Retoryka przemówień wojennych Winstona Churchilla. Sztuka nadawania sensu wydarzeniom historycznym



Pobieranie 77,43 Kb.
Data22.10.2017
Rozmiar77,43 Kb.

Dr Violetta Julkowska

Instytut Historii UAM Poznań


Retoryka przemówień wojennych Winstona Churchilla.

Sztuka nadawania sensu wydarzeniom historycznym.



Inter arma...

Winston Churchill będąc w latach 1900-1955 członkiem Izby Gmin miał okazję wielokrotnie występować na forum parlamentu ze swoimi mowami. Zebrano je jeszcze za życia autora i opublikowano w ośmiu pokaźnych tomach. Obecnie są one nie tylko widomym znakiem dużej aktywności politycznej Churchilla ale ponadto stanowią potencjalne pole licznych działań edytorskich oraz badań historyczno-literackich. Przygotowując niniejszą analizę wybranych przemówień Churchilla odwołałam się do zbioru mów opracowanych przez Davida Cannadinea1.

Moje szczególne zainteresowanie wzbudziły mowy z czasów II wojny światowej, zwłaszcza z lat 1940-1941. Wówczas to Wielka Brytania trwała osamotniona aczkolwiek konsekwentna w swoim postanowieniu prowadzenia walki z Niemcami. Wybór wspomnianych przemówień nie jest przypadkowy zarówno ze względu na dramatyczność opisanych chwil jak i niezwykłą siłę perswazyjną wypowiedzianych wówczas słów. Sądzę ponadto, że te właśnie mowy wojenne Churchilla pozwolą mi uzasadnić zawartą w tytule tezę.

Uważam bowiem, że siła ich oddziaływania wsparta na sztuce retoryki i talencie oratorskim Churchilla przyczyniła się w znacznej mierze do podtrzymania wiary w ostateczne zwycięstwo, jakby wbrew całemu tragizmowi sytuacji wojennej tamtych dni. Ich znaczenie polega również na tym, iż skupiają w sobie ogromny ładunek doświadczeń życiowych, nieustannie rozwijanych talentów i niezmierzone pokłady emocji ich twórcy, wydobyte na czas wielkiej próby. Biografia Churchilla dowodnie pokazuje, że ziarno posiane i rosnące nie bez trudu dało plony w najlepszym czasie. Spotkanie Churchilla i słuchaczy jego przemówień czasów wojny to spotkanie w wymiarze nieco metafizycznym. Spotkanie wydaje się wydarzeniem przypadkowym: nie wiadomo kiedy, gdzie, i dlaczego...Gdy jednak nastąpi, okazuje się że było przygotowane przez całą przeszłość osób, które się spotkały. Widać wówczas jak istotną rolę we wzajemnym naprzeciw siebie odgrywa to co ludzie mają już poza sobą 2. Retoryka przemówień Churchilla zawiera widome ślady tego niezwykłego spotkania. By lepiej je dostrzec odwołam się na początek do kontekstu biograficznego Mówcy.


Droga mówcy

Początkowo nic nie zapowiadało Winstona Churchilla jako człowieka mającego odnieść sukces w działalności publicznej, zwłaszcza zaś jako oratora. Brakowało mu atrakcyjnego wyglądu, dobrego wykształcenia i ujmującego głosu. Droga do sławy parlamentarnego mówcy była w jego przypadku długa, przy tym pełna poświęcenia i trudu. Winston zmagał się z przeciwnościami niczym hiszpańskie szkunery na wzburzonym morzu.


Najpierw wady wymowy. Zacytowane wyżej zdanie, obok innych tego typu, stanowiło swoiste ćwiczenie powtarzane wytrwale przez młodego Churchilla za radą sir Felixa Semona, wybitnego specjalisty laryngologa. Ćwiczenia miały pomóc w przezwyciężeniu seplenienia i jąkania, które pogłębiała silna nerwica zaobserwowana u Winstona w wieku szkolnym. Była ona między innymi skutkiem metod wychowawczych stosowanych przez dyrektora elitarnej szkoły dla chłopców w Ascot, do której wysłano kilkuletniego Churchilla. Wady wymowy okazały się możliwe do przezwyciężenia.

Kolejna z wielkich prób życiowych Winstona to szkoła. Po latach z właściwym sobie poczuciem humoru pobyt w kolejnych zakładach edukacyjnych porównywał do jedenastu lat odsiadki w angielskiej kolonii karnej. Paradoksalnie jednak to właśnie w szkole po raz pierwszy Winston uświadomił sobie swoje atuty przyszłego mówcy: doskonałą pamięć, zdolności literackie oraz żywe zainteresowanie historią. Winston Churchill był uczniem błyskotliwym, choć nie zbyt pilnym i posłusznym. W oczach kolegów uchodził za dziwaka i ekscentryka. Znany był z wyszydzania autorytetów w szkolnych gazetkach i łamania wszelkich regulaminów. Pomimo ambitnych planów ojca lorda Randolpha, absolwenta Eton i Oxfordu, Winston zakończył swoją edukację w Royal Military College jako oficer kawalerii. Szkoła wojskowa była dla niego wielką próbą charakteru i wytrzymałości fizycznej. Chwilowe niepowodzenia nauczył się nadrabiać siłą ducha, co stało się trwałą cechą jego osobowości. W obliczu niebezpieczeństwa wykazywał się brawurą, a w sytuacjach wymagających zachowania zgodnego z przyjętą normą społeczną - okazywał odwagą cywilną w łamaniu konwenansów. Już wówczas lubił skupiać na sobie uwagę innych: gdy miałem publiczność nie było dla mnie czynu zbyt śmiałego lub zbyt szlachetnego. Bez widowni wszystko wygląda inaczej 3.

Po ukończeniu szkoły wojskowej po raz pierwszy dotkliwie odczuł brak ogólnego wykształcenia humanistycznego. Uzupełniał je wytrwale przez całe życie dość chaotyczną lecz niezwykle obfitą lekturą. Szczególne wrażenie wywarły na nim wielotomowe prace historyczne Edwarda Gibbona i eseje historyczne Thomasa Macaulaya ponadto dzieła filozoficzne Platona, Blaise’a Pascala i Adama Smitha. Samodzielne lektury kształtowały nie tylko jego poglądy polityczne ale również miały wpływ na wykrystalizowanie się indywidualnego i niedoścignionego stylu wypowiedzi Churchilla.

W latach 1896-1900, a więc u progu swojej kariery parlamentarnej Churchill dał się poznać jako młody oficer 4 pułku huzarów a zarazem korespondent wojenny prestiżowych gazet „The Daily Telegraph” i „Morning Post”. W tymże charakterze wziął udział w kilku kampaniach wojennych, między innymi w Indiach, a następnie w Sudanie i Afryce Południowej, zdobywając sławę bohatera wojennego i pierwsze szlify pisarskie. Z tego okresu pochodzą korespondencje wojenne opublikowane w dwóch tomach: From London to Ladysmit; Iann Hamilton’s March oraz próby opisania historii współczesnej: The Malakand Field Force; The River War.4 Jego korespondencje wojenne i pisma historyczne nie stanowią obecnie dla historyków wiarygodnego materiału źródłowego, chociaż był świadkiem i uczestnikiem większości opisywanych wydarzeń. Miał bowiem zwyczaj zbyt bezkrytycznego podchodzenia do ustnych relacji swoich rozmówców, zwłaszcza wówczas gdy ich argumenty wydawały mu się przekonujące i wypowiadane ze swadą. Nie był też zbyt dociekliwy gdy badał źródła pisane, przyjmując je na wiarę, szczególnie chętnie gdy odpowiadały jego ocenom wydarzeń. Tok tych opowiadań był potoczysty, a wydarzenia aktualne, często sensacyjne, opisywał z dużą dozą emocji, celując w budowaniu realistycznych obrazów. Potrafił przywoływać prawdziwe historie tak, jak tworzy się opowieści, z całą dbałością o spójność fabuły. Dlatego książki Churchilla sprzedawały się bardzo dobrze, a wykłady objazdowe na tematy polityczne po Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii przyniosły mu pieniądze i sławę. Dzięki perswazyjnej kampanii wyborczej w 1900 roku stał się w wieku dwudziestu sześciu lat posłem parlamentu z ramienia konserwatystów.

Tak oto sztuka słowa, którą opanowywał stopniowo w przeciągu wielu lat przyniosła mu uznanie, uchroniła przed kłopotami finansowymi i w końcu wprowadziła w świat polityki5.


Churchilla przepis na sukces oratorski


Niechęć do łaciny wyniesiona ze szkoły nie przeszkodziła Churchillowi w docenieniu roli retoryki w karierze politycznej. Mając niespełna dwadzieścia dwa lata napisał esej zatytułowany Rusztowanie retoryki, w którym wystawił wysoką ocenę krasomówstwa jako oręża politycznego:

Z wszystkich talentów jakimi obdarzony został człowiek, żaden nie jest tak cenny jak dar krasomówstwa. Ten, komu jest on dany, ma większą władzę niż ta, którą posiada potężny król. Jest w świecie niezależną siłą 6

W eseju przedstawił praktyczne wskazania dla przemawiającego, przykrawając je dość wyraźnie do własnych predyspozycji a nawet warunków fizycznych.

Pierwszym z nich była zwracająca uwagę prezencja, której nie stoi na przeszkodzie ani niski wzrost, ani brak interesującej powierzchowności, ani kalectwo, ponieważ jej tajemnicą jest charyzmatyczna osobowość człowieka. Nawet lekka wada wymowy paradoksalnie może przyciągnąć i skupić uwagę słuchaczy, miast być utrudnieniem w skutecznym komunikowaniu się.

Mówca powinien używać właściwych słów, uderzających fraz, barwnych analogii, szokujących ekstrawagancji językowych, konstruując zdania długie potoczyste i dźwięczne, wtapiając je w rytmiczną całość, złożoną z następujących po sobie kolejno fal dźwięków i żywych obrazów, by elektryzować słuchaczy i przygotowywać ich do punktu kulminacyjnego7 .

Z powyższych wskazań wynikać by mogło, iż dla młodego Churchilla istotną rolę odgrywała przede wszystkim warstwa elokucyjna wystąpień oraz wykonanie z uwzględnieniem warstwy brzmieniowej. W rzeczywistości Churchill przygotowywał się do każdego publicznego wystąpienia bardzo starannie, co pośrednio wskazuje raczej na dbałość o warstwę inwencyjną i kompozycyjną. Wiadomo, że nad pierwszym wystąpieniem parlamentarnym w marcu 1901 roku pracował kilka tygodni. Skomentowano je jako świetne i przyjęto z okrzykami aprobaty, pomimo groteskowego wyglądu samego mówcy. Podobnie było z kolejnymi wystąpieniami, w których wbrew parlamentarnym zasadom zaatakował politykę własnej partii. Nawet w czasie wojny, w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji, potrzebował kilku godzin na przemyślenie tekstu wystąpienia. W zależności od sytuacji Churchill wzbogacał mowy o swoiste poczucie humoru a nawet sarkazm, w czym wzorował się na ojcu. Z drugiej strony zdarzało się, że zaskakiwał słuchaczy zaimprowizowanym wystąpieniem, rozbudowanym na dopiero co usłyszanej tezie. Działo się tak w trakcie debat parlamentarnych, kiedy przypadkowo wypowiedziane zdania potrafiły natchnąć go do formułowania kunsztownych fraz. Impuls pochodzący z zewnątrz rozrastał się w jego wypowiedziach do wymiarów idei i przetaczał jak śnieżna lawina nad głowami słuchaczy. Ów dar tworzenia sytuacji retorycznej dostrzegało wielu jego współpracowników i kolegów partyjnych.



Godzina próby


Jak pokazało długie życie Churchilla był urodzonym wojownikiem i pisarzem, wojna i słowo najbardziej odpowiadały jego psychice. I nadszedł wreszcie czas wielkiej i ostatniej próby. Czas kryzysu i katastrofy dla Anglii, zapowiadany w rodzinnej przepowiedni jako czas, w którym Churchill osiągnąć miał najwyższą godność w państwie8.

Przytoczone dotąd fakty z życia Churchilla, potwierdzają jego refleksję wypowiedzianą w chwili, w której został premierem rządu: Całe moje życie było niczym więcej, jak przygotowaniem do tej godziny i do tej próby9 .

Nadszedł czas spotkania.

Członkowie obu partii politycznych zasiadający w parlamencie angielskim obawiali się nieobliczalności i władczych inklinacji Churchilla. Ale w momencie wielkiego zagrożenia jakim okazała się wojna wywołana przez Hitlera, na czele rządu musiał stanąć człowiek zdolny podnieść naród na duchu, zagrzać do walki i natchnąć wiarą w zwycięstwo.

W dniu 13 maja 1940 roku wygłosił w Izbie Gmin przemówienie, które przeszło do historii:

Mam do zaofiarowanie jedynie krew, znój, łzy i pot. Mamy przed sobą najcięższą próbę. Przed nami wiele, wiele długich miesięcy walki i cierpień.

Pytacie mnie o politykę. Odpowiadam: prowadzić wojnę na morzu, lądzie i w powietrzu z całą mocą i siłą, którą może obdarować nas Bóg; prowadzić wojnę przeciw potwornej tyranii, której mrocznej, tragicznej listy zbrodni nic nie przewyższa. To nasza polityka.

Pytacie mnie o cel. Mogę powiedzieć jednym słowem zwycięstwo- zwycięstwo za wszelką cenę, zwycięstwo mimo terroru, zwycięstwo, choćby droga do niego była długa i ciężka – bo bez zwycięstwa nie ma przetrwania.(..)

Jednak podejmę się realizacji mojego zadania z optymizmem i nadzieją. Jestem pewien, że nasza sprawa znajdzie odzew w narodzie10 .

Od pierwszych słów wypowiedzianych w roli premiera czasu wojny stał się wyrazicielem woli narodu. Anglicy z ulgą dostrzegli w nim uosobienie wszystkich cnót brytyjskich, o których przypominał we właściwej chwili. Z powyższych słów bije nieustępliwe męstwo, zaciekły upór i wiara w ostateczne zwycięstwo, które miały jak dawniej stać się ostoją Albionu. Mocą tych słów wyrwał tłum z odrętwienia a przykładem osobistej determinacji pociągnął do działania. Czyż można wyobrazić sobie bardziej fortunny akt mowy i większą skuteczność retoryczną?

W czasie najcięższych miesięcy bitwy powietrznej o Wielką Brytanię Churchill konsekwentnie dzielił niebezpieczeństwa z całą ludnością Londynu, w czym sekundowała mu rodzina królewska. Podróżował po kraju wizytując miejsca zbombardowane podczas nalotów, często nie kryjąc łez żalu i współczucia nad tym co zobaczył. Wszędzie towarzyszył mu tłum reporterów i filmowców, którzy utrwalali jego publiczny wizerunek w gazetach i kronikach filmowych. Każdego tygodnia sprzedawano w kinach około trzydziestu milionów biletów. Zapamiętano go jako człowieka niewysokiego, odzianego w niemodny płaszcz z muszką pod brodą, wędrującego przez rumowiska z cygarem w ustach, z laską w jednej ręce i z drugą wzniesioną ku górze w geście wiary w ostateczne zwycięstwo.

Od maja 1940 roku do grudnia 1941 roku, a więc w okresie największego kryzysu imperium brytyjskiego, słuchało jego 25 audycji radiowych trzy czwarte narodu. Ed Murrow, amerykański dziennikarza radiowy wyraził się obrazowo, iż Churchill zmobilizował język angielski i wysłał go do walki11 .



Język zmobilizowany


Gdy Stary Świat pogrążył się w chaosie wojny a ludzie tracić zaczęli nadzieję, Churchill przyjął na siebie heroiczny wysiłek podtrzymywania jej ze wszystkich sił, ponieważ zdawał sobie sprawę, że od morale narodu zależy przetrwanie. Uczynił to przy wydatnej pomocy retoryki, bo choć jak sam mówił: retoryka nie gwarantuje przetrwania, to po kapitulacji Francuzów nie było dla Europy żadnej innej gwarancji.

Retoryki użył w duchu etyki sokratejskiej, a więc w dobrej wierze. Umożliwiło to w powszechnym odczuciu słuchaczy jego przemówień osiągnięcie dwóch istotnych celów natury perswazyjnej. Po pierwsze nadanie pozytywnego sensu bieżącym wydarzeniom wojennym, często jakby wbrew logice samych wydarzeń. Po drugie nieustanne tworzenie i podtrzymywanie u milionów słuchaczy spójnej i optymistycznej wizji przyszłości, ufundowanej na poczuciu sprawiedliwie i honorowo prowadzonej walki. Oba cele pozwoliły realizować te punkty programu politycznego, które od początku swej misji rządowej Churchill uznał za pierwszoplanowe i dążył do ich wypełnienia z żelazną konsekwencją. Postanowił odsunąć od władzy ugodowców, przejąć kontrolę nad armią, następnie doprowadzić do pełnej mobilizacji kraju i wreszcie przekonać Stany Zjednoczone o konieczności zaangażowania się ekonomicznego i militarnego w działania wojenne.



Przyjrzyjmy się jaką broń retoryczną wykorzystał premier w wystąpieniach publicznych.

  1. walka z ugodowcami

Gdy francuski marszałek Petain utworzył 16 czerwca nowy rząd i poprosił Niemców o zawieszenie broni, Brytania została sama na placu boju. Churchill mimo to w kolejnych przemówieniach radiowych kontynuował pracę nad utrzymaniem wiary w konieczność walki z Niemcami. Wbrew opiniom części polityków skorych do ugody z Hitlerem wyciągał z retorycznego arsenału argumenty o różnej sile rażenia a obok nich inwektywy odnoszące się wprost do Hitlera. Czynił to z wyraźnym zamiarem stworzenia sytuacji, w której ugoda byłaby w przekonaniu obywateli niemożliwa od przyjęcia. Udaremniał tym samym uporczywe wysiłki części polityków.

Musimy się spodziewać, że (..) trzon tego ohydnego aparatu agresji, zwróci się przeciwko nam. Jestem pewien, że mówię w imieniu wszystkich, kiedy oświadczam, że jesteśmy gotowi stawić im czoła i wytrzymać, i odpłacić tym samym. (..) Narody brytyjski i francuski ruszyły na ratunek nie tylko Europie, ale ludzkości, by wybawić ją od najbardziej odrażającej, najbardziej destrukcyjnej tyranii, która pogrążyła w mroku karty historii. Za nami (..) zebrała się grupa pokonanych państw i umęczonych narodów (...) nad którymi zapadła długa noc barbarzyństwa 12.

Wolność zostanie przywrócona wszystkim. Nie pominiemy żadnego z naszych słusznych żądań; ani trochę nie ustąpimy. (...) Będziemy bronić naszej rodzimej wyspy i z mocą całego Imperium Brytyjskiego będziemy walczyć, dopóki hitlerowska plaga nie zniknie z powierzchni Ziemi. Jesteśmy pewni, że w końcu odniesiemy zwycięstwo13 .

Spodziewam się rychłego rozpoczęcia bitwy o Anglię. Od tego starcia zależy przyszłość chrześcijańskiej cywilizacji. Od niego zależy istnienie Wielkiej Brytanii i ciągłość prastarych instytucji Imperium. Cała wściekłość i potęga wroga zwróci się w niedługim czasie zwróci się przeciw nam. Hitler wie, że chcąc wygrać wojnę, musi złamać naszego ducha walki. Jeśli przeciwstawimy mu się, cała Europa zostanie wyzwolona, a świat wyjdzie na przestronne, jasne wyżyny wolności; lecz jeśli przegramy, wówczas cały świat, w tym Stany Zjednoczone i wszystko co jest nam znane i drogie, stoczy się w przepaść nowego średniowiecza, które w świetle wypaczonej nauki będzie jeszcze bardziej ponure. Przygotujmy się więc do czekającej nas próby i czyńmy tak, aby ludzie po tysiącu latach istnienia Imperium Brytyjskiego i Wspólnoty Narodów nadal mówili: To była godzina ich największej chwały14 .

Oczekujemy nadchodzącego ataku bez strachu.(...) Nawet jeśli cierpienia będą straszne i długie, nie zamierzamy szukać porozumienia, nie przystąpimy do negocjacji; możemy okazać łaskę, ale nigdy o nią nie poprosimy [ wszystkie podkreślenia V.J.] 15 .

Powyższe słowa miały, jak to w retoryce często bywa, podwójnego adresata. Z jednej strony był nim Hitler, którego propaganda utrzymywała, że Wielka Brytania jest gotowa przystąpić do negocjacji pokojowych. Tu odpowiedź Churchilla była jednoznaczna, oparta na kumulacji inwektyw. Dokonując bezwzględnej oceny tyranii i roztaczając obraz jej cywilizacyjnych skutków dla Europy i świata, Churchill dyskredytował tym samym Hitlera jako wiarygodną stronę w negocjacjach. Siłę odmowy wzmocnił, wypowiadając ją nie tylko w imieniu rządu lecz całego narodu oraz wszystkich dotychczasowych i potencjalnych ofiar. Ogniem wypowiadanych słów Churchill świadomie palił mosty, nie pozostawiając cienia szansy na porozumienie. Drugim adresatem wystąpień była opinia publiczna, której pozyskanie stało się celem nadrzędnym. Churchill wytoczył największe retoryczne armaty, odwołując się do tradycyjnych, powszechnie akceptowanych wartości chrześcijańskich i cywilizacyjnych, do doświadczeń historii i poczucia patriotyzmu. Tym samym starał się konsekwentnie budować argumenty wsparte na opinio comunis, ucinając dyskusje swoich oponentów politycznych i odbierając ich racjonalnej argumentacji siłę perswazyjną. Dla wszystkich bowiem, którzy podzielali wspomniane wartości, argumenty Churchilla, choć czysto perswazyjne, były niepodważalne. Przewaga moralna jaką uzyskał w swych wystąpieniach nadawała głęboki, uniwersalny sens zapowiedzianej walce i z góry sankcjonowała ponoszone na jej rzecz koszty i ofiary. O takiej argumentacji można powiedzieć za Popperem, iż pozostaje poza zasięgiem dyskursu racjonalnego, za to jej siła oddziaływania jest niezwykle skuteczna16. Dzięki wystąpieniom publicznym Churchill stworzył atmosferę tak silnej determinacji, że nie osłabiły jej wątpliwości kilku defetystów pokroju Chamberlaina i Halifaxa. Przeciwnie, umiejętność przekonania innych członków rządu i ich bezwzględne poparcie pozwoliły przygotować społeczeństwo do stawienia czoła zarówno perspektywie inwazji jak i tragicznym skutkom nalotów bombowych.




  1. kontrola nad armią

Gdy Churchill został premierem mianował się również ministrem obrony. Codziennie spotykał się z szefami Sztabu i uczestniczył w podejmowaniu decyzji, będąc dla swoich współpracowników ciągłym źródłem pomysłów i politycznych wskazówek. W sierpniu stworzył dodatkowo Komitet Planowania pracujący pod jego nadzorem oraz Komitet Obrony, który stał się arbitrem wszelkich operacji wojennych. Przygotował więc instytucje kształtujące angielską politykę wojenną, sam zaś wprawiał je w ruch dzięki niewyczerpanym pokładom energii i doświadczenia. Był niekwestionowanym przywódcą, czego wyraźne sygnały zawarte są nie tylko we wspomnieniach osób z nim współpracujących ale i w jego przemówieniach. Niech nas nie zwiedzie retoryczna liczba mnoga, którą posługiwał się opisując wydarzenia. W rzeczywistości mamy do czynienia z osobistymi ocenami i indywidualnym spojrzeniem Churchilla, które nie zawsze podzielali inni członkowie gabinetu.

Nieomal każde z przemówień parlamentarnych i radiowych rozpoczyna się od aktualnych relacji z frontu. Możemy zaklasyfikować je jako amplifikacje, mające na celu unaocznienie walk rozgrywających się na frontach, co w efekcie perswazyjnym miało dać poczucie panowania nad rozgrywającymi się wydarzeniami ze strony premiera oraz poczucie współuczestniczenia w teatrze wojny przez słuchaczy. Amplifikacje osiągają różny poziom natężenia, a to ze względu na zastosowanie dodatkowych środków retorycznych takich jak zmiana czasu na teraźniejszy, bądź szczegółowy, sekwencyjny opis walk. Oto przykład jednego z takich dramatycznych przedstawień, nawiązującego jako żywo do utrwalonego w pamięci Europejczyków obrazu Termopil.



Boulogne i Calais stały się sceną rozpaczliwych walk.(...) 60 Brygada Strzelców i Strzelców Królowej Wiktorii wraz z batalionem czołgów brytyjskich i tysiącem Francuzów, w sumie około czterech tysięcy żołnierzy, bronili Calais do końca. Brytyjski dowódca brygady dostał godzinę, aby się poddać. Odrzucił z pogardą propozycję i przez cztery dni toczyły się walki na ulicach, nim cisza zapanowała w Calais, co oznaczało koniec pamiętnego oporu. Tylko trzydziestu ocalałych, którzy nie zostali ranni, przetransportowała flota i nie wiemy, jaki jest los ich towarzyszy. Ich poświęcenie nie poszło na marne. Przynajmniej dwie opancerzone dywizje, które w przeciwnym razie zaatakowałyby Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, zostały wysłane do walki z nimi. (..) Dzięki zyskaniu na czasie francuskie oddziały mogły utrzymać linie wodną Graveline. 17

Ale Churchill nie tylko informuje w realistycznych obrazach o przebiegu wydarzeń, lecz co ważniejsze na bieżąco wyjaśnia podjęte decyzje i ocenia ich skutki. Aby uzyskać większą więź emocjonalną i zarazem silniejszy efekt perswazyjny, stosuje liczne figury kontaktu, które pozwalają mu na podejmowanie dialogu ze słuchaczami, co momentalnie uwidocznia się w heurystycznej strukturze wypowiedzi18.



Niektórzy zapytają, dlaczego więc brytyjska flota nie potrafiła zapobiec przepłynięciu dużej floty niemieckiej do Norwegii przez Skagerrak? Warunki w kanale La Manche i na Morzu Północnym są zupełnie inne niż w Skagerraku. (..) Ze względu na odległość nie mogliśmy dać wsparcia lotnictwa naszym okrętom i w konsekwencji, będąc blisko głównych sił lotniczych nieprzyjaciela, byliśmy zmuszeni do wykorzystania jedynie naszych okrętów podwodnych. 19

Podczas wielkiej bitwy we Francji udzielaliśmy potężnej i stałej pomocy francuskiej armii(..) jednak mimo wszelkiego rodzaju nacisków nie pozwoliliśmy na wykorzystanie całej siły myśliwców. Była to decyzja bolesna, ale słuszna, gdyż losy bitwy o Francję nie zmieniłyby się w decydujący sposób, nawet gdybyśmy użyli wszystkich myśliwców. Bitwę przegrano wskutek nieszczęsnej strategii, niezwykłej i nieprzewidywalnej siły kolumn pancernych i ogromniej przewagi liczebnej niemieckiej armii. 20

W swoich relacjach Churchill niczym historyk, choć ze względu na sytuację bez koniecznego historykowi dystansu, bierze na siebie odpowiedzialność za selekcję i hierarchizację aktualnych wydarzeń. We wszystkich przemówieniach dzięki semantycznym i emotywnym figurom myśli uzyskuje efekt wiarygodnego źródła informacji, przekazując słuchaczom zarówno pomyślne jak i tragiczne wieści. Ponadto sam arbitralnie decyduje o wadze poruszanych informacji.



Pozostaje niebezpieczeństwo ataków bombowych, które nieprzyjaciel z pewnością wkrótce przeciwko nam przeprowadzi. To prawda, że siła niemieckich bombowców pod względem liczebnym jest większa niż nasza. (...) Ani przez chwilę nie pomniejszam powagi naszej sytuacji; wierzę jednak, że nasi rodacy pokażą, że są zdolni stawić temu czoło.21

Los tej wojny zależy od tego, co zdarzy się na oceanach, w powietrzu i przede wszystkim na tej wyspie.22

Powstaje wrażenie, że premier informuje swoich rodaków o wszystkich okolicznościach. W rzeczywistości Churchill bardzo czuwał nad tym co faktycznie przekazywał w eter. Pierwszym sitem selekcji dla przekazywanych informacji były względy bezpieczeństwa narodowego – Churchill mówił tylko tyle ile w danym momencie mógł bez szkody dla realizowanych operacji wojskowych powiedzieć. Pominięcia i niedomówienia stały się przy całym gadulstwie Churchilla, kolejnym zabiegiem retorycznym tym razem z repertuaru kompozycyjnych figur myśli.



Nie byłoby dobrze, gdybym wnikał w szczegóły. Inni ludzie mogliby wykorzystać nasze idee, o których sami nie myśleli.(...) Wszystko, co powiem, to to, że potrzebna jest bezustanna czujność i że należy poświęcić temu problemowi badania naukowe, gdyż nieprzyjaciel jest przebiegły, chytry, działa z niezwykłą perfidią i podstępnie. 23

Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na klasyczny topos użyty dla określenia cech wroga. Perfidia i wiarołomność były począwszy od czasów starożytnych stałym określeniem przypisywanym wrogom, bez względu na to kim były walczące strony. Dla Greków byli nimi Persowie, dla Rzymian Kartagińczycy, dla germańskich Franków Słowianie, w końcu dla Churchilla Niemcy. Ponad czasem i przestrzenią retoryczne formy narracji historycznej antycznych autorów przejmowane były przez kolejne pokolenia historyków jako stałe elementy warsztatu pisarskiego. Warstwa retoryczna z gotowymi schematami „wędrujących formułek” sprzyjała generalizującym ocenom.

Gęstość drugiego sita informacyjnego wyznaczała skala cierpienia i grozy możliwa do przyjęcia przez odbiorców. Churchill umiejętnie dawkował informacje dotyczące poległych żołnierzy i ofiar cywilnych, starając się by nie przytłaczały one słuchaczy. O swoich obawach mówił wprost, lecz gdy sytuacja gęstniała, wówczas cierpliwie czekał na rozwój wydarzeń i dopiero post factum przedstawiał własną ich interpretację.

Przed tygodniem(..) obawiałem się, że będę musiał ogłosić największą klęskę w naszych dziejach. Wydawało się, że trzon i mózg brytyjskiej armii(..) zginie na polu walki albo w haniebnej i głodnej niewoli.(..) Nieprzyjaciel atakował ze wszystkich stron z wielką siłą i zawziętością; rzucił do walki swoją główną potęgę, znacznie liczniejsze siły powietrzne, koncentrując się na Dunkierce i na plażach. (..) Przez cztery czy pięć dni toczyła się intensywna walka. Wszystkie niemieckie dywizje opancerzone wraz z wielkimi masami piechoty i artylerii na próżno atakowały wciąż zwężający się kurczący cypelek, o który walczyły oddziały francuskie i brytyjskie. (..) Cud ocalenia, osiągnięty dzięki dzielności, wytrwałości, doskonałej dyscyplinie, bezbłędnej służbie, zaopatrzeniu, zręczności, niepokonanej wierności jest przykładem dla nas wszystkich. Flota za pomocą prawie tysiąca okrętów wszelkiego rodzaju przetransportowała przeszło 335 tysięcy ludzi (..), wyrwanych ze szponów śmierci i hańby, do ojczyzny i pilnych zadań, które na nich czekają. (..) Wojen nie wygrywa się ewakuacjami. Jednak trzeba zauważyć, że to ocalenie oznaczało również zwycięstwo.24

Zastosowana argumentacja oparta na strukturze rzeczywistości, a zwłaszcza leżące u jej podstaw wartości takie jak życie ludzkie, odwaga, wytrwałość, honor przeciwstawione na zasadzie kontrastu śmierci i hańbie pozwoliły na interpretację, w której rzeczywiście poniesiona klęska militarna zamieniła się w mniemaniu słuchaczy w zwycięski cud ocalenia.

Interpretacje wydarzeń dokonywane przez Churchilla, w obliczu niepewności sytuacji na frontach i trudnego do przewidzenia końcowego efektu wszystkich podejmowanych działań, nigdy nie były przygnębiające. Nie pozwalał na to ani niezachwiany optymizm premiera ani jego wiara w zwycięstwo. W retorycznej warstwie przemówień często przybierało to postać patosu. Patos towarzyszył zwłaszcza przedstawieniu wydarzeń, które w mowach urastały do rangi zjawisk wielkich, niezwykłych, budzących podziw, zdumienie a nawet przerażenie, a przez to wywołujących stany napięcia uczuciowego i silnego poruszenia. W takich przypadkach niezastąpione były emotywne figury myśli. Przemówienia Churchilla znane były także poza granicami Anglii, w odległych częściach Zjednoczonego Królestwa, o czym świadczy wiadomość nadesłana z Afryki Południowej przez feldmarszałka Smutsa: Każda Pańska transmisja odnosi ten sam efekt co wygrana bitwa 25. Tak więc Churchill mocą swoich słów panował nad wydarzeniami, dowodził armią i wygrywał bitwy, paradoksalnie z mocą tym silniejszą gdy wojska brytyjskie bywały w prawdziwych opałach a o wiktorii chwilowo nie było mowy.

c) mobilizacja kraju

Od pierwszych przemówień radiowych jasnym stało się, że premier podejmuje się wielkiej akcji mobilizacyjnej całego narodu. Stan pełnej gotowości rozpoczął się latem 1940 roku i trwał aż do czasu pełnego włączenia się do wojny przez Stany Zjednoczone Ameryki. Przemówienia radiowe wygłaszane, w chwilach największego zagrożenia, adresowane były wprost do Brytyjczyków. Ich podniosły i pełen powagi ton, w połączeniu z nieugiętą postawą premiera i budzącą zachwyt jego odwagą w dzieleniu niebezpieczeństwa, stworzyły atmosferę faktycznego współuczestniczenia mówcy i jego słuchaczy w wydarzeniach przełomowych dla historii świata.



W tę wojnę zaangażowane są całe narody, nie tylko żołnierze, lecz cała ludność, mężczyźni, kobiety i dzieci. Front jest wszędzie. Okopy kopie się w miastach i na ulicach. Każda wieś jest twierdzą. Każda droga jest zaporą. Linia frontu biegnie przez fabryki. Robotnicy są żołnierzami walczącymi inną bronią, ale z tą samą odwagą.(..)

Jeżeli cały naród walczy i razem cierpi, to jest to sytuacja sprzyjająca nam, gdyż jesteśmy narodem najbardziej zjednoczonym ze wszystkich, gdyż wychowaliśmy się w wolności i w poczuciu indywidualnej odpowiedzialności i jesteśmy wytworem tolerancji i różnorodności, a nie totalitarnego uniformizmu. 26

Posługiwanie się przez Churchilla patetycznym stylem wypowiedzi szło w parze ze świadomością moralnego zobowiązania jakie nakłada na postawę i zachowanie mówcy możność aktywnego wpływania na słuchaczy i ich emocje. Efektem odpowiedzialnego stosowania patosu i przemyślanej warstwy elokucyjnej obecnych w przemówieniach Churchilla miało stać się wykształcenie u słuchaczy zdolności do wzniosłego sposobu myślenia i przeżywania, poczucie żywej łączności z tradycją oraz utożsamiania się z dokonaniami cywilizacyjnymi przeszłych pokoleń. Churchill okazał się mówcą skutecznym. Obudził w Brytyjczykach dumę i ambicję a wraz z nimi gotowość do aktywnego uczestniczenia w wydarzeniach z narażeniem własnego życia i majątku.



Takiego wysiłku nie znaliśmy jeszcze w naszych dziejach. Praca wrze wszędzie, dzień i noc, w niedziele i w dni powszednie. Kapitał i robotnicy odłożyli na bok swoje interesy, prawa, zwyczaje i połączyli siły 27.

Wzniosłe, ale też okropne i ponure doświadczenia i uczucia z pola bitwy, które przez stulecia były zarezerwowane tylko dla żołnierzy i marynarzy, teraz są udziałem całej ludności. Starzy ludzie, małe dzieci, inwalidzi ,weterani dawnych wojen, stare kobiety, zwykli ciężko pracujący obywatele, (..) członkowie wszystkich oddziałów służby ochotniczej są dumni, że stoją w jednym szeregu z naszymi żołnierzami, kiedy trwa walka o jedną z najważniejszych spraw, walka do końca. Istotnie jest to wielki, heroiczny okres w naszej historii i światło chwały świeci nad wszystkimi28.

Poczucie solidarności narodowej ufundowane zostało ponownie na odwołaniu się do wartości moralnych podzielanych przez wszystkich obywateli, do których należą: wolność, honor, wytrwałość, wiara. Na tych opokach Churchill wspierał nawoływanie do zaangażowania się w bieżące działania obronne służb cywilnych oraz wytężoną pracę produkcyjną na potrzeby wojny. Do tych samych wartości odwoływał się gdy budował argumenty za udzieleniem pomocy walczącej Grecji. W tym przypadku rzeczywisty cel militarny jakim było przetransportowane wojsk angielskich do Grecji stał się w przemówieniu Churchilla zaledwie środkiem służącym postępowaniu zgodnemu z przyjętymi zasadami honorowymi. Celem perswazyjnym argumentacji był więc honor, bo z niego zdaniem Churchilla czerpano poczucie siły potrzebne do pokonania silniejszego, lecz niecnego wroga. Celem nadrzędnym argumentacji było więc jak zawsze zwycięstwo. To kolejny przykład żelaznej konsekwencji w realizacji koncepcji politycznej premiera przy pomocy retorycznej perswazji.



Ponad wszystko ważne jest aby nasza polityka i nasze postępowanie były na najwyższym poziomie i aby honor był naszym przewodnikiem.(..)

Wielka Brytania przed wojną dała Grecji uroczystą gwarancję pomocy. Grecy oświadczyli, że będą walczyć o ojczystą ziemię, nawet jeżeli żaden z sąsiadów im nie pomoże. (..) Ale nie mogliśmy tego zrobić. Takie są zasady; złamanie tych zasad byłoby straszne dla honoru brytyjskiego imperium, bez honoru nie moglibyśmy mieć nadziei ani zasłużyć na zwycięstwo w tej ciężkiej wojnie. Klęskę militarną albo błędne oceny można naprawić. Akt hańby pozbawiłby nas szacunku, którym cieszymy się na świecie, a to osłabiłoby nasze siły. 29

W kolejnych miesiącach wojny, pomimo nieustających nalotów bombowych i wielkiej liczby ofiar cywilnych, nie było już sytuacji bezpośredniego zagrożenia wyspy. Wielka Brytania z początkiem 1941 roku rozpoczęła aktywną działalność wojskową w Afryce i w Grecji. Po pierwszych sukcesach nastąpił okres głębokiej defensywy. Wówczas Churchill w charakterystycznym dla siebie stylu mentora dzielił się z milionami Brytyjczyków swoją oceną wypadków teraźniejszych i wizją przyszłości.



Jak wiecie nigdy nie próbowałem nikomu wmawiać, że klęska jest zwycięstwem. Nigdy nie pomniejszałem znaczenia Niemców jako wojowników. Istotnie, powiedziałem wam przed miesiącem, że szybki, nieprzerwany ciąg zwycięstw, jaki osiągnęliśmy w walce z Włochami, prawdopodobnie jest nie do utrzymania i że należy się spodziewać nieszczęść. Jest tylko jedna pewna rzecz dotycząca wojny- wojna jest pełna rozczarowań i błędów. (..) Hunowie mogą położyć łapy na spichlerzach Ukrainy i szybach naftowych Kaukazu. (..) Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, i będziemy z nimi walczyć, dokądkolwiek pójdą. Ale jedna rzecz jest pewna. Jest jedna rzecz, która wyłania się z wielkiego zamętu, rzecz pewna i niezmienna, co do której nikt nie może się mylić. Hitler nie może ujść sprawiedliwości.30

W tej wypowiedzi Churchill odwołując się do wartości uniwersalnych takich jak prawda i sprawiedliwość, dokonał częściowego ich skonkretyzowania w ramach argumentacji. Zabieg ten interpretuję jako próbę poszukiwania opoki- punktu oparcia, jakim są podzielane przez wszystkich wartości uniwersalne, w niestabilnej sytuacji wojennej. Odwołanie się do wartości, będących częścią znanej ludziom cywilizacyjnej „przestrzeni doświadczenia” związane jest z projekcją tychże wartości do nieznanego jeszcze „horyzontu oczekiwań” 31. W tym sensie wartości uniwersalne stały dla mówcy instrumentami argumentacji perswazyjnej, ponieważ w widoczny sposób podporządkował wartości abstrakcyjne (prawda, sprawiedliwość) wartościom konkretnym (prawda wypowiedzi Churchilla i sprawiedliwe ukaranie Hitlera). Wartości uniwersalne odegrały tu istotną rolę w argumentacji, ponieważ pozwoliły przedstawić konkretne wartości jako określony aspekt wartości uniwersalnych. Churchill, przywiązywał szczególną wagę do zgody audytorium powszechnego, tak więc często doceniał znaczenie uniwersalizacji wartości.

Z kolei nazwanie Niemców Hunami wydaje się na pierwszy rzut oka ahistoryzmem, ale w rzeczywistości jest to przykład wyrażenia przenośnego, które rozpoznać możemy jako antonomazję, czyli użycie imienia własnego starożytnego ludu azjatyckiego, dla oznaczenia powszechnie znanych cech, kojarzonych z tym ludem. Pojawiający się w różnych kontekstach Niemcy-Hunowie są w zamierzeniu retorycznym Churchilla nie tylko obraźliwym epitetem, lecz także rodzajem figury myśli, która posiada jednoznacznie negatywny plan wyrażania, bazujący na wieloznacznym planie treści.

d) pozyskanie sojusznika

Klęska Francji ostatecznie uświadomiła Churchillowi, że bez wsparcia amerykańskiego prowadzenie walki z Niemcami nie jest na dłuższą metę możliwe. Początkowo zabiegał tylko o pomoc materialną w postaci żywności i sprzętu wojskowego. W przemówieniu radiowym w lutym 1941 roku przygotowanym do „amerykańskich uszu” Churchill nawiązał wprost do obiecanej już przez prezydenta Roosvelta pomocy amerykańskiej, znanej w historii jako ustawa Lend-Lease, uchwalona przez Kongres w marcu 1941 roku.



Przez cały czas panujące na morzach i w powietrzu imperium brytyjskie- a w pewnym sensie cały anglojęzyczny świat – będzie na tropie nazizmu, niosąc ze sobą miecze sprawiedliwości.(..) Dzięki waszej wierze i błogosławieństwu, da Bóg, a wszystko dobrze się skończy. My nie zrobimy zawodu ani nie zawahamy się; nie osłabniemy ani nie zmoże nas zmęczenie. Nie złamie nas ani nagły szok bitwy, ani przedłużająca się czujność i wysiłek. Dajcie nam narzędzia, a my zakończymy robotę32 .

Pomimo ostatecznego uchwalenia ustawy sytuacja Wielkiej Brytanii ze względu na zbieg różnych niekorzystnych okoliczności oraz ciężkie straty poniesione w ludziach i sprzęcie wojskowym była tak dramatyczna jak latem 1940 roku. Churchill w starannie przygotowanym przemówieniu walczył z atmosferą niepokoju i przygnębienia. Do licznych argumentów jakie wówczas zgromadził dorzucił jeszcze jeden o charakterze statystycznym. Starał się nakłonić słuchaczy do pokrzepiającego na duchu rachunku potencjałów obu zaangażowanych we wojnę państw: Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych oraz samodzielnego wyciągnięcia wniosków.



Żaden rozważny i przewidujący człowiek nie może wątpić w totalna klęskę Hitlera i Mussoliniego w obliczu zdeklarowanych decyzji brytyjskiej i amerykańskiej demokracji.(...) Narody brytyjskiego imperium i Stanów Zjednoczonych liczą prawie 200 milionów w swoich ojczyznach i w brytyjskich dominiach. Mają niekwestionowaną przewagę na oceanach i wkrótce zdobędą zdecydowaną przewagę w powietrzu. Dysponują większym bogactwem, większymi zasobami technicznymi i produkują więcej stali niż reszta świata razem. Zdecydowali nie pozwolić by zbrodniczy dyktatorzy zdeptali sprawę wolności i cofnęli postęp świata33 .

Japoński atak na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku oznaczał faktyczne włączenie się USA do wojny i rozszerzenie skali konfliktu do wymiarów globalnych. Churchill chcący utrzymać wpływy militarne zabiegał o spotkanie z prezydentem Rooseveltem. Dwa tygodnie po ataku wystąpił w Waszyngtonie, przemawiając na wspólnej sesji Kongresu. Jego słowa, które transmitowało na żywo radio, wywołały entuzjastyczne reakcje. Nie mogło być inaczej, skoro już w pierwszych zdaniach przypomniał o swoich amerykańskich przodkach ze strony matki i odziedziczonym po ojcu umiłowaniu zasad demokracji. We właściwy sobie sposób zjednał słuchaczy zręcznie dobraną topiką exordialną, podkreślającą okoliczności czasu i miejsca wystąpienia, oddającą szacunek reprezentantom narodu amerykańskiego oraz wyrażającą podziw dla postawy Amerykanów w pierwszych dniach ich wojny. Był to zaledwie wyszukany wstęp do właściwego, trudnego zadania jakim miało być oswojenie Amerykanów z myślą o długiej i ciężkiej wojnie, prowadzonej wspólnymi siłami.



Najlepsza młodzież z Wielkiej Brytanii i Ameryki uczono, że wojna jest złem, co jest prawdą i że już nigdy nie wybuchnie, co okazało się błędne. Najlepszą młodzież Niemiec, Japonii i Włoch uczono, że wojna agresywna to najszlachetniejszy obowiązek obywateli i że należy ją rozpocząć, gdy ma się niezbędną broń i organizację. My realizowaliśmy zobowiązania i zadania pokoju. Oni spiskowali i planowali wojnę. Na skutek tych faktów my w Wielkiej Brytanii i wy w Stanach Zjednoczonych znaleźliśmy się w niekorzystnej sytuacji i tylko czas, odwaga i wytężone, niestrudzone wysiłki mogą to naprawić34 .

Genialne posunięcie Churchilla widoczne jest na poziomie elokucyjnym jako kształtowanie porządku wypowiedzi dla określonych racji, uzyskane dzięki zasadzie kontrastu i przeciwstawienia. Na poziomie inwencji, służy ono argumentacji, która pozwoliła na wyraźne wskazanie stron konfliktu, określenie i ocenę intencji tychże wrogich stron oraz wyliczenie warunków koniecznych do osiągnięcia zwycięstwa.



Churchill odwołując się do wspólnych doświadczeń historycznych starał się obrazowo uświadomić Amerykanom konieczność pełnego zaangażowania wszystkich sił do realizacji celów bieżących i przyszłych, które choć odległe są rzeczywiste, dzięki wspólnej walce. Ponadto z sobie właściwą przenikliwością nakreślił alternatywne wizje przyszłości oraz środki zaradcze przeciwdziałające wypełnieniu się wizji katastroficznej.

Teraz, gdy jesteśmy razem, teraz, gdy łączy nas braterstwo broni, teraz gdy oba nasze narody, każdy doskonale zjednoczony, połączyły całą swoją energię życiową we wspólnym postanowieniu, otwiera się nowa scena, której stałe światło będzie jaśnieć i promieniować(...)

Dwa razy w jednym pokoleniu spadła na nas katastrofa wojny światowej; dwa razy w naszym życiu długie ramię losu sięgnęło poprzez ocean i zaprowadziło Stany Zjednoczone na pierwszą linię frontu.(..)Czy nie powinniśmy zapewnić sobie samym, naszym dzieciom, udręczonej ludzkości tego, że te katastrofy, nie pochłoną nas po raz trzeci?(...) Obowiązek i rozsądek nakazują po pierwsze stale i czujnie badać źródła zarazków nienawiści i zemsty i zwalczać je w porę oraz, po drugie, powołać odpowiednią organizację w celu kontrolowania tej zarazy od samego początku, zanim rozprzestrzeni się i rozszaleje po całej ziemi 35.

Obraz przenośnie przedstawiający wojnę jako zarazę i prewencyjne działania obu państw, służące bezpieczeństwu całego świata wybiega w przyszłość i zapowiada nowe cele polityczne postrzegane przez Churchill jako konieczne na czasy powojenne. Widoczna jest w nim ciągłość myślenia historycznego, które nieustannie tworzy poczucie sensu i nadaje go wydarzeniom.
Zamiast zakończenia

Starałam się w retorycznej skarbnicy jaką są przemówienia Churchilla dostrzec materiał interesujący z punktu widzenia historyka. Dlatego na początku pojawiła się teza o roli retoryki w nadawaniu sensu wydarzeniom historycznym. Na podstawie znajomości kontekstu biograficznego określiłam moment przyjęcia przez Churchilla roli premiera jako moment spotkania mówcy z jego audytorium. Z retorycznego punktu widzenia oznaczało to istnienie optymalnych warunków do skutecznego oddziaływania perlokucyjnego, czyli wywołującego u odbiorcy określoną i zamierzoną przez nadawcę reakcję. Z kolei przeanalizowałam wybrane przemówienia pod kątem retorycznych sposobów uobecniania w ich tekście głównych elementów składowych programu politycznego Churchilla. Skoncentrowanie się na kilku zaledwie wątkach tematycznych umożliwiło mi dostrzeżenie różnorodnych zabiegów retorycznych. Sygnały i znaki na poziomie elokucyjnym odsyłały mnie pośrednio do warstwy dyspozycyjnej i inwencyjnej, które odpowiadały za sposób obecności argumentów i ich porządek. Z bogactwa toposów, tropów i figur wybierałam te, które w moim przekonaniu ukazywały wysiłek Churchilla zmierzający do usensownienia na bieżąco rozgrywających się wydarzeń. Nadanie sensu wydarzeniom tak jak zwykli to czynić historycy, a więc post factum, znajduje oparcie w dystansie czasowym. Dla Churchilla sens wydarzeń wspierał się przede wszystkim na przywiązaniu do wartości uniwersalnych, przekonaniu o słuszności wybranej drogi i wiary w zwycięstwo. Były to stałe ale jedyne punkty orientacyjne, dlatego nadawanie sensu historii wymagało zabiegów retorycznych. Należało do nich bieżące relacjonowanie wydarzeń historycznych (narratio) i nieustanne ich korygowanie, w kolejnych mowach. Bieżące opowiadanie wydarzeń wojennych i towarzyszące im częste analizy układu sił dawały wrażenie panowania nad chaosem. Ale porządek tych relacji, dobór i selekcja zawartych w nich informacji uzasadniony był poszukiwaniem coraz to nowych argumentów.

To na poziomie kompozycji tworzył się wtórny- a więc właściwy retoryce- porządek świata i opowiadanych wydarzeń. Bez pomocy retoryki dostrzeganie sensu wydarzeń przy zachowaniu efektu ich wiarygodności dla audytorium byłoby niemożliwe.



1 Winston Churchill. Krew, znój, łzy i pot. Sławne mowy, wybór, wstęp i oprac. D. Cannadine, przeł. M. Zborowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2001

2 Józef Tischner, Filozofia dramatu, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998, s. 18

3 Norman Rose, Winston Churchill. Życie pod prąd, przekł. R. Januszewski, Warszawa 1996, s. 28

4 Martin Gilbert, Churchill. Biografia, przeł. Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1996, t.1, s.97

5 Norman Rose, Winston Churchill, s.45-46

6 Op.cit. s.47

7 Op. cit. s. 47

8 Alfred Liebfeld, Churchill, Warszawa 1971, s.369

9 Sebastian Haffner, Winston Churchill, przeł. Mieczysław Dutkiewicz, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 100

10 W. Churchill, Krew, znój, łzy i pot. Sławne mowy, s. 115

11 N. Rose, Winston Churchill, op. cit. s. 252

12 Krew, znój łzy i pot, op. cit. s 118-119

13 Martin Gilbert, Churchill. Bibliografia, T.II, przekł. Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1997, s.680

14 Krew, znój łzy i pot, op. Cit, s.

15 Z przemówienia radiowego w dniu 14 lipca 1940 roku. Por. M. Gilbert, Churchill, op.cit. s. 685

16 Reinhart Koselleck, Semantyka historyczna, wybór Hubert Orłowski, przekł. Wojciech Kunicki, Wydawnictwo Poznańskie, Poznan 2001, s. 538

17 W. Churchill, Krew, znój łzy i pot, s. 121

18 Jerzy Ziomek, Retoryka opisowa, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 1990, s. 204

19 W.Churchill, Krew, znój, łzy i pot, s. 132

20 Op. cit. s. 133

21 Op. cit. s. 134

22 Op. cit. s. 158

23 Op. cit. s. 132

24 Op. cit. s. 123-124

25 M. Gilbert, Churchill, t.2, s.707

26 W. Churchill, Krew, znój, łzy i pot, s. 138

27 Op. cit. s. 125

28 Op. cit. s. 162

29 Op. cit. s. 163

30 Op. cit. s. 165

31 Parafrazuję w tym miejscu refleksje Reinharta Kosellecka i Paula Ricoeura odnośnie obu kategorii historycznych. Por. R. Koselleck, op. cit. s. 359-388; P. Ricoeur, Pamięć, zapomnienie, historia, przeł. J. Migasiński, w: Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 1995, s. 22-43

32 W. Churchill, Krew, znój, łzy i pot, s. 160

33 Op. cit. s. 167-168

34 Op. cit. s.171

35 Op. cit. s.174 -175




©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna