Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona15/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   11   12   13   14   15   16   17   18   ...   23
[2JE9.4] "Dziwny dowód", opublikowanym w kwartalniku UFO, numer 4(40) z października-grudnia 1999 roku, strony 9-29, kiedy mężczyzna gwałcony przez UFOnautkę, z przekory odgryzł kawałek jej sutki, sutkę tą smakowo odczuł jakby wykonana była z gumy a nie z ciała. Z powodu bowiem różnic masowych ciała UFOnautki w stosunku do ziemskiej tkanki organicznej, jego zmysł smaku po prostu nie rozpoznał jej ciała i jedynie zasygnalizował, że czuje jakiś miękki rodzaj związku chemicznego!

Istnieje też opis znaleziska, który gdyby okazał się prawdą, a nie przykładowo żartem lub celowym podpuszczeniem, również podpierałby poprawność wzorów (2JE9.4) i (3JE9.4). Opis ten zaprezentowany został w artykule [3JE9.4] pióra H.L. O'Neal, "Tajemniczy artefakt znaleziony w Rosji", kwartalnik UFO, numer 28 (4/1996), październik-grudzień 1996, strony 66 do 68. Dotyczy on szklistej kuli jaka znaleziona miała być w 1976 roku w zachodniej Ukrainie, w warstwie gliny odkrywkowej liczącej 10 milionów lat. Zgodnie z w/w prezentacją w [3JE9.4], kula ta miała mieć kształt lekko jajowaty, składając się ze szklistej skorupy oraz jądra wykonanego z innego niż skorupa materiału. Obliczenia gęstości wykonane oddzielnie dla skorupy i jądra, miały jakoby dawać "niedorzeczny" wynik, bowiem jądro miało się charakteryzować ujemną gęstością - co oczywiście gdyby było prawdą wówczas nawet w przypadku popełnienia sporego błędu w obliczeniach ciągle stałoby w zgodzie z opisywanymi tutaj wzorami, sugerując że kula ta przywieziona została na Ziemię z jakiejś znacznie większej od naszej planety. Niestety, ja spróbowałem dokonać własnych przeliczeń danych przytoczonych w artykule [3JE9.4] i odkryłem, że są one demonstracyjnie sprzeczne nawzajem ze sobą i reprezentują jeden ciąg niedorzeczności. Warto by więc było wyjaśnić, czy opublikowanie tych danych jest przykładem kolaboranctwa z okupującymi nas UFOnautami nakierowanego na ośmieszanie badań UFO i sianie konfuzji, czy też tylko przykładem co z wynikami faktologicznych badań i obliczeń, uczynić potrafi jakiś bałaganiarski redaktor.

Oczywiście poprawność (lub błędność) omawianej tutaj zależności (2JE9.4) można też udowodnić eksperymentalnie np. poprzez dokładne porównanie wagi jednorodnych substancji (np. czystych pierwiastków) przywiezionych z jakiegoś innego ciała niebieskiego o znanej grawitacji, np. z Księżyca czy Marsa, z wagą identycznych składowo substancji ziemskich.

Praktyczne zastosowanie równań ciężaru i masy (2JE9.4) i (3JE9.4), jest znacznie szersze niż służące jedynie porównaniu szybkości wykonywania ruchów Ziemian zabranych na inne, różniące się od Ziemi planety, czy porównywania ciężarów substancji z odmiennych planet. Rozważmy więc teraz przykłady najbardziej istotnych następstw działania tej zależności i wyrażonego nią prawa:

1. Substancje przywiezione na Ziemię z Księżyca, np. przez misję Apollo, zgodnie z tymi równaniami muszą wykazywać na Ziemi wyższy ciężar właściwy niż identyczne do nich substancje pochodzenia ziemskiego. Aż dziw więc tutaj bierze, że badacze amerykańscy nie odnotowali dotychczas owej różnicy w ciężarach - czyżby ponownie w stosunku do nich zadziałał ten sam syndrom który wystąpił przy analizowaniu zdjęcia z rysunku O29 monografii [1/3]. (A może jest coś z prawdy w owych upartych rumorach, że Amerykanie sfabrykowali swoje rzekome loty na Księżyc i stąd materiały jakie podobno miały pochodzić z Księżyca faktycznie są ziemskiego pochodzenia.)

2. Substancje jakie kiedyś wykonane zostaną na planetach o innej niż ziemska grawitacji z materiałów w całości pochodzących z owych planet, po przywiezieniu na Ziemię wykazywały będą ciężar właściwy odmienny od ciężaru właściwego identycznych substancji wyprodukowanych na Ziemi i z materiałów ziemskich.

3. Poprzez dokładne pomierzenie ciężarów właściwych pierwiastków składających się na jakiś meteoryt, w przyszłości możliwe będzie określenie z jak dużej planety oryginalnie ten meteoryt się oderwał - oczywiście uprzednio dokładnie wyznaczyć będzie trzeba współczynnik "gg" z równania (2JE9.4). W podobny sposób sprawdzić kiedyś będzie można np. czy próbki "skały księżycowej" otrzymanej przez kogoś jako pamiątka, faktycznie są skałą z Księżyca.

4. Szybkość chemicznego i fizycznego starzenia się (tj. wietrzenia) substancji wykonanych na - i z materiałów, planet większych od Ziemi, będzie wolniejsza, zaś ich żywotność dłuższa, niż materiałów wykonanych na Ziemi. Natomiast masa organiczna pochodząca z planet innych niż Ziemia, nie podlegała będzie na Ziemi rozkładowi biologicznemu, tj. nie będą jej ruszały ani ziemskie mikroorganizmy, ani nasze owady, ani nawet nasze zwierzęta. Stąd przykładowo kał pozostawiony na Ziemi przez UFOnautów, pozostanie świeży przez całe miesiące, aż nastąpi jego rozkład chemiczny. Podobnie ciała UFOnautów, którzy zginęli na naszej planecie, na Ziemi nie będą podlegały gniciu ani biologicznemu rozkładowi (to być może jest powodem dla którego okupujący nas UFOnauci nigdy nie pozostawiają na Ziemi ciał swoich ziomków - nie chcą wszakże aby ciała te pozostawały u nas zawsze dostępne do oglądnięcia). Ten sam mechanizm powoduje, że zwierzęta, owady, a nawet bakterie, bezbłędnie rozpoznają istoty z innej planety - wszakże istoty te zachowują się jak jedzenie, jednak według wskazań zmysłów zwierzęcych wcale nie nadają się do zjedzenia.

5. Wzory (2JE9.4) i (3JE9.4) unieważniają wiele z twierdzeń i obliczeń ziemskich astronomów. Przykładowo anulują one dotychczas wysunięte teorie na temat astronomicznych tzw. "czarnych dziur". Ewentualne konklusywne udowodnienie poprawności tych wzorów powodowałaby więc, że wiele teorii astronomicznych (np. odnoszących się do czarnych dziur, czy choćby tylko do mas ciał niebieskich) należałoby sformułować od początku.

6. Wzory (2JE9.4) i (3JE9.4) całkowicie unieważniają wiele z twierdzeń i obliczeń ziemskich fizyków. Przykładowo całkowicie podważają one poprawność wzoru Einsteina E=mc2, a co za tym idzie i poprawność teorii względności. Wszakże wzór Einsteina nie jest w stanie być ważnym jeśli masa "m" zmienia się znacząco z wartością grawitacji i jeżeli będzie można postawić obok siebie w rzędzie dwa identyczne przedmioty (np. dwie kostki złota omawiane na początku tego podrozdziału) które będąc identyczne składowo i geometrycznie, jednocześnie znacznie różnić się będą masą. Ewentualne konklusywne udowodnienie więc poprawności wzorów (2JE9.4) i (3JE9.4) powodowałaby, że większość wyznawanych obecnie teorii i praw fizykalnych, jakie uznawane są za "filary" dzisiejszej nauki ziemskiej, wymagała będzie wyrzucenia do kosza na śmieci - na co zresztą uwagę czytelnika usiłowałem już uprzednio zwrócić w podrozdziale H1.3. Wcale bowiem nie wiedząc o tym, nasi naukowcy w swoich rozważaniach rozszerzali na cały wszechświat szczególne przypadki zjawisk, jakie w zgodzie z prawami opisanymi fizyką przeciw-świata, obserwowane mogą być tylko w ziemskich warunkach grawitacyjnych. W ten sposób naukowcy ci upodobnili się do jakiegoś prowincjonalnego mędrca żyjącego w odciętej od świata dolince, który w oderwaniu od zjawisk poznawalnych w reszcie świata, dokonał obserwacji, że wiosną jaskółki przylatują do jego wioski. Obwieścił więc swe odkrycie, że data kiedy do ich dolinki nadciąga wiosna, definiowana i ograniczana musi być szybkością lotu jaskółek które przynoszą ją na swoich skrzydłach.

Wzór (2JE9.4) jest jedynie wstępnym. Aby więc mógł być on użyty w praktyce, najpierw wymaga on wyznaczenia wartości jego współczynnika "gg". Z kolei aby eksperymentalnie wyznaczyć ten współczynnik, konieczne jest dokładne pomierzenie ciężarów dwóch identycznych obiektów wyprodukowanych na dwóch planetach o znanej, aczkolwiek wzajemnie różniącej się, grawitacji. Niestety jak na razie nie mam dostępu do takich dwóch obiektów.

Oczywiście wartość współczynnika "gg" można by również próbować wyliczyć teoretycznie, jednak aby tego dokonać koniecznym byłoby przyjęcie jakiegoś założenia kompensującego naszą obecną nieznajomość ciężarów takich samych substancji pochodzących jednak z odmiennych planet o różniącej się grawitacji. Aby być przy tym trafnym w swoim założeniu kompensującym, koniecznym byłoby zgadnięcie jaka była myśl/zamiar wszechświatowego intelektu kiedy definiował on prawa rządzące zależnością (1JE9.4). Gdybym to ja usiłował dokonać takiego zgadnięcia, wówczas przyjąłbym, że prawa rządzące zależnością masy całkowitej, wyrażonej równaniem (1JE9.4), od grawitacji, zostały przez wszechświatowy intelekt tak dobrane, aby identyczne wielkością i kształtem istoty żyjące na planetach o odmiennych grawitacjach, w odniesieniu do swych planet ojczystych, posiadały w przybliżeniu taki sam ciężar (tj. aby przyciągane byłyby do swojej rodzimej planety z mniej więcej taką samą siłą). Wszakże podobny ciężar umożliwiłby upodobnienie ich budowy i funkcjonowania, oraz uniezależnienie ich od wielkości planety, a także zezwoliłby im na prowadzenie mniej więcej podobnego trybu życia. Ciekawe czy przyszłe pomiary i uściślenia przytoczonych tutaj wzorów potwierdzą poprawność tej próby zgadnięcia, opartej jedynie na intuicyjnym odczuciu.

JE9.5. Równanie uczuć
Opisane poprzednio równania grawitacyjne koniecznie uzupełnić trzeba jeszcze jednym, mianowicie równaniem uczuć. Równanie to stwierdza, że "jeśli porównany ze sobą poziomy uczuć (FZ) i (FM) jakie towarzyszyły będą jakiemuś ściśle zdefiniowanemu zdarzeniu, które dotknie dwie identyczne pod każdym względem istoty jakie żyją na planetach o różniących się natężeniach pola grawitacyjnego (Z) i (M), wówczas poziomy tych uczuć będą odwrotnie proporcjonalne do kwadratu natężenia pola grawitacyjnego jakie panuje na planetach na których istoty te żyją". Powyższe można wyrazić matematycznie w następujący sposób:

FZ/FM = (gFM/Z)2 (1JE9.5)

W powyższym równaniu (FZ) i (FM) są poziomami uczuć wywołanych przez identyczne zadarzenie u dwóch identycznych istot które zamieszkują odmienne planety o grawitacjach "Z" i "M". Pozostałe wielkości mają w równaniu (1JE9.5) interpretacje identyczne jak w innych równianiach grawitacyjnych.

Jeśli powyższe równanie uczuć wyjaśnić z użyciem innych słów, to faktycznie stwierdza ono, że jeśli np. jakiś człowiek na planecie Ziemia, oraz jakiś UFOnauta żyjący na planecie powiedzmy 4 razy większej od Ziemi, oboje poddani będą jakiemukolwiek identycznemu zdarzeniu powodującemu u nich pojawienie się uczuć, wówczas intesywność uczucia jakie pojawi się u człowieka na Ziemi będzie wyższa o kwadrat stosunku grawitacji obu planet (czyli aż 16 razy), niż intesywność uczucia jakie pojawi się u owego UFOnauty. Obrazując to na przykładach, np. wbicie gwoździa w rękę Jezusa na Ziemi bolało naszego Jezusa około 16 razy silniej niż wbicie takiego samego gwoździa w rękę jakiegoś męczennika na planecie UFOnautów o grawitacji 4 razy większej od Ziemi. Podobnie np. śmierć kogoś ukochanego jest dla człowieka z Ziemi około 16 razy bardziej bolesna niż śmierć takiego samego kogoś jest dla UFOnauty z planety o grawitacji 4 razy większej od Ziemi.

Mechanizm działania zjawisk kryjących się za równaniem uczuć wynika z faktu, że przy wyższej konsystencji przeciw-ciał, jaka ma miejsce na planetach o wyższej grawitacji, przepływ energii moralnej pomiędzy ciałem biologicznym i przeciw-ciałem jest odwrotnie proporcjonalny do kwadratu natężenia pola grawitacyjnego tych planet. Natomiast następstwem równania uczuć jest, że bez względu na to jaka jest grawitacja planety na której dane istoty żyją, ilość energii jaka przepływa pomiędzy ciałem i przeciw-ciałem tych istot pozostaje w przybliżeniu stała. To z kolei oznacza, że całkowita "objętość" uczuć jakie podczas swojego życia istoty te doznają jest niezależna od grawitacji planety na jakiej one żyją, a jedynie zależna od anatomii/strukturze samych tych istot. (Ten fakt jest kolejnym przejawem uniwersalnej sprawiedliwości. Chociaż bowiem długość życia istot z dużych planet jest wyższa od ludzi, intensywność ich uczuć jest niższa, tak że w sumie w swoim całym życiu istoty te przeżywają dokładnie taką samą "objętość" uczuć jak ludzie.)

Aczkolwiek w sytuacji ludzkości całkowicie odciętej od łączności z resztą wszechświata, bardzo trudno jest zgromadzić materiał dowodowy jaki potwierdzałby poprawność "równania uczuć" (1JE9.5), materiał taki dociera do nas drogą pośrednią. Wywodzi się on głównie z badań UFO, oraz z raportów ludzi którzy obcowali z UFOnautami bez następnego wymazania ich pamięci. Jedną z grup takiego materiału potwierdzającego poprawność równiania (1JE9.5) są stwierdzenia samych UFOnautów, jakie bez przerwy powtarzane są ludziom przy okazji sporej liczby uprowadzeń do UFO. UFOnauci są bowiem ogromnie dumni z faktu, iż nie są oni tak "uczuciowi" jak ludzie i podkreślają tą swoją rzekomą przewagę uczuciową przy każdej okazji. Dają nam wówczas do zrozumienia, że jesteśmy gatunkiem wobec nich podrzędnym, ponieważ nasze uczucia są wielokrotnie wyższe od ichnich i stąd wszystko w swoim życiu bierzemy na uczucia podczas gdy powinniśmy brać na rozum. Niższy poziom uczuć UFOnautów w stosunku do ludzi daje się też poznać po ich reakcjach w tych ogromnie rzadkich przypadkach, kiedy UFOnauci zostają w naszej obecności jakoś okaleczeni. Przykładowo w poprzednio już referowanym artykule [2JE9.4] raportowano o przypadku odgryzienia przez ziemskiego mężczyznę sutki UFOnautki, która eksploatowała go seksualnie (tj. gwałciła go). Jedyną reakcją UFOnautki było zaskoczenie i zdziwienie. (Rozważ reakcję ziemskiej kobiety, której ktoś by odgryzł sutkę - wyła by i zwijała się z bólu.) Na podobnej zasadzie już w średniowieczu wiedziano, że czarownice (t.j. ówczesne odpowiedniczki dzisiejszych UFOnautek) nie odczuwają bólu tak samo silnie jak ludzie. Ten brak u nich bólu był nawet jednym z testów za pośrednictwem jakich usiłowano ustalić czy ktoś należy do kategorii "czarownic" - co opisałem dokładniej w podrozdziale V7.1. Inna grupa materiału dowodzącego niższy poziom uczuć u UFOnautów niż u ludzi, wywodzi się z tradycji tych religii, jakie założone zostały na Ziemi przez UFOnautów - np. z buddyzmu. Przykładowo zalecenie buddyzmu aby ludzie powstrzymywali się od wzbudzania w sobie uczuć, wynika najprawdopodobniej z dążenia UFOnautów, aby upodobnić do siebie uczuciowo wyznawców zakładanych przez siebie religii. W Amerykach niektóre szczepy Indian posiadały "duchowych przewodników" (czyli UFOnautów), jacy przekazywali im najróżniejsze zalecenia jak prowadzić powinni swoje życie. Jak się okazuje, jednym z takich zaleceń wpajanych owym szczepom Indian, to że nie powinni w swoim życiu ani okazywać ani kierować się uczuciami, czyli że powinni być dokładnie tacy jak są bezduszni UFOnauci.



Niezwykle interesującym materiałem dowodowym jest impotencja seksualna męskich UFOnautów. Jak wszakże wiadomo z badań impotencji u mężczyzn na Ziemi, zdolność ich członka do wzwodu, oraz jego twardość podczas stosunku, posiadają bezpośredni związek z poziomem erotycznych uczuć, jakie dany mężczyzna jest w sobie w stanie wzbudzić przed stosunkiem i utrzymywać podczas stosunku. W przypadku męskich UFOnautów, ich już i tak naturalnie niski poziom uczuć spowodowany grawitacją planety na jakiej żyją, dodatkowo jest wzmacniany oziębłą kulturą codzienną i pełną rezerwy tradycją pasożytniczego społeczeństwa jakiego są częścią. Sumaryczny wynik jest taki, że męscy UFOnauci nie są w stanie wygenerować w sobie wystarczającego poziomu uczuć aby doprowadzić do wzwodu swojego członka. W ziemskim więc zrozumieniu ich stanu, wszyscy UFOnauci są kompletnymi impotentami. Ich impotencja wyłania się zresztą dosyć natarczywie z badań przypadków eksploatacji seksualnej ziemianek. Przypadki takie badałem zarówno ja sam, jak i czytałem o nich w dostępnej literaturze. Przejawy tej impotencji obejmują powszechnie raportowane przez ziemianki pamiętające gwałt UFOnautów: brak wzwodu u UFOnautów, niska twardość członków UFOnautów, obecność sztucznej struktury usztywniającej w ich członkach, oraz brak poruszeń podczas stosunku. Członki UFOnautów są tak miękkie, że wręcz uniemożliwiają im dokonywanie posuwistych ruchów - tak typowych dla ludzkich stosunków płciowych. Stąd typowy stosunek płciowy UFOnauty polega na wslizgnięciu jego członka do pochwy, oraz utrzymywaniu go tam bezruchowo aż do momentu osiągnięcia orgazmu poprzez stymulowanie umysłu za pomocą ich osobistego urządzenia technicznego jakie reprezentuje versję telepatycznego rzutnika opisywanego w podrozdziale N5.2. Jeden szczegół raportów ziemianek gwałconych przez UFOnautów jest wysoce zastanawiający. Jest nim informacja Ziemianek, że członek UFOnautów czuje się jakby był on chrząstkową rurką. W początkowej fazie swoich badań, ową "chrząstkową rurkowatość" członków UFOnautów tłumaczyłem odmiennością ich budowy anatomicznej od anatomii ludzkiej. Obecnie jednak jest już pewnym, że UFOnauci są bardzo bliskimi krawniakami ludzi, stąd nie mają oni członków anatomicznie odmiennych od ludzkich. Wyjaśnienia dla rurkowatości ich członków trzeba więc szukać w folklorystycznej tradycji kultywowanej wśród niektórych mężczyzn południowo-wschodniej Azji. Dla zwiększania doznań seksualnych wszczepiają oni złote lub srebrne pierścienie pod skórę swoich członków. Wszystko wskazuje więc na to, że także UFOnauci, którzy z powodu bardzo niskiego poziomu swoich uczuć nie są w stanie osiągnąć wzwodu porównywalnego do ziemian, jako standard medyczny wszczepiają chirurgicznie w swoje członki jakieś plastikowe struktury usztywniające, jakie ziemskie kobiety odbierają jako chrząstkowe rurki. Ów szokujący wniosek, że penisy UFOnautów zawierają plastykowe protezy usztywniające, podpierany jest zresztą przez cały szereg empirycznych obserwacji i materiału dowodowego. Wymieńmy tutaj najważniejsze przykłady owego materiału:

1. Wspominane powyżej raporty Ziemskich kobiet pamiętających zostanie zgwałconymi przez UFOnautę. We wszystkich przypadkach kiedy kobiety te świadomie pamiętają ów gwałt, opisują one że penis UFOnauty odczuwały właśnie jako pustą w środku chrząstkową rurkę. Przykład jednego z takich raportów zawarty jest na stronach 174 i 176 książki [1JE9.5] pióra Profesora John'a E. Mack'a, M.D., zatytułowanej: "Abduction - human encounters with aliens", Ballantine Books - a division of Random House, Inc., New York, May 1995, ISBN 0-345-39300-7, Library of Congress Card Number 93-38116, objętość 464 stron (obecnie książka ta dostępna jest też w tłumaczeniu na język polski, pod tytułem: "Uprowadzenia - spotkania ludzi z kosmitami"). Oto odnośne cytowanie z tej książki: "Akt seksualny lub reprodukcyjny był bardzo krótki. Trzy lub cztery istoty przyglądały się jak Orion wprowadzał swój maleńki 'niemal rurkowaty' penis do vagina Adriany. ... 'Nie jest to rytmiczny "do" i "z" stosunek. Czuje się go raczej jak kołyszący uścisk... Ja po prostu włożyłem go do środka i uwolniłem przepływ'. Przeźroczysty płyn 'zaczął buchać' z niego." Inny podobny raport, badany osobiście przeze mnie a stąd podający więcej szczegółów, przytoczony jest w podrozdziale T4 tej monografii i w podrozdziale T4 monografii [1/3].

2. Starożytne opisy penisów UFOnautów wywodzące się z Indii (oczywiście opisy te używały terminu Bogowie, a nie dzisiejszego terminu UFOnauci). Stwierdzały one, że "... UFOnautów nigdy nie więdną". Praktycznie to oznacza, że penisy te nie doznają wzwodu podczas stosunku, ani nie opadają do stanu skurczonego po odbyciu stosunku. Jeden z takich opisów zawarty jest na stronie 165 dostępnej w języku polskim książki [2JE9.5] pióra Ericha von Dänikena, zatytułowanej "Czy się myliłem? Nowe wspomnienia z przyszłości" (Tytuł oryginału: "Habe ich mich geirrt? Neue Erinnerungen an die Zukunft"), Wydawnictwo Prokop, Warszawa 1994, ISBN 83-86096-00-4. Na stronach 158 do 167 tej książki zawarty jest fragment opracowania indyjskiego profesora, dra Dileep'a Kumar Kandżilal'a, zatytułowany "Latające maszyny w starożytnych Indiach". Na stronie 165 opis ten stwierdza, cytuję: "W Mahabharacie, opierającej się na starszych źródłach, bogowie opisani są jako istoty cielesne, które nie mrugają oczami, są wiecznie młode i których "wieńce" nigdy nie więdną." Aczkolwiek autor nie jest w stanie przetłumaczyć ze starożytnego Sanskrytu, czym dokładnie są owe "wieńce" bogów jakie nigdy nie więdną, z dzisiejszych badań UFOnautów wynika dosyć jasno, że ów starożytny termin z Sanskrytu oznacza ich "penisy". Wszakże to właśnie UFOnauci są cieleśni w normalnym przypadku, lub niewidzialni kiedy przełączą swój napęd osobisty na stan telekinetycznego migotania, dla ludzi pozostają oni wiecznie młodzi - wszakże zgodnie z równaniem (1JE9.1) żyją około 20 razy dłużej od ludzi, nie mrugają oczami, zaś ich rurkowate, giętkie, zawierające jakby chrząstkowe protezy penisy faktycznie nigdy nie "więdną" tak jak po stosunku płciowym dzieje się to z penisami ziemskich mężczyzn (patrz też podrozdział V7.1).

3. Fakt znany z raportów w prasie, oraz z moich własnych obserwacji, że osobnicy jacy z całą pewnością należą do opisywanej w podrozdziale V7.1 kategorii kosmicznych szpiegów i sabotażystów rezydujących na Ziemi na stałe, nigdy nie posiadają faktycznych kochanek wśród kobiet które znają ich w stanie świadomym. Swoje potrzeby seksualne zaspokajają więc wyłącznie poprzez gwałcenie pod hipnozą ziemskich kobiet jakie ich nie znają. Chodzi bowiem o to, że gdyby uprawiali oni stosunki z kobietami jakie ich znają, kobiety te szybko by się zorientowały, oraz rapotowały innym ludziom, że coś jest nie tak z ich penisami. Aby dać tutaj jakiś przykład takiego braku stosunków ze znanymi UFOnautom ziemskimi kobietami, to dla przykładu w Polsce żył kiedyś UFOnauta zwany Pan Twardowski. Chociaż do dzisiaj przetrwały opisy wielu szczegółów z jego życia, żaden z tych opisów nie potwierdza, że miał on kochankę z którą faktycznie odbywał stosunki seksualne.

4. Obserwacja jakiej ja sam dokonałem na opisywanych w podrozdziale V7.1 kosmicznych szpiegach i sabotażystach przebywających wśród ludzi, że nigdy nie dołączają oni do grupy mężczyzn oddających razem mocz do wspólnego pisuaru publicznego, a zawsze wybierają oddawanie moczu w odosobnieniu. Najwyraźniej więc nie chcą aby ludzie odkryli tajemnicę ich członków wzmocnionych plastykowymi strukturami.

Pamiętając, że odbywanie stosunków seksualnych jest jedną z najbardziej podstawowych potrzeb UFOnautów (i ludzi), równie naglących jak potrzeba jedzenia czy oddychania, jest absolutnie pewnym że po przybyciu na Ziemię UFOnauci nie usuną swoich plastykowych protez z penisów, nawet jeśli technicznie są w stanie to uczynić. Wszakże bez tych protez stałoby się dla nich absolutnie niemożliwym zaspokajanie na Ziemi potrzeb seksualnych poprzez gwałcenie zahipnotyzowanych kobiet ziemskich. Dlatego w przeciwieństwie do ludzi, UFOnauci nosili będą owe protezy w penisach przez cały czas, w ten sposób mogąc być dosyć łatwo odróżnieni od ludzi - po szczegóły patrz podrozdział V7.1.

Oczywiście odwieczna impotencja UFOnautów posiada swoje odbicie w ich kulturze seksualnej. W jej wyniku UFOnauci wykształtowali bowiem w sobie cały szereg raczej wypaczonych nawyków i zachowań, jakie w świetle naszych badań i kultury wzbudzają co najmniej szok, jeśli nie najgłębszy niesmak. Ich przykładem jest psychologiczna potrzeba męskich UFOnautów aby nieustannie "sprawdzać siebie samego". W celu tego "sprawdzenia" bez przerwy więc gwałcą ziemianki - czasami nawet aż kilka naszych kobiet w przeciągu jednej nocy. Inny aspekt ich wypaczonej kultury seksualnej to lubowanie się w podglądaniu ludzi odbywających stosunek seksualny. Ponieważ podglądanie ludzi w ich ziemskich mieszkaniach przez niewidzialnych dla ludzkich oczu UFOnautów nie zawsze ukazuje wystarczająco wyraźnie wszelkie szczegóły, UFOnauci lubują się też w organizowaniu spaktakli seksualnych na pokładach ich wehikułów UFO. Podczas tych spektakli ustawiają oni kopulującą parę nagich ziemian na podwyzszonym stole, sami gromadząc się wokół tego stołu jak wokół ringu bekserskiego i oglądając sobie wszystko z najmniejszymi szczegółami. Impotencja męskich UFOnautów rzutuje także na tradycję i kulturę seksualną żeńskich UFOnautek. W rezultacie, kiedy tylko mają taką okazję, UFOnautki te bez chwili wahania natychmiast odbywają stosunek z ziemskimi mężczyznami, przedkładając ziemian nad swoimi rodzimymi partnerami seksualnymi. Tak zresztą działo się od zarania dziejów - wszakże wszystkie stare mitologie zawierają informacje o "niewierności" bogiń i o ich tendencji do zdradzania swoich mężów z każdym przystojnym ziemskim mężczyzną jaki tylko im się nawinął. Co ciekawsze, w wyniku takiego stanu rzeczy również i UFOnautki wykształtowały w sobie dosyć dla nas dziwne nawyki seksualne. Przykładowo z badań UFO zdaje się wynikać, że uprawiają one coś, co możnaby nazwać kosmiczną wersją dawnego "prawa pierwszej nocy". Po osiągnięciu dojrzałości płciowej i medycznym usunięciu swojego dziewictwa, wybierają one sobie męskiego parnera spośród ludzi i to z tym partnerem odbywają swoje pierwsze stosunki.

Zdecydowanie niższy niż u ludzi poziom uczuć UFOnautów, faktycznie też przebija niemal z każdego raportu z uprowadzenia do UFO. Jako przykład zacytuję tutaj niewielki fragment z podrozdziału B1 traktatu [3B] "Kosmiczna układanka", jaki opisuje zachowanie UFOnautki, kiedy ta publicznie odbywała stosunek płciowy na pokładzie UFO z polskim uprowadzonym Andrzejem Domała. Dla uświadomienia sobie braku uczuć u owej UFOnautki, proponuję rozważyć jak w podobnej sytuacji zachowywałaby się ziemska kobieta. Oto ów cytat:

"{3370} ... na ich oczach - po raz pierwszy w mym życiu - odbyłem stosunek ze śliczną mieszkanką planety NEA. ... Moją partnerką była rdzenna Neanka - chyba najpiękniejsza spośród wszystkich Ich kobiet. Nie zauważyłem momentu jej pojawienia się, ale nagle zdałem sobie z tego sprawę że jestem nagi a obok mnie, tuż przy "latającym łóżku" (t.j. łóżku bez nóg i na niczym nie zawieszonym) stoi prześliczna blondynka o długich włosach i ciemnoniebieskich oczach. O ile dobrze zrozumiałem tę scenę, to rzeczywiście Prof. Pająk ma sporo racji, gdyż pamiętam przecież że ona w swych oczach nie miała żadnej emocji oprócz obojętności, natomiast wszystko co robiła - dało się odczuć że robiła to "na rozkaz" tego pana który przez cały czas stał tam i swoją obecnością wszystko jak gdyby "nadzorował" ... "

Aczkolwiek UFOnauci zdają się być ogromnie dumni z faktu doznawania uczuć wielokrotnie niższych od ludzi, faktycznie ich brak uczuć u nas może wzbudzac jedynie współczucie. Ich życie bowiem bez uczuć, na przekór że jest tyle razy dłuższe od ludzkiego, można by przyrównać do obfitej potrawy, w jakiej jednak brakuje przypraw. Aby uświadomić tutaj, jak bardzo uboższe od naszego jest ich życie, wystarczy zdawać sobie sprawę, że przykładowo najwyższe uczucie jakie UFOnautka doświadcza podczas orgazmu, jest w przybliżeniu równe poziomowi wstępnego uczucia jakie ziemska kobieta doświadcza już wówczas, kiedy ktoś ukochany przez nią zaledwie ją obejmie lub chwyci za rękę. Natomiast o naszym normalnym poziomie doznań UFOnauci mogą tylko beznadziejnie marzyć. Ponadto UFOnautom możemy współczuć z powodu braku przewodnictwa i balansu jakie uczucia dają ludziom. Wszakże uczucia dla wielu ludzi są jakby drugim umysłem, który w licznych przypadkach powstrzymuje ludzi przed dokonywaniem czegoś, o czym wiedzą że będzie innych ogromnie bolało. Tymczasem u UFOnautów brak jest takiego dodatkowego mechanizmu odczuwania - dlatego też ich poziom okrucieństwa i niemoralności nie posiada żadnych ograniczników. Nie na darmo u nas używa się terminu "bezduszny" dla opisania kogoś takiego jak UFOnauta - t.j. kto w swoim okrucieństwie i w potraktowaniu innych jest całkowicie pozbawiony uczuć.

Jak równania grawitacyjne nam to wyraźnie ujawniają, jednym z wyrazów uniwersalnej sprawiedliwości jest fakt, że jeśli żyjemy około 16 razy krócej od UFOnautów, jednocześnie uzyskujemy dar około 16 krotnie silniejszych od nich uczuć. W sumie więc, "objętość" uczuć jakie my przeżywamy w swoim krótkim życiu, jest równa "objętości" uczuć jakie UFOnauci przeżywają w swoim długim życiu. To z kolei uświadamia, że nasze wysokie uczucia są bezcennym darem jaki otrzymaliśmy bezpośrednio od wszechświatowego intelektu. Totalizm nakłania, abyśmy nie marnowali tego daru poprzez butelkowanie, wytłumianie, czy ignorowanie naszych uczuć, a abyśmy cieszyli się z niego i czerpali go pełnymi rękami. Nawet bowiem uczucia jakie nie zawsze są przyjemne, ciągle są lepsze od całkowitego braku uczuć. Jednak totalizm naucza w odniesieniu do uczuć, że ciesząc się nimi, tak jednocześnie powinniśmy kierować ich następstwami, aby przypadkiem następstwa te nie odbierały innym ludziom ich energii moralnej.

JE9.6. Równanie zwrotu karmy


Omawianymi tutaj równaniami grawitacyjnymi można opisywać praktycznie nieograniczoną liczbę zjawisk. Wszakże wszystko, czego przebieg uzależniony jest od gęstości przeciw-ciał, podlega właśnie owym równaniom. Dlatego za pośrednictwem tych równań można analizować, poznawać, interpretować i wyjaśniać praktycznie każde zjawisko, jakiego przebieg zależy od gęstości przeciw-ciał.

Wśród owych różnorodnych zjawisk podlegających równaniom grawitacyjnym, dosyć interesujące jest zjawisko zwrotu karmy. Opisanie bowiem owego zjawiska równaniem grawitacyjnym, ujawnia nam np. dlaczego UFOnauci posiadają taką zgniłą moralność, dlaczego nie pracują oni nad podniesieniem swej moralności, oraz dlaczego ludzie z planety Ziemia pod względem moralnym są nadrzędni w stosunku do UFOnautów. Dlatego kolejnym równaniem grawitacyjnym jakie chciałbym tutaj zaprezentować i przedyskutować, jest "równanie zwrotu karmy". Równanie to stwierdza, że "jeśli dla dwóch identycznych pod każdym innym względem istot, które żyją na planetach o różniących się natężeniach pola grawitacyjnego (Z) i (M), porównany ze sobą przedziały czasu (TZ) i (TM) jakie upłyną pomiędzy chwilą gdy któraś z tych istot wygenerowała daną karmę swoim postępowaniem, a chwilą gdy karma za to postępowanie zwrócona została istocie która postępowanie to wygenerowała, wówczas owe przedziały czasu będą proporcjonalne do kwadratu natężenia pola grawitacyjnego jakie panuje na planetach na których istoty te żyją". Powyższe można wyrazić matematycznie w następujący sposób:

TZ/TM = (gTZ/M)2 (1JE9.6)

W powyższym równaniu (TZ) i (TM) są okresami czasu jaki jest potrzebny aby karma za dane postępowanie została zwrócona postępującemu, które to okresy czasu pojawią się u dwóch identycznych pod każdym innym względem istot zamieszkujących odmienne planety o grawitacjach "Z" i "M". Pozostałe wielkości mają w równaniu (1JE9.6) interpretacje identyczne jak w innych równaniach grawitacyjnych.

Powyższe równanie grawitacyjne wyjaśnia nam wiele niezrozumiałych dotychczas faktów na temat okupujących Ziemię UFOnautów. Przykładowo ujawnia ono nam, że podczas gdy dla przeciętnego mieszkańca Ziemi typowy czasokres zwrotu karmy wynosi od około 5 do około 10 lat, taki czasokres dla identycznych czynów popełnionych przez UFOnautów żyjących na planecie o grawitacji podobnej jak na Terra będzie około 20 razy większy. To zaś oznacza, że owi UFOnauci otrzymają karmatyczną zapłatę za swoje działania dopiero po około 100 do 200 latach. Praktycznie więc dawno już zapomnieli za co karma ta im się dostaje.

Jednym z następstw tak długiego okresu oczekiwania na zwrot karmy jakiemu poddawani są UFOnauci, jest że działanie praw moralnych dla UFOnautów nie jest tak odnotowywalne, ani tak oczywiste, jak jest ono dla ludzi z Ziemi. Praktycznie jest więc niemal niemożliwością, aby UFOnauci sami odkryli istnienie i działanie praw moralnych. Faktycznie więc, jak wszystko co posiadają, wiedzę na temat działania praw moralnych UFOnauci z całą pewnością ukradli od innych cywilizacji, najprawdopodobniej właśnie od ludzi z Ziemi. Tyle tylko, że posiadając zdolność do podróżowania w czasie, po zrabowaniu tej wiedzy od ludzi, UFOnauci cofnęli się następnie w czasie do tyłu oraz przekazali tą wiedzę swoim wcześniejszym pokoleniom. Dla nich stała się więc ona znana już wcześniej, niż ludzie ją odkryli na Ziemi. Jednak owa wcześniejsza znajomośc tej wiedzy przez UFOnautów wcale nie zmienia faktu, że wiedza ta wywodzi się właśnie od ludzi z Ziemi, oraz że UFOnauci ją jedynie od ludzi zrabowali– tak zresztą jak to czynią ze wszystkim innym co rodzi się na Ziemi. Na przekór więc że UFOnauci tak się hełpią swoim rzekomym zaawansowaniem, faktycznie pod względem moralnym są oni podrzędni w stosunku do ludzi i całkowicie zależni od ludzkich odkryć.

Jeszcze jednym faktem jaki ujawniany jest powyższym równaniem, jest powód dla jakiego UFOnauci mają taką zgniłą moralność. Jak się okazuje, powód ten jest bardzo prosty. Nie będąc w stanie samemu odkryć działania praw moralnych, UFOnauci zaadoptowali dla siebie moralność, jaka nie uwzględnia istnienia tych praw. Z kolei możliwa jest tylko jedna moralność, jaka jest całkowicie pozbawiona liczenia się z prawami moralnymi. Jest nią pasożytnictwo. To właśnie dlatego UFOnauci są tak dogłębnie przesiąknięci filozofią pasożytnictwa. Także dlatego wszelkie ich działania są aż tak niemoralne.

Jedną z zagadek jakie zawsze mnie zastanawiały, jest dlaczego UFOnauci nie pracują nad poprawą swojej moralności. Przecież uprawianie paszożytnictwa wcale nie popłaca. Owa zagadka także wyjaśniana jest powyższym równaniem. Wszakże z powodu owego długiego okresu zwrotu karmy, przeciętni UFOnauci wcale nie są świadomi, że karma za niemoralne czyny w końcu i tak ich dopada. Zapewne także



1   ...   11   12   13   14   15   16   17   18   ...   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna