Protokół nr lxxiv/18 z LXXIV sesji Rady Miejskiej w Mosinie, która odbyła się w dniu 7 września 2018 r., w Sali Reprezentacyjnej Mosińskiego Ośrodka Kultury, ul. Dworcowa Proponowany porządek obrad



Pobieranie 422,91 Kb.
Strona4/6
Data24.02.2019
Rozmiar422,91 Kb.
1   2   3   4   5   6

ale one nie wstrzymały tego projektu i podejmowania decyzji na jakiś dłuższy czas. Zawsze przy tak skomplikowanych projektach zdarza się, że pojawiają się takie drobne błędy,
które zostały skatalogowane przez „Starostę” – było ich 21…

Radna Małgorzata Rajkowska zapytała, czy „mówimy o czerwonce”.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś zapewnił, że „mówimy o czerwonce”, bo o to „pani” pytała, ale szybko zostały usunięte i „przystąpiliśmy” do tych etapów uzgodnieniowych, związanych z odstępstwami i uzgodnieniami z WPN-em itd.

Skarbnik Gminy Mosina Maria Borowiak przypomniała, że referując zmiany do budżetu,


o tych dwóch pozycjach, o których dyskusja się toczy, czyli „czerwonka” oraz obwodnica i tu powody zostały też wyartykułowane dość wyraźnie, mówiła, iż to zadanie nie znika
z budżetu. Ono zostaje zapisane w roku 2019 „w wieloletniej prognozie finansowej”,
czyli te oba zadania niejako zostają tylko przesunięte w czasie…

Przewodnicząca obrad Małgorzata Kaptur wyraziła przekonanie, że to jest dla „nas” oczywiste, tylko „czekaliśmy” na realizację tej „czerwonki”, już nie powie, iż od kilku lat,


ale w tym roku „byliśmy pewni”, że to się zacznie. Tak więc rozumie, że „my nie rezygnujemy” z tych zadań, tylko niestety przechodzą na kolejny okres.

Radny Dominik Michalak oświadczył, że ma tylko myśl odnośnie procedowania projektu obwodnicy wschodniej. To jest część układu, który wpisuje się w strategię „marszałka” odnośnie budowy obwodnic, w dokumentach to istnieje. Teraz pytanie takie: skoro „starostwo” zwróciło się jakby z inicjatywą budowania mostu na Warcie w ramach programu „Mosty dla regionów”, to czy nie można byłoby z „marszałkiem” porozmawiać na ten temat


i może iść w tym kierunku, jeżeli „mamy” takie problemy? Oczywiście trzeba byłoby przeanalizować kryteria, czy kanał Mosiński „wchodziłby w grę”. Druga sprawa, to nadal nie rozumie, dlaczego „my procedujemy” ten projekt i „prosimy się o pomoc” WZDW,
a w zasadzie powinno się rozpocząć od podpisywania porozumienia w ramach opracowywania takiego projektu, tak jak to zrobił Kościan, czy Gostyń. W zasadzie tutaj nie ma jakiegoś zwracania się o pomoc, tylko „oni” są zobowiązani w jakby partnerstwie realizować ten projekt i tak jest: obwodnica Gostynia już jest realizowana, obwodnica Kościana jest w niedalekich planach. To są takie przykłady „z naszego podwórka”. Wyraził przy tym przekonanie, że takie oficjalne porozumienie, bo powie szczerze: tak na słowo „marszałkowi” nie wierzyłby. Wiadomo jemu, że ma on dobre intencje, ale „państwo wiedzą”, jakie są tutaj geopolityczne układy pod tym względem, iż niestety gmina Mosina jest im obca i jak pan radny Szeszuła powiedział, że zawsze była obca dla wszystkich prominentnych polityków, którzy decydują o takich rzeczach – trzeba sobie powiedzieć to wprost. To byłaby droga wskazana, nie rozumie, dlaczego to nie zostało, oczywiście może „pan Burmistrz” ma jakieś powody, ale to „nam” też ułatwiłoby tę pracę, jakby nie było też „odwalamy kawał roboty” jako Gmina za „marszałka”, czy też dalej idąc: za WZDW,
czy to nie byłaby dobra droga?

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś powiadomił, że jeżeli chodzi o mosty i przeznaczenie środków, o których „pan” wspomniał, nie są przeznaczone na tego typu przeprawy mostowe, ale na te na dużych ciekach wodnych: na rzekach. Jeżeli chodzi o możliwość podpisania umowy, to ona istnieje i cały czas ta droga jest otwarta, natomiast to, że „uzyskaliśmy” zgodę „marszałka” na projektowanie i zachętę do tego projektowania oraz „otrzymaliśmy” pakiet uzgodnień związanych z tym projektowaniem, to jest właśnie to. „My możemy projektować”, przynajmniej jeden z odcinków początkowych przebiegu tej drogi, natomiast „możemy się też zastanowić” w międzyczasie nad najlepszą wersją porozumień, „jakie moglibyśmy z panem marszałkiem podpisać”. Powie tylko od siebie, to jest jego informacja prywatna, że wyczuł,


iż „nie ma sprzyjających wiatrów” do tego, żeby na tym etapie, na którym „myśmy prowadzili rozmowy z panem marszałkiem”, to nie były jedne rozmowy, żeby doprowadzić do podpisania takiego porozumienia. „Pan marszałek” starał się odsunąć od siebie konieczność podejmowania tego typu decyzji, ale zachętę przekazał „nam”, dał „nam” uzgodnienia poprzez te, które przekazało WZDW. Oczywiście też zgadza się, że ta droga znajduje się w strategii rozwoju województwa. Można byłoby sobie zadać pytanie: skoro jest i skoro jest tam od dawna, to dlaczego od dawna „nie mamy” projektu. To jest chyba pytanie retoryczne.

Radny Dominik Michalak zapewnił, że jak najbardziej zgadza się z „panem Burmistrzem”,


i to pokazuje na to, iż niestety te uwarunkowania geopolityczne są dla „nas” brutalne pod tym względem. Jest rok wyborczy, miesiąc wyborczy i już bez sensu jest z „panem marszałkiem” na ten temat dyskutować, bo to nie będzie miało żadnego pokrycia w przyszłości, ale to jest też taka wskazówka dla następców na stanowisku „Burmistrza”, czy też radnych, że jakby nie było, „musimy” ze zdwojoną siłą czasem do przysłowiowego muru przystawić „pana marszałka” i dążyć do tego. Na pewno jakby było takie porozumienie, byłoby prościej,
ale realia są takie, jakie są.

Radna Agnieszka Gorzyńska poinformowała, że wczoraj odbyło się zebranie z mieszkańcami Sowinek, Sowińca, Bogulina i Baranówka. Padały tam pytania dotyczące wodociągu


w Sowińcu. Tam podobno będą wycinane jakieś drzewa i pytanie dotyczyło, ile będzie tych drzew, czy „mamy” już pozwolenie na wycinkę. Cały czas zapis „mamy”: projekt i jej pytanie też jest w tej chwili takie, czy to jest ten projekt jak gdyby na etapie początkowym, środkowym, czy końcowym, na jakim „my” tak naprawdę etapie tego projektu „jesteśmy”?

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny powiadomił, że z jednego projektu zostały wykonane 3 projekty. Projekt pierwszy, to jest projekt modernizacji tej sieci, która przebiega przez tereny bezpośredniego ujęcia wodociągu w AQUANET-cie, drugi odcinek to jest dalszy odcinek poza terenami AQUANET-u, czyli tam część jest tej drogi ……………., część przez tereny firmy ENEA, a trzecia część, „której nie mogliśmy pokonać i musieliśmy na nowo procedować cały projekt”, to są tak zwane przyłącza. Wzięło to się


z tego, że tam wśród mieszkańców nastąpiły zgony niektórych starszych ludzi i nie było postępowań i nie ma postępowań spadkowych, co uniemożliwia w ogóle dysponowanie gruntami, a jedyne ominięcie było takie, iż procedowanie przyłącza do czegoś i to dlatego jeden projekt, który był robiony jeden raz, drugi raz, „musieliśmy zastąpić trzema projektami”. Nie chciałby zapeszać, ale AQUANET wymaga od innych, że muszą mieć „trzy na trzy”, czyli „od osi 3 w prawo, 3 w lewo”, a bezdrzewne, bez niczego, a sami dopuszczają do tego, że zadrzewiają. Tam trochę drzew jest, ale w tej chwili nie chciałby poruszać tej sprawy, to są…

Radna Agnieszka Gorzyńska zapytała, czy jak gdyby „czekamy” na pozwolenie na wycięcie.

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny poinformował,
że „czekamy” na reakcję i na informację z AQUANET-u. To jest jedyna rzecz przy tej modernizacji, przy remoncie tej sieci.

Radna Agnieszka Gorzyńska stwierdziła, że ma jeszcze jedno pytanie, ponieważ na tym zebraniu padło zapytanie o ul. Sowiniecką, kiedy będzie ta droga w przebudowie, którędy będą mogli mieszkańcy dotrzeć do miasta i też zwrócili uwagę na drogę, która należy


do Nadleśnictwa Konstantynowo, czy byłaby taka możliwość ewentualna, aby porozumieć się przed tą budową, czy na ten okres tych remontów mogłaby ta droga być dostępna
dla mieszkańców. To jest droga przez las należąca do „nadleśnictwa” i tak naprawdę wyjeżdża się na połowie drogi w lesie w Żabinku, już blisko „naszej Madery”, żeby pomyśleć o tym wcześniej, żeby nie było to tak, że zaczną się prace, a nie „będziemy mieli” uzgodnień z „nadleśnictwem”.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś powiadomił, że ul. Sowiniecka wiąże się z rozmowami dotyczącymi też ustaleń z WZDW, a dotyczącymi obwodnicy. W przypadku ul. Sowinieckiej „mamy” porozumienia, które są dostępne od kilku lat, przynajmniej od trzech lat takie porozumienia „żeśmy tworzyli” i cóż z tego wynika – nic. Każde porozumienie można uchylić, od każdego można odstąpić, można je zmienić i zawsze robi to ten, który jest silniejszy, po pierwsze właściciel terenu, w tym wypadku WZDW albo „starostwo”


w przypadku ul. Sowinieckiej. Jak wygląda w tej chwili ul. Sowiniecka – zmieniła się diametralnie wycena całego przedsięwzięcia, to jest brutto „8 i pół miliona”, z podziałami pomiędzy Gminę: „2 miliony 900” i „3 miliony 100” – „starostwo”, resztę – jest to zadanie AQUANET-u. Jest to zadanie też przewidziane na 2 lata. Pierwszy rok jest to przede wszystkim zadanie AQUANET-u: wymiana rurociągu, wodociągu „sześćsetki” i coś tam jeszcze, natomiast drugi etap to są wszystkie zadania drogowe, gdzie „my wchodzimy”
i „kończymy” to, co „chcielibyśmy zrobić”. Jest tam między innymi odwodnienie, część chyba jakiejś kanalizacji, fragment kanalizacji sanitarnej, światłowody i oczywiście potem wykonanie drogi. Rozpocząć się to zadanie powinno w kwietniu 2019 r. i od tego momentu „powinniśmy liczyć” już bieg całej tej inwestycji. Jeżeli chodzi natomiast o Sowiniec, sprawa jest naprawdę niezwykle skomplikowana, ponieważ ten wodociąg, są to 3 zadania, musiały być wyodrębnione, bo nie można było sobie z tym w obrębie jednego projektu poradzić
i najważniejszy, chyba najtrudniejszy jest ten etap przebiegu części wodociągu przez tereny AQUANET-u, konkretnie przez strefę bezpośrednią. Okazuje się tak samo, jak w przypadku ul. Sowinieckiej, kiedy „musieliśmy odstąpić” w części od projektowania tej ulicy, a zastąpić to naprawą ulicą, ponieważ projektowanie wymagało szeregu uzgodnień i przede wszystkim odstępstw „ministerstwa”, jeśli chodzi o parametry tejże drogi. Podobna sytuacja, może nie tak dokładnie podobna, ale zachodzi w przypadku realizacji części tego zadania związanego
z wodociągiem dla Sowińca, a przebiegającym przez tereny AQUANET-u i gdyby to była awaryjna naprawa, wszystko byłoby w porządku. Natomiast jeżeli „projektujemy” cokolwiek od nowa, zaczynają się problemy, a to dlatego, że w międzyczasie w ciągu tej czterolatki praktycznie wszystkie podstawowe przepisy dotyczące kwestii budowlanych i kubaturowych oraz dróg itd., w tym też ochrony środowiska, w tym także dotyczące zasobów wód i ochrony tych zasobów, zmieniły się. One są inne i wywróciło to do góry nogami wiele projektów, „które żeśmy wcześniej realizowali”. Dlaczego „mamy” takie problemy i dlaczego są
te „niewygasy” – one między innymi na drogach wynikają stąd, że te nienormatywne drogi
i ulice muszą być wykonane z tymi odstępstwami albo przy pomocy „zridu”, ale jak zrobić „zridem” ulicę, która ma szerokość 4,5 m, linia zabudowy ma 4 m, ile można wziąć tym mieszkańcom i czy przypadkiem ich parapety, krawędzie tych parapetów nie będą przechodziły już w obręb samej ulicy. Wymagania są takie: 10 m, a tak, jak powiedział:
4,5 m, 5 m, różnie to bywa i nie zawsze da się to zrobić prostym wykupem, nawet samym „zridem”. Jego zdaniem brakuje takich przepisów, które uwzględniałyby wykonanie odstępstwa na okoliczność, że teren już jest zabudowany, że linii zabudowy nie da się zmienić, ponieważ jest to zabudowa już faktycznie istniejąca i „minister” powinien, patrząc na załączniki dołączone do takiego wniosku, po prostu podpisać i koniec. To jest tak samo, jak w przypadku ul. Sowinieckiej: wejście na wysokości „NETTO” do centralnej zabudowy „naszego miasteczka”, tam „musielibyśmy wykonać” dwumetrowe chodniki. Prosi, aby sobie wyobrazić: prawa, lewa strona, dwumetrowej szerokości chodniki, to jaka zostałaby „nam” jezdnia – może 3 m. Tak więc stąd to odstępstwo, „minister” się godzi na takie odstępstwa, ale mówi tak: „jeżeli godzę się, to pod warunkiem, że usuniecie wszystkie przeszkody, wszystkie słupy oświetleniowe itd.”, które są jednocześnie słupami energetycznymi. 3, czy 4 lata wcześniej w stosunku do czasu, gdzie „występowaliśmy” do „pana ministra”, te słupy zostały postawione. Czy „energetyka”, tam by się wszyscy poprzewracali, zresztą „prowadziliśmy” rozmowy, nikt nie zgodziłby się na to, żeby świeża inwestycja została zdemontowana, a jaki to byłby koszt po „naszej” stronie skablowania oraz usunięcia dopiero
co zrealizowanego zadania i o tym właśnie mówi. To są te problemy, „z którymi
się borykamy”. One dotyczą wielu rzeczy, również dróg, ale także przebiegu infrastruktury podziemnej, nie wspomina o różnych kolizjach, o których też czasami przy różnych okazjach „mówimy”.

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny poinformował,


że w ul. Sowinieckiej przebiega główna rura zasilania i stąd również ostrożność podejścia
do tematu, gdzie ta droga, „mamy” i „osiemsetkę” i „trzysetkę” i do tego jeszcze kanalizację deszczową, sieci telefoniczne i inne. Tak więc tam jest „naszpikowane” wszystko i to jeszcze takimi bardzo odpowiedzialnymi rzeczami, jak ta „osiemsetka”, która „idzie na Poznań”.

Radna Agnieszka Gorzyńska stwierdziła, że jeszcze tak bardzo szybko i króciutko. Ten cały remont, czy „my wiemy”, jak długo on będzie trwał, czy są jakieś ustalenia?

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś powiadomił, że „zakładamy” 2 etapy, każdy po jeden rok. Jak to rzeczywiście będzie przebiegało, będzie zależało od komplikacji w trakcie realizacji tych dwóch etapów, ale „będziemy na bieżąco informowali”. Przypuszcza,
że będzie się to odbywało, jak w przypadku wiaduktu na ul. Śremskiej.

Radna Maria Witkowska oświadczyła, że ma 2 pytania. „Pan kierownik” mówi, że w kładce pieszo-rowerowej w Krosinku trzeba było doprojektować pewne elementy. Zapytała


przy tym, czy „my znamy” koszt tego projektu, ile kosztował całościowo projekt.

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny zapytał, czy chodzi


o wykonawstwo, czy sam…

Radna Maria Witkowska stwierdziła, że cały projekt, ile kosztował…

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny poinformował, że projekt był, nie pamięta, prawdopodobnie w tej samej cenie się zawarł, co była umowa.

Radna Maria Witkowska zwróciła uwagę, że „mieliśmy” kwotę „100 tysięcy” i jeszcze


z „wieloletniej prognozy finansowej – czterdzieści dziewięć, dwieście”…

Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Gminy Wojciech Górny stwierdził, że to był koszt projektu, a „100 tysięcy” było już na przystąpienie, pierwszy etap do realizacji – o to chodzi. Projekt i realizacja.

Radna Maria Witkowska zwróciła uwagę, że tu jest projekt kładki na kanale Mosińskim
w Krosinku, jest po prostu taka… Stąd jej pytanie, bo tu jest kwota znacząca, a jest tylko projekt kładki „na kanale” wpisany. Drugie jej pytanie dotyczy, to było „na komisji, pan Burmistrz wyjaśniał”, ale chciałaby, żeby to wszyscy radni usłyszeli: co ze zbiornikiem
i przepompownią na ul. Leśmiana.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś stwierdził, że jak „państwo wiecie”, koncepcja budowy zbiornika i w ogóle koncepcja odwodnienia całego osiedla, jak również części „osiedla Krosno”, była tworzona w czasach, kiedy obowiązywały zupełnie inne przepisy, przede wszystkim związane z ochroną wód. Dzisiaj te przepisy są zmienione, ale na kanwie starych przepisów i istniejącego rozporządzenia z „dwunastego roku”, dotyczącego strefy pośredniej, na której istnieje „osiedle Nowe Krosno”, Krosno i właściwie większa część Mosiny, „zmuszały nas” do zagospodarowania wód opadowych traktowanych w tym wypadku zgodnie ze starymi przepisami, jako ścieki. Zagospodarowania w taki sposób, żeby nie przedostawały się do zasobów wód podziemnych zbiornika Mosina – Krajkowo. To jest to ujęcie, które jest chronione „tym rozporządzeniem”. Dzisiaj sytuacja jest odmienna: „mamy” ustawę, która nie kwalifikuje tych wód opadowych z ciągów komunikacyjnych, jak również


z parkingów, jako ściek. Dziś jest to woda, która zgodnie z „dyrektywą”, powinna być zagospodarowana pod ziemią poprzez jej retencję pod ziemię. Oczywiście w tym momencie „zauważamy” niespójność ustawy z istniejącym rozporządzeniem z 2012 r., bo w tym rozporządzeniu nadal zapis wcześniejszej ustawy tkwi. „Zwróciliśmy się” do Wód Polskich
o to, aby wystąpiły do Wojewody Wielkopolskiego o to, żeby zechciał zmienić rozporządzenie w taki sposób, aby było ono zgodne z zapisami „ustawy”. O to tylko „nam” chodzi, jakie to rodzi konsekwencje. Projekt zbiornika, który powstał, zakładał,
że na warunki, w których ten projekt był kończony, koszty budowy takiego zbiornika
to kwota w granicach „między 7 a 8 milionów” – potężna. Miał to być bowiem zbiornik szczelny przede wszystkim w ściankach w części stalowych. Natomiast przy budowie
przy zastosowaniu nowych przepisów można byłoby wykonać zbiornik w takiej samej technologii, jak ten, który został wybudowany na Czarnokurzu, czyli pozwalający odparować tej wodzie i po drugie odprowadzić ją do zasobów wód podziemnych. Pytanie,
czy ktokolwiek zechce uchylić zapis „w samym rozporządzeniu” i zaryzykować, że mimo wszystko ta woda, która trafiłaby tam z „naszych” dróg w obrębie Nowego Krosna
i przyległych ulic, mogła dostać się do zasobów wód podziemnych Mosina – Krajkowo.
Na tym polega cały dylemat i „czekamy” na rozstrzygnięcia w tym zakresie. Jeżeli je „uzyskamy”, wówczas tak, jak tego „oczekujemy”, zmienią się koszty budowy takiego zbiornika, nawet siedmiokrotnie.

Radna Maria Witkowska zwróciła uwagę, że czyli w tym roku już ta inwestycja…

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś zapewnił, że w tym roku nie. „Nie jesteśmy w stanie” tego zrobić, bo „czekamy” na decyzję dotyczącą podstaw prawnych do rozpoczęcia nowego projektowania. „My nie możemy się oprzeć na starym projekcie”, ponieważ jest to projekt zbiornika szczelnego. Przepompownie to jest rzecz, która się nie zmienia w tym przypadku, one nadal w tym projekcie będą figurowały.

Radny Waldemar Wiązek stwierdził, że pytanie ma odnośnie „naszej” słynnej ul. Zielonej


i ul. Stęszewskiej, bo są złożone dokumenty „w starostwie” i w październiku teoretycznie powinno być pozwolenie na budowę, ale ma prośbę do „pana Burmistrza”. „Pan Burmistrz” się często spotyka z „panem Starostą”, bo „pan” jeździ na takie spotkania robocze. Prosiłby osobiście, „gdyby pan panu Staroście powiedział”, że tą sprawą zajmuje się pani Epel
i ostatnio zostało odrzucone pozwolenie na budowę na literkę „a, b i c”. To zostało odrzucone, bo nie zostało wpisane tam odnośnie jakiegoś konserwatora, „coś tam były takie zapisy”, tak jemu tłumaczyła pani Piotrowska, która naprawdę dużo pracy w to włożyła. Jemu chodzi teraz o to, żeby przekazać tej pani Epel i „panu Staroście”, że ta ul. Zielona
i ul. Stęszewska to jest ulica między innymi budowana nie tylko dla mieszkańców, ale jako bajpas służący dla karetek pogotowia, które w trakcie wypadku mogą wjeżdżać i wyjeżdżać
z pacjentami do i z Ludwikowa. To należy tym ludziom uświadomić, gdyż przykład „mieliśmy” taki, gdy była budowana magistrala, w zasadzie, gdy kanalizacja sanitarna była
w Krosinku budowana, „gdzie nawet karetki powiedziały”, że nie będą, właściciele karetek, które były wynajmowane, odmówili przyjazdu nawet do szpitala w Ludwikowie,
bo gdy jeździli z ludźmi chorymi na raka na solary, na te wszystkie badania, sprzęt, który był zamontowany na tych karetkach, zaczął im po prostu „wysiadać”. Podwozia w karetkach nie były na tyle, wytłumiały tych drgań i urządzenia, które były zamontowane na karetkach, przestały tak funkcjonować, jak trzeba i ci ludzie byli gorzej niż narażeni na utratę życia. Prosiłby, gdyby „pan Burmistrz” jeszcze mógł zainterweniować, chociaż zostało „nam” niewiele dni, ale jednak 3 razy, żeby z tak błahych powodów to było odrzucane, to można powiedzieć, że „coś jest chyba na rzeczy”, iż to już jest nie w porządku co do tak istotnych inwestycji, a do takich drobnostek, bo to ostatnie ze względu na 3 litery, to „oni po prostu już popłynęli w starostwie”. Bardzo serdecznie prosiłby o wytłumaczenie konkretnie o co chodzi w tym temacie i bardzo dziękuje.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś wyraził przekonanie, że może tylko powiedzieć,


iż „się postaramy”. Jeżeli Referat Inwestycji i Rozwoju Gminy przygotuje „taki wsad”,
to oczywiście zwróci się z tym do „Starosty” z taką prośbą.

Prowadząca obrady Małgorzata Kaptur oświadczyła, że chciałaby zadać takie pytanie dotyczące pozycji 71: wniesienie wkładu do Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych spółki


z o. o. w Mosinie. Przypomniała przy tym, że „23 lipca” wystąpiła do „pana Burmistrza”
z wnioskiem o udostępnienie, ponieważ do „30 czerwca” wszystkie spółki muszą się jakby rozliczyć z odpowiednimi organami, kilku dokumentów: bilansu, rachunku zysków i strat
oraz sprawozdania z działalności Zakładu Usług Komunalnych i Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych. Do dzisiaj jej wniosek o udostępnienie tych dokumentów pozostał
bez odpowiedzi. Teraz w związku z tym jako odpowiedzialna radna, nie umie się tu określić, dlaczego „my wnosimy” wkład do przedsiębiorstwa, bo nie zna tej sytuacji ekonomicznej,
w której jest firma, „którą kieruje pan Prezes”. Żadne ustne wyjaśnienia nie są w stanie zastąpić dokumentu z pieczęcią i mającego zupełnie inną rangę. Ponieważ nie zna sytuacji tej firmy, to nie będzie głosowała „za”. „300 tysięcy” to jest bardzo dużo. Kiedy było zebranie
na Osiedlu nr 3 i mieszkańcy pytali, kiedy będzie ul. Kasprowicza, Zastępca Burmistrza Gminy Mosina Przemysław Mieloch powiedział, że będzie, jeżeli radni zwiększą środki
na ten cel, czyli ulica będącą wizytówką Gminy, bo jeżdżą nią goście weselni do sali ślubów, która jest ulicą prawie w ścisłym centrum miasta. Dzisiaj jechała tą ulicą, a ponieważ ma chodniki z obydwu stron, to jest jedno wielkie jezioro. To na tę ulicę nie ma środków, mimo, że jest w budżecie od początku roku, a „my tu nagle przeznaczamy 300 tysięcy”
dla Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych i to bez takiego jak gdyby dokładnego wytłumaczenia, jaki jest powód takiej decyzji. Tak więc prosi o podanie tego powodu, aczkolwiek niezależnie co usłyszy, to jest zainteresowana dokumentami, samo wyjaśnienie jest niewystarczające, ale chciałaby, mimo to, usłyszeć, dlaczego teraz, w tym momencie akurat, pod koniec roku „300 tysięcy ma pójść do ZUK-u”, kiedy jeszcze jest inna pozycja: „sto pięć bodajże, czy coś koło tego” na zwiększenie kosztów transportu.

Skarbnik Gminy Mosina Maria Borowiak stwierdziła, że nie chce się odnosić do dokumentu, o który „pani przewodnicząca” prosiła, ale może na początek doda, iż jeżeli chodzi o budowę ul. Kasprowicza, to w tym projekcie uchwały, „który państwo mają przedłożony”


pod dzisiejsze obrady, jest kwota „700 tysięcy” na budowę tej ulicy i to ma być zrealizowane w roku bieżącym. Natomiast co do tego wkładu, wniesienia do PUK-u, to myśli, że „pan Prezes” to dokładnie wytłumaczy. Ona może tylko w takim krótkim zarysie powie, że kwota „120.550,00” z tytułu dotacji otrzymanej od „powiatu”, to jest tak naprawdę
na obsługę linii pasażerskiej. Zakład Usług Komunalnych wpłaca „nam” dywidendę
w kwocie „188 tysięcy”, łącznie te dwie pozycje przekraczają „300 tysięcy”. Teraz, żeby PUK mógł kupić autobus, czyli poszerzyć tabor do obsługi komunikacji, to wprost Zakład Usług Komunalnych nie może przekazać środków. Jest to taka droga, że ten zysk jest wpłacony do „nas”, a „my”, przekazując ten wkład, czyli zwiększając wkład w PUK-u, „umożliwimy” zwiększenie taboru.

Przewodnicząca obrad Małgorzata Kaptur oświadczyła, że chciałaby zadać pytanie „panu Burmistrzowi”. Zapytała przy tym, czy „pan” posiada te dokumenty, o które wnosiła


o udostępnienie.

Burmistrz Gminy Mosina Jerzy Ryś stwierdził, że niestety nie ma tych dokumentów, o które „pani” prosiła. Wyraził przy tym przekonanie, że to jest kwestia „pani Audytor”, która powinna wystąpić do ZUK-u o udostępnienie tych dokumentów, to jest kwestia w zasadzie formalna, to nie jest żaden problem, dlatego jest zdziwiony, iż tych dokumentów „pani” nie otrzymała, za co przeprasza. Natomiast odnosząc się jeszcze do tego problemu,



1   2   3   4   5   6


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna