdującego się w przeszklonej gablotce178.

Jego pobyt w Saragossie był krótki i pełen wspomnień. Akt strzelisty: Domina, ut sit*!, codziennie uparcie powtarzany w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny del Pilar, bolesne wspomnienie pierwszej mszy w kaplicy tutejszej Matki Bożej, ukochane seminarium Świętego Karola oraz długie, nocne czuwania na jednym z krużganków kościelnych, sam na sam z Najświętszym Sakramentem... Oraz napięcie, z jakim podążał przez pałac arcybiskupi do kaplicy, gdzie kardynał Soldevila udzielił mu tonsury...179. Tyle radości i tyle długich cierpień.

24 października wyjechał do Pampeluny. Następnego dnia przez udekorowane ulice miasta długi szereg profesorów Studium Generalnego oraz innych hiszpańskich uniwersytetów, władz cywilnych, lokalnych i regionalnych, podążał do katedry, gdzie arcybiskup Delgado odprawił Mszę Świętą w obecności jednej trzeciej hiszpańskiego episkopatu. Po jej zakończeniu w katedrze odbyła się długa ceremonia erekcyjna, podczas której nuncjusz apostolski, kardynał Antoniutti, odczytał dekret, na mocy którego Studium Generalne stało się Uniwersytetem Katolickim. Następnie zabrał głos wiceprzewodniczący Deputacji Foralnej oraz minister sprawiedliwości, reprezentujący Szefa Państwa*, zaś nowy Wielki Kanclerz Uniwersytetu wygłosił słowa podziękowania180. Po południu miała miejsce uroczystość przyznania don Josemaríi tytułu honorowego obywatela Pampeluny. Wielki Kanclerz pokrótce wyjaśnił znaczenie, jakie ma Uniwersytet:

Pragniemy uczynić z Nawarry ośrodek kulturalny o pierwszorzędnym znaczeniu w służbie naszej Matce Kościołowi. Pragniemy, aby tutaj formowali się ludzie światli, obdarzeni chrześcijańskim spojrzeniem na życie. Pragniemy, aby w tym środowisku, właściwym dla prowadzenia spokojnej refleksji, uprawiano naukę zakorzenioną w najtrwalszych zasadach, aby ich światło opromieniało wszystkie ścieżki wiedzy181.

W ogólnej wizji tego, czym powinien być uniwersytet dominowała bez wątpienia idea służby. Uniwersytet w służbie światu: tak było zatytułowane przemówienie, które don Josemaría wygłosił rano, podczas uroczystości akademickiej, która miała miejsce w refektarzu katedry, gdzie dziś znajduje się muzeum diecezjalne182.

Założyciel widział wszystkie gałęzie nauki złączone harmonijnie - nauki ścisłe i humanistyczne, od teologii po nauki społeczne, przyrodnicze i techniczne, ponieważ celem nowego uniwersytetu było “promowanie badań naukowych [...], prowadzenie wyspecjalizowanego nauczania [...], doprowadzenie do wypracowania syntezy kulturowej, która harmonijnie złączy [...] w jedno całą prawdę o człowieku, oświetloną i ożywioną przez wiarę katolicką”183. Uniwersytet powstał z prawdziwej inspiracji chrześcijańskiej, właśnie dlatego był otwarty na wszystkich, bez żadnej dyskryminacji, wolny i autonomiczny. Z jego auli i spośród jego kadry wywodzili się kobiety i mężczyźni szlachetni, obdarzeni wielkim umiłowaniem prawdy:

Uniwersytet wie — mówił don Josemaría w 1974 roku — że konieczny obiektywizm naukowy po prostu kłóci się z wszelką ideologiczną neutralnością, wszelką wieloznacznością, wszelkim komformizmem, wszelkim tchórzostwem. Umiłowanie prawdy zobowiązuje całe życie i pracę naukowca, stanowiąc o jego szlachetnej odporności wobec wszelkich możliwych niewygodnych sytuacji184.

Założyciel Opus Dei nie oczekiwał od tej skomplikowanej instytucji uniwersyteckiej ani sukcesu, ani prestiżu, ani skuteczności. Od uniwersytetu, podobnie jak od wszelkich innych dzieł korporacyjnych oczekiwał owoców duchowych i apostolskich. Mierzę skuteczność tych dzieł — zapewniał. — stopniem świętości tych, którzy w nich pracują185.

Poprzeczkę, jeśli chodzi o całą pracę apostolską, Ojciec postawił bardzo wysoko. Apostolstwo miało charakter nadprzyrodzony i łączyło się z przesłaniem otrzymanym przezeń 2 października 1928 roku: Bóg powołuje nas do tego, byśmy się uświęcali pośród świata, poprzez wykonywanie naszego zawodu. Znakomicie opisuje to następująca anegdota o Ojcu i Uniwersytecie Nawarry. W październiku 1960 roku jeden z członków Dzieła, ówczesny dziekan wydziału medycyny, opowiadał mu o swoich uniwersyteckich troskach. Ojciec przerwał mu i zapytał:

A ty po co przyjechałeś do Pampeluny?

— Aby pomóc założyć ten uniwersytet.

Ojciec, z charakterystyczną dla niego raptownością, odrzekł podniesionym głosem:

Synu mój, przyjechałeś tu, aby się uświęcać; jeśli to osiągniesz, wszystko się uda186.

Uniwersytet uczynił wielki krok naprzód, lecz trzeba było dokończyć sprawę. Arcybiskup Pampeluny pisał do kardynała Pizzardo, na kilka miesięcy przed erygowaniem uniwersytetu, następujące słowa: dekret erekcyjny jest «narzędziem koniecznym do tego, by po stosownych negocjacjach między obiema władzami — kościelną i państwową — tytuły akademickie wystawiane przez nowy uniwersytet zyskały pełnię skutków cywilno-prawnych»187. Te stosowne negocjacje, które z łatwością i w przyjaznej atmosferze można było zakończyć wydaniem dekretu (Decreto Ley), na mocy obowiązującego konkordatu, zamieniły się w trudne targi, które trwały przez półtora roku. Zdecydowano się na inne rozwiązanie – podpisanie umowy pomiędzy Stolicą Świętą a Państwem Hiszpańskim, co wymagało przezwyciężenia znacznych trudności188.

Trudności pojawiały się z różnych stron. Po pierwsze byli to politycy związani z Sekretariatem Generalnym Ruchu Narodowego, którzy hołdowali bardzo autorytarnej koncepcji państwa i nie byli w stanie zaakceptować systemu wolności nauczania uniwersyteckiego. Podobną pozycję zajmowali profesorowie uniwersyteccy, odwołujący się z kolei do utrwalonej tradycji liberalnej189. Podczas przygotowywania propozycji uznania tytułów naukowych zaczęto rozpuszczać plotki, że Opus Dei doprowadziło do erygowania Uniwersytetu Nawarry bez zasięgnięcia opinii biskupów hiszpańskich190. Nuncjusz znał prawdę i wiedział dobrze, że od początku postępowano na prośbę, za radą i na polecenie Stolicy Świętej.

Gdy zakończono negocjacje w kwietniu 1962 roku, udało się doprowadzić do podpisania umowy, którą obie strony - Państwo Hiszpańskie oraz Stolica Święta ratyfikowały miesiąc później. Dekret Ministerstwa Edukacji Narodowej uznający ważność cywilno-prawną tytułów przyznawanych na Uniwersytecie Nawarry został opublikowany 8 września 1962 roku.

W liście napisanym kilka miesięcy wcześniej założyciel gratulował i dziękował ówczesnemu pronuncjuszowi apostolskiemu, kardynałowi Antoniuttiemu za pełną serdeczności troskę oraz święty upór, z jakim potrafił poprowadzić tę sprawę. Dalej zaś pisał: Nie mogę zapomnieć o trudnościach pewnym niezrozumieniu jakie Ksiądz Kardynał był zmuszony pokonać. Ale radość z pozytywnego zakończenia sprawy wszystkie je z naddatkiem wynagrodziła191.

Założyciel musiał się bardzo zaangażować, ze świętym uporem, jaki leżał w jego charakterze. W walce z niewiarygodną zawziętością i uprzedzeniami, gdy musiał przełamać zadawnione pretensje władz cywilnych oraz prasy w państwie autorytarnym, założyciel przedstawiał w sposób zdecydowany argumenty odwołujące się do sprawiedliwości i zdrowego rozsądku. W liście do kardynała Antoniuttiego nie wspomina szczegółów, jednak czyni to w innym liście, skierowanym do papieża Pawła VI z 14 czerwca 1964 roku, gdy już rozeszły się chmury, które nad nim zawisły. Oto w jaki sposób podsumował swe działania w sprawie umowy:

Przy tak wielkim oporze ze strony państwa wobec rozciągnięcia skutków prawnych (prawnego uznania) uroczystego aktu kościelnego (erygowania katolickiego uniwersytetu), udałem się do Hiszpanii i zaprotestowałem najpierw przed Franco, a następnie po kolei przed wszystkimi ministrami. Jedyne dwie rozmowy, które były nieprzyjemne i w napiętej atmosferze odbyłem z ministrem Solísem, sekretarzem Falangi i szefem syndykatów oraz przede wszystkim z Castiellą*192.

Inna trudność była związana z systemem finansowania Uniwersytetu. Uniwersytet nie miał majątku. Liczba wydziałów i Szkół rosła z roku na rok, a wraz z nią potrzeby finansowe. Pomoc materialna, jaką Uniwersytet otrzymywał ze strony władz lokalnych i od osób prywatnych z trudem pokrywała 30% wysokości budżetu. W 1962 roku zostało utworzone Stowarzyszenie Przyjaciół Uniwersytetu Nawarry, aby mozna było pozyskiwać fundusze 193. Rok po roku Stowarzyszenie musiało zmagać się z trudnościami materialnymi, nie uciekając się nigdy do subwencji pochodzących od Kościoła i hierarchii hiszpańskiej. Księże biskupie — powiedział założyciel Opus Dei biskupowi Delgado — niech wszystkie dobra diecezjalne i wszystko, co tu jest służy kapłanom księdza biskupa. Niech nam ksiądz biskup nigdy nic nie daje: nawet jednej intencji z mszy194.



* * *

W tych latach mons. Gastone Mojaisky Perrelli, delegat apostolski na Brytyjską Afrykę Wschodnią i Zachodnią, zastanawiał się wiele nad niepewną przyszłością kontynentu afrykańskiego. W ciągu pięćdziesięciu lat nastąpiło gwałtowne przejście od kolonialnego podziału Afryki do pośpiesznej dekolonizacji. Przyczyniło się do tego wiele czynników. Najistotniejszym bez wątpienia była zmiana, jaką przyniosła ze sobą II wojna światowa, która umocniła zasady wolności i demokracji w trzecim świecie. Z wielką szybkością rozwinął się nacjonalizm, znajdując oparcie w rodzimych partiach politycznych. Ludność domagała się uczestnictwa, za pośrednictwem swych przedstawicieli, w działaniach prawodawczych oraz w rządzeniu. Poszukiwano oparcia w masach plemiennych. Tylko w samym 1960 roku niepodległość uzyskały ponad dwadzieścia państwa.

Pośród tych wybuchów niezależności mons. Mojaisky Perrelli szybko zorientował się, skąd wieje wiatr. Siły przez długi czas tłumione przez reżimy kolonialne wywołały prawdziwy wyzwoleńczy huragan, pozostawiając za sobą próżnię organizacyjną. Delegat apostolski rozmyślał o przyszłości katolicyzmu w Afryce, przebywając w Mombasie w Kenii, na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. W kraju właśnie skończyła się krwawa wojna Mau-Mau, a Wielka Brytania przygotowywała się do uznania jego niepodległości. W sąsiednich krajach — a Kenia nie miała być pod tym względem wyjątkiem — bieg historii nabierała tempa. Świat polityczny i kulturalny przystępował do reform, ich projekty już przygotowywano. Ten wyścig dotyczył w niektórych miejscach także instytucji religijnych, które starały się wyprzedzić konkurencję.

Mons. Mojaisky Perrelli robił w myśli rachunki: «Przegraliśmy wyścig w Federacji Środkowo-Afrykańskiej (złożonej z obu Rodezji i Nyasalandu), gdzie uniwersytet został otwarty przez brytyjską Królową Matkę kilka miesięcy temu. Przegraliśmy w Ugandzie (terytorium, gdzie żyje największa liczba katolików w tej delegacji apostolskiej), gdzie działa już Makerere College. Nie chciałbym przegrać kolejnej rundy »195 - mówił sobie.

Postanowił więc napisać do prałata Escrivy de Balaguera, którego poznał w Rzymie, i do którego czuł szacunek i uczucia należne osobie świętej:

«Mombasa, 26 października 1957.

Szanowny i Szcigodny Księże Prałacie!

Chciałbym odwołać się do “dawnej przyjaźni” aby poprosić księdza o wielką łaskę dla Kościoła na tym terenie. Jego Wielebność zna potrzeby i nadzieje związane z misjami afrykańskimi. Znaleźliśmy się w krytycznym punkcie: liczba chrześcijan, wzrost liczby nawróceń, mające wkrótce nastąpić przejście do “samorządu”, itd, sprawiają, że toczy się teraz rozgrywka o niezwykłym znaczeniu dla przyszłości Afryki.

W ciągu najbliższych 20 lat okaże się, kto wie na jak długo, czy katolicyzm w tym regionie stanie się religią większości i mającą największy wpływ, czy też — a Bóg tego nie chce — zostanie... zredukowany do poziomu innych sekt chrześcijańskich.

Sprawą najwyższej wagi jest założenie w najbliższym czasie uniwersytetu katolickiego: choćby jednego wydziału, choćby pierwszych roczników jednego wydziału. Zdążyć przed innymi – tutaj to sprawa o zasadniczym znaczeniu [...].

Niech więc Ksiądz rozejrzy się w obliczu Pana, czy może mi Ksiądz w możliwie najkrótszym terminie dostarczyć ludzi przygotowanych do tego, by założyć wydział inżynierii cywilnej, który mógłby mieć siedzibę w Nairobi w Kenii. Powinny to być osoby anglojęzyczne, a dyrektor, jeśli to możliwe, powinien być Brytyjczykiem (po Oxfordzie lub Cambridge).

Powinienem dodać, że Kongregacja Propagandy Wiary wspomoże nas finansowo.

Bardzo proszę dać mi wkrótce odpowiedź (i to pozytywną) i rozejrzeć się, czy nie może mi Ksiądz przysłać kogoś, by mógł zapoznać się z projektem in loco*.

Z wyrazami serdeczności in Domino**»196.

Jakże oprzeć się tak bardzo katolickiej i kapłańskiej prośbie? Serce Ojca biło wedle wskazań Serca Chrystusowego. Czegóż by nie zrobił dla dobra dusz? Nie mógł odmowić prośbie, biskupa Rosario, Antonio Caggiano, gdy ten odwołał się do «Chrystusowych gwoździ», więc także teraz, po przemyśleniu sprawy w obliczu Boga, pisał w odpowiedzi:

Rzym, 4 listopada 1957

Drogi Księże Biskupie,

Dotarł do mnie list Księdza Biskupa z 26 października, niniejszym jak najszybciej nań odpowiadam.

Nie może sobie Ekscelencja wyobrazić, do jakiego stopnia jesteśmy przytłoczeni pracą [...]; nie mamy też w ciągu kilku najbliższych lat wystarczającego personelu do dyspozycji.

Jednak — ciągnął — wezwanie Waszej Ekscelencji jest tak kapłańskie, że nie można mu odmówić. Tak więc, jak sobie tego Wasza Ekscelencja życzy, pod koniec stycznia przyjadą dwaj moi synowie, inżynierowie jeden z nich anglojęzyczny aby na miejscu zobaczyć wraz z Waszą Ekscelencją, w jaki sposób można najszybciej rozpocząć to dzieło. Następnie, gdy wrócą, aby zdać sprawę przed Radą Generalną, postaramy się uruchomić jak najszybciej to będzie możliwe wydział inżynieryjny, który, mam nadzieję, stanie się podstawą dla całego uniwersytetu.

Wsparcie ze strony Kongregacji Propagandy Wiary byłoby rzeczywiście konieczne, ponieważ jesteśmy już przeciążeni zoobowiązaniami związanymi z tak licznymi pracami apostolskimi, które Opus Dei rozpoczęło równocześnie w różnych krajach.

Niech Ekscelencja nie zapomni o modlitwie w naszej intencji do Pana.

Serdeczne uściski od

affmo. a. in Domino*

Josemescrivy de B[alaguera].197.

W październiku 1958 roku, na polecenie Ojca, Pedro Casciaro odwiedził Kenię i zorientował się w sytuacji198. W tym czasie Wielka Brytania przygotowywała się do przyznania niepodległości Kenii poprzez utworzenie tam tymczasowego rządu wielorasowego. Założyciel podzielał pragnienia Stolicy Świętej, by utworzyć tam uniwersytet katolicki, o ile tylko rząd da gwarancje, że własność i autonomia działania tego ośrodka akademickiego znajdą poszanowanie. Ponieważ tego rodzaju gwarancji nie można było uzyskać, trzeba było zmienić projekt edukacyjny. Ale ani Święta Kongregacja, ani mons. Mojaisky Perrelli, ani arcybiskup Nairobi, John Joseph McCarthy, nie mieli pomysłu, w jaki sposób rozwiązać problem, ponieważ obowiązujący system edukacyjny wymagał utworzenia specjalnych ośrodków dwuletnich studiów przygotowujących do wstąpienia na uniwersytet, a takich ośrodków w Kenii nie było199.

To sam Ojciec — wspomina Pedro Casciaro — zasugerował możliwość utworzenia Instytutu Studiów Wyższych oraz akademika dla studentów. Instytut Strathmore College miał działać stosownie do wymogów świeckości właściwej Opus Dei. Musiał spełniać cztery ogólne warunki: «1— college powinien mieć charakter międzyrasowy; 2— powinien być otwarty dla niekatolików i dla niechrześcijan; 3— college nie powinien mieć charakteru szkoły misyjnej; oraz 4— studenci powinni płacić, choćby jakąś symboliczną sumę, ponieważ w przeciwnym razie nie będą doceniać nauki i w będą mieli pretensje »200.

Strathmore College otwarto w marcu 1961 roku. Został stworzony w pełni okresu przemian politycznych. W ich wyniku wybory do ciała ustawodawczego z 1961 roku umożliwiły ustanowienie wewnętrznej autonomii (1962), a w 1963 roku Kenia uzyskała zupełną niepodległość. Władze kolonialne oraz lokalne patrzyły w tym czasie z wielkim sceptycyzmem na przyszłość college’u międzyrasowego, międzyplemiennego i międzywyznaniowego. Było to pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie w Afryce Wschodniej i nikt nie przypuszczał, że może przetrwać. Jednak od samego początku byli przyjmowani zarówno Afrykanie, biali, jak i Hindusi, studenci wszystkich wyznań, pochodzący ze wszelkich plemion. Nie mieszając się do politycznej organizacji powstającego właśnie państwa, Ojciec wskazał ideę przewodonią całej instytucji: nie ma innej rasy niż rasa Synów Bożych201.

W tym samym czasie kobiety z Dzieła, idąc za wskazówkami założyciela, utworzyły Kianda College, pierwszą szkołę dla sekretarek założoną w Kenii. Było to przedsięwzięcie mające na celu promocję społeczną kobiet kenijskich, ponieważ z usług absolwentek tej szkoły, która przyjmowała uczennice wszelkiego pochodzenia i kondycji społecznej, korzystały instytucje publiczne i prywatne przedsiębiorstwa202.

Takie współżycie, bez dyskryminacji i bez uprzedzeń, pomimo istniejących różnic pomiędzy grupami religijnymi, etnicznymi i plemiennymi, było wspaniałym doświadczeniem. «Gdyby nie stosowano takich zasad, w chwili uzyskania przez Kenię niepodległości college zniknąłby albo został znacjonalizowany»203 - komentował Pedro Casciaro.




1   2   3   4   5   6   7


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna