Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona8/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   23
evil eye" (wymawiaj to jako "iwyl aj"), tj. "diabelskie oko". Wpływa on na stan, zdrowie i samopoczucie dotkniętych nim osób i obiektów. W wielu kulturach, szczególnie Indii, Malezji, części Chin, a niekiedy również i niektórych krajów anglosaskich, "evil eye" to osoba, zwykle płci żeńskiej, która posiada ponadprzeciętne zdolności psychiczne a jednocześnie znana jest w swoim środowisku z kultywowania w sobie silnych uczuć odbierających komuś energię moralną - szczególnie uczucia zawiści i/lub zazdrości. Stąd każde jej zainteresowanie się jakąś osobą, zwierzęciem, lub przedmiotem, kończy się utratą przez osobę, zwierzę, lub przedmiot, będące obiektem owego zainteresowania, cech jakich owo "diabelskie oko" im pozazdrościło. W polskim folklorze następstwa takiego telepatycznego upuszczenia czyjejś energii moralnej za pośrednictwem niszczycielskich uczuć nazywane są "zapeszaniem", lub "zauraczaniem".

Z czasów swojej młodości pamiętam przypadki, jakie wówczas traktowane były przez moją rodzinę i sąsiadów właśnie jako owo "zauraczanie". Na Wszewilkach w których wówczas mieszkałem, żyła też i jedna rodzina, której pani domu łączyła właśnie w sobie taki silny umysł z bardzo negatywną, zawistną naturą. Lubowała się ona w nachodzeniu wszystkich sąsiadów, starając się wówczas dokładnie popodziwiać wszystko co tylko wpadło jej w oko. Nad wszystkim tym zwykle też egzaltowanym głosem wykrzykiwała słowa zachwytu w rodzaju: aach jakież to piękne, aach jak to dobrze rośnie, aach jak to musiało drogo kosztować, itp. Wkrótce zaś po jej odejściu z przedmiotami jej zachwytów niemal zawsze stawało się coś niszczącego. Nic więc dziwnego, że wszyscy w wiosce, nie uwłaszczając kurtuazji i gościnności, jak tylko mogli tak starali się ograniczać jej najścia do minimum, zaś podczas ich trwania tak ją zajmować aby nie zwróciła na nic swojej uwagi. Pamiętam przypadek, kiedy podczas jednej z jej najść, siostra właśnie przyprowadziła krowę z łąki. Krowa ta była dumą matki: młoda, bardzo zdrowa, dobrze zbudowana i wysoko mleczna. Pechowo, sąsiadka zaczęła swoje zwykłe wykrzykiwania, aach jakaż to wspaniała krowa, takie duże wymiono - musi dawać wiele mleka, itp. W kilka dni później krowa straciła swoją zdolność mleczną, zaś jej wydajność spadła tak bardzo i tak trwale, że matka musiała ją sprzedać. Oczywiście ten i inne tego typu przypadki przez długi czas traktowałem jako ludowe zabobony lub "zbiegi okoliczności", aż do czasu kiedy na Politechnice w Invercargill zaprzyjaźniłem się dosyć mocno z koleżanką wykładowczynią, która również posiadała ową cechę umysłu. Gdyby spróbować podsumować jej charakterystykę, to była ona niezwykle inteligentna. (Jestem zdania, że zdecydowanie górowała ona inteligencją nade mną. Wprawdzie w filozofii pasożytnictwa takie przyznanie się, że ktoś pod jakimś względem jest lepszy od nas, jest poważnym przestępstwem, jednak ja praktykuję totalizm, mam więc prawo to uczynić. Tak na marginesie, to jej inteligencja potwierdzała poprawność równania (1JE3.2). Wszakże kultywowała ona wysoką rozpiętość uczuć (F) przy znacznej konsystencji odpowiedzialności (A).) Jednak na dodatek do owej wysokiej inteligencji, była także ogromnie wścibska, niezwykle interesowały ją nawet najdrobniejsze poczynania każdego kogo znała, bardzo materialistyczna, piękna, przykładała ogromną wagę do wszystkich szczegółów swego ubioru, zawsze "butelkowała" w sobie uczucia, praktycznie nic nie było w stanie wytrącić jej z równowagi w sposób zauważalny na zewnątrz (tj. była "angielsko" uprzejma, spokojna i flegmatyczna nawet wobec tych których nienawidziła z całej duszy i na których sam widok wszystko "gotowało się jej w środku"), nie potrafiła niczego wybaczyć ani zapomnieć i w każdym momencie dnia lub nocy była w stanie wyrecytować bez zająknięcia kilkadziesiąt przewinień jakie ktoś popełnił od początku z nią znajomości, pochodziła z relatywnie zamożnej rodziny gdzie była jedynaczką. Ponieważ moja przyjaźń z nią zbiegła się w czasie z rozpracowaniem Konceptu Dipolarnej Grawitacji, zacząłem wówczas naukowo studiować niezwykłe zdarzenia jakie nieustannie występowały w otoczeniu tej pięknej i eleganckiej kobiety. Ze zdumieniem też odkryłem, a potem powtarzalnie potwierdziłem, że faktycznie poprzez jedynie negatywne pomyślenie o jakimś obiekcie czy osobie, potrafiła ona spowodować jego zepsucie, zniszczenie, zacięcie, zachorowanie, itp. Kiedy zaś była czymś zeźlona lub zdenerwowana, wówczas nawet nowe przedmioty dosłownie rozpadały się jej w rękach. Niestety, za uzyskanie tej wiedzy przyszedł potem słony rachunek, bowiem kiedy zdecydowałem się zmienić obiekt mojej przyjaźni, a później także miejsce pracy i miasto, wówczas jakby piekło otwarło mi się pod stopami, zaś pasmo kłopotów i niepowodzeń zaczęło się przerzedzać dopiero kiedy owa koleżanka utraciła dostęp do informacji co ze mną się dzieje. Począwszy też od wtedy, żywo się interesowałem co folklor ludowy poszczególnych krajów stwierdza na temat takich ludzi.

Oczywiście folklor ludowy dopracował się również różnych metod neutralizowania efektów niszczycielskich uczuć owych ludzi. Jedna z takich metod, prawdopodobnie w Polsce znana szerzej niż inne, polega na pasywnym zabezpieczaniu się przed urokiem poprzez zawiązywanie wokół nadgarstka ręki czerwonej wstążeczki. Kiedyś stosowana ona była przez niektóre matki dla zabezpieczenia nowonarodzonego dziecka przed zauroczeniem. Poprzez odpowiednie modły, wstążeczka ta otrzymuje moc przejmowania na siebie wszelkich uroków jakie bez jej posiadania mogłyby dotknąć dane dziecko. Znacznie więcej tych metod znanych jest w folklorze narodów Wschodu. Przykładowo, w religii Buddyjskiej wiernym rozdawane są w świątyniach specjalne żółte sznureczki będące jakby odpowiednikiem dla naszej święconej wody, które poprzez odprawienie na nich odpowiednich rytuałów, przygotowane są właśnie do przejmowania na siebie wszelkich zauroczeń jakie spadać mogłyby na ich nosiciela. Sznureczki te można łatwo zauważyć zawiązane na nadgarstkach ludzi wyznających Buddyzm. Niekiedy mogą one nawet być cechą umożliwiającą rozpoznanie czyjejś przynależności do tej religii. Chińczycy wyznający Taoizm używają w tym celu specjalnych zaklęć pisanych na odpowiednim świętym papierze i po zwinięciu w rulon noszonych potem w specjalnym pojemniczku jak talizman na szyi. Najbardziej jednak ciekawa ze znanych mi metod neutralizowania zauroczeń wywodzi się z folkloru Indii. W przeciwieństwie do opisanych poprzednio metod, jest ona aktywna, tj. umożliwia usunięcie następstw już dokonanego zauroczenia. Polega ona na przeniesieniu z osoby (lub z dowolnego innego zauroczonego obiektu), na substancję, owego negatywnego zaprogramowania przeciw-organu zarządzającego czyjąś energią moralną, wynikającego z danego zauroczenia. Gdyby więc opisane poprzednio najście zawistnej sąsiadki miało miejsce powiedzmy w jakiejś rodzinie indyjskiej, wtedy natychmiast po odejściu tej osoby, ktoś z domowników dokonałby rytuału "oduraczania". W tym celu użyłby szczypty soli i jeden strąk suszonej ostrej czerwonej papryki, w Malezji nazywanej "red chilli". (Warto przy tym odnotować tutaj "zbieg okoliczności", tj. że zgodnie z dotychczasowymi eksperymentami nad "czujnikiem myśli" opisanym w podrozdziale N1 tej monografii i monografii [1/3], kryształki soli i ich roztwory mają zdolność do silnego reagowania na wibracje telepatyczne.) W rytuale tym zataczałby trzymającą je garścią trzy kręgi nad głową ofiary zauroczenia, oraz z dużą dozą uczucia przekonania i uczucia mentalnego nakazu odmówiłby znane mu zaklęcie którego słowa mogłoby się różnić w poszczególnych przypadkach, ale którego sens zwykle stwierdzałby coś w rodzaju: "przenoszę na tą sól i chilli wszystkie następstwa złych myśli jakie na ciebie spłynęły" (np. w indyjskim języku Tamil przy tej okazji używane jest zwykle następujące zaklęcie: "Pilej mela enta kanarum pida kuda tu" - co znaczy mniej więcej "jakiekolwiek nie byłyby rezultaty diabelskiego oka nie powinny one zaszkodzić tej osobie"). Klucz do powodzenia tego rytuału zdaje się leżeć w intensywności uczuć towarzyszących wymawianiu tego zaklęcia, oraz w myślowej znajomości i poparciu dla celu jakiemu ma on służyć, nie zaś w samych jego słowach. W końcu oduraczający wrzuciłby do ognia ową sól i chilli jakie w międzyczasie przejęłyby na siebie treść danego zauroczenia. Ja sam nie miałem okazji obserwowania takiego rytuału, jednak osoby które go osobiście przeszły i mi go raportowały, twierdziły że po wrzuceniu owej soli i chilli do ognia, zwykle ogień buchał iskrami, zmieniał kolor płomienia, oraz emitował silny dym i zapach. Objawy te wcale się też nie pojawiały, jeśli ktoś wrzucał do ognia jedynie próbkę zwykłej soli i chilli (tj. jakie nie wzięły udziału w takim rytuale).

W powyższej procedurze istotne znaczenie ma palenie lub pozbywanie się przedmiotów na jakie przeniesione zostały czyjeś uczucia odbierające energię moralną. Gdyby bowiem przedmiotów tych nie spalić, a przykładowo nosić ze sobą lub - co gorsza - powiedzmy je zjeść, wtedy zawarte na nich uczucia mogłyby ponownie przeprogramować czyjeś przeciw-ciało. Działałyby one bowiem jako "talizmany przekleństwa" sprowadzające kłopoty na swego nosiciela. Faktycznie też jeśli przeanalizować ujawniany przez Koncept Dipolarnej Grawitacji i totalizm mechanizm działania niszczycielskich uczuć, każdy przedmiot na jakim skupiła się esencja czyjegoś bardzo silnego negatywnego odczuwania, staje się "talizmanem przekleństwa". Osoby więc które noszą ze sobą lub kolekcjonują w swoim mieszkaniu starą broń, szczególnie sztylety lub inne narzędzia jakie zabijały wolno i boleśnie, zbierają i używają jakiekolwiek inne przedmioty jakie wchłonęły w siebie czyjeś ponadprogowe negatywne uczucie, czy jedzą żywność jaka nasiąknięta jest takim uczuciem, zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji i totalizmem po prostu sami napytują sobie biedy.

Otrzymałem kiedyś również opis aktywnej metody neutralizowania zauroczenia, wywodzącej się z Polski. Przysłała mi ją jedna z czytelniczek. Metoda ta uważana jest za skuteczną w przypadkach kiedy zauroczenie spowodowało bóle głowy, utratę sił, ogólne rozstrojenie, drgawki, itp. Jest ona jak następuje. Do około szklanki czystej wody zrzuca się po kolei trzy zapałki wypalone do połowy. Zrzucanie to polega na zapaleniu pierwszej zapałki, kiedy zaś ta wypali się do połowy, odpaleniu od niej drugiej zapałki i złamanie ową drugą zapałką wypalonej połówki pierwszej oraz jej zrzuceniu do szklanki. Następnie odpala się trzecią od drugiej, zrzucając do szklanki wypaloną połówkę drugiej, w końcu strąca się resztką którejś z poprzednich zapałek właśnie dopaloną do połowy i ciągle palącą się połówkę trzeciej. Niewypalone pozostałości trzech zapałek należy odrzucić. Zrzucone do wody wypalone połówki trzech zapałek albo pływają po powierzchni, albo też toną. Jeśli pływają po powierzchni, wówczas to oznacza, że urok jakiego istnienie posądzaliśmy nie został wcale zadany. Natomiast jeśli utoną, wówczas to oznacza, że urok jest w mocy i należy przejść do drugiej fazy jego neutralizowania. Owa druga faza polega na trzykrotnym wessaniu do ust odrobiny owej wody (w sposób podobny jak podczas mycia zębów) i następnym jej wypluciu. Dalej trzykrotnie obmywa się wodą ze szklanki oboje oczu. W końcu wodę tą wylewa się na drodze lub chodniku przed domem w miejscu o jakim wiadomo że przechodzi po nim wielu ludzi. Ciekawostką opisywanej tutaj metody jest, że zawiera ona wiele elementów występujących również w opisanej poprzednio metodzie wywodzącej się z Indii, tyle że elementy te realizowane są w nieco odmienny sposób. (Jeśli któryś z czytelników słyszał o jakiejś innej tego typu metodzie, wtedy byłbym bardzo wdzięczny za jej opisanie.)

Warto tutaj odnotować, że zgodnie z wyjaśnionym w tym podrozdziale mechanizmem działania niszczycielskich uczuć, każdy przedmiot na jaki nałożone zostaną niszczycielskie uczucia może przekształcić się w "talizman przekleństwa". To wyjaśnia dlaczego, zgodnie z ludowym folklorem do niedawna szeroko praktykowanym na obszarze Polski, jaki ciągle pamiętam, nie jest też rozsądnym kupowanie lub pożyczanie czegokolwiek od osoby kultywującej negatywne uczucia, szczególnie zaś obiektów drogich i podatnych na telepatyczne zaprogramowanie (np. zwierząt lub skomplikowanych maszyn). Wszakże, zgodnie z ludowym wierzeniem, osoba taka może przelać telepatycznie swe niszczycielskie uczucia na dany obiekt, powodując, że jego przydatność użytkowa zostanie zniwelowana programem rozpraszającym energię moralną tego obiektu. Taki program mogą nałożonyć negatywne uczucia owego zawistnego sprzedającego lub pożyczającego. Stąd w czasach mojego dzieciństwa, nabywając coś cennego, ludzie ciągle zwracali ogromną uwagę jaki jest stan moralny sprzedającego. Natomiast od osoby zawistnej, skąpej, lub chytrej na pieniądze, w żadnym przypadku nie zakupiliby krowy, konia, materiałów budowlanych, czy jakiejkolwiek drogiej maszyny lub urządzenia. Nawet podobno takie produkty jak jabłka czy warzywa, nabyte od zawistnego lub skąpego, miały jakoby smakować gorzej a także szybko psuć się i tracić swoją użyteczność.

Oczywiście, totalizm nie tylko sugeruje faktyczne istnienie i działanie "talizmanów przekleństwa", ale również istnienie i działanie "talizmanów przynoszących szczęście". Wszystko bowiem co skupiło w sobie czyjeś silne pozytywne uczucia, faktycznie przynosić będzie szczęście swemu posiadaczowi czy nosicielowi. Zupełnie zgodna jest więc z totalizmem intuicyjna wiedza przykładowo studentów, aby zabierać na egzamin swój ulubiony talizman. Nie tylko bowiem, że wzmacnia on ich psychologicznie, ale również, jeśli nasycony został odpowiednio silnym pozytywnym uczuciem, tak będzie przeprogramowywał przebieg zdarzeń, że faktycznie zdadzą oni egzamin. W myśl zaleceń totalizmu postępują też wszyscy ci którzy zjadają żywność i zażywają lekarstwa jakie przenoszą w sobie wyłącznie pozytywne i pełne życzliwości uczucia oraz życzenia.

Powyższe informacje wynikające z totalizmu wcale nie starają się ujawnić nam jakiejś nowej, dotychczas nieznanej wiedzy. Wszakże wszystko to ludzkość znała już od niepamiętnych czasów. Nasza intuicja, wiedza ludowa, oraz niektóre religie, wiedzą na ten temat znacznie więcej niż wszyscy naukowcy razem wzięci, tyle tylko że dotychczasowa oficjalna nauka nakłaniała aby tą wiedzę ignorować. Jeśli więc przykładowo nasza intuicja podszeptuje nam aby nie chwalić się danej osobie, lepiej trzymajmy język za zębami nawet jeśli ciało aż piszczy aby podzielić się z nią swymi olśniewającymi zamiarami. Najprawdopodobniej bowiem intuicja wie już, że nasze chwalenie się spowoduje u tej osoby odruch zawiści. To zaś przeprogramuje nasze przeciw-ciało, co z kolei "zapeszy" zrealizowanie zamiarów jakimi tak chcemy się pochwalić. Jeśli z kolei intuicja nakłania nas aby nosić ze sobą dane zdjęcie bowiem nasycone ono jest uczuciem szczęścia, lepiej to czyńmy. Wszakże jego pozytywny zapis uczuciowy może zaindukować w naszym przeciw-ciele program który rozproszy kilka czarnych chmur jakie właśnie zbierają się nad naszą głową.

Aczkolwiek wszystko co napisane w tym podrozdziale leży w obszarze wiedzy która dotychczas ignorowana była przez oficjalną naukę i kultywowana jedynie przez folklor ludowy oraz przez niektóre religie (np. Buddyzm i Taoizm), Koncept Dipolarnej Grawitacji, a za nim totalizm, zaczynają przywracać należne tym sprawom znaczenie. Stąd na obecnym etapie zalecałbym abyśmy: (1) głębiej i z ukazanej tutaj perspektywy zaczęli badać wpływ jaki na losy ludzi i obiektów posiadają silne doznania/uczucia o ponadprogowej wartości, (2) zaczęli pracować nad metodami nieszkodliwego rozładowywania wszelkich silnych uczuć o charakterze rozpraszającym energię moralną i pracowali nad metodami neutralizowania ich skutków, (3) jeśli to możliwe unikali wzrokowego kontaktu z osobami które znane są z generowania u siebie i kultywowania silnych negatywnych uczuć, a także unikali dawania im powodów do wzbudzenia w sobie uczucia zawiści lub zazdrości i skierowywania ich na nas, oraz (4) jeśli już realizujemy jakieś działanie które w sposób znaczący zwiększa poziom naszej energii moralnej, wówczas starali się tak dobrać jego warunki, aby nie wzbudziło ono przypadkiem w ewentualnych widzach żadnych negatywnych uczuć.

JE5.4. Uczuciowy mechanizm decydowania o płci płodu (lub zapobiegania niepożądanej ciąży)


Jak to wiadomo - i to aż z kilku niezależnych od siebie źródeł, istnieje bazujący na uczuciach mechanizm jaki pozostawia kobiecie zadecydowanie, po pierwsze czy w ogóle zajdzie ona w ciążę, po drugie zaś jaka będzie płeć spłodzonego właśnie dziecka. Mechanizm ten uzależnia wyniki danego stosunku płciowego od uczuć jakie kobieta doznaje podczas jego trwania. Z kolei owe uczuciowe doznania kobiety sterują programem jaki nakładany jest na energię moralną która przyporządkowana zostaje do owule danej kobiety oraz do zdeponowanej w niej spermy. To zaś decyduje zarówno o samym fakcie zapłodnienia, jak i o płci przyszłego dziecka. Jeśli więc kobieta nauczy się sterowania swoimi uczuciami doznawanymi podczas stosunku, jest ona w stanie wykorzystać odpowiednią technikę myślowego kontrolowania swoich uczuć dla uzyskania ze stosunku wyniku jakiego sobie świadomie zażyczy (tj. aby albo w ogóle nie zostać zapłodnioną, albo też aby zostać zapłodnioną dzieckiem określonej płci).

Istnieje starożytna metoda chińska opisana w sekcji "How to choose the sex of your child" zawarta w "Farmer's Almanac from Taiwan" (tj. we wydawanym corocznie kalendarzu chińskim jakiego poza-datowe opisy niekiedy powtarzane są prawie bez zmian przez ostatnie kilka tysięcy lat). Angielskojęzyczne omówienie tej starożytnej metody chińskiej przytoczone jest na stronach 149 i 150 książki [1JE5.4] pióra Frena Bloomfield, "The Book of Chinese Beliefs", Arrow Books (17-21 Conway Street, London W1P 6JD), 1983, ISBN 0-09-931900-4. Dla przykładu ta starożytna metoda chińska zaleca iż "Jeśli oni {tj. dana para} pragną chłopca, mężczyzna powinien spędzić długi czas na "foreplay" i powstrzymywać swój własny orgazm. Dla dziewczynki, mężczyzna powinien osiągnąć orgazm tak szybko jak to tylko możliwe." (w oryginale angielskojęzycznym "If they want a boy, the man should spend a long time on foreplay and restrain his own orgasm. For a girl, a man should enter a climax as soon as possible.").

Jeśli przeanalizować powyższe zalecenia, to jego esencja praktycznie sprowadza się do pośredniego sterowania rodzajem uczucia, czy nastawienia mentalnego, jakie kobieta generuje w sobie w chwili danego stosunku płciowego. Uczucie to powoduje z kolei zaindukowanie właściwego rodzaju energii moralnej, która w zależności od potrzeby albo nie dopuści do zapłodnienia, albo też zapłodnienie to spowoduje i zadecyduje o płci dziecka. Niestety, definicje uczuć koniecznych do wygenerowania przez kobietę, a także definicję programu przyporządkowanego energii moralnej wynikającego z tych uczuć, bardzo trudno wyrazić słowami, oraz jeszcze trudniej urzeczywistnić bez odpowiedniego treningu. (Właściwie to dla efektywnego nauczenia się tej techniki osoby ją praktykujące powinny mieć dostęp do któregoś z urządzeń opisanych w punktach 2, 3 lub 4 podrozdziału N3.2 tej monografii i monografii [1/3], np. do "generatora uczuć".) Mimo jednak nieodpowiedniości ludzkiego języka dla definiowania tych uczuć, dla naukowej rzetelności spróbuję je tutaj opisać. Jeśli wygenerowane przez kobietę uczucie można by nazwać "całkowite odrzucenie i nie zaakceptowanie" mężczyzny z jakim kobieta ta ma stosunek, wówczas w ogóle nie dojdzie do zapłodnienia. Jeśli uczucie to można by nazwać "akceptowanie połączone z głodnym i niezaspokojonym wchłanianiem", wtedy urodzi się chłopiec. Jeśli zaś uczucie to da się nazwać "akceptowanie połączone z ciepłym ukojeniem, zaspokojeniem i satysfakcją" wtedy urodzi się dziewczynka. Podczas ewentualnych eksperymentów z tą metodą pamiętać jednak należy, że powyższe wyrażenia są jedynie powierzchowną próbą słownego opisu złożonych stanów uczuciowych i stąd dla ich efektywnego wytworzenia i utrzymania przez czas wymagany do zadziałania w praktyce niezbędny jest jakiś trening. (Najlepiej gdyby trening ten mógł być poparty użyciem "generatora uczuć" z podrozdziału N3.2 tej monografii i monografii [1/3]). Oczywiście, folklor chiński stara się wytworzyć wymagany rodzaj uczuć poprzez uformowanie odpowiednich warunków i bodźców zewnętrznych danego stosunku.

Warto tutaj dodać, że nie tylko folklor chiński zna tego typu metody wpływania na płeć dziecka. Wszystkim zapewne wiadomo, że także i folklor staropolski zalecał aby dla spłodzenia chłopca "stosunek odbywać w ostrogach i na kożuchu". Jeśli się dobrze zastanowić to esencja owego staropolskiego zalecenia sprowadzała się do generowania tych samych uczuć co w starożytnej metodzie chińskiej.

Do powyższego koniecznie należy tutaj dodać, że okupujący nas "szatańscy pasożyci" opisywani w rozdziale A3, doskonale zdają się wiedzieć o omawianym tutaj uczuciowym mechanizmie sterowania płcią dzieci lub zapobiegania niepożądanej ciąży. Wszystkie fakty też na to wskazują, że poprzez wykorzystywanie urządzeń podobnych do rzutników telepatycznych opisanych w podrozdziale N5.2 tej monografii, oraz w podrozdziale N5.2 monografii [1/3], już obecnie wykorzystują oni ten mechanizm do telepatycznego powodowania aby na Ziemi rodziło się coraz więcej dziewczynek niż chłopców. Wszakże w ten sposób osiągną oni na Ziemi opisaną w podrozdziale A3 cywilizację złożoną wyłącznie z kobiet, jakie rozmnażały się będą tylko przez klonowanie a nie przez stosunek seksualny. Fakt, że okupujący nas UFOnauci doskonale oponowali omawiany tutaj mechanizm, wynika ze stwierdzenia UFOnauty raportowanego w paragrafie "N-98" załącznika Z do monografii [2] oraz w paragrafie "N-98" rozdziału S monografii [3] i [3/2]. Oto dosłowny cytat wyjaśnień tej techniki, powtórzony słowami "Miss Nosbocaj" która usłyszała ją bezpośrednio od UFOnauty:

"Istnieje męska i żeńska energia jakie łączą się z sobą w momencie zapłodnienia. Wszystko co jest wymagane to odrzucić, znaczy nie zaakceptować męskiej mocy... pozytywne i wszystko we wszechświecie obraca się wokół pozytywów i negatywów. Ty, Ty jesteś żeńskim negatywem więc zamknij swoje ciało na pozytyw, nie pozwól aby tych dwoje się zeszło w jedno co jest właśnie momentem zapłodnienia i wtedy zapłodnienie nie nastąpi. ... ciągle co Ty narodzisz, ale czyń to w taki właśnie sposób i nie używaj chemikaliów. Chemikalia są szkodliwe, niedobre, nigdy ich nie używaj. Oczywiście decyzja należy do każdej osoby, Ty nie opowiadaj ludziom, Ty nie opowiadaj, że chemikalia są szkodliwe, to jest ich sprawa, oni zadecydują albo też idea będzie im dana jednakże dla siebie Ty staraj się nie używać chemikaliów w celu kontroli zapłodnienia. Cały wszechświat działa na zasadzie pozytywów i negatywów, z tego pochodzi nasza moc, to umożliwia nam loty, wykorzystując pozytywy i negatywy, to jest jak Ty właściwie myślisz, to jest jak, jak świat jest trzymany w kupie, a więc prosta sprawa taka jak zapłodnienie może łatwo być kontrolowana, z pomocą zrozumienia pozytywów i negatywów. Są rzeczy, niektóre rzeczy jakie Ty powinnaś wiedzieć i niektóre rzeczy MY powiemy Ci teraz zaś Ty zatrzymasz je na później."

Jako ciekawostkę warto tu też dodać, że podczas wyjaśnień owej metody zapobiegania niepożądanej ciąży, przekazująca ją istota wypowiedziała następujące zdanie (patrz ten sam paragraf "N-98") - cytuję dosłownie słowami Miss Nosbocaj która nam je powtórzyła: "Ty nie opowiadaj że chemikalia są szkodliwe, to jest ich sprawa, oni sami zadecydują albo też idea będzie im dana jednakże dla siebie Ty staraj się nie używać chemikaliów w celu kontroli zapłodnienia." Zdanie to w sposób bezpośredni i bardzo oczywisty potwierdza fakt, że UFOnauci manipulują ludzkimi poglądami ("idea będzie im dana"), a także że idee o jakich UFOnauci wiedzą że byłyby bardzo potrzebne ludziom, są przed ludźmi zatajane.

JE6. Względny poziom energii moralnej "µ" i jego obliczanie


Motto niniejszego podrozdziału: "Opresja zawsze zaczyna się na szczycie i przemieszcza ku dołowi, postęp zawsze zaczyna się u korzeni i przemieszcza ku szczytowi."
Ze względów praktycznych jest wysoce wskazane abyśmy byli w stanie wyrazić liczbowo ile energii moralnej ktoś w sobie zdołał zgromadzić. Jak wyjaśniłem to szczegółowo w podrozdziale JD1.6.1, wielkością najbardziej użyteczną w praktyce do wyrażania tego nagromadzenia energii, wcale nie jest jej poziom bezwzględny (E), którego wyznaczaniu poświęcone są wzory (1JE7) i (2JE7) z podrozdziału JE7, a jej poziom względny (µ). Z szeregu możliwych sposobów wyrażenia tego względnego poziomu energii moralnej (µ), jakie opisane będą wzorami (2JE6.3), (3JE6.3) i (4JE6.3), najwyższą praktyczną użyteczność wykazuje tzw. "względny poziom energii moralnej" (µ) odniesiony do maksymalnej wartości możliwej do osiągnięcia zabiegami czysto moralnymi. Jego wartość daje się zdefiniować następująco: "względny poziom energii moralnej (µ) jest to stosunek aktualnie posiadanego przez dany intelekt bezwzględnego zasobu energii moralnej (E), do aktualnej pojemności moralnej tego intelektu - czyli do maksymalnego poziomu energii moralnej (Emax) jaki intelekt ten mógłby zgromadzić zabiegami czysto moralnymi czyli bez zmiany swojego stanu fizycznego i intelektualnego oraz bez zmiany warunków otoczeniowych w których właśnie się znajduje". Definicja ta oznacza, że (µ) może być wyrażone następującym równaniem:

µ = E/Emax (1JE6)

Wyrażając powyższe innymi słowami, współczynnik (µ) opisuje jaką część maksymalnego poziomu czyjejś energii moralnej (Emax), możliwego do osiągnięcia przez dany intelekt w sytuacji moralnej w jakiej się aktualnie znajduje, intelekt ten faktycznie zgromadził. Jeśli więc ktoś stwierdzi, że dowolny intelekt (np. osoba czy państwo) wykazuje µ =0.6, oznacza to że intelekt ten zgromadził 60% energii moralnej (Emax) jaką w jego warunkach, sytuacji, możliwościach fizycznych, oraz przy poziomie osiągniętej przez niego w danym momencie czasowym wiedzy i techniki, faktycznie mógł on zgromadzić, gdyby jego moralne nastawienie było bardziej entuzjastyczne zaś praca usilniejsza. W sensie interpretacyjnym, (µ) można sobie wyobrazić jako względne "nadciśnienie" energii zwow sprężonej w przeciw-ciele danego intelektu. Natomiast w sensie moralnym (µ) reprezentuje jakby rodzaj "współczynnika czyjejś moralnej jakości" jaki wyraża moralne wyniki postępowania danego intelektu w warunkach w jakich się znajduje.

Jedną z podstawowych zalet względnego poziomu energii moralnej (µ) jest, że może on być wyznaczony i to na wiele odmiennych sposobów. Przykładowo już dzisiaj może on być z grubsza oszacowany na podstawie wskaźników opisywanych w podrozdziale JD1.6.2. Może on też być wyznaczany bardzo precyzyjnie, poprzez analizy pracochłonności momentu pojawiania się u kogoś, lub zanikania, zjawiska jakie w podrozdziale JF8 nazywane jest "totaliztyczną nirwaną". Jak za pośrednictwem tej nirwany wyznaczać poziom (µ) wyjaśnione jest dokładniej na przykładzie problemów numer 1 do 3 z podrozdziału JF9. W odniesieniu do indywidualnych osób, poziom (µ) daje się też z grubsza oszacować zwykłym wahadełkiem, jak to opisano w dalszej części tego podrozdziału, oraz w podrozdziale I3.2. Natomiast w odniesieniu do niektórych intelektów zbiorowych, daje się go pomierzyć i wyznaczyć metodami i wzorami opisanymi w dalszej części niniejszego podrozdziału. W podrozdziale I5.6 opisane są też teoretyczne podstawy dla budowy precyzyjnych urządzeń pomiarowych, które pozwalają mierzyć (µ) z dużą dokładnością - podobnie jak dzisiejsze omomierze mierzą oporność elektryczną. Znając zaś wartość (µ) można z kolei relatywnie łatwo wyznaczyć bezwzględną wartości (E) czyjejś energii moralnej. Wystarczy wszakże aby w tym celu wyznaczyć ile wynosi (Emax) danej osoby, zaś znając (Emax), wartość (E) daje się łatwo wyliczyć z wzoru (1JE6). Problemy numer 1 do 3 z podrozdziału JF9 wskazują jak tego dokonać. Kiedy w 1998 roku wyznaczałem swoją pojemność (Emax), wynosiła ona około Emax=2000 [gfh].

W tym miejscu warto również przypomnieć moją empiryczną obserwację ujawnioną w podrozdziale JE3.8, a stwierdzającą że dla dowolnego intelektu "względny poziom energii moralnej jest wprost proporcjonalny do jego mocy moralnej", co wyraziłem uproszczonym wzorem (2JE3.8): µ = CW. Praktyczne następstwa owego wzoru (2JE3.8) są dosyć znaczące. Ujawniają one bowiem, że jeśli znana jest nam wartość względnego poziomu energii moralnej (µ) jakiegoś intelektu, wówczas jest to niemal jednoznaczne z poznaniem wartości mocy moralnej (W) tego intelektu, oraz vice versa. To z kolei ujawnia, dlaczego opisywany w tym podrozdziale względny poziom energii moralnej (µ) posiada tak znamienny wpływ na wszystkie parametry życiowe danego intelektu, włączając w to parametry opisywane w podrozdziale JD1.6.3.

JE6.1. Moralny system komunikacyjny, a "µ"


Na obecnym poziomie naszej wiedzy, bezpośrednie wyprowadzenie wzorów jakie wiążą i uzależniają wartość (µ) od innych parametrów mechaniki totaliztycznej niż te ujęte we wzorze (1JE6), jest trudne z powodu dotychczasowego niskiego poznania przez nas owych czynników moralnych od jakich (µ) zależy. Istnieje jednak możliwość jego łatwiejszego wyprowadzenia na drodze pośredniej, poprzez wykorzystanie podobieństw i analogii. W swoich licznych podróżach po świecie zdołałem zaobserwować, że współczynnik (µ) może być łatwo wyrażony matematycznie dzięki ścisłej analogii istniejącej pomiędzy działaniami intelektów, a przepustowością ulicznego systemu komunikacyjnego. Ta moja obserwacja może zostać nazwana "

1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna