Pytanie z dnia: 2005-11-30 17: 34: 32



Pobieranie 346,17 Kb.
Strona8/11
Data24.02.2019
Rozmiar346,17 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11

Pytanie z dnia: 2005-11-10 12:55:55

Pytanie: Poszukuje informacji, ksiazek i linkow internetowych dot. III zakonow, ale roznych zgromadzen, aw wiec nie tylko Franciszkanskiego najbardziej znanego. Adam

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ czy TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-10 00:18:42

Pytanie: Czym dokładnie jest ta Tradycja do której tak często odwołuje się Kościół?

Odpowiedz: Dokładnie... Hmmm... To wsparte pomocą Ducha Świętego żywe nauczanie Kościoła. Wyrażone zwłaszcza w oficjalnych dokumentach (np. przyjętych wyznaniach wiary, nauczaniu soborów)... Co niektórych zdziwi Kościół uważa Pismo Święte za część tej Tradycji... Chyba najlepiej będzie, jeśli po prostu przeczytasz, co na temat objawienia Bożego i jego źródeł napisano w Katechizmie Kościoła katolickiego. Tam sprawa została dobrze wyjaśniona... (74-100, zobacz TUTAJ) J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 20:09:56

Pytanie: Mówimy ze urodzenie się w rodzinie religijnej, należenie do wspolnoty itp. jest łaską. A co mają powiedziec ci ktorzy tego nie mieli? Bóg kocha ich mniej?

Odpowiedz: Nie mniej kocha, ale dał mniej. To wbrew pozorom zasadnicza różnica. Warto pamiętać, że Bóg będzie nas sądził według tego co otrzymaliśmy. Napisano (Łk 12, 47-48) Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 19:57:06

Pytanie: Nie rozumiem... Czy mogę prosić o wyjaśnienie fragmentu Pisma Świętego... Księga Rodzaju 12, 9-20. Całkowicie nie rozumiem czemu Abraham nie przyznał się do żony i czemu faraon został ukarany????

Odpowiedz: Najpierw trzeba uświadomić sobie, że mamy do czynienia z tekstem starotestamentalnym. Całe jego (Starego Testamentu) przesłanie można - upraszczając - streścić w stwierdzeniu, że chodziło w nim o ukazanie Boga jako tego, który jest Bogiem prawdziwym, który potrafi skutecznie wejść w ludzka historię... To bardzo ważne stwierdzenie, do którego wrócimy na końcu... Przytoczmy cały tekst (Rdz 12, 9-20) "Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu. Kiedy zaś nastał głód w owym kraju, Abram powędrował do Egiptu, aby tam przez pewien czas pozostać; był bowiem ciężki głód w Kanaanie. A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu. Gdy Abram przybył do Egiptu, zauważyli Egipcajnie, że Saraj jest bardzo piękną kobietą. Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona, Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy. Pan jednak dotknął faraona i jego otoczenie wielkimi karami za zabranie Saraj, żony Abrama. Wezwał więc faraon Abrama i rzekł: Cóżeś mi uczynił? Czemu mi nie powiedziałeś, że ona jest twoją żoną? Dlaczego mówiłeś: że to moja siostra, tak że wziąłem ją sobie za żonę? A teraz - oto twoja żona; zabierz ją i idź! Dał też faraon rozkaz dworzanom, żeby Abrama i jego żonę, i cały jego dobytek odprowadzili [do granicy]". Dlaczego Abraham nie przyznał się do żony? Wyjaśnia to autor tekstu w wierszach 11-13: "A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu.. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu". W pierwszym rzędzie Abrahamowi chodzi więc o własne życie. To chyba dobre usprawiedliwienie jego postępowania. Proszę zwrócić jednak uwagę, że jest tu też pewien podstęp: Abraham liczy, że dzięki takiemu postawieniu sprawy będzie się mu też dobrze wiodło. Liczy na to, że ewentualni zalotnicy Sary wzbogacą ich przez podarki... Oczywiście takie postępowanie trudno już uznać za uczciwe... Nie wiemy co by się stało, gdyby Abraham nie ukrywał, że Sara jest jego żoną. Zapewne nie bez powodu obawiał się o swoje życie. Faktem jest jednak, że wprowadził faraona w błąd. A faraon został ukarany. Bóg stanął więc w obronie Abrahama wbrew naszemu poczuciu sprawiedliwości... Można wskazać na dwa motywy takiego działania Boga. Po pierwsze jest to kara za stworzenie sytuacji, w której ktoś musi ukrywać, że jest żoną pieknej kobiety... Faraon w jakiś sposób był odpowiedzialny za to, że w jego kraju przybysze nie mogli czuć się bezpieczni. Tak jak władca wyzyskujący swoich poddanych jest po części odpowiedzialny za to, że zdesperowani wywołali rewolucję... Po drugie... I chyba istotniejsze... Bóg pokazał, że stoi po stronie Abrahama. Zawarł z nim przymierze i pozostaje mu wierny. Broni Abrahama choć ten na to po ludzku nie zasłużył. Bóg pokazuje się tu nie w pozycji sędziego ludzkości, ale przyjaciela Abrahama. Jemu naprawdę nie jest obojętny los kogoś mu bliskiego... To jest nie jakiś abstrakcyjny Bóg zamieszkujący odległe niebo, ale ktoś bliski, komu los człowieka nie jest obojętny... To dla chrześcijan żyjących dziś niezwykle ważny rys obrazu Boga. Wielu z nas zwykło patrzyć na Niego jak na bezdusznego sędziego, który stoi po stronie dobrych, a pogardza złymi. Historia Abrahama przypomina nam, że Bóg nie brzydzi się człowiekiem nawet wtedy, gdy nie jest doskonały... Mówiąc dokładniej: Bóg będąc sprawiedliwym sędzią nie przestaje być Ojcem i Przyjacielem każdego z nas... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 19:19:40

Pytanie: Szczęść Boże Wiem, i każdy młody wie, że sex przedmałżeński to grzech ciężki. Z tego co dotychczas zrozumiałem z nauki Kościoła (a dokładniej z kazań) to kontakt fizyczny służy do powiększania potomstwa. W takim razie małżonkowie mogą ze sobą współżyć aby miec potomstwo. A jeżeli oni współżyją ze sobą tylk odla przyjemności fizycznych. A co jeżeli przy tym stosują antykoncepcję? Jakiego typpu są to grzechy. Kiedy sex nie jest grzechem a kiedy jest. Dziękuję za odpowiedź

Odpowiedz: 1. Małżonkowi mogą ze sobą współżyć także wtedy, kiedy przewidują, że z ich zbliżenia nie pocznie się potomstwo. Bo współżycie w małżeństwie jest także jednym ze sposobów okazywania sobie miłości. 2. To okazywanie sobie miłości nie może być oderwane od prokreacji. Dlatego nie jest grzechem podjęcie stosunku z natury swojej niepłodnego (np. gdy któreś z małżonków nie może mieć dzieci, gdy stosując naturalne metody planowania rodziny wiedzą, że kobieta jest w niepłodnej fazie cyklu), ale jest nim (grzechem) uczynienie go niepłodnym przez stosowanie metod lub środków antykoncepcyjnych. 3. Grzechy przeciwko 6 przykazaniu są zasadniczo grzechemi ciężkimi (mają ciężką materię). Lekkimi mogą stawać się wskutek braku świadomości czy dobrowolności czynu. Jak każdy zreszta zły czyn popełniony nie w pełni świadomie i nie w pełni dobrowolnie... 4. Poza małżeństwem seks zawsze jest grzechem. W małżeństwie niedozwolone jest stosowanie metod i środków antykoncepcyjnych. Może być tez grzechem w małżeństwie, jeśli nie dokonuje się w sposób ludzki (np. gwałt w małżeństwie, zmuszanie to niechcianych przez partnera form współżycia itp)... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 14:55:04

Pytanie: Zwolennikom prezerwatywy mówi się że jest to wprowadzanie czeoś sztucznego w spotkanie kobiety i mężczyzny, że stosunek nie przebiega w sposób naturalny. Czemu to takie ważne? Ludzie mają sztuczne nogi, sztuczne serca, sztuczne ręce 0 czy to też jest złe bo sztuczne? Co odpowiedzieć ateiście który taki argument wysuwa? Bo rzeczywiście, co z tego że nie-naturalnie, skoro w innych dziedzinach zycia tez nie jest naturalnie a jednak nie jest to złe a wręcz pochwalane (wspomniane sztuczne organy)

Odpowiedz: Ludziom pownno się mówić przede wszystkim, że używanie środków antykoncepcyjnych odrywa seks od prokreacji. Traktowanie tego wymiaru życia człowieka tylko jako zabawy prowadzi (może prowadzić) do różnych wynaturzeń życia seksualnego oraz zaburza (może zaburzyć) prawidłowe relacje interpersonalne... Tylko jeden przykład. Jeśli ktoś nie może obejść się bez seksu (stosowanie metod naturalnych wymaga okresowej wstrzemięźliwości) to co stanie się ze związkiem dwojga osób, jeśli jedna ze stron z jakiegoś powodu nie będzie mogła współżyć? J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 14:38:40

Pytanie: Czy każde myślenie na temat seksu przez osobę niezamężną jest grzechem? Przeciez juz nawet na lekcjach biologii trzeba o tym myslec. Gdyby człowiek o tym w ogole nie myslal, to nie bylby świętym ale ignorantem ktoremu po prostu brak wiedzy jak przebiega stosunek seksualny i na czym polega. Każdy to wie - czy od razu oznacza to ze ta wiedza jest grzeszna, bo o tym kiedys myslal skoro sie dowiedzial?

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 13:43:28

Pytanie: Moja żona ostatnio niechętnie rozmawia ze mną, albo mówi że nie ma tematu, czasem tylko kłóci się o coś, ale codziennie przez długi czas się modli. Czy to znaczy, że rozmowa z Bogiem jest dla niej łatwiejsza niż rozmowa z człowiekiem, czy Boga jest łatwiej kochać, bo się np., nie gniewa, nie obraża, nie ocenia, itp.? Czy jest to właściwe, czy raczej na takie długie modlitwy powinno się poświęcać tak dużo czasu dopiero w Niebie? Jakie jest to jest właściwe podejście do życia, czy powinniśmy taki nacisk kłaść na modlitwę indywidualną, czy raczej na rozmowę wzajemną?

Odpowiedz: Zdaniem odpowiadającego można te dwie sprawy zupełnie dobrze pogodzić. Można rozmawiać zarówno z Bogiem jak i znaleźć czas dla współmałżonka... Nie znając powodu takiego zachowania żony trudno sensownie się wypowiadać. Ale wydaje się, że warto przytoczyć w tym miejscu fragment 1 listu św. Jana (4,20-21) Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego. J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 12:56:47

Pytanie: Niedawno dane mi było oglądać film dokumentalny, w którym było min. pokazane, jak w Indiach przyszli małżonkowie poznają się, a nawet widzą pierwszy raz w życiu dopiero na ślubie. Nie pokazano wprawdzie, jak do tego dochodzi, pewnie to głowy rodzin dogadują się ponad głowami nowożeńców. W naszej religii można wprawdzie przebywać ze sobą przed ślubem, ale też nie jest to dobrze widziane, bo jest pokusą do grzechu, a z grzechem trzeba walczyć. We współczesnych zachodnich filmach natomiast jest powielany schemat, że kobieta i mężczyzna są ze sobą, jeśli coś do siebie czują, zwłaszcza w dziedzinie seksualnej, jeśli nie działają na siebie, to ich związek przeważnie się rozpada, co odzwierciedla stan faktyczny, biorąc pod uwagę ilość rozwodów lub związków niezalegalizowanych. Czy wynika stąd, że najwłaściwszy jest model stosowany w Indiach, który całkowicie eliminuje okazję do grzechu i czy tamtejsze związki są trwalsze niż w innych krajach? W jakim kierunku wychowywać dzieci, czy w takim, żeby się jak najlepiej poznały, ryzykując przy tym grzech nieczystości, ćzy chwalebne byłoby dogadać się tak jak w Indiach ponad ich głowami, tzn. wyswatać? Co jest milsze Bogu?

Odpowiedz: Starożytni mawiali, że cnota leży pośrodku. Chyba tak jest i w tym wypadku. Warto, żeby ludzie przed pobraniem jednak się znali. Nie musi być to jednak znajomość dotycząca spraw intymnych... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-09 12:21:46

Pytanie: W ostatnią niedziele po mszy syn gimnazjalista zapytał mnie, w związku z tym, że ewangelii było o pannach roztropnych i nieroztropnych, po co jednemu panu młodemu są potrzebne te wszystkie panny, czy nie wystarczyłaby jedna. Nie bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć. Albo w przypadku winnicy, wydzierżawionej rolnikom, którzy następnie zabiją wysłane sługi jak również syna ze sługami. Potem mówi się, co właściciel zrobi z tymi rolnikami, że przyjdzie i ich przykładnie ukarze. A przecież, skoro nie ma już sług a nawet syna, to nie dysponuje sam jeden również żadną siłą i ryzykuje raczej los swych sług i syna. Czego więc uczą młodych ludzi te przypowieści i są adekwatne do dzisiejszych czasów? Może trzebaby je jakoś uwspółcześnić, żeby nie było takich kłopotliwych pytań?

Odpowiedz: Przypowieści mają to do siebie, że trzeba patrzeć na ich sens, a nie doszukiwać się w nich jakichś pobocznych, ukrytych treści. Np. w przypowieści o siewcy (o ziarnach które padły na różną glebę) można mieć pretensje do siewcy, że wpierw nie wyciął cierni, nie wyrzucił kamieni i nie zaorał drogi... Każdy przykład którym się posłużymy dla ilustracji jakiegoś problemu, można jakoś przekręcić. Obrazem posługujemy się po to, żeby słuchający łatwiej zrozumiał. On ilustruje konkretny problem, ale nie wolno nam wyciągac z niego wniosków zbyt daleko idących, wykraczających poza sens wypowiedzi... Jeśli to odrzucimy, pozostaną nam tylko suche teologiczne traktaty... Otóż w przypowieści o pannach mądrych i głupich mamy do czynienia z podobną sytuacją. Nie ma sensu pytać "po co panu młodemu były te panny". Po prostu takie wtedy panowały zwyczaje. Nawiązując do nich (do tych zwyczajów) Jezus chciał pokazać, że czekając na Jego powtórne przyjście powinniśmy postępować roztropnie. Powinniśmy być gotowi na Jego przyjście nawet wtedy, jeśli nieco się opóźni. Wypowiedż Jezusa jest chyba wymierzona przede wszystkim w tych, którzy (jeszcze w czasach apostolskich) spodziewali się rychłego nadejścia paruzji, a gdy nie nadeszła, zniechęcili się... My też dziś powinnismy być przygotowani na długie czekanie... Tak samo jest z przypowieścią o przewrotnych rolnikach. Jej sens jest taki: królestwo Boże (winnica) zostanie zabrane tym, którzy Bogu nie dali należnej Mu części. Chodzi o Izraela i jego przywódców, który odrzucając Jezusa, skazał się na odrzucenie przez Boga (to Jezus jest tym Synem - Dziedzicem, którego zabili rolnicy). Pan przychodzi i wytraca tych rolników, a daje winnicę w dzierżawę innym (na miejsce Izraela jest Kościół). Nam, żyjącym w XXI wieku, przypomina to, że musimy ciągle pamiętać, że nie jesteśmy właścicielami, a tylko dzierżawcami własności Boga. Dotyczy to zwłaszcza sprawujących władzę w Kościele. Wszyscy jednak musimy też pamiętać, że nie możemy się tylko chlubić byciem członkami Kościoła, ale musimy zawsze dawać Bogu to, co się Mu należy. A należy Mu się od nas - ogólnie rzecz biorąc - realizowanie przykazania miłosci Boga i bliźniego... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 21:42:40

Pytanie: Jestem katolikiem bo mieszkam w polsce i zostałem tak wychowany. Nie wyobrażam sobie innego Boga. Tak mnie wychowano. Ale przecież siedemnastoletni chłopak z Indi jest napewno święcie przekonany że jedynym bogiem jest jego bóg. Że tylko praktykowanie buddyzmu jest droga do wiecznego zbawienia. Ludzie wyznający inną wiare z pokolenia na pokolenie nie zastanawiają się nad racjami innych wyznań. Tak jak ja nie zastanawiam się czy moim bogiem jest Nasz Bóg w trzech Osobach Boskich czy jednak moim prawdziwym Bogiem jest budda! Poprostu, jestem katolikiem i kropka. A buddyzm to dla mnie zupełna egzotyka. Tak jak i dla małego buddy, Nasz Bóg jest zupełnie egzotyczny. Jak to jest? Czy wyznawcy innych wiar są skazani na piekło i potępieni?? Przecież to nie jest ich wina! Przecież oni są święcie przekonani że buddyzm da im zbawienie. Nawet się nie zastanawiają nad możliwością że jest inny Bóg bo tak zostali wychowani. Nurtują mnie te pytania i trochę się ciesze że jestem Polakiem - katolikiem. Dziękuje z góry za odpowiedź i pozdrawiam. Mirek

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ a potem TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 19:34:02

Pytanie: Z całym szacunkiem, ale moi przyjaciele mają problem. Mówia że chcą ze soba chodzić ale nie wiedzą jak. Czy zakochanie w ich wieku (13 lat) ma prawo bytu. Jak okazać komuś miłość? Jeżeli moje bytanie było nie na miejscu to bardzo przepraszam.

Odpowiedz: No tak... Pytanie jak najbardziej na miejscu... Widzisz... Nie ma jakiegoś rytuału chodzenia ze sobą chłopaka i dziewczyny. To po prostu jest tak, że się lubi z kimś być. Dorośli najczęściej, zwłaszcza na początku, nie składają żadnych deklaracji, że chcą "ze sobą chodzić". Po prostu się spotykają. Skala nierozumienia zagadnienia pokazuje, że 13 lat to może czas na pierwsze "zakochanie się", ale na pewno nie na poważne "chodzenie ze sobą"... Twoim znajomi mogą po prostu być dobrymi znajomymi, mogą się przyjaźnić, spotykać. Wcale nie muszą swojej sympatii do kogoś "formalizować" prze takie czy inne deklaracje... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 18:56:39

Pytanie: Mówimy ze sam Bóg wystarczy. Wierzę w Boga ale widzę tez ze potrzebna jest tez taka zwykła troska, chocby o pieniąze, dom itp. Wiara nie zapewni jedzenia. Czy sie myle?

Odpowiedz: Nie mylisz się. Powiedzenie "Bóg sam wystarczy" jest pewną przenośnią... Problem chyba w tym, ile trzeba mieć... Najlepiej chyba przypomnieć nauczanie Jezusa (Mt 6,24-34) Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?. A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. Warto dodać, że owo słowo "zbytnio" w innych tłumaczeniach, a także w piątym wydaniu Biblii Tysiąclecia już nie występuje... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 18:55:21

Pytanie: Kiedy widzę cierpienie zawsze zastanawiam się: co na to Bóg? Widzi to ale nie może pomóc? Widzi to ale z jego punktu widzenia ma to sens i dlatego na to pozwala? Widzi to i jst mu to obojętne? Cierpi z nami? Czy KAŻDE, dokładnie KAŻDE cierpienie ma sens z Bozego punktu widzenia, czy tez Bóg po prostu nie chce z nim walczyc, ale nie dlatego ze ono ma służyc dobru.

Odpowiedz: Proszę wybaczyć, ale odpowiadający nie czyta w Bożych myślach. I nie wie czy każde cierpienie w Jego oczach ma zaraz wielki sens. Wiara mówi nam, że nic nie dzieje się bez wiedzy Boga. Znając Go, wiedząc że jest kochającym, sprawiedliwym i łaskawym Ojcem możemy przypuszczać, że w każdym cierpieniu jest z nami... Ale - o czym nie wolno zapominać - On patrzy z perspektywy wieczności. Ziemia przeciez nie jest naszym domem. Tu jesteśmy na wygnaniu. A ojczyzną jest DOm Ojca niebo... Warto chyba przytoczyć tu fragment Ewangelii Mateusza (10, 28-31) Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 18:52:05

Pytanie: Niby wszyscy mamy Boga na wyciągnięcie ręki - a ja chciałabym móc byc blizej niego a nie mogę, bo brak wokół mnie ludzi z ktorymi mogłabym o Nim rozmawiać, i nie moge tego zmienić. Czy mam szansę byc blisko Boga tak jak ci którzy mają lepsze możliwości pod tym względem? Czy to fair ze to jak blisko Boga jstesmy zależy od tego co od nas niezależne? Możemy bardzo chciec i nic!

Odpowiedz: Swoich odczuć nie traktuj jako miernika prawdy. Tak naprawdę nie wiesz jak blisko Boga jesteś. Może jest bliżej Ciebie, niż czujesz... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 18:49:27

Pytanie: Skoro najważniejsza w wierze jest relacja z Bogiem, to czy jeśli człowiek potrafi trzymać się bliżej Boga we wspolnocie protestanckiej niż katolickiej to powinien tam być?

Odpowiedz: Katolikowi trzeba odpowiedzieć tak... Nie chodzi tylko o subiektywne odczucie bycia bliżej Boga czy nie. W Kościele katolickim są sakramenty, których nie mają wspólnoty protestanckie. W nich naprawdę, bez żadnych wątpliwości, bez cienia subiektywizmu, spotykamy się z Bogiem... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 18:03:42

Pytanie: Szczęść Boże!!! Czy trzeba sie żegnać przed kościołem jak się kolo niego przejeżdza, przechodzi?? Zauwazylem ze wiele ludzi tak robi, ja mam inny sposób i modle sie w myslach przed każdym kościolem i cmentarzem. Wydaje mi się ze takie coś nie jest niezbędne. Jak to w końcu jest??

Odpowiedz: Dobrze jest się przeżegnać. W ten sposób wyznajemy naszą wiarę... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 15:34:38

Pytanie: Do pytania:magda W jaki sposób ja mogę dążyć do świętości. Odpowiedź: Rada na tak ogólnie postawione pytanie może być tylko jedna: staraj się żyć tak, jak Chrystus żyłby na Twoim miejscu... " Czy świętość nie jest przede wszystkim darem i łaską?

Odpowiedz: Jest. Tylko jak ktoś nie zechce daru przyjąć, to i tak świętym nie będzie. Jak to kiedyś ktoś powiedział powinniśmy pamiętać, że wszystko zależy od Boga, ale żyć i starać się tak, jakby wszystko zależało od nas. J.

Pytanie z dnia: 2005-11-08 13:08:53

Pytanie: Szczęść Boże Gdy ktoś wie, że w niedzielę nie będzie mógł uczestniczyć we Mszy św. może iść do kościoła w sobotę wieczorem i jest usprawiedliwiony. Spotkałem się z osobami, które zamiast iść do kościoła w niedzielę zawsze chodzą w sobotę, ale nie że nie mogą tylko tak jest im wygodniej. Bo jutro (tj. w niedzielę) planują że z domu w ogóle nie wyjdą, bo będzie za zimno, bo będzie za ciepło, bo będzie padał deszcz, bo nie będzie padał deszcz … Co Odpowiadający sądzi na ten temat???

Odpowiedz: Nie ma znaczenia z jakich pobudek ktoś uczestniczy w Eucharystii w sobotę wieczorem. Jest to spełnienie obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii. W katechizmie (2180) czytamy: "Przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo Pańskie: "W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej" "Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego".

Pytanie z dnia: 2005-11-08 12:06:19

Pytanie: Mam nietypowe zapytanie. Biblia jest księgą która zawiera wiele prawd na temat stosunków Boga i człowieka.W księdze rodzaju przy stwarzaniu człowieka dowiadujemy się iż powstał z prochu lecz kobieta powstała podczas głebokiego snu Adama gdy Bóg wyciągnoł jedno z jego rzeber... "Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber*, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, 23 mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»*. Dlaczeko przy stworzeniu niewiasty pogrążył Adama w głębokim śnie i jakie prawdy z tego wypływają??? ps.prosiłbym o szybka odp.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna