Pytanie z dnia: 2005-06-30 21: 03: 16 Pytanie



Pobieranie 455,68 Kb.
Strona1/14
Data29.12.2017
Rozmiar455,68 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14

Dół formularza

Pytanie z dnia: 2005-06-30 21:03:16

Pytanie: Jesteśmy małżeństwem chrześcijańskim, staramy się żyć według nauki katolickiej, korzystamy z kierownictwa duchowego.Mnie jednak to wszystko przerasta. Chodzi o to, że nasz spowiednik dużo mówi o posłuszeństwie żony mężowi. Dla mnie to trudne, bo wychowałam się w domu, w którym problemy rozwiązuje się przez rozmowy a nie przez władzę jednej osoby. Wcześniej i w naszym związku było więcej partnerstwa, ale teraz mąż bardzo przejął się rolą głowy rodziny. Coraz częściej mówi,że powinnam zrezygnować z pracy zawodowej i zająć się tylko wychowywaniem dzieci( 12 i 9 lat). Dodam, że dzieci mają dobrą opiekę i ich nie zaniedbuję... Czuję się taka głupia, upokorzona, bez wartości. Spowiednik mi tłumaczy, że muszę więcej pracować nad posłuszeństwem mężowi, a we mnie się wszystko gotuje... Wszystkie decyzje mąż podejmuje sam, nie pyta mnie o zdanie: dotyczy towydatków, zakupów, tego, co mam zrobić na obiad... Uważa, że mam pytać go jeśli chcę gdzieś wyjść. Patrzy krzywym okiem na wizyty mojej koleżanki i nalega, bym z nią zerwała, bo to kradnie czas. To moja jedyna prawdziwa przyjaciólka i nie chcę jej stracić, ale nasz ksiądz uważa, że powinnam to zrobić ze względu na miłość do męża. Dlaczego on może mieć swych kolegow, a ja nie? Jestem nieszczęśliwa, boję się, że pewnego dnia dojdę do wniosku, że już go nie kocham, nie potrafię poddać się jego władzy. Ksiądz i mąż podsuwają mi różne ksiązki na temat tego posłuszeństwa, żebym się nawróciła, a we mnie wszystko się buntuje. Dlaczego księża nic nie mówią o tym posłuszeństwie w czasie nauk przedmałżeńskich i w kazaniach? Gdybym wiedziała, że taka jest nauka Kościoła, to bym może inaczej się do tego przygotowała. Mąż mówi, że mnie kocha i to wszystko z troski o naszą rodzinę, ale ja bardzo źle się czuję w tym układzie i tęsknię za starymi, szczęśliwymi czasami. Dlaczego Bóg wymaga tak dużo od kobiet w porównaniu z tym, czego wymaga od mężczyzn? Poradzcie, jak wyćwiczyc serce w posłuszeństwie mężowi? Mój mąż nie uznaje Spotkań Małżeńskich. Wważa, że w wielu katolickich ruchach rodzinnych zaniedbuje się ideę hierarchiczności rodziny, że dominuje w nich liberalny, partnerski model rodziny. On jest zwolennikiem ruchu Nazaret, pochodzącego ze Słowacji. Proszę mnie nie zbywać.

Odpowiedz: Proszę zmienić kierownika duchowego. To rada jak najbardziej poważna. Nie tak dawno w tym dziale zajmowaliśmy się problemem relacji między mężem i żoną. W innym wprawdzie kontekście, ale chyba warto zajrzeć do tamtej odpowiedzi (TUTAJ). Wezwanie Pawła do mężów "miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi" (Kol 3, 19) jednak coś znaczy. Mówiąc o posłuszeństwie żony wobec męża nie można o tej części wskazania Apostoła Narodów zapominać. Na pewno nie jest wyrazem miłości pomiatanie żoną. Na pewno jest bycie przykrym dla żony, jeśli we wszystkim chce się nią dyrygować i nawet zakazuje się kontaktów z przyjaciółką. Podobnie, jeśli przeanalizujemy drugi przytoczony w tamtej odpowiedzi tekst (Ef 5, 22-30). Mąż ma kochac na wzór Chrystusa. Chrystusa, który przyszedł aby służyć i dał swoje życie na okup za wielu (Mt 20, 28), a nie panować, uciskać, zakazywać. Wymagania jakie św. Paweł stawia wobec mężczyzny są naprawdę bardzo wysokie. Kto widzi tylko jedną część jego wypowiedzi chyba nie powinien w ogóle w sprawach małżeńskich doradzać. Prosiła Pani, aby ją nie zbywać, dlatego odpowiadający pozwoli sobie jeszcze wskazać konkretniej na pewne problemy. 1. Praca zawodowa kobiet. Oczywiście nie byłoby dobrze, gdyby kariera zawodowa była dla kogoś ważniejsza niż rodzina. Ale dotyczy to także mężczyzn, których dzieci nie widują czasami całymi dniami, bo ich ojciec rzekomo pracuje na chleb, a tak naprawdę dba głównie o swoją samorealizację w pracy czy społecznikostwie. Pisze Pani, że dzieci mają dobrą opiekę. Nie ma więc powodu, żeby porzucała Pani pracę. Jeśli są kobiety, które nie chcą pracować i uznają, że powinny zajmować się domem, to oczywiście jest to decyzja dobra. Ale nie ma sensu zabraniać kobiecie pracy tylko dla jakiejś zasady. Pomijając już satysfakcję z samej pracy, to kontakty z innymi ludźmi rozwijają, często dają też wytchnienie od domowych problemów. Zadowolona z życia żona i matka to skarb dla męża i dzieci. Nie wolno tego dla sztywnych zasad przekreślać. 2. Przyjaźń. To ogromna wartość. Nawet jeśli jej pielęgnowanie zabiera czas(oczywiście w pewnych rozsądnych granicach) , to na pewno nie jest to jego strata. Proszę zauważyć: co mogłaby Pani zrobić z czasem, który teraz poświęca Pani koleżance. Czy rzeczywiście coś naprawdę sensownego? W naszej kulturze ludzie ciągle się spieszą. Wychodzą 5 minut wcześniej z pracy, żeby go zaoszczędzić. Ale co potem z tymi pięcioma minutami robią? Czy rzeczywiście coś sensownego? Nie. Po prostu 5 minut dłużej patrzą na telewizję, piją kawę lub dłużej śpią. Przyjaźń jest zdecydowanie bardziej wartościowa... 3. Wydatki, zakupy. Dobrze jest, jeśli nad sprawą czuwa ktoś rozsądny. Tylko niekoniecznie jest to mąż. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by w normalnych sytuacjach o wydatkach decydować współnie. Włąsnie w imię miłości męża do żony i żony do męża. 4. Obiad. Proszę wybaczyć, ale to już gruba przesada. Niby dlaczego mąż ma w tych sprawach decydować? A dlaczego nie spełnić czasami kaprysu dzieci? Albo żony? Przecież każdy człowiek jest inny i każdemu co innego smakuje. Czy w imię miłości można żonie powiedzieć: gotuj to, na co ja mam ochotę? Przecież to absurd. Odpowiadający wcale się nie dziwi, że taki układ Pani nie odpowiada. Tylko proszę pamiętać, że to nie jest chrześcijański model rodziny. W chrześcijańskim modelu rodziny posłuszeństwu żony odpowiada służebna miłość męża. A nie jego despotyzm... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 20:46:12

Pytanie: Zapoznałam się już z życiem kilku świętych i zastanawia mnie jedno. Oni często piszą że Boga trzeba miłowac WYŁĄCZNIE. Czy to znaczy że mam nie kochac ludzi? Pewnie chodzi raczj o to żeby ich kochac taką idealną, Bożą miłością. Ale nie rozumiem dlaczego takie zwykłe spędzanie z kimś czasu, ot tak po prostu, nie miałoby byc właściwe. A święci ganią takie "czcze" gadanie, podczas gdy ja nie rozumiem czemu. Kocham Boga ale czasem chcę tez po prostu pośmiac się, pobawic, pobyc z ludżmi - i nie czuc wyrzutów sumienia że skoro nie modlę się ani nie rozmawiam z nimi o Bogu (w tym momencie), to tracę czas, to sprzeciwiam się miłości Boga która powinna byc wyłączna. Zastanawia mnie tez jak miłością wyłączną mają kochac Boga małżonkowie - przeciez kochają tez siebie nawzajem. Im więcej czytam tym bardziej wydaje mi się kochanie kogokolwiek lub czegokolwiek poza Bogiem - czyli stworzenia, a nie Stwórcy - jest po prostu nic nie wartą marnością.

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 20:36:19

Pytanie: Boję się że kiedy naprawdę znów postawię Boga na pierwszym miejscu to wszystko inne straci sens. Już kiedys tak było, biegałam do kościoła codziennie i to był jedyny ważny punkt dnia, inne trzeba było tylko "przeczekac". Nic innego nie miało sensu i wcale nie byłam szczęśliwa. Każde zajęcie wydawało się tylko przymusem i stratą czasu. Czy to nie jest tak że kiedy już uznamy Boga to wszystko poza nim traci sens? A przeciez nie mogę całego dnia spędzic w kościele, jest jeszcze mnóstwo zajęc poza tym, jak chociazby studia w moim przypadku.Wiem że nie mam o b o w i ą z k u bycia w kościele codziennie. Ale ja kiedys czułam taką ogromną potrzebę, czułam, że to jest naprawdę jedyny moment dla którego warto życ, ale jak pisałam wcale nie byłam szczęśliwa, bo naprawdę wszystko inne nie miało dla mnie sensu. Ja wiem że nie muszę byc np.na Mszy sw. by byc z Bogiem, ale w Eucharystii jednak jesteśmy z Nim najpełniej. Czasem chciałam sama się powstrzymywac od pójścia na Mszę, ale wtedy czułam potworne wyrzuty sumienia, nie dlatego, żebym sądziła że to grzech, ale dlatego że czułam coś takiego: w tej chwili Bóg stał się chlebem, chciał do ciebie przyjśc, a ty nie chciałas. Pewnie najprostszą odpowiedzią byłoby stwierdzenie żebym chodziła na Mszę kiedy tylko mogę, ale ja wiem że to postawi pod znakiem zapytania sens wszystkich innych działan. Po prostu stwierdzę że tylko spotkanie z Bogiem jest cos warte na tym świecie.

Odpowiedz: Bo tak naprawdę tylko Bóg i sprawy Boże są ważne. Wszystko inne to śmieci. Być może ta odpowiedź Cię zaszokowała. Ale taka jest prawda. Z jednym zastrzeżeniem. Ważnym. Wszelkie dobro które tworzysz też jest ważne. Właśnie ze względu na Boga i Jego królestwo. Jeśli więc dziś studiujesz, przygotowując się do podjęcia ważnych obowiązków, to jest to ważne i dobre, bo tym sposobem będziesz mogła lepiej służyć. Jeśli dziś dajesz wiele czasu swoim przyjaciołom to dobrze. Bo może dzięki Twojej dobroci w ich sercach wzbudzisz dobroć. Po prostu cokolwiek robisz staraj się robić ze względu na Boga. Unikaj zaś tego, co jest Mu przeciwne... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 20:33:56

Pytanie: Jak się pozbyc trudnych, wciąż nowych albo wciąz powracających wątpliwości? Nawet na modlitwie wciąz nachodzą mnie mysli "czy to aby na pewno prawda - to w co wierzysz?". Z początku starałam się je jakoś rozwiązywac, i zajmowało to większośc mojego czasu i uwagi. Z czasem było i jest ich więcej i więcej... Zauważyłam ostatnio że w moim środowisku przestałam przyznawac sie do wiary, a to dlatego że jakos przestałam byc jej pewna. Czuję że mojej relacji z Bogiem już prawie nie ma, bo ja wszystko co jego dotyczy zaczęłam stawiac pod znakiem zapytania. Pojawia się myśl że przeciez nie mogę wiedziec jaki Bóg jest; że cokolwiek co uważam za prawdę o Bogu prawdą byc nie musi, bo przeciez jestem tylko małym stworzonkiem z ograniczonymi zdolnościami poznania, wiec jakże ja miałabym móc powiedziec cos pewnego o Panu Bogu. Męczy mnie to okropnie...

Odpowiedz: Odpowiedzi na zasadniczą część Twojego pytania udzielono już w odpowiedzi poprzedniej TUTAJ . W tym miejscu tylko jeszcze wypada dodać, że niedawno w jednej z odpowiedzi (to też był Twoje pytanie?) napisano, że Boga znamy dzięki temu, że nam się objawił. Przez swojego Syna Jezusa Chrystusa. Nie jesteśmy więc zdani jedynie na poszukiwanie naszym rozumem... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 20:33:26

Pytanie: Lepiej wyjasniac wątpliwości czy od nich uciekac? Z jednej strony myśle sobie tak: jeśli człowiek innej religii, czy nawet sekty, uciekałby od wątpliwości, ignorował je i kwitował stwierdzeniem "i tak moja religia ma rację, inne są w błędzie" nigdy nie poznałby prawdy. Czyli ignorowanie wątpliwości jest poniekąd kierowane lękiem przed tym że prawda jest gdzie indziej. Z drugiej strony gdybym chciała rozwiac wszystkie wątpliwości - to nie starczy mi życia, nigdy nie uda mi się wyjaśnic wszystkiego.

Odpowiedz: Wątpliwości należy rozwiązywać. Trzeba jednak strzec się zbyt poważnego traktowania tego rodzaju problemów. Wyjaśnijmy: człowiek nie jest pewien, czy wychodząc z domu wróci do niego szczęśliwie. Mimo to nie przeszkadza mu to z domu wychodzić. Człowiek nie wie, czy w autobusie którym jedzie nie obluzuje się koło i nie nastąpi katastrofa. Mimo to na podróż się decyduje. Bo pawdopodobieństwo, iż coś złego się stanie jest na tyle małe, że nie wpływa na nasze codzienne zachowanie. Najwyżej pobudza nas do ostrożności. Podobnie z wątpliwościami. Należy zawsze roztropnie ocenić na ile prawdopodobne jest to, z czym w problemie się borykamy. Np. jeśli komuś wydaje się, że istnieje małe prawdopodobieństwo, że Boga nie ma (np. 5%) to nie powinien z tego powodu przestać się modlić. Bo znacznie bardziej prawdopodobne dla niego jest, że Bóg jednak istnieje. Trzeba po prostu sprawę przemyśleć, może dostarczyć sobie nowych argumentów. Ale na pewno nie należy zawieszać swojej wiary w Boga... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 20:08:57

Pytanie: Ja już nic nie rozumiem. Dziś w kościele było czytanie o Abrahamie, którego Bóg wystawił na próbę. Każe zabić mu swojego syna w ofierze. A przecież (jeżeli dobrze pamiętam) ST sprzeciwia się ofiarom z ludzi. Że to jest wymysł pogan, którzy wierzą w urojonych bożków. A jest chyba też napisane, że bogowie pogan to ułuda. Więc jak to jest???

Odpowiedz: Oczywiście, Stary Testament przeciwstawia się składaniu dzieci w ofierze. Trzeba jednak pamiętać, że Abraham jest właściwie pierwszym, któremu Bóg się objawia. Rzecz ma miejsce na długo przed wyjściem Izraela z Egiptu, a więc przed nadaniem Prawa. Po drugie jest to tylko próba. Bóg doświadcza Abrahama, czy gotów jest poświęcić Mu w ofierze całą swoją nadzieję na liczne potomstwo, które mu Najwyższy wcześniej obiecał. J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 19:51:22

Pytanie: Szczesc boze. Kiedy bylem na majowym. Ksiadz zamiast litanii loretanskiej odmiawial cos innego. Fragment brzmial mniej wiecej tak: "MATKO BOSKA KAZDY CHLOPAK POWIE CI, PROWADZ MNIE KIERUJ MNA, ZEMNA BADZ" Jezeli moglibyscie zalatwic mi pelen tekst tej litanii byl bym Wam bardzo wdzieczny. Z Panem Bogiem

Odpowiedz: Pieśń (piosenka, współczesna litania) nazywa się "Matko Boga, królowo świata", a znajdziesz ją np. TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 19:24:31

Pytanie: 1. Czy picie alkoholu w wieku ponizej osiemnastu lat jest grzechem ciezkim? Nie mam na mysli upijania sie, lecz wypicia jednego piwka dla humoru i towarzystwa. 2. Jakie to sa grzechy, ktore "wolaja o pomste do nieba" Czym sie charakteryzują? 3. Jaka moze byc przykladowa pokuta za zabójstwo z premedytacja?

Odpowiedz: 1. Trudno w kwestii spożywania alkoholu wyznaczyć ostrą, jednoznaczną granicę co jest a co nie jest grzechem ciężkim. Na pewno inaczej jest, gdy "poniżej 18" znaczy 17, a inaczej gdy znaczy 14. Jest to jednak rzecz poważna, gdyż a) młodzi łatwo się upijają b) młodzi łatwiej od dorosłych od alkoholu się uzależniają To co piszesz wskazuje, że nie chodzi o sprawdę jednorazową (np. tylko Sylwester) i że nie chodzi tylko o jeden łyk (piszesz "dla poprawienia humorku"). Zdaniem odpowiadającego sprawa jest więc poważna. Tym bardziej, że w tonie Twojej wypowiedzi daje się wyczuć pewne lekceważenie problemu. Jednak wiążącej odpowiedzi w tej kwestii może Ci udzielić tylko spowiednik... 2. Grzechy nazywane przez nas "grzechami wołąjącymi o pomstę do nieba" to szczególnie wielkie wykroczenia wobec bliźniego. a) Rozmyślne zabójstwo b) Grzech sodomski c) Uciskanie ubogich, wdów i sierot d) Zatrzymanie zapłaty robotnikom 3. Obecnie w Kościele nie ma jakiegoś "taryfikatora" pokut. Każdorazowo wyznacza ją spowiednik... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 15:16:08

Pytanie: Czy kopiowanie płyt, lub posiadanie pirackich płyt jest grzechem, czy trzeba się z tego spowiadać, a co jeśli nie wiemy, że dana płyta jest piracka.... ??

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ i TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 14:51:46

Pytanie: Chciałam zapytać czy pocałunek "z jęyczkiem" z ukochaną osobą przed ślubem jest grzechem śmiertelnym? Bardzo prosze o odpowiedź...

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 14:42:28

Pytanie: Witam. Chciałam poruszyć temat sakramentu pokuty. Denerwuje mnie cały klimat spowiedzi. Pomijam juz odważenie się samego przystąpienia do spowiedzi, ale chodzi mi o to, że gdy podchodze do konfesjonału mówie dalej ten beznadziejny "wierszyk", który kazali nam się nauczyć na Pierwszą Spowiedź Świętą, a to było już 7 lat temu... Zawsze chciałam ( tak jak to niby jest w filmach ) podejść do konfesjonału i od razu powiedzieć w czym jest problem i z czym mam problem, chciałabym żeby to była raczej rozmowa z księdzem spowiadającym niż jakieś sztuczne wypowiadanie niezliczonych ilości bezsensownych słów.... Po co to wszystko... tu chodzi o to żeby kapłan w jakiś sposób pomógł zrozumieć co jest źle i jak z tego wybrnąć... chodzi o to, żeby wytłumaczył kilka spraw, to on chyba jest doświadczonym teologiem.... Czemu tak nie jest... czy mogłoby tak być....

Odpowiedz: Samo wyznanie grzechów może wyglądać różnie, ale cóż przeszkadza Ci formuła początkowa i końcowa? Bo chyba to masz na myśli pisząc "wierszyk". Na pewno zaś spowiadanie się ciągle z tych samych grzechów co w dzieciństwie nie ma sensu. I nie tak powinna spowiedź wyglądać. Wyznawać trzeba grzechy, które się popełniło od ostatniej spowiedzi (ewentualnie te, które wcześniej się pominęło), a nie te, które dawno już zostały odpuszczone. Spowiedź to nie w pierwszym rzędzie opowiadanie o problemach. To wyznawanie grzechów. Na pewno trzeba wyznać wszystkie grzechy ciężkie i to co do ilości oraz ważnych dla oceny moralnej okoliczności. Np. jest istotne, czy ukradło się koleżance długopis za 2 złote czy odtwarzacz mp3 za złotych 200. Jest istotne, czy kłamało się raz, czy zdarzało się to kilkanaście razy. O wynikających z grzechów problemach, swoich rozterkach, także możesz powiedzieć. Ale to już zależy od Ciebie. Ksiądz przecież nie wie, że chcesz coś dodać... Łatwiej będzie, jeśli spowiadać się będziesz u jednego, konkretnego księdza. Wtedy prościej będzie się umawiać na spowiedź w jakimś bardziej dogodnym, spokojniejszym terminie, gdy spowiednik będzie Ci mógł poświęci więcej czasu. Lepiej też, kiedy spowiedź nie będzie odbywała się podczas Mszy, ale w specjalnie na ten cel wyznaczonym czasie (w parafii odpowiadającego jest to od lat ten sam termin: w soboty o 17). W większych miastach funkcjonuje czasem tzw. stały konfesjonał, gdzie praktycznie można się spowiadać przez cały dzień. Ta okoliczność też sprzyja spokojnej spowiedzi. Możliwość więc masz, ale jednak trochę zależy od Ciebie, a nie spowiednika... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 14:03:21

Pytanie: Jestem zafascynowany osobą papieża Benedykta (nawet bardziej niż jego poprzednikiem!) i modlę się by móc go kiedyś poznac osobiście. W związku z tym mam pytanie: Czy istnieje realna szansa spotkania się z Ojcem Świętym na prywatnej rozmowie, np. osobistej audiencji i odbycie z nim np. półgodzinnej rozmowy "w cztery oczy"? Czy też dla tzw. "zwykłych ludzi" jest to po prostu niemożliwe? Z kim ewentualnie należałoby sie skontaktować w tej nietypowej sprawie?

Odpowiedz: To raczej mało prawdopodobne. Można próbować kontaktów przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej... red.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 13:26:18

Pytanie: Kto może nosić szkaplerz?

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 13:05:12

Pytanie: Czy we wszystkich kościołach odprawiane są msze wieczyste? W jakich intencjach mogą być sprawowane? Czy mogą być za zmarłych?

Odpowiedz: Msze wieczyste to ogromne zobowiązanie. W parafiach raczej nikt na coś takiego się nie godzi, bo stawiałby w niewygodnej sytuacji swoich następców. Można je za to zamawiać w niektórych zakonach, zwłaszcza w sanktuariach. Zamawiane mogą być w intencji żywych lub zmarłych. W tym pierwszym przypadku z czasem i tak zamieniają sie w te drugie... Możesz zobaczyć np. TUTAJ albo TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 12:33:33

Pytanie: Czy moralne jest odmawianie wpsółzyia małżonkowi/małzonce?

Odpowiedz: Odmowa współżycia to sprawa delikatna. Przy różnicy temperamentów małżonków trzeba przyjąć w tym względzie jakiś rozsądny kompromis. Chodzi o to, żeby ani jedna strona nie czuła się wykorzystywana i zmuszana do współżycia, ani druga nie była w tym względzie zaniedbywana, bo to naraża ją na cudzołóstwo. W tym drugim wypadku współmałżonek staje się współwinny zdrady strony niewiernej. O odmowie współżycia tak napisano w Humanae vitae: "Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz jego uzasadnionymi życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i dlatego sprzeciwia sie temu, czego słusznie domaga się ład moralny we wzajemnej więzi między małżonkami". Teologia moralna szczegółowo wylicza przypadki, gdy małżonek traci prawo do współżycia. Wymienia się tam: a) zdradę (możliwa nawet separacja prawna) b) gdy małżonek nie jest zdolny do aktu ludzkiego (np. jest pijany) c) gdy jego żądanie współżycia jest nieumiarkowane, wyczerpujące psychofizycznie współmałżonka d) gdy współżycie zagraża zdrowi czy życiu współmałżonka e) gdy jedna ze stron popadła w chorobę psychiczną o charakterze trwałym (wtedy też nie byłby to akt w pełni ludzki) f) gdy w małżeństwie jest wiele dzieci, a rodzice nie są w stanie wychować więcej na odpowiednim poziomie g) gdy współmałżonek nie troszczy się o dom, o dzieci, nie daje pieniędzy na utrzymanie, wcale nie pracuje choć może h) gdy jedna ze stron jest upakarzana, bita, a potem żąda się od niej stosunku i) w chorobach wenerycznych red.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 09:26:53

Pytanie: ostatnio przeczytałem że w polskim Kosciele sakramentów z wyjątkiem celebrowania mszy, słuchania spowiedzi oraz sakramentalnego namaszczania chorych będą sprawować żonaci meższcyźni. Do ich zadań należą zatem śluby, chrzty, pogrzeby, kazania, kolęda. Mam zatem pytanie: czy nam jest to potrzebne nie brakuje bowiem u nas kapłanów. Osobiście nie chciałbym aby po kolędzie przyszed jakiś obcy facet bo niby o czym mógłbym z nim rozmawiać o kazaniu nie wspomnę.

Odpowiedz: Chodzi nie o byle jakich żonatych mężczyzn, ale o stałych diakonów. Zanim zostaną wyświęceni przejdą odpowiednie przygotowanie. Instytuacja stałego diakonatu od lat istnieje na zachodzie. Dodajmy, istniała także w Kościele starożytnym. W Polsce zdecydowano się także ów stały diakonat przywrócić, choć decyzja o święceniach zawsze będzie należała do biskupa, który dla potrzeb swojej diecezji diakona może wyświęcić. Dodajmy: diakon nie ma zastępować księdza. Ma pracować przede wszystkim tam, gdzie księża nie dają rady. W praktyce więc tam gdzie jest wielu księży wcale nie musi głosic kazań, asystować przy ślubach itp... J.

Pytanie z dnia: 2005-06-30 01:33:53

Pytanie: Nie chce być poddaną żadnemu mężczyźnie (jak nakazuje św. Paweł )- obojetne czy on mnie kocha czy nie. Chce zwyczajnie kochać i być kochaną....Wiem że kochać znaczy byc w pewnym sensie poddanym ukochanej osobie lecz od kobiet wymaga sie tu czegos wiecej, w przeciwnym razie św. Paweł napisałby: kochajcie sie wzajemnie ... i już. Pytanie: czy w tej sytuacji lepiej będzie dla mnie nie planowac małżeństwa? dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedz: Zobaczmy co napisał św. Paweł. Najpierw Kol 3, 18-19: Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Mąż despota na pewno jest kimś przykrym dla żony. Więc wymagania stawiane mężom są tu równie wysokie. Musi się bowiem często domyślać, co żonie może sprawić przykrość. A to - jak wskazuje doświadczenie mężów - nieraz bardzo trudne zadanie. Przykrość kobiecie sprawa czasem nawet to, że mężczyzna nieodpowiednio (zdaniem kobiety) się ubierze... Zobaczymy drugi tekst (Ef 5, 22-30) Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Chyba widać dlaczego święty Paweł nie napisał po prostu "kochajcie się". Bo kobietom stawia za wzór Kościół, posłuszny we wszystkim Chrystusowi, a mężczyznom Chrystusa, który za swój Kościół oddał swoje życie. Relacje między Bogiem a Izraelem często były przedstawiane przez proroków na wzór małżeństwa: Bóg był małżonkiem, Izrael (często niewierną) żoną. Do tego obrazu nawiązuje też Nowy Testament (choćby w scenie godów Baranka Ap 19,7). Paweł znając ten obraz motywuje małżonków do szczerej i nieobłudnej miłości... Jeszcze jedno: gdyby się zastanowić nad sensem tego, co napisał św. Paweł, to wymagania stawiane mężczyznom są chyba znacznie większe. Żona ma być poddana mężowi jak Kościół Chrystusowi. Ale wiadomo, że Kościół jest też grzeszny i owo posłuszeństwo nie zawsze jest idealne. A wymagania stawiane mężczyznom? Za wzór stawia im Paweł idealnego Chrystusa. Tego, który poświęcił życie bez reszty, który pochylał się nad słabymi, ale sam zawsze był mocny. Czy to małe wymaganie? Pytasz dalej, czy w takiej sytuacji nie planować małżeństwa... Zdaniem odpowiadającego rzeczywiście nie powinnaś małżeństwa planować albo przynajmniej poważnie sprawę przemyśleć. Bo przy takim Twoim nastawieniu najcudowniejszego i najbardziej ugodowego mężczyznę unieszczęśliwisz ciągłymi zarzutami, że próbuje nad Tobą panować... J.

: files -> old -> zapytaj.wiara.pl -> elementy
elementy -> 1 marca 2002) Czego uczy nas o Jezusie opis uzdrowienia paralityka
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-08-31 23: 48: 42
elementy -> Pytanie z dnia: 2006-04-30 23: 34: 22 Pytanie
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-01-31 22: 18: 20
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-09-30 23: 02: 18
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-05-31 23: 06: 42
elementy -> Czy jeśli kobieta poroniła, czy może prosić księdza o pochowanie płodu (gdy we wczesnych miesiącach jeszcze mało przypomina dziecko) na cmentarzu I odprawiene pogrzebu? Kliknij tutaj j. 30. 09. 2004
elementy -> 6 listopada 2002) Niedawno dowiedziałam się od koleżanki, że została przeredagowana Modlitwa Pańska i słowa "i nie wódź nas na pokuszenie" zostały zastąpione "i nie daj, abyśmy ulegli pokusie"
elementy -> Usłyszałam w pewnym filmie a mianowicie w siódme niebo ze w któryms z odcinków było powiedziane takie cos ze chrześcijanie nie wierza w piekło jak to jest do końca


  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna