Proof Copy ([1/4] w trakcie przeredagowywania)



Pobieranie 1,19 Mb.
Strona14/23
Data14.02.2018
Rozmiar1,19 Mb.
1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   23
Zmiany wzrostu ludzi w zależności od grawitacji miejsca ich zamieszkiwania. Zgodnie z tym co wyjaśniono już w punkcie 6 podrozdziału JE9.1, poszczególne rejony Ziemi cechują się odmiennym natężeniem pola grawitacyjnego. Pole to zmienia się m.in. zarówno z szerokością geograficzną jak i z wysokością nad poziomem morza. Zgodnie więc ze wzorem (1JE9.3), ludzie którzy od wielu pokoleń mieszkają w rejonach charakteryzujących się odmienną grawitacją, powinni też posiadać wzrost jaki dostosowany jest do natężenia pola grawitacyjnego z miejsca ich zamieszkania, a jaki różni się nieco od wzrostu ludzi zamieszkujących rejony o innej grawitacji. I to też zdaje się wynikać z moich obserwacji. W krajach o wysokim ruchu ludności, takich jak kraje europejskie, nieustanny ruch ludzi powoduje ich wymieszanie się ze sobą. Uniemożliwia on więc dokonywanie tego typu obserwacji. Jednak ja miałem szczęście mieszkać przez dwa lata na Borneo, gdzie niemal do obecnych czasów życie miejscowych szczepów odbywało się na ograniczonych terytoriach, gdzie na ewentualnych wędrowców polowali "łowcy głów" i stąd gdzie owe uwarunkowania zapobiegały mieszaniu się ludności. Obserwując więc średni wzrost przedstawicieli poszczególnych szczepów z Borneo, oraz porównując ten wzrost do grawitacji miejsca ich zamieszkania, można już wyciągać wnioski natury ogólnej na temat ważności wzoru (1JE9.3). I faktycznie wzór ten zdaje się sprawdzać na tamtejszych szczepach. Przykładowo wszyscy krajowcy z Borneo należący do szczepu Bidayuh (opisywanego też w podrozdziałach JE5.3 i A4 z uwagi na ich kształtne miniaturowe kobietki, słynące w świecie ze swojej wyjątkowej piękności i gracji ruchów, oraz z uwagi na zdolności jasnowidzące niektórych ich mężczyzn), który to szczep zamieszkuje bliskie poziomu morza obszary równinne koło Kuching, są średnio o połowę głowy niżsi od krajowców ze szczepu Kalabit zamieszkującego wysoko w górach Borneo, gdzie grawitacja jest wyraźnie niższa niż przy Kuching (tak nawiasem mówiąc, to kobiety szczepu Kalabit są również słynne ze swej piękności, gracji ruchów i kunsztu kochania, chociaż ich wzrost jest niemal rzędu wzrostu kobiet europejskich).

4. Niebezpieczeństwo zniszczenia genetycznych zapisów wzrostu ludzkiego. Zgodnie z teorią opisaną w niniejszym podrozdziale, ludzie zamieszkujący planetę Ziemia, w zakresie swego wzrostu znajdują się obecnie z stanie równowagi chwiejnej. Ich zapis genetyczny utrzymuje u nich wzrost jaki przynieśli oni z planety Adama, natomiast ich zapis w duplikacie przeciw-materialnym naciska aby ich wzrost zmienił się do wymiarów około pięciu metrów. Pojawienie się więc jakiegokolwiek czynnika zakłócającego, może spowodować zniszczenie tej równowagi chwiejnej i eksplodowanie wzrostu ludzi do wymiaru gigantów. Problem polega na tym, że zgodnie z moimi badaniami, istnieją najróżniejsze czynniki, przykładowo pole telekinetyczne działające w momencie zapłodnienia, fale telepatyczne, czy błyski silnego promieniowania elektromagnetycznego, jakie są w stanie zniszczyć genetyczne bariery utrzymujące nasz wzrost na stałym poziomie. Jednym z takich czynników całkowicie niszczących genetyczne zapisy wzrostu (a także inteligencji i długowieczności) są m.in. fale szczególnego hałasu telepatycznego generowanego podczas eksplozji broni nuklearnych i dokładniej opisanego w podrozdziale D4 monografii [5/4] i [5/3]. Wygląda na to, że odbywające się ostatnio próbne eksplozje z bronią jądrową już zniszczyły część tej równowagi, w wyniku czego średni wzrost mieszkańców naszej planety zaczął w ostatnich latach gwałtownie wzrastać (natomiast ich inteligencja spadać). Jeśli więc nie zmusi się pozbawionych rozsądku rządów niektórych zapatrzonych we własny pępek krajów do zaprzestania tych ogromnie niebezpiecznych eksperymentów z bronią jądrową, zaś ten szkodliwy hałas telepatyczny będzie nadal generowany, może się zdarzyć, że ludzkość stopniowo wyrośnie do rozmiarów gigantów, zaś mózgi ludzi przetransformują się do potencjału podobnego jak u Neardeltalczyków.

Do powyższego należy dodać, że eksplozja UFO trzeciej generacji (wehikułu czasu) jaka nastąpiła koło miejscowości Tapanui w Nowej Zelandii w 1178 roku, a jaka opisana została w monografiach [5/4] i [5/3], dodatkowo jeszcze podwyższyła chwiejność równowagi zapisów genetycznych wzrostu wszelkich organizmów zamieszkujących obszar miejsca tej eksplozji. Stąd w Nowej Zelandii co jakiś czas obserwuje się przypadkowy wybuch wzrostu jakiegoś organizmu do wielkości giganta. Przykładowo w 1997 roku w wodach owego kraju złapano mątwę (po angielsku "squid") o całkowitej długości 7.6 metrów, podczas gdy w normalnych przypadkach owe żyjątka dorastają maksymalnie do około 40 centymetrów. Nowo-Zelandzcy Maorysi znają te ginagntyczne mątwy od bardzo dawna, nazywając je "arkatutos". W 2003 roku takiego niemal 10-metrowego stwora "arkatutos" pokazywano nawet w muzem "Te Papa" w Wellington. Z kolei w 1998 roku wyrosły tam gigantyczne purchawki, czyli kuliste grzyby łąkowe (notabene jadalne w czasie kiedy są jeszcze w całości białe). Ilustrowany kolorowym zdjęciem artykuł [1JE9.3] "Sprouting puff-balls" (tj. "Przerośnięte purchawki"), jaki ukazał się na stronie 11 wydania nowozelandzkiej gazety Otago Daily Times, wydanie z czwartku, 26 marca 1998 roku, pokazuje i opisuje ogromne białe jak śnieg purchawki które rosną wzdłuż obwodu okręgu na pastwisku niejakiego Jo Grayling z miejscowości Alexandra - czyli miasteczka leżącego bardzo blisko Tapanui. Sądząc po wielkości owych purchawek w porównaniu do trzymającego jedną z nich Jo Grayling'a, średnica największych z nich dochodziła do niemal jednego metra. To zaś, przy normalnej ich średnicy rzędu kilku centymetrów, świadczy że wybuch ich wzrostu faktycznie nastąpił o rząd około 16 razy (proporcje ich wzrostu mogą więc oznaczać, że grzyby te przeniesione zostały na Ziemię z tej samej planety co ludzie). Pokazany na zdjęciu porost purchawek w formie okręgu o około 24 metrowej średnicy sugeruje też wyzwolenie ich gigantycznego wzrostu przez telekinetyczne pędniki UFO typu K6 które najprawdopodobniej wylądowało na owym pastwisku w momencie wysiewu tam zarodników tych grzybów. Niemniej, jakikolwiek by nie był mechanizm niszczący genetyczne zapisy ich wzrostu, sam fakt ich pojawienia się w Nowej Zelandii powinien już budzić niepokój. Wszakże pewnego dnia wzrost tamtejszych ludzi ponownie może buchnąć do takiej wartości (zgodnie z moimi badaniami opisywanymi w podrozdziale B1 traktatu [7/2] oraz wspominanymi w podrozdziale A4 niniejszej monografii, aż do około 1800 roku, Nową Zelandię faktycznie zamieszkiwali giganci ludzcy około 5 metrowego wzrostu). A to byłoby już oznaką nadejścia początku końca. Z kolei Nowo Zelandzka gazeta "The Dominion Post", wydanie z soboty (Saturday), September 27, 2003, na stronie A9 opublikowała krótki artykuł [2JE9.3] zatytułowany "Monster crayfish could be 100" (tj. "Potwór rak może liczyć 100 lat"). Artykuł ten był zilustrowany czarno-białą fotografią gigantycznego raka morskiego nazywanego "packhorse crayfish", ważącego 6.3 kilogramów i mającego długość 1.34 metra (normalnie raki te rosną około 10 razy mniejsze). Ten gigant został złapany przez Brian'a Hoult koło Three Mile Reef off Bream Bay na północ od nowozelandzkiego miasta Whangarei.

5. Większa czystość genetyczna u ludzi małych. Jednym z najbardziej ponurych faktów jakie wyłaniają się z rozważań niniejszego podrozdziału, jest negatywna wymowa gwałtownego zwiększania się średniej wysokości ludzi w niektórych rozwiniętych krajach (przykładowo Amerykanie są zwykle niemal o głowę wyżsi od Polaków). W świetle przedstawionych tutaj rozważań, takie zwiększanie się wzrostu wykazuje, że w rozwiniętych krajach już od dawna działają jakieś czynniki, które stopniowo niszczą genetyczną blokadę wzrostu, powodując że wzrost ich mieszkańców zaczyna przybliżać się do wartości zdefiniowanej przez grawitację Ziemi (tj. do około 5 metrów). Oczywiście, równocześnie ich inteligencja musi też szybko spadać, zgodnie z równaniem (1JE9.2). Następstwem powyższego jest, że ludzie o małym wzroście są genetycznie bardziej czyści od ludzi dużych, bowiem ich genetyczna blokada jeszcze nie poddała się owym niszczącym czynnikom dzisiejszego otoczenia. Warto o tym pamiętać kiedy ktoś ma ochotę nazwać małych ludzi "kurduplami", wszakże w świetle tego co tu wyjaśniono, to właśnie mali ludzie są genetycznie normalni, podczas gdy duzi są genetycznymi "zdegenerowalcami" (włączając w to również ich inteligencję). Ów degenerujący wpływ podwyższonego wzrostu daje się zresztą już odnotować wzrokowo jeśli ktoś przykładowo porówna doskonałość kształtów maleńkich kobietek z Południowo-Wschodniej Azji, ze zdeformowaną budową większości dużych kobiet z rozwiniętych krajów. Widać go też wyraźnie w muzeach podczas obserwacji trumien, mumii i zbroi dawnych mieszkańców Ziemi - wszyscy oni byli maleńcy w porównaniu z dzisiejszymi ludźmi, a jednocześnie jakby bardziej doskonali. W świetle więc tego co tu wyjaśniono, mali powinni być dumni że ich silny system genetyczny ciągle pozwala im pozostawać małymi.

Do powyższego należy dodać, że przytoczone w tym podrozdziale przykłady obliczeń opierają się na wielu założeniach upraszczających oraz niezwykle skąpych danych wyjściowych, stąd posiadają one jedynie znaczenie orientacyjne. Niemniej dają one dosyć dobry pogląd na wiele spraw, a ponadto wyjaśniają sporo obserwacji empirycznych jakie poprzednio nie posiadały racjonalnego wytłumaczenia.

Oczywiście w zakresie wzrostu, podobnie jak w przypadku długowieczności czy inteligencji, istnieje szereg dalszych ważkich problemów wymagających matematycznego rozpracowania. Ich przykładami może być wyznaczenie granicznego stosunku grawitacji dwóch planet (M/Z)>(M/Z)gr, którego przekroczenie powoduje, że zapis wzrostu zawarty w duplikacie przeciw-materialnym przełamuje zapis wzrostu zawarty w systemie genetycznym - stąd wzrost istot przeniesionych na taką planetę zaczyna wybuchowo się zmieniać do poziomu zgodnego z grawitacją nowej planety. Z mitologii wynika wszakże, że zanim zaludniono Ziemię, poprzednika naszego Adama i Ewy próbowano osiedlić na Marsie (patrz podrozdział P7 monografii i podrozdział O7 monografii [1/3]). Jednak marsjańscy Adam i Ewa, oraz ich potomkowie, zaczęli wyrastać na olbrzymów. Wygląda więc, że w przypadku przesiedlania ludzi z planety Adama na Marsa, owa graniczna wartość (M/Z)gr<(4/0.38)<10.5 została przekroczona. Oczywiście powyższa przesłanka wymaga pilnego sprawdzenia, bowiem mogłaby ona okazać się niezwykle ważkim argumentem bezpieczeństwa przeciwko planowanym przez niektórych naukowców próbom zasiedlenia przemysłowej kolonii ludzkiej na Marsie, czy choćby tylko nieco bardziej długotrwałej wyprawy załogowej na Marsa z udziałem kobiet. Istnieje wszakże realne niebezpieczeństwo, że nawet w przypadku relatywnie krótkiego pobytu ludzi na Marsie, ewentualnie spłodzone tam dzieci, czy uformowana tam sperma lub ovule, mogłyby dać początek potomkom których wzrost buchnąłby do poziomu gigantów (zaś inteligencja do poziomu Neanderlandczyków). Innym przykładem problematyki wzrostu czekającym na pilne rozpracowanie, jest możliwość wzajemnego wpływu na siebie zapisów w duplikacie przeciw-materialnym i systemie genetycznym (czyli możliwości zmiany wzrostu w kolejnych generacjach). Najprawdopodobniej więc w przyszłości pojawi się więcej równań wzrostu, jeśli oczywiście coraz bardziej nasilające się prześladowania jakim jestem poddawany za tematykę prowadzonych przez siebie badań, pewnego dnia nie doprowadzą do całkowitego uniemożliwienia mi badania i publikowania czegokolwiek.

JE9.4. Równanie ciężaru
Motto niniejszego podrozdziału: "Zadufanie we własnej wiedzy, czyni ludzi ślepymi na nawet najbardziej krzykliwe manifestacje nie poznanej jeszcze prawdy".

Zgodnie z tym co wyjaśniono już w podrozdziale JE9.1, do materialnej części każdego obiektu, dołączany jest jego przeciw-obiekt. Owa materialna część obiektu uformowana jest z materii znajdującej się na ciele niebieskim (np. na innej planecie) o danym natężeniu pola grawitacyjnego. Natomiast przeciw-obiekt uformowany jest z przeciw-materii. Szczególną cechą owego przeciw-obiektu jest, że jego gęstość zależy od pota grawitacyjnego jakie panuje w miejscu gdzie był on uformowany. Praktycznie to zaś oznacza, że ilość przeciw-materii dołączona do danego obiektu nie jest w każdym przypadku taka sama, a zależała ona będzie od natężenia pola grawitacyjnego jakie panuje na ciele niebieskim na którym i z którego substancji, obiekt ten został wykonany. Jeśli więc rozważymy dwa pod każdym innym względem identyczne obiekty, przykładowo dwie absolutnie takie same kostki wykonane z tego samego izotopu złota, które wyprodukowane zostaną na dwóch odmiennych planetach różniących się natężeniami swego pola grawitacyjnego, wówczas ilość przeciw-materii dołączona do każdej z tych kostek będzie inna. Z kolei zgodnie z twierdzeniami Konceptu Dipolarnej Grawitacji i nowej dyscypliny wiedzy jaką w podrozdziale H1.3 nazwano "fizyką przeciw-świata", całkowita masa "m" danego obiektu jest różnicą składowej materialnej "mm" tej masy (tj. materii składającej się na dany obiekt) oraz składowej przeciw-materialnej "mp" tej masy (tj. przeciw-materii jaka dołączona jest do danego obiektu) i wyraża się wzorem (patrz też podrozdział H1.3):

m = mm - mp (1JE9.4)

We wzorze tym składowa "mp" jest zmienna i dla obiektów pochodzących z odmiennych ciał niebieskich jest ona wprost proporcjonalną funkcją natężenia pola grawitacyjnego (M) panującego na tych ciałach, tj.: mp = cM.

Ponieważ składowa materialna (mm) masy danego obiektu jest przyciągana przez pole grawitacyjne planety na jakiej się on znajduje, natomiast składowa przeciw-materialna (mp) masy tego obiektu jest odpychana przez pole grawitacyjne tej planety, w rezultacie omawiane powyżej dwie identyczne kostki złota pochodzące jednak z odmiennych planet, po umieszczeniu ich na tej samej planecie, będą przez jej pole grawitacyjne przyciągane z odmiennymi siłami G=mg. Odmienność ich przyciągania na tej planecie będzie bowiem wynikała z różnej ilości przeciw-materii jaka jest dołączona do każdej z tych kostek i jaka jest przez masę danej planety odpychana. Owe różnice w przyciąganiu obu kostek przez jakąś planetę będą więc odnotowalne poprzez wystąpienie różnic w ich ciężarze. Konsekwencją więc praw obowiązujących dla przeciw-materii jest, że dwa identyczne pod każdym innym względem obiekty, które jednak wykonane zostały na dwóch odmiennych planetach o różniącej się grawitacji, muszą wykazywać odmienne ciężary - jeśli zostaną ze sobą porównane na jednej i tej samej planecie.

Zgodnie z moimi dociekaniami, wzajemne porównania ciężaru wyznaczanego na jednej i tej samej planecie porównawczej, u takich dwóch identycznych pod każdym innym względem obiektów jakie wykonane zostały na dwóch odmiennych planetach o różniącym się polu grawitacyjnym, daje się wyrazić następującym prawem grawitacyjnej współzależności ciężarów. "Odniesione do tej samej planety ciężary "GZ" i "GM" dwóch identycznych pod każdym innym względem obiektów, jakie uformowane zostały na dwóch planetach na których natężenia pól grawitacyjnych wynoszą "M" i "Z", przy czym M>Z, są odwrotnie proporcjonalne do tych natężeń i wyrażają się następującym równaniem ciężarów:

GZ/GM = (gg)2M/Z (2JE9.4)

W równaniu tym "GZ" jest ciężarem obiektu wykonanego na planecie o niższej grawitacji "Z", "GM" jest ciężarem obiektu wykonanego na planecie o wyższej grawitacji "M", zaś "gg" jest bezwymiarowym współczynnikiem grawitacyjnego zmniejszenia masy."

We wzorach (2JE9.4) i (3JE9.4) warto odnotować, że przez współczynnik "gg" zawsze pomnożona w nich musi być wartość grawitacji panującej na planecie większej - w rozważanym tutaj przypadku na planecie "M".

Na obecnym etapie, wartość współczynnika grawitacyjnego zmniejszenia masy "gg", jest niemożliwa do wyznaczenia z prostego powodu braku dostępu do wymaganych danych. Oczywiście przy odpowiednim poparciu tych badań, w przyszłości zapewne dałaby się ona relatywnie dokładnie wyznaczyć poprzez zważenie na Ziemi jakiegoś wzorca ze składowo czystego pierwiastka wyprodukowanego np. na Księżycu, czy na dowolnym innym ciele niebieskim o znanej grawitacji oraz z surowców pochodzących wyłącznie z tego ciała niebieskiego, a następnym porównaniu wagi tego wzorca, z identycznym wzorcem wykonanym z tego samego pierwiastka całkowicie ziemskiego pochodzenia. Ponieważ wyniki pomiarów próbek wziętych z Księżyca podobno już obecnie dostępne są w literaturze, dla docenienia stopnia trudności jakie napotyka dokonywanie tego typu badań w warunkach konspiracji, proponuję czytelnikom podjęcie w ramach ich naukowego hobby, próby choćby zgrubnego wyliczenia tego współczynnika na bazie badań materiału przywiezionego na Ziemię z Księżyca.

Dla odmiennych niż Ziemia ciał niebieskich, w sensie proporcjonalnym obowiązywał też zapewne będzie związek pomiędzy ciężarem "G" i masą "m" obiektu, wyrażony znanym równaniem przyciągania grawitacyjnego G=mg. To zaś oznaczałoby, że całkowita siła przyciągania grawitacyjnego (znaczy cały ciężar) "G" danego obiektu powinna być proporcjonalna do iloczynu jego całkowitej masy "m" i grawitacji "Z" lub "M" (tj. GZ=mZcZ, oraz GM=mMcM, gdzie c=constant). Uwzględniając tą proporcjonalność, z dopuszczalnym przybliżeniem równanie ciężarów (2JE9.4) da zapewne się też wyrazić w postaci następującego równania mas:

mZ/mM = (ggM/Z)2 (3JE9.4)

Zinterpretujmy teraz wymowę wzorów (2JE9.4) i (3JE9.4) oraz wyrażanego przez nie prawa. Zgodnie z ich stwierdzeniami, jeśli przywieziemy na Ziemię jakiś obiekt wykonany na planecie o grawitacji dużo wyższej od ziemskiej i wykonany też z materiału całkowicie pochodzącego z owej planety, wówczas obiekt ten na Ziemi będzie znacznie lżejszy od identycznych do niego obiektów wykonanych na Ziemi i z ziemskiego materiału. (Można tutaj teoretycznie spekulować, że w drastycznym przypadku, jeśli obiekt taki wykonany zostałby na planecie o grawitacji wiele razy większej od ziemskiej, zaś jego substancja należałaby do wyjątkowo lekkiego typu, wówczas na Ziemi obiekt ten być może wykazywałby nawet ujemny ciężar właściwy. Jednak nasza nieznajomość przeciw-materii i ograniczeń jakie ona nałoży na wartości zmiennej "mp" z wzoru (1JE9.4) uniemożliwia obecne wydedukowanie czy obiekt taki pozostawałby stabilny na Ziemi. Wszakże wzór (3JE9.4) sugeruje, że najprawdopodobniej obiekt taki musiałby się rozsypać, ponieważ we wzorze tym żadna z mas nie może przyjąć wartości ujemnej.) Z kolei jeśli przywieziemy na Ziemię jakiś obiekt wykonany na planecie o grawitacji dużo niższej od ziemskiej i z materiału pochodzącego z owej planety, wówczas obiekt ten na Ziemi będzie cięższy od identycznych do niego obiektów wykonanych na Ziemi i z ziemskiego materiału. Przykładowo zwykła woda z Księżyca będzie zachowywała się jak tzw. "ciężka woda" na Ziemi i stąd po zmieszaniu z ziemską wodą zawsze w końcu osadzała się będzie na dnie naczynia i pod powierzchnią wody pochodzącej z Ziemi. W podobny sposób, jeśli jakiś obiekt z Ziemi przewieziony zostanie na planetę o większej grawitacji, będzie on tam cięższy od identycznych obiektów z owej planety. Z kolei jeśli obiekt ten przewieziony zostanie na planetę o mniejszej grawitacji, będzie on tam lżejszy od identycznych miejscowych obiektów. Jeśli zaś ludzie z Ziemi przylecą na jakąś planetę o grawitacji mniejszej od ziemskiej, poruszenia tych ludzi będą wyglądały tam niezwykle wolno i nieważko, jak u nurków na dnie morza lub jakby pokazywane były na zwolnionym filmie (poruszenia takie doskonale pamiętamy z filmów pokazujących pobyt ludzi na Księżycu). Natomiast poruszenia istot zamieszkujących na stałe ową mniejszą planetę będą wyglądały na zachodzące z normalną prędkością. Z drugiej strony, ludzie wizytujący planetę większą od Ziemi, w swoich ruchach po tej planecie będą zaskoczeni karykaturalną szybkością swoich poruszeń która będzie znacznie wyższa od wyglądających normalnie poruszeń istot zamieszkujących tą planetę na stałe i przypominała będzie ruchy ludzi na starych filmach Charlie Chaplina, lub ruchy ziemskich owadów.

Już obecnie zgromadzone zostały obserwacje jakie zdają się potwierdzać jakościową (aczkolwiek jeszcze nie ilościową) poprawność zależności (2JE9.4) i (3JE9.4). Ich przykładem są raporty o odmiennej niż na Ziemi szybkości swoich ruchów doświadczonej przez niektóre osoby zabrane na inne, większe od naszej, planety. Osoby te zaobserwowały, że na owych planetach o większej niż Ziemia grawitacji poruszały się one w sposób znacznie przyspieszony w stosunku do mieszkańców tych planet, wykonując ruchy jakie przy owych rodzimych mieszkańcach wyglądały jakby wzięte zostały ze starych filmów Charlie Chaplina. Jednym z uprowadzonych który m.in. dokonał tej obserwacji jest Polak, Pan Andrzej Domała - patrz jego raport z uprowadzenia przytoczony w traktacie [3B].



Niezależnie od owych przyspieszonych ruchów Ziemian na innych planetach, poprawność zależności (2JE9.4) i (3JE9.4) potwierdza też i cały szereg innych faktów obserwacyjnych. Jednym z nich jest opisane folklorem ludowym spostrzeżenie, że psy i inne zwierzęta panicznie boją się istot z kosmosu. Otóż zgodnie z wzorem (3JE9.4) materia istoty z innej planety posiada odmienną masę. To zaś oznacza, że materia ta zachowuje się odmiennie i ma inne własności niż materia ziemska. Z jednej więc strony materia ta jest zupełnie nie do przetrawienia dla ziemskich stworzeń, z drugiej zaś strony nadaje ona istotom z innej planety cechy jakby uformowane one zostały z substancji o charakterze mineralnym a nie o charakterze organicznym. Z kolei zmysły zwierząt, owadów, czy bakterii, są wyczulone na natychmiastowe i zdalne odróżnianie materii mineralnej od materii organicznej. Jeśli ktoś nie wierzy, niech spróbuje przykładowo karmić kury wiernymi imitacjami ziarna, tyle że wykonanymi np. z metalu, rzucić głodnemu psu wierną imitację kości tyle że wyrzeźbioną np. z kamienia, czy ustawić koło maszerującej kolumny mrówek dwa identycznie wyglądające kryształki - np. jeden z cukru a jeden z krzemienia. Stąd też psy zawsze odnotowują bliskość istot z innej planety i ich się wyraźnie boją, zaś w folklorze ludowym zawsze przypisuje im się, że warczą lub wyją jeśli w pobliżu pojawią się "istoty nadprzyrodzone". Innym faktem potwierdzającym poprawność wzorów (2JE9.4) i (3JE9.4) jest, że materia organiczna pochodząca z innych planet nie podlega na Ziemi rozkładowi biologicznemu. Przykładowo owady i bakterie nie chciały zjadać ciał pierwszych ludzi na Ziemi. Stąd sam Adam, jak również kilku z jego pierwszych potomków urodzonych zaraz po przybyciu Adama z Raju na Ziemię, po śmierci nie było jedzonych przez robaki, ani ich ciała nie podlegały rozkładowi. Na ten temat m.in. pisze na stronach 213 i 217 książka [1JE9.4] pióra Andrzeja Olszewskiego, "Paradoksy tajemnicy wszechświata" (Warszawa 1998, ISBN 83-900944-2-8, 314 stron; Konsultacje w sprawie dystrybucji: Wydawnictwo A. Olszewski, 00-976 Warszawa 13, skr. pocztowa 87). Podobnie ciała UFOnautów którzy zginęli na Ziemi nie będą podlegały biologicznemu rozkładowi - z tego zapewne powodu UFO zawsze zabierają ze sobą ciała ofiar swych wypadków i nigdy nie pozostawiają ich na Ziemi, aby ludzie nie znaleźli potem tego bezspornego dowodu. Prawdopodobnie z tego też faktu wywodzi się dawny zwyczaj balsamowania czy mumifikowania zwłok ważnych osobistości. Zapewne dawni dostojnicy widząc, że ciała "bogów" nie podlegają na Ziemi rozkładowi, zapragnęli być jak owi "bogowie". Stąd po śmierci kazali balsamować zwłoki zarówno swoje jak i swoich najbliższych. Powód braku biologicznego rozkładu w materii organicznej pochodzącej z innych planet jest dokładnie ten sam jak poprzednio opisany - owady i bakterie nie rozpoznają tej materii jako nadającej się do zjedzenia, bowiem jej masa jest odmienna od materii którą zwykle się żywią. Z tego samego powodu, jeśli przykładowo UFOnauci zmuszeni są na Ziemi "za potrzebą", to co pozostawiają za sobą całymi miesiącami trwa świeże i nietykalne przez ziemskie bakterie ani owady, aż ulegnie to rozkładowi chemicznemu (a nie biologicznemu, jak to dzieje się z ziemskimi odpadkami) lub aż zawarta w tym nadwyżka energii poprzez proces zwykłego rozpraszania samoczynnie się zrówna z energią otoczenia. Tej ostatniej obserwacji o braku biologicznego rozkładu u organicznych nieczystości pozostawianych na Ziemi przez UFOnautów dokonałem osobiście na podstawie swoich badań licznych lądowisk UFO z Nowej Zelandii, oraz systematycznego obserwowania przez wiele miesięcy tego co niekiedy na lądowiskach tych znajdowałem (odpowiednie opisy przytoczone będą w [4]). Oczywiście, gdyby ktoś się uparł, wówczas mógłby ów nie podlegający biologicznemu rozkładowi kał pozostawiany niekiedy przy lądowiskach UFO, poddać badaniom wagowym i faktycznie ustalić, że jego masa różni się od masy substancji ziemskiego pochodzenia. Nie czyniłem tego jednak aż z trzech powodów, tj.: (1) kiedy badałem lądowiska UFO w Nowej Zelandii i spotykałem ów wiecznie świeży kał, nie dociekłem jeszcze istnienia zależności (2JE9.4) i (3JE9.4) i stąd jedynie gromadziłem o nim empiryczne obserwacje jednak nie poznałem jeszcze wyjaśnienia dla tego stanu rzeczy, (2) aby zbadać różnice wagowe tego kału w odniesieniu do materii ziemskiej, musiałoby się wydzielić chemicznie z niego jakiś czysty pierwiastek (np. węgiel) i dopiero potem porównywać wagę owego pierwiastka - niestety nie jestem w stanie tego dokonać samemu, bowiem nie jestem specjalistą z chemii, oraz (3) kał istot z kosmosu może zawierać w sobie jakieś nieznane na Ziemi mikroorganizmy (np. wirusy chorobotwórcze), stąd jego dotykanie czy zbyt bliskie podchodzenie do niego mogłoby wprowadzić zagrożenie biologiczne dla zdrowia czy nawet życia badającego. Jest jeszcze jeden aspekt związany z odmiennością masy UFOnautów od masy ludzi - mianowicie smak ich ciała. Jak to bowiem opisano w artykule

1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   23


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna