Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona21/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   23
użycie do empirycznego uszeregowania poszczególnych działań zależnie od ich zdolności do przysparzania energii moralnej zwow. Aby wyjaśnić o co tutaj chodzi, użyjmy przykładu mechaniki klasycznej, która w rezultacie całych wieków badań i pomiarów, zdołała już dorobić się ilościowych mierników generowania lub redukcji fizykalnej energii. Stąd przykładowo, mechanika klasyczna dzisiaj potrafi już dokładnie przewidzieć ile energii wygeneruje cegłówka spadająca z dachu, ile zaś jej pochłonie czyjeś wejście na trzecie piętro. Natomiast w przypadku mechaniki totaliztycznej takiej wiedzy ani wskaźników jeszcze się nie dorobiliśmy. Wszakże dyscyplina ta została sformułowana relatywnie niedawno i ogromna ilość pracy musi jeszcze zostać w nią włożona zanim stanie się ona równie użyteczna jak mechanika klasyczna (jak na razie zaś nikt nie przyłączył się do moich wysiłków aby ją rozwijać). Stąd dzisiaj nie potrafimy powiedzieć ile dokładnie energii moralnej przysporzy powiedzmy ustąpienie staruszce miejsca w tramwaju, ile zaś go upuści powiedzmy czekanie jednej godziny na urzędasa, który wyskoczył do kiosku oraz jak te dwa działania będą się miały w odniesieniu do powiedzmy zasadzenia drzewka przy drodze publicznej, czy pobicia kogoś w parku.

Bardzo czuły stan nirwany przez jaki przeszedłem pozwolił mi na dokonanie pierwszych takich empirycznych porównań i oszacowań. Opierały się ona na zasadzie, że w stanie początkowej nirwany każde działanie jakie wydatnie przysparza energii moralnej, natychmiast powoduje odnotowalną intensyfikację odczuwanej szczęśliwości. Każde zaś działanie, jakie rozprasza znaczną ilość tej energii, natychmiast powoduje spadek poczucia szczęśliwości. Poprzez więc porównanie zmian doznań w stanie nirwany w chwili dokonywania danego typu działań, mogłem empirycznie (doświadczalnie) oszacować jakie są wzajemne relacje tych działań pod względem energii moralnej jaką one mi przysparzają lub upuszczają. W ten sposób mogłem ocenić jakie działania stały na czele wykazu największych przysparzaczy energii zwow, a jakie na czele listy zjadaczy tej energii. Jedynym problemem tej metody była jej niska czułość. Aby być pewnym co do rodzaju impaktu, jaki dany rodzaj działalności posiada na stan mojej energii moralnej, musiałem tą działaność prowadzić bez przerwy przez co najmniej jakieś dwie godziny. To zaś oznaczało, że większość codziennych obowiązków, jakie wymagają jedynie kilka minut aby zostać skompletowanymi, nie dawało się porównywać w taki sposób (dla przykładu, owa metoda empiryczna nie pozwalała mi ustalić, jaki wpływ na poziom energii moralnej posiada np. ustąpienie miejsca staruszce, grzeczne poinstruowanie kogoś kto pyta o kierunek, czy przejście ulicy w sposób moralny). Z kolei dysponując takimi wykazami możemy teraz bardziej efektywnie sterować uzyskiwaniem i utrzymywaniem stanu nirwany. (Jakże szydercze są dzisiejsze czasy, kiedy pracując nad tak istotnymi dla wszystkich ludzi tematami muszę nie tylko ukrywać przed innymi co czynię, ale wręcz nie dane mi są warunki aby poświęcić na to cały wymagany procent swego czasu i mogę to czynić jedynie jak "złodziej na odwyrtkę" w chwilach wolnych od pracy, lub kiedy mam jakąś przerwę w wykonywaniu zupełnie innych i banalnych obowiązków, jakie głównie nastawione muszą być na przeżycie i na zdobywanie chleba!)

Kiedy taka lista największych przysparzaczy energii moralnej sporządzona jest na bazie moich własnych doświadczeń, to zgodnie z dotychczasowymi obserwacjami, z totaliztycznych prac moralnych, jakie wykonywałem osobiście, najwyższy zasób generuje omówione poprzednio przygotowywanie i wysyłanie papierowych egzemplarzy moich publikacji (monografii i traktatów) - zapewne ponieważ z uwagi na trudne warunki w jakich się znajdowałem łączyło ono w sobie zarówno szczególnie wysoki poziom doznań (wysiłku, trudu, niewygody, bólu, kosztów, itp.) oraz ogromny ładunek motywacji (przełamanie własnego wygodnictwa, lenistwa, zmęczenia, strachu, itp.). Kolejne na mojej liście było intelektualne tworzenie (np. formułowanie i opisywanie wiedzy jaka dotychczas nie była znana innym) z motywacją nastawioną na dobro innych ludzi. Gdyby porównywać ilościowo oba powyższe, to jeśli przyjąć, że dany fizyczny wysiłek produkowania i wysyłania egzemplarzy tej monografii powoduje wygenerowanie w jednostce czasu jakiejś porcji zwow jaką uznamy za porcję wzorcową ewzorcowe=100%, wówczas tak samo znaczący wysiłek umysłowy włożony w twórcze analizowanie i opisywanie czegoś takiego jak np. niniejsze omówienie nirwany, generowałby w tej samej jednostce czasu niecałe ex=20% zasobu wzorcowego znanego z wysyłki monografii. Dla opisania więc wydajności z jaką dany rodzaj działalności generuje zwow, warto wprowadzić specjalny "współczynnik moralnej efektywności danego działania", jaki w monografii tej oznaczać będziemy przez symbol "". Współczynnik ten zdefiniować możemy jako:

 = ex/ewzorcowe (3JF8)

Po zdefiniowaniu , na bazie dotychczasowych pomiarów empirycznych, jakie dokonywałem, daje się stwierdzić, że dla twórczości umysłowej porównywanej do wysiłku fizycznego przygotowywania i rozsyłania egzemplarzy monografii,  wynosi około =0.2. W szczególnych jednak przypadkach, twórcze analizowanie i opisywanie może podnieść ilość generowanego zasobu nawet do około 50% tego z fizycznego produkowania monografii (tj. w szczególnych przypadkach umysłowej twórczości  może urosnąć do wartości =0.5). Jednak tylko kilka bardzo krótkich tekstów, jakie dotychczas napisałem charakteryzowało się aż tak wysokim wydatkiem energii zwow. Jeśli obecnie, tj. po tym jak odkryłem główny powód dla niskiej wydajności energetycznej pracy umysłowej (czyli fakt, że dana praca umysłowa musi sprawiać nam przyjemność aby generowała ona zwow) analizuję te przypadki, faktycznie ich pisaniu towarzyszyły uczucia, jakie były raczej dalekie od tego, co rozumiemy przez umysłowe cierpienia.



Jeśli chodzi o moją własną listę zawierającą wykaz największych zjadaczy zwow (tj. działań szybko obniżających posiadany zasób tej energii), to okazuje się, że prym na niej wiedzie nauczanie studentów, czyli to z czego faktycznie żyję. To odkrycie dosyć mocno mnie zaskoczyło, ponieważ oznacza ono, że działalność z jakiej zarabiam na swoje życie i stąd jaką bez względu na następstwa muszę wykonywać przez sporą proporcję swego czasu, tak naprawdę to upuszcza, zamiast akumulować, moją energię moralną. W wyniku dokonywanych eksperymentów okazało się, że bez względu na to jak mocno bym się nie starał, jak wiele motywacji, trudu, zmęczenia i wysiłku bym nie wkładał w uczenie studentów, jak indywidualnie, serdecznie, pomocnie, życzliwie i miło bym ich nie uczył i traktował, w okresach, kiedy tylko mam wysokie obciążenie dydaktyczne i nie mogę już wygospodarować żadnego czasu na inne totaliztyczne działania, moja energia zwow raptownie leci w dół na łeb i szyję. Oznacza to więc, że w dzisiejszych czasach nauczanie (przynajmniej dokonywane zarobkowo i stanowiące przymus dla obu biorących w nim udział stron) nie tylko, że nie generuje żadnej energii moralnej, ale wręcz energię tą raptownie upuszcza i to w ogromnych ilościach. Jest to dosyć szokujące odkrycie empiryczne, bowiem w niektórych kulturach (np. w krajach muzułmańskich) zawód uczenia kogoś cieszy się szczególnym uznaniem i swego nauczyciela stawia się tam w hierarchii zaraz po ojcu. Owo, zdawałoby się niezgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem odkrycie, że na przekór prowadzenia nauczania zgodnie z wszelkimi zasadami totalizmu, ciągle intensywnie pomniejsza ono zasób energii moralnej, jest doskonałą ilustracją dla odkrycia totalizmu, że praca moralna powinna być dokonywana bez wzrokowego kontaktu z odbiorcami naszych działań, tak aby odnosiło się do niej uproszcznone równanie (1JF8). Na bazie więc tych ustaleń totalizm zaleca, że do wszystkiego, co dokonywane jest z kontaktem wzrokowym, odnosi się równanie (2JF8) i dlatego faktyczny wynik takiej działalności pozostaje nieznany, ponieważ zależy on od moralności i okoliczności wszystkich osób, które obserwują wykonanie danego działania. W moich poszukiwaniach odpowiedzi "dlaczego" odkryłem, że aż dwie z głównych religii jakie analizowałem wyraźnie zalecają, iż jeśli chcemy dopomóc komuś znanemu nam osobiście, powinniśmy uczynić to anonimowo, tak żeby otrzymujący pomoc nie wiedział od kogo ona pochodzi. Czyżby podczas formułowania owego zalecenia twórcy owych religii wiedzieli już to, co ja odkryłem dopiero w 1998 roku w odniesieniu do nauczania? Wygląda więc na to, że przyszłe generacje totaliztów, będą kiedyś musiały włożyć sporo wysiłku dla dokładnego zbadania jaki mechanizm powoduje, że nauczanie nie tylko, że nie akumuluje żadnego zasobu energii moralnej, ale wręcz zasób ten szybko upuszcza, a także jakie metody trzeba będzie stosować podczas nauczania, aby spowodowały one odwrócenie tej negatywnej sytuacji. Do czasu aż owe badania zostaną podjęte i dadzą jakieś konklusywne wyniki, tymczasowo przyjmuję (na bazie swojej intuicji), że przyczyną tego stanu rzeczy są negatywne (tj. niemoralne) motywacje z jakimi wysiłki nauczyciela spotykają się u studentów oraz sprzężenie zwrotne tych negatywnych motywacji za pośrednictwem drugiego członu wzoru (2JF8) powodujące upuszczanie energii zwow z przeciw-ciała nauczyciela. Aby to wyjaśnić innymi słowami, wysiłki aby kogoś coś nauczyć, w dzisiejszych czasach powszechnie panującego pasożytnictwa, zawsze przyjmowane są wysoce negatywnie przez znaczącą proporcję studentów, bez względu na to jak totaliztyczne by one nie były. Wszakże większość owych studentów przychodzi na wykłady nie dlatego ponieważ życzy sobie czegoś się nauczyć, a ponieważ społeczeństwo zmusza ich do tego i stąd nie mają oni innego wyjścia niż wycierpieć jakoś to, co w głębi ducha uważają za "tortuowanie ich przez nauczyciela". Ponieważ studenci ci mają kontakt wzrokowy z nauczycielem (co daje bardzo wysokie ), za pośrednictwem telepatycznego sprzężenia zwrotnego przesyłają mu z powrotem swoje dominujące negatywne iloczyny doznań i motywacji (frsr), efektywnie obniżając zasoby jego energii moralnej. (W podobny sposób działa zapewne mechanizm obniżania zasobu energii moralnej u wszelkich innych nielubianych, przynajmniej przez część społeczeństwa, osób wystawionych na widok publiczny, takich jak kierowników, dyrektorów, polityków, policjantów, wystawiaczy mandatów, odzyskiwaczy niespłaconych długów, strażników więziennych, urządników podatkowych, itp.) Z kolei, jak to wyjaśnione zostaje w podrozdziale JD1.6.3, niski zasób energii moralnej u nauczycieli powoduje u nich najróżniejsze kłopoty, w rodzaju zapadanie na zdrowiu, irytowalność, stany depresyjne, kłopoty psychologiczne, itp. To oznacza, że uczenie w dzisiejszych niemoralnych czasach jest równie hazardowe jak np. pracowanie w fabryce trujących chemikalii, czy zatrudnienie w reaktorze atomowym. Tyle tylko, że tamte zabijają w uznany już przez naukę sposób, podczas gdy pasożytniczo umotywowani studenci zabijają swoich nauczycieli w sposób dotąd nierozpoznawany, poprzez stopniowe spychanie ich aby utonęli w bagnie zerowego zasobu wolnej woli - jak to opisane zostało w podrozdziale JD1.6.3.

Oprócz szokującego odkrycia, że nauczanie szybko zjada (zamiast acumulować) energię zwow, kolejnego szoku doznałem, kiedy przekonałem się jak intensywnie zasób ten jest zjadany przez bezczynność. Na moim wykazie największych rozpraszaczy zwow, zwykła bezczynność awansowana została do drugiej pozycji zaraz po nauczaniu. Okazuje się, że spędzenie na błogiej, bezmyślnej, jałowej, bezczynności tylko dwóch kolejnych dni, zjada zasób energii moralnej wygenerowany przez cały tydzień wytężonej pracy. Wcale nie trzeba przy tym oddawać się jakimś wyrafinowanym rozpustom, a wystarczy spędzić dzień na błogim wylegiwaniu się na kanapie, leniwym i bezmyślnym oglądaniu telewizora, czy objadaniu się kanapkami - tj. czynieniu tego, co przy dzisiejszym stylu życia normalni ludzie zwykle czynią niemal każdego weekendu. Od początku wprowadzenia pojęcia energii moralnej intuicyjnie wyczuwałem, że błogie doznania towarzyszące leniuchowaniu muszą rozpraszać zwow, jednak nie spodziewałem się, że aż w tak znacznych ilościach. Tymczasem oddawanie się błogościom bezczynności zjada energię zwow tak samo szybko, jak wytwarza ją bardzo ciężka praca fizyczna z wysokimi motywacjami. Absolutnie nie jest więc prawdą stereotypowe wierzenie upowszechniane przez dzisiejszą naukę i publikatory, że "odpoczynek ładuje nas energią". Totalizm ujawnia bowiem, że odpoczynek polegający na delektowaniu się błogimi doznaniami leniuchowania, ogromnie szybko wyczerpuje naszą energię zwow, a tym samym zniechęca do późniejszej pracy. (Ponownie wskazane byłoby zrealizowanie tutaj szczegółowszych badań w celu upewnienia nas: dlaczego tak się dzieje, jaki czynnik najbardziej intensyfikuje to upuszczanie zwow oraz co w bezczynności wprowadza ów silnie ujemny znak do równania (1JF8), tj. czy np. uczucie błogości (F) doznawane w czasie leniuchowania, czy też dominujący leniuchowanie brak motywacji (S) interpretować należy nie jako motywacja niemal zerowa wstrzymująca nas przed czynieniem czegokolwiek, a jako motywacja ujemna w stosunku do motywacji jaka normalnie popychałaby nas do czynienia dobra.) To zaś oznacza, że ludzie o typowym trybie życia "czcicieli telewizora", tracą na oddawaniu się błogiej bezczynności podczas niedzielnej przerwy w pracy niemal cały zasób energii zwow jaki sobie wypracowali podczas dni roboczych poprzedzającego tygodnia. Aby powstrzymać ten spadek zasobu energii zwow podczas weekendów, koniecznym jest przynajmniej jakąś część dni wolnych od pracy spędzić na motywacyjnym odpoczynku, np. na pisaniu pozytywnej korespondencji, powiększającym wiedzę czytaniu, udoskonalającym przemyśleniom i ćwiczeniom, majsterkowaniu, projektowaniu i realizowaniu pozytywnych działań o charakterze rozrywki, itp. Zgodnie więc z totalizmem, odpoczywać wcale nie powinniśmy poprzez jałowe leniuchowanie, a poprzez dokonywanie z pozytywnymi motywacjami prac zupełnie odmiennego typu niż prace, jakie wykonujemy w celach zarobkowych.

Następnym postronnym zastosowaniem stanu nirwany, było umożliwienie wprowadzenia jednostki energii moralnej zwow. Jednostka ta definiuje ilość tej energii, a jednocześnie wyraża też sobą pracochłonność generowania danej ilości energii moralnej. Aby wyjaśnić o co tutaj chodzi, to w pierwszym okresie rozwoju mechaniki klasycznej istniała taka jednostka jak "koń mechaniczny" opisująca moc dawnych silników i lokomotyw. Poprzez więc stwierdzenie, że dana lokomotywa miała powiedzmy moc 2000 koni mechanicznych, dawni ludzie potrafili sobie z grubsza wyobrazić jak mocna ona była (tj., że potrafiła ona np. uciągnąć ładunek dla przemieszczenia którego wymagane byłoby około 2000 koni). Ludzie ci po prostu wyobrażali sobie "przeciąganie liny" dokonywane z jednej strony przez ową lokomotywę, z drugiej zaś strony przez owych 2000 koni i w ten sposób mieli dobre pojęcie jak silna jest owa lokomotywa. Wprowadzone przez mechanikę totaliztyczną nowe pojęcie "energii moralnej" albo "zasobu wolnej woli" na obecnym etapie również wymaga użycia podobnie łatwej do wyobrażenia jednostki, tak aby dała ona ludziom jakieś zgrubne pojęcie np. ile pracy powinni włożyć aby osiągnąć nirwanę czy aby wydobyć się ze stanu marazmu. Na podstawie obserwacji dokonanych podczas wypracowywania i utrzymywania osiągniętej przez siebie nirwany, byłem w stanie wprowadzić taką właśnie jednostkę zwow. Na tymczasowy użytek nazywam ją tutaj "1 [godzina fizycznej harówki]", zaś oznaczam ją jako "1 [gfh]". W nazwie tej jednostki celowo użyłem słowa "harówka" zamiast słowa "praca". Ma to na celu uświadomienie, że praca jaką ktoś musi wkładać podczas owej jednej godziny, stanowi więcej niż zwyczajną "ciężką pracę fizyczną" - faktycznie jest to bowiem "harówka" podczas której wkładamy z siebie tak wiele wysiłku, jak tylko nasze ciało jest fizycznie zdolne z siebie dać. W obecnej chwili jednostkę ową definiuję w następujący sposób: "jedna godzina fizycznej harówki, lub 1 [gfh], to taka ilość energii moralnej zwow, jaką pojedyncza osoba jest w stanie w sobie wygenerować poprzez moralnie pozytywną pracę fizyczną dokonywaną bez wzrokowego kontaktu z odbiorcą swoich działań, jeśli osoba ta będzie harowała fizycznie przez całą jedną godzinę oraz wkładała w swoją harówkę cały nakład wielopoziomowych doznań (tj. bólu, zmęczenia, potu, duszności, senności, znudzenia, itp.) jaki normalnie jest możliwy do zniesienia, a także cały ładunek pozytywnych motywacji na jaki typowa osoba może się zdobyć".

Owa jednostka energii moralnej (tj. 1 [gfh]) nie jest tylko jakimś wysoce abstrakcyjnym tworem wymyślonym teoretycznie i nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością. Jest ona bowiem praktycznym miernikiem ilości energii moralnej zwow jaki ja osobiście akumulowałem podczas przeciętnej godziny spędzonej przez siebie na celowym przysparzaniu tej energii i stąd jaki powinien być też osiągalny i przez innych ludzi podczas jednej godziny ich fizycznej harówki z odpowiednio wysokimi pozytywnymi motywacjami. Bazowym nakładem pracy moralnej, jaki umożliwił mi sformułowanie owej jednostki "1 [gfh]", jest wkład doznaniowy i motywacyjny, jaki krył się w przygotowywaniu i wysyłaniu przeze mnie papierowych egzemplarzy monografii [1/2] (a później [1/3]), a jaki poprzednio opisany został dosyć szczegółowo, (tj. wkład doznaniowy jaki doświadcza się, kiedy ktoś bezustannie pracuje fizycznie przez ponad 12 godzin na dobę produkując papierowe egzemplarze wielotomowej monografii, podczas której to pracy odczucia (F) można opisać następująco: kiedy jego grzbiet aż pali z bólu z powodu nieustannego zginania się, kiedy oczy szczypią z przemęczenia i nieustannej koncentracji, kiedy pot zlewa skórę zaś gorące tropikalne powietrze zapiera oddech, kiedy narzędzia są prymitywne i stąd nie chcą działać, wymagają podwójnego wysiłku i zręczności oraz kaleczą ręce, kiedy pracuje się w zupełnie nieodpowiednim pomieszczeniu i stąd praktycznie wszystko jest niewygodne i wprowadza dodatkowe utrudnienia, kiedy praca jest monotonna i przez całe godziny polega na nieustannym wykonywaniu w kółko tego samego działania, itp.; oraz kiedy pozytywny wkład motywacyjny (S) może być opisany następująco: gdy wszystko to czyni się dla dobra zarówno całej ludzkości jak i indywidualnego dobra poszczególnych aczkolwiek osobiście nie znanych nam odbiorców, kiedy ryzykuje się wiele aby tego dokonać, kiedy aby to przeprowadzić - przełamać trzeba w sobie samym wszelkie możliwe opory a także swoimi motywacjami przełamać wszystkie opory ludzi, od których zależy powodzenie całej operacji, itp.). Aczkolwiek więc doskonale zdaję sobie sprawę, że jednostka ta (tj. 1 [gfh]) ciągle jest ogromnie nieprecyzyjna, jednak już obecnie jest ona w stanie dać czytelnikowi jakieś zgrubne rozeznanie co do nakładu pracy i motywacji jakie trzeba włożyć dla uzyskania określonych efektów totaliztycznych. Po wprowadzeniu bowiem owej jednostki, możliwym teraz się staje oszacowanie i wyrażenie za jej pomocą co ważniejszych wielkości używanych przez mechanikę totaliztyczną i opisywanych w tym rozdziale. Przejdźmy więc teraz do opisu niektórych z owych istotnych wartości na jakie niniejszy rozdział bardzo często się powoduje.

Nasze opisy kwantyfikacyjne rozpoczniemy od podania wartości dla pojemności moralnej "Emax" z wzoru (1JD1.6.1): "µ=E/Emax" na współczynnik czyjegoś względnego poziomu energii moralnej. Dla mnie pojemność ta wynosi około Emax=2000 [gfh]. Stąd maksymalna wartość zasobu energii moralnej, jaki moje przeciw-ciało jest w stanie zaakumulować w dowolnej chwili, a jaka wyraża się wzorem (1JD1.6.1), wynosi dla mnie E = Emaxµ= 2000µ [gfh]. Aby więc całkowicie (tj. w 100%) zapełnić mnie energią moralną, musiałbym przeznaczyć około 2000 godzin na nieprzerwaną fizyczną harówkę, podobną do tej jaką podejmowałem podczas przygotowywania papierowych egzemplarzy moich monografii [1/2], a później [1/3]. To zaś oznacza, że aby podnieść moje "µ" od wartości powiedzmy µ=0.4 do wartości µ=µnirwany, musiałbym włożyć w to około E = Emaxnirwany-µ) = 2000(0.6-0.4) = 400 [godzin fizycznej harówki], pracując z najwyższymi osiąganymi przez siebie motywacjami i kierując wyniki swoich działań dla dobra anonimowego odbiorcy (tj. działając bez kontaktu wzrokowego, tak aby do wyników mojej pracy odnosił się uproszczony wzór (1JF8) omówiony powyżej). Aby zaś podnieść swój względny poziom energii moralnej jedynie o przyrost µ=0.1, musiałbym włożyć w to około E=200 [gfh] (ta wartość E=200 [gfh] nie uwzględnia jeszcze codziennego naturalnego rozpraszania zwow, stąd ulegnie ona dalszemu zwiększeniu odpowiednio do ilości dni na jakie rozłożone zostanie to podnoszenie zwow oraz odpowiednio do chwilowej wartości µ).

Inną ogromnie istotną wielkością jaką udało mi się wówczas oszacować, to codzienne naturalne rozpraszanie energii zwow. Dla stanu początkowej nirwany (tj. dla µ=µnirwany) rozpraszanie to wynosi około er= -3 [gfh/dzień]. Ponieważ okazuje się ono niezwkle ważne dla wszelkich liczbowych oszacowań pracochłonności osiągania nirwany oraz ponieważ jest ono nawet rodzajem "stałej upływu zwow", opisane ono zostanie bardziej szczegółowo w jednym z dalszych paragrafów.

Kolejną wartością jaką zdołałem wówczas oszacować, to porównanie pracy fizycznej oraz pracy umysłowej (tj. porównanie np. produkowania, przenoszenia, składania, itp., do redagowania, pisania, wyszukiwania danych, itp.) - co zresztą wyjaśniałem już nieco wcześniej. Okazuje się przy tym, że jedna godzina typowej (tj. przeważająco pozatwórczej) pracy umysłowej dokonanej anonimowo, aczkolwiek z relatywnie wysokimi pozytywnymi motywacjami, jest warta tylko około dziesięciu minut podobnie motywowanej pracy fizycznej (tj. około 6 [godzin umysłowej harówki] = 1 [godzina fizycznej harówki], co wyrazić też można za pomocą wprowadzonego wzorem (3JF8) współczynnika , stwierdzając, że dla typowej pracy umysłowej =0.2). To zaś oznacza, że aby uzupełniać dzienne rozpraszanie zwow i w ten sposób utrzymać się w stanie nieustającej nirwany, ktoś musiałby spędzić na pracy umysłowej zadedykowanej dla dobra innych ludzi niemal 20 godzin dziennie (co znaczy, że dojście do nirwany, lub utrzymanie się w jej stanie, wyłącznie poprzez pracę umysłową, na razie jest praktycznie niemożliwe - i pozostanie takim aż do czasu gdy dokładnie poznamy techniki które wielokrotnie zwiększą wydajność moralną prac umysłowych: już wiadomo, że kluczem do tych technik jest wykonywanie pracy umysłowej jaka przynosi nam przyjemność). Powód dla jakiego praca umysłowa posiada tak niską wydajność energii zwow, udało się już ustalić i wyjaśniony on został w podrozdziale I5.5. Sprowadza się on do faktu, że w przeciwieństwie do wysiłku fizycznego, wysiłek umysłowy przysparza zwow jedynie wówczas jeśli przez danego wykonującego odbierany jest jako przyjemność (a nie zaś jako rodzaj cierpienia). Ponieważ jednak bardzo trudno tak się psychicznie nastawić podczas wykonywania danej pracy umysłowej, aby była ona dla nas źródłem przyjemności, ilość energii jaką praca ta generuje jest zawsze ogromnie niska, bowiem ilość ta wynika jedynie z cierpienia fizycznego które doznajemy równocześnie z wykonywaniem danej pracy umysłowej.

Jeszcze jedną wartością którą zdołałem wówczas oszacować, jest wartość drugiego członu równania (2JF8) "Er = (µ/µr)frsr", dla przypadku nauczania z kontaktem wzrokowym. Okazuje się, że dla przedmiotów o intensywnym wkładzie robocizny studenckiej, jakie indukują w studentach najsilniejszy opór i najwyższe negatywne motywacje, takich jak przykładowo praktyczne ćwiczenia kreślarskie z rysunku technicznego, wartość ta wynosi aż około Er=-4 [minuty fizycznej harówki] za każdą godzinę nauczania jednego statystycznego studenta (wartość ta oszacowana została na studentach z Sarawaku na Borneo, dla których według mojej opinii poziom "µr" w czasie owego szacowania kształtował się średnio na poziomie około µr=0.2, stąd w czasach gdy ja przekroczyłem barierę trwałej szczęśliwości µ=0.6, stosunek µ/µr dla tych studentów wynosił średnio około µ/µr=3). To zaś praktycznie oznacza, że jeśli uczyłem wówczas z kontaktem wzrokowym około =30 takich studentów i regularnie miałem z nimi 3-godzinne sesje nauczające, z powodu negatywnego odbioru moich wysiłków dydaktycznych przez owych statystycznych studentów podczas każdej z tych sesji, traciłem aż około -6 [gfh] swojej energii zwow (na dodatek do owych er=-3 [gfh] też rozpraszanych każdego dnia w sposób naturalny). Jest to szokująco dużo i w świetle tego ustalenia przestaje dziwić, że wykładowcy uczelniani niemal chronicznie mają bardzo niski poziom zwow!



Oszacowania przytoczone w poprzednim paragrafie, z konieczności na razie muszą pozostawać bardzo zgrubne i przybliżone, ponieważ mechanika totaliztyczna ciągle jest młodą i nie ugruntowaną jeszcze dyscypliną aby dostarczyć lepszych danych. Jednak nawet będąc zgrubnymi, oszacowania te stanowią już ogromny krok do przodu w projektowaniu czyjegoś totaliztycznego życia. Umożliwiają one bowiem dokonanie wyliczeń i prognoz na jakich już obecnie daje się polegać podczas celowego sterowania poziomem własnego zasobu energii moralnej. Przykładowo jeśli ktoś aktualnie jest na poziomie µ=0.35 (co w mojej opinii jest poziomem "µ" istniejącym u sporej liczby osób z jakimi obecnie mam do czynienia), podane tutaj liczby wykazują, że aby osiągnąć totaliztyczną nirwanę osoba ta musi włożyć około 500 [gfh] w celu podniesienia poziomu swego zwow powyżej bariery trwałej szczęśliwości (tj. musi pracować np. po 2 [gfh] każdego dnia przez niemal cały rok), plus w miarę podnoszenia swego zwow proporcjonalnie każdego dnia wkładać też dodatkowo odpowiednio od 1.5 do 3 [gfh] aby uzupełniać codzienne straty zwow powstałe z naturalnego rozpraszania tej energii.

W poprzednim paragrafie m.in. podana została też

1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna