Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona17/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   23
totaliztycznej nirwany" jest zjawiskiem trwałej, dynamicznej i wszech-przenikającej szczęśliwości, jaka obezwładnia każdą osobę, której względny poziom energii moralnej "µ" przekroczył wartość krytyczną "µnirwany=0.6". (W podrozdziale JD1.6.3 owa krytyczna wartość µnirwany=0.6 nazywana jest "barierą trwałej szczęśliwości".) Wyjaśniając to innymi słowami, jeśli dana osoba prowadzi swoje życie zgodnie z zaleceniami totalizmu, wówczas osoba ta nieustannie zwiększa ilość energii moralnej jaka zakumulowana zostaje w jej przeciw-ciele. W jakimś momencie czasu, ilość tej energii zaczyna przekraczać wartość, którą z moich badań eksperymentalnych wyznaczyłem na wynoszącą około µnirwany=0.6 (to oznacza, że dana osoba zapełnia energią moralną około 60% swojej całkowitej "Emax" pojemności na energię moralną). W owym momencie taka osoba, czasami całkowicie niespodziewanie dla siebie samej, zaczyna przeżywać uczucie ogromnej szczęśliwości, jakie dynamicznie bucha z jej wnętrza ku powierzchni ciała, zdając się rozrywać na strzępy każdą komórkę jej ciała. Owo niezwykłe uczucie rozrywającej szczęśliwości, wypracowane z użyciem jakiejś formy pracy moralnej, nazywane jest właśnie totaliztyczną nirwaną.

W tym miejscu konieczne jest uświadomienie, że totaliztyczna nirwana jest zjawiskiem opisywalnym matematycznie. Zgodnie bowiem z totalizmem, wynika ona z gwałtownego przepływu energii moralnej przez ciało ludzkie. Przykładowo, daje się ją porównywać do działania prawa Joule'a o nagrzewaniu elektrycznym (odkrytego w 1841 roku przez James'a Prescott'a Joule i stwierdzającego, że P=RI2), które manifestuje się podczas gwałtownego przepływu energii elektrycznej przez materiały przewodzące. Jako więc taka, podlega ona określonym prawom znanym nam już w innych dziedzinach badających przepływy energii, które to prawa najlepiej wyrazić w formie matematycznej. Dlatego też niezależnie od opisów słownych, niniejszy rozdział zawierał będzie także i opisy matematyczne (tj. wzory), które od owych opisów słownych nie mogą być całkowicie oddzielone. Aby jednak nie zniechęcać do totalizmu czytelników zorientowanych bardziej humanistycznie niż matematycznie, wszelkie zjawiska, jakie formują fundamenty pojęciowe i definicyjne dla matematycznego opisu totalizmu, wyodrębniłem w oddzielną gałąź wiedzy, którą nazwałem "mechaniką totaliztyczną", poczym zaprezentowałem je w odrębnym rozdziale JE. Ponieważ totaliztyczna nirwana ujawnia taki właśnie matematyczny i kwantyfikowalny charakter, faktycznie jest ona jednym z podstawowych zjawisk mechaniki totaliztycznej i również powinna być prezentowana w owym rozdziale JE. Z uwagi jednak na jej fundamentalne znaczenie dla codziennego praktykowania totalizmu (wszakże reprezentuje ona jedną z najwyższych nagród moralnych, jaka może zostać przyznana totaliźcie), a także ponieważ pozostaje ona ciągle nieznana dla większości ludzi, zdecydowałem się wyłączyć niniejszy jej opis w formę odrębnego rozdziału traktującego wyłącznie o nirwanie. Jednocześnie zaś tym czytelnikom, którzy nie znoszą wzorów i opisów matematycznych, proponuję zwyczajnie przeskakiwać przez nie w tekście i koncentrować się głównie na poznaniu opisów słownych nirwany i tego, co niniejszy rozdział stara się przekazać.

Ze wszystkich pojęć, jednostek i definicji matematycznych składających się na mechanikę totaliztyczną a opisanych w rozdziale JE, jedynym istotnym dla pełnego zrozumienia zjawiska totaliztycznej nirwany, jest wprowadzone w podrozdziale JD1.6 pojęcie "względnego poziomu energii moralnej" (µ). Pojęcie to wyrażane jest wzorem (1JD1.6.1) "µ=E/Emax". Ów względny poziom energii moralnej (µ) definiowany jest jako stosunek aktualnie przez kogoś posiadanego zasobu energii moralnej (E), do czyjejś pojemności moralnej (Emax) - czyli do maksymalnego zasobu energii moralnej "Emax", jaki osoba ta byłaby w stanie zgromadzić w warunkach w jakich aktualnie żyje. Gdyby więc próbować wyobrażać sobie "µ" w sposób ilustracyjny, wówczas można go rozumieć jako rodzaj ciśnienia czy nadciśnienia pod jakim sprężamy w naszym przeciw-ciele ową idealnie sprężystą energię moralną. Jeśli współczynnik ten przyjmie wartość "µ=0", oznacza to, że ciśnienie czyjejś energii moralnej spada do zerowego podciśnienia odpowiadającego moralnej próżni otaczającej nas natury (zauważ, że zgodnie z prawami rządzącymi zachowaniem się energii, takie zerowe podciśnienie wysysało będzie energię moralną ze wszystkiego co je otacza). Jeśli zaś "µ=1", odpowiada to osiągnięciu nadciśnienia energii moralnej, jakie jest najwyższe z możliwych do osiągnięcia przez człowieka (zauważ, że zgodnie z prawami rządzącymi zachowaniem się energii, osiągnięcie takiego nadciśnienia o wartości najwyższej z możliwych, powodowało będzie szybką ucieczkę energii moralnej do wszystkiego co je otacza). Jak to zostanie wyjaśnione w dalszej części tego podrozdziału, dla mnie samego pojemność "Emax" wynosi około Emax=2000 [gfh], zaś w chwili atualizowania niniejszej monografii (tj. w początkach 2003 roku) moje "µ" kształtowało się na poziomie około µ=0.4. (Powodem było, że w czasach pisania tej monografii żyłem na stałe w ostrych realiach moralnych przygnębionej ekonomicznie Nowej Zelandii, gdzie ludzie nie są zbytnio tolerancyjni wobec kogokolwiek kto stara się wieść totaliztyczne życie, a stąd gdzie jest ogromnie trudno utrzymywać wysoki poziom energii moralnej.) Jednakże, w 1998 roku, tj. w czasie, kiedy opracowywałem oryginalne opisy totaliztycznej nirwany, jakie przytaczane są w dalszych częściach niniejszego rozdziału, żyłem w sielankowym Sarawaku na Borneo, otoczony przez bliskich natury, pozytywnych ludzi. Stąd mój względny poziom energii moralnej utrzymywał się wówczas na wysokości około µ=0.6 (stąd moja energia moralna "E", w owym szczególnym czasie była na poziomie około E=1200 [gfh]). To zaś oznacza, że cokolwiek opisuję w niniejszym podrozdziale, faktycznie reprezentuje wiedzę z "pierwszej ręki", jako że ja osobiście doświadczyłem wszystkich zjawisk, które opisuję w podrozdziałach, jakie nastąpią.

JF1. Jak można opisać totaliztyczną nirwanę
W przypadku, kiedy wartość czyjejś energii moralnej (µ) kształtuje się na poziomie niższym od opisywanej wcześniej "bariery trwałej szczęśliwości", tj. µnirwany=0.6 (co w dzisiejszych czasach jest normą), wówczas doznawanie uczuć szczęśliwości, jakie osoba taka doświadcza, jest nietrwałe i pojawia się jedynie na krótki czas. Jak to czytelnik zapewne doskonale zna z własnego życia, w takiej sytuacji krótkotrwała szczęśliwość może wystąpić tylko w sposób impulsowy, w rezultacie zadziałania jakiegoś zewnętrznego pozytywnego bodźca. Przykładowo dla indywidualnych ludzi może ona wystąpić w rezultacie kupienia sobie jakiejś długo wyczekiwanej rzeczy, odniesienia z czymś dużego sukcesu, spędzania właśnie czasu z kimś kochanym, itp. Doznawane wówczas uczucie szczęścia jest przy tym bardzo krótkotrwałe i impulsowe, działa jedynie przez wąski okres aktywności danego pozytywnego bodźca, który je zaindukował oraz podlega łatwemu zagłuszeniu po pojawieniu się jakiegoś negatywnego bodźca zewnętrznego. Im czyjś zasób energii moralnej zwow jest niższy, tym silniejszy pozytywny bodziec zewnętrzny jest konieczny aby wywołać poczucie chwilowej szczęśliwości, tym krótszy okres czasu w jakim szczęśliwość tą się odczuwa oraz tym łatwiej poczucie to zgłuszyć jakimś zewnętrznym negatywnym bodźcem.

Stan totaliztycznej nirwany różni się od takiej przypadkowej, impulsywnej szczęśliwości. Dostarcza on bowiem trwałego uczucia szczęśliwości. Ponadto pozwala on również, aby celowo wypracować sobie to uczucie (znaczy, że pozwala on aby przejąć kontrolę nad własnymi uczuciami, zamiast pozostawić tą kontrolę w rękach innych ludzi lub przypadkowych zdarzeń życiowych).



Stan totaliztycznej nirwany osiąganej po przekroczeniu bariery trwałej szczęśliwości jest ogromnie ważny dla filozofii totalizmu. Osiąganie tego stanu jest bowiem niezwykle atrakcyjną nagrodą jaką otrzymują osoby podążające po drodze totalizmu (tj. po drodze przestrzegania praw moralnych ustanowionych przez wszechświatowy intelekt). Nagroda ta powoduje, że totaliztyczna droga, aczkolwiek trudna, w efektach końcowych jest nieskończenie bardziej zadośćuczyniająca, niż przeciwstawne do niej łatwe i leniwe postępowanie zgodne z linią najmniejszego oporu, które jest reprezentacyjne dla wszystkich "pasożytniczych" filozofii, jakie obecnie dominują naszą planetę. Ja czuję się ogromnie zaszczycony, że to właśnie mi jako pierwszemu z ludzi na Ziemi dany był honor doświadczenia wypracowanej celowo totaliztycznej nirwany. Rozumiem także, że z honoru tego wynika również i istotny obowiązek abym opisał ten wspaniały stan dla innych ludzi tak szczegółowo jak tylko potrafię, otwierając go w ten sposób dla osiągnięcia przez wszystkich tych, którzy zechcą na niego sobie świadomie zapracować. Niniejszym więc skrupulatnie to czynię.

Wobec istnienia totaliztycznej nirwany, którą osiąga się po przekroczeniu owej "bariery trwałej szczęśliwości" (tj. takiej wartości "µ" jaka spełnia wymóg µ > µnirwany) i która nagle czyni danego praktykującego totalizm trwale i intensywnie szczęśliwym, jednym z podstawowych zadań totalizmu staje się teraz udostępnienie każdej zainteresowanej osobie klarownej wytycznej jak osiągnąć tą nirwanę. Wytyczna taka stwarza wszakże wyznawcom totalizmu możliwość celowego wprowadzenia trwałego poczucia szczęśliwości do swojego codziennego życia. Ponadto, totalizm zawierać też powinien informację, że w ogóle istnieje takie coś jak totaliztyczna nirwana, a także informację jak rozpoznać chwilę, kiedy ktoś ją osiągnie, czyli kiedy swym "µ" ktoś faktycznie przekroczy ową barierę trwałej szczęśliwości. Wszakże nasza dotychczasowa nauka była całkowicie ignorancka na jej temat, zaś większość nawet tych którzy specjalizują się w psychologii, zachowaniu tłumów, czy etyce, zapewne przez długi jeszcze czas będzie uważała, że aby osiągnąć nirwanę trzeba koniecznie wyznawać Buddyzm i najpierw dostać się do nieba. Informacja (albo uprzedzenie) o jej istnieniu, zapobiegnie więc aby w przyszłości osoba która nagle i niespodziewanie dla siebie samej osiągnie totaliztyczną nirwanę, przypadkiem początkowo nie wpadała w panikę (tak jak to miało miejsce ze mną samym). Panika taka mogłaby wszakże wynikać z braku zrozumienia, co jest z nią nie w porządku, że nagle dopada ją taki ogromny napływ szczęśliwości powstały jakby zupełnie bez powodu. Byłaby ona jeszcze potęgowana faktem, że szczęśliwość ta pojawiła się w miejscu, warunkach i sytuacji, które zgodnie z logiką i wszelką wiedzą na ten temat powinny czynić tą osobę nieszczęśliwą i na dodatek, że owa szczęśliwość wcale nie ma zamiaru ustąpić już po krótkim czasie, a upiera się aby pozostawać bez końca. Przykładowo, kiedy to ja wypracowywałem dla siebie totaliztyczną nirwanę, wiedziałem że każdy totalizta musi zawsze powiększać swoją energię moralną. Stąd celowo starałem się aby zwiększać tą energię przy każdej nadarzającej się sposobności. Jednak nie wiedziałem wówczas, że istnieje takie coś jak nirwana, jaka oczekuje na tych którzy zwiększą poziom swojej energii moralnej ponad wartość progową µ=0.6. Dlatego obecnie przypominam sobie z ubawieniem, że kiedy wcale jej się nie spodziewając, doświadczyłem tej nirwany w czasach gdy jeszcze nie wiedziałem, co ona oznacza oraz kiedy pozostawała ona ze mną niemal bez przerwy już przez kilka kolejnych miesięcy, w pewnym okresie wpadłem nawet z jej powodu w panikę. Ze strachem zacząłem się bowiem zastanawiać, czy nie jest ona przypadkiem symptomem jakiejś mniej znanej tropikalnej choroby. Wszakże od takich nieznanych światu choróbsk aż roi się na Borneo na jakim wówczas żyłem. Wiedziałem przecież, że w Afryce istnieje choroba (śpiączka powodowana przez muchę "tse-tse"), jakiej objawy obejmują nieopanowaną senność. Stąd nie mogłem wykluczyć, że na Borneo istnieje też i choroba której objawem jest nieopanowane poczucie szczęśliwości (bakterie lub wirusy owej choroby na czarnym rynku narkotycznym zapewne warte byłyby fortunę!).

Teraz, kiedy w końcu dowiedzieliśmy się co to takiego taliztyczna nirwana oraz jak ją osiągnąć, możliwe jest sformułowanie rekomendacji totalizmu która opisze sposób na jaki możemy przekroczyć "barierę trwałej szczęśliwości" i uzyskać totaliztyczną nirwanę. Rekomendacja ta okazuje się bardzo prosta. Stwierdza ona: "bez przerwy powiększaj swoją energię moralną na każdy rozumny sposób, jaki leży w twoich możliwościach!" W powyższej wytycznej szczególną uwagę zwrócić należy na słowo "rozumny". Oznacza ono, że dla sukcesu w podniesieniu swojej energii moralnej powyżej "bariery trwałej szczęśliwości" nie wystarczy wyklepywać totaliztycznych dobrych uczynków w sposób bezmyślny jak małpa czy robot (jak to się np. czyni z paciorkami różańcowymi), a koniecznym jest kompletowanie w tym celu "pracy moralnej", czyli włożenie w te uczynki nie tylko sporego wysiłku fizycznego, ale również określonego wysiłku intelektualnego, uczuciowego i motywacyjnego. Dlatego, jakąkolwiek pracę moralną nie zdecydowalibyśmy się wykonywać aby wypracować sobie totaliztyczną nirwanę, musimy zainwestować w nią całą dozę fizycznych doznań na jakie nas stać, pełne możliwości motywacyjne jakie jesteśmy w stanie wygenerować oraz całą wiedzę totaliztyczną jaką zdołaliśmy dotychczas zgromadzić. Ponadto, musimy zacząć wybierać i celowo dokonywać taką pracę moralną, jaka generuje możliwie najwięcej energii moralnej zwow (patrz szczegółowsze objaśnienie warunków owej pracy, omówione po wzorze (2JF8) pod koniec podrozdziału JF8), musimy też właściwie (totaliztycznie) ukształtować swoje motywacje. Po bardziej szczegółowe wytyczne jak to wszystko osiągnąć, patrz podrozdział JF9.

Z kolei moment, kiedy ktoś przekroczy "barierę trwałej szczęśliwości", a co za tym idzie moment i fakt osiągnięcia stanu totaliztycznej nirwany leżącej ponad nią, jest niezwykle łatwy do rozpoznania - oczywiście jeśli ktoś obznajomiony jest z treścią niniejszego podrozdziału. Jest tak ponieważ od owego mementu dana osoba praktykująca totalizm zacznie odczuwać dosłownie "wybuch" rozsadzającej ją od wewnątrz i nieustającej szczęśliwości, której burzliwy przepływ przez ciało wcale nie zanika (oczywiście zakładając, że po osiągnięciu nirwany osoba ta nadal kontynuować będzie totaliztyczne życie i systematycznie przysparzać sobie energii moralnej). Oczywiście, szczególnie tuż po przekroczeniu bariery trwałej szczęśliwości, niekiedy w sposób krótkotrwały szczęśliwość ta może zostać "zagłuszona" przez jakieś spotykające daną osobę przykrości, kłopoty, troski, nieszczęścia, itp. Uczucie owej szczęśliwości będzie też wyraźnie intensyfikowało się w miarę jak osoba ta coraz bardziej powiększała będzie swoje "µ" ponad wartość progową "µnirwany". Przy osiągnięciu wartości około µ=0.7 zacznie mieć wówczas niemal wrażenie, że z wnętrza jej ciała wyrywa się huczący wodospad "Niagara" spienionej, burzliwej energii szczęśliwości, jaki indukując nieopisaną przyjemność, usiłuje oderwać i unieść ze sobą każdą indywidualną komórkę jej ciała. Doznawanego wówczas uczucia w żaden sposób nie da się przeoczyć i jeśli ktoś wie co ono oznacza, wówczas nawet najmniej wrażliwa osoba zmuszona będzie go wyraźnie odnotować!

Totaliztyczna nirwana, podobnie jak wszelkie inne formy nirwany, po jej osiągnięciu nie utrzymuje się samoczynnie bez końca, a musi być bez przerwy zapracowywana. Powodem jest, że podczas nirwany każdego dnia rozpraszamy relatywnie wysokie ilości energii moralnej (tj. każdego dnia w sposób naturalny rozpraszamy około e= 3 [gfh/dzień]). Dlatego, aby wytrwać w nirwanie, koniecznym jest nieustanne uzupełnianie ubytków swojego zasobu energii moralnej zwow. Jeśli zaś ktoś po jej osiągnięciu "spocznie na laurach" i zaprzestanie wysiłków dalszego powiększania swojej energii moralnej, albo też będzie ją powiększał - jednak w ilościach niewystarczających aby uzupełniać jej chwilowe ubytki, wówczas z czasem nirwanę tą utraci. Aby więc utrzymać się w tym stanie przez długi okres czasu, konieczne jest wkładanie nieustannego wysiłku w życie zgodnie z zasadami totalizmu, czyli nieustannego "wspinania się na kryształową górę moralności", jakie uzupełnia nasze ubytki energii moralnej - tak jak to wyjaśniono w podrozdziałach JF8 and JF9.

JF2. Opisy sensacji doznawanych podczas totaliztycznej nirwany
Wygląda na to, że jestem pierwszą osobą na Ziemi, która zdołała wypracować dla siebie nirwanę za pośrednictwem zalecanego przez totalizm celowego powiększania swojej energii moralnej. Prawdopodobnie jestem także jednym z dotychczas bardzo nielicznych Europejczyków, obdarzonych darem technicznego umysłu, którzy doświadczyli jakiejkolwiek formy zapracowywanej nirwany oraz zdołali sobie uświadomić, że właśnie ją przeżywają. To zaś, oprócz sporego honoru, nakłada na mnie też określone obowiązki, np. abym swoimi ustaleniami i doświadczeniami podzielił się z innymi. Wszakże przed sformułowaniem totalizmu, stare sposoby dochodzenia do nirwany za pomocą medytacji, samoudoskonalania, lub prowadzenia świętobliwego życia, były ogromnie trudne i zupełnie bez wytycznych. Nie istniała też dotychczas popularnie dostępna wiedza informująca jak rozpoznawać, że nirwana do kogoś już przyszła. Na dodatek do tego, osiąganie nirwany wybiega przeciwko obecnym filozofiom życiowym, które zorientowane są ku pasożytnictwu i które uwypuklają znaczenie efektów materialnych zamiast osiągnięć duchowych. Stąd też, skoro dostąpiłem honoru aby jako pierwszy wypracować sobie ów niezwykły stan, posiadam również nieprzerzucalny na nikogo obowiązek aby opisać dokładnie jak ktoś się czuje, kiedy osiągnie stan nirwany. Oto więc opis totaliztycznej nirwany. Aczkolwiek opis ten jest "z pierwszej ręki", ciągle niestety jest on bardzo zgrubny i przybliżony, ponieważ totaliztyczna nirwana jest czymś tak nadzwyczajnym, tak niebiańskim i tak niedefiniowalnym, iż naprawdę nie daje się jej opisać i aby ją poznać trzeba po prostu ją samemu przeżyć.

Zaczynając moje opisy od porównania nakładów do efektów, to muszę zaświadczyć, że sukces końcowego jej osiągnięcia jest naprawdę warty podjęcia i zrealizowania całego wysiłku jej wypracowywania. Stanu trwałej szczęśliwości, jaki ktoś doświadcza po jej osiągnięciu, nie daje się bowiem niczym zasymulować czy zastąpić, ani też porównywać do niczego co nam jest już znane. Po osobistym doświadczeniu jak ją się odczuwa, całkowicie teraz rozumiem dlaczego w Buddyźmie osiągnięcie stanu "nirvana" stanowi naczelny cel wszystkich medytacji, a także ostateczne dążenie wszystkich działań. Jakże wspaniale, że totalizm znalazł skuteczny klucz, jaki pozwala normalnym ludziom osiągać ją w znacznie łatwiejszy, dostępniejszy, praktyczniejszy i społecznie użyteczniejszy od medytacji sposób, otwierając dzięki temu dosłownie dla każdej osoby możliwość jej wypracowania, a stąd i doświadczenia.



Totaliztyczną nirwanę odbiera się jako niezwykle intensywne uczucie wewnętrznej szczęśliwości, jakie jakby dynamicznie wybucha od wewnątrz ku zewnątrz. Daje ono dosłowne wrażenie jakby ktoś rozrywany był przez szczęście - czyli jakby gdzieś w naszym wnętrzu tkwiły "zawory", z których gwałtownie rozpręża się jakaś niewidzialna szczęśliwa energia. Starając się ulecieć z naszego ciała, energia ta powoduje jego raptowne rozdmuchiwanie i rozpieranie. Gdybym "zawory" te starał się opisać dokładniej, to po uważnym "wsłuchaniu" się w siebie, kiedy właśnie odczuwałem nirwanę, wyraźnie wyodrębniałem w swym ciele aż kilka definitywnych wylotów (czakramów), z których jakby buchała owa energia szczęśliwości. W moim własnym przypadku, najsilniejszy z nich znajdował się gdzieś jakby na plecach, a ściślej po przypłucnej stronie kręgosłupa, na wysokości dolnych końców obu łopatek. Buchające z niego poczucie szczęśliwości dosłownie rozpierało mi dech, dając mi rodzaj doznań nieco pokrewnych do tych, kiedy suchym ciałem nagle zanurzymy się po szyję w basenie z przyjemnie podgrzaną wodą - aczkolwiek nagłe zanurzenie się w ciepłej wodzie należy do odczucia przyjemnego zaparcia oddechu, a nie do uczucia jego rozrywania od środka ku zewnątrz. Ponadto dotyku przyjemnie podgrzanej wody nie daje się porównać z sensacją przesączania się przez ciało owej szczęśliwej energii nirwany przez każdą pojedynczą komórkę mojego ciała. Drugi pod względem mocy buchającej z tych zaworów energii, przylegał u mnie do kręgosłupa po jego brzusznej stronie na wysokości górnych wierzchołków bioder. W dużym przybliżeniu można by stwierdzić, że jakby był on związany z moim żołądkiem. Z niego rozlewało się po ciele nieopisane uczucie jakby ukojenia i nasycenia odlegle podobne do tego, jakie odczulibyśmy po jakimś niebiańskim posiłku i napoju, przyjętym po długim głodzie i pragnieniu. Oczywiście, nie dawało się ono porównać z żadnym posiłkiem. Kolejne dwa bardzo silne zawory z jakich buchało owo poczucie ogromnej szczęśliwości, umiejscowione były jakby w centrach moich kości udowych (a skierowane ku przodowi), w połowie długości tych kości pomiędzy kolanem i biodrem. Buchające z nich odczucie było również odmienne od innych, bowiem z bardzo zgrubnym przybliżeniem dałoby się je przyrównać do przyjemności promieniującej z naszych nóg, jeśli po długim i uciążliwym marszu rozciągnęliśmy nasze ciało w wygodnym odpoczynku na czymś miękkim i puszystym. Na dodatek do powyższych, w moim ciele dało się jeszcze wyróżnić kilka dalszych takich "zaworów", z każdego z których buchało jakieś przyjemne uczucie. Uczucie to nieco różniło się od innych, jednak zawsze "stapiało" się ono z innymi w jeden rodzaj jakby rozrywającej ciało symfonii szczęśliwości. Przykładowo, takie następne zawory ulatniającej się energii szczęśliwości wyraźnie wyczuwałem po wewnętrznej (odkrtaniowej) stronie kręgosłupa u nasady szyi, przy zewnętrznych końcach kości naramiennikowych (obojczyka) po ich stronie plecowej (jednak z wylotami skierowanymi do przodu), w przedniej stronie na połowie długości kości ramionowych pomiędzy łokciem a obojczykiem, w środkach dłoni ku ich zewnętrznej strone oraz w jeszcze kilku innych miejscach. (Jednej obserwacji jakiej później dokonałem, to że kiedy chrześcijanie podczas modlenia się czynią na sobie znak krzyża, wówczas zawsze nieświadomie i mechanicznie dotykają oni czterach punktów na swoim ciele, jakie leżą na wylotach z czterech takich właśnie "zaworów/czakramów" w ich ciele - patrz też podrozdział I5.3. To zaś może oznaczać, że znak krzyża, jaki chrześcijanie czynią podczas swoich modlitw, posiada znacznie więcej znaczeń niż jedynie symbolizacja śmierci Jezusa.) Uczucie szczęśliwości jakie podczas nirwany buchało z owych "zaworów/czakramów", było przy tym bardzo trwałe i pozostawało ze mną przez cały czas. Praktycznie buchało i rozpierało ono mnie bez ustanku, bez względu na to, co czyniłem. Odczuwałem je, kiedy siedziałem, spacerowałem, pracowałem, rozmawiałem z kimś, robiłem zakupy, jechałem autobusem, itp. Jedyny czas, kiedy mój mózg przestawał je rejestrować, następował podczas snu. W chwili gdy po raz pierwszy formułowałem niniejsze opisy, przeżywałem je już niemal bez przerwy przez około pół roku. Jedynie niekiedy na krótki czas zagłuszane ono było nagłymi kłopotami czy przykrościami, jakich wówczas doświadczałem, natychmiast jednak jak kłopoty te lub przykrości znikały z umysłu, uczucie to powracało do mnie. Jego intensywność nie była stała, a relatywnie szybko się zmieniała zależnie od chwilowej fluktuacji mojej energii moralnej. Stąd też, jeśli spędzałem jakiś czas na czynnościach silnie redukujących zasób mojej energii zwow, np. uczenia studentów, wydzierania czegoś od urzędasów, biegania, załatwiania, czekania w kolejkach lub urzędach, itp., pod ich koniec wyraźnie odczuwałem spadek intensywności doznawanego uczucia szczęśliwości. Z kolei jeśli dokonywałem czegoś, co znacząco zwiększało mój zasób energii moralnej, uczucie szczęśliwości zawsze natychmiast po tym się nasilało. Przykładowo wyraźnie odnotowałem, że jeśli osobiście przygotowałem i nieodpłatnie wysłałem oczekującym odbiorcom (tj. darowywałem im z idealistycznymi intencjami) serię około 20 kompletnych egzemplarzy monografii [1/2] (co było dla mnie ogromnym totaliztycznym wysiłkiem podjętym z motywacją zwiększenia energii moralnej w innych osobach, poprzez stymulację ich umysłów) zintensyfikowywało to doznawane uczucie szczęśliwości o mnożnik 2 (tj. moje trwałe uczucie szczęśliwości było po zakończeniu tego działania dwukrotnie silniejsze, stąd z początkowego odczucia rwącej rzeki szczęśliwości przepływającej przez moje ciało, przekształciło się ono niemal w huczący wodospad Niagara). Ponieważ w dzisiejszych czasach życie dostarcza nam znacznie więcej sytuacji, podczas których nasz zasób energii moralnej jest upuszczany, niż sytuacji podczas których mamy możność akumulowania tej energii, jedynie zamierzona i celowo dokonywana "praca moralna" pozwala nam uzyskać totaliztyczną nirwanę. W moim własnym przypadku nirwana ta przyszła ponieważ na długo wcześniej nieustannie i planowo dokonywałem takiej pracy, spężając za jej pośrednictwem w swoim przeciw-ciele znaczne porcje energii zwow. Przez przypadek spiętrzyłem więc w sobie wystarczająco energii moralnej aby dostąpić stanu nirwany i utrzymałem się w tym stanie przez okres czasu o długości niemal trzech kwartałów. Niemniej, ponieważ energia moralna zanika tak szybko, moja nirwana zaniknęła natychmiast po tym jak z powodu zakończenia się kontraktu profesorskiego w sielankowym Sarawaku na Borneo musiałem powrócić do twardych realiów Nowej Zelandii, gdzie sprawa utrzymania głowy na powierzchni i zwykłego przeżycia nabrała tak dużego znaczenia, że zmuszony byłem z jej powodu zaprzestać celowego generowania energii zwow poprzez zamierzone wykonywanie pracy moralnej.

Nirwana jest najwspanialszą nagrodą za wiedzenie rozumnego, moralnego, zgodnego z prawami wszechświata, aktywnego i użytecznego życia. Gdyby starać się obrazowo do czegoś porównać intensywność dostarczanych przez nią doznań, to jedynym co zgrubnie nadawałoby się do tego porównania są uniesienia seksualne:



1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna