Pytanie z dnia: 2005-11-30 17: 34: 32



Pobieranie 346,17 Kb.
Strona4/11
Data24.02.2019
Rozmiar346,17 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11

Odpowiedz: Zobacz np. TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 21:25:43

Pytanie: Przepraszam, moze to pytanie bedzie sie wydawalo jakies podstawowe i b. proste, ale jaki jaki jest zwiazek smierci Jezusa na krzyzu z moim zyciem? innymi slowy: co mi to dalo, ze 2000 lat temu Rzymianie zabili 30-letniego Zyda, a On najpierw pozwolil i sie zabic a potem zmartwychwstal? Naprawde tego nie rozumiem! Pojde do Nieba, bo wierze w Boga i Jego obietnice zycia wiecznego dla mnie, ale gdzie w tym wszystkim Jezus? Czy gdyby Go nie zabito, to umarlby ze starosci i zmartwychwstal? Po co zmartwychwstal? Czy smierc Jezusa byla wola Boga, czy Bog tylko do tego dopuscil, tak jak pozwala kazdemu z nas czynic zlo i nie powstrzymuje grzechow zanim sie dokonaja, nawet najwiekszych jak morderstwo? Pytam, bo uslyszalem ostatnio, ze nie wolno nam czynic zla, aby z niego wyniklo dobro? A czy Bogu wolno? Bo jak inaczej patrzec na smierc Jezusa, jak nie na zgode Ojca na zabicie Syna i zgode samego Syna? Czy jezeli ja sam zgodze sie zostac zamordowany (np. w obronie wiary chrzescijanskiej), to czy bedzie to rzecz godna pochwaly, dobra? Bo mam "nasladowac Jezusa", czyli chyba chodzi o postawe zyciowa? Czy spotka mnie to co i Jego skoro Go nasladuje? P.S. Poprosze bardzo o wstawienie polskich liter do tego pytania. Ja pisze z zagranicy i nie mam odp. klawiatury.

Odpowiedz: Jezus przez swoją śmierć na krzyżu wysłużył nam zbawienie. Bez niego my nie moglibyśmy osiągnąć nieba. Był pierwszym człowiekiem, który był zawsze posłuszny Ojcu. To właśnie przez to posłuszeństwo świat został zbawiony (jak przez nieposłuszeństwo Adama pogrążył sięw grzechu). Przez zmartwychwstanie Jezus pokazał, że jest możliwe pokonanie śmierci. Prosze się nie obrazić, ale bez tego nie mielibyśmy prawa wierzyć, że i my zmartwychwstaniemy. Nasza nadzieja byłaby czystą mrzonką... Co do pytania czy śmierć Jezusa była wolą Bożą... Była raczej Bożym dopustem. Więcej na oba pytania znajdziesz w artykule, który umieszczono w dziale "Najczęściej zadawane pytanie" zatytułowanym "Zbawienie przez krzyż" (TUTAJ) Co do męczeństwa... Nie ma sensu umierać dla umieranie. To znaczy szukać męczeństwa dla niego samego. Ale jeśli ktoś przez swoją śmierć daje świadectwo swojej wierze, bo nie miał innego wyjścia niż zaparcie się wiary lub smierć, to staje się ona formą ofiary złożonej Bogu. Dlatego ma wielką wartość... Tu właśnie chyba jeszcze raz dotykamy sensu ofiary Jezusa Chrystusa. On nie szukał męcześntwa. On został zabity. I zgodził się ponieść śmierć dla sprawy ważniejszej niż życie: wierności Ojcu... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 21:00:15

Pytanie: Czy jeśli ktoś widział, że ktoś kradnie pieniądze z koszyka w kościele i nie zareagował, jako zadośuczynienie za ten grzech powienien oddać te pieniądze przez kogoś skradzione?

Odpowiedz: Proszę na ten temat porozmawiać ze spowiednikiem. Naprawdę. W takich kwestiach redaktor portalu nie może decydować... Ale zasadniczo do oddania ukradzionego zmuszony jest ten, kto na kradzieży zyskał a nie ktoś, kto nie miał odwagi zareagować na czyjś grzech... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 20:36:03

Pytanie: Witam. Szczęść Boże. Jedna osoba pół żartem, pół serio powiedziała że powinienem zostać księdzem;-) Jakie są blaski i cienie bycia księdzem???

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 20:17:33

Pytanie: Witam. Mój problem polega na tym, że chyba (za)bardzo pragne dobra innych ludzi i jak coś źle zrobie, albo źle sie zachowam to strasznie przepraszam. Tak mówią mi znajomi... i dodają, że mam bardzo złe o sobie mniemanie i jestem samokrytyczna w stosunku do samej siebie. Martwie się tym, czy ktoś na mój widok ucieka, czy nie. Gdy zachowam się jakoś głupio przy innych osobach (czy powiem coś nie tak), to później dużo o tym myśle i dochodze do wniosku, że jestem złą osobą. Powiedzmy sobie szczerze, jestem idiotką. Nic mi w życiu nie wychodzi. Może to głupie i dziecinne, ale nikt mnie nie lubi (żeby nie powiedzieć, że wszyscy mnie nie dzierżą). Nawet księża krzywo na mnie patrzą. Boje się, że dojdzie do tego, że sie załamię. Coś typu depresja "czy jak to tam sie na to mówi". Jedyną najdzieję, jaką mam pokładam w Bogu. jest dla mnie wszystkim, ale jestem za to wytykana palcami, ludzie patrzą na mnie krzywo, a do tego dochodzi jeszcze moja rodzina i jej stosunki do katolicyzmu. Czytam Pismo Święte i próbuje jego lekturą jakoś podnieść sie na duchu, ale to działa tylko chwilowo. Może nie przestrzegam praw Boga podchodząc tak do siebie, ale to jest mój odruch, że się tak zamartwiam. Nie jest jeszcze ze mną tak źle, że musze iść do jakiegoś psychologa, także prosze - nie odsyłajcie mni do niego. Proszę tylko dajcie mi choć jeden powód, żebym bardziej w siebie uwierzyła... Z góry wielkie BÓG ZAPŁAĆ. Króluj nam Chryste!

Odpowiedz: Widzisz... Jedyną wiedzą jaką na Twój temat dysponuje odpowiadający jest to, co o sobie napisałaś. Ale widać u Ciebie dobre cechy. Po pierwsze to, że znasz słowo przepraszam. Może rzeczywiście nie trzeba robić tego ciągle (odpowiadający miał takiego znajomego, który nie wiadomo dlaczego przepraszał nawet jak kopnął w krawężnik) ale w sumie chyba lepiej przepraszać za dużo niż za mało. Po drugie... Niska samoocena nie jest może dobra dla zdrowia psychicznego, ale jest chyba czymś znacznie lepszym niż zarozumiałość i pewność siebie. Po trzecie... Może nie jest to wazne, ale... ale widać że szanujesz ludzi. W Twoim długim pytaniu nie ma błędów. A wielu zadających tutaj pytanie nie przejmuje się takimi "drobiazgami" jak przestawione litery, polskie znaki, przecinki po słowie na nie przed itd... Tak więc.. Uszy do góry :-) Powodzenia :-) J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 20:14:32

Pytanie: Witam! Moje pytanie dotyczy spowiedzi. Jeśli popełniam tylko grzechy lekkie (z których nie trzeba się spowiadać), to co ze spowiedzią? Sądzę, że powinnam do niej regularnie przystępować. Ale jak często? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedz: Najlepiej jest przystępować do spowiedzi co najmniej raz w miesiącu. Sakrament pokuty nie tylko daje przebaczenie grzechów, ale także daje siły do walki ze złem. O tym wymiarze naszego spotkania z przebaczającym Jezusem nie powinniśmy zapominać... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 19:23:36

Pytanie: Przepraszam ale nie bardzo rozumiem odpowiedz: odpowiadający przyznaje że wiara to myślenie zyczeniowe? (2005-11-07 15:42:16 )

Odpowiedz: Olu. W pierwszym zdaniu tamtej odpowiedzi napisano: niewiara to też myślenie życzeniowe. Chodziło o to, człowiek nie tyle jest powalony siłą takich czy innych argumentów, ale może je ocenić. Czyli przyjmuje je albo odrzuca. Jeśli chce uwierzyć, to gdy dostarczymy mu odpowiednich argumentów, uwierzy. Jeśli nie chce uwierzyć, to nie przekona go żaden argument. To nie kwestia siły argumentów, ale subiektywnej ich oceny. Oceny, w której rozum odgrywa czasem bardzo niewielką rolę. Znacznie większą uprzedzenia... Na pewno już z czymś takim w zyciu się spotkałaś, że chciałaś przekonać o czymś kogoś, co widziałaś na własne oczy, a on twierdził że to niemożliwe. I Twoje twierdzenie, że widziałaś, wcale go nie przekonało. Bo nie chciał Ci uwierzyć. Podobnie jest z wiara i niewiarą w Boga... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 19:03:32

Pytanie: Czy masturbacja jest grzechem wg. Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego?

Odpowiedz: Chyba najlepiej będzie, jeśli zapytasz samych luteran. Możesz to zrobić np. na stronie: http://www.luteranie.pl/

Pytanie z dnia: 2005-11-20 18:08:51

Pytanie: szczęść Boże, kto jest patronem transakcji handlowych? Np. ktoś chce sprzedać dom itp.

Odpowiedz: Za patrona handlu uchodzi Archanioł Michał i św. Aubert... Przepraszamy, że tak długo to trwało... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 16:27:34

Pytanie: Jeśli troska Boga o człowieka nie ogranicza sie do tego ze go stworzył i w pewnym momencie historii zbawił to na czym ona jeszcze dokładnie polega? Szczególnie chodzi mi o tę pomoc dla zupełnie bezbronnych - choćby dzieci... Ostatnio wiele słyszy sie o tym jak zostały potraktowane przez wyrodnych rodziców, że byly maltretowane, bite, niejednokrotnie az do śmierci... Czy Bóg troszczy sie o tych najsłabszych tylko w taki sposób że zawierza te troskę innym- np. rodzicom i wszystko uzależnia od ich dobrej lub złej woli? A jeśli ta wola jest zła to Bóg szanując tę wole jest bezradny? Ogólnie: czy jest tak że Bóg słabych powierzył silniejszym (np dzieci rodzicom) i sam tylko przez takich ludzi -dodatkowo otwartych na Niego -moze pomagac najsłabszym? A jesli silniejsi wykażą sie złą wolą to Bóg nie ma już sposobu dojścia do tych najbardziej bezbronnych, najsłabszych? Zależy mi więc bardzo na odpowiedzi na pytanie: Czy istnieje b e z p o ś r e d n i a relacja Bóg- bezbronny człowiek (dziecko) a czy zawsze jest to relacja pośrednia- przez innych ludzi?

Odpowiedz: Odpowiedź na Twoje pytanie jest o tyle trudna, że dotyczy sposobów działania Boga, które mogą już wymykać się ludzkiemu poznaniu. Wydaje się jednak, że Bóg czasem działa w ten sposób. Oprawcę może spotkać jakieś nieszczęście. Niekoniecznie spowodowane jakimś swiadomym działaniem drugiego człowieka... Odpowiadający z takim działaniem Boga czasem się spotykał. Znał człowieka, który zerwał z nieciekawym środowiskiem, bo uległ poważnemu samochodowemu wypadkowi... Na pewno Bóg nie zawsze w ten sposób działa. Jego sprawiedliwość - ciągle o tym chyba trzeba przypominać - to sprawiedliwość kogoś, kto znosi ludzką złość, a osądzi ja w dniu Sądu Ostatecznego. Wtedy też wszystkie krzywdy wynagrodzi, zło naprawi. O ile dobrzy ludzie, nie zrobią tego wcześniej... Warto w tym kontekście przypomnieć pewną przypowieść Jezusa (Mt 13, 24-30) "Inną przypowieść im przedłożył: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza".

Pytanie z dnia: 2005-11-20 14:52:57

Pytanie: (Łk 18:29-30): "Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym - życia wiecznego." A męża można opuścic dla Chrystusa?

Odpowiedz: Co znaczy opuścić? Nie chodzi przecież o rozwód. Bardziej o jakąś czasową rozłąkę dla głoszenia Ewangelii... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 13:42:17

Pytanie: moje pytanie nie jest tak naprawdę związane z Bogiem, ale nie daje mi spokoju i nie wiem, gdzie szukać na nie odpowiedzi. może Pan pomyśleć, że odpowiadanie na nie jest stratą czasu, trudno, jakoś się z tym pogodzę, będę szukała odpowiedzi gdzie indziej, może uda mi się znaleźć. jeszcze raz przepraszam za bezsensowność mego pytania. i proszę nie myśleć, że jestem jakaś dziwna. ale przejdę już do rzeczy. otóż, mam 12 lat i jestem szczęśliwa. jaki jest najczęstszy powód szczęścia nastolatków? pieniądze? sława? może. ale także miłość. jak w moim przypadku. no właśnie! ale czy miłość? czy naprawdę miłość? czy po prostu przelotne zakochanie, które przeminie, jak wszystko na świecie? to właśnie moje pytanie. czy miłość w moim wieku jest możliwa? czy mam prawo twierdzić, że poznałam jej smak? nie chcę podawać jego imienia, nazwę go x. no więc, jeżeli założyć, że to, co czuję to miłość - kocham x. a on mówi, że kocha mnie. spotykamy się co jakiś czas, chodzimy po lesie, trzymamy się za ręce. wtedy jest mi dobrze i chcę, by te chwile, kiedy moje szczęście osiąga punkt najwyższy - żeby te chwile się nigdy nie skończyły. kiedy jestem sama, powracam do nich, roztrząsam je. ciągle chcę jego bliskości. żeby znów był ze mną, żebym mogła go dotknąć. tylko dotknąć, nic więcej. żeby upewnić się, że naprawdę istnieje. lubimy ze sobą rozmawiać. zwyczajnie i z pomocą technologii komputerowej - przez gadu-gadu. piszemy sobie często te dwa słowa. kocham cię. tak pięknie brzmią. lubię je czytać i on chyba też lubi. czy kiedy je piszę - kłamię? czy istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że go kocham? mogę pisać 'kocham cię', czy może (choć to brzmi bardzo głupio) - 'jestem w tobie zakochana'? nie chcę oszukiwać jego i siebie! błagam o odpowiedź! czy miłość w moim wieku jest możliwa?

Odpowiedz: To co odczuwasz zapewne jest zakochaniem. Nie sposób jednak odpowiedzieć na pytanie, czy pewnego dnia nie skończy się. Tak często bywa, choć nie musi... Wydaje się, że czegoś chyba nie rozumiesz. (Nie martw sie. Nie rozumie też wielu dorosłych). Otóż miłość nie jest czymś na kształt zarazy, która nagle na człowieka spada i albo trzyma go w swoich szopnach do końca życia, albo pewnego dnia niespodziewanie sie kończy. Miłość to pragnienie dobra i szczęścia tej osoby, którą kocham. Tak jak rodzice chcą szczęścia swych dzieci, jak brat dobrze życzy siostrze. W miłości narzeczeńskiej, małżeńskiej, nie może tego elementu zabraknąć. Kiedy zakochanie przechodzi musi pozostać prawdziwa miłość. Lubię Cię, chcę dla Ciebie dobrze, cieszę się, że jesteś przy mnie. Inaczej zamiast mówić "kocham Cię" trzeba wyznawać: "kocham się w Tobie"; jesteś lustrem, które pozwala mi kochać samego siebie... W gruncie nie ma sensu zastanawianie się czy to już jest prawdziwa miłość. Chciej dla niego jak najlepiej. Czas pokaże, czy to zakochanie dojrzeje do prawdziwej miłości... Macie jeszcze przed sobą bardzo dużo czasu... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 13:07:50

Pytanie: Jak to było z Szekspirem? Słyszałam, ze był katolikiem i pomagał ukrywac się katolikom, czy to prawda?

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 12:01:55

Pytanie: Dziś po Mszy Św. miałem za zadanie policzyć osoby wychodzące z kościoła. Nie policzyłem zbyt dokładnie (pomyliłem się chyba o kilka osób). Liczbę podałem księdzu, nadmieniające, że jest niezbyt dokładna. Czy popełniłem grzech, niezbyt dobrze wywiązując się z tego zadania?

Odpowiedz: Proszę się niczym nie martwić. Nie popełniłeś żadnego grzechu. Przeciez starałeś się jak mogłeś. A przy takim liczeniu pomyłki są nie do uniknięcia. W sumie nie powinny one wpłynąć w jakiś zasadniczy sposób na obraz liczby przychodzących do Kościoła parafian. Ktoś pomylił się w jedną stronę, inny w drugą... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 11:37:39

Pytanie: Od pażdziernika studiuję anglistykę. Zawsze marzyła o tym kierunku. Poświecam na naukę dużo czasu, i nie wiem czy to jestt w porządku tak się w to zagłebiac, jak Anglia nie jest krajem katolickim, i zwyczaje angielskie i uroczystości, a potem literatura też nie, a ja tego wszytkiego musze się uczyć. I wydaje mi się, że to może grzech, bo sama wybrałam ten kierunek i robie to dobrowolnie, myśle może, że powinnam zrezygnować z tych studiów, ale angielski to zawsze była moja pasja. Takie mam wątpliwości ostatnio.Co powinnam zrobić? Mam jeszcze jedno pytanie, dotyczące myzyki chrześcijańskiej. Czy można słuchać muzyki chrzescijańskiej, np. hip=hopu chrześcijanskiego, którego nie nagrywają katolicy, to moze być zagrożenie dla wiary? Czy nie należy sluchać muzyki chrześcijańskiej nagrywanej przez nie-katolików? Z góry dziękuję, szczęść Boże.

Odpowiedz: 1. Nie jest grzechem studiowanie niekatolickiej kultury. Wystarczy mieć do niej stosunek krytyczny i nie przyjmować wszystkiego co z sobą niesie. Ale to chyba oczywiste. Przecież tak samo czytamy gazety, książki czy patrzymy na informacje w telewizji... 2. Nie ma problemu. Katolik może słuchać muzykę nagrywaną przez niekatolików... Rada: nie bój się inności. Często niesie ona ze soba wiele rzeczy dobrych, które pozwalają nam na nowo przemyśleć i wzbogacić włąsną wiarę... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 11:19:32

Pytanie: Jesem alegiczką. Jako dziewczynka i nastolatka byłam bardzo chorowita, wystarczyło, aby koleżanka kichnęla koło mnie i już byłam chora. Jestem jedynym, dlugo oczekiwanym dzieckiem moich rodziców, i wszyscy, a szczególnie moja Mama, trzęsą się nade mną. Mama szczególnie boi sie, abym nie złapała jakiejś infekcji. Rozumiem ją i doceniam to, ale w pewnych przypadkach chyba przesadza. Np. kiedy w weekend mam katarek, czyli kichnę parę razy, albo kaszlnę, to już uznaje mnie za przeziębioną i nie chce puścić mnie na Mszę Św. i mówi, zebym sobie wysłuchała w radiu, Mówi, żebym nie szła bo mogę zachorować przez to ze będę w kościele godzinę. Ale iśc na zajęcia na uczelni to co innego - Mama mówi, żebym nie szła do kościoła, bo sie rozchoruję i nie będę mogła chodzić na studia. To tak jakby studia były ważniejsze od Boga. A poza tym to jest tylko przypuszczenie, nie pewnośc, że mogę zachorować. Zresztą od paru lat zdrowie mi się znacznie poprawiło, już w ogóle nie choruję i nie jestem podatna na przeziębienia. A Mama nie chce mnie puścic do Kościoła tak na wszelki wypadek. Czy ma rację? Przecież to obowiązek każdego katolika iść na Msze św. w niedzielę. Jaka choroba zwalnia z pojścia do Kościola, jesli wysłuchmy mszy w radiu, tak żeby nie było grzechu cięzkiego? Czy jak ktoś zachoruje i nie pójdzie w niedzielę do Kościoła, ale posłucha Mszy radiowej, a na następną niedzielę będzie zdrowy, to może na tej następnej Mszy przystąpić do Komunii czy musi najpierw się wyspowiadać? Jaka choroba usprawiedliwia nieobecność na Mszy św. w Kosciele, nie powodując grzechu ciezkiego? Szczęść Boże, dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedz: Chyba należy przyjąć kryterium następujące: jeśli jestem chory, to nie idę ani do Kościoła, ani na uczelnie, ani nie odwiedzam znajomych. Jeśli idę na uczelnię, to znaczy że do Kościoła też mogę pójść... Co do obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy... Jeśli ktoś opuści niedzielną Eucharystię z powodu choroby, może bez obaw przystępować dalej do Komunii. Niezależnie od tego, czy słuchał Mszy w radiu czy nie. Jeśli ktoś nie poszedł na Msze z lenistwa, to wysłuchanie jej w radiu niczego nie zmieni. Bo msza radiowa nie zastępuje osobistego udania się do Kościoła... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 09:39:38

Pytanie: Chciałbym się dowiedzieć czy istnieje możliwość uczestniczenia w mszy trydenckiej gdzieś w Katowicach, oraz czy gdzieś w tygodniu są odprawiane msze po łacinie?

Odpowiedz: 1. W Katowicach nie odprawia się Mszy Trydenckiej. Za to jest taka możliwość dwa razy w miesiącu w Chorzowie w kościele p.w. św. Józefa. Najbliższa 11 grudnia o 18... 2. Mszę po łacinie odprawia się u franciszkanów w Panewnikach w niedzielę o 11. J.

Pytanie z dnia: 2005-11-20 09:34:57

Pytanie: W ktory dzień w tym roku zaczyna się adwent??

Odpowiedz: Adwent w tym roku rozpoczął się w niedzielę 27 listopada... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-19 22:27:00

Pytanie: dzięki za odpowiedź na temat pogrzebu samobójców, ale z tego wynika, że kazdy ksiądz a zwłaszcza proboszcz śmierć samobójczą może traktować według swego myślenia, podejścia do tego problemu. I to obojetnie czy samobójca dawał zgorszenie czy też nie. nie ma konktetnych instrukcji co do tego tematu jak postępować. A zwłaszcza jest to problem dla rodziny, która ten pogrzeb załatwia w kancelarii i nie wie jak ten konkretny proboszcz X postąpi. Bedzie ciało zmarłego wprowadzone do kościoła czy tez nie. Czy będzie ksiądz w kaplicy wyprowadzenia, czy na cmentarzu.

Odpowiedz: Chyba się nie zrozumieliśmy. To nie zależy od konkretnego księdza. Wytyczne Kościoła są tu jasne. Chodzi tylko o to, czy ów konkretny ksiądz nie uzna, że były jakieś inne powody, dla których konkretnemu samobójcy należy odmówić katolickiego pogrzebu... Gdy rodzina nie zgadza się z decyzją proboszcza zawsze można odwoływać się do biskupa... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-19 20:39:03

Pytanie: Boję się zaufać Bogu. Cały czas napotykam trudności, momentami cierpię przez samotność, niespełnione marzenia, niepowodzenia i wtedy zastanawiam się czy to moja wina, co robię źle. Boję się że jeśli zaufam Bóg wybierze dla mnie ścieżkę której ja nie chcę, ścieżkę np. samotności albo cierpienia...

Odpowiedz: Łatwo radzić, gdy jest sie ze swojego życia zadowolonym.... Ale chyba trzeba powiedzieć, że jednak warto zaufać Bogu. W gruncie rzeczy przecież i tak wszystko od Niego zależy. Nasze plany bez jego błogosławieństwa i tak upadają... A On jest dobry. Co masz do stracenia? J.

Pytanie z dnia: 2005-11-19 20:29:49

Pytanie: Gdzie nalezy szukac podstaw biblijnych dogmatow o Bozym Macierzynstwie Maryi, jej dziewictwie, niepokalanym poczeciu i wniebowzieciu? I czy w ogole sa takie? Bede wdzieczny za wskazanie miejsc w internecie, gdzie sa zamieszczone odpowiednie teksty.

Odpowiedz: Źródłem trzech pierwszych prawd wiary jest przede wszystkim scena zwiastowania (Łk 1, 26-38). Boże Macierzyństwo i Dziewicze Macierzyństwo Maryi są tam przedstawione tak wyraźnie, że nie ma nawet o czym mówić. Niepokalane Poczęcie - najmniej widoczne w tekście - jest jakoś zaakcentowane przez nazwanie Maryi "pełną łaski". Dwie pierwsze prawdy są też potwierdzone w Mt 1, 18-25. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny to prawda w którą Kościół wierzy na podstawie Tradycji... J.

Pytanie z dnia: 2005-11-19 20:22:23

Pytanie: Dlaczego nie mogę znaleźć szczęścia w związku? Za każdym razem kiedy kogoś poznaję i chciałabym poznać go bliżej, pojawiają się przeszkody, z czasem urastające do rangi Mount Everestów i kończy się to moją porażką, kolejnym zawodem? Po raz kolejny zadaję sobie pytanie: dlaczego inni żyją w szczęśliwych związkach a ja nie... jak długo można czekać..?

Odpowiedz: Odpowiadający nie ma pojęcia dlaczego tak jest. Przyczyny zasadniczo mogą chyba mieć dwa źródła: tkwić w Tobie lub w twoich partnerach. Ale to już chyba temat na rozmowę z kimś bardziej obeznanym w problematyce... Może z Katolickiego Telefonu Zaufania: 0-32-2530-500... Listę tego typu instytucji znajdziesz TUTAJ




Pytanie z dnia: 2005-11-19 19:22:12

Pytanie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam pewien problem. Jutro minie trzy miesiące jak odmawiam, co dziennie piętnaście modlitw św. Brygidy. Nie potrafię jednak skupić się w czasie modlitwy i zaczynam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Zawsze, kiedy zaczynam się modlić przychodzą mi do głowy różne nieistotne myśli np.: co będę robić po modlitwie, co będę oglądać w telewizji i tym podobne. Przed rozpoczęciem tych modlitw zawsze modlę się krótko do Ducha Świętego i proszę Go by pomógł mi się skupić. Wydaje mi się jednak, że mimo wszystko za mało się staram. I odmawiam tylko te modlitwy po to, by je odmówić. A nie chce by tak było. Co powinnam zrobić, by skupić się na modlitwie? Mam jeszcze jedno problem. Otóż nie jestem pewna, czy popełniłam pewien grzech w czasie snu, czy też popełniłam go świadomie po przebudzeniu. A mimo tego przystąpiłam do Komunii i nie wiem, czy dobrze postąpiłam? Martwię się, że źle zrobiłam...Proszę o radę.

Odpowiedz: 1. Najważniejsze, że chcesz sę modlić. A rozproszenia czy roztargnienia na modlitwie, to już rzecz drugorzędna... Nigdy nie należy popadac z tego powodu w jakieś skrupulanctwo wyrażajace się w ciągłym rozpoczynaniu na nowo modlitwy... Jak radzić sobie z tego typu problemami na modliwie? Zobacz TUTAJ 2. Tego rodzaju dylematy musisz wyjasniać ze spowiednikiem. J.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna