Richard h. Popkin, avrum stroll zysk I s-ka



Pobieranie 5,68 Mb.
Strona7/20
Data24.10.2017
Rozmiar5,68 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   20

Odmówienie innym prawa do wyrażania swych poglądów jest równoznaczne z przyjęciem własnej nieomylności. Jednakże nikt

1 26 Filozofia polityczna

nie jest nieomylny, a zatem zawsze jest możliwe, że pogląd, który ktoś ma na daną sprawę, może być błędny. Niektórzy mogą być innego zdania w tej kwestii, a to na tej podstawie, że w bieżącej praktyce ludzie z konieczności muszą założyć, że nie mylą się, wykonując dany ciąg działań. Jeśli ktoś uważa, że niezbędne jest prowadzenie wojny z agresorem, to czy powinien wstrzymywać się z wyrażeniem takiej opinii? Byłoby to niepraktyczne. Odpowiedź Milla na to pytanie należy do najsłynniejszych wypowiedzi w dziejach liberalizmu. Powiada on mianowicie:

Istnieje olbrzymia różnica między uznawaniem opinii za prawdziwą, ponieważ nie została odparta mimo wielu spo­sobności do jej zwalczenia, a zakładaniem jej prawdy w celu niedopuszczenia do jej odparcia. Całkowita swoboda prze­czenia i oponowania naszej opinii jest jedynym warunkiem usprawiedliwiającym przyjmowanie jej prawdziwości w celu działania; i tylko na tych warunkach istota obdarzona ludzkimi zdolnościami może być rozumowo pewna, że ma słuszność.

Drugi argument, który przedstawia Mili przeciwko elimino­waniu poglądów opozycyjnych, jest następujący: Załóżmy, że pogląd przeciwny jest błędny i że to w istocie nasz pogląd jest prawdziwy. Jednakże nawet pogląd zgodny z prawdą można wygłaszać w różny sposób: może go głosić umysł otwarty, zawsze gotowy do zmiany swego stanowiska, jeśli stoją za tym jakieś racje, może go jednak głosić także ktoś stronniczy i pełen uprzedzeń. Jeśli głosimy coś prawdziwego, lecz nie jesteśmy skłonni do wysłuchania opinii przeciwnych, to głosimy to w niewłaściwy sposób, tzn. jako dogmat. Taki sposób wypo­wiadania swego zdania może być szkodliwy, bowiem rozważa­jąc wszystkie argumenty przeciwko niemu, i przez to będąc zmuszonym do przemyślenia ich odparcia, w istocie zaczynamy rozumieć swój pogląd w sposób bardziej pełny. Osoba walcząca o demokrację, lecz nie rozumiejąca, o co walczy, może w innych okolicznościach walczyć przeciw niej. Odbija jedynie poglądy



Filozofia polityczna Johna Stuarta Milla 127

większości społeczeństwa, w którym żyje, bez podjęcia jakiej­kolwiek próby uzasadnienia ich ważności. Może tedy walczyć o demokrację ze złych powodów albo — co jeszcze gorsze — bez żadnych powodów z wyjątkiem tego, że społeczeństwo jej to nakazuje. Wszystko to stanowi przeszkodę dla przyszłego postępu; tym, o co chodzi w społeczeństwie demokratycznym, jest oświecone indywiduum, które będzie dojrzałe i odpowiedzial­ne, bowiem zastanawia się nad tym, co się mu przydarza. Jeśli zaś nie rozważa poważnie opinii opozycyjnych, to nie może stać się taką osobą; oto dlaczego nie wolno blokować opozycyj­nego punktu widzenia, nie dawszy mu szansy bycia wysłu­chanym.

Mili pisze o tym następująco:

Nieprzyjaciel wolności słowa mógłby powiedzieć w celu zmniejszenia siły tych uwag, że nie ma żadnej konieczności, by ludzkość znała i wiedziała wszystko, co mogą powiedzieć za lub przeciw jej opiniom filozofowie i teologowie. Że zwykłym ludziom nie jest potrzebna zdolność do wykazania nieścisłości lub błędów przemyskiego oponenta. Że wystar­czy, jeśli jest ktoś zdolny do udzielenia odpowiedzi obalają­cej wszystko, co mogłoby wprowadzić w błąd osoby niewy­kształcone. Że proste umysły, które nauczyły się oczywistych zasad wpajanych w nie prawd, mogą zaufać autorytetowi co do rzeczy, a zdając sobie sprawę z tego, że nie mają do­statecznej wiedzy ani talentu do rozwiązywania każdej trud­ności, którą można by wysunąć, mogą zadowolić się prze­świadczeniem, że wszystkie wysunięte trudności zostały już lub mogą być pokonane przez osoby szczególnie do tego uzdolnione.



Nawet przyznając temu poglądowi słuszność, jaką mogą mu przypisać ludzie najłatwiej zadowalający się najsłabszym zrozumieniem prawdy, w którą wierzą, nie osłabiamy przez to bynajmniej argumentów przemawiających za wolnością słowa, gdyż nawet ta doktryna uznaje prawo ludzi do uzasadnionej pewności, że wszystkie zarzuty zostały w za­dowalający sposób odparte; a jak mają być odparte, jeśli to,

128 Filozofia polityczna

co wymaga odpowiedzi, nie jest wypowiedziane? lub w ja­ki sposób można uznać odpowiedź za zadowalającą, jeśli przeciwnicy nie mają sposobności do wykazania, że jest ona niezadowalająca? Jeśli nie ogół, to przynajmniej filo­zofowie i teologowie, którzy mają rozwiązać trudności, muszą zapoznać się z tymi trudnościami w ich najbardziej zawiłej formie; a nie można tego dokonać, jeśli nie są one swobodnie przedstawiane w najkorzystniejszym dla nich świetle. Kościół katolicki ma swój własny sposób trak­towania tego kłopotliwego problemu. Rozróżnia on na ogół tych, którym wolno wyznawać jego doktrynę na podstawie przekonania, oraz tych, którzy muszą ją przy­jmować na wiarę. Ani jednym, ani drugim nie pozostawia się swobody wyboru tego, co mają przyjąć; ale duchow­nym zasługującym na zaufanie jest dozwolone, a nawet poczytywane za zasługę, zapoznawanie się z argumentami przeciwników w celu ich obalenia i dlatego wolno im czytać książki heretyków. Natomiast ludzie świeccy nie mogą tego czynić bez specjalnego pozwolenia, które jest trudno otrzymać. Ta dyscyplina uznaje, że poznanie sta­nowiska nieprzyjaciół jest korzystne dla nauczycieli, lecz znajduje dające się z tym pogodzić środki niedopuszczenia do tego poznania reszty świata, dając w ten sposób elicie więcej kultury umysłowej, chociaż nie więcej swobody, niż masom. Za pomocą tego sposobu udaje się Kościołowi katolickiemu osiągnąć ten rodzaj wyższości umysłowej, jakiego wymagają jego cele, gdyż choć kultura bez wolności nigdy nie wydała wielkiego i liberalnego umysłu, może jednak wydać zręcznego nisi prins adwokata sprawy. Kraje protestanckie odrzucają ten sposób, ponie­waż protestanci utrzymują, przynajmniej w teorii, że każ­dy sam ponosi odpowiedzialność za wybór religii i nie może zrzucać jej na swych nauczycieli. Poza tym w wa­runkach panujących dziś na świecie ukrywanie przed ludźmi niewykształconymi pism czytanych przez wykształ­conych jest rzeczą niemal niemożliwą. Jeśli nauczyciele ludzkości mają być powiadomieni o wszystkim, co wie-

Filozofia polityczna Johna Stuarta Milla ' 129

dzieć powinni, to musi istnieć całkowita swoboda pisania i ogłaszania drukiem.

Trzeci powód żądania, aby pogląd niezgodny z naszym nie mógł być wyeliminowany bez uprzedniego wysłuchania go, jest następujący: nawet jeśli nie jest on w pełni prawdziwy, to może zawierać elementy prawdy. Teorie polityczne są nadzwyczaj złożone. Jakaś teoria polityczna, z którą się nie zgadzamy, może jako całość być błędna, może jednak zawierać w sobie elementy prawdy, i jeśli jej nie wysłuchamy, możemy stracić okazję do ich odkrycia.

Krytyka Milla

Jak już uprzednio zauważyliśmy, Milla można uważać za filo­zofa uzupełniającego doktrynę demokracji. Locke ustalił główne elementy teorii demokracji, takie jak rządzenie poprzez ogło­szone prawo, doktrynę “praw naturalnych" oraz — co najważ­niejsze — przez rządy większości. Mili uzupełnił te zasady o zagwarantowanie ochrony mniejszości przed tyranią więk­szości. Ponieważ nie akceptował doktryny o prawach natural­nych, próbował uzasadnić ograniczanie władzy większości rac­jami utylitarystycznymi. Skrótowo rzecz ujmując, jego argu­mentacja polega na tym, iż wkraczanie w sprawy osobiste na dłuższą metę okaże się szkodliwe dla społeczeństwa demokraty­cznego. Jeśli upodobania większości staną się tak wszechmocne, że staną się źródłem niepisanych praw, to zostanie zahamowany rozwój zarówno jednostkowej inicjatywy, jak i dojrzałości oby­watelskiej. Doktryna ta od czasu opublikowania eseju O demo­kracji została zaaprobowana przez większość teoretyków de­mokracji. Była jednak również atakowana za to, że zrealizo­wanie jej jest niemożliwe.

Mili twierdził, że większość może ingerować w sprawy mniejszości jedynie wtedy, gdy zachowanie mniejszości staje się szkodliwe dla struktury społeczeństwa. To jednak rodzi ważne pytanie: Skąd możemy wiedzieć, czy dane zachowanie okaże



130 Filozofia polityczna

się czy też nie okaże szkodliwe? Ostatecznie, twierdzą krytycy, decyzja w tej sprawie będzie należała do większości i wyrazi się w postaci tworzenia praw przez wybrane organy legislacyjne. Analiza ta pokazuje, że gwarancje mniejszości zawsze pękną pod naciskiem większości. Wedle polityków realistycznych mniejszość jest tylko na tyle bezpieczna, na ile pozwoli na to większość. A jeśli tak, to nie istnieje obszar ludzkiego po­stępowania, który jest (albo nawet powinien być) odporny na taką ingerencję.

Gdyby Mili żył i mógł odpowiedzieć na ten zarzut, częś­ciowo pewnie by się z nim zgodził. Jeśli większość czuje, że jednostka czy też grupa jednostek zachowuje się w sposób szkodliwy dla społeczeństwa, to uchwala prawa ograniczające takie zachowania. Millowi nie chodzi o to, by kwestionować prawną władzę większości w społeczeństwie demokratycznym. Na przykład, konieczną ochroną większości jest uchwalenie przepisów prawnych zabraniających sprzedaży sfałszowanego pożywienia i lekarstw. Lecz nawet w takich przypadkach, argumentowałby Mili, to na większości spoczywa ciężar dowo­du, że jej ingerencja jest uzasadniona. Nie może ona wkraczać jedynie dlatego, że po prostu nie akceptuje postępowania jednostki — musi pokazać, że jest ono szkodliwe dla społeczeń­stwa. Jeśli nie da się tego wykazać, mniejszość powinna móc zachowywać się, jak chce. W kategoriach praktycznych ozna­cza to, że filozofia Milla sprowadza się do tego, że we wszelkich zdarzeniach prawnych zachodzących między jednostką a pań­stwem ciężar udowodnienia, że dane zachowanie jednostki jest niepożądane, spoczywa zawsze nie na jednostce, lecz na państwie. To założenie, jeśli je się przyjmie (tak jak miało to miejsce w Wielkiej Brytanii i w USA), wyposaży jednostkę w rozsądną ochronę przeciwko ingerencji większości, nawet jeśli nie za­gwarantuje jej całkowitej ochrony.

Na historię filozofii politycznej można spojrzeć w katego­riach pytania “Kto powinien rządzić?" Platon, Hobbes — i de facto większość teoretyków polityki aż do Locke'a — utrzy­mywali, że rządzić powinny jednostki lub specjalne grupy. Locke natomiast podaje potężne argumenty na rzecz rządów

Filozofia polityczna Karola Marksa 131

ludu, rozumianych jako rządy większości. Mili, podobnie jak Locke, wierzy, że powinna rządzić większość, ponieważ na ogół będzie to dla wolności ludzi mniej groźne od rządów jednostek lub grup. Jednak nawet w demokracji władzę większości trzeba poddawać kontroli, jeśli chce się zapewnić wolność indywidu­alną. Przejdziemy obecnie do poglądów Karola Marksa, filo­zofa, który — podobnie jak Mili i Locke — chciał, aby rządził lud, a którego filozofia miała jednak praktyczne konsekwencje szkodliwe dla ludzkiej wolności.

Filozofia polityczna Karola Marksa

Karol Marks urodził się w pruskim Trewirze w 1818 roku. Wychowywał się w miłej, konwencjonalnej atmosferze rodziny należącej do tzw. górnej części klasy średniej, atmosferze dia­metralnie różniącej się od warunków ekonomicznej nędzy, w których przyszło mu egzystować przez większą część do­rosłego życia. Uniwersytety w Bonn i w Berlinie, na które go posłano, ukończył z wyróżnieniem, otrzymując tytuł doktora filozofii. W normalnym toku rzeczy po kimś z takiej warstwy społecznej spodziewać się można było rozpoczęcia kariery akademickiej i zagubienia się w chmurze odsyłaczy i przypisów, jak na ogół jest to udziałem najznamienitszych profesorów. W jego przypadku stało się jednak inaczej. Już we wczesnych latach uważano go za zbyt radykalnego dla kariery akademic­kiej, w następstwie czego podjął pracę w “Rheinische Zeitung", lewicowej gazecie, ostro przeciwstawiającej się polityce rządu. Kiedy gazetę zlikwidowano, Marks opuścił Niemcy, by osiąść najpierw w Paryżu, a potem w Brukseli, gdzie przebywał do rewolucji 1848 roku. Wówczas to powrócił do Kolonii. Po upadku rewolucji ponownie wyjechał z Niemiec, osiedlając się tym razem w Londynie, który stał mu się domem aż do końca życia.

W Anglii Marks odnowił przyjaźń z Fryderykiem Engelsem, którego poznał jeszcze w Niemczech i który współpracował z nim przy wydawaniu Manifestu komunistycznego w 1847

132

Filozofia polityczna

roku. Ojciec Engelsa był bogatym przemysłowcem w branży bawełnianej i, jak to często bywa z ojcami posiadającymi synów radykałów, był bardzo konserwatywny. Engels pracował dla ojca i częścią swych dochodów wspomagał Marksa, który w tym czasie żył w niewiarygodnej nędzy. W 1870 roku Engels przeprowadził się z Manchesteru do Londynu i założył wraz z Marksem Międzynarodowe Stowarzyszenie Ludzi Pracy (zwane niekiedy Pierwszą Międzynarodówką) — organizację mającą na celu poprawę sytuacji ludzi pracy. Marks zmarł w 1883 roku, zaś Engels — opierając się na jego notatkach — dokończył ostatni tom Kapitału — politycznego arcydzieła Marksa. Engels zmarł w 1895 roku.

Polityczna filozofia Marksa jest doktryną wysoce skom­plikowaną, zawierającą co najmniej trzy odrębne elementy. Pierwszym elementem jest pewna metafizyka, którą Marks odziedziczył po Heglu i w której usiłuje dowieść, że wydarzenia polityczne, społeczne i ekonomiczne winny być rozumiane w ka­tegoriach ogólnych praw historii, zwanych dialektyką. Drugim jest teoria ekonomiczna, w której Marks przedstawia obronę socjalizmu jako przeciwstawnego kapitalizmowi; natomiast trze­cim — etyka, podkreślająca, że wartości ludzkie stoją w opozycji do wartości rzekomo istniejących w dobrach materialnych. Roz­ważmy je po kolei, rozpoczynając od metafizycznej części doktryny.

Metafizyka Marksa: wpływ Hegla. G.F. Hegel był — przy wszystkich zastrzeżeniach —najważniejszym filozofem niemie­ckim dziewiętnastego stulecia. Jak większość młodych intelek­tualistów tego okresu Marks pozostawał pod wpływem jego pism, szczególnie tych dotyczących filozofii dziejów. W póź­niejszych latach swego życia Marks bardzo ostro krytykował heglizm, ale nigdy naprawdę nie udało mu się od niego uwolnić. W rzeczy samej, doktryna polityczna Marksa może w dużym stopniu być zrozumiana jedynie w świetle metafizyki Hegla, jak to zaraz spróbujemy pokazać. Z grubsza mówiąc, wpływ był następujący: Marks wierzył, iż Hegel odkrył ogólne prawa historii, zwane dialektyką, uważał jednak, że robił z nich nie naukowy, lecz metafizyczny użytek. Przyjął istnienie dialektyki,

Filozofia polityczna Karola Marksa 133

lecz usiłował przekształcić ją w dziedzinę materialistyczną po­przez wyjaśnianie procesu historycznego raczej w kategoriach ekonomicznych niźli metafizycznych i zastosować ją raczej do klas niźli do narodów. Dzięki temu próbował wyjaśnić historię w kategoriach walki między klasami, zamiast — tak jak Hegel — walki między narodami.

Jak napomknęliśmy wyżej, kluczowym pojęciem w dziełach Hegla — pojęciem, które Marks wykorzystał, lecz zastosował je zupełnie odmiennie — jest coś, co Hegel zwie dialektyką. Hegel zapożyczył ten termin od Platona, dając mu jednak

  1. wiele szersze znaczenie. U Platona dialektyką jest pewnym
    typem zabiegów logicznych. Jest pewną metodą argumentacji
    stosującą coś, co współcześni logicy zwą “metodą przypadków
    przeciwnych". Używa się jej dla wydobycia od kogoś, do kogo
    się ją stosuje, informacji, które on posiada, nie zawsze będąc
    tego świadomym. I tak, wypytując młodego niewolnika Meno-
    na, który nigdy nie studiował geometrii, Sokrates wydobywa
    zeń pewne twierdzenia Euklidesa, czy też, w innym przypadku,
    wypytując w Państwie Cefalusa, Polemarchusa i innych, So­
    krates usiłuje uzyskać od nich prawdziwy opis tego, jaka jest
    istota sprawiedliwości. Metoda funkcjonuje następująco: ktoś
    wygłasza jakąś tezę na temat istoty sprawiedliwości. Na przy­
    kład Państwo rozpoczyna się od słów Cefalusa sugerującego,
    że “sprawiedliwość" oznacza to samo co “mówienie prawdy

  2. płacenie swych długów". Następny krok w zastosowaniu tej
    metody to znalezienie przypadku przeciwnego do tezy — tzn.
    przypadku, gdzie mamy do czynienia ze sprawiedliwością,
    który jednak nie ma wiele wspólnego z mówieniem prawdy.
    Hegel zwał to antytezą. Uzgadnianie tezy i antytezy wytwarza
    pewną syntezę, która z kolei staje się nową tezą na poziomie
    bardziej zaawansowanym. Poprzez ciągłe stosowanie tej meto­
    dy, formułowanie tez i antytez, dochodzi się w końcu do
    prawdziwego poglądu na istotę sprawiedliwości — poglądu,
    który zawiera i godzi zarówno tezę, jak i antytezę.

Aby dać przykład takiego zabiegu, wzięty zresztą z Państwa, rozważmy, co następuje: Cefalus proponuje, aby “sprawied­liwość" znaczyła “mówienie prawdy i płacenie swych długów".

\ 34 Filozofia polityczna

Sokrates tworzy przypadek przeciwny. Powiada, że jeśli ktoś pożyczyłby broń od przyjaciela, który następnie popadłby w obłęd i zażądałby jej zwrotu, to nie uznałby za słuszne czy też sprawiedliwe oddanie mu jej. Sprawiedliwość w takich przypadkach wymaga, żebyś nie płacił swego długu. A jeśli tak, to czasami łączy się ona z niepłaceniem długów, a zatem teza, że “sprawiedliwość" oznacza “płacenie swych długów", jest fałszywa. Zmusza nas to do stworzenia nowej definicji, która obejmie zarówno pierwotną tezę, jak i przypadek przeciwny. Gdy ją znajdziemy, będzie ona syntezą wyjściowej definicji i zarzutów wobec niej.



Dla Hegla termin “dialektyka" ma w dużej części to samo znaczenie co u Platona. Jest procesem logicznym, kroczącym od tezy do antytezy oraz do syntezy zawierającej je obie. Hegel wszakże uważa dialektykę za coś więcej niż tylko proces w logicznym znaczeniu, w jakim pewna werbalna argumentacja jest procesem logicznym. Dla niego jest on procesem realnym skutkującym w dzianiu się świata. Wszelka zmiana, szczególnie zmiana historyczna, odbywa się w zgodzie z prawem dialektyki: powstaje teza, wytwarza swe przeciwieństwo (swą antytezę), rodzi się konflikt między nimi, którego rozwiązanie przynosi synteza zawierająca zarówno tezę, jak i antytezę.

Jak wspomnieliśmy, Hegel uważał, iż historię można naj­lepiej zrozumieć, obserwując rozwój narodów w świetle dialek­tyki. Dany naród można rozważać jako zajmujący pewne miejsce w dialektyce, analogiczne do miejsca zajmowanego w argumentacji przez twierdzenie lub hipotezę, którą argumen­tacja zdaje się ustanawiać. Gdy naród się rozwija, wytwarza dla siebie przeciwieństwo. Przeciwstawny naród można uważać za jego antytezę. W końcu dochodzi do konfliktu miedzy nimi i z tej walki wyłania się jakaś nowa kultura, o wyższym poziomie zorganizowania niż obie kultury poprzednie. Łączy ona w sobie to, co w obu było najbardziej wartościowe. Ów nowy naród staje się teraz nową tezą, która rozwija swą antytezę i tak dalej, ad infinitum. Co więcej, Hegel wierzy, że proces ten prowadzi do doskonałości. To poprzez niego państwo czyni postępy na drodze realizacji tego, co nazywa duchem. Kres lub cel rozwoju

Filozofia polityczna Karola Marksa 135

esencjalnej natury każdego państwa to to, co zwie on ideą albo ideą absolutną. A zatem proces dialektyczny jest dla Hegla procesem duchowym czy też metafizycznym.



Hegel wierzył, iż odkrywając dialektykę, odkrył pewne konieczne prawo natury. Nie chodziło jedynie o to, że narody czasami przeciwstawiają się sobie, lecz o to, że było logicznie konieczne, iż z uwagi na samą swą naturę każdy naród w końcu doczeka się swego przeciwieństwa, wejdzie z nim w konflikt, w którym wszystko toczy się wedle wskazań dialektyki. Krótko mówiąc, bieg historii jest określony przez dialektykę i nic nie może go zmienić. Ludzie sądzą, że poprzez działania społeczne są w stanie zmienić tok dziejów, lecz mylą się z powodu braku wiedzy historycznej. Są jedynie pionkami historycznej konieczności — tym, co kontroluje bieg wydarzeń, jest naprawdę dialektyka.

Marks aprobował Heglowskie analizy zmiany historycznej jako dokonującej się zgodnie z dialektyka. Nie podobało mu się jednak metafizyczne wyjaśnianie tego procesu i uważał, że Heglowskie zastosowanie dialektyki do narodów było w istocie powierzchowne. Marks preferował dialektykę materialistycz-ną; preferował wyjaśnianie dialektycznego procesu historii ra­czej w kategoriach ekonomicznych niż metafizycznych. Powo­dem, dla którego zmieniają się narody, jest to, że klasy w ich obrębie zaczynają przeciwstawiać się sobie. Dziejów świata nie powinno rozpatrywać się jako historii rywalizacji państw, lecz bardziej fundamentalnie — jako historię walki klas.

Bardzo dobrze ujmuje to Barnett Savery, gdy pisze:

Marksiści wyjaśniają doktrynę przeciwieństw w następujący sposób: Wszystko zawiera dwie główne, przeciwstawne siły — jedną zwaną tezą i drugą zwaną antytezą. Te dwie siły niszczą się nawzajem, lecz z tej destrukcji rodzi się nowa siła, zwana syntezą. W końcu synteza przechodzi w swe przeciwień­stwo — i tak oto mamy nową tezę i antytezę itd. Z tych dwóch przeciwnych sił znów rodzi się nowa synteza itd. Marksiści, jak pokażemy, wykorzystują tę ideę do udowod­nienia, że komunizm jako społeczeństwo jest etycznie dosko­nalszy niż wszelkie dotąd istniejące społeczeństwa.

136 Filozofia polityczna

Historyczne państwa niewolnicze wyłoniły wedle marksis­tów dwie przeciwności — rządzących z jednej strony i po­zbawionych własności i wolności z drugiej strony. Z walki tych przeciwieństw zrodziła się synteza — powstało państwo feudalne. Feudalizm rozpadł się na opozycyjne siły: panów i poddanych. Z syntezy jako z ich walki powstał kapitalizm. Obecnie zaś, twierdzą marksiści, kapitalizm rozpadł się na dwa przeciwieństwa: zatrudniających i zatrudnianych. No­wym społeczeństwem będzie wedle marksistów Marksowski socjalizm. Marksiści twierdzą, że każde nowe społeczeństwo jest etycznie nadrzędne względem poprzedniego. Feudalizm, twierdzą, jest formą wyższą od niewolnictwa, kapitalizm — od feudalizmu, zaś komunizm od kapitalizmu. Ten aspekt marksizmu pokazuje, co rozumie się przez walkę klas: jest to doktryna przeciwieństw, tak jak przejawia się ona w społeczeństwach. Marksiści twierdzą, że to nie oni tworzą walkę klas; uważają raczej, że jedynie wskazują na jej istnienie, by następnie zrobić z niej użytek dla przy­spieszenia rozwoju komunizmu. Dodatkowe przekonanie marksistów, że każdy wyraźnie nowy typ społeczeństwa stoi na wyższym szczeblu etyczności w stosunku do starych form społecznych, stanowi doskonałą propagandę marksizmu. Niewątpliwie wielu ludzi staje się zwolennikami marksizmu, ponieważ wierzą oni, iż pracują dla świata lepszego od czegokolwiek, co dotychczas istniało.



Pokażmy teraz nieco bardziej szczegółowo, jak Marks za­stosował dialektykę do klas i jakie z tego zastosowania wy­ciągnął wnioski. Po pierwsze, Marks uważał, iż każdy należy do pewnej grupy społeczno-ekonomicznej w obrębie społe­czeństwa. Grupę taką zwie się klasą. System klasowy danej kultury jest całkowicie zdeterminowany przez ekonomiczne środki i warunki produkcji w tej kulturze. Przeto każdy okres rozwoju ekonomicznego posiada odpowiadający mu system klasowy. Na przykład w okresie, gdy w produkcji opierano się na sile mięśni, jako system klasowy przeważał feudalizm. Gdy ten rodzaj produkcji został zastąpiony wykorzystaniem energii

Filozofia polityczna Karola Marksa 137

parowej, feudalizm został zastąpiony przez kapitalizm. Kapi­talizm jako system społeczny składa się z trzech głównych klas społecznych: tych, którzy posiadają lub kontrolują środki pro­dukcji, przez Marksa nazywanych kapitalistami; tych, których życie całkowicie zależy od zarobków, które otrzymują, pra­cując dla właścicieli — klasa robotnicza; oraz pewnych innych grup, takich jak ludzie małego biznesu, tzw. białe kołnierzyki (prawnicy, lekarze, profesorowie itp.), którzy nie mieszcząc się w tym dualnym schemacie, stanowią klasę średnią.

Tezą Marksa było, iż wszelkie stosunki klasowe są niezależne od woli ludzi i faktycznie są określone przez panujący system ekonomiczny. Ludzie sądzą, że mogą wybierać klasę, do której chcą przynależeć, lecz taki pogląd to jedynie samooszukiwanie się. W istocie klasy określone są przez środki produkcji, zaś to, do której klasy zaliczać się będzie dana osoba, zależy od jej odniesienia do środków produkcji. Ponieważ środki produkcji rozwijają się wedle wzorców historii, tj. dialektyki, każdy z nich wytwarza swe przeciwieństwo, co prowadzi do konfliktu. Z ko­lei konflikt wytwarza nowe relacje między ludźmi a środkami produkcji, niosąc zmiany w klasowej strukturze społeczeństwa. Podlegając determinacji z uwagi na stosunek do środków produkcji, klasy są podporządkowane panowaniu dialektyki. W rezultacie adekwatny opis historii kroczy tropem walki klas.

Aby zilustrować, co Marks ma na myśli, mówiąc o kon­flikcie klasowym, rozważmy prosty przykład — powstanie socjalizmu w wyniku walki klas w społeczeństwie kapitali­stycznym.

Wedle Marksa z powodu postępu technologicznego w spo­łeczeństwie kapitalistycznym będzie następował ciągły wzrost produkcyjności tego społeczeństwa. Tej tendencji towarzyszy wzrost bogactwa przedstawicieli klasy posiadających środki produkcji. W tym samym czasie warunki życia klasy pracującej się pogorszą i robotnicy, miast mieć więcej pieniędzy, będą ich mieli mniej. W końcu zatem większość środków finansowych społeczeństwa zostanie skupiona w rękach nielicznych, którzy posiadają środki produkcji. Klasy pośrednie znikną, zaś kapi­talizm będzie się prezentował jako społeczeństwo dwóch, ostro

138 Filozofia polityczna

sobie przeciwstawionych klas — małej, ale bardzo bogatej (burżuazja) oraz licznej, lecz ubogiej (proletariat). Napięcia i nienawiść, które się między nimi rozwiną, doprowadzą w koń­cu do rewolucji, która prowadzi do społeczeństwa bezklasowe­go, w którym nie istnieje wyzysk robotnika. Oto Marksowski obraz socjalizmu. Kroki dialektyczne nietrudno w tym wywo­dzie dostrzec: kapitalizm wyraża tezę — to, iż trzeba pracować, aby mieć zysk. Jeśli postępuje się zgodnie z tą tezą, to prowadzi to do państwa, w którym nieliczni posiadają środki produkcji, zaś pozostali są pod kontrolą tych nielicznych. Taki stan rzeczy prowadzi jednak do rodzenia się antagonizmu między liczną, ubogą klasą robotniczą a nieliczną klasą kapitalistów. To stadium dialektyki zwie się antytezą. Ostatecznie zatem dojdzie do wybuchu otwartego konfliktu i klasa kapitalistów zniknie z powierzchni ziemi. Powstanie nowe, bezklasowe społeczeń­stwo (synteza).



Metafizykę Marksa możemy podsumować następująco: Marks przyjmuje Heglowską doktrynę (zwaną dialektyką), wedle której historia świata rozwija się zgodnie z modelem przeciwstawnych sił. Hegel uważał, iż model ten znajduje zastosowanie przede wszystkim do państw, Marks pokazał, iż można go odnieść również do klas. Klasy nie są określone przez wolę czy skłonności ludzi, lecz przez środki produkcji istniejące w danej kulturze. Klasy wytwarzają swe własne przeciwień­stwa, co prowadzi do konfliktów rozbijających dany system klasowy. Rozbicie kapitalizmu doprowadzi do społeczeństwa bezklasowego (tzn. do socjalizmu), w którym środki produkcji są pod kontrolą robotników (tzn. w takim społeczeństwie — pod kontrolą ogółu).

Teorię Marksa —jak widać z powyższej charakterystyki — określiliśmy jako metafizyczną, a to dlatego, iż opiera się ona na tezie, że wszelka zmiana zachodzi przez konflikt, co więcej, jest to konflikt osobliwie logicznej natury. Marks wierzył oczy­wiście, iż odkrył prawo naukowe stosujące się do klas i wy­jaśniające historię. Uważał to prawo za naukowe, ponieważ przy wyjaśnianiu toku zdarzeń odwoływało się do rozważań materialistycznych (takich jak czynniki ekonomiczne). Hegel

Filozofia polityczna Karola Marksa 139

natomiast sądził, iż narody są pobudzane przez to, co nazwał duchem. Marks odrzucił wyjaśnianie w kategoriach ducha jako niezadowalające i zamiast tego próbował stworzyć “trzeźwą" koncepcję co do natury zmian. Lecz —jak pokazaliśmy —je­go wyjaśnieniu, podobnie jak Heglowskiemu, można zarzucić metafizyczność, bowiem istotę zmian wyprowadza z rozważań czysto logicznych. W kategoriach tej doktryny Marks przewi­duje nadejście bezklasowego, socjalistycznego społeczeństwa. Jeśli nawet ta przepowiednia oparta jest na przesłankach me­tafizycznych, to przynajmniej niektóre ataki Marksa na kapi­talizm wynikają ze starannych badań opisujących funkcjono­wanie społeczeństwa kapitalistycznego. Ataki te — opierając się raczej na podstawach ekonomicznych niż na logicznych czy metafizycznych — chcą pokazać, że społeczeństwo kapitalis­tyczne czeka nieuchronny rozpad. Przejdźmy obecnie do eko­nomicznej teorii Marksa, aby zobaczyć, jak wzmacnia ona jego poglądy metafizyczne, jeśli chodzi o przewidywanie, iż kapita­lizm musi nieodwołalnie ponieść klęskę i dać wolną drogę dla ekonomii socjalistycznej.

Teoria ekonomiczna Marksa: atak na kapitalizm

Podstawowymi pojęciami Marksowskiej teorii ekonomicznej są: teoria wartości oparta na pracy, teoria wartości dodatkowej, koncentracja kapitału oraz nadejście socjalizmu jako rezultatu tej koncentracji. Rozpocznijmy od teorii wartości.

Teoria tworzenia wartości przez pracę nie była oryginalnym pomysłem Marksa. Stworzyli ją poprzedzający go, wybitni ekonomiści: David Ricardo i Adam Smith. Kluczowym punk­tem tej teorii jest określenie tego, co się rozumie przez wartość ekonomiczną. Wersja Marksa przedstawia się następująco: istnieje różnica między wartością użytkową jakiegoś towaru a jego wartością wymienną. Towar może być dla nas użyteczny, lecz może nie mieć wartości, gdy spróbujemy go wymienić na coś innego. Dla przykładu: powietrze ma wartość użytkową — potrzebujemy go, aby żyć, lecz jeśli spróbujemy wymienić je np. na książkę, nikt się na to nie zgodzi, a to dlatego, że jest

140 Filozofia polityczna

ono z łatwością dostępne dla każdego. Tym, co powoduje, że towar ma wartość wymienną, jest to, że może on być nabyty jedynie pewnym kosztem. Koszt ten Marks nazywa jego war­tością ekonomiczną. Ujmując rzecz nieco głębiej, tym, co czyni towar kosztownym, jest ilość nakładu pracy zużytego na jego wytworzenie. Aby oszczędzać swą siłę roboczą, ludzie przyjmą w zamian coś, czego wytworzenie również wymaga siły roboczej. Zatem wartość ekonomiczna czegoś jest definiowana w katego­riach “ilości pracy niezbędnej dla jego wytworzenia w danym społeczeństwie, w pewnych społecznie średnich warunkach produkcji, przy danej społecznie przeciętnej intensywności i przy przeciętnych umiejętnościach zatrudnionych robotników".

Teoria wartości dodatkowej

Wedle Marksa zwykły robotnik, pozbawiony kapitału, zmuszony jest sprzedawać swą pracę, a przez to w pewnym sensie siebie samego jako towar. Z grubsza mówiąc, ilość pieniędzy, którą pracodawca płaci robotnikowi, jest oceną ekonomicznej war­tości tego pracownika ujętą jako towar, który pracodawca musi nabyć. Jednak pracownik zwykle wytwarza rzeczy posia­dające więcej wartości ekonomicznej niż ta, która wyraża się poprzez jego zarobki. Różnicę między wielkością wartości ekonomicznej, którą on wytwarza, a wielkością, którą otrzy­muje za swą pracę, nazywa Marks wartością dodatkową. Pra­codawca nie płaci mu za to — zabiera wypracowaną przez pracownika wartość dodatkową i zużywają na różne sposoby, z których najważniejszym jest zysk. A zatem wedle Marksa robotnicy właściwie tworzą bogactwo poprzez swój wkład pracy, lecz kapitaliści zabierają jego główną część bez adekwat­nego nagradzania robotnika. Jest to źródło ich zysków.

Teoria wartości dodatkowej pozwala na sprecyzowanie źró­dła konfliktu między kapitalistą a robotnikiem. Kapitalista pragnie zgromadzić tak wielki zysk, jak to jest możliwe. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli będzie płacił najniższe płace z możliwych i będzie sprzedawał swe towary po najwyższych cenach. Natomiast roszczenia robotnika są dokładnie przeciw-



Filozofia polityczna Karola Marksa 141

ne: chce otrzymywać możliwie najwyższą płacę za swą pracę i kupować wyprodukowane dobra możliwie najtaniej. Przeto w obrębie kapitalizmu mamy do czynienia z fundamentalną niezgodnością, i konflikt tych klas jest nie do uniknięcia.

Koncentracja kapitału i nadejście socjalizmu

Wedle Marksa kapitalizm jako system ekonomiczny nakazuje człowiekowi szukanie możliwie największych korzyści z jego inwestycji. Dla kapitalisty oznacza to ciągłe włączanie się do rywalizacji z innymi ludźmi biznesu, ponieważ zysk zależy od ilości dóbr, które uda się sprzedać. Aby sprzedać dużą ilość dóbr, trzeba sprzedać je możliwie najtaniej. Oznacza to w efek­cie, że trzeba stale próbować przebić konkurenta, sprzedając poniżej wartości. Skoro jednak koszt produkcji dóbr podobnej jakości jest podobny, jedyna możliwość, aby pracodawca mógł na dłuższą metę znacząco zredukować swe koszty, polega na wykorzystaniu najtańszej siły roboczej. Wraz ze wzrostem siły kapitalistów staje się to nawet coraz ważniejsze, bowiem po wyeliminowaniu z interesu małych przedsiębiorstw poprzez sprzedawanie poniżej ceny kapitaliści w końcu zostaną po­stawieni wobec konkurencji ze strony kilku producentów ta­kich jak oni sami. W tym stadium, aby sprostać konkurencji i aby stale powiększać swój zysk, kapitalista będzie musiał płacić robotnikowi coraz mniej. Będzie domagał się coraz większej wartości dodatkowej z działalności produkcyjnej ro­botnika. Wedle Marksa wynikiem tej tendencji w późniejszych stadiach społeczeństwa kapitalistycznego będzie postępujące ubożenie robotnika i postępujące bogacenie się kapitalisty. Musi między nimi dojść do napięć, gdy robotnik uświadomi sobie, że jest wykorzystywany (uświadomienie to zwie się osiągnięciem świadomości klasowej) — i w końcu wybuchnie konflikt. W jego następstwie robotnicy przejmą kontrolę nad środkami produkcji, co zrodzi nową tezę — socjalizm jako erę społeczeństwa bezklasowego.

Poza wadami kapitalizmu wskazywanymi przez powyższą analizę ekonomiczną odkrywa ona jeszcze poważniejszy błąd.

142 Filozofia polityczna

Wedle Marksa kapitalizm powoduje powstanie etycznie nieak-ceptowalnych stosunków międzyludzkich. We wzajemnym trak­towaniu się ludzi znika humanizm, który zostaje zastąpiony nieludzkim dążeniem do zysku. Przeto twierdząc, iż kapitalizm nie funkcjonuje właściwie, Marks po części opierał się na elementach teorii etycznej, nie zaś wyłącznie na koncepcjach ekonomicznych i metafizycznych. W części podsumowującej przedstawmy zatem krótko jego poglądy na moralność.

Poglądy etyczne Marksa

Marks utrzymywał, iż przemysł i odkrycia technologiczne rozwija­ją się o wiele szybciej niźli techniki ich kontrolowania. Jak powiada:

W naszych czasach wszystko wydaje się brzemienne swym przeciwieństwem; technikę obdarowującą nas cudowną mo­cą skracania naszej pracy i czynienia jej owocniejszą po­strzegamy jako zagładzającą nas i wycieńczającą. Świeżo wprowadzone źródła bogactwa, dziwnym zrządzeniem losu, zamieniają się w źródła potrzeb. Zwycięstwa sztuki zdają się okupione utratą charakteru. W tym samym tempie, w jakim człowiek opanowuje przyrodę, zdaje się on być niewolony przez innego człowieka albo przez własną hańbę. Nawet czyste światło wiedzy zdaje się niezdolne do oświetlania ciemnego tła ignorancji. Wszystkie nasze wynalazki i cały nasz postęp wydają się prowadzić w końcu do wyposażania sił materialnych w duchowe życie i do przekształcania otę­piałego życia ludzkiego w coś jedynie materialnego.



Zatem nawet jeśli ekspansja przemysłowa powinna umoż­liwić ludziom życie bardziej wygodne i bezpieczne, dzieje się dokładnie na odwrót. System kapitalistyczny, aby zapewnić zysk tym, którzy posiadają środki produkcji, wywołuje wojny jedna za drugą; dzieci zmusza się do pracy; walka klas inten­syfikuje się. Wszystko to jest wedle Marksa spowodowane przez dwa czynniki: jeden nazywa

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna