Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona20/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   23
idąc drogą postępowania zgodnego z prawami moralnymi, zawsze w końcowym efekcie osiąga się beznastępstwowe nagrody, natomiast postępując przeciwko prawom moralnym osiągnąć można jedynie marne namiastki tych nagród, które na dodatek przywiązane mają do siebie najróżniejsze negatywne następstwa i skutki uboczne. Naprawdę wielki już czas aby totalizm zaczął uświadamiać tą prawdę oraz aby otworzył wszystkim szansę na jej poznawanie.

W dzisiejszych czasach szczęśliwość staje się rodzajem dobra które jest najbardziej poszukiwanym, najcenniejszym i najtrudniejszym do osiągnięcia. Dzięki więc odkryciu i wskazywaniu relatywnie prostej receptury totaliztycznej na uzyskanie trwałej szczęśliwości, w obecnych warunkach osiągnięcie nirwany może stać się jednym z czołowych celów totalizmu. Totalizm jako filozofia jest wszakże w stanie stworzyć sytuację, że każda osoba, jeśli tylko zechce, jest w stanie osiągnąć totaliztyczną nirwane i ma szansę utrzymywanie się w tym stanie przez całe swoje życie. Aż do obecnych czasów, niestety niemal nikt nie otrzymał poprzednio takiej szansy, bowiem jak dotychczas nie były powszechnie znane procedury ukazujące jak najłatwiej wypracować dla siebie ten stan, brak było jego opisów, informacji i wzorców postępowania, nie istniał klimat filozoficzny konieczny dla jego urzeczywistniania, itp. (Wszakże wszystko powyższe publikowane jest po raz pierwszy dopiero w monografiach z opisami totalizmu.) Stąd nadrzędnym celem totalizmu na obecnym etapie naszego rozwoju zaczyna być właśnie stworzenie wymaganego klimatu filozoficznego, zaplecza informacyjnego oraz systemu wytycznych, zaleceń i wzorców postępowania, tak aby wszyscy członkowie społeczeństwa mieli dostęp do wiedzy, wzorców, motywacji, możliwości i zachęt wymaganych dla wypracowania dla siebie nirwany, w którym wszyscy którzy tylko zechcą otrzymaliby szansę na wypracowanie dla siebie stanu totaliztycznej nirwany oraz, w którym wszyscy którzy mieliby życzenie i motywacje faktycznie mogliby utrzymywać się w owym stanie tak długo jak tylko zechcieliby (tj. w którym na praktykujących totalizm nie czyhałyby najróżniejsze pułapki, w rodzaju konieczności zarobkowego przekraczania granicy, jakie odbierałyby im niemal cały uprzednio wypracowany zasób wolnej woli, a stąd gilotynowałyby już osiągniętą nirwanę). W przypadku gdy cel ten zostanie osiągnięty, społeczeństwo które zdobędzie się na wdrożenie totalizmu, z czasem musi przekształcić się w rodzaj pobratymstwa ludzi w nirwanie. Wszakże wobec atrakcyjności szczęścia, nikt o zdrowych zmysłach nie oprze się podjęciu próby jego osiągnięcia i zatrzymania przy sobie, stąd wszyscy tak zapewne zaczną prowadzić swoje życie, aby je całe spędzić w stanie nieustającej nirwany. Ponadto prawa rządzące zasobem energii moralnej zwow (patrz podrozdziały JE6 i JE7) powodują, że gdy względny poziom energii moralnej (µ) danego społeczeństwa jako całości przekroczy barierę trwałej szczęśliwości, wówczas wszyscy jego członkowie będą wykazywali tendencję to zdążania ich osobistych zasobów do tego samego poziomu, tj. wszyscy niemal automatycznie będą doznawali stan nirwany.



JF8. Rozwój równań, jakie kwantyfikują nirwanę
Istnieje interesujący produkt uboczny stanu totaliztycznej nirwany, na temat którego chciałbym przekazać kilka swoich obserwacji i uwag w niniejszym podrozdziale. Jest nim szansa użycia nirwany do precyzyjniejszego poznania i do kwantyfikacji praw oraz związków rządzących zasobem energii moralnej zwow (tj. do wypracowania równań, jakie wyrażają związki pomiędzy energią moralną oraz innymi czynnikami, jakie wpływają na poziom czyjegoś zwow, a także do wypracowania jednostek miar, jakie pozwalają na opisanie ilości energii zwow, którą ktoś akumuluje lub wypracowywuje). W tym kwantyfikowaniu ogromnie przydatna staje się wysoka czułość uczucia szczęśliwości doznawanego podczas nirwany, na chwilowe zmiany zwow. W stanie bowiem początkowej nirwany, jeśli chwilowy poziom energii zwow maleje, natychmiast zmiejsza się i intensywność odczuwanej szczęśliwości. Natomiast jeśli zwow zacznie rosnąć, natychmiast rośnie i intensywność odczuwanej szczęśliwości. Zmiany doznań szczęśliwości są przy tym tak wyraźne i natychmiastowe, że poprzez ich analizę daje się nawet oszacować, jaki jest wpływ wybranych indywidualnych działań na chwilowy poziom naszego zwow.

Aby lepiej wyjaśnić, poznanie i kwantyfikowanie jakich praw mam tu na myśli, rozważmy dla przykładu równanie na pracę i energię, jakie znamy już od dawna z mechaniki klasycznej. Z owej mechaniki klasycznej wiemy, że praca i energia (E) jest równa sile (F) pomożonej przez przemieszczenie/drogę (S) tej siły, tj. że: E = FS. Oczywiście, znając to równanie dla mechaniki klasycznej, chcielibyśmy też poznać równanie, jakie wyraża matematycznie wielkość przysparzanej przez nas energii moralnej? Podczas owych około trzech kwartałów, kiedy znajdowałem się w stanie totaliztycznej nirwany, dokonałem kilku obserwacji, które mogą rzucić na to trochę światła. Przykładowo odnotowałem, że podczas kompletowania totaliztycznej pracy moralnej typu anonimowego (tj. dokonywanej bez kontaktu wzrokowego z odbiorcami tego co czynimy), generowany zasób energii moralnej zwow (E) jest zawsze wprost proporcjonalny do drogi motywacyjnej (S) jaką dawca musiał odbyć dla realizowania danej czynności. Im silniejsza i bardziej pozytywna (tj. im stromiej wspinająca się w górę) owa droga motywacyjna (S) była u mnie jako u dawcy, tym więcej energii zwow wówczas zdołałem wygenerować. Takie anonimowe dobre uczynki zdają się jednak zupełnie nie zależeć (lub ich zależność jest pomijalnie mała) od generowanej u odbiorców mojego działania motywacji wynikowej (sr). Co zaś z rolą doznań (F) u nadawcy i doznań (fr) u odbiorców, danego działania? Kiedy wysłałem dyski swojej monografii [1/2], a później [1/3], w celu ich udostępnienia poprzez Internet, w rezultacie tego posunięcia - dokonanego niemal bez wysiłku z mojej strony (tj. z niemal F=0), około 200 użytkowników Internetu zapoznawało się z moimi monografiami w przeciągu tylko jednego miesiąca (tj. fr=max). Niemniej, na przekór tak ogromnego efektu końcowego wykonanego z jak najlepszymi intencjami (S=max), zmiany w intensywności odczucia szczęśliwości przed i po wysłaniu dysków wprawdzie wystąpiły, jednak były tak niewielkie, że niemal nieodnotowywalne (co oznacza, że niemal E=0). To zaś znaczy, że dla anonimowych dobrych uczynków, rozmiary doznania końcowego (fr) u odbiorców naszych działań posiadają drugorzędny, lub nawet żaden, wpływ na ilość (E) generowanej przez nas energii moralnej. Z drugiej strony, podczas wysyłania oprawionych (papierowych) egzemplarzy monografii [1/2], a później [1/3], objętość trudu, bólu, strachu i ryzyka jakie musiałem włożyć w wysłanie komuś choćby tylko jednego jej egzemplarza, była przeogromna (tj. F=max). Przykładowo, pracując w środku tropikalnej dżungli (patrz podrozdział A4) gdzie brak niemal wszystkiego, nie byłem tam w stanie wykonać takiego egzemplarza. Musiałem więc w tym celu najpierw pokonać u siebie strach przed przelotem trzeszczącym odrzutowcem, jaki niekiedy sprawiał wrażenie pilotowanego przez reinkarnowanych kamikadże i polecieć do dużego miasta odległego o około 2 godzin lotu. Podczas owego lutu zmuszony byłem zaryzykować najróżniejsze kłopoty dwukrotnego przekraczania granicy Borneo. Potem, w dużym mieście musiałem zorganizować ryzykowne i przebiegające z najróżniejszymi kłopotami kopiowanie manuskryptu, potem (w celu zmniejszenia kosztów) z wielkim nakładem trudu i wysiłku w tropikalnym upale osobiście kopie te sortowałem, składałem, sprawdzałem, uzupełniałem, oprawiałem, pakowałem oraz w końcu wysyłałem. Wszystko to realizowane było w tropikalnym upale, bardzo ubogimi narzędziami, pocąc się i kalecząc oraz znosząc wszelkie możliwe niewygody. Warto przy tym odnotować, że nawet taka zdawałoby się prosta sprawa jak wysyłka tak znacznej objętości zadrukowanego papieru z obcego kraju, w którym znajdowałem się jedynie zarobkowo, oprócz znacznych kosztów, wiązała się też z pokonaniem ogromnej drogi motywacyjnej (S) przełamania naturalnych oporów ryzyka i niepokoju. Wszakże, mogłem taką wysyłką wzbudzić podejrzenia o działalność antyrządową, szpiegowską, wywrotową, czy antyreligijną. Jak zaś znamy to z licznych faktycznych przypadków, nawet w krajach europejskich takie posądzenie zwykle kończyło się tragicznymi następstwami, przy czym zupełnie nie miało znaczenia, że ich ofiara była absolutnie niewinna. Co zaś by się stało gdyby takie posądzenie przydarzyło się gdzieś na skraju dżungli, w kraju o bardzo niskim zasobie zasób energii moralnej zwow oraz w sytuacji gdy praktycznie nie przynależałem do żadnego państwa, które w ewentualnych kłopotach mógłoby się za mną ująć. W dużym mieście wszystkie prace dokonywałem także w niezwykle prymitywnych warunkach i ogromnej niewygodzie, ponieważ będąc poza swym normalnym mieszkaniem nie miałem odpowiedniej przestrzeni (korzysta tam z gościnności przyjaciół), warunków (np. w owym czasie w tym dużym mieście chronicznie brakowało wody, powietrze było aż gęste od zanieczyszczeń, zaś transport publiczny tego miasta byłby trudny do opisania), środowiska (pamiętać trzeba o paraliżujących temperaturach i zaduszającej wilgotności tropiku, w których wszystkiego tego dokonywałem), sprzętu (niemal wszystkie potrzebne narzędzia musiałem pożyczać od przyjaciół i znajomych), czasu (wszakże musiałem się niezwykle spieszyć aby moja nieobecność w pracy w dżungli nie była zbyt długa), itp. W rezultacie wysłanie każdego egzemplarza moich monografii kosztowało trudny nawet do ogarnięcia przez zwykłego czciciela telewizora ładunek trudu, cierpienia, wyrzeczeń, kosztów, kłopotów, niepokoju, niepewności, ryzyka, strachu, itp. Jednocześnie efekty doznaniowe u odbiorców takiego wysłania były niemal nieodnotowalne (tj. niemal (fr=0)). Wszakże w rezultacie wysłania jednego papierowego egzemplarza mojej monografii, możność zapoznania się z nią otrzymywała zwykle tylko jedna osoba i to wcale nie było pewnym, że w ogóle zdobywała się ona na to aby go całkowicie przeczytać czy choćby tylko przewertować - wszakże mogła go wrzucić do kosza na śmieci. Jednakże z punktu widzenia wpływu tego wysyłania na intensywność odczuwania nirwany, nadawanie papierowych wersji tej monografii zawsze czyniło ogromną różnicę (tj. dla tego działania E=max). To dowiodło mi, że dla totaliztycznej pracy moralnej dokonywanej anonimowo, przysparzana przez nas energia moralna zwow jest proporcjonalna do dawczego doznania (a więc trudu, cierpień, niewygód, itp.), jakie my sami włożyliśmy w osobiste zrealizowanie danego działania, natomiast wpływ doznania wynikowego odbiorców jest pomijalnie mały i niemal zupełnie nie ma znaczenia dla tej energii. Gdyby więc podsumować to, co zdołałem wówczas odkryć, to całkowita energia moralna (E) przysparzana jakimkolwiek anonimowym działaniem (tj. działaniem dokonanym bez kontaktu wzrokowego z jego odbiorcą oraz w warunkach gdy istnieje wyraźne przesunięcie czasowe pomiędzy momentem dokonania uczynku a momentem jego odbioru przez adresata), jest proporcjonalna do uczuć (E) i motywacji (S) wkładanych w ową pracę moralną i wyraża się przybliżonym wzorem (1JF8), podobnym do tego używanego dla opisania transformacji energii w mechanice klasycznej, o postaci:

E = FS (1JF8)

Z kolei wpływ uczuć (fr) i motywacji (sr) u odbiorców owej anonimowej pracy moralnej jest pomijalnie mały. Zgodnie z wzorem (1JF8), zasób energii moralnej zwow (E), jaki akumulujemy (lub upuszczamy) podczas dowolnej anonimowej pracy moralnej, jest przede wszystkim proporcjonalny do naszego własnego doznania (F) odczuwanego podczas tego działania (tj. zniesienia im więcej bólu, zmęczenia, trudu, kosztów, przełamywania swoich własnych skłonności, uprzedzeń i niechęci, itp., zrealizowanie danego działania od nas wymaga, tym więcej energii moralnej ono wygeneruje), pomnożonego przez drogę motywacyjną (S) jaką przebywamy zanim działanie to całkowicie realizujemy (tj. aby dany trud generował maksimum energii moralnej, nasze motywacje (S) muszą być jak najczystsze, dodatnie (totaliztyczne) i szczerze nastawione na dobro innych ludzi oraz muszą możliwie najbardziej oddalać się od początkowej pozycji motywacyjnej jaką wyznacza sytuacja, w której się znajdujemy, nasze przyzwyczajenia oraz linia najmniejszego oporu).

Niestety, przybliżony wzór (1JF8) odnosi się tylko do przypadków anonimowej pracy moralnej. W przypadku zaś pracy moralnej jaką dokonujemy na rzecz osób, jakie na nas patrzą w chwili ich realizacji, do owego uproszczonego wzoru dodany musi być jeszcze jeden człon. Uzależnia on generowanie zwow (E) od sumy () produktu wynikowych efektów doznaniowych (fr) i wynikowych intencji (sr) wzbudzanych przez dane działanie u jego odbiorców (tj. u tych osób, dla których działanie to jest przeznaczone lub w zasięgu wzroku których się właśnie znajdujemy, tak że mogą one telepatycznie przekazać nam swoją interpretację naszego uczynku). Stąd też dla takich dobrych uczynków dokonywanych w warunkach kontaktu wzrokowego odnosi się inny, bardziej dokładny wzór (2JF8). Podaje on, że przyrost naszej energii moralnej (E) spowodowany jakimś działaniem obserwowanym wzrokowo przez jego odbiorców, wyraża się następującym wzorem:

E = FS + (µ/µr)frsr (2JF8)

w którym: (F) i (S) reprezentują dawcze doznanie i motywację osoby wykonującej dane działanie (tj. jego dawcy) podczas gdy (fr) i (sr) reprezentują odbiorcze doznanie i motywację osoby otrzymującej dane działanie (odnotuj, że w niniejszym rozdziale duże litery (F) i (S) zawsze odnoszą się do dawcy, zaś małe litery (fr) i (sr) zawsze odnoszą się do odbiorcy danego działania), symbol () oznacza sumowanie po wszystkich odbiorcach danego dobrego uczynku (np. jeśli dawcą danego uczynku jest nauczyciel, symbol () oznacza sumowanie doznaniowego (fr) i motywacyjnego (sr) oddźwięku, jaki uczynek ten wywołał u wszystkich jego studentów), współczynnik () reprezentuje sprawność sprzężenia telepatycznego pomiędzy odbiorcą i nadawcą danego działania (jego dokładna wartość musi dopiero zostać wyznaczona w toku przyszłych badań, natomiast przybliżone wartości wynikające z moich dotychczasowych oszacowań podane są w podrozdziale JE5.3), współczynnik (µ/µr) oznacza kompatibilność moralną dawcy (µ) i odbiorcy (µr) danego działania, czyli stosunek ich względnych poziomów energii moralnej (µ), symbol (fr) oznacza doznanie, jakie dane działanie wywołało u określonego odbiorcy - w niektórych przypadkach może przyjmować ono wartości ujemne (np. jeśli działanie to spowodowało umysłowy ból, czy wzbudziło zazdrość lub odruch nienawiści), natomiast symbol (sr) oznacza odbiorczą motywację, która u niektórych negatywnie nastawionych osób też może niekiedy przyjmować wartość ujemną - jak uczucie odbiorcze jakie jej towarzyszy (np. reprezentować intencję zaszkodzenia, zabolenia, lub dezaprobaty).



Aby wyjaśnić działanie powyższego wzoru (2JF8), załóżmy że ktoś wykonuje jakąś totaliztyczną pracę moralną, do jakiej sam wykonujący wkłada określone doznanie (F) i motywację (S). Iloczyn tego wkładu (E=FS) reprezentuje energię moralną jaką on sam generuje. Jednak to samo działanie u każdego z odbiorców powoduje wzbudzenie doznania odbiorczego (fr) oraz motywacji odbiorczej (sr). Ich rodzaj i nasilenie zależą od filozofii odbiorców i mogą się zasadniczo różnić od doznania i motywacji nadawcy. Przykładowo, przy niewłaściwym odebraniu naszej pracy moralnej, mogą one powodować negatywne motywacje (-sr) i uczucia (-fr), a stąd upuścić (zamiast podnieść) zasób naszej energii moralnej (-Er=-srfr). Kiedy więc owe doznania i motywacje u wszystkich () odbiorców, za pośrednictwem sprzężenia telepatycznego o sprawności () przekazane będą z powrotem do umysłu nadawcy, wówczas mogą one powodować albo dodanie mu energii moralnej, albo też odebranie. Który zaś z tych dwóch przypadków faktycznie nastąpi w danej sytuacji (tj. dodatkowe generowanie czy redukowanie energii zwow przez odbiorców danego działania), zależało to będzie od filozofii odbiorców danej pracy moralnej. Z tego też powodu, w obecnym klimacie filozoficznym totalizm zaleca abyśmy nastawiali się na dokonywanie anonimowych prac moralnych realizowanych bez kontaktu wzrokowego z innymi ludźmi. Nieliczne wyjątki od powyższej zasady, włączają jedynie przypadki, kiedy realizowanie pracy moralnej w pełnym widoku odbiorców jest z jakich powodów całkowicie uzasadnione - np. w sytuacjach kryzysowych lub wypadkowych, albo kiedy dobrze znamy odbiorców naszego działania i stąd wiemy, że ich filozofia (lub nastawienie do nas) jest na tyle totaliztyczna, iż nasze wysiłki nie zostaną błędnie zinterpretowane i nie spowodują negatywnych reakcji, lub kiedy zdołamy zaambarasować odbiorców naszych działań, tak że nie będą w stanie zareagować natychmiastowo negatywnie (np. kiedy umyjemy im stopy), itp. Wszakże w dzisiejszych czasach powszechnie panujących negatywnych nastawień niemal każda praca moralna, bez względu na to jak szlachetne lub czyste nie byłyby jej pobudki, przez niektórych odbiorców będzie interpretowana błędnie (jeśli ktoś nie wierzy, niech spróbuje dokonać coś, co jedynie jakieś 50 lat temu było rzeczą zupełnie normalną - np. całkiem bezinteresownie dać cukierka nieznanemu mu dziecku przebywającemu w obecności dorosłych opiekunów: jeśli dzieckiem będzie dziewczynka zaś dawcą cukierka byłby mężczyzna, wówczas jej dorośli opiekunowie zaczną posądzać dającego o jakieś złe zamiary, jeśli zaś chłopiec - posądzenie może nawet być jeszcze o coś gorszego). Zamiast więc totaliztycznej pracy moralnej z kontaktem wzrokowym (tj. takiej w której znamy i właśnie widzimy jej odbiorców), totalizm zaleca abyśmy na obecnym etapie filozoficznym ludzkości dokonywali raczej prace anonimowego i bezosobowego, czyli abyśmy nastawiali się przede wszystkim na dokonywanie wszystkiego bez kontaktu wzrokowego z odbiorcami. Natomiast prace moralne z kontaktem wzrokowym powinniśmy starać się dokonywać tylko w przypadku, kiedy wyraźnie istnieje ich natychmiastowa potrzeba, lub kiedy jesteśmy absolutnie pewni, że u odbiorcy wywołają one uczucie wdzięczności oraz reakcje o tylko pozytywnym charakterze. Przykładowo zamiast bezinteresownego skopania komuś ogródka, jak na razie powinniśmy raczej wyrównywać i upiększyć pobocze rzadko uczęszczanej drogi publicznej - najkorzystniej, kiedy nikogo nie ma w pobliżu. Jeśli zaś z przyczyn humanitarnych jest wskazane abyśmy już dokonali pracy moralnej skierowanej na konkretną osobę którą znamy - jednak nie jesteśmy pewni pozytywności jej filozofii oraz sposobu na jaki zinterpretuje ona nasze działanie, wówczas abyśmy uczynili to tak, że osoba ta nie dowie się kto był jego dawcą (np. kopiąc ogródek jakimś staruszkom, czynili to, kiedy nie ma ich w pobliżu i stąd nie mogli zobaczyć kto właściwie dokonał owego kopania). Oczywiście w przyszłości, kiedy wielu ludzi adoptuje totalizm, otwarta również zostanie możliwość dokonywania dobrych uczynków skierowanych na osoby które widzimy, ponieważ po adoptowaniu przez nich totalizmu nasze działania nie zostaną przez nich źle zinterpretowane.

Ponieważ dla dobrych uczynków typu anonimowego sprawność telepatycznego zwrotu spada niemal do zera ( =0), stąd człon energii zwow zwracanej dawcy przez odbiorców jego działań, tj. człon Er= (µ/µr)frsr z równania (2JF8), daje dla takich uczynków pomijalnie małe wartości Er=0. Z kolei gdy wartość tego członu spada niemal do zera Er=0, wówczas przestaje zachodzić niebezpieczeństwo iż nawet gdybyśmy spowodowali u pomaganego wybuch zawiści, niechęci, czy przekory, wybuch ten byłby w stanie spowodować zredukowanie naszej energii moralnej. Stąd w takich anonimowych działaniach, ich wyniki będą opisane przybliżonym wzorem (1JF8) nie posiadającym owego członu sprzężenia zwrotnego (a ściślej dla którego ów człon posiada wartość zera). Dzięki temu wzory (1JF8) i (2JF8) stają się ogromnie istotne dla totalizmu. Praktycznie wskazują one bowiem jak rozumnie wybierać, lub celowo projektować do zrealizowania, totaliztyczną pracę moralną, która najszybciej podnosi zasób naszej energii moralnej zwow oraz która jest niezależna od filozofii ludzi jacy stanowią odbiorców tej pracy.

Zgodnie z równaniem (1JF8), najkorzystniejsza praca moralna jest tą, która pozostając całkowicie anonimową, łączy w sobie dwa aspekty równocześnie, tj.: (1) wysoki poziom naszego wkładu doznaniowego (F) oraz (2) wysoką wartość naszego wkładu motywacyjnego (S). Wysoki poziom naszego wkładu doznaniowego (F) występuje zawsze jeśli zrealizowania danej totaliztycznej pracy moralnej kosztuje nas samych przeżycie znacznej porcji doznań, które przez nasze ciało odbierane są jako nieprzyjemne, a więc np. zmęczenia, bólu, trudu, wysiłku, gorąca, duszności, senności, głodu, odczucia niewygody, itp. Z kolei wysoką wartość naszego wkładu motywacyjnego (S) uzyskuje się zawsze, kiedy uczynki te realizowane są z maksymalnie "totaliztycznymi" intencjami. Aby najefektywniej przysparzać zasobu wolnej woli, intencje te muszą być czyste, pozytywne i jak najbardziej odbiegające od postępowania, które w danej sytuacji byłoby najwygodniejszym, muszą wyraźnie, zdecydowanie, rozumnie, szczerze i altruistycznie deklarować, że działanie to dokonujemy dla dobra innych (lub wszystkich) ludzi (nie zaś, że wykonujemy je z obowiązku, przyzwyczajenia, wygody, strachu, dla osiągnięcia własnych korzyści materialnych, itp.), muszą być tak dobrane, aby przełamywać jakieś zakorzenione w nas samych przyzwyczajenia, linię najmniejszego oporu, strach, obawę przed trudnościami, kłopotami, unikanie zachodu lub walki z przeciwieństwami, itp. Zgodnie więc z wzorem (1JF8), nawet jeśli naharujemy się nad czymś jak dzikie osły, włożymy w to ogromną ilość doznania (trudu i cierpienia) jednak nasze sekretne intencje twierdzą, że np. ma to służyć osiągnięciu naszych własnych korzyści materialnych albo prestiżowych, czy nawet służyć zaszkodzeniu komuś, wówczas albo działanie to będzie przysparzało jedynie bardzo nikłą porcję energii moralnej (E), albo będzie wręcz redukowało tą energię.

Dla mnie osobiście, jednym z najbardziej znaczących postronnych zastosowań stanu nirwany, jaki osiągnąłem, było właśnie odkrycie, co kryje się pod owym symbolem "S" używanym we wzorach (1JF8) i (2JF8) mechaniki totaliztycznej z tej monografii. Powodem jest, że obecne zrozumienie czym właściwie są ludzkie "motywacje", jest bardzo ubogie. Tymczasem obserwowanie chwilowych fluktuacji mojej energii zwow w trakcie nirwany ujawniło, że "nasze motywacje reprezentowane przez symbol "S" z równania "E=FS" powinny być definiowane jako zmiana naszego nastawienia psychicznego, co do naszej gotowości zrealizowania określonej działalności". Innymi słowami, motywacje ludzkie reprezentowane przez symbol (S) można by zdefiniować jako "drogę motywacyjną jaką podejmujący określone działanie musi emocjonalnie i decyzyjnie przejść od momentu uświadomienia sobie potrzeby podjęcia tego działania, aż do punktu gdy działanie to zostanie całkowicie zrealizowane". Najlepszym więc wyrażeniem opisującym to, co kryje się pod "S", byłoby popularne określenie "moralne zebranie się w sobie", lub opisowe wyrażenie "droga motywacyjna". Z kolei naukowe wyrażenia najbliższe jego znaczenia, to moralne "motywacje", moralne "intencje", lub moralne "zamiary" - tak też najczęściej nazywam "S" w tej monografii, aczkolwiek niestety zdaję sobie sprawę, że słowa te nie są najlepiej dobrane bowiem nie oddają one precyzyjnie wielkości jaka ukrywa się pod "S". Uświadomienie sobie, że symbol "S" reprezentujący "drogę moralną", w połączeniu z wiedzą, że symbol "F" z wzoru (1JF8) E=FS reprezentuje "moralny wysiłek" (czyli "uczucie"), oznacza praktycznie, że energia moralna "E" powinna m.in. być też interpretowana jako produkt "pracy moralnej".

Aby dokładniej tutaj wyjaśnić co precyzyjnie owo "S" oznacza, rozważmy sytuację, że dzwoni telefon, zaś nasze działanie polega na podniesieniu słuchawki i odebraniu rozmowy. Jeśli telefon dzwoni na naszym biurku, nie musimy ze sobą walczyć, nie musimy pokonywać swego lenistwa, bowiem wiemy, że telefon jest do nas - nasza "droga motywacyjna" (S) która zawiedzie nas do podniesienia słuchawki, będzie więc wówczas bliska zero. Jeśli jednak telefon zadzwoni na drugim końcu rozległego biura i z całą pewnością jest przeznaczony dla kogoś innego, wówczas aby go odebrać musimy zwalczyć w sobie lenistwo, musimy zapomnieć o niechęci do kogoś na czyim biurku stoi telefon i do kogo najprawdopodobniej dana wiadomość będzie przeznaczona, musimy zdusić w sobie odczucie nakazu aby najpierw skończyć to, co właśnie czynimy, musimy pokonać podszepty iż "niech go podniesie ktoś kto siedzi bliżej niż ja", musimy oprzeć się pokusie aby przeczekać aż umilknie, itp. Kiedy więc mimo to wszystko w końcu podniesiemy tamtą słuchawkę i odbierzemy rozmowę, nasza motywacja "S" będzie miała wówczas bardzo wysoką wartość. To oznacza, że jeśli odbiór tego telefonu będzie się też wiązał z silnym doznaniem, np. bólu (ponieważ właśnie mamy np. atak korzonków, obtarte stopy, czy obolałe mięśnie), wówczas produkt E=FS z owej zdawałoby się trywialnej sytuacji przysporzy nam niespodziewanie dużo energii moralnej. W podobny sposób nasza motywacja "S" będzie bardzo wysoka, jeśli w autobusie zwrócimy uwagę rosłemu byczkowi, że nie powinien tam palić (wszakże musimy pokonać swój strach, że nas obije, nawymyśla, lub że wprawdzie zgasi papierosa, ale na naszym czole, itp.), kiedy ujmiemy się za dziewczyną napastowaną przez bandę chuliganów (wszakże będziemy wiedzieć, że z całą pewnością obiją nas za to jak jabłko), czy kiedy na zebraniu naukowym rzeczowo wykażemy szefowi, który właśnie otwarcie pluje i psioczy na badania UFO, że niestety jest całkowicie w błędzie (wszakże wówczas najprawdopodobniej szybko utracimy pracę). Generalizując powyższe, droga motywacyjna "S" ma tym wyższą wartość, im więcej odmiennych oporów lub przeciwności nakłaniających nas do zaniechania danego moralnie wzniosłego działania zdołamy w sobie pokonać aby doprowadzić to działanie do końca, np.: własne lenistwo, zniechęcenie, znudzenie, znużenie, zmęczenie, senność, ograniczenia zdrowotne, ułomności, fizyczny ból, potrzeby ciała (głód, pragnienie, przymusy), nałogi, przyzwyczajenia, swoje preferencje, obrzydzenia, nieśmiałość, wstyd, dumę, wygodę, modę, niecierpliwość, strach, czyjąś dezaprobatę lub pogróżki, nacisk grupowy, nakazy religijne lub polityczne, poczucie niebezpieczeństwa, świadomość zagrożenia naszego życia, poziom trudności samego działania, przeciwności losu, itp., a także im bardziej intensywny jest każdy z tych przełamanych przez nas oporów.

Jeszcze jednym postronnym zastosowaniem stanu nirwany było jej



1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna