Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona6/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   23
wpływ jakiegoś działania na nasz poziom energii moralnej bardziej zależy od towarzyszącego mu uczucia niż od fizycznej charakterystyki samego działania". Przykładowo, sposób na jaki nasz organizm zareaguje na określony rodzaj pokarmu czy lekarstwa, bardziej zależy od uczucia jakie towarzyszy naszemu jedzeniu, niż od składu pokarmowego tego co zjadamy. Jeśli więc jemy z uczuciem spokoju, samozadufania, samozadowolenia, satysfakcji, sytości, pewności, itp., wówczas niemal każdy pokarm spowoduje wzrost naszej tkanki tłuszczowej. (To z tego właśnie powodu mężatki, a także mężczyźni o ustabilizowanym trybie życia, szybko obrastają tłuszczem.) Natomiast jeśli jemy z uczuciem niepokoju, wyczekiwania, czujności, samokrytyczności, braku, niepewności, itp., wówczas niemal żaden pokarm nie jest w stanie pobudzić u nas wzrostu czegokolwiek innego niż mięśnie i energia. (Z tego właśnie powodu niezamężne kobiety, a także mężczyźni o nieustabilizowanym trybie życia, są niemal zawsze szczupli i pełni energii.) Z kolei, zjadanie w miejsce lekarstwa fałszywych pigułek wykonanych np. jedynie ze zwykłego cukru czy mąki, ciągle jest w stanie spowodować niemal cudowne uzdrowienie, jeśli połykający te pigułki niezachwianie wierzy w ich skuteczność (lekarze zjawisko to nazywają "placebo effect"). Podobnie, jeśli osoba uprawiająca jakiś rodzaj ćwiczeń gimnastycznych lub oddechowych niezachwianie wierzy, że ćwiczenia te generują w niej zasób wolnej woli (albo energię "chi"), wówczas faktycznie po realizacji tych ćwiczeń przez dłuższy okres czasu, osoba ta odnotuje wzrost swego zwow (lub "chi"). Oczywiście tego typu przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Przykładowo trenujący z zacięciem sportowcy będą wykazywali wyniki na zawodach, uczący się "z uczuciem" studenci będą mieli lepsze wyniki na egzaminach, muzycy którzy wkładają uczucie w swe treningi będą porywali widownię, artyści którzy tworzą z dużą dozą uczucia będą wzruszali swych odbiorców, itp. Powyższe ustalenia posiadają ogromne konsekwencje praktyczne. Ujawniają one bowiem, że w przeciw-świecie działa unikalne prawo, jakie można by nazwać "prawem uczuciowego generowania fizykalnych efektów". Stwierdza ono, że "jeśli ktoś potrafi w sobie wygenerować odpowiednio trafne i silne uczucia, wówczas ich efekt na czyjś poziom energii moralnej będzie tożsamy z zrealizowaniem odnośnego działania fizykalnego, nawet jeśli działanie to w ogóle nie nastąpi". Przykładowo wygenerowanie uczucia najedzenia i pokrzepienia spowodowałoby, że organizm egzystowałby nawet jeśli ktoś żyłby niemal zupełnie bez pokarmu, a jedynie głównie poprzez picie zwykłej wody. Faktycznie też jest to obserwowane w działaniu u niektórych mistycznych pustelników Wschodu którzy potrafią przeżyć niemal w ogóle bez jedzenia, u niektórych Indian Południowej Ameryki, którzy żywią się jedynie ułamkiem tego co zjadają Europejczycy, a także u wielu zawodowych kucharzy, którzy poprzez zwykłe wąchanie potraw jakie gotują, potrafią wygenerować w sobie takie uczucia najedzenia i nieustannej sytości, że pozostają korpulentni nawet jeśli faktycznie zjadają jedynie niewielki ułamek tego co jedzą inni ludzie. Z kolei jeśli ktoś byłby w stanie wygenerować w sobie charakterystyczne uczucie swędzenia towarzyszące zaleczaniu się ran, rany te mogłyby zasklepić się dosłownie na czyichś oczach, pomimo że osoba która w ten sposób by się samouzdrawiała nie używałaby żadnego widocznego lekarstwa. Folklor ludowy wypracował sobie nawet cały szereg praktycznych zastosowań, które w całości opierają się na wykorzystaniu powyższego prawa uczuciowego generowania fizykalnych efektów. Ich przykładami może być magia, uzdrawianie, różne szkoły duchowego rozwoju ("tai chi", "reiki", "yoga"), itp.

Niestety, zarówno nowoczesna nauka, jak i dzisiejsze społeczeństwo, w swej większości zdecydowanie ignorują działania "prawa uczuciowego generowania fizykalnych efektów", chociaż dosyć często dosłownie "potykają się" o jego efekty (np. patrz wspomniany powyżej "placebo effect", który czyni nieprzewidywalnym efekt każdego leczenia). Rezultatem tej ignorancji jest, że zamiast pomagać ludziom w osiąganiu ich celów, prawo to najczęściej działa na ich szkodę. Jako doskonały przykład w tym zakresie warto rozważyć sromotnie przegrywaną obecnie przez niemal każdą osobę umiejętność odchudzania. Jeśli wierzyć dzisiejszej medycynie i nauce, odchudzanie się jest proste: wystarczy uciąć dopływ kalorii, a ciało musi schudnąć. Wielu więc dokładnie tak czyni, tj. ucina dopływ kalorii ... i nadal utrzymuje swoją nadwagę, a niekiedy nawet ją zwiększa. Powodem jest właśnie zapominanie o uczuciach. Jeśli przykładowo z pożywienia wyeliminuje się kaloryczny tłuszcz lub cukier, a zastąpi go jakąś substancją która smakuje tak samo, jednak nie ma jego kalorii, wówczas zgodnie z dzisiejszą medycyną powinno się zacząć tracić na wadze. Tymczasem mechanika totaliztyczna stwierdza że ... guzik prawda. Zgodnie z nią, jeśli opychamy się jakąś substancją smakującą dokładnie jak cukier, podczas jej jedzenia mamy dokładnie te same uczucia jakbyśmy jedli cukier. Mimo więc, że nie ma ona wcale kalorii cukru, nasz organizm sam wytworzy owe kalorie i funkcjonuje jakbyśmy je zjedli. Końcowy rezultat jest taki, że tak długo jak tylko zmieniamy substancje jakie jemy, jednak wcale nie zmieniamy uczuć generowanych przez te substancje podczas jedzenia, nasza waga pozostanie bez zmiany. Jeśli więc naprawdę chcemy się odchudzić (lub - w niezwykle rzadkich przypadkach - np. zyskać na wadze), zmienić musimy rodzaj uczuć z jakimi zjadamy nasz pokarm, a nie jego kaloryczność. Oczywiście, aby zmienić te uczucia, zapewne niezbędnym się okaże abyśmy tak przetransformowali zjadany pokarm, aby generował on w nas wymagany rodzaj doznań smakowych - czyli aby smakował nam inaczej niż to co poprzednio zjadaliśmy, chociaż wcale nie jest konieczne aby nowy pokarm był mniej kaloryczny lub mniej przyjemny dla podniebienia. Problem jednak w tym, że dotychczas nikt nie prowadził badań nad zależnością pomiędzy uczuciami doznawanymi podczas jedzenia, a nadwagą (lub niedowagą). Wszakże istnienie tej zależności ujawniane jest dopiero mechaniką totaliztyczną. Jak na razie nie wiadomo więc dokładnie jakie uczucia powinny być generowane aby nasze odchudzanie się było najskuteczniejsze. Niemniej, chociaż ciągle nie wiadomo jakie to uczucia, istnieją już dane empiryczne jakie bezspornie dowodzą, że to właśnie one są kluczem do stanu naszej wagi. Dane te wywodzą się z tzw. "wysoko-tłuszczowej diety" (po angielsku "hi-fat diet") jaka w listopadzie 1999 roku rozsławiona została po świecie licznymi reportażami telewizyjnymi (np. w Nowej Zelandii spopularyzował ją m.in. program "20/20" jaki na kanale 3 TVNZ w niedzielę dnia 21 listopada 1999 roku w godzinach 20:15 do 20:25 nadawał o niej bardzo pochlebny reportaż). Dieta ta opracowana została przez Dra Robert'a Atkins'a i spopularyzowana w jego książce "Dr Atkins New Diet Revolution". Zaleca ona, aby zjadać posiłki o wysokiej zawartości tłuszczu i proteiny zwierzęcej (np. tłustego mięsa), zaś niskiej zawartości karbohydratów (np. cukrów, chleba, warzyw, owoców). Praktycznie też okazuje się ona wysoce skuteczna. Niestety wybiega ona przeciwko wszystkiemu co dzisiejsza nauka bazująca na monopolarnej grawitacji zdołała się dopracować. Naukowcy i lekarze łamią więc sobie głowę dlaczego w praktyce okazuje się ona tak skuteczna. W swoich rozważaniach ciągle jednak bazują oni na zakładanym monopolarną grawitacją modelu człowieka jako "przetwórni chemicznej" - i zupełnie pomijają wpływ uczuć jakie jedzący tłuste potrawy w sobie generują. Miejmy więc nadzieję, że niniejszy podrozdział z czasem otworzy nasze oczy na tą sprawę i spowoduje stopniowe naprawienie choćby części następstw dotychczasowej ignorancji w zakresie znaczenia uczuć (i ich kontrolowania) dla naszego życia.

Oczywiście, odchudzanie użyte powyżej zostało tylko w celu możliwie najprostszego wyjaśnienia mechanizmu za pośrednictwem jakiego manifestuje się działanie prawa uczuciowego generowania fizykalnych efektów. Jednak w rzeczywistości "prawo uczuciowego generowania fizykalnych efektów" współdecyduje o wynikach wszelkich ludzkich działań, a także wszelkich działań innych istot zdolnych do generowania uczuć. Jego następstwa można więc odnotować nie tylko w efektach jakie tradycyjnie uważamy za subiektywne i wysoce zależne od realizującej je jednostki, takich jak jedzenie, leczenie, uzdrawianie, czy wyniki sportowe, ale również w działaniach jakie dotychczas uważaliśmy za całkowicie niezależne od naszych uczuć, takich jak np. zachodzenie w ciążę i płeć przyszłego dziecka (w podrozdziale JE5.4, oraz w traktacie [7], opisana jest metoda "uczuciowego" zamawiania płci dziecka, lub zapobiegania zajścia w ciążę, bazująca właśnie na tym prawie), zapalanie samochodu (ciekawe czy czytelnik zauważył, że kiedy jest zdenerwowany lub przygnębiony, samochód nie chce zapalić), czy trafienie celu. Przykładowo w swej młodości zupełnie przypadkowo odkryłem, a potem nawet nauczyłem się praktycznie wykorzystywać, że jeśli rzuca się kamieniem ze specjalnym impulsem bardzo silnych uczuć, wówczas kamień zawsze trafia zamierzony cel. Uczucia te polegały na wytworzeniu w momencie dokonywania rzutu, ostrego piku impulsowego pragnienia aby trafić, połączonego z uformowaniem szczególnego rodzaju cierpkości czy mrowienia w dolnej części kręgosłupa jaka pojawiała się po wstrzymaniu oddechu prawie aż do punktu kiedy organizm zaczyna się dusić. Trafienie było wówczas niemal gwarantowane i jeśli czasami ciągle dochodziło do chybień, to wynikały one jedynie z niedokładnego odtworzenia wymaganych dla niego uczuć. Wobec jednak całkowitego zaprzestania praktykowania tej metody już po osiągnięciu dorosłości, oczywiście do dzisiaj umiejętność ta całkowicie zaniknęła. A szkoda, bowiem obecnie - kiedy jestem świadomy mechanizmu działania magii oraz omawianego tutaj prawa, jako naukowiec pracujący m.in. nad naszą samoobroną przed kosmicznym najeźdźcą, byłbym wysoce zainteresowany praktycznym sprawdzeniem czy, używając tej samej metody lub jej odmiany, zdołałbym np. strącić ptaka (i/lub UFOnautę) bez potrzeby fizycznego rzucenia w niego jakimkolwiek kamieniem. Taką zdolność do "uczuciowego" trafienia celu opanowałem zresztą nie tylko ja sam. Przykładowo, w omawianym pod pozycją [3#4L5.4] odcinku amerykańskiego serialu dokumentarnego "Ripley's believe it or not", występował łucznik z Arkansas w USA, który zawsze trafiał swoją strzałą do celu, pomimo że niemal wogóle nie celował podczas strzelania (jego strzały były tak celne, że z dużej odległości potrafił nimi rozsypywać podrzucone w powietrze tabletki aspiryny, jakich średnica nie przekraczała średnicy samej strzały). Kiedy reporter wypytywał go, jak osiąga tak ogromną celność, on odpowiedział, że celność wcale nie wymaga dobrego celowania, a jedynie wymaga, aby po wypuszczeniu strzały wyłącznie na intuicję, odczuć następnie w sobie samym, że się przekształca w swoją własną strzałę, poczym tak kierować sobą w locie, aby trafić w cel. Owo jego wyjaśnienie ujawnia, że faktycznie to zawsze trafiał on w cel, ponieważ uczuciowo utożsamiał się ze swoimi strzałami. Istnienie fizykalnych następstw naszych uczuć posiada też kluczowe znaczenie podczas realizowania magii, o czym pisałem już w podrozdziale I5.7.

JE5.2. Neutralizowanie ponadprogowych uczuć


Kolejną z istotnych konsekwencji opisywanej tutaj analogii uczuć do sił fizycznych, jest pojęcie tzw. "progowego poziomu uczuć" lub "wartości progowej uczuć". Poziom ten to wysokość uczucia jaka jest wymagana dla zainicjowania zmiany poziomu czyjejś energii moralnej. Aby ją lepiej wytłumaczyć na analogii uczuć do sił fizycznych, załóżmy że zamierzamy odwrócić jakiś kamień. W tym celu do owego kamienia przykładamy siłę naszych rąk. Początkowo popychamy go z małą siłą - kamień ani drgnie. Potem popychamy go z nieco większą - kamień dalej leży "jak kamień". Jeszcze bardziej więc zwiększamy siłę naszego działania. Kiedy siła ta przekroczy określoną wartość, zwaną właśnie "wartością progową", kamień zacznie się odwracać. Podobnie jest też z uczuciami i doznaniami. Przykładowo siedzimy przed telewizorem i odczuwamy pragnienie. Początkowo jest ono małe, kontynuujemy więc nasze siedzenie. Potem się zwiększa, zaczynamy więc walczyć z sobą "wstać i zaparzyć sobie herbatę czy też nie". W końcu pragnienie staje się tak silne, że nie jesteśmy dłużej w stanie się mu oprzeć, wstajemy więc i idziemy do kuchni. Owa wartość uczucia lub doznania jaka inicjuje coś, co kończy się zmianą poziomu naszej energii moralnej, jest właśnie ową "wartością progową". Wszystkie uczucia i doznania jakich poziom leży poniżej tej wartości progowej, nie są w stanie zmienić niczyjego poziomu energii moralnej, stąd nie posiadają one większego wpływu na życie nasze i innych. Natomiast wszelkie uczucia i doznania które są na tyle intensywne, że ich poziom przekracza ową wartość progową, zawsze kończą się zmianą czyjegoś poziomu energii moralnej, stąd mają wpływ na życie nasze i innych. Niniejszy podrozdział jest głównie im poświęcony.

Poznanie i zrozumienie analogii uczuć do sił fizycznych, posiada cały szereg następstw praktycznych. Jednym z nich jest, że pozwala ono na kontrolowanie uczuć z użyciem dokładnie tych samych metod, jakie już wypracowane zostały dla kontrolowania sił. Wszakże uczucia podlegają tym samym generalnym prawom co siły fizyczne. Podobnie więc jak owe siły, możemy je transformować, neutralizować, przekierowywać, odbijać, itp. Tyle tylko, że jak dokładnie tego dokonywać w odniesieniu do sił, już obecnie dobrze wiemy, natomiast w odniesieniu do uczuć musimy dopiero się nauczyć.

Skoro, jak to zostało wyjaśnione powyżej, każde uczucie o wartości ponadprogowej wywołuje jakieś następstwa fizykalne, cała sztuka totaliztycznego życia uczuciowego polegała będzie na takim zarządzaniu naszymi uczuciami, aby ich konsekwencje fizykalne były "moralne", tj. aby powodowały one zwiększanie, a nie przypadkiem zmniejszanie, energii moralnej u wszystkich zainteresowanych stron. Jest to szczególnie istotne w świetle tego co stwierdzone zostało w podrozdziałach I5.6 i JC1, mianowicie, że "przeżywanie pełnego zakresu dobrze zbalansowanych uczuć posiada ogromne znaczenie dla naszego zdrowia i potencjału intelektualnego, ponieważ zwiększa ono inteligencję, nasyca ciało energią życiową, oraz zapobiega pojawianiu się chorób". Dlatego też totaliztyczne zarządzanie uczuciami nie może polegać na ich blokowaniu lub korkowaniu! Zarządzanie to wymaga, aby w sposób zamierzony wpływać jedynie na następstwa uczuć. Przeanalizujmy teraz jaki rodzaj narzędzi totalizm musi rozwinąć, aby osiągnąć "moralne" następstwa naszych uczuć, bez jednoczesnej potrzeby ich blokowania. Oto najważniejsze z nich:

1. Neutralizowanie "niemoralnych" uczuć. Pierwsza grupa narzędzi jakie dotychczas udało się zidentyfikować, wskazują jak neutralizować ponadprogowe "niemoralne" uczucia. (Przez "neutralizowanie" rozumiemy tutaj pozwalanie aby uczucia te swobodnie się wyzwalały, a jedynie niedopuszczanie aby po wyzwoleniu spowodowały one zmniejszanie czyjegoś poziomu energii moralnej.) Jak zapewne pamiętamy to z podrozdziału JA7.2, "niemoralne" uczucia są to wszelkie te uczucia które powodują upust czyjejś energii moralnej. Wskazówek co do tego jak je neutralizować, dostarcza właśnie omówiona poprzednio analogia uczuć do sił fizycznych. Jak wiadomo, już istniejące siły fizyczne daje się neutralizować aż na kilka sposobów - jeśli ktoś nie chce dopuścić aby ich działanie zamieniło się na pracę (urzeczywistniło). Oto najbardziej reprezentacyjne z owych znanych już od dawna sposobów neutralizowania sił fizycznych wynikających z mechaniki klasycznej (tj. z statyki i dynamiki), które zaprezentowane są tutaj już po odniesieniu ich do uczuć:

(1a) Wzajemne anihilowanie obu biegunów uczuciowych. W podrozdziale I4.1.1 opisano tzw. Zasadę Dwubiegunowości, jakiej istnienie i działanie w odniesieniu do wszystkich zjawisk wszechświata, pozwolił dopiero wykryć Koncept Dipolarnej Grawitacji. Zasada ta stwierdza, że w inteligentnym wszechświecie nie daje się wygenerować żadnego zjawiska jakie posiadałoby tylko jeden biegun. Stąd zaindukowanie jakiegokolwiek zjawiska musi zawsze się wiązać z równoczesnym zaindukowaniem dokładnie mu równoważnego przeciwzjawiska. Odnosząc to do opisywanego tutaj generowania uczuć, wygenerowanie jakiegokolwiek uczucia musi zawsze się wiązać z niemal równoczesnym generowaniem uczucia do niego dokładnie przeciwstawnego - jak to opisano w podrozdziale I5.5. Tak więc, jeśli np. zaczynamy kogoś intensywnie nienawidzieć, zgodnie z ową Zasadą Dwubiegunowości równocześnie musimy generować w sobie równe co do wartości uczucie silnej miłości, a także vice versa. Tyle tylko, że owe przeciwstawne uczucia albo skierowujemy na odmienne obiekty (tj. nienawidzimy i kochamy dwie odmienne osoby), albo też umiejscawiamy w odmiennych sferach naszej osobowości, stąd pozwalamy im się ujawnić tylko w dwóch odmiennych sytuacjach lub w dwóch odmiennych przedziałach czasu (np. intensywnie kochamy naszą partnerkę podczas stosunku seksualnego, zaś zaczynamy ją intensywnie nienawidzić podczas jedzenia ugotowanego przez nią obiadu). Wszystko więc co konieczne aby całkowicie zneutralizować jakiekolwiek uczucie, to spowodować aby zlało się ono z przeciw-uczuciem które zostało niemal równocześnie z nim zaindukowane. W przypadku bowiem takiego zlania się ze sobą, oba owe bieguny uczuciowe nawzajem się anihilują. Niestety aby dokonać ich zlania się ze sobą, konieczne jest spowodowanie jakiegoś zjawiska jakie usunie przeszkody jakie oddzielają te bieguny uczuciowe od siebie. Jak zdołałem odnotować, zjawiskiem jakie powoduje usuwanie tej przeszkody jest m.in. szczerość. Kiedy z osobą (lub osobami) na jaką (na jakie) obie te składowe są skierowane, zaczyna się szczerą dyskusję na temat owych składowych biegunów uczuciowych, otwarcie ujawniając i przyznając się co precyzyjnie wobec nich się czuje. Przykładowo, jeśli ma się do kogoś żal lub uraz, wystarczy w tym celu otwarcie porozmawiać z ową osobą, ujawniając jej bez ogródek, że ma się wobec niej żal lub uraz, co do którego się sądzi, iż wynika on z takich to a takich powodów. Jednocześnie jednak ujawnić też należy, że osobę tą się lubi czy szanuje z jakiegoś innego powodu (owo równoczesne przedyskutowanie obu biegunów tego samego uczucia spowoduje ich zlanie się ze sobą i wzajemne zneutralizowanie).

Pechowo, istnieje jedna niewiadoma jaka nieco miesza w praktycznym stosowaniu tej metody, oraz jakiej powinniśmy być świadomi. Jest nią filozofia owej drugiej osoby. Jeśli owa druga osoba wyznaje filozofię pasożytnictwa, wówczas źle zrozumie ona nasze wysiłki, oraz tak je potem przekręci, aby wykorzystać je ku własnej przewadze lub własnym celom. Dlatego, zanim użyjemy tej metody, powinniśmy być pewni, że także strona przeciwna wyznaje filozofię totalizmu.

(1b) Neutralizowanie siły aktywnej jakąś odmienną siłą pasywną, lub vice versa - zwykle wyrażane powiedzeniem "klinem klina". Z klasycznej mechaniki wiadomo, że jeśli powstaje jakaś niszcząca siła aktywna, przykładowo ciśnienie spiętrzanej wody, możliwe jest jej zneutralizowanie poprzez przeciwstawienie jej działaniu jakiejś odmiennej siły pasywnej, przykładowo ciężkości powstrzymującej tą wodę zapory. Podobnie jest z uczuciami. Jeśli istnieje jakieś odbierające energię moralną uczucie aktywne, np. złość, zneutralizować je można poprzez przeciwstawienie mu specjalnie w tym celu wytworzonego u siebie uczucia reakcyjnego generującego energię moralną, np. litości. Wszystko co w tym celu należy dokonać, to wyobrazić sobie, że nastąpiło już zniszczenie wywołane pełnym zrealizowaniem danego uczucia odbierającego zwow, a potem starać się wzbudzić w sobie rodzaj uczuć reakcyjnych jakie by na nas spłynęły po poznaniu rozmiarów, następstw i szkodliwości tego zniszczenia. Przy praktycznym użyciu tej techniki cała trudność sprowadza się do: (1) wyobrażenia sobie i ogarnięcia wszystkich zniszczeń jakie zrealizowanie danego uczucia niszczącego jest w stanie spowodować, (2) znalezienia właściwego uczucia generującego energię moralną, które jest dokładnie reakcyjne w stosunku do posiadanego przez nas uczucia niszczycielskiego, oraz które mogłoby wyniknąć z rodzaju zniszczeń jakie nasze uczucie by spowodowało i stąd które jest w stanie je zneutralizować (wszakże nie każde uczucie generujące zwow jest uczuciem reakcyjnym dla każdego uczucia odbierającego zwow, podobnie jak nie każdy rodzaj siły pasywnej jest reakcją dla każdej siły aktywnej), oraz do (3) umiejętności wygenerowania u siebie owego uczucia reakcyjnego zanim neutralizowane nim uczucie aktywne zostanie zrealizowane. Aby przytoczyć tu kilka uczuć aktywnych i ich reakcyjnych odpowiedników zdolnych je efektywnie zneutralizować, to są nimi: gniew i żal, irytacja i tęsknota, nienawiść i śmieszność, złość i litość.

Jest wartym podkreślenia, że na przekór podobieństwa tej metody z metodą opisywaną w punkcie (1a), neutralizacja danego uczucia przez odpowiadające mu nasze wewnętrzne antyuczucie jest mniej niebezpieczna, niż mienie do czynienia z osobami o nieznanej nam filozofii. Powodem ku temu jest, że niniejszą metodę możemy stosować samemu, tak że przeciwstawna strona nie wie jakie są nasze uczucia, a stąd nie jest w stanie ich wykorzystać do swoich własnych celów.

(1c) Przekierowanie działania niszczycielskich uczuć na mniej cenny obiekt. Dosyć powszechnie stosowaną techniką neutralizowania niszczących sił jest kierowanie ich działania na jakieś mniej cenne obiekty które mogą zostać zniszczone bez większej szkody dla kogokolwiek. Najbardziej ilustracyjnym przykładem zastosowania tej metody w odniesieniu do sił fizycznych byłoby eksplodowanie jakichś starych bomb po zakopaniu ich pod ziemię, czy użycie zderzaka w samochodach. W przypadku uczuć odbierających energię moralną, technikę tą można wykorzystać poprzez wyładowywanie ich na jakichś obiektach martwych - np. zbicie talerza zamiast męża, kopnięcie biurka zamiast szefa, skopanie ogródka zamiast wszczęcia awantury, itp. (Turcy na Cyprze posiadają zabawne przysłowie jakie wyraża ową technikę pozbywania się negatywnych uczuć. Stwierdza ono: "jeśli nie możesz zbić sąsiada zbij jego osła" - po angielsku "if you are not able to bit up your neighbour then bit up his donkey". Oczywiście przysłowie to należy brać alegorycznie i przypadkiem nie wyżywać się na biednym zwierzęciu które przecież nikomu nie zawiniło.)

(1d) Transformowanie niszczącej siły na użyteczne następstwa. Jest to najprawdopodobniej najlepsze użycie niszczycielskich uczuć, chociaż wymaga ono najwyższych umiejętności w zarządzaniu swoimi uczuciami. Jego siłowym przykładem jest działanie silnika spalinowego, w którym za pośrednictwem odpowiedniego mechanizmu przekształcającego, niszcząca siła wybuchu spalin zamieniana jest w użyteczną energię zdolną napędzać ruch kół naszego samochodu. W odniesieniu do uczuć, transformowanie takie polega na wykorzystaniu ich niszczycielskiego potencjału skierowanego na jeden obiekt (w stosunku do którego zostały one oryginalnie wygenerowane) do podniesienia poziomu energii moralnej przyporządkowanego jakiemuś innemu obiektowi. Zasad na jakich może to zostać osiągnięte jest dosyć sporo. Przykładowo technikę tą powszechnie stosują artyści którzy swoje niszczycielskie uczucia wygenerowane w obcowaniu z niesprzyjającymi im ludźmi czy okolicznościami, wykorzystują dla tworzenia dzieł sztuki które potem ktoś podziwia i docenia. Aktorzy i satyrycy swe odbierające energię moralną uczucia transformują na skecze i rysunki z których inni się potem śmieją. Podobnie postępować staram się też i ja. Odbierające zwow uczucia, generowane poprzez dotykające mnie przeciwności losu i niesprzyjających mi ludzi, staram się poddać analizom, przeformować na postać praw i reguł, a następnie udostępniać czytelnikom w formie np. narzędzi i reguł totalizmu. Generalnie rzecz biorąc takie transformowanie negatywnych uczuć w użyteczne następstwa zawsze wymaga poddania ich procesowi jakiejś analizy, wyodrębniania ich esencji lub źródeł, oraz następnego wyrażenia ich w jakiejś symbolizującej je użytecznej formie, np. dzieła sztuki, skeczu, powiedzenia, dowcipu, reguły, prawa, zalecenia, konstruktywnej rozmowy, postanowienia, decyzji, itp.

Ta ostatnia (1d) z przytoczonych powyżej metod neutralizowania odbierających zwow uczuć, polegająca na ich transformowaniu w użyteczne następstwa, jest rodzajem mechanizmu napędowego jaki popycha do przodu niemal wszystkich twórców. Jak bowiem wynika to z moich dotychczasowych obserwacji, każda osoba znana ze swojej twórczości prowadzi swe życie uczuciowe na bardzo wysokim poziomie (oczywiście w szerokim rozumieniu, nie zaś jedynie w ograniczeniu do stosunków męsko-żeńskich), oraz posiada jakby wbudowany w siebie mechanizm transformacji swych uczuć na produkt twórczy. Wygląda więc na to, że "



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna